f66d8053accc24f46e28562d414c27c7.pdf
Media
Part of Ślady słowiańskie na ziemiach dawnej Recyi i Windelicyi : (nowa teoria lechicka) / Lud, 1905, t. 11
- extracted text
-
Ślady słowiańskie na ziemiach dawnej Recyi
i Windelicyi.
(Nowa teorya lechicka).
Przez
G. Smólskiego.
.
Z myślą o rzece Lechu, wypływającej w dzisiejszym Vorarlbergu, a wpływającej do Dunaju, niedaleko Donauwórth,
w pobliżu Ingolstadtu w Bawaryi, z hipotezą albo raczej może
tylko z intuicyjnem urojeniem w głowie, że wobec zawsze
jeszcze nierozstrzygniętej sprawy lechickiej i rozmaitych teoryj
o pochodzeniu Lechów, ci zamiast z obcego szczepu, z Skan
dynawii lub Galii pochodzićby mogli z nad brzegów rzeki,
noszącej wyraźnie ich miano — myślą tą przejęty przedsię
wziąłem podczas 1'eryj letnich przed dwoma laty i roku ze
szłego podróże po ziemiach dawnej Recyi i Windelicyi, by
stwierdzić na miejscu, czy tam istnieją jeszcze ślady sło
wiańskiej pierwotności, któreby w związku z niektórymi za
piskami i wskazówkami kronikarskimi jako też z starą nazwą
rzeki, ziemi nad nią położonej i jej ludności: Likus’), Wini) U Ptolemeusza: Likia potamos. Ven. Fort: Licea i Li cus, do
piero Paweł Diakon nazwał ją prastarem właściwem mianem: Lecha
i Lech. W kronikach niemieckich z w. VIII i następnych wieków czytamy
wyraz: Lech, Lec jako nazwę rzeki bawarskiej, tudzież pola, rozciąga-
356
G. SMÓLSK1
delicya1) i Windelici2) mogły tworzyć podstawę do przypusz
czenia w kierunku powyżej zaznaczonym.
Nazwa Windelicya nie może oznaczać czego innego, jak
kraj Wendów-Słowian, położony nad rzeką Licus-Lech a Win
delici, mieszkańcy tych ziem nie mogą brzmieć w wiernym
przekładzie polskim inaczej, jak: Wendowie-Słowianie z nad
rzeki Licus-Lech, albo Lechowie lub Leszanie, podobnie, jak
od rzeki Morawy, zwą się Morawianie albo Morawcy, a od
Wisły: Wiślanie lub Wiślacy.
Rzecz o pochodzeniu Lechów z nad rzeki Lech, wyma
gającą głębszych studyów i niedającą się pomieścić w ramach
niniejszego wykładu, wyłączam z swego wykładu, ograniczając
się tymczasowo tylko na przedstawieniu materyału ziemio
i miejscopisnego, jaki w podróżach swoich, poświęconych spra
wie lechickiej, zdołałem zebrać na miejscu dawnej Recyi i Vindelicyi i przylegających części Noricuin, mianowicie w części
Tyrolu, Vorarlbergu, południowej Bawaryi i w wschodnio-północnej Szwajcaryi.
Za rzymskich czasów oddzielała rzeka Lech Windelicyę
od właściwej Recyi, do której jako do prowincyi właściwie
należała, zwana także »drugą Recyą«. Rzymianie, mianowicie
Druzus ujarzmił Izarków i Breonów, ludy, których Ptolomeusz
zalicza do Windelików, w r. 16 przed Chrystusem, a w rok
później Claudius Tiberius, synowiec cesarza Augustusa, podbił
sąsiednią Windelicyę, gdzie Rzymianie, przy spływie rzeki
Lecha i Wertacha. na miejscu dawnego grodu głównego Win
delików, założyli castrum i kolonię Augusta Vindelicorum,
którą Tacitus zowie »splendidissima colonia«, z której powstało
miasto Augsburg.
jącego się na jej brzegach. W Annales alamannici. Pertz I. 26,
znajduje się ten wyraz po raz pierwszy: »Lechus in Bauguaria«.
Pertz I. 172: Lechfeld i Leefeld a w Annales Oltenburani, Pertz VII. 2:
»Locus, qui dicitur Lièschi«. (Lieszki al. Leski).
') U Ptolomeusza i Sexta Ituí'us’a: Vindelicia.
2) U Strabona: Vindulici i Vindalici; w latopisce Euzebiusza: Vendici; na rzymskich napisach Mela I. c. 2. § 5. Vendelici i Vendi. Rozmaici
pisarze rzymscy, greccy i niemieccy zwali ich Likatoi, Licatii i Lekates, wymieniając jako plemiona Windelicyi. Z formy Licatii można
wywieść Windukinda, Licacivikow al. Licikaników.
ŚLADY SŁOWIAŃSKIM DAWNEJ KECYI I WINDELICYI
357
Źródłowi niemieccy pisarze: Falger1), Kögl2), Schneller3),
Staffier4 i inni stwierdzają, iż Rzymianie podbili wówczas
cztery plemiona »der Lycalier oder Lechthaler«, co
zgadza się zupełnie z podaniem Pliniusza. Jakie to były ple
miona, trudno mi na razie oznaczyć, gdyż Windellkowie roz
padali się na liczne pomniejsze ludy: właściwych Windelików (w ściślejszem słowa znaczeniu), Breonów czyli
Brennów, Rucinatów, Pokunatów (koło dzisiejszego
miasta bawarskiego Füssen), Klaulinatów, Doląnców,
Bregąnców, Wenonów czyli Winidawów w okolicy
dzisiejszego jeziora bawarskiego Wurmsee, starego palus
magna W i n i d o w a, zwanego przez Niemców » W i n d i s ch er
See«5), leżące w dolnem Winidowa6) w Windelicyi.
Recya właściwa i Noricum posiadały pierwotnie tę samą
ludność.
Te same nazwy ludowe i ziemiopisne spotykamy nie raz
w krajach sąsiednich Windelicyi. Brennów ślady znaczy dziś
jeszcze przyłęcz Brenner w Tyrolu, do Drawy wpada druga
rzeka Likus, której mieszkańcy na obydwóch brzegach zowią
się Likowce albo Ambilici, a w Krainie wspominają o podobnie
brzmiącej nazwie ludowej Latawlków.
Edward Bogusławski7) nie wątpi, że to była ludność sło
wiańska, pisząc: »Że ludność Windelicyi była wendyjską czyli
słowiańską, jest tak oczywistą prawdą, że nie może być naj
mniejszej wątpliwości, a jeżeli zwano ją keltycką, to tylko
dlatego, że tu, jak w Noricum i Karnii, panowały drużyny
Keltów, które jednak z czasem zaginęły w ludności miejscowej.
Lelewel8) i Szafarzy k 9) potwierdzają to mniej więcej tak samo,
jak szereg uczonych niemieckich, z których wymieniam: Man’) Chronili des Lechthales.
2) Notizen über den Pfarrbezirk Brectenwang. Füssen 1830 i »Kögl’s
kurze Geschichte der Entstehung d. Decanates Brectenwang«. Füssen 1834.
3) »Anton Falger und d. Lechthal«. Innsbruck 1877.
4) »Tirol und Vorarlberg«.
5) Backmeister. Allemannische Wanderungen, str. 158.
6) Pertz. IX. str. 214.
') Historya Słowian. T. I. str. 215.
8) Narody na ziemi slow, przed powstaniem Polski, str. 429.
9) Staroż. Slow. I. str. 361.
358
G. SMÓLSKI
nerta (III, str. 526), Landau’a i Pesche’go (str. 203), stwierdza
jących zgodnie, źe Windelikowie byli Słowianie.
Można przytoczyć pod tym względem jeszcze wiele innych
źródeł, lecz najwięcej przekonywającym dowodem tego są po
mnikowe pozostałości językowe, przechowujące się w nazwach
miejscowych i ziemiopisnych, jakoteź w narzeczach, nie mniej
też w niektórych zwyczajach i obyczajach ludowych, nad czem
zamierzam zastanowić się nieco bliżej.
Zaczynam od Augsburga, stolicy Windelików. Dawne
opisy miasta, czerpiące z starych kronik miejscowych stwier
dzają, źe prócz wałów i grodu głównego pierwotnej ludności,
była tu przed założeniem rzymskiego miasta kolonialnego osada,
składająca się z chałup, zbudowanych w kupie (»Bei einander errichtete Hiitten«). W niektórych dziełach historycznych
zowie się gród Cisara i także Damasia. Ostatnia nazwa pozostaje na razie bez objaśnienia, zaś co do drugiej, Cisary zawiera
pewne wskazówki podanie miejscowe. Nazwa pochodzi od bo
gini »Cisy«, którą czczono w’ całej okolicy.
Cisa, Ziza, to słowiańska »Ceres mamoza«, pisana także
przez Ceza, Ciza, Zicza. której święto przypadało na dzień 28
września. Kazimierz Szulc twierdzi stanowczo, źe augsburska
Cisa i Cyza była Cycą, boginią słowiańską, którą w »Scriptores
rerum lusiaticarum« II. str. 162, w rozprawie: »De diis Sorabecorum« następujące znajduje określenie:
»Appelatio idoli sumpta est ex sobrabico Cyc, idest
mamma, mammilla, uber, bohemico et polonico cyc, item cecek
deminutivum. Hinc recte, Ciza expositur Dea mammosa, dea
mammillarum vel laotantium aut nutrix infantum«.
Święto jej oznaczało koniec żniw, zbiór dojrzałych plonów.
Radowano się oddając cześć matce ziemi, uzmysłowionej w po
staci rodzącej niewiasty, pod nazwą Cycy, karmiącej dzieci.
Czczenie jej rozpowszechnione było między wszystkimi Słowia
nami. Gdzieniegdzie zwano ją także Siwa i Źiwa albo Zywie.
Nazwa miejscowa Cezara tj. Cizara (Cicara) odpowiada
w zupełności nazwie Cecora, znanej dobrze z dziejów na
szych. Mogłaby ona także odpowiadać nazwie Ce car i i (Cecarze) czciciele bogini Cycy. Łatwo możnaby ją też wytłuma
czyć jako Cesarea (colonia), gdyby nie zachodziła nader ważna
ŚLADY SŁOWIAŃSKIE DAWNEJ RECYI I WINDELICYI
359
okoliczność, iż nazwy Damasia i Cisara pochodzą z czasów
pr zedrzymskich.
Rzeka Wertach, przy której wpływie do Lecha leży
Augsburg, zowie się w starych dokumentach: Vinda, Virda
1 Viado. Prócz rzeki Wertach, wpadają do Lecha: Rothlech,
Halblech, V i 1 s, P a z i e 1 b a c h, Stobenbach, Milthalbach
Löt z bach, Luxna, Zürsbach i Gramais, wszystko nazwy
wskazujące na słowiańskie pochodzenie. W dolinie Lecha dużo
nazw ziemiopisnych i miejscowych, utworzonj-ch z Lech, mia
nowicie prócz dopływów: Rothlech i Halblech — Lechthaler Alpen,Lech send, Lechsgmund, Lechsebene,
Lechtfal, Lechfeld, Rothlech thal, Lechfall, Lechklamm, Lech ha us — miejscowości: Lech, Am Lech,
Lechbrück, Lechleiten, Lec hasch au, Lechrain,
Lechhausen koło Augsburga, zaś w tern mieście: Lechdamm, ulica Schwiedlech unterer und oberer Lau
te r 1 e c h.
Mnóstwo jest też nazw miejscowych, utworzonych z pier
wiastku lech, łych, lach, rozrzuconych po całych prawie
Niemczech dzisiejszych i rozmaitych ziemiach słowiańskich.
Oto wiązanka, która bynajmniej nie jest zupełną:
Lachend orf, miasto koło Celle w Hanowerskiem, La
chen, miasteczko w kantonie Schwyz przy jeziorze zurychskiem,
L e che n i z koło miasta Bonn; Lacho v, Lachovice, Lechov
w Czechach, Lachowice na Szląsku austr., 2 L ec h o w i ce na
Morawii; Lechstedt, Lechterke, 2 Lechtrop w Hano
werze; 3 Lechen, Lach a u, 4 Lach, Lechenbauer,
3 Lach hof i góra Lach kogel w Dolnej Austryi; Lachmiz
na Spiżu, Lechnitz (Lekencze) w komitacie Bestera;
2 Lec blin, 2 Lechowo, Lachmirowice, Lachowo,
Lesz po w Wielkopolsce; Lachowa, Lach owce, 3 La
chowice, 3 Lacha Wola, Lacko, 8 Lackie, 9 Laczki,
Łaszków w Galicyi; Lachowice, Lach o, wiec, Lachowo,
Lachowskie, Lack, Lech a nie, 2 Lechów, Lechówek, Lechaty, L e c k i p a s s — przyłęcz w Szwajcaryi w dro
dze z Andermatt do Rhonegletscher, Mons de Lacha koło
Montblanc; w Altmark: Latsche, 1356 Laczeke, 1460 Lätzke;
Lei tz kau, 937 Ligzcice; Lechwitz koło Strehla w Sak-
360
G. SMÓLSKI
sonii wyprowadza dr. Hay1) z Lechów, Gat des Lech; Nalechów w Czechach; Leschen koło Döbeln w Saksonii, 1428
Leschin, Lychen w Niemczech koło Thymensee, Lechstad w Sambii i inne jeszcze tego pochodzenia.
Między rzeką Iller a Lechem w Windelicii2) leżą: góra
Kihberg, dalej na zachód miejscowość Wineden, miejscowość
Windenberg. Na lewym brzegu rzeki Iller ku jezioru Kostnickiemu (Bodensee), ongi lacus Venetus, miejscowości: Bregenz,
Gohren, Dollen, Belgard,Hugelitz, Regnitz, Göritz,
Gród, Edelitz, Schreckenmanlitz i Ruppenmanlitz,
Engelitz, Allewenden, Sederlitz, Wendenrente,
Winnenden, Michę lwinden (Michel winaden), Witschwenden, Grodt, 2 Göritz, Boflitz, Osch i góra
Göhrenberg.
W dolinie Lecha nazwy miejscowe: 6 Vits, Sondan,
Biesen hofen, miejscowość Gentschenpass, Böbingen,
niedaleko Augsburga Babenhausen, koło Donanwörth rzeka
Wormitz, Gutschein, Zamserjoch, Lotserbach, miejscowość
Lotze, miejscowość Warth, góra Leutatsch, Zürsbach,
góra Goppelspits, Dalauser Staffel, Guppenspitz, Zürzersee, Mad Loch spitz, Letschivald Lasanga, Lutzbach, nad
którym góra Ludesek, Letsch bach, Gadden, 2 miejscowości
Stuben, góra Glong, Glangbach, Guten, Zirsalpe, Goppaschroffen, Mangbach, Loischkopf, Gentschenpass,
Kruckerjoch, P i m i g b e r g, Loissachbach, Pazielalpe, Rogspitze, Grabach, Schochenalpe, Mil mahdspitze, Lagatzalpe, Milthal, Milthalbach, Milthal spitze, Tretachspitze, Alpe Madau, Lotzerklamm, L o t z b a c h t h a 1,
Griesau, Tawinkoppe, Klimspitze, osada Gutschau,
Luxna, l’arzinkopf, wieś Keimen. W bliskości: miej
scowość : Gatschura, Gampretz, góra Zamangspitze, Z i mbaspitze, Golmerjochl, Golm, Gada.
Między Lechem, Dunajem a Izarą: góra Taraitzberg,
góra Schleinitsberg, Scharaitsthal, miejscowość Scharnits, Dormietz, Laditz, Trausnitz; nad jeziorem Tegern: Winidan,
(Hachingen), góra Scheldlitz, miejscowość Ribitz, Glon, miejsco’) Slavische Siedlungen im Königreiche Sachsen.
2) Dr. Wojciech Kętrzyński: Słowianie między Renem a Łabą i Salą
a czeską granicą.
ŚLADY SŁOWIAŃSKIE DAWNEJ REOYI I WINDEI.ICYI
361
wości: To lz i lollnits. Dalej: Wendenau (740 Wynidawa),
miejscowość Bil z i Glon, Pillensee. Koło Ammersee: kleiner
Soiensee, Sebensee, miejscowość: Diessen, Miesing, Tutsing,
Le.utasso.
Na północ ku Ingolstadtowi za rzeką Paar: 5 Winden,
stąd w kierunku wschodnim: 2 miejscowości Winden, miejsco
wość Giebits, miejscowości: Loh winden, Glon, Kol mód,
Oberwinden, Pełka i Piflitz.
Między rzekami Izarą a Vils, wpadającą do Dunaju koło
Vilshofen: miejscowości Windten, Winden, Trausnitz.
Między rzekami Vils a Rott: miejscowości Schibits, Granits
i Tabor.
Między rzekami Rott a Innem : miejscowości Winden,
Wendenham.
Na prawym brzegu Innu: miejscowości Dormitsen, Kolmbach, Gars (w dokum. Garcza), Windenhuhl (teraz Holi), Gretschen i Kondlits.
Między rzeką Alz, wypływającą z Chiemsee a Salzachem:
miejscowość Winden ; za Innem: W indem
Przerwę na chwilę nużące wyliczanie nazw miejscowych.
Doliną Lecha przedsiębrałem podróż w dwóch przeciwnych
kierunkach: z Augsburga przez Kempten do jeziora kostnickiego czyli bodeńskiego przeciw biegowi rzeki, a następnie
z Bludencyi, względnie ze stacyi kolei arulańskiej Langen ko
łami przez Flexenpass (1836 m. wysokości) do źródeł Lecha,
wypływającego z alpy Fornarin, zwanej też Rotliwand, nieda
leko miejscowości Lech, samotnej górskiej wsi wśród kamien
nych olbrzymów.
Tu zatrzymałem się dni kilka. Lech, lubo źle przystępny,
bywa nawiedzany przez letników i podróżnych. Okolica w swoim
rodzaju zachwycająca, chociaż dzika, a sama miejscowość wielce
oryginalna. Posiada około 400 dusz ludności, domy porozrzu
cane po zielonych szerokich stokach gór, po największej części
piętrowe. Dachy ich przed wiatrem halnym strzegą duże ka
mienie, obciążające je. Jest w miejscu wcale porządny hotel
i okazały, murem obwiedziony, kościół z wysoką wieżą, a oto
czony cmentarzem. Zbudowali go w drugiej połowie XV w.
') Wojciech Kętrzyński: Słowianie i t. d.
Lud. Rocznik Xi.
24
362
G. SMÓLSKI
hrabiowie z Wallisu, którzy tu panowali. Ludność Lecha
i okolicy wiążą podania tradycyjne wogóle bardzo ściśle z lud
nością Wallisu. Leszanie (mieszkańcy Lecha) uważają się z Waliszanami za jednoplemiennych. Szafarzyk *), pisze »o potom
kach słowiańskich osadników w Szwajcaryi w kantonie Wallis
w bliskości miasta Granges (Gradée) we siach: Crimenca (Kremenica), Luc (Luka), Visoye, Grona i t. d. aż do dziś dnia od
tamtejszych Niemców zwani są Słowianami«. Edward Bogusła
wski donosi o nich słowy: »W kantonie Wallis, gdzie w staro
żytności mieszkało plemię Sedunów z osadą Sedunum, znaj
dują się szczątki Słowian, mówiących skażonem narzeczem
słowiańskiem. Sedunów wymienia Livius. Mówi o nich Szafarzyk, wspominają o nich kroniki i dokumenty jako o »homi
nes qui vocantur Windę«.
Ze starożytnych pamiątek zachowały się w Lechu 3 ka
mienne, bardzo stare, masywne krzyże, znajdujące się na roz
maitych miejscach, a zupełnie podobne do siebie. Wystęrczają
one z ziemi mniej więcej na dwie stopy. Jeden z nich znaj
duje się za murem kościelnym na kraju spadzistego urwiska,
drugi w dole nad rzeką Lechem, trzeci na stoku góry. Napi
sów nie mają żadnych, a podanie o nich mówi tylko tyle, że
»w pra-wieku trzech ludzi dotknęło równocześnie nieszczęście«.
Jacy to byli ludzie? jakie ich dotknęło nieszczęście? — o tern
nie mogłem się dowiedzie od nikogo, pomimo usilnego starania.
W narzeczu miejscowem, należącem do gałęzi narzeczowej alemańskiej, przechowały się wybitne ślady słowiańskie.
Przytoczę kilka przykładów2): ommo i mammo — matka,
mêso—krowa jałowa, muczallo—biały chleb, składający się
z 8 kabłąków, rod—rząd, schocha — stożki siana (suszącego
się) na łąkach górskich, grischo — otręby, bluatschiuk —
bajeczny potwór w potokach (błotnik), schuappa — żupan,
schópf—czop, zeza — zwodzić, pokazać komu coś i niedać;
zescha, zâscha, tschuschen—czesne, len; gulscha—ro
dzaj ławki, zêta—hreczka, zêtig—zarosły hreczką; stotza—
okrągłe drzewiane naczynie do mleka; jósa — skwaśnieć;
plunga—moczary — »in plunga hockt 1’ fango« (na mo6 Starożytn. słów. I. str. 446.
’) Schneller. str. 26—33.
ŚLADY SŁOWIAŃSKIE DAWNEJ KKOYI I WINDEL1CYI
363
czarach czycha dziwożona na dziecię), bissa—biedź, bölendcy — bolesny — Es hat mi röcht gäbölendet, es hat mich recht
geschmerzt, göara — góra stożkowata, mara, es hat sich
g’märt, es hat sich geisterhaft kundgegeben dareb Zeichen
eines baldigen Todes; kaia es kait mi—żałuję, martwi mnie
to, kaję się i inne jeszcze wyrażania osobliwe.
Niektóre podania, zwyczaje i znamienne właściwości ludu
zasługują również na uwagę. Do dziś dnia żyje między ludem
podanie o Juliuszu Cezarze, chociaż żadne świadectwo dzie
jowe nie stwierdza jego pobytu kiedykolwiek w tych stronach.
Podanie twierdzi, że Juliusz Cezar na koniu, w pełnej zbroi,
przesadził przez szerokie, przepaściste, skalne wydrążysko rzeki
Lecha, tak zwany »Lech Klamm« koło miasta Füssen. Poka
zują na skale zarycia kopyt jego rumaka. Niektórzy twierdzą
znowu, że to są ślady stóp św. Magnusa, apostoła tych okolic,
nawracającego na chrześciaństwo pogan miejscowych przy
końcu VII w., którego lud zowie świętym Mangiem. Uciekał
on przed prześladującymi go poganami, a przeskakując cudo
wnie szerokie wydrążysko, uszedł pogoni.
Lud miejscowy, skłonny do procesów, niegardzący wódką,
wesołego usposobienia, ruchliwy i bardzo gościnny, odznacza
się wielką zabobonnością i przesądami. Nocą roją się turnie
i hale duchami: z hukiem i trzaskiem gonią w powietrzu
czarni łowcę i czarne łowczynie, w postaci obrzydliwej
ropuchy pokutują zwykle księżniczki, fangi (dziwożone) o szka
radnych obliczach i w obszarpanych łachmanach czychają, by
porywać dzieci lub wyprawiać ludziom najzłośliwsze psoty,
putz ów (upiorów) wszędzie pełno, na łysych górach, szcze
gólnie na górze Pimig i Nuzgen wrzaskliwe, tłumne zloty cza
rownic, wylatujących kominami z domów, na trzonach łopat
i mioteł; z błot i bagien wychylają się potworne bluatschiuki,
wyciągające szpony, by łapać ludzi i dostawać ich w moc
swoją; zmora mart dusi podczas snu ludziska w nocy, zupeł
nie jak u nas dawniej, jak podają zgodnie Fólgar i Schneller
chadzali chłopcy w czasie Bożego Narodzenia, przebrani w białe
szaty z kolędą od domu do domu, co zwało się »Sternsingen«.
Nie brak miejscowości zapadłych w ziemię i dzwonów, odzy
wających się srebrnym głosem z głębin. Przy zmarłych usta
wiają straże w nocy, przy pogrzebach odbywają sute stypy,
24*
364
G. SMÓLSKI
a przy weselach i chrzcinach prawią długie wyuczone mowy,
podobniusieńkie do tak zwanych »oracyj«, używanych na Szląsku
i w innych częściach Polski. Mieszkańcy wsi Stamach, zwani
przez miejscową ludność Stanzamer, różniący się nie tylko
swojem narzeczem, lecz także całą swoją istotą od innych
mieszkańców doliny Lecha, stanowią przedmiot drwinek dla
całej okolicy. Sąsiedzi drwinkują sobie z nich zupełnie tak
samo,, jak się to dzieje w wielu stronach Pomorza, wyspy
Rujny i Meklemburgii, kpią sobie z nich w opowieściach nie
mal temi samemi słowy, jak nieprzymierzając u nas sąsiedzi
poczciwych Wilamowiczan, o których prawią, że przesuwają
swój kościół na podłożonych własnych kapotach, a księżyc
łowią w studni, zażywając przy tem niespodzianej i niepożą
danej kąpieli.
O stroju niewiast pisze Schneller: »W dawniejszych cza
sach nosiły białogłowy wysokie krągłe czarne czapki z »radinu« (ostatni wyraz oznacza prawdopodobnie wyrób tkacki
domowego przemysłu, należący do osobliwości miejscowych —
bliżej nie umiem objaśnić wyrazu »radin«) i zwinięte na głowie
dwie kosy, z szeroką, czarną, spadającą wstążką, zwaną »Gerólle«. »Go ller« okrywał im biodra, czarny welon służył za
chustkę na szyi. Starsze albo w żałobie znajdujące się niewia
sty nosiły tak zwaną »Stan che« długi, biały, płócienny, sze
roki rańtuch, trzykrotnie obwiedziony na głowie tak, iż widać
im było twarz.
Sądzę, że te »Stanchy« można bez wahania poczytać
jako pozostałość dawnych niewieścich płacht uroczystościowych,
które się przechowały w licznych miejscach północnych Nie
miec, pomiędzy zniemczonymi bodryckimi i lutycko-pomorskimi
plemionami, używane są po dziś dzień w niektórych okolicach
Polski między ludem i wogóle istnieją jeszcze niemal na
wszystkich ziemiach słowiańskich. Wszędzie płachty są białe
i długie, służą przy uroczystościach a także przy pogrzebach,
przyczem nie należy pominąć milczeniem, że u wielu ludów
słowiańskich kolor biały oznaczał i jeszcze oznacza żałobę.
»Dawniej« — podaje dalej Schneller—»noszono bardzo czę
sto czapki wydrzane, z zielonym kutasem, przedstawiające
wartość 32—25 guldenów«. Te cenne czapki wydrzane przy-
ŚLADY SŁOWIAŃSKIE DAWNEJ BECYI I WINDELICYI
365
pominają żywcem kaszubskie czapki »muce«, o których czy
tamy takie cuda w »Panu Czorlińscim«.
Zaznaczyć należy, że wszystko, co powyżej zestawiłem,
odnosi się tylko do doliny Lecha w ściślejszem słowa zna
czeniu, od źródeł jego do pogranicznego bawarskiego miasta
Fiissen, bynajmniej zaś nie do całego porzecza, które od Fussen
zacząwszy aż do ujcia Lecha do Dunaju zowie się »Lechowem
polem«, po niemiecku Lechfeldem. Niestety nie miałem dotych
czas możności zbadać całego porzecza. Sądzę jednak, że na
»Lechowem polu« znalazłyby się również ślady słowiańskie,
gdyż nie może ulegać wątpliwości, iż całe porzecze Lecha nad
górnym i dolnym jego brzegiem i daleko i szeroko po za
obrębem porzecza zamieszkiwała ta sama pierwotna ludność
co liczne i różnorakie stwierdzają świadectwa.
Sąsiednia ziemia na lewym brzegu Lecha, rozciągająca'
się do rzeki lller i jeziora kostnickiego zowie się Allgau.
W zwyczajach ludowych utrzymało się dużo osobliwości z cza
sów pogańskich. Dziewczęta zowią »Weelens lub »Beelen«
(białki). W górach koło Immenstadtu pełno krośniąt, zwanych
»Haiden« (poganie). Można ich nawet widzieć w dzień. Słychać
jak płaczą w dzień zaduszny. Duchy chodzą pod rozmaitymi
postaciami. Zapadłe zamki. Skarbów strzegą zaklęte dziewice
i księżniczki w wnętrzu gór. Dożynki obchodzi lud bardzo
szumnie. Przy weselach drużbowie na koniach zapraszają gości.
Młoda para jedzie na jednym koniu, zbierając u krewnych po
darunki. Panna młoda podczas tej przejażdżki trzyma przed
sobą kądziel, pięknie przystrojoną, w którą się zaopatrzyła
i przędzie jadąc. Na wesela spraszają całą wieś. Korowody
weąelne zajeżdżają z gędźbą aż pod bramę kościelną. Napojów
bynajmniej nie wylewają za kołnierz. Czasami biją się między
sobą. Praźniki nie mniej wesołe. Rymowane mowy sypią dru
żbowie i drużki jak z rękawa.'Na odpusty walą się tysiącami.
Ubiór niewiast czerwony od stóp do głowy.
Bluatschink z nad górnego Lecha przebywa także w oko
licy miasta Bludenz, położonego nad rzeką 111, w Vorarlbergu.
Miasto zwane w dokumentach P.lutenes i Blutenes a for
my starej nazwy i obecna nazwa niemiecka wskazują na Bło
tnice, tembardziej, iż nad lewym brzegiem rzeki 111 ciągną się
moczary, a stare miejscowe podanie twierdzi, że stare Blutenes
366
(}. SMÓLSKI
leżało właśnie na lewym moczarowatym brzegu lllu i zostało
zasypane ogromnem urwiskiem góry Latz podczas trzęsienia
ziemi. Ślady zasypu koło miejscowości Bürs widoczne wyraźnie,
nie tylko z góry Latz, lecz i dalej za Mokri-Anlage na
moczarowatym brzegu lllu koło wodospadu i za miejscowością
Brąz, z najwyższej w okolicy alpy Scesaplana (wymawiana wy
raźnie przez miejscowych Szczezaplana) posiadająca 2963
m. wysokości.
Nie jestem o tyle biegły w starym etruskim, retyjskim
lub keltyckim języku, ażebym mógł wyetymologizować z jed
nego z nich nazwę rzeki 111, góry Latz i miejscowości Bürs
i Brąz, jeszcze zaś mniej Mokri-Anlage i Szczezapiany
111, Mokri i Szcze z a orzekają same przez się dobitnie
o swojem pochodzeniu, podobnie w pobliskich dolinach nazwy
miejscopisne: L asa n k a-Tobel, osada Laaz, łąka Zulang (do
lina Montavon), gdzie miało stać w starych czasach miasto PraZalanga, zasypane urwiskiem skały—góra Pili erhöhe, Jamthal (dolina Patznaun—Patznaunerthal), miejscowości Bludesch,
Ludescb; koło Gurgellen przyłęcz Schlupin góra Hochgerach;
w »Breganckim Lesie« (Bregenzerwald): miejscowości: Bezan.
Bezegg, Mellau, Kliem, dolina Mellau, Starzeljoch; w sąsiedniem
księstwie Liechtenstein: góra Hoher Freschen, alpa Garniza,
góra Gamprin, małe pasmo gór Kulm, góra Masescha, dolina
Sarnina—miejscowości: Nenzing, Triesen, Vaduz.
O zabytkach słowiańskich w Tyrolu północnym i połu
dniowym, na ziemi solnogrodzkiej i w Friaulu istnieje cała
osobna literatura Nie należy to do zakresu niniejszej rozprawy.
Zaznaczę więc tylko, że mnóstwo źródłowych szczegółów o tern
zawierają pisma: dr. J. C. Mitterntzera, Terstenjaka, Pateglera,
Unterforchera, dr. L. Stenba, Koch-Sternfelda, dr. Biedermanna,
Bergmanna, Muchara, Greśniewskiego, Knosingera, Freudensprunga, Auera, jako też liczne prace innych jeszcze pisarzy,
rozrzucone po rozmaitych czasopismach.
Zwróćmy się więc do graniczącej Szwajcaryi. Spotykamy
się zaraz na wstępie, mianowicie w okolicy Ragacu z górą
Tabor, górą Guschakop-f, alpą Łasa; przy drodze Rorschachu na Ragaz do Churu g. Ruppen, stacye kolejoweSaletz i Batzenhaid, g. Gonzen a koło Churu g. Obervatz; na drodze z Chur przez Schanfigg do Davos: rzeka
ŚLADY SŁOWIAŃSKIE DAWNEJ RECYI J WINDELICYI
367
Strela, przyłęcz Strela; z Chur przez przednią dolinę Innu
do Andermatt: stary żamek Vr i n, Peilthal, dolina Tavetsch,
alpa Milez; z Disentís do Biasca: góra Perdatsch.
W Engadynie górnej i dolnej: miejscowości: Prutz,
Stuben, Zernetz, Samaden, Crasta, Crusch, Gltina,
Grüsch, Grono, Pila, Siła, Zizers, Sils. Dr Lecher1),
jeden z najlepszych znawców tej krainy i jej romańskiej lud
ności, pisze o tej miejscowości: najgórniejszą gminą engadyńską
(od strony Włoch) jest Sils, po rornańsku Segl — znowu nazwa
której etymologia sprawia ból głowy... Gmina składa się z 3
wiosek, zowiących się: Baseglia, Maria i Feet albo Fex... Baseglia (z bazyliką) oznacza wieś parafialną. W XIII w, zwała
się miejscowość po łacinie: Silles, Silm, a później campella
Sel i urn. Leży ona nad jeziorem Sils (Silsersee), w które
wpada zczerniała skała wystająca, zwana przez ludność miej
scową romańską Crap da Chiiern—wymawiana po rornańsku:
Cziern, doskonale określająca czarną skałę. Nazwy gór, lo
dowców, dolin, przyłączy, rzek i potoków noszą w Engadynie
nazwy o wiele znaczniej wskazujące na pochodzenie słowiań
skie. Nazwy ziemiopisne są najstarsze, one właściwie rozstrzy
gają o szczepowej przynależności zaludnienia pierwotnego, po
dobnie jak wykopaliska. Oto ich garść: Piz2) Lisch a na,
Piz Pisoc, Piz Cotschen, Tiatschagletzcher, góra ka
mienista, nieporosła lasem Lüszai, Piz Bernina także Ber
lina, Roseggletsch er, po rornańsku R o z e ć (z — wyma
wiane jak nasze sz, a więc po rornańsku Roszecz), monte
de Scerscen, wymawiane po rornańsku Szerszeń, Piz
Corvatsch, M o r t e r u tsc h gletscher, alpa Surovel, przy
łęcz Sella; rzeki: Se la, Surawa, potok V ad rei da
Tschierva, źródło siarczane Mafetla del Darguu: do
liny: val Piaf na, val Tasna, val del Buotsch, wąwóz
val Mela, a na granicy Włoch ku dolinie weltlińskiej znana
stacya klimatyczna Maloja; na drodze z Samaden przez Berninę Berlinę do Veltlinu: ruina pogranicznej fortecy Platta
mala, a z Maloi do Veltlinu: dolina Malenco, o której piśzą
podręczniki podróżne, że »zbiega się tu cały szereg małych
») Fiihrer durch Bngadin.
2) Piz oznacza po rornańsku wyższą górę i często lodowce.
368
G. SMÓLSKJ
dolin. W dolnej Engadynie: Vesilbach,Vesiltal, Visnitz
bach i Visnitztal.
Oto wiązanka nazw ziemiopisnych z innych kantonów
szwajcarskich: w dolinie Zina w. P razi on g, w dolinie Moery
w. Grimenz i Salgetsch— w tej okolicy w. Zerbitzen,
w. Lenk, Gemmi Daubensee; w dolinie Rhona w. Jetzenau, g. Bietschhorn, w. V isp; koło miasta Brug w.
Bitscli; między miastami Biel i Brieg: w. Ri cli in en, w.
Wirbel, alpa Bel; na drodze z Bex do Sitten: w. Derborence, w pobliżu przyłącz Sanetsch; w dolinie Furtmann stary las D u b e n • D u b e n w a 1 d, przez który ciągnie
się droga 2l/2 godz.; dalej na północ w kierunku Thun za je
ziorem Dauben i przyłączą tej samej nazwy dolina
V e sc h i n e n - G e m n i e - V e s c h i n e n th a 1, wyżej w dolinie
Kander w. Ober i Unter-Ö s c h i n e n , koło j e z i o r a i p o to k u
Oschinen; dolinie Lonza (pobocznej Rhona) g. Goppenstein, na wschód od niej Bietschhorn i Bietschgletscher; koło Dubenwald dolina Lotsch i dziki górski potok
Gredetscher; w okolicy miasta i jeziora Thun: w Ganten,
w. Mühlenen, g. Bellenhochst; w okolicy Interlaken:
dolina Mettlen w górnej części z 16 dopływami, wyglądająca
na mapie istotnie jak miotła, i g. Mettlen; koło miasta Sitten
m. Mayentässen: po drodze z Vis do Zermatt: Gornergrat, Gornergletscher, Go merk lamm, Lyskamm,
L y s j oc h i L y s t a 1.
W Bazylei istnieje brama Spahlentor, zbudowana w r.
1473; przy szlaku Bazylea-Szafhuza: kopalnia soli Ryberg; przy
szlaku Bazylea-Zurych: stacya kolejow'a Mutten z, Möhlin,
Bözenegg, Büllach; szlak Bazyleja - Olten - Lucerna: stacya
kolejowa: Li ssać h; Lucerna-Brienz: w. Sarnen, Sarnę rsee;
koło Giswyl: zamek Rudenz: szlak Meiringen- Lauterbrunn:
g. Dase nhorn, Zäzenberg, potoki: c z a r n a i biała Lut
schine, g. Strahlegg, g. Tschuggen; w dolinie białej
Lutschine: Isenfluk, Hunnen fluk (w Szwajcaryi zwano
Hunami Słowian), alpa Grutsch i o. Zaben; w dolinie czar
nej L u t s c h i ne: góra Daube, am. Bitschi, dolina (poboczna
L u t s c b e n - Lutschental; koło Mürel : zamek Mangepan,
dolina potok Sesin en; w górnej dolinie Simman przyłącz
ŚLADY SŁOWIAŃSKIM DAWNEJ RKCYI I WINDELICYI
369
Lötschen, potok Dala; koło miejscowości Zweisimmen na
wzgórzu zwaliska rzymskiego castrum Lubić a.
Wystarczy wziąć do ręki pierwszy lepszy podręcznik po
dróżny, by z jego abecadłowego spisu miejscopisnego powyżej
podane przezemnie szwajcarskie nazwy ziemiopisne, posiada
jące wybitne słowiańskie brzmienia uzupełnić jeszcze innemi
tego rodzaju nazwami. Przytaczam z Mayera podręcznika:
Szwajcarya:
A d 1 i s b e r g, B u d d e n la panna, Campatsch, C h a nitz g. Cerwin, Ennetboden (Wennetboden), Eschenz,
Garzen, Garze no, Gitschen, g. i jezioro Golzeren,
Gonten, Graplang, Grabiascina, Gürenbad, alpa
Kray (Krayalpe), Lesa, Leysen, Liestal, Lisighaus,
Miir ren, Oberwindeck, Povaj, Piz Pu lasch in alpy,
Sassi, Sella Hütte, Selibruck. Seewen, Sementi.
n asch 1 uc ht, Sementschaschluch t, Sce z, Suną, Tsc h anaff, Tschiertschen, Tschera Piz, Vissove, Wee
sen, Wohlen, Zigers, Z meid en i inne.
W St. Moritz, w dolnej Engadynie, rzeka Inn, wypływa
jąca z jeziora Stantzer-Stantzersee, tworzy wodospad, zlatujący
z wielkim łoskotem i hukiem w ciemną czeluść skalną. Prze
chadzając się przed dwoma laty nad tern jeziorem, stanąłem
przy wodospadzie, przypatrując się tylko — romantycznej cze
luści kamiennej, pochłaniającej, w ciemnem swojem wnętrzu,
spadający z jeziora odpływ. Niebawem spostrzegam koło siebie
człowieka, z wyglądu miejscowego, którego pytam w języku
niemieckim, jak się wodospad zowie. — Odpowiada mi:
— W naszym języku, romansz, Czarna djüra.
Słucham z ogromnem zdziwieniem, sądząc z razu, że mi
się przesłyszało, czarna dziura, więc pytam go się raz jeszcze.
Odpowiada mi:
— Po naszemu Czarna djüra.
— .Jak się to pisze
zagadnąłem go dalej.
— Niech mi pan pozwoli kawałek papieru i ołówka.
Dobyłem notatnik, podając mu go wraz z ołówkiem.
Napisał wyraźnie: »Charna düra«, a potem dodał:
W naszem romansz wymawia się ch jak niemieckie
tsch, więc mówimy Czarna djüra. O tej czeluści ciemnej opo
wiadają ludzie u nas dziwne historye. W prastarych czasach
370
G. SMÓLSKI
przebywał w niej straszny smok, który zjadał ludzi z wsi oko
licznych, ale znalazł się przemyślny i odważny rycerz, który
go pokonał. Rycerz ten oślepił go najpierw podczas snu, a na
stępnie, gdy ślepy smok nie mógł już tak łatwo łowić ludzi
i ich pożerać, podsunął zgłodniałemu smokowi barana zabitego,
którego wypchał siarką, i siarkę, gdy go smok pożerał, zapaliłSmok zadusił się dymem, a rycerz posiadł zaklętą królewnę
i jej wielkie skarby, zbawiwszy ją przez ubicie smoka, który
z polecenia czarta trzymał ją na uwięzi i strzegł w ciemnej
tej czeluści.
Dziwna rzecz. Podanie o smoku, przebywającym w engadyńskiej »Czarnej górze«, prawie się nie różni od podania
o smoku, który się gnieździł w jaskini wawelskiej.
Pytałem go się, jak się ów mężny rycerz nazywał i z któ
rego pochodził zamku, lecz na to odparł:
Działo się to tak bardzo, bardzo dawno, iż ludzie zapo
mnieli nazwisko rycerza i jego zamku. Może — dodał — ludzie
starzy wiedzą o tern co bliższego, lecz my młodzi o tern nic
nie wiemy. Nas mało obchodzą zresztą bajki, a każdy z nas
we dnie i w nocy przemyśliwa tylko o swoim interesie.
Czarnej djury podobno nikt już nie zdoła wyprowadzić
ani z etruskiego, ani z retyjskiego, ani z keltyckiego, a naj
mniej z romańskiego lub niemieckiego języka.
Na tern kończę. Czy zdołałem wykazać ślady słowiańskie
na ziemiach dawnej Recyi i Windelicyi, sąd o tern do mnie
nie należy. Zniewolony jestem, czując dorywczość niniejszej
pracy, prosić o pobłażliwą wyrozumiałość. Mam jednak na
dzieję, że przy głębszych studyach i obszerniejszych badaniach
może mi się uda dla swej nowej myśli stworzyć silniejszą
podstawę naukową.
