7af55e73022465d078a6bdf9efacf1cb.pdf

Media

Part of Pióro jako ozdoba wojaków i junaków i t. z. prośba o pióro / Lud, 1905, t. 11

extracted text
Pióro jako ozdoba wojaków i junaków
i t. z. prośba o pióro.
Napisał

Dr. Wilhelm Bruchnalskl.
»Nie raz z poziomej uciekałem łąki
I na najwyższym stanąwszy pagórku,
Myśliłam sobie: gdyby te skowronki
Z skrzydeł swoich dały mi po piórku,
Poszłabym z nimi i tylko z tej góry
Chciałabym jeden mały .kwiat uszczyknąć,
Kwiat niezabudki, a potem za chmury
Lecieć wysoko! wysoko! i zniknąć...«

Nie potrzebuję mówić, że słowa, dopiero co przytoczone,
to jeden szczegół ze spowiedzi tej, »co kochała męża wielkiego
na ziemi«, — jedno z niewinnych, gorących, nigdy — niestety,
nie spełnionych, lecz »w milczeniu, z gorzkiemi łzami połknię­
tych« pragnień i marzeń, wzdychań i tęsknot tak czułego, jak
Aldona, serca.
Takim pięknym stosunkiem, jak Aldonę i skowronki,
sprzęga Mickiewicz raz jeszcze człowieka i ptaka: siebie sa­
mego mianowicie i tych, »co na skrzydłach swoich, kluczem
lecąc, wiosnę niosą«, — w zakończeniu cudownem do »Pana
Tadeusza«:
Lud. Rocznik XI.

15

226

DR. WILHELM BRUCHNALSKI

»...bajeczne żórawie na dzikim ostrowie,
Nad zaklętym pałacem przelatując wiosną
I słysząc zaklętego chłopca skargę głośną,
Każdy ptak chłopcu jedno pióro rzucił:
On zrobił skrzydła i do swoich wrócił...«.

Łatwo się domyślić, że chłopcem zaklętym nie kto
inny, tylko twórca »Pana Tadeusza«, — zaklętym pała­
cem — bruk paryski, miasto, »pełne stuku, przekleństw, po­
tępieńczych swarów«,—-a co do ptaków i piór ich, to sam
wieszcz w porównaniu wyjaśnia, że byli nimi »przyjaciele«, co
»wtenczas« na wygnaniu »pomogli rozmowie i do pieśni rzu­
cali mu słowo po słowie«. Czy jednak moc skrzydeł ptasich,
skuteczna zawsze w baśni, okazała się również cudowną wobec
tęsknoty poetyegzulanta, tak silnie zaznaczającej się w jego
epopei? Nie! — te kraje bowiem,
»Gdzie rzadko płakał a nigdy nie zgrzytał:
Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie
Biegł, jak po łące, a znał tylko kwiecie«, —

te kraje, które pragnął przedewszystkiem powitać w rze­
czywistości, los dozwolił mu nawiedzić tylko myślami;
a tak prośba jego, do źórawiów zaniesiona, niespełnioną pozo
stała, jak prośba Aldony, — ptaków potęga, widocznie, za małą
była, — kto inny dopiero »powrócił go cudem na Ojczyzny łono«.
W ten sam sposób i w tej samej myśli, jak Aldona do
skowronków, jak chłopiec zaklęty do źórawiów bajecznych, jak
wreszcie sam Mickiewicz pod obrazem ich obojga, zwracał się
do ptaków niejeden poeta-artysta, polski czy obcy, nowożytny
czy antyczny, starego czy nowego świata; — w ten sam spo­
sób i w tej samej myśli udawał się do tych władców skrzy­
dlatych poeta pierwotny, — każdy człowiek na stopniu kultury
najmłodszym, bez względu na to, do jakiej rasy czy plemienia
należał, jakiej części świata czy strefy był mieszkańcem. W tym
właśnie zakresie i na tern polu daje się spostrzegać bezwzglę­
dnie i bezwarunkowo niewątpliwa wspólność całego rodzaju
ludzkiego, a jeżeli są istotne cechy, które genus -homo odró­
żniają od genus animal, to do rzędu najogólniejszych należeć
będzie z pewnością matematyczną uważanie ptaka za istotę,
do której można zwracać się z prośbą, — uważanie,,
wrodzone zarówno rasie białej jak czarnej, czerwonej jak źół-

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

227

tej, — wrodzone jednem słowem człowiekowi. To uważanie,
którego dotąd — o ile mi wiadomo — nie spostrzegł, a tem
mniej nie wytłumaczył żaden badacz ani folkloru ani etnogra­
fii, nazywam krótko i węzłowato a dla uniknięcia wszelkich
określeń zawiłych: prośbą o pióro.
Gdzież jest ^ródło tego zjawiska? — skąd ono wyszło i na
jakich podstawach się oparło? — co upoważniało spostrzegawczy
umysł pierwotnego człowieka do tego, że w kulturze swojej
stworzył tego rodzaju szczegół, bez wątpienia religijny, bo o na­
turze prekacyjnej? Gdyby się usiłowało znaleźć odpowiedź na
to pytanie pewną, to należałoby jej szukać stanowczo nie gdzie­
indziej i nie w czem innem, jak chyba w tem, że człowiek
pierwotny widział w ptaku coś zdumiewająco uderzającego jego
zmysły i zdumiewająco działającego na jego wyobraźnię, — coś
takiego, co koniecznie kazało mu widzieć w stworzeniu skrzydlatem istotę boską. Że do jakiegokolwiek ubóstwienia między
wszystkiemi istotami źyjącemi, między wszystkiemi bez wyjątku,
z któremi człowiek w blizkie wchodził stosunki, ptak posiadał
najwięcej kwalifikacyi uprawnionych i uzasadnionych, to jest
rzeczą zupełnie pewną. Do dawnego przekonania, że »primos
deos timor fecit«, trzeba dodać jeszcze czynnik nowy: admiratio, do strachu i obawy zatem, jako źródeł bóstwo-twórczych,
dołączy się nadto podziw.
Przypatrzmy się, choć pobieżnie, jak liczne i wielostronne
były przyczyny, dla których ptak był lub mógł być źródłem
podziwu niewytłumaczonego, dziwności tajemniczej, oba­
wy ciemnej lub strachu uzasadnionego.
Oto jeden, jedyny ptak między wszystkimi stworzeniami
źyjącemi jest istotą, każdemu rodzajowi i plemieniu ludzkiemu
znaną i to znaną z autopsyi, nie z mitów ani z tradycyi, — je
den, jedyny ptak jest tą istotą uprzywilejowaną, na której ozna­
czenie w żadnym z dotychczas znanych a licznych języków
i w żadnej z liczniejszych jeszcze gwar nie brak wyrazu: ptak
albo wyrazów: skrzydło i pióro.
Ogólna znajomość ptaka gruntuje się nie na jednej pod­
stawie, najgłówniejszą z nich atoli i najważniejszą zdaje się być
jego przyroda, w wysokim stopniu podziw wzbudzająca. Ptak
mianowicie jest w stanie odbywać i wykonywać wszystkie głó­
wne formy ruchu: chodzenie, pływanie i latanie, a nadto —
15’

228

DR. WILHELM BRUCHNALSKI

trzeba dodać — wykonywa je we wszystkich żywiołach: poziemi, po wodzie, w powietrzu, w ogniu — ku słońcu,
w którem zdaje się ginąć. Chodzenie ma ptak wspólne z czło­
wiekiem, a choćby ten rodzaj ruchu doprowadził w tym lub
owym kierunku do granic doskonałości niebywałej, to przecie
zachodziłaby analogia między nim a pewnego rodzaju ssącemi,
dzikiemi czy oswojonemi zwierzętami: w skakaniu np. z tygry­
sem, w chyżości chodu np. z koniem. Pływanie następnie dzieli
ptak z rybą, a gdyby znowu uzdolnienie swoje w tym kierunku
rozwinął w możność nie wiedzieć jak długiego i wytrwałego
nurkowania, to zawsze przedstawiałby coś niższego, coś mniej
doskonałego od stałej wód mieszkanki, ryby.
Ale ptak jest twórcą i wykonawcą jednego, jemu tylko
w mierze doskonałej właściwego ruchu, w którym żadno ze
stworzeń dotąd ani mu nie dorównało, ani go nie prześcignęło,—
wobec którego nawet najrozumniejszy człowiek czuje się bez­
radnym z swoimi wszystkimi, najkunsztowniejszymi systemami
balonów, nie mogących iść w zawody z ptaszyną najmarniej­
szą! Na tern polu panowanie ptaka jest zupełnie bez podziału, —
latające, rzeczywiste czy mityczne płazy, to przecie okropne ka­
rykatury latawców, a latające ssaki miały otrzymać w wielu języ­
kach charakterystyczne nazwy, jak np. w polskim nietoperzy, tj.
nie to ptaków.
Wskutek tego ruchu, zwanego latań iem i lotem, jeden
jedyny ptak wziął w władztwo swoje całą kulę ziemską, wszy­
stkie jej lądy i morza, — wszystkie jej wyniosłości i doliny, —
całą niemal powietrzną sferę ziemską, gdyż, jak bardzo często
stwierdzili podróżnicy, nad najwyższymi wierzchołkami gór szy­
bują jeszcze orły. Lot jednak, mocą którego ptak może się zro­
bić według upodobania obywatelem świata, czyni go nadto do­
brym znajomym wszystkich ludzi bez wyjątku, — i na tein
opiera się główny jego tytuł do panowania uniwersalnego
w dziejach kultury, od pierwszych jej zawiązków do stanu dzi­
siejszego.
Nie ulega — zdaje się — żadnej wątpliwości, że dwa ko­
nieczne warunki, prowadzące do ubóstwienia, tj. podziw i strach
w parze z obawą, jednoczył i realnie przedstawiał w sobie tylko
ptak i tylko przez latanie doskonałe. Źródłem strachu świętego
czy świętego podziwu, jaki ptak budził w człowieku pierwo-

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

229

tnym efektem lotu, była możność gwałtownie szybkiego uno­
szenia się z powierzchni ziemi, — następnie wzbijania się
w niezmierzone przestwory powietrzne, — dalej tonięcia w chmu­
rach, błękicie lub słońcu, — tonięcia, przechodzącego wkońcu
w zniknięcie zupełne. Tym przymiotem przyrodzenia swego
ptak, istota całkowicie cielesna, działał na spostrzeganie pier­
wotne w ten sposób, że chcąc nie chcąc musiało ono widzieć
w nim coś odrębnego, — coś, co zwyczajnem zmysłów do­
świadczeniem dojść się nie dało, — co koniecznie zmuszało do
przypuszczenia, że tam, nad ziemią żyją istoty inne, niż tutaj,
przynajmniej lżejsze, niż ziemskie, — może tak lekkie jak dech
lub wiatr...
Podziw zmieniał się w obawę, w wysokim stopniu nie­
pewną, jeżeli ptak znikający był kształtu większego i groźnego
wejrzenia, —jeżeli nadto doświadczenie, niejednym wypadkiem
sprawdzone, uczyło, że ta dziwna istota, jak zdolna jest do tego,
by lotem błyskawicy usunąć się z przed oczu, tak też niespo­
dziewanie i niespostrzeżenie może spaść bądź na człowieka sa­
mego, bądź na zwierzę, niewiadomo skąd: z błękitu, z chmur,
czy z pod słońca.
Nie mniejszego materyału dla podziwu dostarczał inny
szczegół lotu, mianowicie tajemniczy odlot całych rodzajów
ptasich, — masowe i gromadne ich znikanie, w pewnych okre­
sach czasu stale się powtarzające, — i tak samo zdumiewające
a znowu masowe i gromadne ich pojawianie się. Do jakich
czynności fakt, dopiero co wspomniany, zmuszał myśl i wyo­
braźnię ludzką, dowodzi folklor z całą mnogością podań, baśni
i legend o wyraju, o cieplicach, o krajach bajecznych
a szczęśliwych, za dziewiątem morzem, za dziesiątym lą­
dem leżących.
Do tych szczególnych attrybutów natury ptaka dodawszy
inne jego przymioty, skupiające się tak około psychy, jak intellektu, za pomocą których przechodzi całą niemal resztę fauny
ziemskiej, — dalej subtelność zmysłów w połączeniu ze zdol­
nością dokładnego rozróżniania przedmiotów i doskonałą pa­
mięcią, — nareszcie całe usposobienie rodu skrzydlatego, prze­
bijające się w ogólnem zachowaniu się wszystkich prawie jego
członków podczas godów weselnych i małżeństwa, bądź w specyalnej zalecie, jedynie jego przedstawicielom właściwej, spio-

2.30

DK. WILHELM BKÜCHNAL8KI

wie,
otóż to wszystko zebrawszy i uprzytomniwszy sobie,
łatwo się zrozumie, dlaczego ptak musiał tworzyć i tworzył
w rzeczywistości jeden z punktów najbardziej zasadniczych,
około których urabiały się, żeby się tak wyrazić, główne stany
skupienia w duchowej kulturze człowieka pierwotnego,, miano- .
wicie zaś te jej działy, które noszą nazwę pojęć i przeko­
nań religijnych*1). Odważam się postawić wciągu dalszym
przypuszczenie, że ptak z pomiędzy wszystkich istot źyjących jest może najwaźniejszem praźródłem wszy­
stkich najważniejszych prawyobraźeń o bóstwie i taje­
mniczej sile świętej.
Okoliczności przytoczone tłumaczą także, z jakich powo­
dów ptak tyle miejsca, i to naczelnego, zajął w epopei, drama­
cie i tragedyi, których napis: życie ludzkie; — z jakich przy­
czyn tyloma węzłami właśnie on między wszelkiego rodzaju
stworzeniami związany jest z człowiekiem od czasów zamierz­
chłych do dzisiejszego stopnia kultury. Nie próbując nawet skrę-,
ślenia rzeczonego obrazu stosunków, gdyż jest za szeroki, za
wielostronny, za barwny2), zaznaczę w nim jeden epizod, przed
*) Obok ptaka podobną rolę w historyi duchowej kultury człowieka
odegrały w rzędzie pierwszym zjawiska przyrody, jak piorun i bły­
skawica, uważane w podaniach i mitach za ptaka ognistego lub za
skrzydlatego, ognistego smoka, — następnie wichr i burza, —
wkońcu zaś w o d a, pod postacią bądź nieskończenie długich rzek i stru­
mieni, bądź bezkresnego morza (okeanosa).
’) Szczególnie bogatego pod tym względem materyału dostarczyłaby
pieśń ludowa wszystkich narodów. W niej wystąpi w postaci najpiękniej­
szej ów wszechstronny stosunek między człowiekiem a ptakiem i okra. szony nadto będzie blaskami wyobraźni i ciepłem uczucia. Dla przykładu
przypomnę rolę jego w twórczości ludowej jako zwiastuna szczęścia
i złej doli (starożytna b o n a i adversa avis), czyto jako k r u k donosić
będzie matce, szukającej syna, który poszedł na wojnę, że »usta synka już
posiniały«, że »na liczku jego ptaki siadają, oczy mu wypijają« (pieśń małoruska), czy jako złowroga pucka, »nocą na dach siadając«, wołać bę­
dzie na dziewczynę: »Pójdź Marychno!» itd.; dalej jako tego stworzenia,
które tyle waży i znaczy w dziejach kochanków i wogóle w mi­
łości ludzkiej. Wskutek tego kochankowie po wsze czasy radzi przyrównywują się do ptaków, w skłonności wzajemnej ich płci doszukując
się symbolu dla zapałów serca swego. Tak np. w jednej pieśni małoruskiej
kochanka będzie »czornaja haleńka«, kochanek »sokołem«, biegają­
cym za »litaniem tycheńkim, za pireńkom czorneńkim«; — w drugiej
narzeczona zostanie nazwaną »siwą kukułką«, latającą o rannej godzi-

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

231

innymi naprzód się wysuwający, tj. dążność, całemu bez wy­
jątku rodzajowi ludzkiemu wspólną, która streszcza się w tern,
aby zrozumieć i pojąć naturę, cel i znaczenie ptaka, następnie
zaś, aby go określić jako istotę, łączącą w sobie doskonałe wła­
sności ciała i ducha, istoty — jednem słowem — boskiej i świętej.
W tym względzie na plan pierwszy w narodzie ptaków
wybija się orzeł, z przyczyn całkiem jasnych, gdyż wszystkich
swoich powinowatych i krewnych przechodzi wielkością kształtu,
siłą ciała i poszczególnych jego organów, gwałtownością wzlotu,
ostrością wzroku, męstwem, odwagą i innemi zaletami, gdzie­
indziej nie spotykanemi. Orzeł to był owym ptakiem, któ­
rego Zachód, klasyczny czy barbarzyński, w mitach swoich i religiach, w najciekawszych objawach życia, zwyczaju i obyczaju,
w setkach dzieł sztuki i wyobraźni, uważał za króla ptaków
za symbol majestatu najwyższego i zwycięstwa zawsze
pewnego; orzeł to był następnie owym ptakiem, któremu
przedewszystkiem cały Wschód, bez względu na to, czy należy
do rasy aryjskiej, żółtej czy innej, dotąd daje tytuł stworze­
nia świętego*1), — którego baśnie i podania tegoż Wschodu,
nie na »jarą pszeniczkę«, narzeczony znowu »s o ko łem .s i w y m<r, który
zasiada na zdobycz, a ma broń w oczach; — w innej znowu nieszczęśliwy
w kochaniu skargi swoje będzie powierza! ptakowi, jak ten, który w na­
stępujący sposób śpiewa: »Letiw orcł ponad morę, taj staw hołosyty, Oj,
jak tiażko ubohomu bohatu lubyty« itd. To samo po setki razy ódnajdziemy w pieśniach polskich, jak np.: »Słowik ze słowikiem rozstać się
nie może, A ja z tobą muszę, ach! mój mocny Boże!«, »Przeleciał, prze­
leciał siwy gołąbeczek, A ja rozumiała, .ze mój kochaneczek« itd.
Nie mniejszą jest rola ptaka w innych a niezliczonych przypadkach, w któ­
rych występuje jako czynnik decydujący w życiu człowieka, jako jego do­
radca lub powiernik, jak ten wreszcie z poza świata ludzkiego, który naj­
bardziej, jeżeli nie jedynie, współczuje z uczuciami, myślami, szczęściem
i niedolą człowieka, np. »Po głębokiej wodzie płynie kaczor siwy, Jaki
taki wesół, a ja nieszczęśliwy«; —»Usiadł ptak na dębie i tak sobie nuci,
Nie wierz chłopcu, nie wierz, bo on bałamuci«; — »dziewczyna, śliczna
jak zorza«, tak swe gąski wabi: »Pójdźcie, pójdźcie gąski moje, Pójdźcie,
pójdźcie do domu, Niech wam powiem troski .moje, Nie powiedzcie niko­
mu« i podobnie dziewczynie, pytającej kukułkę o wróżbę: »choć blizko
do sta rachowała, Kukułka zawsze kukała« itd. itd.
i) Wszyscy podróżnicy po Azyi na ten szczegół zwracają uwagę.
Z Polaków Paweł ks. Sapieha w swem dziele: »Podróż na wschód Azyi
1888-9« (Lwów, 1899) tak o tem pisze: »Zaraz za popasem południowym

332

DR. WILHELM BRUCHNALSKI

najważniejsze i najciekawsze, bo najstarsze a do tego mające
dokumenty w pomnikach pisanych, uważały za ptaka-starca,
»ópvt; ¿teó;«, — którego Pers nazwał Simurgiem, a Arab
ptakiem Rok hu... Dla fantazyi Mickiewicza Simurg był »Ptakiem-Górą«, o piórach, wielkich jak »maszty« okrętów, a »roz­
taczanych kręgiem, szerszym niż tęczy półkole«, — mitologia
Oryentu zaś miała go za »olbrzyma, dorównywującego wynio­
słościom najpotężniejszym,— mocnego jak twierdza, w szpo­
nach bowiem słonia unosi« Jj.
(wśród stepów mongolskich) konie zacukaly nam się na chwilę, gdyż ni
stąd ni zowąd tuż pod nogi końskie wpadi rodzaj kangura azyatyckiego..Tuż za tem biednem stworzonkiem pędził jak błyskawica orzeł ogro­
mny, widocznie, chcąc je schwytać. Na szczęście biedactwa myśmy się
na jeg° drodze znaleźli... Trzeba było widzieć, z jaką bezczelnością orzeł
najspokojniej jeszcze raz nas okrążył i usiadł o parę kroków. Wielką
miałem ochotę wpakować mu bodaj z rewolweru kulkę — ale
nie śmiałem, boć to tu święty ptak« (str. 322).
*) Na tej mitologii się opierając, Firdussi z Tus, wielki twórca »Szachname’a«, w poemacie, który p. t. »Heftchuan« (= Siedm awantur) opiewa
siedm przypadków Isfendiara, czwartego władcy z dynastyi Kei, taki, we­
dług przekładu niemieckiego Józefa Hammera, daje wizerunek Simurga:
»Du siehst einen Berg mit dem Haupt bis zum Mond,
Worauf der gewalt’ge Vogelherrscher (tj. Simurg) thront;
Die Helden nennen des Ungeheuer Simurg,
Ein Vogel, gross wie ein Berg und stark wie eine Burg.
Gefangen liegt in seinen Klaun der Elephant,
Er raubt das Krokodill dem Meer, den Löwen dem Land...
Wenn er sich hebt und schwingt übers Land,
Verliert der Himmel seinen Glanz und die Erde den Verstand.
Viel besser dir dass du zurückkehrst,
Als dass du des Simurg’s Berglast erfährst».
Es sprach der eh’rne Held: »Fürwahr!
Ich will im Kampf wagen die Gefahr...«
Und... Empfahl... Pferde, Wagen, Kasten und weiter
Empfahl dem Heerführer die Schaar der Reiter.
Und als wie ein Orkan er daherzog,
Erblickt er was Schwarzes, das in der Luft flog.
Der Schatten verhüllt.die Wagen und die Reiterei
Und gab ihnen zu denken mancherlei.
Als Simurg nun schaut in der Nähe den Kasten
Und hört Heertritt, Pauckenschal ohne Rasten,
Entfliegt er wie Wolken dem Berg, wo er thront,
Verfinstert die Sonne, verfinstert den Mond«.

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

233

Simurg atoli dla podań perskich był nie samym tylko
przedstawicielem najwyższej siły fizycznej: w ptakustarcu bowiem skupiało się przedewszystkiem cudowności wiele
a uposażony był w taką piękność, jaka żadnej', na świecie źyjącej istocie nie dostała się w udziale. »Niema opisu, któryby
potrafił przedstawić blask jego piór złotych, z purpurą i lazu­
rem zmieszanych. Jednym ciągiem więcej niż tysiąc lat żyjąc,
spala się następnie, aby znowu młodym zmartwychwstać z wła­
snych popiołów« i). »Za czasów, w których — opowiada poda­
nie inne — najpotężniejszy prorok, mędrzec i król, Salomon,
rządził nie tylko ludźmi, lecz także wszystk-iemi królestwami
natury, rybami, ptakami i czworonożnemi zwierzętami, a nawet
demonami, przedstawicielem ludzi i orędownikiem ich spraw
na dworze władcy mędrca był Assaf, poeta i wielki wezyr, —
przedstawiciela ptaków widzieli wówczas po raz ostatni śmier­
telni w ptaku, zwanym Simurg albo Anka*2).3 Odkąd Salo­
mon żywot zakończył, a czarodziejski pierścień jego przywła­
szczyły sobie demony, Simurg, wezyr ptasi, w góry uszedł sa­
motności oddany«.
Od tej chwili siedliskiem Simurga i mieszkaniem jego jest
»najwyższy wirch skalisty góry Kaf« według jednych s), — we­
dług drugich zaś Alburs, największa wyniosłość pasma Kaukazkiego4).
Przybytek Simurga okraszała wyobraźnia człowieka wscho­
dniego barw'ami cudownemi, tem cudowniejszemi, że zakryty
był dla oka ludzkiego, które wieczyście spragnione było jego
widoku. »Jedyny w rodzaju swoim i dumny z godności, które
kiedyś piastował jako wezyr wielu monarchii świata« 5), spo­
gląda ptak-starzec z uczuciem wyniosłości na poziomy świat
(Zob. von Hammer J., Geschichte der schönen Redekünste Persiens mit
einer Blüthenlese aus zweihundert persischen Dichtern, Wien, 1818, str.
64—5). W podobny sposób, może za przewodem źródeł perskich, opisują
»Ptaka-Skalę« podróże Syndbada Morskiego w »Tysiącu i jednej nocy«
(Noc LXXII, Podróż druga, Noc LXXIII, LXXIV, Podróż trzecia).
*) Von Dalberg, Simurg der persische Phönix (zob. Hammera: Fund­
gruben des Orients [Les Mines de l’Orient], t.. I, str. 200).
2) Hammer, Geschichte der schönen Redekünste itd., str. 20.
3) von Dalberg, j. w., tamże.
4) Hammer, j. w., str. 22.
5) Hammer,.j. w., str. 22.

234

DR. WILHELM BRUOHNALSKI

człowieczy, a zawsze niedostępny w majestacie swoim, zmienia
sposób postępowania jedynie wobec tych z ludzi, których zna­
mieniem duch rycerski i heroizm, — tym tylko ucha skłania,
których do siedziby jego przyprowadzi wytrwałość nad­
ludzka. Tego rodzaju ludzi Simurg bierze w opiekę szcze­
gólniejszą, :— udziela im rad najmędrszych i wskazówek naj­
doskonalszych,
otacza faworem, jak sławnego Rustema, który
jedynie przy pomocy jego »dokonał cudów waleczności w walce
z Diwami i herosami turańskimi«1), — wreszcie daje im naj­
wyższy dowód uznania i łaski w tern, że wyrywa pióro
z ciała własnego i wręcza je najdzielniejszym.
W tern staroperskiem podaniu, które wyraz najobszerniej­
szy znalazło w poemacie »M a n ti k et-tair«, napisanym na
podstawie tradycyi w XIII wieku przez Ferid- ed • dina Attara
(Mohammeda Ben Ibrahima el Attara z Niszaburu), dochowało się
chyba niemylne wyjaśnienie jednego z najważniejszych a bezsprzeczniejednego z najpiękniejszych szczegółów w kulturze, zwy­
czaju i folklorze wszechludzkim, mianowicie: czerń był ptak, czem
pióro jego, używane jako Ozdoba, i —czem t. z. prośba o pióro.
W »Mantiket-tair« (po polsku »rozmowy ptaków«) ptaki
całego świata zbierają się na sejm, aby naradzić się nad wy­
borem króla2). »Dudek, którego natura obdarzyła już koroną
i który z tego powodu zdaje się mieć najbardziej ugruntowane
prawo do tej godności, występuje pierwszy, ale nie w.tym celu,
aby koniecznie utrzymać się przy swoich pretensyach, jak ra­
czej, aby zapewnić je dla Simurga. Pomimo sprzeciwia­
nia się ptaków, dudek wkońcu zwycięża: pielgrzymka do Si­
murga na jego przedstawienie postanowiona.
»Jedyny w swoim rodzaju«, »władca ptaków« i ich »ce­
sarz« ma stolicę — według opowiadania dudka — »na górze
Kaf, Simurg się zowie, jest blizko nas, my daleko od niego.
Tronuje na drzewie Wysokiem, osłonięty dziesięcioma tysiącami
welonów z ciemności i światła jasnego. W obu częściach świata nie
znalazł się taki śmiałek, któryby je podniósł. Jest on władcą nie­
ograniczonym, zatopiony w istocie własnej. Nigdy jeszcze nie
’) Hammer, j. w., str. 22.
2) H. G. L. Kosegarten daje mu nazwę »Mentek-ettair«. Treść Mantiket-tairu podaje się według Hammera, który w dziele swojem pierwszy
raz da! ten poemat w przekładzie niemieckim.

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

235

wyszedł on z siebie, jakżeż może zgłębić go rozum! Wiele ty­
sięcy go pożąda, ale nikt nie dostanie się do niego. Dusza nie
może go opisać, rozum nie może go pojąć. Żaden mędrzec nie
widział jego cnoty, żaden widz nie widział jego piękności, żadno stworzenie nie wzbije się do wyżyn jego wiedzy« ’).
Do takiego ptaka świętego, który—jak to lłammer stwier­
dził, — za nic innego nie może być uważany, jak »za źródło
wieczyste życia, za dobro najwyższe, którego wszyscy
szukają a nikt nie znajduje«, za symbol i allegoryę równo
cześnie »is-toty najwyższej«*2), idzie wojsko ptaków, pod ha­
słem, rzuconem mu przez dudka: »Nie oddawaj się wątpieniu,
ufaj wiecznej łaski światłu!« Mimo wszystko jednak z gromady
ogromnej tylko nader mała liczba latawców dotarła do celu:
»Droga — jak jeden ze szczęśliwców w »Mantiket tair« opi­
suje, —- szerzyła się od księżyca do księżyca. Do przebycia mie­
liśmy siedm mórz płomieni i ognia, a kiedyśmy wkońcu je prze­
byli, otwiera na nas paszczę ryba, która za jednym oddechem
połyka przeszłość i przyszłość, — za jednym oddechem połyka
oba światy i ludzi. Niestateczność wówczas opanowała dusze,
a wiele z ptaków umarło z błaganiem. Inne skonfundowane
wybrały się w drogę na wszystkie strony. Przez cały rok to
tam, to sam błądząc, zmarnowały życie swoje. Niemożliwą, by­
łoby rzeczą opisywać, co spotkało je wśród podróży... Wreszcie
z pośród tylu rycerzy, drobna jedynie garstka dochodzi do kresu,
z pośród tylu ptaków, tylu tysięcy, doszło jedynie kilka. Jednego
bowiem głębia morska pochłonęła, inne na górach wysokich
z pragnienia samego wyzionęły ducha, drugie słońce spaliło na
pieczeń... Niektóre pomarły w pustyni ze zmęczenia, z gardzie­
lami suchymi, niektóre znowu spaliły się jako motyle w ogniu.
Jedna część pozostała w drodze, uciążliwość jej bowiem wydała
się za srogą, — druga porzuciła zamiar przy pierwszem spoj­
rzeniu mu w oczy. Wskutek tego z tylu tysięcy tylko mała
liczba przybyła do celu upragnionego, — cały świat ptaków
podróżował, a tylko trzy doszły, —- trzy, bez pierza, bez skrzy­
deł, o sercu złamanem, o duszy chorej. One patrzyły na maje­
stat najwyższy, wyniesiony ponad wszelki rozum... Na to opu') Hammer, j. w., str. lii.
2) Tamże.

236

DR.

WILHELM BRUCHNALSKI

ściła je odwaga, że przez pewien czas leżały jak napół udu­
szone. Już w nicość się pogrążyły i przez pewien czas tak le­
żały. Wtedy przybył poseł z nieba, zobaczył trzy ptaki uszko­
dzone na ciele i na skrzydłach... i rzekł: »Skąd jesteście? —
pocoście tutaj przyszli? Nieszczęśliwcy, jak się zowiecie? Co
was w świecie spotkało, jak straciliście siły swoje?« — One
odrżekły: »Przyszliśmy z prośbą, aby królem naszym Simurg
został. Myśmy zabłąkani jego dworu, zabłąkani pielgrzymi jego
drogi, już długo po niej chodzimy, z tysięcy trzyśmy pozostali!
Przyszliśmy w nadziei zobaczyć jego oblicze, jeźli cierpienie
nasze jemu się podoba, to zaszczyci nas spojrzeniem«. Poseł
odrzekł: »Pielgrzymi przerażeni, o sercu, niby glina zgniecionem, On (tj. Simurg) zlituje się nad wami życzliwie i przybę­
dzie szybko wam z pomocą« *).
Bardziej dotykalnego objawu łaski, niż w »Mantiket-tair«,
doznają bohaterowie »Szachname’a« ze strony Simurga. Tak
np. w sadze, przez Homera Wschodu, Firdusiego, w poezyę
przebranej, p. t. »Isfendiar i Rustem«, ptak cudowny dzielnemu
rycerzowi Rustemowi, zranionemu przez Isfendiara, cudownej
udziela pomocy. »Simurg przyglądał się krwawiącym, otwartym
ranom... Dziobem krew wyssał, ośm strzał wydobył z ciała
siłacza, nacierając go* skrzydłem swojem, tak, że wkrótce uczuł
on życie nowe. Potem rzekł: »Weź jedno pióro moje i za­
nurz je w mleku, następnie potrzej niem rany swoje,
gdy ci dokuczać będą«*2).
Przytoczone podania perskie wyjaśniają nam odrazu, skąd
się wzięły pióropusze na hełmach rycerskich, — skąd wyszły
») Hammer, j. w., str. 151—2.
2) Heldensagen von Firdusi. In deutscher Nachbildung nebst einer
Einleitung über das Iranische Epos von Adolf Friedrich Schack. Zweite
vermehrte Auflage, Berlin, 1865, str. 422 — 3. W tegoż samego podania in­
nym ustępie Simurg udziela Rustemowi pomocy w ten sposób, że »skrzy­
dła swoje nad głową mu roztacza i unosi go daleko; ich pióra biły po­
wietrze i zapach moschusowy Rustemowi czyniły«. Następnie, gdy bohater
znalazł się nad brzegiem morza, zobaczył wielkie drzewo wiązowe. »Cu­
downy ptak wzleciał na jego gałąź i rzekł: Wyłam natychmiast z tego
drzewa pręt najdłuższy i najsilniejszy. Związany jest z nim żywot Isfen­
diara, a on, bohater, w ręce twoje oddany. W ogniu tylko pręt ten wzmo­
cnij, dwa żelezca przymocuj do niego a do końca przywiąż trzy pióra;.
Isfendiar stanie się wobec ciebie bezsilnym« (tamże, str. 423—4) itd.

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

237

dwustopowe, strusie pióra na kaskach szwoleżerów polskich, —
skąd pawie oczka na konfederatkach Krakowiaków, — skąd
wogóle piórka po zawadyacku wpięte, na czapkach zawadyackich junaków, żeby tylko przytoczyć górali zakopiańskich, mię­
dzy którymi nie znajdziesz żadnego, bez długiego u kapelusza
orlego lub innego pióra itd. Pióro, czy na hełmie rycer­
skim, czy na modnie przybranym kapeluszu kobiecym,
nie będzie niczem innem, jak tylko przeżytkiem staro­
perskiego »czelenku«, t. j. odznaki wojowniczej i na­
grody wojowniczej, której pierwotnie udzielał Simurg,
— ten opvi; -8-sóę.
Z podań onych wyrozumiemy w ciągu dalszym, z jakiego
źródła wypłynęła cała wogóle pterygolatrya, w szczególności
zaś, aby się zbytnio nie rozszerzać, jasną nam się stanie ge­
neza: 1) ogromnej liczby podań, utworzonych przez wszystkie
plemiona ludzkie o jakimś cudownym, ogromnym ptaku, który
żyje tysiące lub dziesiątki tysięcy lat, ma skrzydła tęczowe, bry­
lantowy czub na głowie, złocisto-szkarłatne upierzenie, ogon
złoty, a pierś srebrzystą, — ptaku, którego Polakowi podoba
się nazwać »Żar-ptakiem«, — Grekowi starożytnemu »Foiniksem«, — rabinowi »Ghulem«, — Talmudowi »Orsiną« lub
»Kuknusem«, — Chińczykowi »Fong-Hoangiem« itd.; — 2) przy­
pisywania całemu »genus avis« albo niektórym jego przedsta­
wicielom mocy i siły o znamieniu boskości i cudowności lub
przynajmniej nadzwyczajności, nigdzieindziej zgoła nie spoty­
kanej; — 3) znaczenia przedewszystkiem orła i innego, blizko
z nim spokrewnionego drapieżcy, w życiu politycznem, społecznem lub wojskowem państw, narodów i ludów.
Od »Mantiket-tair« wychodząc znowu, które przez usta
dudka obwieszc-ają tę prawdę:
»Cień Simurga krąży naokoło świata,
Przejawiając się następnie pod ptaka formą;
Niczem nie są ptaki, tylko ci eniem-j ego :
Tego, się nauczcie, wszyscy nieświadomi!»1),

przypominamy nasamprzód baśń »0 dwunastu królewicach, za­
klętych w orły«, i »Siostrze ich, królewnej, przemienionej w go­
łąbkę«, lub też podanie o »Janie Królewicu, Żar-ptaku i o WilkuHammer, j. w., str. 148.

238

DR. WILHELM BRUCHNAI.SKI

wiatrolocie«, znanych powszechnie a spisanych przez A. J. Gliń­
skiego w »Bajarzu Polskim« (Wilno, 1881, t. IV, str. 116 — 127,
i t. I, str. 11—31). W pierwszej z nich na zaklęcie siostry:
»Ptaku, ptaku, zmiłowania!
Przez moje modły i łkania,
W niezwalezonej swojej mocy
Przybądź, przybądź ku pomocy!« —

»po promyku światłości słonecznej«, strzelającym z nieba, spu­
szcza się ptak tajemniczy, o barwach bajecznych, i ratuje całe
rodzeństwo z przysionka wieczności. Kształtu był tak ogromnego,
że »na grzbiecie jego pomieścili się wszyscy królewicowie a po­
środku siadła królewna«. W baśni drugiej »świecący się, pro­
mienisty, jakby jaki krąg ognisty, noc w dzień zamieniając,
ptak nie-ptak, cudo ptaków« zostawia w ręku królewica Jana
»jedno pióio światłości słonecznej«. Skoro szczęśliwiec pióro
owe z zanadrza wyjął, dziedziniec cały i cały pałac królewski
światłem słońca zajaśniał, a uradowany król-ojciec zerwał się
z łoża i zawołał: »To pióro Żar-ptaka! kto mi go samego złowi
i przyniesie, temu połowę królestwa odstąpię, a jeźli to będzie
jeden z synów moich, następcą go po sobie naznaczę«. Naj­
młodszy syn królewski, Jan Królewic, przy pomocy wilka Wiatro-lota, odkrywa miejsce pobytu Żar-ptaka i wśród trudów naj­
uciążliwszych, przypominających podróż ptaków w »Mantikettair«, zdobywa ptaka samego, z nim królewnę Cudo licę i ko­
ronę królewską po ojcu.
Aby przejść do punktu drugiego, przypominamy na czele
dar profecyi, przypisywany ptakom od czasów zamierzchłych,
lej okoliczności zawdzięczają one np. najzaszczytniejsze miej­
sce w wieszczbiarstwie Rzymian, dla których »bona avis« była
równoznaczna z wieszczbą szczęśliwą, »adversa« zaś albo
»mala« z niepomyślną. W folklorze jednak ogólnym ptak obok
tego spełnia bardzo często rolę mściciela pokrzywdzonej spra­
wiedliwości i pogwałconego prawa, albo rolę doradcy wszel­
kiego stworzenia w ciężkich wypadkach i nieszczęściach dla­
tego, że bywając wszędzie na skrzydłach, zbiera najwięcej do­
świadczenia i rozporządza największym skarbem rad mądrych.
Te ostatnie wierzenia będą matką ślicznych baśni o »ptaszy­
nach mścicielkach«, wydających i karzących morderczynie - ma­
cochy, — o mądrych »krukach i kruczątkach«, które latając po-

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

239

świecie, zbierają jakby najlepsze owoce mądrości i w razie po­
trzeby udzielają ich pod postacią nauk lub wskazówek ludziom
i zwierzętom, — o »białych gołąbkach«, które uczą sierotę gnę­
bioną »odbierać mak od jagieł« i w tej pracy pomagają jej sku­
tecznie, — itd.
A co mówić o przymiotach najrozmaitszych, które rzeczy­
wiście lub tylko w wyobraźni człowieka dostały się ptakom
w udziale! Ogromna mianowicie liczba zagadek i pytań za­
gadkowych, które istnieją we wszystkich językach, bierze po­
czątek od zdumiewających własności ptaka i wyłącznie około
nich się obraca1). Śpiew ptasi, a zapewne także zdolność
niektórych latawców do wyuczenia się i naśladowania
mowy ludzkiej, stworzyły bajeczenego, mówiącego ptaka,
w »Tysiącu i jednej nocy« sławnego Bulbulhezara, w podaniach
zaś niemieckich nie mniej sławnego pieśniarza, zwanego ogól­
nie » Wunder-Sing-Voglem« 2).
Bardzo stara i bardzo szeroko rozprzestrzeniona wiara,
z której setki razy korzystał romantyzm, utrzymuje, że tylko
p i a n i e k o g u ta, dzień zwiastujące, rozpędza wszelkie nocne
strachy i zmusza najpotężniejsze demony do odwrotu, a poda­
nie przepiękne o cudownej mocy ptaszka malutkiego zapisał
w swej historyi Swetonius, według którego sam wizerunek sko­
wronka, wyobrażającego wesołość poranną, wyryty na hełmach
legionistów, dał zwycięstwo orężowi rzymskiemu nad Gallami
niepokonanymi itd.
O znaczeniu orła w kulturze człowieka wspomniano już
powyżej, w tern miejscu dodaje się jeszcze, że »ptak błyskawic
i piorunów« w mitologii greckiej uważany za jedynego ptaka
boskiego i niebiańskiego, który miał prawo siedzenia przy tro­
nie Zeusowym, by przynosić mu pioruny i ognie, z czasem staje
się symbolem królów, od Jowisza ród wywodzących, — państw,
na których czele stali tego rodzaju władcy, — wreszcie sił
zbrojnych, które służyły za podporę im obojgu. Na Wschodzie
najwcześniej do celów podobnych użyty, zmienia się w herb
królewski za Aleksandra Wielkiego, który każę go na pienią­
dzach wybijać; w Egipcie rolę podobną pełnić zaczyna od Pto1) Zob. Kohler R, Kleinere Schriften, Berlin, 1900, t. III, str. 519—242) Tamże, str. 170-1.

24t)

DR. WILHELM BRUCHNALSK1

Jemaiosa Sotera a w Cesarstwie rzymskiem od Oktawiana, aby
w epoce Karola Wielkiego przejść do heraldyki państw i ro­
dzin i dzierżeć w niej panowanie aż do dni dzisiejszych. Orzeł
podwójny czyli dwugłowy, którego kolebki według archeologów
szukać należy, tylko w Oryencie, na gruncie europejskim staje
się symbolem nasamprzód »imperii Romani«, dzielącego się na
Rzym i Grecyę (stąd dwugłowy), następnie spada na dwa pań­
stwa, z tego tytułu, że jedno z nich jako »heiliges, römisches
Kaiserreich deutscher Nation« będzie się uważało za dziedzica
Romy, drugie zaś Rossya za spadkobierczynię Bizancyum.
Znakiem wojskowym, jak Xenofont opowiada w »Cyropedyi«, uczynili sobie orła już starożytni Persowie. W Europie
ptak boski przed wojskami podczas marszu i w bitwie latać
poczyna od czasów Mariusa; odtąd wojownicy otaczają go czcią
religijną, — gdy w rozprawie wpadnie w ręce nieprzyjaciół,
kończy się istnienie legionu na zawsze. »Orzeł legionów«, t. z.
»aquila legionaria«, z tego powodu przedstawiony jest zawsze
ze skrzydłami, do lotu gotowemi, jako wieszczba bowiem, szczę­
ście wróżąca, ma iść przed oddziałem i wskazywać mu do zwy­
cięstwa drogę. Jak orzeł, za przykładem Rzymu, zajął pole her­
bów i sztandarów państw nowożytnych pod postacią jedno- czy
dwu-głową, tak samo stało się to z proporcami wojskowymi
wszystkich niemal narodów, a Napoleon Wielki, naśladując
wprost zwyczaj rzymski, dał pułkom francuskim jako »signum
militare« orła złotego z podnoszącemi się skrzydłami, który je
prowadził przez »Alpy podniebne, pod Ulm, Austerlitz, Pira­
midy, Tabor...«
Gdyby chciano znaleźć wyjaśnienie tych wszystkich zja­
wisk, wierzeń i zwyczajów, to — zdaje się — najtrafniej szukaćby go należało w przytoczonych wierszach poematu per­
skiego, rozkazująca ich bowiem treść powiedziałaby, że każdy
ptak, rzeczywisty czy przedstawiony w jakiemkolwiek wyobra­
żeniu, nie jest niczem innem, jak tylko »cieniem« tajemniczego,
dla rozumu człowieka niepojętego mieszkańca góry Kaf, czyli
odwiecznej i nieśmiertelnej mądrości, wiedzy i potęgi, a stąd
może brać w opiekę skuteczną państwa, narody, rodziny, woj­
ska i człowieka poszczególnego.
Logicznie wnioskując, zrozumiemy także, że nie mniej czą­
stka istoty, od Simurga pochodzącej i z nim spokrewnionej, bę-

PIÓRO JAKO OZDOBA WOJAKÓW

241

dzie musíala posiadać moc, do pewnego stopnia równą owej
pra-istocie, — zrozumiemy, czem mianowicie jest i będzie pióro
jako talizman-ozdoba i czem t. z. prośba o pióro.
Prośba o pióro naturalnie będzie rozmaita, jak rozmaite
są rodzaje ptaków, rozmaitą też będzie skuteczność piór, bo
pierza na Simurgu, pomimo jego wieczności, dotąd nie stało.
Według podań i tradycyi będą więc pióra, których szukanie,
znalezienie i podjęcie przyniesie znalazcy godność hrabiego, —
będą i takie, które uczynią go księciem, i takie, które uczynią go
królem. Jest atoli i czwarte pióro, najrzadsze i do znalezienia
najtrudniejsze, które szczęśliwca zrobi cesarzem i panem wszy­
stkich krajów i ziem na świecie, — władcą wszystkich dziedzin
ducha i ciała, — w którego państwie słońce nigdy nie zachodzi!«*1).
»Prośbę o pióro« zanosi zarówno pieśń ludowa, jak twór­
czość artystyczna, przez usta matki, której syna wysłano na
wojnę, — przez usta kochanki, której narzeczonego pognano
w bój, — przez usta zawiedzionej miłości i nadziei upadłej —
albo taką skargą, jak skarga opuszczonej i pogardzonej dzie­
wicy, zwracającej się do swoich gąsek i proszącej je o pomoc
skrzydlatą:
»Gąski, gąski! tę piosenkę,
Prosząc piór, śpiewam ze Izami,
W wasze piórka jak w sukienkę
Ja ubrana lecę z wami! —
Gąski, widząc łzy w mem oku,
Piór rzuciły z pod obłoku...<

Gąski — oczywista — litują się nad biedną i trzykrotnie rzu­
cają jej po piórku, — ona ubiera się i leci po to, by znowu
jaskółkę prosić o materyał na suknię żałobną2).
1 tak dalej i tak dalej dałby się snuć wątek »prośby
o pióro« — bez możności jednak wyczerpania i skończenia.
Ale pióro o folklorze i w historyi zwyczajów ludzkich zdobywa
znaczenie jeszcze jednego symbolu. W Europie zaszło to mia­
nowicie, według przypuszczenia, we wieku VII, w którym sła­
wny Izydor Sewilski, autor głośnych »Etymologii«, powiada,
że »instrumentum scribae calamus et penna: sed cala*) Według Bechsteina w E. Lauscha »das Buch der schönsten Kinder
und Volksmärchen«, Leipzig, 1893, str. n.
2) Barszczewski J.,'Szlachcic Zawalnia, Petersburg, 1844, str. XXXIV
i n. 7.
Lud. Rocznik XI.

16

242

DR. WILHELM BRUCHNALSKI

mus arboris est, penna avis«. Odtąd więc zaczyna część
ptaszego skrzydła wieść żywot w Europie jako narzędzie pisar­
skie, obok trzciny starożytnej, — odtąd zaczyna być także
symbolem pisarskiego zawodu i odtąd władacze pióra zaczy­
nają pokorne prośby do ptaków zanosić, aż u Mickiewicza znajdą
one wyraz w prośbie Aldony do skowronków lub chłopca »za­
klętego« do żórawiów, — aż wreszcie wypowiedzą się w pio­
sence ślicznej Rydla:
»Leciał ptaszek z raju
Do ziemskiego kraju,
Przelatywał tędy górą,
Gdzie twoje podwórko,
I upuścił złote pióro:
Ja wziąłem to piórko!....«

O takie piórko złote modlić się winien każdy, kto idzie
w pióra służbę, — o piórko, które nie jest niczem innem, tylko
cząstką wiecznej mądrości i myśli, wcielonej cudownie przez
mitologię staro-perską w podanie o Simurgu i o piórze ptakaboga. Kto znajdzie to piórko, to królewic z bajki o Żar-ptaku, —
królewic bez względu na to, czy narzędziem boskiem władać
będzie po »rajskiej róży płatku«, czy zamieni je w »miecz Ar­
chanioła« !

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.