ad355cd124dc6954f14816c700692f75.pdf

Media

Part of Zapadnięta karczma w Wierzchosławicach ; konie w dzień św. Szczepana ; łąka „Świńska krzywda“ / Lud, 1904, t. 10

extracted text
450

ROZMAITOŚCI

we wsi, wyszedł szukać starego Jana »Kowala«. Ja z babką
pozostałem sam w domu. Tymczasem szukający nie znaleźli
dziadkti i zmartwieni wrócili z niczem, tylko stryj przyniósł za­
jąca, którego złapał w borze śpiącego. Dopiero rano przywiózł
dziadka z Wróblówki Kloroniów Jasiek.
Dziadek opowiadał, że go światełko wodziło.
Opowiedział Ks. Jan Łaski.
Zapadnięta karczma w Wierzchosławicach. We wsi Wierz­
chosławicach pod Tarnowem nie daleko Dunajca jest bagno,
zwane Bania. Dawnymi bardzo czasy stała w tern miejscu
karczma, ale zapadła się. A było to tak: Ksiądz zakazywał
ludziom, aby nie łowili ryb w Dunajcu w niedziele i święta
i w ten sposób nie obrażali Pana Boga. Ale ludzie nie słuchali
go i święto nie święto łapali ryby w rzece. Raz w wigilię Bo­
żego Narodzenia siedzieli w tej karczmie i pili już późno w noc,
chociaż nadchodziło uroczyste święto. To też przebrała się już
miarka cierpliwości Boskiej i gdy dzwony odezwały się w ko­
ściele na mszę pasterską, karczma zapadła się w ziemię, ze wszyst­
kimi ludźmi, co tam byli, — a na tern miejscu powstało bagno.
Jeszcze do dnia dzisiejszego, gdy o północy w wigilię Bożego
Narodzenia odezwą się dzwony w kościele zwołujące ludzi na
mszę pasterską, słychać na miejscu zapadniętej karczmy głos
dzwonów, dobywający się z pod ziemi.
Opow. Ks. Wincenty Niedojadło.
Konie w dzień św. Szczepana. (Królówka pod Bochnią). Je­
szcze prawie przed świtem w dzień świętego Szczepana przy­
jeżdżają konno wszyscy, którzy konie posiadają, do znającego
się na rzeczy i ten każdemu koniowi puszcza krew z podnie­
bienia. Robi to w ten sposób, że ostrym haczykiem, specyalnie
do tej czynności przygotowanym i przeznaczonym (puszczadłem)
przecina koniowi podniebienie zaraz za zębami, a gdy krwi
sporo upłynie, zaciera ranę solą. Potem dostaje koń owsa. Na­
zywa się to »czyszczeniem koni« i zabezpiecza je przez rok od
wielu chorób.
Opow. Ks. Jan Babraj.
Łąka „Świńska krzywda“. W Czchowie w powiecie brze­
skim znajduje się łąka moczarowata, zwana »Świńską krzywdą«.

ROZMAITOŚCI

451

Nazwę tę tłómaczą w ten sposób: dawniej była to łąka gminna
a wszyscy mieszkańcy wypędzali na nią świnie na paszę. Pó­
źniej dwór zabrał sobie tę łąkę i nie pozwolił wypędzać na nią
świń miejskich, wskutek czego stała się tym świniom krzywda.
Na tej łące stoi krzyż między drzewami i nazywa się »Pod
świńską krzywdą«.
Mieszkańcy twierdzą, że ile razy rozpoczną kosić siano
na »Świńskiej krzywdzie«, tyle razy musi być wtedy deszcz.
Więc też starają się wszyscy, aby swoje łąki albo pokosić pier­
wej, nim zaczną kosić »Świńską krzywdę«, albo też czekają
z koszeniem u siebie, aż ztamtej łąki zbiorą siano.
Opow. Mieczysław Kownacki.

Cygani. 1. W Biskupicach, w powiecie wielickim, w lesie
mieszkają w lichych budach dwie rodziny cyganów. Opowia­
dają ludzie o ich wytrzymałości na mróz, co następuje:
Raz była bardzo sroga zima. Gdy cygan nie mógł już
wytrzymać od mrozu w swojej lichej budzie, przyszedł do dworu
z prośbą, aby mu dziedzic pozwolił przenocować w stodole.
Pan pozwolił mu wleźć na słomę i tam zagrzebać się do spa­
nia, ale cygan nie chciał iść na słomę, tylko prosił, żeby mu
pozwolono przenocować na boisku, bo mówił.
— Na słomie nie chcę leżeć, bobym się opiekł.
1 nocował na boisku w czasie największych mrozów.

2. Złapali chłopi cygana przy kradzieży i bili, co wlazło,
a on krzyczał:
.
- Bijcie i róbcie ze mną, co chcecie, tylko mnie za płot
nie przerzucajcie!
Chłopi myśląc, że to musi być coś gorszego dla cygana,
aniżeli bicie, i pragnąc mu jeszcze bardziej dokuczyć, podnieś i
iro i za płot przerzucili. Ucieszony cygan, że się wyrwał z rąk
chłopom, podniósł się z ziemi i uciekając, drwił robie z nich.
_ Na to ja tylko czekałem.
3. Mówił cygan: Lepsze jedno lato, niż siedm zim.
O. i).
29*

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.