-
extracted text
-
96
ROZMAITOŚCI
Wywoływanie dyabła. W Płaszowie, pod Krakowem, w »Po
kusy«, to jest w ostatni wtorek zapustny »wiecór założyli sie
parobcy z dziewką, cy wyleci dyabuł ze stodoły. Dziewka por
wała mietłe, poleciała naokoło stodoły, rypła mietłom śtyry razy
w śtyry boki stodoły i wyleciał dyabuł i dusiuł ją i ona zemglała i krzesili ją«.
Opow. Maniecki.
Uroki. (Zwierzyniec pod Krakowem). Gdy kto odwiedza
chorego, powinien najpierw popatrzeć na niego, a zaraz potem
do góry, bo wtenczas chory wyzdrowieje prędzej. Gdyby zaś
gość popatrzył na dół, zamiast do góry, to się choremu po
gorszy.
Opow. Maksonowa.
Gościec — kołtun. (Tarnów). Syn wdowy po kanceliście
sądowym, chłopiec trzynastoletni, wróciwszy raz z kąpieli, jakiej
używał z kolegami w Białej pod Tarnowem, zaczął narzekać
na ból nogi w biodrze i utykał. W biodrze zaczęła się tworzyć
buła, urosła bardzo duża, a równocześnie noga skróciła się
znacznie. Lekarz przepisywał różne środki, wreszcie orzekł, że
trzeba będzie całą nogę odjąć, a przyprawić szczudło.
Przerażona matka idąc za radą różnych kobiet, zawe
zwała babę-lekarkę, która oświadczyła, że to jest gościec i za
częła wypytywać chłopca, czy gdzie nie przekroczył kołtuna.
Chłopiec opowiedział, że kąpiąc się ostatni raz w Białej, gdy
koledzy wygrzebali na brzegu z pod drzewa jakieś kłaki, o któ
rych opowiadali, że to kołtun, on go przeskoczył z figiów, a po
tem bał się bardzo, bo mu drudzy przepowiadali, że będzie
miał teraz kołtun na głowie. — Od tego czasu rozpoczęła się
jego choroba.
Baba ucięła mu trochę włosów nad czołem, po trosze koło
ucha prawego i lewego i z tyłu głowy nad karkiem, włosy te
zwinęła, pokropiła winem, włożyła w nie pieniądz, a razem
z nim w mały woreczek płócienny, który położyła na owej buli
na biodrze i kazała go trzymać tam dobę całą. Na drugi dzień
przyszła, odjęła woreczek z włosami i pieniądzem z buli na
biodrze, która tymczasem pękła, a z niej wylało się bardzo dużo
materyi. Woreczek z włosami baba wzięła i gdzieś zakopała.
Odtąd chłopak wracał do zdrowia, noga wydłużyła się znowu
dó naturalnej wielkości, jak potrzeba i dzisiaj jest zdrów, wy
rósł i zmężniał.
Opow. siostra chorego W. VI.
ROZMAITOŚCI
97
Jagem był chodakiem, uźrouem śliwkę starą, trochę na
jmitom, a śni wisiauy jakieś kuduy. Wylozem na drzewinę
patsę, a tu w dziurze koutun schowany rosnuu tak, ze na
wszyćkie strony, dzie ino byua spara, te kuaki wychodziuuy.
Zeskocuuem z drzewa zaraz, bo to ni ma co z. tem zarywać..
Jag chto koutuna prędko uobetnie, to go pouomie. .
Rajcza, pow. Żywiec.
Lubczyk. (Ujsoły, powiat Żywiec). Lubcyk kradziony spro
wadza robaki do mleka. Raz posłam kopać do je^ny gdouy.
Dała mi za to hodny gdrnek mleka. Niese ja i pędom do ciotki:
»Co nam tez ta gdowa mleka dali, pojewa sobie!«
Zaglą
dam do tego mleka, az tu pełno robaków w tem mleku,,
a wsyćkie białe z carnymi głowami. Wołam na ciotkę, patrzy
my wszyscy: dyć są!. — A ciotka mówi: »Widzis, to ona nam
lubcyk kradła, za to ma w mleku robaki,, a my mawa lubcyk
naprawiony i nasemu mleku nic.
Żeby się mleko nie psuło, trzeba sobie tak radzić: We
wilię oczesać garstką lnu, a paździorki schować. Dopiero
w Wielki Piątek tymi paździorkami obsuć lubczyk, tam gdzie
rośnie, to się mleku tej gaździny nic nigdy nie stanie.
Jeśli komu trzeba lubczyku, a poprosił o niego i gospo-dyni dała mu go ręką własną, to ani jej, ani jego krowom nic
nie zaszkodzi; ale gdy kto lubczyku tego ukradnie, to ten co
ukradł, będzie miał w mleku robaki.
Lubczyku gałązeczkę na każdym nowym miesiącu dać
zjeść krowie, to mleko nie będzie się psuło i nigdy nic krowie
nie zaszkodzi.
Opow. Katarzyna Kręcichwost.
Świńskie bagno. Całą roślinę gotują i odwar dają pić świ
niom chorym na różę w całej parafii krzęcińskiej, w powiecie
podgórskim.
Zmarły bierze cząstkę z gospodarstwa. W Juszczynie, w po
wiecie myślenickim twierdzą, że gdy po czyjej śmierci bydlę
w domu padnie, drób zdycha lub t. p. nieszczęście zdarzy się,
to zmarły bierze część swoją dla siebie.
T. Sw.
Lud. Rocznik X.
7