abc8d14ba9db0149d50684ff9b8be59b.pdf

Media

Part of Legenda o budowie kościoła w Gdowie ; olsza ; księżyc i gwiazdy ; chrzestnik ; służba ; chleb ; ogień / Lud, 1904, t. 10

extracted text
94

ROZMAITOŚCI

Legenda o budowie kościoła w Gdowie. Franciszek Surma,
wieśniak z Kędzierzynki, opowiadał w 1897 r.: Ludzie zwozili
kamienie na budowę parafialnego kościoła nad Rabą w Stadni­
kach, lecz widywali, że nocą biały wół o jednym rogu wraz
z chłopem przewozili to wszystko przez Rabę na miejsce, gdzie
dzisiaj stoi kościół w Gdowie. Jednakże w czasie tej czynności
ani wół, ani wóz nie zamaczał się w wodzie. Gdy ludzie chcieli
im przeszkodzić w tej czynności, znikali nagle.
Kościół stanął też w Gdowie, a na tę pamiątkę do dnia
dzisiejszego jest przy ołtarzu wyrzeźbiony wół osobliwy o je­
dnym rogu, a zaś z drugiej strony ołtarza wyrzeźbiona jest
głowa ludzka.
Józef Olszyniak, wieśniak z Kędzierzynki, opowiadał: Lu­
dzie postanowili zbudować kościół nie tam, gdzie on dzisiaj
stoi, ale po prawej stronie Raby, tam, gdzie dziś stoi chałupa
Wincentego Zabdyra w Stadnikach. Już nawet nawieźli drzewa
i kamieni w to miejsce, ale nocą przewoził te materyały bu­
dowlane jakiś siwy wół w to miejsce, gdzie obecnie stoi ko­
ściół parafialny w Gdowie, to jest w łożysko starej Raby.
Tam były bagna i.jeziora i nikt nie myślał nawet, że
Matka Boska zechce na takiem miejscu mieć świątynię. Ale
skoro ludzie zobaczyli w tem cudownem zdarzeniu widoczny
palec Boży, nie sprzeciwiali się już i w Gdowie postawili nowy
kościół.
Stan. Hradecka.
Olsza. W Jadownikach, powiecie brzeskim, opowiadają, że
olsza ma dlatego drzewo czerwone, bo djabeł siedział raz na
niej pokrwawiony tak, iż krew ciekła z niego i spływała po
drzewie. Wtedy tak olszę zakrwawił, że do dnia dzisiejsrego
ma drzewo czerwone.
Teofil Mleczko.
Księżyc i gwiazdy. W Bogumiłowicach, pod Tarnowem,
dziewczyna mówiąc o księżycu lub gwiazdach nie powinna
wskazywać ręką na nie, bo po zamążpójściu będzie miała zna­
czne szkody na swem gospodarstwie, szczególnie w naczyniach.
Stawoż.
Chrzestnik. W Rajczy i w całej tutejszej parafii, do której
kilka wsi należy, jest zwyczaj, że rodzice chrzestni dają chrze-

ROZMAITOŚCI

95

¡»tnikowi płótna na koszulkę i prócz tego, wedle zamożności,
■ kąś kwotę pieniężną.
.
W rok później rodzice dziecka, za tyle pieniędzy, ile ich
ofiarowali chrzestni rodzice dziecku, kupują chleba, kukiełek
odsyłają rodzicom chrzestnym swego dziecka. Ci zatrzymują
; ;bie połowę tego, a połowę napowrót oddają.
M. Domagalska.
Służba. W Męcinie, pod Nowym Sączem, gdy służąca nowa
orzyjdzie na służbę, dają jej chleba z masłem i posyłają po
wodę, aby jej tak gładko szła robota, jak się je chleb z ma­
tem, a czas tak prędko uchodził, jak woda wartko bieży.
T. Swierczyński.
Chleb. We Czchowie nie daje się nigdy żebrakowi ani
pierwszej ani ostatniej (piętki) skibki z bochenka chleba, boby
chleb wyszedł z domu.
< Kownacki.

W Bolesławiu, w powiecie dąbrowskim, przy wsadzaniu
chleba do pieca nie trzeba mówić, bo się chleb porozpada.
Gdy się chleb upiecze, należy go umyć czystą wodą, a re­
sztą tej wody wykropić wszystkie kąty w domu i w piecu, od­
mawiając: .»Wieczne odpoczywanie« za duszę zmarłej gospo­
dyni, która w tem piecu chleb piekała.
Gdy kołacze są w piecu, nie należy ich podziwiać, ani ich
chwalić, bo się psują, również nie dobrze jest pokazywać im
wykrzywioną gębę, bo się pokrzywią.
Teofil Mleczko.
Ogień. W Bolesławiu mówią, że ogień wymieciony z pieca
piekarskiego należy przeżegnać i postawić przy nim garnek
z czystą wodą, bo się w niej będzie ogieniaszek czyścił.

Przed wsadzeniem chleba należy wymiatać ogień z pieca
piekarskiego pomiotłem, umaczanem w czystej wodzie, boby
się ogień gniewał, gdyby n. p. pomiotło umaczano w pomyjach.
Rozpalonego węgla nie należy kłaść do gorącej wody, bo
nie wypada już i tak gorącego ognia parzyć wodą.
Teofil Mleczko.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.