897c78c89c2aa07510d6fd1655bb59da.pdf

Media

Part of Recenzje i sprawozdania / Lud, 1937, t. 35

extracted text
190

RECENZJE I SPRAWOZDANIA
Konrad Hahm. Ostpreussische Bauernteppiche. Jena-Berlin 1937.
Obszerna ta i pięknie ilustrowana praca z wielu barwnymi reprodukcjami,
została wydana „im Aufträge des Deutschen Vereins für Kunstwissenschaft“.
Autor jej nie jest jednak historykiem sztuki, lecz etnologiem. Przedmiot sam
za to wchodzi w zakres sztuki i wymaga krytycznego oświetlenia także z tej
strony.
P. Hahm zgromadził w swej pracy wiele materiału, a opracował go pod
kątem widzenia nordyckim. Zdecydowało o tym może pierwsze wrażenie na­
rzucającej się mu analogii jednego z „mazurskich“ kobierców wiązanych (s. 7),
wytworu tkactwa ludowego z Prus Wschodnich, z kobiercami fińskimi
i szwedzkimi. Badania jego poszły też przede wszystkim w tym kierunku.
Wciągnął wprawdzie p. Hahm w zakres porównań także w skromnej mierze
sztukę tekstylną Wschodu, wspomniał i kobierce ludowe z polskich kresów;
ograniczył się jednak pod tym względem do informacji zasiągniętych w drodze
korespondencji, stanowiących zapewne odpowiedź na postawione szczegółowe
pytania.
Materiał jaliim autor dysponował składa się z 43 kobierców, w tym 31
wiązanych (geknüpft), kilku, jakbyśmy je nazwali na polskim terenie, kilimów
(gewirkte Teppiche) i kilku o tkaninie podwójnej (Doppelgewebe). Wszystkie
one pochodzą z południowo-wschodniej części Prus Wschodnich, z okolicy
tzw. jezior mazurskich (dawny okręg administracyjny Sudauen). Kobierce te
były wystawione na urządzonej w r. 1935 pod hasłem „Deutsche Bauernkunst“
wystawie w „Staatliches Museum für Deutsche Volkskunde“ w pałacu Bellevue
w Berlinie (Sonderschau ostpreussischer Web-und Knüpfteppiche).
Są to wyroby przemysłu domowego, wytwory sztuki ludowej. Niektórzy
z włościańskich wytwórców zamieścili w samej tkaninie swe nazwiska
o brzmieniu polskim jak: Grzywacz, Falak, Loyko itp. Inni zamieścili tylko
inicjały swych nazwisk z dodatkiem daty wykonania kobierca i to znów
w brzmieniu polskim, jak np. „1791 roku“. Miejscowości, z których kobierce
te pochodzą i gdzie je nabyto, noszą nazwy takie jak Kallinowén, Karbowsken,
Chelchen, Krzywen itp. Tych szczegółów pominąć niepodobna, nawet gdyby
per inconcessum przyjąć tezę autora, który sięga do prehistorii i twierdzi, że
ci, zdaniem jego, napływowi na terenie pruskiego kraju mazurskiego (Masurenland) Słowianie przejęli umiejętność tkania i styl ornamentalny od swych
bałtycko-pruskiego i fińskiego pochodzenia poprzedników, dawniejszych au­
tochtonów.
Lecz teza ta budzić musi poważne wątpliwości. Przede wszystkim sam
autor stwierdza (s. 66), że: „Im Gegensatz zu finnischen Beispielen asymetrischer Bildgestaltung ist in Ostpreussen kein Stück davon anzutreffen“. Rów­
nież o ile chodzi o styl ornamentalny i ukształtowanie przestrzeni w dawnym
zdobnictwie germańskim, to same reprodukowane przez autora przykłady
(fig. 21, 22, 23) mówią o wprost odmiennym pojmowaniu form ornamental­
nych, aniżeli we wschodnio-pruskich kobiercach ludowych. Widocznie też
może i sam autor miał na ten temat niejakie wątpliwości, skoro go dziwiły
różnice zachodzące w ornamencie z jednej strony wschodnio-pruskich a z dru­
giej skandynawskich kobierców. Wyraził to w słowach (s. 65) : „merkwürdig,

191
dass die ostpreussischen Teppiche in der Randgestallung stärker gewisse
Orientelemente enthalten, als die skandinavischen...“ Natomiast nie zdziwiły
autora w przytoczonych przez niego źródłach archiwalnych (inwentarza) spo­
tykane nazwy kobierców, jak z r. 1739 „Decke oder Killin“ j z r. 1727 „roth
alter Kilim“ (s. 31). Zdaje się, źe chyba mowa tu o kilimie w znaczeniu po­
wszechnie w Polsce przyjętym, słowie samym zresztą pochodzenia wschodniego
(kelim).
Z dat zamieszczanych często przez tkaczy wschodnio-pruskich kobierców
na ich wyrobach wynika, że żaden z nich czasem powstania nie sięga dalej
wstecz niż wiek XVIII. Najdawniejszy (tab. IX) nosi datę 1706 r.
Te same tylko z pracy p. Hahma zaczerpnięte fakty i szczegóły budzić
muszą wątpliwości w słuszność wyciągniętych z nich przez autora tez. Nasuwa
się myśl, czy między twórczością zdobniczą szczepów bałtyckich, bliżej nam
nieznaną, a ludowymi kobiercami wschodnio-pruskimi z XVIII w. istnieć
mogły istotnie związki genetyczne, czy też raczej nie można by znaleźć innych
ogniw wyjaśniających genezę kobiernictwa ludowego wschodnio-pruskiego ?
i Pracy p. Hahma postawić należy przede wszystkim zarzut natury meto­
dycznej. Autor traktuje wszystkie techniki omawianych przez siebie tkanin
„sub uno“, nie zważając, że różni je między sobą nie tylko technika tkacka,
lecz i motywy ornamentalne oraz sposób ich stylowego ujęcia. Przy bliższym
zbadaniu okazuje się, że różnice techniczne pozostają w związku z różnicami
stylowymi i odmiennymi motywami ornamentalnymi.
To też odrębnie winny być traktowane tkaniny o podwójnej osnowie (Dop­
pelgewebe), które wyróżniają się odmiennymi od kobierców wiązanych i od ki­
limów znamionami ornamentalnymi, a które spotykamy nie w samej tvlko po­
łudniowo-wschodniej części Prus Wschodnich. Analogiczne kobierce o podwój­
nej tkaninie znajdujemy także w przyległym do Prus Wschodnich obszarze
Grodzieńszczyzny. Materiał w kobiercach o podwójnej osnowie wschodniopruski nie może stanowić zatem odrębnego samego dla siebie przedmiotu ba­
dan, lecz traktowany być musi łącznie z kobiercami grodzieńskimi. Ograni­
czenie się do kobierców wyłącznie wschodnio-pruskich w tym wypadku nie
pozwoliło p. Hahmpwi postawić całego zagadnienia na szerszej podstawie
i ocenić go z właściwego punktu widzenia.
Zagadnienia tego w krótkiej recenzji omówić nie podobna. Musi on sta­
nowić przedmiot odrębnych badań i o ile wiem zajęli się nim już prof. Morelowski i p. Jodkowski. Kobierce o podwójnej osnowie, ich oryginalna tech­
nika tkacka i ornamentyka nastręczają wiele refleksji. Ciekawi jesteśmy re­
zultatów badań na ten temat.
Kobierce grodzieńskie o podwójnej osnowie nie mają nic wspólnego z ko­
biercami grodzieńskimi manufaktury w Grodme czasów podskarbiego w. lit.
Tyzenhauza. Te, o których tu mówimy, są to kobierce ludowe, w których orna­
mencie odbijają się prawdopodobnie wpływy dawne, a różnorodne i których
geneza dotąd nie jest wyjaśniona dostatecznie. Rozwiązanie jej rozwiąże za­
razem zagadnienie grupy wschodnio-pruskich kobierców o tej samej technice
i tych samych motywach ornamentalnych.
Lecz również i kobierce wiązane wschodnio-pruskie oraz kilimy (Wirkteppiche) reprodukowane i omawiane przez p. Hahma budzą refleksje, które
prowadzą nas na inną drogę, aniżeli ta, po której poszedł p. Hahm. Zdaniem

192
moim istnieje pewien związek z polskim kobiernictwem także i w tych grupach
zabytków tkactwa Prus Wschodnich.
Te produkty sztuki ludowej kraju mazurskiego (Masurenland) i twór­
czości mazurskiej ludności przypominają nam zapisek podskarbiego nadwor­
nego króla Zygmunta Augusta z r. 1568 1), który zanotował, że dał „postrzygaczowi od postrzygania kobierca Króla Jego Mości białego z czarnym roboty
mazowieckiej zł 12“. Musiało być Mazowsze głośnym ośrodkiem produkcji
kobierniczej, skoro nieco później, w r. 1596, biskup warmiński kardynał An­
drzej Batory sprowadził był stamtąd znów cztery pracownice do tkania ko­
bierców (midieres 4 quas Illustrissimus ex Masovia vocavit ad paranda tąpetia). Nadto w inwentarzu spadkowym kardynała z r. 1604 wymienione są
,,11 tapetia Masovitica“ (s. 30).
Widocznie odznaczały się kobierce mazowieckie szczególnymi jakimiś
znamionami, skoro przy ich określeniu do słowa „tapetia“ dodawano „maso­
vitica“. Zapisek polskiego podskarbiego królewskiego z r. 1568 mówi, że były
one białe z czarnym. Lecz nie wynika z tego, by nie miały być na Mazowszu
wytwarzane kobierce także w innych barwach. Nie może być także wątpli­
wości, co w XVI i w początkach XVIII w. rozumiano geograficznie i politycz­
nie pod Mazowszem. Było to dawne Księstwo Mazowieckie, nie zaś należąca
do Prus Książęcych ziemia jezior mazurskich, ów przez Niemców dziś zwany'
Masurenland.
Nie możemy wprawdzie na pewno dotąd wskazać kobierców, które by
nosiły znamiona czasów XVI i XVIII wieku i które można by związać z ów­
czesną produkcją kobierniczą mazowiecką. Może do niej zaliczyć przyjdzie
czarno-białe dwa jednakowe kobierce w Muzeum Narodowym w Krakowie
(Zb. Barącza) i w Miejskim Muzeum Przemysłu Artystycznego we Lwowie.
Lecz także wschodnio-pruskie kobierce mazurskie nie sięgają wstecz poza
w. XVIII. Z zapisków archiwalnych, na które po części sam p. Hahm zwrócił
uwagę, wynika, że dawniejszym ośrodkiem produkcji kobierniczej było raczej
dzisiejsze polskie Mazowsze, skoro stamtąd sprowadzano pracownice tkackie
do Warmii.
Produkcja kobierniczą w rękach kobiecych znana nam jest też z czasów
późniejszych i to nie tylko na terenie dzisiejszych Prus Wschodnich, lecz z te­
renów historycznie i politycznie polskich. Jeżeli może w tym czasie kobiernictwo na Mazowszu polsKim wygasało, gdyż o nim w XVIII w. wzmianek już
nie znajdujemy, to rozwinęło się ono równocześnie na terenach z Mazowszem
sąsiadujących, gdzie znalazło lepsze warunki rozwoju. Zostało ono przy tym
zawsze domeną domowej pracy kobiecej.
W pierwszej połowie XVIII w. znajdujemy kobiernictwo w Białej Pod­
laskiej otoczone możną protekcją Anny z Sanguszków Radziwiłłowej 2). Około
połowy tego stulecia znajdujemy znów manufaktury kobiernicze na Litwie,
w Połonnem, Boracinie i Koreliczach pod opieką Michała Kazimierza Radzi­
wiłła zwanego „Rybeńko“. Równocześnie istniały manufaktury kobiernicze
Ogińskich. Magnackie domy skierowały produkcję ludową, wykonywaną prze­
1 ) Mańkowski T. Sztuka islamu w Polsce w XVII i XVIII wieku. Rozprawy
Wydz. Filolog. PAU, T.LXIV, or 3, s. 53, notą 2.
2) Sprawozdania z czynności PAU z r. 1938, Komunikat T. Mańkowskiego:
Polskie kobierce wełniane i artykuł tegoż autora: „Polskie kobierce wełniane“
w czasop. Arkady z r. 1933, zesz. 4.

193
ważnie-przez kobiety, na swe tory, usystemizowały ją i uszlachetniły. Przykła­
dem w tym wypadku może być kobiernictwo radziwiłłowskie, w którym
znani nam po nazwisku fachowi kobiernicy kontrolowali pracę kobiet wytwa­
rzających kobierce. Nie jest to zatem ludowa sztuka kobiernicza w czystym
tego słowa znaczeniu, jaką jest kobiernictwo wschodnio-pruskie.
Jednak porównanie kobierców Radziwiłłów i Ogińskich, po części zaopa­
trywanych herbami tych rodzin, z reprodukowanymi przez p. Hahma kobier­
cami, wykazuje wiele analogii. Widocznie p. Hahmowi te polskie kobierce nie
były znane, skoro o nich nie wspomina w swej szczegółowej pracy. Gdyby je
znał, byłby niewątpliwie zauważył podobieństwo motywów ornamentu jed­
nych i drugich, które w wielu razach wprost rzuca się w oczy.
Nie zauważył też p. Hahm w zebranym przez siebie materiale różnego spo­
sobu podziału płaszczyzny, na której rozwija się ornament. W kobiercach
przedstawionych na tab. II, III, IV, V, XXXII ustosunkowanie bordiury
i szlaczka do środkowej części kobierca jest zupełnie inne, aniżeli w reszcie
reprodukowanych przez autora kobierców. Jeżeli w pierwszych upatrywać
można by północny schemat podziału płaszczyzny tkaniny, to sposób po­
działu drugich odpowiada raczej schematowi przyjętemu w kobiernictwie
wschodnim.
Niektóre reprodukowane przez p. Hahma kobierce jak tab. XXI, XXXI
wprost naśladują kobierce wschodnie, na co zresztą sam autor zwrócił uwagę.
W innym, jak w reprodukowanym na tab. XI kobiercu, zwłaszcza w bordiurze,
przeważają w każdym razie wschodnie motywy ornamentalne.
W kobiercach o tkaninie podwójnej (tab. XXXIV—XLIII) powtarzający
się motyw ząbkowanych, ukośnie do siebie układanych figur ornamentalnych
przypomina analogiczny ornament bordiury kobierca z herbowym orłem Ra­
dziwiłłów, niegdyś w posiadaniu śp. Bohdana Wydżgi, obecnie zaś u Janusza
ks. Radziwiłła. Owo ząbkowanie jest też charakterystyczną cechą obu czarno­
białych kobierców polskich. Wymieniliśmy je wyżej jako łączące się może
z dawną produkcją kobierniczą na Mazowszu, o której wiadomości przekazały
nam wzmianki archiwalne. Podobieństwa te występują żywo także w repro­
dukowanych przez p. Hahma kobiercach na tab. XXXVII i XXXVIII.
Kobierzec z datą 1752 r. w Muzeum Przemysłowym w Krakowie, w któ­
rym jeden z dwóch zamieszczonych herbów rozwiązany został jako herb ks.
Jurahów-Gedroyciów, wykazuje motyw paciorkowatych długich pałeczek,
który odnajdujemy w kobiercu na tab. XL pracy p. Hahma. Podobnie zresztą
i mne motywy tego samego krakowskiego kobierca zbliżają się do motywów
kobierców ludowych wschodnio-pruskich. Inne z nich znów są podobne do ko­
bierca, zdaniem moim, polskiego, w posiadaniu L. Rernheimera w Monachium.
Wspólnym obu grupom kobierców tj. polskich i zebranych przez p.
Hahma ludowych wschodnio-pruskich jest też motyw jakby uschłego drzewka.
Motyw ten występujący zwłaszcza w kobiercu Muzeum Diecezjalnego w Tar­
nowie znajduje analogie we wschodnim ornamencie, a przykładem tego jest
kałkan (okrągła tarcza wschodnia) w Państwowych Zbiorach Sztuki na
Wawelu.
Podkreśliłem te momenty, które zdają się przeczyć tezie p. Hahma o pół­
nocnym na ogół charakterze zdobnictwa ornamentalnego kobierców wschod­
nio-pruskich. Które z nich przeważają, czy motywy ornamentu północnego,
czy wschodniego, czy też te, które znajdujemy na kobiercach polskich, na któ
Lud T. XXXV.

13

194
rvch szczegółowe wymienianie brak tutaj miejsca, a w których ukształtowaniu
ornamentalnych zespołów niemały wpływ wywarł także ornament tkanin
wschodnich ? Rozpatrywanie tego zagadnienia zmusiło by nas do zbytniego
rozszerzenia recenzji.
Nie znajdujemy jednak w kobiercach polskich wielu tych motywów,
które zebranym przez p. Hahma kobiercom nadają cech szczególnych sztuki
ludowej. Są to groteskowo nieraz pojęte figurki ludzkie, zwierzęce, okręciki
i wieżyczki, gwiazdki geometrycznie pojęte itp. Także sam sposób stylizowania
ornamentów w kobiercach wschodnio-pruskich w stosunku do polskich jest
uproszczony, rzecz można sfolkloryzowany, jak z drugiej strony może kobierce
polskie stanowią niekiedy uproszczenie i sprymitywizowanie kobierców
wschodnich. O tym, że kobiernictwo ludowe wschodnio-pruskie łączy się
z polskim i że nie pozostało ono obcym także wpływom Wschodu, świadczy
również fakt przyjęcia w polskim języku używanego, z tureckiego zapożyczo­
nego słowa kilim na oznaczenie tej techniki kobierniczej, którą p. Hahm na­
zywa po niemiecku Wirkteppich.
Przytoczone tu momenty, przeważnie wzięte „ex visceribus rei“ samej
pracy p. Hahma, każą mi nieco inaczej zapatrywać się na rezultaty jego dzieła.
W porównaniu z polskim materiałem zyskuje on inne oświetlenie. Ornament
wschodnio-pruskich kobierców ludowych nie zdaje się sięgać czasów przed­
historycznych i nie wykazuje tak wyłącznie skandynawskich czy prusko-bałtyckich motywów ornamentalnych.
Kobierce wiązane wschodnio-pruskie XVIII w. z nad jezior mazurskich
uważam za produkcję ludową pozostającą w związku z dawniejszą od niej pro­
dukcją kobierniczą mazowiecką XVI i XVII w. Przemawiają za tym zarówno
wiadomości archiwalne wyżej przytoczone, jak przemawia także styl i motywy
(ząbkowane listki itp.) czarno-białych kobierców w Muzeum Narodowym w Kra­
kowie i w Muzeum Przemysłu Artystycznego we Lwowie, które według
wszelkiego prawdopodobieństwa łączą się z produkcją mazowiecką, a których
analogie odnajdujemy w różnych szczegółach kobierców ludowych wschodniopruskich.
Z dawnego mazowieckiego kobiernictwa zdają się też wywodzić kobierce
manufaktur Radziwiłłów i Ogińskich w XVIII w., na Podlasiu i na Litwie.
Lecz podczas kiedy motywy ornamentalne kobierców ludowych wschodniopruskich uległy zprymitywizowaniu i sfolkloryzowaniu, to w manufakturach
kobierniczych polskich magnatów uległy one raczej uszlachetnieniu. Na ich
produkcję wywarł wpływ także przykład wyżej stojącej, pozostającej pod
wpływem kobiernictwa orientalnego produkcji kobierniczej na południowowschodnich kresach Rzeczypospolitej, której głównym ośrodkiem były Rrody.
Wpływy te zresztą zazębiały się wzajemnie, elementy zdobnicze wschod­
nie przenikały w XVIII w. także za pośrednictwem kobierców radziwiłłowskich
i do Prus Wschodnich. To też kobierce ludowe z nad jezior mazurskich sta­
nowią mieszaninę różnorodnych wpływów ornamentalnych, w których mogą
znaleźć się także i wpływy skandynawskie, których podstawę jednak stanowi
moim zdaniem dawne kobiernictwo mazowieckie. Przemawia za tym wspól­
ność plemienna Mazurów z polskiego i pruskiego Mazowsza, przemawiają przy­
toczone wyżej dane archiwalne, według których z polskiego Mazowsza powo­
ływano niegdyś kobiernice do Prus Królewskich, przemawia analogia wielu
motywów ornamentalnych, zachodząca między ludową produkcją kobierniczą

195
wschodnio-pruską a postawionym na wyższym stopniu kobiernictwem pol­
skim, pozostającym pod opieką magnatów.
Ten punkt widzenia na kwestię genezy kobiernictwa ludowego wschodnio-pruskiego jest o wiele bliższy i prawdopobniejszy, aniżeli tezy p. Hahma,
którym brak tych podstaw historycznych, jakie na poparcie naszych zapatry­
wań możemy przytoczyć. Analiza stylistyczna motywów ornamentalnych prze­
mawia też raczej za naszym zdaniem. Sięganie aż do prehistorii zdaje się nie
znajdywać w tym wypadku usprawiedliwienia i sprowadzić może zagadnienie
genezy ludowych kobierców wschodnio-pruskich łatwo na bezdroża.
Tadeusz Mańkou>ski

Semer Arvid: On „dyss“ burial and beliefs about the dead during the stone âge wiih speekd regard to south Scandinavia. An archaeological and historico-religious research, Lund — Printed by Hâkan
Ohlsson — 1938, 8fl 252 p. + 26 fig.
Wiadomo, że groby megalityczne w swych trzech gatunkach (dolmeny,
kurytarzowe i cystowe) posiadają olbrzymie rozprzestrzenienie. Znamy je
w Skandynawii, Danii, Holandii, Anglii, Irlandii, Francji, Niemczech, dalej
w Hiszpanii, Italii, północnej Afryce, w górnym Egipcie, na Krymie, Kaukazie,
w Persji północnej, w Indiach i na Korei. Kwestia ich pochodzenia jest po dziś
dzień w nauce sporna. Poważna bowiem grupa badaczy uważa, że egejskie
groby tholosowe miały rozwój samoistny (cf. Ebert, Reallex. d. Vorg. VIII,
79 sq), niektórzy z uczonych jak np. L. Zink przyjmują związek genetyczny
między grobami megalitycznymi Europy północnej a takimiż grobami Europy
południowo-zachodniej, natomiast dla grobów megalitycznych we wschodniej
części basenu śródziemnomorskiego przyjmują powstanie samoistne. Większość
jednak badaczy utrzymuje, że groby megalityczne mają wspólne pochodzenie,
tylko że jedni (np. O. Montelius, S. Müller, Dćchelette) doszukują się ich po­
czątków na Wschodzie, inni (np. Penka, S. Reinach, M. Much) na północy.
Prawie odosobniony, choć najlepiej uargumentowany pogląd na tę kwestię
reprezentuje G. Wilke, który w swoim studium „Südwesteuropäische Megalith­
kultur und ihre Beziehungen zum Orient (Mannusbibliothek, vol. 7, 1912, p.
156 sqq.) usiłował wykazać, że ojczyzną grobów megalitycznych jest półwysep
pirenejski, za czym przemawia nie tylko ta okoliczność, że na terenie tamtej­
szym da się najlepiej śledzić rozwój grobów megalitycznych od prymitywnych
dolmenów do wysoko rozwiniętych grobów kopułowych, lecz także fakt, że na
terenie Pirenejów mamy olbrzymią ilość naturalnych jaskiń i grot, które zda­
niem Wilkego należy uważać za pierwowzory grobów megalitycznych; ideą
ich bowiem było stworzenie zmarłemu trwałego i trudnego do zburzenia po­
mieszczenia. Dodać na tym miejscu należy, że do poglądów Wilkego przy­
chylał się Kosinna, a także bliski im był C. Daryll Forde.
Odmienne zupełnie stanowisko zajmuje A. Serner. Przyłączając się w za­
sadzie do grupy badaczy z S. Reinachem i Muchem na czele usiłuje w omawia­
nej właśnie pracy wykazać, że najstarsze typy grobów megalitycznych w po­
łudniowej Skandynawii, czworoboczne pojedyncze dolmeny („dyss“) rozeszły
się stamtąd w czasach prehistorycznych do Francji, Hiszpanii, Korsyki, Sar­
dynii, północnej Afryki, Transjordanii, Abissynii aż do południowych Indyj,
przy czym — zdaniem S. — w tym ostatnim kraju najlepiej dadzą się przepro­
wadzić powiązania obrzędów grzebalnych dolmenowych („dyss burial“) pre­

13*

196
historycznych z historyczuymi (p. 27). Dzięki bowiem stosunkowo łagodnym
przemianom kulturowym, jakie kraj ten przechodził w ciągu tysiącleci, zacho­
wał się u tamtejszych plemion szereg form sepulkralnych (miniaturowe dol­
meny, kolista obstawa kamienna, „stone circles“, menhiry), które — zdaniem
S. — są przeżytkami prehistorycznymi.
Jako wstęp do swego obszernego studium S. daje w rozdz. I przegląd pro­
blemów historyczno-religijnych w krajach północnych pod kątem archeolo­
gicznym ze specjalnym zwróceniem uwagi na zapatrywania wybitniejszych ba­
daczy (Helm, TEbert, Sverdrup, S. Müller, K. F. Johansen, Seger) dotyczące
form sepulkralnych w północnym paleolicie i neolicie, w rozdz. II zaś przed­
stawia cel i plan swej pracy.
Do rozpatrywania właściwego zagadnienia S. przystępuje w rozdz. III,
referując drobiazgowo sądy wszystkich wybitniejszych badaczy i własne sta­
nowisko odnośnie do prehistorycznych obrzędów grzebalnych dolmenowych
(prehistorie „dyss burial“). Po kolei omawia więc kultury megalityczne w Skan­
dynawii, Danii, W. Brytanii, Francji, Hiszpanii, Balearach, Korsyce, Sardynii
i północnej Afryce, referując i poddając krytyce poglądy C. D. Forde’a, A. Rydbeck’a i Nordman’a na problem wzajemnego stosunku kultur megalitycznych
w tych krajach. Następnie S. zajmuje się kulturami megalitycznymi we wschod­
niej części basenu śródziemnomorskiego, a to w Afryce północnej, Transjordanii, Palestynie, Syrii, dalej w Afryce wschodniej (Sudan, Abissynia), na Kau­
kazie i w południowych Indiach. W końcowym ustępie tego rozdziału S. wy­
raża przypuszczenie, że wyżej omówione ośrodki grobów dolmenowych czworo­
bocznych („dyss-districts“) o tak olbrzymim zasięgu geograficznym nie mogły
być rezultatem infiltracji kulturowej lecz następstwem migracji etnicznej (p.
68). Specjalnie szeroko traktuje S. w aneksie (p. 233—240) emigrację Transjordania-Arabia plemienia scharakteryzowanego budową czworobocznych dol­
menów („a dyss-building people“), która jego zdaniem stanowi ważny przy­
czynek dla poparcia tezy o homogenicznym początku prehistorycznych czworo­
bocznych dolmenów.
Rozdz. IV poświęcony jest przeglądowi tych form sepulkralnych u ple­
mion południowych Indyj, które — zdaniem S. — wskazują na przeżytki kul­
tur megalitycznych (np. muzyka, obrzędy, tańce przy kolistych obstawach ka­
miennych; ołtarze w formie dolmenów czworobocznych w Kurubie, zastoso­
wanie kamieni grzebalnych w Nayadi i Koyi). Duże znaczenie dla dalszych wy
wodów S. posiada vvyražone przez niego- przypuszczenie, że przedhistoryczne
obrzędy pogrzebowe dolmenów czworobocznych w południowych Indiach są
młodsze od prehistorycznych megalitycznych form sepulkralnych w basenie
morza Śródziemnego. W tymże rozdziale mamy dalej analogiczne zestawienie
wiadomości z terenu Indii między Godavari a Gangesem (np. b. charaktery­
styczne formy dolmenu i menhiru z Chota Nagpur, fig. 4), zaczerpnięte z obfi­
tej literatury etnologicznej, której przegląd dano na końcu książki.
Przedstawiwszy sumiennie zebrane materiały zarówno w zakresie źródeł
monumentalnych jak i pisemnych z tak rozległego terenu odnoszące się do
obrzędów sepulkralnych megalitycznych, w rozdziale V. przystępuje S. do roz­
patrzenia w możliwie dużym zasięgu, ściśle z tymi obrzędami związanej wiary
w środki odwracające i chroniące (apotropaea i phylacteria) przed złymi mo­
cami (np. przedmioty martwe, rośliny, zwierzęta, rogi zwierzęce, stroje itd.).
I podobnie jak w rozdziałach poprzednich mamy tu zwięzłe streszczenie po­

157
glądów różnych badaczy (Seligmann, Scheftelowitz, Crooke) na omawiane za­
gadnienie. Specjalną uwagę zwraca S. oczywiście na te obrzędy grzebalne,
w których udaje mu się dopatrzeć pewnych związków genetycznych z dolmenową praktyką grzebalną (np. p. 110 „protective circles“).
Rozdz. VI traktuje szeroko o rytualnych zabiegach stosowanych bezpo­
średnio po śmierci u rozmaitych plemion w południowych Indiach, gdzie można
stwierdzić wiele praktyk zbliżonych w formie i treści do europejskich, że
wspomnę tu o zwyczaju zamykania zmarłemu oczu i ust (cf. A. Fischer, Zwy­
czaje pogrzebowe ludu polskiego, Lwów 1921, p. 119 sq.). Dalej analogicznie
zostały omówione obrzędy u prymitywnych plemion wyspiarskich między Ce­
lebes a Nową Gwineą oraz w Chinach. Interpretacja religiologiczna materiału
zestawionego z terenu Chin skłania S. do wyrażenia domysłu (p. 181), że roz­
powszechnione tam praktyki apotropaiczne od chwili śmierci aż do złożenia
zmarłego do grobu mają na celu uchronienie go od szkodliwego działania de­
monów. Na zakończenie tego rozdziału S. daje krótki ustęp poświęcony obrzę­
dom sepulkralnym w starożytnym Egipcie, których celem — jak to zresztą
stwierdza wielu badaczy — było zabezpieczenie zmarłego przed szkodliwym
działaniem złych mocy.
Rozdz. VII poświęcony jesl rozważaniom nad zwyczajami grzebalnymi
współczesnymi. S. sumiennie rejestruje wierzenia i praktyki wykazując, że
kult zmarłego to w zasadzie zespół funkcyj mających na celu ochronę zmarłego
przed demonami. I tak S. naprowadza przykłady z wielu prowincyj Indonezji,
gdzie zmarły nazywa się inaczej niż demon, dalej wylicza szereg przykładów
wiary u niektórych plemion południowych Indyj w życzliwy i dobroczynny
stosunek zmarłego do żyjących i naprowadza związane z tym praktyki sepul­
kralne jak np. umieszczanie zwłok w obrębie osady, koło domów itd. („zmarły
chroni od chorób“). Ale nie tylko sposób i miejsce pochowania mają w wy­
mienionych krajach charakter apotropaiczny lecz także różne obrzędy, śpiewy,
tańce, lamentowanie, łoskoty, wrzawa, hałasy i okrzyki, wydawane przez całą
zbiorowość biorącą udział w pogrzebie. A dalej u wielu plemion środkami apotropaicznymi bywa broń palna, miecze, sztylety, lance itp. Wreszcie ogień nie­
siony w orszaku pogrzebowym i lampy układane przy zmarłym.
Obok tych praktyk apotropaicznych, którym S. przypisuje właściwości
agresywne, wyróżnia on praktyki wybitnie ochronne (phylacteria), jak zacho­
wanie zwłok, ogrodzenie grobu płotem lub przedmiotami o własnościach chro­
niących zmarłego od złych duchów, dawanie zmarłemu do ust cennych przed­
miotów (sztuki monet, srebra), zamykanie oczu i nosa, wkładanie do rąk ko­
rali itd.
W rozdz. VIII S. omawia rodzaje trumien i grobów budowanych z myślą
o ochronie zmarłego przed złymi duchami — na terenie południowych Indyj,
między Godavari a Gangesem, w Assan, w Indonezji. Mówiąc o apotropaicznym
charakterze samej konstrukcji grobów zwraca uwagę na to, że u niektórych
plemion południowych Indyj przy budowie grobów używa się kamieni o kształ­
tach silnie przypominających dolmeny, menhiry i kołowe obstawy kamienne.
W rozdz. IX S. przechodzi z powrotem do analizy charakteru apotropaicznego prehistorycznych grobów dolmenowych, zastosowując przy ich in­
terpretacji ogólni' spostrzeżenia odnośnie do obrzędów megalitycznych, sformu
łowane na podstawie poprzednio przeprowadzonej krytyki materiału etnolo
gicznego. I tak stwierdza, że dolmeny budowano zazwyczaj w terenach skali-

198
stých, w sąsiedztwie wody, z wejściem od strony wschodniej lub południowej.
Skały, woda i światło — to elementy odpędzające demony. Na terenach z pochowaniami dolmenowymi spotykamy menhiry. Jakkolwiek S. przyznaje, że
problem menhirów i ich związku z dolmenami jest jeszcze nie zbadany, wyraża
jednak mniemanie, które — jego zdaniem — przyszłe studia w tym kierunku
potwierdzą, że menhiry i dolmeny czworoboczne są sobie pokrewne i mają
wspólny początek, i że tak jedne jak i drugie spełniały funkcje apotropaiczne.
Obszerniej omawia dolmeny czworoboczne z wejściami portalowymi, wystę­
pujące najczęściej w południowych Indiach, w mniejszym zaś stopniu w Transjordanii oraz tu i ówdzie w Numidii, Korsyce i we Francji. Najprawdopodob­
niej miały one również charakter apotropaiczny. Nakoniec S. poświęca więcej
miejsca interpretacji zagłębień i rowków znajdujących się na kamieniachpokrywach, zamykających dolmeny czworoboczne. Występują one na tych sa­
mych terytoriach, co wspomniane wejścia portalowe. Wedle S, służyły one do
gromadzenia wody, która również posiadała moc odpędzania od zmarłego
złych mocy.
Książkę zamyka aneks (poprzednio przeze mnie wspomniany) poświęcony
specjalnie migracji plemion, używających dolmenów czworobocznych, z Transjordanii do Arabii, oraz wykaz literatury przedmiotu zawierający 222 pozycyj.
Jak z powyższego ogólnego streszczenia wynika, S. starał się w omawianej
książce, będącej zresztą dyssertacją, po pierwsze wszechstronnie uargumentować pogląd dawniej już wypowiadany przez niektórych badaczy, że czworo­
boczne groby dolmenowe pochodzą z południowej Skandynawii i są wynikiem
migracji etnicznej, po drugie, że apotropaiczne sepulkralne praktyki megali­
tyczne miały na celu uchronienie zmarłego przed szkodliwością demonów. Od­
nośnie do kwestii pierwszej należy stwierdzić, że mimo wysokiego poziomu
wywodów autora i rozbudowanego aparatu badawczego, nie udało mu się
stworzyć tak przekonywującej konstrukcji myślowej, jaką jest koncepcja G.
Wilkego, przy czym przypuszczenie, że czworoboczne groty dolmenowe były
rezultatem migracji etnicznej, wymaga dopiero specjalnego opracowania
i w tej formie jest nie do przyjęcia. Co się natomiast tyczy rozważań religiologicznych S., to z nich przemawia już większa siła przekonywująca, aczkolwiek
nie są one wolne od jednostronności bodajże w tym samym stopniu co poglądy
Frazera, który w praktykach sepulkralnych widział przede wszystkim zabiegi
chroniące otoczenie przed szkodliwymi wpływami zmarłego. Zdaje mi się bliż­
szym prawdy przypuszczenie, że obie sfery wierzeń, odczuwania i z tym po­
łączonych zabiegów apotropaicznych miały i mają miejsce w świadomości
i aktywności ludzkiej, że obie nawzajem przenikają się, co więcej, że treści wvobrażeniowo-emocjonalne ulegają przesunięciu z jednej sfery na drugą, pozo­
stawiając praktyki w formie niezmiennej. Gdyby S. próbował był omawiany
problem ująć bardziej pod kątem psychologicznym, byłoby się dla niego stało
jasne, że rozgraniczenie tych dwóch sfer apotropaicznych wierzeń sepulkral­
nych jest niezmiernie trudne, à wszelkie wysiłki badawcze w tym kierunku
w wielu wypadkach będą miały wartość wielce problematyczną.
Zdecydowanie ujemną cechą pracy S. jest nieprzemyślana dostatecznie
dyspozycja. S. zebrał olbrzymi materiał, nie pogrupował go jednak planowo,
co spowodowało powtarzanie wywodów i wniosków raz powiedzianych
a przede wszystkim niejasnośfci w samej konsirukcji myślowej. Poza tym są
w tej pracy pewne niedociągnięcia i przeoczenia. Wygląda tak jak gdyby autor

199
wykonywał pracę w pośpiechu. Np. w rozdz. IX na str. 216 powiada, że zajmie
się rozpatrzeniem konstrukcji dolmenów czworobocznych i ich inwentarzem,
tymczasem na str. 232 tej drugiej kwestii poświęca dosłownie trzy zdania, mia­
nowicie, że inwentarz przedhistorycznych grobów dolmenowych jest rzadki
i nie wystarczająco zbadany, że dlatego wstrzymuje się od rozpatrywania go
pod kątem jego właściwości magicznych, nie mniej jednak zdaje mu się, że
posiadał on również charakter apotropaiczny. Przeoczeniem jest danie dwom
odrębnym rozdziałom (Death-rites i China and its border States) tej samej
liczby porządkowej: VI. W zestawieniu literatury przedmiotu nie zauważyłem
ważnej rozprawy: Rivers, Sun-Cułt and Megaliths in Oceania, Amer. Anthr.,
XVII .1915. Mimo powyżej wspomnianych uchybień w samym ujęciu zagadnie­
nia i niedociągnięć i przeoczeń w ich opracowaniu, praca S. stanowi poważną
pozycję w literaturze badawczej omawianego przedmiotu. Badanych proble­
mów nie rozwiązuje, ale jaśniej je precyzuje i pogłębia.
Kazimierz Majewski.

Lehrbuch der Völkerkunde. Unter Mitwirkung von Fachgenossen
herausgegeben von Konrad Theodor Preuss. Stuttgart, Fer­
dinand Enke, 1937. S. VIII+446. Cena 25 RM.
Nowy podręcznik etnologii ogólnej wydany pod kierunkiem K. Th. Preussa
odznacza się wielką zwięzłością dzięki temu, że nie zagłębia się w analizie
szczegółowej różnych zjawisk kulturowych, ale przedstawia tylko główne prob­
lemy. Całość wynikła z współpracy następujących autorów:

W. E. Mühlman n, pt. „Geschichtliche Bedingungen, Methoden und
Aufgaben der Völkerkunde“ (s. 1—44), daje wstęp metodologiczny, w którym
przedstawia dzieje etnologii, jej zasadnicze problemy, metody i zadania. Rozwa­
żania mają charakter bardzo oryginalny, ale krytyka niektórych metod, zwłasz­
cza metody kulturalno-historycznej, jest zbyt negatywna. — R. Thur nw a l d, pt. „Geistesverfassung der Naturvölker“ (s. 45—56) przedstawia
treściwie zagadnienia psychiki ludów pierwotnych, oraz słusznie podkreśla mo­
menty celowości i logiczności w działaniu człowieka pierwotnego. — K. T h.
Preuss, pt. „Die Religion“ (s. 57—123) omawia animizm, magię, związek
życia religijnego z kulturą materialną i ustrojem społecznym, rozwój kultów
i mitów, oraz wiarę w bogi i demony. Problemy genezy religii nie zostały omówone jednak dość przejrzyście i wnikliwie. — K. Th. Preuss, pt. „Die
Dichtung“ (s. 124—134) analizuje różne formy twórczości ludowej, jak mit,
baśń, podanie, dramat i pieśń. — M. Schneide r, pt. „Ethnologische Mu­
sikforschung ' (s. 135—1711 zwraca uwagę na różne typy melodyj, instru­
menty, muzykę instrumentalną oraz podaje wskazówki do zbierania muzycznoetnologicznego. — Eckart v. S y d o w, pt. „Bildende Kunst“ (s. 172—210)
wydobył zwięźle i przejrzyście zasadnicze zagadnienia związane ze sztuką pla­
styczną ludów pierwotnych, a więc formę, styl, treść wewnętrzną i materiał
ornamentykę i główne ośrodki produkcji. — G. D e e t e r s, pt. „Vergleichende
Sprachforschung“ (s. 211—235) przedstawia dzieje językoznawstwa porów­
nawczego, oraz metody badań językowych. — R. Thurnwald, pt. „Das
Gesellungsleben der Naturvölker“ (s. 236—279) omawia ustrój społeczny lu­
dów pierwotnych, a więc związki rodzinne, przyjazne, polityczne, oraz warstwy
społeczne. — L. Adam, pt. „Ethnologische Rechtsforschung“ (s. 280—306)
daje zarys prawa pierwotnego, oraz rozwój tego zagadnienia w etnologii. —

200
R. Thurnwald, pt. „Die Wirtschaft der Naturvölker“ (s. 307—334) wy­
odrębnia kompleks zagadnień gospodarczych od kultury technicznej, a pod­
kreśla znaczenie gospodarcze takich zjawisk, jak zbieranie zapasów i gospoda­
rzenie tymi zapasami, sprawy hodowlane, rękodzieło, handel, rozdział dóbr
uzyskanych, pieniądz. — H. N e v e r m a nn, pt. „Ergologie und Technologie“
(s. 336—382) rozważa problemy odzieży, pożywienia, budownictwa, narzędzi
służących do obróbki surowców, środków komunikacyjnych, broni, instrumen­
tów muzycznych. — D. W e s t e r m a n n, pt. „Die Zukunft der Naturvölker“
(s. 383—404) podkreśla praktyczne znaczenie etnologii w związku z proble­
mami kolonialnymi, oraz omawia rozkład społeczeństw pierwotnych pod wpły­
wem cywilizacji, metody europeizacji itd. — K. Th. P r e u s s, „Anleitung
zu ethnologischen Aufnahmen im Felde“ (s. 405—414), daje wskazówki do
pracy terenowej. — L. Adam, pt. „Die ethnologischen Fragesammlungen
und ihre praktische Anwendung“ (s. 415—421) poucza o praktycznym stoso­
waniu kwestionariuszy etnologicznych.
Jak w każdej pracy zbiorowej artykuły nie są na jednym poziomie. Jedne
są bardzo wartościowe, inne dają mniej nowych myśli. Wszystkie jednak od­
znaczają się wielką starannością, bogatą bibliografią przedmiotu, dobrze do­
branymi przykładami nie tylko w tekście ale i w dodanych ilustracjach. Dzięki
tym zaletom podręcznik może być z pożytkiem stosowany jako wstęp do etno­
logii ogólnej zwłaszcza w związku ze studiami uniwersyteckimi.
Adam Fischer.

E. Hoffmann-Krayer — H. Biichtold - Stiiubli : Handwörterbuch
des deutschen Aberglaubens. Bd. VIII. Silber-Vulkan. Berlin, Walter
de Gruyter et Co. 1936—1937. 8° większe. Str. 1762.
Encyklopedię wierzeń niemieckich omówiono w „Ludzie“ już wielokrot­
nie (prw. Lud XXVI 96, XXVII 133, XXIX 121, XXX 250, XXXI 144,
XXXII 182, XXXIII 138, XXXIV 279). W ukończonym obecnie Tomie VIII na­
stępujące artykuły posiadają szczególne znaczenie:
S. 6. Sintflut. Opowieści o potopie zarówno w wersji biblijnej, jak w in­
nych odmianach u różnych ludów, oraz o grożącym ponownym potopie. —
S. 31. Sonne. Wierzenia związane ze słońcem, oraz obrzędy i praktyki magiczne
i wróżby opierające się na słońcu. Kult słońca w czasach przedhistorycznych
i historycznych na obszarach niemieckich. — S. 76. Sonnenuntergang-Sonnen­
aufgang. Czas zachodu słońca jako godzina duchów, oraz c^ary wykonywane
w okresie między wschodem i zachodem słońca. —- S. 88. Sonntag. Niedziela
w wierzeniach i obrzędach. — S. 104. Sonntagsheiligung. Formy święcenia nie­
dzieli. —- S. 125. Spatulimantie. Formy wróżenia z łopatki zwierzęcia ofiar­
nego. — S. 149. Speichel. Lecznicze działanie śliny. — S. 156. Speise. Wierze­
nia i obrzędy związane z jadłem, szczególna siła tkwiąca w niektórych potra­
wach, resztki jedzenia, boskie potrawy oraz związane z obrzędami rodzinnymi
i dorocznymi. Zakazy jedzenia. — S. 235. Sperling. Znaczenie wróbla w de­
monologii, w kulcie agrarnym, we wróżbach i czarach, zwłaszcza miłosnych,
oraz w lecznictwie ludowym. — S. 265. Spinne. Ludowa biologia pająka, oraz
rola tego zwierzęcia w wyobrażeniach animistycznych i demonologicznych,
przy wróżbach i przepowiedniach pogody. — S. 285. Spiritismus. Omówienie
spirytyzmu, jako próby nawiązania łączności między światem żywych i umar­
łych, oraz podkreślenie momentów ważnych dla etnolpgii w tym problemie. —

201
S. 320. Sprung, springen Skakanie w celach obrzędowych. — S. 325. Spucken.
Znaczenie spluwania w celach ochronnych. — S. 364. Stehlen. Kradzież przy
zabiegach leczniczych i czarodziejskich, oraz ujemne skutki kradzieży dla zło­
dzieja i okradzionego. — S. 380. Stein. Powstanie kamieni, przenoszenie cho­
rób na kamienie, które są środkami ochronnymi przeciw złemu i czarom i mają
częste zastosowanie we wróżbach. Kamienie kultowe, oraz kamienie o szczegól­
nym kształcie lub ze szczególnymi znakami. — S. 431. Stephanstag. Obrzędy
i wierzenia związane z dniem św. Szczepana. — S. 438. Sterben. Chwila śmierci
i środki, przynoszące ulgę przy ciężkim konaniu. — S. 458. Stern. Wierzenia
związane z gwiazdami. — S. 469. Sternschuppe. Wiara związana z gwiazdami
spadającymi. — S. 498. Storch. Kult bociana, oraz jego rola we wróżbach i me­
dycynie ludowej. — S. 510. Strafe. Forma prawna kary, karanie dzieci, poczu
cie sprawiedliwości ludowej. — S. 522. Streit, Zank. Czynności przypadkowe,
wywołujące sprzeczkę, oraz umyślne czynności, mające na celu wywołanie nie­
zgody, środki pomocne do wygrania sprawy sądowej. — S. 545. Strumpf. Wie­
rzenia i czary związane z pończochą, szczególnie o charakterze erotycznym. —
S. 578. Suchen. Szukanie w celach magicznych i obrzędowych.
S. 629. Tabu. Ślady „tabu“ w wierzeniach starogermańskich i niemiec­
kich. — S. 635. Tag. Dzień jako pora ludzi i noc jako pora duchów. Pory dnia,
pewne szczególne dni, złe i dobre. — S. 683. Tau. Rosa jako woda żywa, od­
znaczająca się pewnymi siłami cudownymi i magicznymi. — S. 693. Taube.

Gołąb jako ptak-dusza, oraz jego znaczenie w czarach i medycynie ludowej. —
S. 715. Teig. Środki ostrożności stosowane przy sporządzaniu ciasta, ofiary
z ciasta, oraz znaczenie ciasta dla duchów wegetacyjnych i czarów. — S. 778.
Tier. Świat zwierzęcy w wierzeniach ludowych. Patronowie zwierząt domowych,
związek zwierząt domowych ze zjawiskami atmosferycznymi. Duchy w postaci
zwierzęcej, zwierzęta, jako środki ochronne przed czarami, oraz stosowanie
części zwierzęcych w lecznictwie. Opowieści o zwierzętach. — S. 819. Tierge­
stalt. Siły przyrody, bóstwa i demony występujące w postaci zwierzęcej. —
S. 850. Tierkult. Kult zwierząt uważanych za święte, oraz wyobrażenia o du­
szach w postaci zwierzęcej. — S. 864. Tiernamen. Przesądy ludowe wyrażające
się w nazwach zwierząt. — S. 901. Tieropfer. Ofiary zwierzęce przy różnych
obrzędach. — S. 945. Tierverkleidung. Przebieranie się za zwierzęta. — S. 953.
Tisch. Obrzędy i przesądy, związane ze stołem. — S. 970. Tod. Istota śmierci,
jej personifikacja, nadto w osobnych artykułach omówiono zawiadomienia
o śmierci, zapowiedzi śmierci itd. — S. 1019. Der Tote. Zmarły ukazujący się
w postaci ducha lub upiora, oraz stosunek zmarłego do świata żywych. — S.
1034. Totemismus. Geneza i istota totemizmu. — S. 1079. Totenkult. Kult zmar­
łych i ofiary składane ku czci zmarłych. — S. 1086. Totenreich. Wyobrażenia
o zaświatach, w których przebywają zmarli. — S. 1130. Trauer. Formy żałoby
po zmarłym. — S. 1150. Trinken. Rytuał picia i przesądy związane z piciem
przy różnych uroczystościach. — S. 1186. Tür. Drzwi w zwyczajach prawnych,
jako miejsce pobytu duchów, nadto jako granica stosowana przy obrzędach
przejściowych, oraz przy czynnościach czarodziejskich.
S. 1217. Übergangsriten. Obrzędy odprawiane w okresach przejściowych
życia ludzkiego. — S. 1265. Uhr. Wierzenia związane z zegarami. — S 1362.
Umwandeln. Okrążanie i obchodzenie pewnych miejsc i rzeczy w celu zamknię­
cia ich w kole ochronnym lub w celu czarodziejskim. — S. 1378. Umzug, Um­
gang. Chodzenie po domach w celach obrzędowych dla wywołania urodzajności

202
i pomyślności, zwykle w przebraniu i z zastosowaniem różnych przepisanych
czynności, jak np. tańców, hałasu itd. — S. 1427. Unglückstage. Źródła wie­
rzeń o dniach nieszczęśliwych, oraz określenie nieszczęść, grożących w tych
dniach. — S. 1453. Unsichtbar. Niewidzialność jako cecha bogów i demonów,
oraz wogóle istot nadprzyrodzonych i sposoby uzyskania niewidzialności. — S.
1465. Unsterblichkeit. Pojęcie nieśmiertelności i związek tego pojęcia z wyobra­
żeniem o duszy. — S. 1503. Vater. Władza ojcowska w rodzinie, oraz okazy­
wany jej szacunek. — S. 1515. Vegetation. Obrzędy mające na celu wzmożenie
urodzajności. — S. 1550. Verbrennen. Oczyszczalna rola ognia, szczególnie
w związku z lecznictwem ludowym. —- S. 1570. Verhexen. Rozmaite sposoby
zaczarowania, objawy zaczarowania, środki ochronne i zamawiania. — S. 1591.
Verhüllen. Znaczenie obrzędowe zasłony. — S. 1623. Verwandlung. Możność
przekształcania się w rozmaite postaci, zwłaszcza zwierzęce. — S. 1652. Ver­
wandtschaft. Różne formy pokrewieństwa, oraz zakazy małżeństw między
krewnymi. — S. 1691. Vorgeschichte. Przeczucia i przewidywania, polegające
na obrazowym odtwarzaniu przyszłości.— S. 1730. Vorzeichen. Pewne oznaki
zapowiadające formy podobnych wydarzeń.
Zbyteczne byłoby podkreślać, że i ten nowy tom jest niezbędny dla biblio­
teki podręcznej każdego etnologa.
Adam Fischer.

Willy Hellpach, Einführung in die Völkerpsychologie. Stuttgart,
Ferdinand Enke, 1938. S. V-|-178. Cena 8 RM.
Autor starał się w zwięzłej formie zawrzeć jak najwięcej treści, a było
to możliwe dlatego, że unikał problemów spornych i wątpliwych, a dał pewne
podstawowe idee. Przedmiotem rozważań jest lud jako wspólnota etniczna,
która ogarnia różne plemiona i w całość je zespala; następnie omówiono
czynniki, które kształtują naród, a więc pewne czynniki naturalne, pewne
wspólne treści duchowe, a wreszcie pewien wysiłek woli jednostki, świadomie
przewodzącej swemu narodowi.
Poglądy autora zawierają wiele myśli oryginalnych, choć w wielu wy­
padkach zbyt jednostronnie oceniają rozmaite zjawiska kultury zwłaszcza
z dziedziny socjologii wierzeń religijnych. Niektóre z uwag autora zasługują
na podkreślenie, gdyż mają one pełne znaczenie także dla polskiej społecz­
ności. Tak np. gdy Hellpach powiada, iż jedynie społeczeństwa posiadające
liczną młodzież mogą pozwolić sobie na pewienj dynamizm i wtedy można
mówić o gloire, ale gdzie brak odpowiedniej ilości tego młodego elementu,
tam musi się poprzestać na sûreté.
Z tezami autora nie zawsze można się godzić, ale nawet i w tych wy­
padkach pobudzają one do krytycznych rozważań zwłaszcza z pogranicza
etnologii, socjologii i psychologii etnicznej.
A. F.

Arnold van Gcnncp: Le Folklore de lu Flandre et du Hainaut
Français (Département du Nord). Paris, G. P. Maisonneuve, 1935—
1936. Tom I. S. 415. Tom II. S. 425—739. Cena 90 fr.
Znany badacz etnografii francuskiej opracował na podstawie materia­
łów rękopiśmiennych i drukowanych obszar Hainaut i Flandrii. Pierwsza
część zawiera opis zwyczajów od kolebki do mogiły, a więc praktyki i prze­
sądy związane z ciążą, porodem i chrztem, dzieciństwem, a wreszcie obrzędy
weselne i pogrzebowe. Druga część pracy opisuje obrzędy doroczne, jak cykl

203
zapustny i wielkopostny, cykl wielkanocny, święta majowe, cykl św. Jana,
okres świąt Bożego Narodzenia, Nowego Roku i Trzech Króli, a wreszcie cykl
obrzędów żniwiarskich i gospodarczych. Trzecia część pracy zajmuje się uro­
czystościami ku czci Świętych, a materiał ten omawia van Gennep wedle po­
rządku kalendarzowego, przy czym wspomniano także o ciekawym kulcie
relikwij i chciwym ich zbieraniu, oraz o pierwiastkach ludowych związanych
z tym kultem. W czwartej części zwraca autor uwagę na tradycje o cudow­
nych źródłach, świętych drzewach, oraz kulcie świętych patronów tak pew­
nych miejscowości, jak zrzeszeń lub instytucji. Piątą część pracy poświęcono
magii i czarom, cudownym znachorom, formułkom magicznym stosowanym
przy leczeniu, oraz wogóle ludowym zabiegom medycznym. W szóstej części
przedstawia nam autor całą twórczość ludową, a więc opowieści nieraz
0 treści facecyjnej, baśni o charakterze fantastycznym, podania historyczne
1 etymologiczne, podania związane z pewnymi wielkimi budowlami, czasem
z megalitami, nadto rymy dziecinne i mętowania, oraz gry i zabawy ludowe.
Monografia daje nie tylko nowe materiały z obszarów dotąd niebadanych, ale i krytyczne ich omówienie, a nadto kilka mapek etnograficznych
z zakresu obrzędowości pogrzebowej.
A. F.

Claude et Jacques SeignoIIe: Le Folklore du Hurepoix (Seine,
Seine-et-Oise, Seine-et-Marne). Paris, G. P. Maisonneuve, 1937. 8", S.
328+4 tabl +4 mapy.
Praca wyszła ze szkoły znanego etnografa francuskiego Arnolda van
Gennepa, jak świadczy o tym nietylko dedykacja autorów, ale i układ treści
w tej interesującej monografii, poświęconej obszarowi zwanemu Hure­
poix. Przy zbieraniu materiałów zastosowano kwestionariusze, ale nie uzvskiwano materiału drogą pisemną, lecz przez bezpośrednią pracę w terenie.
Materiały ułożono podobnie jak w wyżej omówionej pracy van Gennepa.
Część I opisuje obrzędy narodzinowe, okres dziecięcy i młodzieńczy, zaloty,
małżeństwo, pogrzeb. Część II podaje opis kultu ludowego NP Marii i Świę­
tych zwłaszcza świętych patronów , następnie zaś przedstawiono Gromniczną,
Zapusty, Wielki Post, cykl wielkanocny, święta majowe, Sobótkę święto­
jańską, okres kanikuły, Boże Narodzenie, oraz obrzędy związane z dorocz­
nymi zajęciami rolniczymi i gospodarczymi. Część III zestawia wierzenia
z dziedziny magii, medycyny i meteorologii ludowej, oraz przykłady wierzeń
o cudow nych źródłach i studniach. Część IV omawia podania i baśni ludowe,
pieśni, rymy dziecięce oraz gry i zabawy ludowe. Do tekstu dodano kilka
ilustracyj oraz cztery mapy z zakresu obrzędów rodzinnych i dorocznych.
A. F.

Heinrich Harmjanz i Erich Röhr: Atlas der deutschen Volkskunde.
1—4. Lieferung. Leipzig 1936—1938.
Po pracach przygotowawczych, które trwały prawie dziesięciolecie, wy­
dano już cztery zeszyty Niemieckiego Atlasu Etnograficznego, które zawierają
80 map, ujmujących różne zjawiska etnograficzne przeważnie z dziedziny
obrzędowości.
Mapy 1—7 podają terytorialne rozmieszczenie wierzeń o szczęśliwości
lub nieszczęśliwości wszystkich siedmiu dni w tygodniu. Prócz tych map
ogólnych wykonano mapy uzupełniające (8—9), które określają rodzaj zajęć

204
zaczynanych w pewnych specjalnych dniach, oraz powiedzenia przysłowiowe,
wiążące się z niektórymi dniami. Na mapach 10—13 zestawiono różne święta
doroczne o charakterze świeckim, takie jak kiermasz, święto strzeleckie,
mięsopust lub święto szkolne (w rodzaju naszych Gregorianek). Mapa 14 zaj­
muje się określeniem wyrazu „Korn“ znaczącego wcgóle zboże lub poszcze­
gólne rodzaje zboża. Na mapach 15, 16, 22 i 23 znajdziemy wierzenia o dziw­
nych istotach, zamieszkujących wedle ludu niemieckiego księżyc. Mapa 17
wykreśla zasięgi różnych kształtów kołyski dziecinnej. Mapy 18—21 zesta­
wiają wierzenia na temat przynoszenia dzieci przez bociana, babkę, rozmaite
zwierzęta itd. Mapy 24, 25, 26, 27 przedstawiają rozprzestrzenienie ogni so­
bótkowych pod względem czasu ich urządzania i obrządów z tym związanych.
Mapa 28 podaje różne gry jeździeckie, mapa 29 rozmaite gry ruchowe, a mapy
30—31 gry związane z pisankami wielkanocnymi; mapa 32 zestawia wierzenia
związane z genezą pisanek wielkanocnych. Mapy 33 i 34 starają się ująć
etnograficznie tak nowe święto jak Dzień Matki. Mapa 35 podkreśla zwyczaj
obchodzenia imienin lub urodzin. Mapa 36 uwzględnia zwyczaj zawieszania
adwentowego wieńca. Mapa 37 ujmuje czynnik przynoszący podarunki dzie­
ciom na Boże Narodzenie. Mapa 38 została poświęcona nazwie choinki. Mapy
39—42 przedstawiają obrzędy związane z dniem św. Marcina, a więc pochody
w odpowiednim przebraniu, oraz specjalne pieczywa obrzędowe. Mapa 43
omawia narzędzia wywołujące hałas, nazwy tych narzędzi, święta przy któ­
rych są stosowane, oraz ludzi wykonujących ten obrzęd. Mapy 44—49 zesta­
wiają nazwy na określenie czasu od Bożego Narodzenia do Trzech Króli,
zwanego w Polsce „świętymi wieczorami“. Mapy 50—51 poświęcono nazwom
wieczoru wigilijnego. Mapy 52—53 podają nazwy na określenie wieczoru syl­
westrowego. Mapy 54—55 wymieniają potrawy mięsne, rybne i roślinne spo­
żywane w czasie uroczystych wieczorów 24 i 31 grudnia. Mapy 56—61
uwzględniają wierzenia związane ze św. Mikołajem, jego wyglądem i jego to­
warzyszy, oraz czasem jego wędrówki. Mapy 62—65 zapoznają nas z nazwami
i czasem wędrówki postaci krążących w okresie Bożego Narodzenia Mapa 66
daje nazwy na określenie święta Trzech Króli, a mapa 67 nazwę na określenie
wilii do tego święta. Mapa 68 zestawia wyniki map 66 i 67. Mapy 69—70
uwzględniają obrzędowość dnia Trzech Króli i wilii trzechkrólewskiej. Mapy
71—74 zawierają wierzenia na temat pochodzenia dzieci z wody, krainy
roślin, gniazda bocianiego, pieca, siana itd. Mapy 75—80 zajmują się określe­
niem nazwy uroczystości pożniwnej.
Już choćby powyższe krótkie wyliczenie może nas pouczyć, że Atlas
opiera się na bardzo bogatym materiale, który został pod względem kartogra­
ficznym opracowany bez zarzutu. Mapy wydane dotąd są również bardzo
ciekawe dla polskiej etnografii, szczególnie o ile idzie o obszary polsko-nie­
mieckiego pogranicza. Jak ważnym wydarzeniem naukowym był „Atlas der
deutschen Volkskunde“ w etnografii niemieckiej, o tym może nas pouczyć
praca Ericha Röhra pt. „Das Schrifttum über den Atlas der deutschen Volks­
kunde“. Berlin 1938 (odb. z Ztschrift f Vkunde 47).
Adam Fischer.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.