3841a04845d7cc4273a77746a8d579cf.pdf
Media
Part of Seweryn Udziela jako twórca Muzeum Etnograficznego w Krakowie / Lud, 1937, t. 35
- extracted text
-
29
3 TADEUSZ SEWERYN
1
SEWERYN UDZIELA JAKO TWÓRCA MUZEUM
ETNOGRAFICZNEGO W KRAKOWIE
Okrężnymi drogami wnikała do Polski działalność angielskiego
bractwa prerafaelickiego, idee społeczne sztuki głoszone przez Johna
Ruskina 'i propaganda roli pedagogicznej muzeów, prowadzona
w Niemczech przez Alfreda Lichwarka, dyrektora hamburskiej Kunsthalli — nie mniej z końcem w. XIX i pocz. w. XX pomysły tworzenia
muzeów z innych u nas rodziły się źródeł. W związku z ożywionym
ruchem patriotycznym w epoce przedwojennej obudziła się w Polsce
wzmożona działalność na polu kulturalnym, której jednym z wyrazów
były muzea. Zakładały je i rozwijały ofiarne jednostki, na ideach ro
mantyzmu wyrosłe» opanowane troską ratowania kultury narodowej
przed zagładą i wychowywania oraz nauczania narodu na przykładach
wspaniałej przeszłości. Rzecz znamienna, że w czasach, gdy. w ludzie
siermiężnym widziano siłę zdolną odbudować państwo, nieliczni tylko
widzieli w nim także dziedziców tradycyjnej kultury, którą chronić
trzeba na równi z dorobkiem kultury szlacheckiej i mieszczańskiej.
Jednym z nich był okręgowy inspektor szkolny w Podgórzu koło Kra
kowa, Seweryn Udziela. Nie on pierwszy zajmował się w Krakowie
zbieractwem przedmiotów, obrazujących kulturę ludową Polski.
Zasłużony lekarz, kresowiec, dr Adrian Baraniecki, twórca Mu
zeum Techniczno-Przemysłowego w Krakowie, zgromadził w swych
zbiorach wiele okazów etnograficznych, ilustrujących pewne formy
przemysłu ludowego, prof. U. J. Józef Łepkowski zakupił do gabinetu
historii sztuki kilkaset przedmiotów z dziedziny zdobnictwa ludowego,
w P. Akademii Umiejętności znajdowało się kilkaset okazów, szcze
gólnie z Białorusi. Stworzenia jednak muzeum o wyraźnym obliczu
i celu etnograficznym podjął się dopiero Seweryn Udziela. W r. 1905
powołał on do życia w jednej salce Muzeum Narodowego w Sukienicach, przy poparciu dr Feliksa Kopery, dyrektora tegoż muzeum, od
dział etnograficzny, który składał się z okazów zebranych w ziemi kra
kowskiej, na Sądeczyźnie, Śląsku i Podhalu. Oddział ten został jed
nak rychło zwinięty z powodu braku miejsca i tym samym akcja two
rzenia muzeum etnograficznego została wstrzymana. Część zbiorów
pomieszczono na półpiąterku, a potem je spakowano, resztę zaś zabrał
insp. Udziela do Podgórza i zmagazynował w składziku koło kaplicy
w Szkole im. J. Matejki oraz w prywatnym swym mieszkaniu, w kuchni
i przedpokoju. W przedpokoju tym mieścił się właściwy zrąb muzeum,
biblioteka, pracownia fotograficzna etc. We wszystkich zaś kątach
mieszkania, na szafach i piecach były filie tego muzeum. Oczywiście
z takiego rozkładu zbiorów dzieci p. Udzieli były niezmiernie zadowo
lone, gdyż model chaty krakowskiej, tłuka z Jeleśni, piszczałki, gar
nuszki itd. służyły im za zabawki, a śmigi modelu wiatraka stale były
w ruchu.
Tak przedstawia się pierwszy okres organizacji Muzeum. Zaczęło
się górnie od Sukienic i oddziału Muzeum Narodowego, a skończyło
30
śię na kuchni i przedpokoju w Podgórzu. A tymczasem muzea etnogra
ficzne rozwijały się pięknie u wszystkich naszych sąsiadów. W samej
Pradze czeskiej były dwa, w Ołomuńcu, Bernie, Węgierskim Brodzie,
Wałaskim Międzyrzeczu, Dranicach, Opawie, Pilźnie, w Turczańskim
Św. Marcinie (słowackie), w Budapeszcie i Koloszwarze (węgierskie),
w Sybinie (Hermanstadt) saskie, w Serajewie, Czerniowcach, nawet
w Irkucku i Tomsku, Czyta i Minusińsku.
Wnet jednak zaczęły się zmieniać stosunki na lepsze. Kfaków od
żył po długim śnie. We wszystkich dziedzinach życia dawał się odczuć
gorączkowy ferment twórczy. Miasto przygotowywało się do wielkiej
uroczystości 500-lecia zwycięstwa pod Grunwaldem, do powszechnego
zlotu Sokołów, rzucano setki planów, dyskutowano, polemizowano
i — pracowano. Koło r. 1910 miał Kraków 6 dzienników i jeden tygod
nik i różne wydawnictwa literackie, artystyczne i zawodowe, miał
walkę o Barbakan i o Pochód na Wawel Szymanowskiego, miał budżet
wyrażający się w dochodach sumą 8 milionów koron, miał plan Wiel
kiego Krakowa stworzony przez wielkodusznego prezydenta, prof. U. J.
dr Juliusza Lea, a wreszcie miał Wawel, oddany narodowi, przez Naj
jaśniejszego Pana wzamian za wybudowanie szpitala garnizonowego
u wylotu ul. Długiej, wzamian za Sąd garnizonowy przy ul. Montelu
pich i za koszary przy ul. Rakowickiej, — bo Najjaśniejszy Pan nic nie
dawał za darmo. Szczęśliwe to były czasy. Każda myśl żywotna, słu
żąca dobru Krakowa i Polski, znajdywała naówczas poparcie społe
czeństwa i zarządu miasta. Wtedy to prof. dr Julian Talko Hryncewicz
i insp. Seweryn Udziela rzucili inicjatywę założenia Muzeum Etnogra
ficznego jako odrębnej instytucji, „aby w przyszłości nie powiedziano,
iż w naszym społeczeństwie nikt nie pomyślał wtedy, gdy to jeszcze
było możliwe, o ratowaniu resztek kultury ludowej“. Niezmiernie cha
rakterystyczny dla współczesnych nastrojów („Braciom na otuchę“)
jest sposób poparcia tej inicjatywy przez krakowski „Czas“: „To nie
czczy sentymentalizm zamykanie wymierającej kultury do mauzo
leum — będzie to środek walki o lepszą przyszłość, środek podnosze
nia świadomości narodowej, budowa naszej kultury narodowej i arty
stycznej“. Odezwa, podpisana przez prof. Hryneewicza i insp. Udzielę,
znalazła zrozumienie w społeczeństwie, a przede wszystkim wśród pro
fesorów uniwersytetu i artystów i dzięki temu znalazło się grono osób,
którzy w przededniu uroczystości grunwaldzkich założyli Towarzystwo
Etnograficzne z prezesem prof. Talko Hryncewiczem na czele, prof.
Fr. Bujakiem jako skarbnikiem, dr Fr. Kiernikiem sekretarzem i Sewe
rynem Udzielą jako kustoszem muzeum. Ponad to weszli do wydziału:
art. malarz Jan Bukowski, prof. Wiktor Czermak, prof. Stan. Estrei
cher, prof. ks. Fr. Gabryl, prof. Stan. Kutrzeba, prof. J. Łoś, p. Feliks
Taroni, art. malarz Włodz. Tetmajer, art. malarz Winc. Wodzinowski
i prof. K. Żórawski. Na pomieszczenie muzeum wynajęto wnet od
1. XII. 1910 przy ul. Studenckiej (dziś Br. Pierackiego) na parterze
w oficynie lokal z trzech składający się pokoi i po ułożeniu w nich zbio
rów S. Udzieli i grona ofiarodawców, otwarto uroczyście nowe muzeum
w lutym r. 1911.
W pierwszym zarządzie Twa Muzeum Etn. niezwykle czynnym
31
okazał się prof. Bujak. Z podziwu godnym talentem jednał przyjaciół
Towarzystwu, zabiegliwie zbierał składki, których sumu urosła aż do
2000 K. Wszyscy członkowie wydziału zobowiązali się do opłacania
przez przeciąg 3 lat wyższych składek, niż przewidywał statut. Wszyscy
członkowie grona profesorów wydziału teologicznego U. J. wpisali się
na członków Twa, zgłaszali się coraz nowi ofiarodawcy przedmiotów
do muzeum: Jędrzej Gierniak, Helena Dąbczańska, ks. K. Suwada,
prof. Bujak, Włodz. Tetmajer, A. Bystramowa, M. Dynowska, Wandalin
Szukiewicz, L. Węgrzynowicz, Bronisław Piłsudski, Cecylia Śniegocka,
Stan. Jakubowski i inni. Dzięki coraz życzliwszemu popieraniu sprawy
Muzeum przez społeczeństwo polskie, rychło wyłoniła się konieczność
zdobycia obszerniejszego pomieszczenia zbiorów etnograficznych. Prof.
Bujak wskazał wtedy kazimierzowską budowlę dawnego seminarium
duchów, im. św. Michała na Wawelu. Już w październiku r. 1911 wy
jechał on w tej sprawie wraz z prezesem prof. Hryncewiczem i kusto
szem Sewerynem Udzielą do marszałka kraj. Stan. hr. Badeniego we
Lwowie. Kiedy marsz. hr. Badeni przyrzekł delegacji swoje poparcie,
Towarzystwo Muz. Etn. zwróciło się do Wydziału Krajowego z nastę
pującym memoriałem: „Sądzimy, a spodziewamy się, że nasz sąd po
dziela ogół społeczeństwa, że w Polsce Kraków, a w Krakowie Wawel
jest najodpowiedniejszym miejscem dla polskiego Muzeum Etnogra
ficznego, skoro wszyscy wiemy i czujemy, że w ludzie tkwi najstarsza
nasza przeszłość i najsilniejsza nadzieja na przyszłość. Godzi się nam
dzisiaj przed majestat królewskiego zamku na Wawelu dopuścić mu
zeum ludoznawcze, jak niegdyś w czasach bolesławowskich i kazimie
rzowskich był sam lud przed oblicze monarsze dopuszczony. Dzisiaj
muzeum ludoznawczego nie ma, a powołać je może jutro do życia,
stworzyć z niczego jedno słowo: Wawel, rzucone w polskie społeczeń
stwo“.
W tym stylu utrzymane koturnowe argumenty, tak charaktery
styczne dla owej epoki, trafiły do przekonania Wydziału Krajowego
i Sejmu, który 27. II. 1914 uchwalił oddanie Twu Muzeum Etnogr. bu
dynku seminarium duchownego im. św. Michała na Wawelu na prze
ciąg lat 20 z tym, że dzierżawa może być wcześniej rozwiązana za 3 let
nim wypowiedzeniem i zwrotem kosztów włożonych przez Two w urzą
dzenie. Uchwała ta stała się fundamentem bytu Muzeum. Przed Towa
rzystwem stanęły teraz olbrzymie zadania. Otrzymany bowiem budy
nek był ruderą, która wymagała wielkich wkładów, Towarzystwo zaś
było biedne. Prasa jednak zachęcała i snuła plany dalszego rozwoju
„mauzoleum narodowych pamiątek“. „Nowa Reforma“ głosiła:
„Z chwilą przeniesienia na Wawel Muzeum Narodowego nie trudno
będzie te muzea złączyć i utworzyć jedną wspaniałą całość, jedną
wielką, potężną świątnicę z napisem: Przeszłość — Przyszłości“. Społe
czeństwo też nie szczędziło zachęty i pomocy. Jednorazowe subwencje
przyznały Muzeum Rada m. Krakowa, Wydział Powiatowy w Mielcu,
Kasa Oszczędności m. Krakowa, Tow. Wzajemnych Ubezp. w Kra
kowie, austriackie ministerstwo wyznań i oświaty oraz c. k. minister
stwo robót publicznych. Zabiegliwy Zarząd postarał się o to, że delegat
c. k. Centralnej Komisji ochrony zabytków w Wiedniu, radca rządu,
32
prof, u ii i w. wiedeńskiego dr Michał Haberlandt przybył do Krakowa,
a po zapoznaniu się ze zbiorami Muzeum Etnograficznego przyrzekł
użyć wszelkich wpływów, by krakowskie Muzeum otrzymało siałą sub
wencję rządową, umożliwiającą mu dalszy rozwój. Nim wybuch wojny
rozwiał wszelkie nadzieje poprawy finansowej, Muzeum rosło w chwa
lebnym tempie dzięki darom, z pośród których szczególnie uwagi
godne były dary zakupione przez grono obywateli polskich z Kowieńszczyzny, a także dzięki bogatym depozytom. Uniwersytet Jagiel
loński zdeponował w Muzeum zbiory etnograficzne gabinetu historii
sztuki, w ślad za nim poszła P. Akademia Umiejętności, a wreszcie pre
zydium miasta, do którego zarząd Twa Muzeum zwrócił się z prośbą
0 przekazanie mu okazów etnograficznych, niszczejących w składzie
przy ul. Franciszkańskiej, jako że w nowym gmachu M. Muzeum Prze
mysłowego przy ul. Smoleńsk 9 znaleźć się miały tylko okazy ilustru
jące pewien rodzaj i poziom przemysłu.
Przyszła wojna. Śnieg i deszcz zaciekał do kaplicy seminaryjnej,
a mury nasiąkały wilgocią. Dyżury w Muzeum pełnili w niedziele
1 święta chłopcy ze szkoły wydziałowej, których stale przyprowadzał
tutaj p. Feliks Taroni. Nad rozwojem archiwum muzealnego czuwał
prof. Leopold Węgrzynowicz. Miłą pamiątką z tych czasów są w Mu
zeum różne przedmioty i rysunki, które legioniści z okopów i frontu
przysyłali na ręce dyr. Udzieli. Świadczą one do dziś o żywej współ
pracy młodzieży ideowej z zarządem Muzeum. Podczas wojny, choć
na Wawelu ani jedna sala muzealna nie była jeszcze otwarta dla
publiczności, odważyło się Muzeum na akcję propagandową zagranicą,
wysyłając 60 eksponatów z dziedziny ornamentyki i strojów ludowych
do Stockholmu na wystawę, urządzoną przez prasę wojenną. Był to
udały krok na drodze, po której w późniejszych latach często Muzeum
kroczyło.
Na chwilę uśmiechnął się los do instytucji, borykającej się z trud
nościami, gdy Centrala dla odbudowy Galicji udzieliła w r. 1918 Mu
zeum zasiłku 10.000 K na zebranie i wydanie ludowych haftów kolo
rowych. Insp. Udziela potraktował ten zasiłek jako pomoc finansową
Muzeum i oto w r. 1920 otwarto dla publiczności dwie sale na parterze
umeblowane i urządzone. Muzeum zaczęło żyć na nowo, aczkolwiek
warunki jego układały się wcale niepomyślnie. W sprawozdaniu wy
działu Twa Muz. Etn. za rok 1920 zanotował insp. Udziela: „Wobec
braku funduszów nie jest w Muzeum naszym wszystko tak, jak być
powinno, a dzisiejszy kustosz nie tylko kieruje sprawami Muzeum, pro
wadzi kancelarię, jest preparatorem, ale musi najczęściej spełniać czyn
ności służącego: przenosić szafy i gabloty, zamiatać i kurze ścierać.
A w zimie, gdy nie ma czym palić i nie ma kto palić, marznie, chcąc
chociażby najpilniejsze załatwić sprawy“. A przecież mamy za sobą
„dziesięć lat ustawicznej, celowej, usilnej pracy, ciągłych zabiegów
i starań o rozrost tej nowej placówki naukowej w Krakowie“. Żal wy
rażony w tych słowach był zupełnie usprawiedliwiony, jeśli uprzytomnimy sobie, że była to praca, zdawało się, beznadziejna. Wszak ledwie
Muzeum zostało otwarte, już zarząd restauracji Wawelu oświadczył, że
w krótkim czasie ma zamiar przystąpić do gruntownej odnowy kazi-
33
mierzowskiej budowli pod Nr 7, wobec czego Muzeum będzie musiało
a, usunąć się z Wawelu. Mimo tych warunków, bynajmniej nie zachęca
li jących do pracy dla dobra społecznego, dyr. Udziela odrestaurowywał
H ;edną salę za drugą, gromadził zbiory, odwoływał się do ofiarności
v publicznej i po kilku latach wypełnił eksponatami 14 sal, w których
t znalazły pomieszczenie okazy, obrazujące kulturę niemal wszystkich
fi grup etnicznych, zamieszkujących Polskę.
Twórca Muzeum wychodził bowiem z założenia (któremu jeden
- z członków Wydziału Tow. Muz. Etn. dał wyraz), że „w starej, dawi nej stolicy Polski, dokąd pielgrzymują wszystkie dzieci ojczyzny, po- winny one widzieć tu na Wawelu u stóp zamku królewskiego wszyst1, kich synów ojczyzny bez wyjątku; tutaj, gdzie stary Uniwersytet Kazi; mierzowski rozsiewa promienie światła na państwo całe, gdzie jest sie• dziba Akademii Umiejętności — nie wystarczy muzeum regionalne“.
Mało tego. Trzeba do celów porównawczych gromadzić okazy kul
tury ludowej narodów sąsiednich, a nadto dać wyraz ekspansji myśli
i działania naszych podróżników i uczonych, którzy przewędrowali
Azję, Afrykę i Amerykę. Dyr. Udziela rzucił więc myśl utworzenia od
działu egzotycznego przy Muzeum Etnograficznym. Wyznaczył nań
dawną kaplicę Seminarium Duchownego im. św. Michała ze stiukowym
Okiem Opatrzności na stropie. Ubikacja ta miała wygląd okropny, bo
właśnie tutaj, a nie gdzieindziej założyły wojskowe władze austriackie
ustęp. Po odnowieniu tej sali umieszczono w niej cenne zbiory
z Jawy, Sumatry i Borneo, zebrane przez prof. U. J. Mariana Racibor
skiego, który przez kilkanaście lat był dyrektorem ogrodu botanicz
nego w Buitenzorg na Jawie. Znalazły się tu okazy z Mongolii, zdepo
nowane przez P. Ak. Urn., a zebrane przez prof. Talko-Hryncewicza;
dalej zbiory z Japonii, Chin, Korei, przedmioty odnoszące się do kul
tury materialnej Samojedów, Ainów, Aleutów, Kamczadalów, Indian
z nad Amazonki. Weszły tu depozyty Rady m. Krakowa, okazy z Ka
merunu, zebrane przez sławnego Szulc-Rogozińskiego oraz syberyj
skie zbiory dra Benedykta Dybowskiego, przyjaciela i współpracownika
Jana Czerskiego, chluby Twa Geograficznego w Irkucku, zesłanego
w sałdaty po r. 1863. Zebranie w jedną całość prac tych zasłużonych
ludzi stawało się obowiązkiem względem przeszłości. Nie ubłagana jed
nak rzeczywistość stanęła wpoprzek tym zamiarom. Przykro pisać
o tym, że zbiory, wiążące się z bohaterskim okresem naszej historii,
znajdują się dziś w magazynie wypełnionym pakami, bo brak miejsca
w Muzeum doprowadził do tego, że wogóle połowa zbiorów znajduje
się do dziś w skrzyniach, przypominających trumny. Wobec bezna
dziejnie zarysowującej się przyszłości dyr. Udziela zdecydowany był
oddać te zbiory komukolwiek, kto organizując muzeum egzotyczne,
skupi przede wszystkim etnologiczny materiał naukowy zebrany przez
npszych zesłańców i podróżników uczonych pracujących w czasie, gdy
Polska wykreślona była z mapy Europy. Jeśli tego nie zrobi nasze po
kolenie, to ci, co po nas pizyjdą, wstydzić się za nas będą, że w cza
sach rojenia o mocarstwowej Polsce nie umieliśmy uszanować pracy
tych, co tę mocarstwowość tworzyli w najtrudniejszych warunkach —
wśród lodów syberyjskich głosząc polskie: Jestem! po wszystkich
Lud T. XXXV.
3
34
częściach świata pisząc dokumenty twórczego ducha polskiego i uni
wersalizmu polskiej nauki.
'Podobny los, jak pomysł stworzenia oddziału egzotycznego w Mu
zeum Etnograficznym spotkał ideę założenia w Lesie Wolskim koło
Krakowa polskiego Skansenu czyli osiedla muzealnego, w którym na
tle pięknego krajobrazu znalazłyby pomieszczenie drewniane kościoły,
kapliczki, wiatraki, spichrze, szałasy, mosty, chaty, a zabytkowe bu
dowle otrzymałyby wierne wyposażenie wnętrz. Utworzył się specjalny
komitet, do którego weszli: dyr. S. Udziela, wiceprezydent miasta Wi
told Ostrowski, dyr. Kaz. Witkiewicz, dr Tad. Seweryn, dr Marian
Morelowski, arch. Mąc-zyński, prof. K. Moszyński, prof. Wład. Sem
kowicz, prof. Wład. Szafer, prof. Jerzy Smoleński i inni. Prasa żywo
poparła ten pomysł stworzenia nowej instytucji kulturalnej w Krako
wie. Byłoby to bezsprzecznie najpiękniejsze z racji swego położenia
muzeum plenerowe w środkowej Europie. Omawiano wtedy układ wzo
rowych osiedli muzealnych: Skansenu koło Stockholmu, Freiłuflsmuseum w Królewcu, duńskiego Lyngby, norweskiego Bydgö, muzeum
w Lund, Lillehammer, Jónkeping itd. Projektowano już urządzanie!
w owym Osiedlu większych widowisk o charakterze regionalnym. Ko
mitet poczynił plany i kosztorys, przesłał do dyrekcji Funduszu Kul
tury Narodowej memoriał z prośbą o zasiłek na rozpoczęcie tego
dzieła, niestety, bezskutecznie. Okres kryzysu ekonomicznego i kultu
ralnego nie sprzyjał tej idei. Jedynym jasnym wspomnieniem z tych
czasów jest żywe poparcie tej sprawy przez dyr. Biura Personalnego
Min. W. R. i O. P., dr Michała Pollaka, dzięki któremu Muzeum Etn.
otrzymało kilka tysięcy złotych na zakupno krakowskiej chaty malo
wanej z Powiśla Dąbrowskiego oraz kleci poleskiej. Zaczęli już zgła
szać się nawet prywatni ofiarodawcy, deklarujący oddanie całych za
bytkowych budynków, gdy tylko plan Osiedla przejdzie w stadium
realizacji. Niestety, brak docenienia tej idei przez czynniki lokalne, jako
też pogłębiający się w państwie kryzys ekonomiczny, a w związku
z tym specjalnie trudne warunki, w jakich znalazło się miasto, unie
możliwiły rozpoczęcie budowy Osiedla muzealnego w Lesie Wolskim.
Nie to jednak stanowiło główny przedmiot trosk założyciela Mu
zeum, który był tylko jednym z członków komitetu Osiedla. Poważną
obawę budziła w nim przyszłość samego Muzeum. Rozpadający się co
raz bardziej w ruinę gmach kazimierzowski, w którym mieści się Mu
zeum, wymagał rychłej restauracji. W gmachu tym, wedle planów Za
rządu Odnowienia król. Zamku na Wawelu, miały znaleźć pomiesz
czenie biura Zarządu. I oto Kancelaria Cywilna Pana Prezydenta Rzplitej, opierając się na art. 2 a kontraktu najmu, zawartym między Twem
Muzeum Etn. a Galicyjskim Wydziałem Krajowym z 30. VI. 1916, że
„dzierżawa może być w ciągu 20 letniego okresu rozwiązana za 3 let
nim wypowiedzeniem“ — wypowiedziała Muzeum Etnograficznemu
lokal na Wawelu pismem z dn. 1. VIII. 1928. Przed Zarządem Twa Mu
zeum Etn. stanęło groźne memento — data 1. VIII. 1931, w którym to
czasie Muzeum miało definitywnie opróżnić zajmowany przez siebie
lokal. Rozpoczęła się więc gorączkowa praca specjalnej komisji z pre
zesem Twa prof. J. St. Bystroniem na czele, której zadaniem było wy
35
szukanie nowego dla Muzeum pomieszczenia. Sytuacja stawała się bez
nadziejna, gdyż zdobycie lokalu bezpłatnego było niepodobieństwem,
na wydzierżawienie zaś odpowiedniej kamienicy biedna instytucja nie
posiadała funduszów.
Wtedy to w pomoc Muzeum przyszły fakty zgoła nic oczekiwane.
Zawalił się mianowicie sufit jednej sali wystawowej na 1 piętrze,
a o praczce, która wtedy wpadła z II piętra do sali ze strojami lubel
skimi i opoczyńskimi, szeroko informowała prasa, wołając głośno
0 prawa bytu dla zasłużonej instytucji Muzeum. Władze bezpieczeń
stwa, które naówc.zas wizytowały lokal Muzeum, nakazały zamknąć
salę z eksponatami słowackimi, serbskimi, bułgarskimi i rosyjskimi,
uznawszy, że popękany strop w tej ubikacji zagraża bezpieczeństwu
zwiedzających. Równocześnie omal Śląski Urząd Wojewódzki, chcąc
ratować cenne dla kultury narodu zbiory Muzeum, narażone na nie
bezpieczeństwo, wystosował na ręce prezesa Twa, prof. J. St. Bystronia,
pismo, w którym zapewniał całkowitą opiekę tym zbiorom, jeśli Mu
zeum Etn. przeniesione będzie do Katowic. Wtedy to instytucje, które
zdeponowały w Muzeum poważną ilość zbiorów, a mianowicie P. Aka
demia Um., Senat Uniw. Jag., Rada m. Krakowa i inne oświadczyły się
za koniecznością utrzymania Muzeum Etn. w Krakowie, wyrażając
opinię, że czynniki miarodajne winny zabezpUczyć warunki bytu na
ukowej i kulturalnej placówce na Wawelu.
Wypadki te żywo przejmowały śp. Seweryna Udzielę. Widząc za
grożony plon pracy życia swego, żywił nieufność do wszystkich planów,
zmuszających go do budowania Muzeum w nowych warunkach na
nowo. To też kiedy Kancelaria Cywilna, zgodnie ze swym pismem
jeszcze z 7. V. 1931, wyraziła gotowość oddania Muzeum Etnograficz
nemu innego gmachu na Wawelu L. 9 pod warunkiem, że miasto usu
nie zeń lokatorów wprowadzonych tam przez siebie, — śp. Udziela nie
chciał wiązać się z myślą opuszczenia ukochanego przez siebie miejsca,
w którym przeżył tyle radości, jaką daje zwycięskie łamanie wszelkich
przeszkód. Kiedy wiceprezydent miasta, Witold Ostrowski, imieniem
miasta wręczył Zarządcy Wawelu klucze od budynku Nr 9, zdawało
się, że przyszłość Muzeum jest zabezpieczona. Niestety, sentyment do
starego gniazda i zrozumiała u sędziwego człowieka samoobrona przed
rozpoczynaniem pracy na nowo wzięły górę nad wyrachowaniem
1 sprawa przeniesienia Muzeum do nowego gmachu na Wawelu utonęła
w bezpłodnych targach, czy umowa ma być spisana nä 5 czy 10 lat.
Ostatecznie Muzeum do dziś zajmuje dawny lokal ex lex, ale przyszłość
jego do dziś nie została zabezpieczona.
Mimo wielu wysiłków, jakie pochłaniała Zarządowi Muzeum
sprawa lokalu, Muzeum rozwijało żywą i chwalebną działalność w róż
nych dziedzinach. Przede wszystkim rosło w zbiory. Do wielkich depo
zytów P. Akad. Urn., U. J. i Rady miasta przyłączyły się depozyty serb
skie i rosyjskie prof. dr Adama Wrzoska, wielkopolskie ks Edmunda
Maykowskiego, ruskie p. Heleny Dąbczańskiej, około 1000 lalek etno
graficznych i artystycznych p. Stefanii Łazarskiej z Paryża, zbiory
hotentockie z połud.-zach. Afryki, przywiezione przez Romana Stopę
itd. Młodzież krajoznawcza oraz liczni przyjaciele Muzeum, rozsiani
3*
36
po całej Polsce, hojnie wspierali Muzeum swymi darami. Wedle obli
czenia, dokonanego przez śp. Udzielą nie długo przed śmiercią, ilość
darów otrzymanych przez Muzeum w ciągu 25 lat wynosiła imponującą
liczbę, ho 7111 przedmiotów.
Zasiłki Ministerstwa W. R. i O. P. umożliwiły poczynienie wielu
zakupów, dzięki czemu zbiory powiększały się w takim tempie, że po
zapełnieniu 14 ubikacji i korytarzy, trzeba je było magazynować
w specjalnych pakach.
Że Muzeum służyło zawsze ochotnie uczonym i młodzieży kształ
cącej się, to wypływa z jego obowiązków statutowych. Na podkreślenie
jednak zasługuje fakt, że śp. Udziela pierwszy w Krakowie wprowadził
zasadę bezpłatnego otwierania podwoi Muzeum dlá młodzieży szkolnej,
która pod kierunkiem nauczyciela przy pomocy eksponatów Muzeum
zapoznaje się z pewnymi zjawiskami naszej kultury. Uznając potrzebę
rozkrzewiania zagadnień etnograficznych w społeczeństwie, założył
śp. Udziela Wydawnictwo Muzeum Etnograficznego w Krakowie,
szczycące się do dziś 10 pracami, zaopatrzonymi w streszczenia w ob
cych językach, dzięki czemu książki te stanowią dobrą propagandę
etnografii polskiej zagranicą. W Wydawnictwie tym ukazały się nastę
pujące prace: Tadeusza Seweryna, Krakowskie skrzynie malowane,
1928, Parzenice góralskie, 1930, Seweryna Udzieli, Ludowe stroje kra
kowskie i ich krój, 1930, Anny Kutrzebianki, Budownictwo ludowe
w Zawoi, 1931, Tadeusza Seweryna, Podłaźniki, 1932. Jana Sl. Bystronia, Typy ludowe J. P. Norblina, 1934, Tadeusza Seweryna, Krakow
skie klejnoty ludowe, 1935, Stan. Hupki, Fel. Ossowskiego i Stan. Tabeńskiego, Budownictwo ludowe w powiecie ropczyckim w Małopolsce,
1935, Seweryna Udzieli, Hafty kurpiowskie, 1936 i Tad. Seweryna,
Polskie malarstwo ludowe, 1937.
Propagandę kultury ludowej prowadziło Muzeum także współ
działając z analogicznymi instytucjami w kraju i zagranicą oraz uczest
nicząc w wystawach o charakterze etnograficznym. Jeszcze w r. 1911
wysłał śp. Udziela wiele przedmiotów na wystawę zabawek w Pradze,
a w r. 1912 na wystawę prac kobiecych w Pradze. W r. 1917 wzięło
Muzeum udział w wystawie urządzonej przez prasę wojenną w Stock
holmie, potem w wystawie etnogr. w Sofii, w Koszycach i Florencji.
Na międzynarodową wystawę wesel w Tokio wysłało model wesela
krakowskiego, który wywołał wielkie zainteresowanie w stolicy Japomi. Współdziałało z poselstwem polskim w Helsinkach, przygoto
wując eksponaty dla finlandzkiego muzeum historyczno-etnograficznego w Hartuli, a dzięki zasiłkowi Ministerstwa Spr. Zagr. wyposażyło
w eksponaty oddział polski w etnograficznym oddziale muzeum histo
rycznego w Bernie szwajcarskim. Do listy tej dodać należy urządzenie
wspólnie z M. Muzeum Techn.-Przemysłowym w Krakowie wielkiej
wystawy etnograficznej w Krakowie w r. 1939, współudział w wystawie
sztuki Lud. w Insi. Propagandy Sztuki w Warszawie w r. 1937 itp.
Ten z roku na rok coraz bardziej zaznaczający się rozwój Mu
zeum sprawiał, że dyr. Udziela z pogodą patrzał w przyszłość. Pomimo
wielu przeciwności wierzył, że kierowana przez niego instytucja do
cieka się w społeczeństwie należytego szacunku i opieki. Nadzieja ta
37
dawała sens jego życiu. Tą myślą żył, dlatego do ostatka nie opuszczał
swej placówki. Zima czy lato, słota czy mrozy, dzień w dzień śpieszył
wzgórze zamkowe, kazał się wozić przed bramę swego Muzeum. Byna Wawel, a potem, gdy o własnych siłach nie mógł już wejść na
wało, że padał na stopnie kamienne, gdy siły w kruchym ciele wy
powiadały posłuszeństwo jego upartej woli.
Ale choroba stawała się silniejsza nad to ukochanie, któremu
trud całego życia poświęcał. Przykuty do łoża, wszystkimi myślami
swymi był na Wawelu. One wypełniały całą istność jego do tego
stopnia, że jeszcze na kilka dni przed śmiercią nie o swej chorobie
i cierpieniach rozmawiał ze swą rodziną i przyjaciółmi, ale ciągle
i nieustannie o sprawach Muzeum.
Zasługi jego uczciło Walne zgromadzenie członków Twa Muzeum
Etnograficznego, odbyte w dniu 6 XI 1937, nadając stworzonej przez
niego instytucji imię Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli
w Krakowie. Społeczeństwo odda hołd twórcy Muzeum, jeśli nadal
współpracować będzie z Muzeum Etnograficznym w dalszym jego
rozwoju, a czynniki państwowe i samorządowe — jeśli zabezpieczą
przyszłość dziełu stworzonemu ofiarnym wysiłkiem Obywatela, dobrze
zasłużonego kulturze Polski.
ADAM FISCHER
SEWERYN UDZIELA JAKO WSPÓŁPRACOWNIK
„LUDU“
Seweryn Udziela należał do pierwszych i głównych inicjatorów
założenia Towarzystwa ludoznawczego we Lwowie (Lud XI 419)- Dla
tego już w pierwszym roczniku „Ludu“ z roku 1895 zaczynają się po
jawiać Jego prace. Kiedy zaś założyciel pisma Prof. Antoni Kalina za
chorował i w związku z tym Redakcja „Ludu“ została przeniesiona
dnia 30 stycznia 1904 roku do Krakowa, wtedy wspólnie z K. Potkańskim podjął się trudu kierowania pismem także Seweryn Udziela.
„Lud“ wychodził w Krakowie od roku 1904 do 1905, a wydane tam
wówczas Tomy X i XI odznaczają się nie tylko dobrą treścią naukową,
ale także i szata zewnętrzna „Ludu“ zmieniła się na korzyść dzięki
bardziej starannemu układowi graficznemu oraz ozdobnym winietom
Jana Bukowskiego.
O ile jednak jako redaktor działał Udziela tylko przez okres dwu
letni, o wiele dłużej bo przez okres przeszło czterdziestoletni wspópracował jako zawsze chętny i ofiarny autor. Rozpiętość tematów, jakie
poruszał na kartach tego kwartalnika etnograficznego, była bardzo
wielka. Więc najpierw przyszłego twórcę Muzeum Etnograficznego
w Krakowie zajmowały problemy muzealnictwa. W artykule pt. „Mu
zeum Etnograficzne w Krakowie“ (Lud X 322—327) wskazywał na
konieczność powstania Muzeum Etnograficznego w Krakowie i apelo
wał do ofiarności społecznej na rzecz działu etnograficznego Muzeum
Narodowego w Krakowie. A później kiedy zdołał wreszcie stworzyć
