0676d7e584627b0eda7b841e96fa8528.pdf

Media

Part of Moda na nadawanie imion chrzestnych u górali pod Gorcami / Lud, 1937, t. 35

extracted text
55
na trzeci dzień po zgodzie testatora, lecz w jakimś późniejszym termi­
nie. Potwierdza to zresztą rozporządzenie Franciszki Adamczykowej
z Lostówki z 1813 r. Testatorka obowiązuje swego (drugiego) męża do
sprawienia obiadu dla ubogich. „A że brakuje twardego ziarna na obiad
i jarzyny, ma sobie wyprowadzić nawóz na ten grunt, obsiać i zasa­
dzić podług potrzeby, a zebrawszy dopiero obiad sprawić. Prosię, które
zostaje, to ma być chowane, żeby było do obiadu. Krowy dwie: jedną
zabić na obiad, a drugą na egzekwie“. — Zanim więc pozostały mąż
uprawił pole, zasiał i zebrał zboże, upłynęło 7 miesięcy, bo testament
nosi datę 7 lutego 1813 r.
Wynika stąd, że „obiad dla ubogich“ nie był zwykłą stypą pogrze­
bową, jeżeli mógł być odłożony do tak odległego terminu. Przeciwnie,
nosił charakter dzieła miłosierdzia, czegoś w rodzaju fundacji, przez
którą zmarły chciał się upamiętnić.
Jak się odbywała ta uczta, jaki obowiązywał przy niej ceremoniał
i porządek, o tym źródła nie podają żadnej wiadomości. Po 1818 roku
nie spotyka się już o niej wzmianki. Być może, że wielka drożyzna
i ucisk podatkowy, który koło tego czasu zapanował, a na który czyta
się w zapisach i kontraktach skargi, położył kres hojności nawet naj­
zamożniejszych i najpobożniejszych chłopów.
Tradycja ustna nie przekazała wiadomości o tym zwyczaju. Na­
wet najstarsi ludzie, zapytywani w tej kwestji, nie umieją dać żadnych
informacyj, tak że jedynie w cytowanym na wstępie wyrażeniu pozo­
stał po nim pewien ślad.
.Mszana Dolna, w czerwcu 1936.

SEBASTIAN

FLIZAK

MODA W NADAWANIU IMION CHRZESTNYCH
U GÓRALI POD GORCAMI
Wybór imienia dla dziecka zależy w pierwszym rzędzie od rodzi­
ców, w niektórych miejscowościach dokonują go rodzice chrzestni,
wreszcie w pewnych wypadkach ksiądz, który dziecko chrzci, wybiera
mu imię według swego uznania.
Są pewne zasady, którymi się kieruje lud przy wyborze imion.
Ponieważ imię jest niejako legitymacją dla człowieka na cale życie,
ponieważ powinno ułatwiać a nie utrudniać życie, dlatego nie śmie być
brzydkie ani dziwaczne ani bardzo obce. Które imiona są brzydkie,
a które ładnej o tym rozstrzyga panujący w danej epoce i w danej
okolicy gust. Obok tego zamiłowanie do tradycji odgrywa także pewną
rolę.
Najczęściej rozstrzyga o wyborze matka dziecka. Zwykle wybiera
imię osoby bliskiej i miłej sobie. Często wnuk dziedziczy imię dziadka
a wnuczka babki, siostrzeńcy i siostrzenice przejmują imiona po wu­
jach i ciotkach, bratańcy po stryjach, zwłaszcza jeżeli ci są równo­
cześnie chrzestnymi rodzicami.

56
Niekiedy uwzględnia matka życzenie, propozycję starszego dziecka,
które chciałoby się bawić z braciszkiem lub siostrzyczką takiego a nie
innego imienia. Nie śmie więc być imię brzydkie. Za takie uchodzą
w okolicy Mszany Dolnej imiona: Gerwazy, Gwalbert, Cyprian, Grze­
gorz, Maciej, Kasper i inne. Z żeńskich są niepopularne: Bibiana, Sa­
bina, Cecylia (w pospolitej wymowie Cecuła) Brygida, Margośka (Mał­
gorzata), Kunegunda, Kordelia (Kordula) i inne. Te imiona zostają dla
dzieci nieślubnych. Niektórzy bowiem księża stosują sankcje względem
lekkomyślnych dziewcząt w ten sposób, że ich dzieci chrzczą niepopu­
larnymi, wyśmiewanymi imionami. Pewien proboszcz starej daty
chrzcił wszystkie nieślubne dzieci jednym imieniem: chłopcom nadawał
imię Anastazy, dziewczętom Anastazja. W ten sposób cała parafia
miała ułatwioną ewidencję nieślubnych urodzeń i stanu moralności. —
Matka jednak bardzo często nie uznaje tego stanu rzeczy i w domu
woła na dziecko innym, dowolnie wybranym imieniem, a dopiero
w szkole, gdy dziecko zaczyna się uczyć, wołają na nie nauczyciele
imieniem nadanym na chrzcie, co w danym wypadku sprawia mu
przykrość.
Często otrzymuje też dziecko imię tego świętego, którego dzień
zbiega się z dniem jego urodzenia. Jest to stanowisko kościoła, dość
powszechnie przez lud podzielane. Niektórzy księża trzymają się go
bardzo uporczywie i nie uwzględniają życzeń rodziców, co prowadzi
do Liiemiłych konfliktów. Pokrewny zwyczaj zaś nakazuje nadawać
imię patrona parafii.
Tą okolicznością tłumaczy się w niektórych okolicach wielká liczba
imion gdzieindziej niespotykanych, jak w parafii niedźwiedzkiej Se­
bastianów. Ale powolne odstępowanie od tego zwyczaju daje się za­
uważyć.
Nareszcie bywa też i tak, że kumotrowie zastrzegają sobie wybór
imienia, uważając to za najważniejszy przywilej swego urzędu. W tych
wypadkach właśnie dziecko otrzymuje imię jednego z chrzestnych
rodziców.
Czy dzieci dziedziczą imiona po rodzicach ? Zasadniczo nie. Jest
bowiem pizesąd, że z dwóch osób tego samego imienia w rodzinie, np.
gdyby to był ojciec i syn, córka i matka, dwóch braci lub dwie siostry,
jedna musi umrzeć. Jeżeb jednak spotyka się wypadki, że syn nosi
imię ojca, to dziecku nadano imię w czasie, gdy ojciec był ciężko chory
i nie rokował nadziei życia, lub gdy syn jest pogrobowcem.
Ten przesąd jest powszechny wśród ludu" Wyjątkowe zjawisko,
pozostające w sprzeczności z powyższym przesądem stanowi fakt, że
w pierwszej połowie XIX wieku wśród ludu pod Gorcami był dość roz­
powszechniony zwyczaj nadawania tego samego imienia dwom synom
albo dwom córkom współcześnie żyjącym, niekiedy nawet wiekiem
nieznacznie się różniącym. Mianowicie na obszarze 14 wsi w zachod­
niej części powiatu limanowskiego dało się stwierdzić 59 wypadków
nadania tego samego imienia dwom synom albo dwom córkom w tej
samej rodzinie i w tym samym domu. Następująca tabelka przedstawia
to zjawisko w statystycznym ujęciu.

Dwóch braci jednocześnie żyjących imieniem
Jan
Wojciech
Jakub
Mateusz
Józef
Antoni
Tomasz
Marcin
Jędrzej

było w 14 wypadkach
4*
55
55
55
55

55

55

55

55

55

>,

>,

55

55





2
O
*->
55
1 wypadku

55

55

1

55

Razem 31 wypadków
Dwie siostry jednocześnie żyjące imieniem
Katarzyna
były w 8 wypadkach
Marianna
55
55
^
55
Regina
Agnieszka
55
55
55
Zofia
„ „ 1 wypadku
Tekla
55
55
1
55
Agata
Razem 28 wypadków
31 wypadków jednoimiennych par chłopców
28„„„ dziewcząt
59 wypadków jednoimiennych par dzieci.
Według rozmieszczenia terytorialnego przypada na wieś
Łostówkę
12 wypadków
Porębę W.
9
Mszanę Górną
7
Koninę
6
Lubomierz
5
Dobrą
5
Kasinę W.
4 wypadki
Podobin
2
Łętowe
2
Hyszówki
2
Jurków
2 wypadki
Wilczyce
1 wypadek
Gruszowiec
1
Niedźwiedź
1
Razem 59 wypadków
Tych 59 wypadków, zanotowanych w źródłach w latach od 1796—
1832 a więc w okresie jednej generacji, zaszło w 54 rodzinach, gdyż
3 rodziny liczyły więcej niż po jednej parze jednoimiennych dzieci,
a mianowicie: Marcin Kubowicz z Kasiny W., zmarły w 1814 roku'
miał wśród ośmiorga dzieci 2 synów Antonich i 2 Janów. Antoni Sutor
z Łostówki, wspomniany w dokumencie z 28 kwietnia 1818 r. w związku
z działem spadkowym, miał z 3 małżeństw dziewięcioro dzieci a wśród

58
nich 2 Tekle i 2 Katarzyny (jedna Tekla z pierwszej, druga z trzeciej
żony, jedna Katarzyna z pierwszej, druga z drugiej żony). Atoli rekord
w tym dziwactwie ustanowił Maciej Rusnak z Poręby W., zmarły
w 1815 r. Ten miał z dwóch żon dziesięcioro dzieci a. wśród nich 2 An­
tonich, 2 Agnieszki i 2 Janów. Imię Antoni nosił najstarszy syn z pierw­
szej i najmłodszy z drugiej żony. Obaj stanowili niejako krańcowe filary
w długim szeregu swego rodzeństwa. Trzeba dodać, że jednoimienne
pary tworzą dzieci przyrodnie w 25% na ogólną cyfrę wypadków.
Celem uniknięcia pomyłek i nieporozumień w urzędowych doku­
mentach dodawano do imienia określenie: starszy, młodszy. Np.: „Ob­
lata testamentu Wojciecha starszego Polaka z Mszany Górnej dnia 24
listopada 1817 r. zrobionego a na dniu 14 listopada 1818 r. potwierdzo­
nego“. — Agnieszka Janiowa z Łętowego zapisuje dnia 9 lutego 1819 r.
grunt synowi Mateuszowi młodszemu, gdyż drugi syn Mateusz starszy
służy w wojsku. — Jędrzej Jarosik z Koniny w testamencie z dnia 18
czerwca 1829 r.wylicza swoje dzieci: „Dzieci zaś mam sześcioro: dwóch
synów a córki cztery, to jest: najstarszy syn Jan, córka Zofia,
Agnieszka, Katarzyna, Regina, Jan młodszy“. — Iw tym wypadku
jak w wielu innych, ale oczywiście nie we wszystkich, najstarsze
i najmłodsze dziecko nosi to samo imię.
Przytoczone tu dane nie są bynajmniej wyczerpujące. Zaczerpną­
łem je bowiem ze zachowanych szczątków źródeł rękopiśmiennych J).
Dokładne studium metryk parafialnych ujawniłoby daleko więcej wy­
padków i pozwoliłoby ustalić czas nastania i zaniku tej mody.
Nie była ona jednak ograniczona do wsi na północ od Gorców le­
żących, lecz istniała także na Podhalu i to w dość odległej przeszłości, jak
świadczą ogłoszone przez K. Dobrowolskiego rozporządzenia ostatniej
woli tamtejszych górali*2). W 3 testamentach jest ten zwyczaj wyraźnie
poświadczony, a mianowicie: Krzysztofa Stramy z Maruszyny z dnia
9 czerwca 1649 r., Wojciecha Staszla z Międzyczerwiennego z dnia
19 lutego 1768 r. i Jana Zwoleńskrego z Czarnego Dunajca z dnia 14
czerwca 1790 r. Pierwszy miał dwóch synów Tomaszów, drugi wśród
6 córek dwie Reginy, trzeci dwukrotnie żonaty miał 13 dzieci a wśród
nich 2 synów Walentych i 2 córki Anny. (Z pierwszej żony Walenty
i Anna i z drugiej żony Walenty i Anna). Ponieważ atoli na 120 testa­
mentów tylko w 3 wyżej wymienionych występują pary jednoimiennych dzieci, i to na przestrzeni dość długiego okresu bo od 1649—
1791 r., przeto można przyjąć, że zwyczaj nie był szeroko rozpowszech­
niony.
Przedstawiony tu zwyczaj ma, jak się zdaje, głębsze podłoże niż
zamiłowanie do igraszki imionami. Mamy tu prawdopodobnie prze­
jaw kultu w pewnych rodzinach dla wybranych świętych lub przynaj­
a) Są to akta spraw gromadzkich z dworu wielko-porębskiego, wielko-kasińskiego i dobrskiego. Z dworu wielko-porębskiego dochowało się 6 tomów a zaginęło
13, z wielko-kasińskiego 1 tom, z dobrskiego 1 tom. Przechowywane w sądzie grodz­
kim w Mszanie Dolnej zostały w ostatnim czasie przeniesione do Archiwum Państwo­
wego w Krakowie.
2) K. Dobrowolski, Włościańskie rozporządzenia ostatniej woli na Podhalu,
Kraków 1933. Studia i materiały.

59
mniej echo takiego dawniej żywego kultu. Potwierdzają to przypusz­
czenie nierzadkie wypadki, gdy mąż owdowiały bierze w powtórnym
ślubie za małżonkę imienniczkę pierwszej żony, mając nadto z pierw­
szego małżeństwa dziecko noszące imię matki, lub naodwrót, gdy ko­
bieta owdowiała, wychodzi za imiennika pierwszego męża, mając
z pierwszego małżeństwa syna tego samego imienia.
W przytoczonych źródłach znalazłem pewną liczbę takich wypad­
ków i trudno przypuszczać, żeby kumulowanie identycznych imion
w jednej rodzinie było dziełem czystego przypadku 3).
Badanie imion chrzestnych w różnych czasach ukazuje nam pro­
ces powszednienia i zaniku pewnych imion a występowanie nowych.
Tak np. imiona Kasper i Maciej, uważane za rdzennie ludowe, już
w pierwszej połowie XIX w. ukazują się rzadko a obecnie nigdzie się
ich na wsi nie uświadczy. Natomiast pod koniec XIX w. wprowadziła
moda imiona męskie zżeńszczone, jak Józefa, Stanisława, Michalina,
Bronisława, w poprzednim okresie nie spotykane, tudzież imiona ze
sfery inteligenckiej, jak Władysław, Julian, Henryk i inne. — Żywot­
nymi okazują się, jak świadczą powyższe zestawienia, imiona Jan
i Katarzyna. Popularność ich jest ustalona od dawna wśród ludu pol­
skiego, jak świadczy poezja ludowa, która parom kochanków naj­
częściej nadaje powyższe imiona w spieszczonej formie: Jaś i Kasia.
Ale podczas gdy Jan stale cieszy się popularnością, to dla Katarzyny
nadchodzi zmierzch. To imię ulega również spowszednieniu i coraz
mniej dziewcząt wiejskich otrzymuje je na chrzcie.
Moda imion miejskich i inteligenckich wkracza nawet do za­
padłych wsi i wypiera dawne tradycyjne imiona. W takim Łętowem,
wsi zapadłej głęboko w Gorcach, oddalonej od szlaków komunikacyj­
nych, niema obecnie — jak mię informowano — dzieci z imionami
Marcin, Kuba, Sobek, Maciek; natomiast pojawiają się coraz częściej
Władysław, Bolesław, Mieczysław, Alfred, Wilhelm, Gizela, Danusia,
Henryka i inne. — Z tą modą idzie w parze druga: nadawanie dwóch
imion na chrzcie.
W imionnictwie ludowym odzwierciedlają się prądy kulturalne,
i zaznaczają upodobania, które lud wiejski przejmuje od warstw wyż­
szych wraz z innymi ich społecznymi wytworami.
Sanok w styczniu 1938.

s) Jakub Wsót z Niedźwiedzia, dwukrotnie żonaty, miał według wzmianki
z 1822 r. obie żony Katarzyny i dwie córki Katarzyny z obu małżeństw.
Kazimierz Piwowar z Mszany G. miał dwie żony Reginy według wzmianki
z 1811 r.
Regina Krupina z Mszany G. po stracie pierwszego męża Bartłomieja wyszła
za Bartłomieja Drobolę. Z pierwszego małżeństwa miała syna Bartłomieja. (Zapis
przedślubny z 1797 r.).
Regina Niedośpiałowa z Łostówki miała dwie córki Reginy, najstarszą i naj­
młodszą, z jednego małżeństwa. (Zapis przedślubny z 1820 r.l

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.