e57e8c5e937a8d119433a74e5a008687.pdf
Media
Part of Żywot zbójnicki Józefa Baczyńskiego zwanego Skawickim / Lud, 1936, t. 34
- extracted text
-
157
STANISŁAW SZCZOTKA
ŻYWOT ZBÓJNICKI JÓZEFA BACZYŃSKIEGO
ZWANEGO SKAWICKIM
(La VIE D’UN BRIGAND MONTAGNARD JOSEPH BACZYŃSKI)
Historja zbójnictwa karpackiego czeka na opracowanie, w którem
wyświetlone zostanie podłoże społeczne tego ruchu, a postać „honornego
chłopca“, co „poza bucki“ idący „chodinicek“ wybrał, wyjdzie w prawdziwem świetle, pozbawionem aureoli, jaką tradycja ludowa otacza
wspomnienia o Omdraiszku na Śląsku Cieszyńskim, Proćpaku w Żywiec
czyźnie, Janosiku na terenie całego Podkarpacia, czy wreszcie Doboszu
w Czarnohorze.
Zapoczątkowane w tym kierunku badania historyków i ludoznaw
ców na podstawie zachowanych archiwa 1 jów niejeden już ważny frag
ment z całości zbójnickiej epopei zdołały wyświetlić i z poza grubej za
słony legend i podań ludoiwyćh prawdę wydobyć. Przyczynki dyrektora
Muzieum Tatrzańskiego J. Zborowskiego pokazały nam prawdziweglo Proćpaka1), ostatnio ogłoszona rozprawka Józefa Krzyżanowskiego2) roz
wiała legendę osnuwajiącą positać najpopularniejszego zbójnika lńdowej
tradycji — Janosika.
Zbierając materjały do studjum, w którem zamierzam przedstawić
dzieje polskiego zbójnictwa karpackiego w "Okresie od XVI wieku aż po
jego upadek, natrafiłem w zbiorach Archiwum Ziemskiego w Krakowie
(Inscriptiones Rei. Oświenoim. t. 92 str. 791—813) na obiatę zeznań zbój
nika Józefa Baczyńskiego alias Sfcawickiego ze Skawicy, złożonych przez
niego po ujęciu przez odpowiednie organy bezpieczeństwa w 1736 r. Ze
znania te to ciekawy w szczegółach opis żywota zbójnickiego od począt
ków „karjery“ aż po pojmanie przywódcy i członków „familji“. Z tego
też względu zasługują one na ogłoszenie w całości.
Bliższe zapoznanie się z materjałem, jaki zeznania te zawierają po
zwala nam przyjrzeć się życiu „siumnyk chłopców“ we wspomnianym
okresie i na ich podstawie stwierdzić możemy, że życie to niejednokrotnie
daleko odbiega od wiadomości, jakie o niem przekazała tradycja. Zbój
nicy, co świat mieli równać ujmując z kieszeni bogatych, a dając bied
nym, często przecie zaglądają do chłopskich zagród i poczynają sobie jak
zwyczajni przyziemni złodzieje, choć przyznać trzeba, że nieczęsto w tym
wypadku przychodzi do rozlewu krwi, że napotkanych w więzieniu dworskiem chłopów na wolność wypuszczają. W świetle tego źródła ostoi się
jednak ich tradycyjna pobożność, ofuknie z oburzeniem Baczyński pro
boszcza, który mu kościelne pieniądze pokazał: „Pokaż mi ty twoje pie
niądze a me te!“, a kielichów i przyrządów liturgicznych w kościele zbój
nik dotknąć się nie ośmieli.
Zeznania Baczyńskiego zasługują na ogłoszenie i z tęgo względu, że
prócz wiadomości o zbójnikach zawierają moc szczegółów odnoszących
się d/o etnografji polskiej. Z nich dowiadujemy się niejednokrotnie o nie
*) Pieśń o Slandrechcie i Prorpakowej bardzie w i\ i7t>ój „Lud“, T. XXVIII.
2) Proces Janosika, „Przegląd współczesny“, nr 170 i 171.
158
znanych skądinąd szczegółach kostjuimologicznych. w nich napotykamy
na wierzenia o zakopanych w ziemi pieniądzach (jakże jeszcze dzisiaj
powszechne wierzenie na całej góralszczyźnie!), o lirniku w Beskidach,
obraźniku chodzącymi od wsi do wisi i t. p. Przedewszystkiem zaś po
zwalają nam one choć w części zapoznać się ze stanem majątkowym gó
rali, żydów arendarzy browarnych i szlachty podgórskiej.
Przy ogłoszeniu zeznań Baczyńskiego trzymałem się zasad przyję
tych przez historyków przy wydawaniu źródeł, uwspółcześniając pisow
nię ze skrupulatnem zachowaniem wymowy taimtoczesnej.
Feria 2-da post dlamlinicuni Misericordiae proximam anno Dornjni
1736.
Oblata e confessatorum scelerafi Skawicki ac
aliornm inculpatorum.
Ad officium et acta.' praesienMa castrensia capitanealia Oswiecimensia
personaliter veniens generosus Eustachius Głazewski obtulit officio praesenti et ad actificandum porrexit extractum ex actis castrensibus capitanealibus Cracoviensibus oblatae confessatorum scelarati Josephi Baczyński
sive Skawicki petens eundem extractum a se offerente et in acta sua praiesentia ingrossar: permitti, cuius petitioni officium praesens annuendo
infraexpressum extractum ab eodem offerente suscepit et in acta sua prae
senti a ingrossari permisit de tenore verborum sequenti:
Ad officium et acta- praesentia castrensia capitanealia Gracoviensdia
personaliter veniens generosus Jozephus Zuchalski, instigator officii praesenltis castrensi'S capjtanealis Cracoviensis, ex munere officii sui agens,
praesentavit eidem officio praesenti castreosi capitaneati Cracoviensi soeleratum Josephujm Baczyński seu Skawicki inculpatum pro eo, quia ipse
obliitus timoris divin», am|oris proximi, pastpositis legibus et aonstitutionibus Regni ausus est teinereque praesumpsit facto, condictamine et cointeligentia cum cajeteris complicibus ipsi de nominibus et cognioaniinibuis
melius notio nocti dieque varia loca,-varias tam spirituales quam saeculares armatus super invadere, ibidemque violentias per multas depredationis
rerum varinrum iinterceptiones hiotminum, igne cremationes perpefcrare et
exequi. per quod contra lieges Regni excessit, poanasque eiusmodi procé
dera suo oondignas et déméritas in se traxit et suocubuiit alias propositione contra ipsum oretenus propanenda latiori in se existente.
Et Ms sujbiinde idem imculpatus Josephus Raczyński sive Skawicki
ab officio praesenti interrcgiatus utrum obietorum sit reus nee ne, in halec
recagmpvit verba:
Rodziłem się we wisi Skawicy 3) do starostwa lanckorońskiiego' nale
żącej, ojcu memiu Riotr, matce Rcjna. Z małości lat miaich byłem przy
ojcach, potym dorosszy lat moich, ożeniłem się, ale przed ożenieniem słu
gując u różnych gospodarzów wszędziem się poczciwie sprawował. Do
piero będąc ma jarmarku w Wadowicach zeszło nas się kilku, ja jeden
drugi Błażej Ficek, szwagier mój z Jaszczurowy4), trzeci Wawrzyniec
Wcisło z Chocznie5), czwarty z Gorzenia e), ale nie pamiętam jak mu
imię i jak się zowie, piąty Kasper Kulczak z Tarnawy 7), tam tedy mas) Dziś S k a w c e, wieś w powiecie wadowickim.
4) 6) 6) i 7) Wsi w pow. wadowickim.
159
mówiwszy się, poszliśmy w sani dzień świętego Wojciecha wieczór do
wsi Mikołaja K) pod Wladowioe do browaru, przy którym w izdebce -miesz
kał Sowa, krawiec,, na którego nas sprowadził ter* z Gorzenia powia dając,
żę ma półfasie pieniędzy w dołku w ziemi. Tam tedy przyszedszy, szuka
liśmy w dołku owych pieniędzy, gdzie nie nalazszy, pytaliśmy się tegoż
Sowy, gdzie podział piniądze. Odpowiedział, że ich niema, bo co miał, to
córkom za mąż idącym pawydlawał. Po takowej tedy odpowiedzi nic mu
więcy nie zrobiliśmy, tylko go Kulczak toparczyskiem od siekierki raz
w głowę przez czapkę uderzył, ale go nie ranił. Po owymi uderzeniu tenże
Sowa dał nam klucz do skrzynie, gdzie były fanty ludzkie, z których ja
nie wziąłem tylko trzy sukmany granatowe sukienne, nieposzyte i spod
nich dziesięcioro granatowych, nowych.
Stamtąd rozeszliśmy się każdy w swoję stronę, ale ja owe trzy suk
many i spodnich dziesięcioro z sobą wziąłem; to wszytko miałem przedać,
piniądzmii się podzielić. Przyszedszy tedy do Skawice, przedałem alias
na bórg Kazimierzowi Kowalczykowi dałem (którego tu stracono pod
czas kapturów w Krakowie) suknie dwie, jednę po tynfów dziesięć, spod
nich dziesięcioro po tynfów trzy, sobie zaś zostawiłem jednę suknię i jednę
spodnię, na które to suknie od tegoż Kowalczyka nie wziąłem tylko tyn
fów dwadzieścia.
Potym w rok zmówiwszy się z Maciejem, Bartłomiejem, Marcinem
i Piotrem Gjertugaimi ze Skalwice i owym Kazimierzem Kowalczykiem
i Jakóbem Bąozlkiem z Makowa, poszliśmy do Dobczyc w sam, dzień
świętego Jakuba, już temu lat cztery. Taim przyszedszy w sam wieczór
do browaru dobczyckiego, jam został na podwórcu na warcie, oni wszyscy
wpadli do izby. Tam,, gdy nastąpili na żydów, powiedział im żyd o piniądzaeh, sama tedy żydówka prowadziła ich na spiklirz, z których Piotr
i Marcin Giertugowie 'zostali na warcie w izbie przy żydzie, a jam po
szedł za podwórzec pod miasto wartować, Bącki także został przy bro
warze, Kazimierz zaś Kowalczyk, Maciej i Bartłomiej Giertugowie poszli
z żydówką na spiklerz. Tam przyszedszy, nie wiem, czyli oni skrzynię od
bili, czyli im żydówka otworzyła. Z te j tedy skrzynie wzięli pasów srebr
nych dwa, niniejszy i większy, czarek srebrnych dwie, łyżek srebrnych
nie pamiętam wiele, pudełka srebrne dwa. pudło drewniane skórą ofoite„
w którym perły były, korale, ale wiele tego w ni było nie wiem, pierście
nie, ale i tych nie wiem siła było, z których tylko mnie się dostały trzy
pierścionki, jeden szezyrozłoty z cięcią. kamykami czarwonemi, drugi takiż, w którym w środku był kantyk zielony a na krajach dwa białe, trzeci
sygnet z kamieniem zielonym, a koło niego kamienie białe, których rnogłto
być, bom ich nie liczył, blisko ośmnaście, także sztuka perłowa z rubi
nami. Dostało mi się także łyżek srebrnych pięć, a szóste przvtrzymałem
za dług który mi był winien Maciej Giertuga, hetman, dostał mi się także,
kubek srebrny do picia, czarka sirebma, w której była kwarta, także pu
dełko srebrne, pereł trzy nici, a drudzy pobrali pereł nici dziewięć, które
wzięli Giertugowie, dostał mi się także dukat z uszkiem, w którym było
8 czerwonych złotych pojedynkowych, dostało ml się także adamaszku
) Mikołaj do 1633 r. był przysiółkiem stanowiącym wójtostwo wadowic
kie bez oddzielnej razwy. Dopiero po śmierci Miko'aja Komorowskiego, któr- w mm
po sprzedaniu Żywiecczyzny osiadł, miejscowość od jego imienia przybrała nazwę.
160
czarnego łokci dwa na kabatkij, za co wziąłem w Wadowicach od białejgłowy, nie wiem jak się zowie, złotych dziesięć, ma trzeci zaś kabatek do
stało ani się adamaszku błękitnego z kołdry łokieć jeden. Pieniędzy nie
dostało mi się zaś tylko złotych dwa, więcy zaś pieniędzy zabrali Giertugowie, ale lnie wiem siła, bom ja był ma warcie.
Stamtąd poszliśmy do lipnickiego lasu, w którym owemi rzeczami,
jako wyżej, podzieliliśmy się. Z lasu zaś każdy do swego domu poszedł.
Wtyrn matka moja znalazła pieniądze, to jeśt czternaście czerwonych
złotych w tabakierze drewnianej, które był nieboszczyk Kazimierz Ko
walczyk w Skawicy schował w poidgródioe pod swoją chałupą. A te pie
niądze prosię wyryło z pogródki, bo tam matka moja u tegoż Kowalczyka
komorą siedziała i przyniosła ich do mnie do Jaszczurowy, kiedym miesz
kał u szwagra mego Ficka tamże. Które ja pieniądze od matki mojej; ode
brawszy, dałem je schować Paluchowej samej tamże w Jaszczurowy. Ten
tedy Kowalczyk postrzegłszy, że pieniędzy niemasz, gdzie ich schowa;!, po
czął matkę moją bić. Matka tedy moja przyznała mu cię, że ich minie od
dała, więc posłał z niią dwóch chłopów ze Skawice, jednego Macieja Mętelaka, drugi nie wiem jak się zowie, do mnie po te pieniądze. O których
matce powiedziałem, ona tedy poszła z owemi chłopami do Paluchowy
i odebrała te pieniądze od niiej i oddała je pomienioniemu Kowalczykowi.
Ja tedy ów swój dukat z uszkiem, który mi się był w gaju dostał,
zmieniłem go u Prządziela, mieszczanina wadowskiego, za sto trzydzieści
sześć tynfów, a nie wziąłem na to tylko tynfów trzydzieści, a zaś sto sześć
miałem potem wziąć. Z terni tedy tynfów trzydziestą poszedłem, do domu
do Jaszczurowy. O czym dowiedział .się był pan mój to jest JMść pan
Witkowski i wykupił ów dukat i wziął do siebie, a potym mnie kazał
wziąć w kajdany i owe rzeczy, które były przy mnie, których zaraz re
gestr pisano; ja zaś siedząc w kajdanach pięć tygodni. Wtym kiedy rajtarja JWMci pana wojewody bracławskiego do DąbrówkiB) przyjechała,
jam się o tym dowiedział siedząc w Jaszczurowy, wziąłem siekierkę temu,
co na warcie był, ale wtenczas wyszedł był na podwórze z izby, a ja tym
czasem nitkę kajdan przeciąłem, co że prędko postrzeżono, zaraz mię
znowu okuto. Tak tedy przyszła noc, tak tedy ci, co mnie wartowali, po
szli ze mną do szwagra mego Ficka, włodarza w kajdanach, gdzie przyszedszy, odkowałem się szwagrową siekierą, którą mi dał. Odkuwszy się
tedy, grałem tamże na weselu u Sebestjana Czuickiego.
Potym jakom się dowiedział, że Giertugów połapano, jam tedy z tej
racji obawiając się, uszedłem ze wsi i chodziłem stronami. I tak chodząc
dobrałem sobie towarzysza Wojciecha Kurzyka z Grzecliinie10) ; drugiego
Majchra Masarczyka, który się był ożenił z żoną nieboszczyka Kazimierza
Kowalczyka. Wszyscy tedy trzech poszliśmy do lasu jaszczurowskiego,
skąd poszliśmy na Gachówkę do karczmarza na przewiady o żonę moję,
która we dworzie jaszczurowskimi siedziała w kajdanach. I temu karczma
rzowi na Gachowie wzięliśmy wódki baryłkę i kwart trzydzieści, ale nie
pełna była.
Stamtąd z tą wódką poszliśmy do Jakuba Biele tamże w Jaszczu
rowy niedaleko od tejże karczmy, tam przyszedszy, pojedliśmy syra, mleB) Wieś w pow. wadowickim.
111 ) Wieś w pow. wadowickim.
161
kaśmy się napili i zabraliśmy sukienkę czerwoną, szajową 11) z żubrem,
obrusów cztery drelichowych, żnpanów sukiennych, błękitnych, chłop
skich dwa, spódnicę szajową, zieloną, drugą czerwoną, bombową 12), bawełnicę13) jednę iszychem na jednym końcu, na drugim jedwabiem czer
wonym szytą, drugą z galonkami szychowemi14) na obudwóeh końcach,
kawałków dwa, jeden flHcfcajerowy ”), drugi adamaszkowy, obadwa
czer wone z galoinkami szychowemu, płótna albo rąbka rzadkiego łokci
dwadzieścia, drugiego pacześnego jak wiele łokci nie wiem, koszulek jed
wabiem szytych dwie, chust inszych różnych nie pamiętam wiele wzię
liśmy pasów dwa czerwonych, szkotowych “), trzt ci takiż zielony, cza
pek dwie czerwonych, czepców białych cztery, jedwabny jeden, buty jedne
białe białogłowskie, stążek za złotych cztery, masła kwartę, włóczki czer
wonej za złotych pięć, pieniędzy żadnych nie wziąłem.
Wyszedszy od tego Biele, poszliśmy ku Skawicy. Tamci dwa zo
stali w Skawicy, a ja poszedłem na Orawę i tamem się uchraniał, gdzie
ranie wiktował Jasiek Kowalczyk, brat Kazimierza, już obydwa straceni.
Stamtąd z Orawy poszedłem tu w Polskie starostwo czorsztyńskie do
wsi Ochotnice17) ; tamem zimował, alem przez czas zimowania się ni
kogo nie ukrzywdził.
Potyrn na wiosnę zmówiliśmy się z Jakubem Jancurą z Ochotnice,
z Bartłomiejem Paluchem z Tylmanowy 1S) 16
; Wojciechem Twarożkiem'
z Grzechynie, z Lasakiem z Kamienice18).* Poszliśmy ku Orawie do Ko
walczyka, gdzie przybrawszy do siebie dwóch Kowalczyków, Jana i Ja
kuba i trzeciego Jurka Lasaka, poszliśmy do Szleszowic 20) 21pana Skal
skiego do żyda na browar. Gdzie nie zastawszy samego żyda Udko ży
dówkę, tam wzięliśmy pieniędzy tylko złotych trzynaście, gorzałkę z ba
ryłką i dzbankiem, koszul cztery, płótna sztuczkowego łokci dwa, lichtarzów cynowych dwa.
Z browaru wyslzedszy,••poszliśmy do dwom szleszowskiego pana
Skalskiego. Tam wzięliśmy pistoletów par dwie, szablę Imci pana Sła
wińskiego i ładownicę łosią, pana Skalskiego zaś żupan czerwony, ma
terialny, zegarek,, szablę prostą, fuzję, ; butów par dwie, żółte i czerwone,
spodnie zamszowe, płótna łokci dwadzieścia ciękiego, formy żelazne do
lania kul cztyry, półmisków cynowych jeden, czyli dwa nie pamiętam,
talirzy takichże cztery, pieniędzy tynfów pięć, które nam sama*nuci pani
Skalska dała, pas sekierski b, niebieski, suknem przerabiany.
Stamtąd poszliśmy do lasu. Z lasu poszliśmy w wieczór do Jasz
czurowy, gdzie ja wziąłem żonę swoję z dziećmi i posłałem ją z mojemi
11 ) Szaja, saja, delikatna materja włoska.
,12) homzyn, z włoskiego bombasinu, materja jedwabna.
,3. Chustka kobieca tkana z bawełny.
,4) Galony z fałszywego złota lub srebra.
15) Materja pochodząca z Wenêeji lub z Turcji.
16) Szkot, gatunek kamlotu (materja z sierści kozy angorskiej, używano jej
w Polsce na kontusze, župany, oraz odzież kobięcą).
17) Wieś w pow. nowotarskim.
18) Pow. nowotarski.
“) Pow. limanowski.
20) Dziś Sleszowice, pow. wadowicki.
21) Z Siedmiogrodu.
LUD T. XXXIV.
11
162
towarzyszami do lasu, a sam poszedłem z drugiemi pachołkami na Gachówkę i wypiliśmy gorzałki kwart trzy za pieniądze.
Stamtąd poszliśmy do pomlienionęgo Jakuba Biela, gdzie nam dała
sama Bielma syra, mleka, chleba, cośmy zjedli. Oprócz tego taż Bielma
dała masła dwa garczki groszowe.
Stamtąd poszliśmy do wójta Wojciecha Młyńskiego w Jaszczurowy,
gdzie tegoż wójta nie zastaliśmy. Tam znalazłem swoję kalitkę, w której
były galonki dwa szychowe, łokciowe, wójtowe zaś rzeczy pobraliśmy:
kabatków dwa czerwonych, jeden muchajerowy, drugi bombowy, rańtuehów22) dwa, jeden gładki drugi wyszywany, koszul dwie,, jedna jed
wabiem szyta, druga gładka, fartuchów dwa, masła półfasie i sadła pół,
słbtniny kawał, bawełnieę jedlnę, obrus jeden, pas bombowy jeden, chustek
dwie, buty czerwone nowe, stążek cztery.
Stamtąd poszliśmy do MusoTa tamże w Jaszczurowy. Tam wzięliśmy
muszkiet, bryndzy półfasie, gunię czarną i dudy. I stamtąd poszliśmy ku
Oraiwie, gdzie Jan Myszyniec powiadał nam, że Jan Lisicki z Łękowni
skrzynie swoje z pieniądzmi przewozić z Orawy ku domowi, (będzie) i miał
z nią wstąpić na wójtostwo 'do Sidziny 23) do brata swego i tam też skrzy
nie zostawić. O czym my dowiedziawszy się, poszliśmy tam w nocy,
aleśmy nie zastali nikogo tylko sarnę panią Lisicką. Szukaliśmy owej
skrzynie, aleśmy jej nie znaleźli, tylkośmy wzięli cyny, sam nie wiem
jak wiele sztuk, fuzją, wilczurę, czapkę pacbolczą, żupan pacholczy,
skrzypce z puzdrem, spódniczkę w pasy bombowe, syra workowego dzie
sięcioro, chleba czworo, flaszek kryształowych kilka i do tego tynfów
pieniędzy trzysta. Nikogośmy tam nie bili, nie piekli, tylko jeden pacho
łek nasz uderzył Imci Lisicką toporzyskiem.
Stamtąd wyszedszy poszliśmy do lasu i schowaliśmy to wszystko
i samiśmy się bawili. Gdzie bawiąc się posłaliśmy do tejże Imci pani Li
sickiej, po wódkę, której nam była obiecała i przysłała nam garcy dwa.
a jam jej wilczurę odesłał.
Stamtąd poszliśmy do Bystrej2i) do Soperki, gdzie go nie zastawszy,
wzięliśmy mu miodu przaśoego półfasie, wełny worek.
Stamtąd poszliśmy do lasu, gdzieśmy byli owe rzeczy w Sidziny po
brane pochowali. Alesjny tana już na tym miejscu nie zostaliśmy, stam
tąd wróciliśmy się nazad dio Bystrej do karczmarza, gdzieśmy nie za
stali karczmarza i karezmarki tylko ludzi gościnnych i babę, co wódki
dawała. Tameśmy tańcowali, wódkę pili, a gdy nie stale wódki, posła
liśmy pachołka karcz,marskiego do dworu po wódkę, który się wrócił
wódk: nie przyniósszy. Potyrnl ją posłałem swego pachołka, którego nie
wierć było, posłałem i 'drugiego, gdy i ten się znowu nie wracał, po
szedłem sam. Gdzie przyszedszy 1 moich pachołków zastawszy, poszedłem
do piwnicy, wzięliśmy wódki gąsiorów cztery, pieczenią wołową i rybę
świeżą. Poszukawszy po podwórcu, a (niczego) nie znalazszy, poszliśmy
nazad do karczmy i tam ową wódkę wypiliśmy.
Stamtąd poszliśmy znowu do Sidziny Imci pana Lisickiego, gdzie
zastawszy go, skarżyliśmy się przed miim, że nam rzeczy pokradziono.
22) Chustka kobieca służąca Jo okrycia.
231 Pow. myślenicki.
2S) Pow. myślenicki.
163
Gdzieśmy pili, tańcowali, broń moję Imci pan Lisicki oglądał, ja też jego
i oddałem jego czapkę alias magierkę, którą byłem przedtym u niego wziął
i więcejbym nra był oddał, ale to pokradzione. Stamtąd posłaliśmy po
księdza, który dó nas przyszedł i podochociliśmy sobie; posłał do siebie
ksiądz (po) pćłgarca wina, któreśmy wypili.
Stamtąd poszliśmy wsią Sidziną do Palczyny, na którą nas namó
wił ów Jan Myszyniec. Gdzie przyszedszy, wzięliśmy czerwonych złotych
siedemnaście i tynfów siedemdziesiąt. Tejże Palczyny nie biliśmy, tylko
Jan Kowalczyk palce (jej) dwa wkręcił w kurek. Tamże wzięliśmy masła,
swa do jedzenia, wódki, piwa.
Stamtąd poszliśmy na las. Z lasu do wsi Wieprza25) w starostwie
lanckarońskim do chłopa Maka, którego nam udano, że pieniądze ma.
Tam przyszedszy w nocy, zastaliśmy tegoż Maka w stodole leżącego.
Wzięliśmy (pieniądze), które miał tamże w stodole pod podłogą, do tego
wzięliśmy płótna lnianego pófeetków dwa po łokci pięćdziesiąt.
Stamtąd poszliśmy na las. Z lasu ruszyliśmy się do wsi Łętowni26)27 28
do Imci pana Lipickiego. Było nas osób dziewięć. Tam przyszedszy nie
zastaliśmy żadnego z ichmościów państwa Lipickich, tylktośmy skrzy
nie popsuli szukając pieniędzy, aleśmy ich nie znaleźli, drzwiśmy zepsuli
do komnaty, potem naciągnęliśmy sobie wina w piwnicy w bukładek
i dzbanek, ale iiam się dzbanek rozbił zaraz w sieni. Do tego wzięliśmy
prześcieradło, nożyki i brzytwy, świec łojowych ze czterdzieści, więcy nie
pamiętam), tam żebyśmy co brali. Wtym poczęto bić wie dzwony przy
kościele na gwałt, a my zastawszy ze czterdziestu ludzi na warcie, rozegnaliśmy, a dwóch złapawszy, trzymaliśmy ich we dworze poty pckiśmy nie zrewidowali, wychodząc stamtąd puściliśmy ich i poszliśmy
ku kościołowi, gdzie było łudzi gromada, ale i tamlci pouciekali i ksiądz
uciekł. A my przyszedszy do plebanji, poszukaliśmy, ale nie było co wziąć,
ale gdybyśmy zastali księdza, musiałby nam był co dać, połajalibyśmy
go byli o to, że kazał dzwonić na gwałt. Drudzy pachołcy moi byli na
wikaryjce, ale tam nic nie wzięli, tylko piec i okna powybijali. Ja zaś
z Lnszemi poszedłem do organisty, gdzie go nie zastawszy, wziąłem klawikord. Stamtąd poszliśmy do karczmy, tam okna wybiwszy, wleźliśmy,
nikogo nie zastawszy tylko piwo, któreśmy wypili, aleśmy nic nie wzięli.
A drudzy pachołcy moi, nie chcąc do karczmy wstąpić, do kościelnego
poszli, ale mu nic nie wzięli, ty lko warsztat tkacki porąbali i przędzę za
to, że dzwonił na nas. Potym ciż przyszli za nami do karczmy.
Tam się zgromadziwszy, poszliśmy na las i tameśmy siedzieli przez
dzieli, piliśmy piwo, wino i wódkę, cośmy zabrali we dworze łętowskim.
Ów zaś klawikord, odjąwszy od niego struny i ołowie, spaliliśmy tamże
w lesie nad Łętownią, bo go nie miał kto za nami nosić.
Stamtąd poszliśmy ku lasom porębskim2T), gdzie w drodze potka
liśmy imci pana Lisickiego z Sidziny, jadącego do Rokicin 2S), do którego
ja z drugim wyszedłem na drogę, spodziewając się, jeżeli wódki z sobą
niema, ale że nie miał, pogadawszy z nim, niceśmy mu nie robili i tak
sr’) Pow. wadowicki.
2e) Dziś Łętownia Górna i Dolna w pow. myślenickim.
27) Pow. limanowski.
28) Pow. nowotarski.
11*
164
poszliśmy przez lasy porębskie ku wsi Ochotnicy. Tam przyszedszy
w święty Jakub w nocy, gdzie żona tam moja była, lameśmy się bawili
w tej wsi Ochotnicy, każdy w inszej; chałupie niedziel siedm. Potym ja
z żoną moją poszedłem na Spisz do wsi Lipnika, insi zaś jedni w Ochot
nicy zostali, drudzy na Węgry, ïqsi do domów czyli gdzie poszli.
Ja zaś bawiłem się do Gód w Lipníku, po Godziech poszedłem sam
z żoną do wsi Biała Woda nazwanej pod Lubownią. Tam bawiłem- pracz
mięsopusty i post. W poście tedy przyszli do minie tamże na Białą Wodę
Józef i Wojciech Szerg.lowie ze wsi Budzowa29)30z podsołtystwa do sta
rostwa lanckorońskiego należącego, zrabowawszy tu pod Lanckoroną
w Skawinkaoh chłopa i tam czekaliśmy wszyscy do lata. Przyszedł także
do nas Jerzy Niżnik rodem z Ponikle 3fj, powracając od Tokaja z wino
brania, przybrał się znowu do nas Jędrzej z Lipnika, także Ślusarczyk
i Skibaczyk z pod Czerwonego Klasztoru, Łazarczyk z Grzechynie, Ja
kub Labaniak z Tylmanowy, Szymon. Gabrysik, syn Gabrysików i Jakub,
parobek Gabrysiów, obadwa z Tylmanowy.
Tak tedy jedynastu nas się zebrawszy, poszliśmy do Orawy do Ko
walczyka i inszego ziemiana, u którego wzięliśmy tynfów pięćset, aleśmy
go nie bili, aniśmy się o więcej pytali, bo nam sam pieniądze w drzewie
zaszpontowane pokazał. Tamże wzięliśmy dwie sukienki białogłowskie
z futrem i żupa® syna jego, które suknie zaraz powdziewali pachołcy moi
na siebie. Tamże wzięliśmy syrá, chleba, masła, kiełbas.
Stamtąd wyszedłszy, w tejże wsi Zubrzycy na Orawie poszliśmy do
drugiego sąsiada Koszczałki, gdzie przyszedszy, związaliśmy go, aleśmy
go nie bili, tylkośmy go o to związali, żeby był powiedział o pieniądzach.
A że pieniędzy nie miał, powiedział nam tylko o wódce w komórce krytej,
gdzie było trzy baryły wódki owej, tedy utoczyliśmy w mniejszą baryłkę.
A do tego wzięliśmy suknię męską z futrem. Tego zaś gospodarza wycho
dząc rozwiązaliśmy, ale był p to najbardziej powiązany, że towarzyszów
naszych Jakuba Janczarę z Ochotnic, Jana i Jakuba Kowalczyków, Woj
ciecha Lasaka, Wojciecha Judasika, Walentego u tegoż Koszczałki piją
cych wydał i tamci wszyscy na Orawie poginęli.
Stamtąd poszliśmy tu w Polskę do Szleszowic do browaru. Tam przy
szedszy, nie zastaliśmy samego żyda, tylkośmy się napili piwa, gorzałki,
pojedli chleba, syra, mleka. Wzięliśmy żupan sukienny błękitny góralską
robotą i złotych pięć. Z browaru wyszedszy, poszło nas kilku do dworu,
a drudzy w browarze zostali. Tam! we dworze nic nie wzięliśmy, tylko po
szyliśmy do Jaszczurowy do żyda na browar.
r‘ am przyszedszy . poszukaliśmy wszędzie po komorze, po skrzynkach.
Wzięliśmy kontusz czarny, sukienny, żydowski, z którego ja spodnie uszy
łem sobie, koszulę śmiertelną jedną, płaszczyk żydowski biały wierzchem
hatłasem białym podszyty jeden, sznurówkę aksamitną z galonami złotemi, fartuch kałamajkowy 31) z jedwabnemi pasamonami32), lichtarzów
mosiężnych dwa, moździerz mosiężny z tłuczkiem jeden, wilczy ząb
w srebro oprawny z szyje dziecięcznej z różnemi pieniądzami. także
2B) Pow. wadowicki.
30) Dziś P o n i k i e w. pow. wadowicki.
”) Kaiairajka. materja wełniana w pasy o jaskrawych kolorach.
32) Strefa do bramowania sukien.
165
i z krzyształem w srebro oprawnym. kila jki33
3S) **półtora łokcia, solnicę cy
nową i połowę półmiska cynowego, koszul‘męskich sześć, koszul btałogłowskich pięć, rańtuchów z koronami trzy, rańtuch szyty z arasent 34),
obrus jeden, chustek cztery, poszewek białych z koronami cztery, piątą
wrocławską pstrą, płótna lnianego kawałków trzy po łokci cztery, koron
łokci osiemnaście, tasiemek jedwabnych bitych dwie, srebra palo
nego w papierku łutów dwa, pieniędzy tynfów pięć, tork z kulbaki
z przączkami mosiężnemi, świec łojowych kóp trzy, świecę woskową,
z której było funtów trzy, wosku w krążku funt jeden, syrów workowych
dużych trzy, papiery różne, z którycheśmy ładunki porobili, piwa i go
rzałki tylkośmy się napili i wzięliśmy we dzbanek choćby dwugareowy
i wódki baryłeczkę małą, nową, beczki nie wypiliśmy wódki, drugiej nie
roztoczyliśmy, tak i piwa beczki nie roztoczyliśmy, tylko tyło, cośmy
się napili i baretkę i dzbanek jak wyżej wzięliśmy.
Stamtąd wpadliśmy do dworu alias na folwark Jaszczurowy, gdzie
szukaliśmy żyda, aleśmy nie znaleźli, szukaliśmy też i pieniędzy i tych nie
było. Tylkośmy w komorze pisarskiej, zastali kontusz biały z^sukna fran
emskiego, jupkę35) małą białogłowską, kamizelkę kitajkową mienioną,
kornetyso) rąbkowe 37), aleśmy ich cisnęli, znaleźliśmy chustkę na okolę
we dwóch skrzynkach, które ja sam przerzuciłem, z tego wzięliśmy płótna
po kęsrc, kabatek jeden żółty, rzemienie z kulbaki oberżnęliśmy, spód
nice żadnej nie wzięliśmy, syra kilkoro, fuzyjkę jedną, pistoletów parę,
ładownicę i pokrowce granatowe z galonkiem szychowym. Tamże więź
niów dwóch Macieja Stróża i Michała Musiora i babę Kowalczonkę Rejnę
w kajdanach będących wypuściliśmy. Maciej tedy Stróż zaraz z nami po
szedł, który prosił, abyśmy go odkuli, tak i za tą babą prosił, żeby ją od
kuć, Michał zaś 'poszedł w swoją stronę. Wzięliśmy tamże na folwarku
słoniny połetków dwa, w spiklirzu zaś byli moi pocholcy, odbiwszy go.
Stamtąd poszliśmy na las jaszczurowski. z tego poszliśmy do Inwałda 3S) do księdza. Tam przyszedłszy w nocy, wycięliśmy drzwi, księdzaśmy wzięli między się, bo się szarpał na nas, nie biliśmy go, tylkośmy
go trzymali. Kazaliśmy mu sóbie pieniędzy dawać, gdzie on przynosił
miarkę liderów rozklepanych, których nie chcieliśmy brać,, bo już były
niebrane. Potym przyniósł kranuczyków węgierskich, powiedział, że ich
miało być za sto tynfów, które wzięliśmy. Potym pytaliśmy się go o pici-^
niądze, których miał koryto w zakrystji, bo nam go tak udano. Na co
ksiądz odpowiedział: „Tak wielkich pieniędzy nie mam, bo kiedym tu
nastał plebanem, to żadnej ozdoby w kościele nie było, tak tedy cokolwiekem miał zebranego, wszystkom to na chwalę Bożą obracał i jest to
wszytko w kościele na ścienie przy Najświętszej Pannie, co obaczyć mo
żesz“. Jam tedy rzekł do księdza: „Chcę widzieć, dlatego pódź księże, weź
klucze odeinknyć“. Ksiądz tedy posłał chłopca swego po klucze ź mojemi
dwiema pachołkami do organisty. Gdy chłopiec ów wywołał organisty
33) Materja jedwabna.
84 ) Rasza, rasa, aras, haras, łmrasz, gatunek materji wełnianej, lekkiej, dość
szorstkiej.
3r) Gorset kobiecy.
30) Ubiór niewieści na głowę.
37) Materja bardzo delikatna i przeźroczysta.
ss) Pow. wadowicki.
166
z kluczami, zaraz go pachołcy moi porwali między się i poprowadzili na
plebanję, a ksiądz już był na cmentarzu z nami. Otworzono tedy do
kościoła, gdzie przy drzwiach stanął pachołek jeden na warcie, a^ ksiądz,
ja i organista weszliśmy w kościół. Kazałem ja tedy świece pozaświecać,
ksiądz tedy wszedszy na ołtarz i otworzył obraz, gdzieśmy się modlili.
Potym ksiądz pokazał mi skrzynkę kościelną z pieniądzmi mówiąc: „Tu
są pieniądze na chwałę Bożą, bierz tedy, jeśli chcesz“. Ja tedy wyjąwszy
owe kramczyki węgierskie, com miał od księdza i wziąwszy garścią, wło
żyłem do owej skrzynki, a rzekłem do księdza: „Pokaż mi ty twoje pie
niądze a nie te“. Potym poszedłem z księdzem do zakrystji, tam mi ksiądz
otworzywszy skrzynie, pokazowa! kielichy rożne, małe i wielkie, alem
z tego nic nie wziął, anim się tego tykał. Potym ksiądz wyciągnął szufladę,
w której był rząd, ale tylko sam nagłówek com wziął do torby, potym
wisiała strzelba na ścienie, ja tedy wziąłem jednę fuzyjkę, a swoją nà
tym miejscu powiesiłem. Więcej my tam nie wzięli, tylko gąsior wódki
niepełen, któryśmy sobie przelali do mniejszej flaszeczki i winośmy
w plebańji pili i wzięliśmy stamtąd gąsior wina z sobą. Nikogośmy tam
nie bili, nie piekli.
Stamtąd poszliśmy do Choczni, już się dzień robił, na browar do
żyda. Tam przyszedszy, związaliśmy tego żyda, który związany powie
dział o pieniądzach na izbie w popiele, któreśmy sami wybrali. Było tych
piniędzy tynfów sto. Wzięliśmy także parę pistoletów i szpadę, gorzałki
baryłkę choćby półgarcową, oprócz tego piliśmiy lam gorzałkę i piwo,
wzięliśmy także korali nitkę tamże w popiele z piniądzmi. Wychodząc
rozwiązaliśmy żyda, aleśmy go nie bili, nie piekli.
Stamtąd Doszliśmy na las nad Ponikiew, tam w lesie wódki i piwo
wypiwszy, piniądzmi się podzieliwszy, z lasu poszliśmy do Ponikwie
i idąc przez tęż wieś wstąpiliśmy do Sobka Berskiego, sołtysicka. Tam
zastawszy ,go w domu, kazaliśmy gorzałki sobie dać za pieniądze; tameśmy pili przez noc i nazajutrz do południa. Stamtąd poszliśmy do
wójta jeść, tam wziąwszy chleba, którego dla nas upieczono, bom od
Berskiego umyślnie posłał po to.
Poszliśmy wsią Ponikwią aż do wsi KozińcaS9). Tam byliśmy do
wieczora, bo harnicy 40) żywieccy byli w lesie nad Kozińcem. W wieczór
tedy poszliśmy za wodę Skawę do lasu łękawiekiego41). Stamtąd po
szliśmy do Leńczów42). Tam przyszedszy do chłopa Dudka, jak pies
związany począł na nas szczekać), tak tenże chłop porwawszy się, uciekł,
a my weszli db chałupy. Tam zastawszy dziwkę, pytaliśmy się o ojca
i matkę; postrzegszy ją w słomie nad bydłem, bo się była matka tam scho
wała. Wzięliśmy (ją) do izby i mówiliśmy, aby była powiedziała o piniądzach, na co odpowiedziała: „Że ich nie mam, gdybyście byli chłopa
zastali, toby wam był powiedział, ale ja nie wiem“. Związaliśmy ją tedy,
związawszy położyliśmy na ziemi i piekliśmy ją świecą po udach obudlwóch. Tak będąc związana i pieczona nie powiedziała tylko o trzynastu39 *
39) Pow. wadowicki.
4Łi Specjalna służba do walki z rozbójnictwem W XVII w. bardzo cz.ęsto sej
miki wyznaczają podatki na zaciąg harników do walki z „kupami swawolnemi plebeiae coiiditionis“.
11 ) i 42) Pow. wadowicki.
167
złotych pod sąsiekiem w szkatułce, któreśmy wzięli. Dziewkę zaś biliśmy
postronkiem, żeby powiedziała o koralach, ale ona nie powiedziała, tylkośmy sami korale owe w oborze na węgle znaleźli w puszce blaszanej,
których korali było nici pięć i stążek kilka, płótna także kilka kawałków.
Stamtąd poszliśmy do Tłuczani4ij na żyda. Tam przyszedszy, począł
się żyd bronić, my tedy okna wycięli, bo się żyd bronił, pięć godzin my
go dobywali. Tego żydaśmy postrzelili w rękę lewą w ramię śrótem, dru
giego postrzeliśmy w nogę. A kiedy mas żydzi warem z okien lali, gdzie
się i mnie dostało, wtym pobiegła żydówka po war, rozświeciła słomą, ja
tedy postrzegszy szparą owę żydówkę war niosącą, strzeliłem do niej z pi
stoletów kulą przez szparę, gdziem ją zaraz zabił. Dobyliśmy się tedy do
owego bi'owarn, tam żyda gospodarza posadziliśmy między sobą, do któregom ja mówił: „Na coś .się ty bronił?“ Odpowiedział żyd: „Byli u mnie
toni chłopi z pałkami, pobili minie, pieniędzy wzięli złotych ośmnaście,
jam rozumiał, że ci sami, cüategom się bronił“. Ja tedy mówiłem do żyda:
„Musisz ty pieniądze mieć, kiedyś się tak mocno opatrzył“. Odpowiedział
żyd: „Pan mój kazał mi się tak dobrze opatrzyć, piniądze zaś moje są
u pana dziesięć tysięcy“. Jam rzekł do żyda, jakby tych pieniędzy u żyda
dostać. Żyd rzekł: „Poszlę ja dziwkę“. Poszła tedy dziwka, powiedziała,
że pachołcy są u żyda, dziwka powróciwszy, mówiła, że nie mogła się
nikogo do wołać. Wzięliśmy u tego żyda sukien dwie żydowskich, wódki
baryłkę, chleba czworo, mąki pszennej ze trzy miarki, pieniędzy ośm
czeskich i groszy dwa, flintę. Żyda rozwiązawszy, poszliśmy do dwom
tamże w Tłuczani, gdzie obstąpiwszy dwór, weszli pachołcy oknami
i otworzyli dla nas drugich drzwi. Tam nie zastawszy nikogo, poszuka
liśmy wszędzie. Tam znalazszy futro rysie bez wirzchu, drugie futro lisie
z wirzchemi, kołdry dwie bagatjowe44), kabatek żółty kitajkowy, chustki
płócienne białe, poszewki, koszul dwie, klepsydrę piaskową, syra kilkoro,
piwa cośmy mogli wypić, bawet45) biały srebrem haftowany, to wszystko
zabrawszy, już dzień wielki był, poszliśmy do lasu.
Tam w lesie dzieliliśmy się. Mnie. się dostały lisy, rysie wziął Woj
ciech Szergiel, kołdrę zaś, że już była zła i czapka stara do chodzenia, to
oboje zostawiliśmy w lesie na krzaku. Z lasu poszliśmy do jednej chałupy,
chcieliśmy sobie jeść gotować, ale na nas tam w tej chałupie ciekło, bo
deszcz był, poszliśmy do inszej. Tameśmy kazali sobie gotować kluski,
placki piec z owej, mąki, cośmy od żyda wzięli. Wtym z owej pierwszej
chałupy przeszedł za nami chłop stary, prosił jałmużny. Jam mm po
wiedział, że pieniędzy nie mam, bom ich nie dostał, ale mu kazałem iść
po owę kołdrę i czapkę do lasu, opowiedziawszy, gdzie to było powie
szano. Ten tedy dziad' poszedł tam po to i wziął przyniósł do domu, a my
pojadszy sobie i placki wziąwszy, poszliśmy w las.
Wtym harnicy żywieccy za nami idący przyszli do owej chałupy
pierwszej, w której ów dziad tęż kołdrę i czapkę chował do skrzynki. Za
raz tegoż dziada i tego drugiego, cośmy placki u niego piekli, wzięli i za
prowadzili na Żywiec, o czym mi powiadano w Suchy, gdy mnie było
wzięto.
4:1 ) Pow. wadowicki.
44) Prawdopodobnie z bagazji (malerja bawełniana).
4r’) Napierśnik kobiecy.
168
i
My zaś z tego lasu poszliśmy nad Szleszowice. Stamtąd poszliśmy do
Skawice do karczmy. Tam za pieniądze piliśmy wódkę chlebaśmy kupili.
Stamtąd różnie po lasach pochodziwszy, przyszliśmy do Gnilni ku Jaszczymie, który dał nam gorzałki pić, jeść. Rzekłem ja do niego: „Daj piniędzy na kierpce“. On tedy poszedszy, z żoną do komory i ja za nimi,
wziąłem tam złotych dwieście, słoniny połeć, syra góralskiego sześcioro,
pas czerwony węgierski.
Stamtąd poszedszy do lasu, podzieliliśmy się piniądzmi, z których
każdemu się dostało po złotych dwadzieścia. Potym poszliśmy do lasu
skawickiego, gdzie leżał Szymek Gabrysik z Tylmanowy, który się był
pirzedtym. igrając jeden z drugim, przebił na nózie, mając go w kieszeni
i tam nimeśmy do Chutnika szli, zostawiliśmy go byli w tym lesie. Przy
szedszy do niego i obaczywszy go, poszliśmy do wsi Skawiec do Tomka
chłopa Kuklaka. który mieszka u Maćka Mazura. Tam mówiłem z tym
Bukłakiem, aby był owego> chorego przyjął i dałem temuż Bukłakowi dla
chorego złotych dziesięć i przykazałem mu, aby go nie wydawał, aż tu
przyjdę albo przyślę. Bukłak tedy podjął się o nim wiedzieć, ale go nie
miał w domu tylko na polu. Tenże Bukłak mówił, aby o tymże chorym
matka moja wiedziała, gdyż kobita może prędzej przejść i donieść.
Stamtąd poszliśmy ku Sidzinie, napadliśmy sidzińskich pastuchów,
którzy nam powiedzieli, że tu w Sidzinie chłop jeden znalazł pieniądze
w dole, gdzie tam przychodzi i modli się, a kiedy go my pastuchy zawalemy, to go dobywa. Mając tedy takową wiadomość od pastuchów
poszliśmy do Sidziny i napadliśmy koniarzów z końmi w pole idących,
wzięliśmy z nich jednego, żeby nas do owego chłopa zaprowadził. Tam
iprzyszedszy, nie zastaliśmy chłopa w domu, tylkośmy sarnę babę po
wiązali pytając się o owe pieniądze. Ona tedy powiedziała, że żadnych
pieniędzy nie mieli. Było tam płólnaGiielonego półsetków ośm, któreśmy
wzięli i gorzałki, gąsior, tytuniu funtów sześć. Babę zaś ową położyliśmy
na ziemi, jeden z nas nalał jej gbrzałki na żywot i zapalił, ale ona mając
ręce wolne starła.
Stamtąd poszliśmy do organisty, gdzie przyszedszy, posłaliśmy po
Gabrjela Lirę z Makowa rodem, który tam nocował u tej baby. Tam tedy'
u organisty tańcowaliśmy, a ten Gabrjel grał nam na iirze.
Stamtąd, zostawiwszy owego Gabrjela, poszliśmy w las, z lasu znowu
pochodziwszy różnie, wróciliśmy się do Sidziny do karczmy, zostawiwszy
torby na drodze. Tam w karczmie bawiąc się przez dzień i noc tańco
waliśmy, piliśmy.
Z karczmy wyszedszy, poszliśmy do chłopa, wzięliśmy słoniny polep
i sadło i kazaliśmy dać sobie temu chłopu koni trzy, na których torby do
lasu odwieźliśmy, bo ich pachołcy nieść nie mogli, gdyż pijani byli i ka
zaliśmy owemu chłopu przyjść po konie swoje. Przyszedszy sześciu nąś
do lasu, a piąci zostało przy wsi, bo bardzo pijani byli, spali tam w zbożu
pod wsią, a nas sześci spaliśmy pod lasem. Wtym harnicy przede dniem
szli za nami, a ja tam spał w lesie, drudzy zaś moi uszli. Harnicy tedy na
padli na nasze torby wszytkie i zabrali to wszytko Jam tylko w koszuli
i z bronią, to jest z parą pistoletów, flintą i sukienką uszedłem, postrzegszy
bamików i poszedłem ku lasom Porębskim i tamem zastał wszytkich pa
chołków moich.
169
Stamtąd poszliśmy do Ochotnice. Tam bawiliśmy sic; z tydzień, potym ja z Szymkicm Paczyzakiem ze Skawice, który był przystał do nas,
kiedyśmy owego chorego zostawili w Skawicy, do żony mojej na Białą
Vodí; poszedłem, gdziem siedział niedziel dwie. A wtenczas kiedym ja
był u żony wzięto w Ochotnicy Wjojciecha Niżnika na Żywiec.
Tak tedy będąc rozgromieni schránialiśmy się, a wtym przystał
do nas w Ochotnicy Śpiewak, który chadzał z obrazami. Powiedział nam
o chłopie na Obidzy za Jazowskiem, że ma pieniądze. Tak tedy zebrawszy
się siedmiu nas, ja, Stróż z Jaszczurowy, Majcher Masarczyk z Jusz
czyna, Śpiewak, ten co zginął, Józef i Wojciech Serglowie z Budzowa
z podsołtystwa, Szymon Paczyzak z Skawice, poszliśmy tamże na Obidzą, spodziewając się wziąć piętnaście tysięcy z relacji Śpiewaka. Tam
przyszedszy, związaliśmy tegoż chłopa, a potem poszukawszy, że nic nie
było co wziąć, poszliśmy do drugiego tamże na Obidzy, bo nam go udano,
że miał mieć pieniądze jeszcze od tego czasu kiedyś Irnci pan Rybiński
podjazdem uszedł był na Lubownią, a potym uchodząc stamtąd chłopi
zastępowali i rabowali je. I ten tedy chłop wtenczas wziął był dzbanek
czerwonych złotych w jednym wozie, bo tak samo przed nami powiadał.
Wzięliśmy tedy tego chłopa i związaliśmy go, on związany powiedział
0 pieniądzach, ale baba taiła. My męża rozwiązali, a żoneśmy znowu
związali i poszła z nami do komory. Tam szukaliśmy piniędzy, nie mo
gąc znaleść, paliliśmy ją pod podeszwy świecami, ale się nie przyznała,
chociaż mąż jej mówił, aby była powiedziała o dzbanku pieniędzy.
I tak popiekszy ją, poszliśmy stamtąd, nic nie wzięliśmy, do chałup,
które należą dc Łącka, do chłopa Drąga, któregośmy nie zastali, bo
uciekł. Żona tedy sama ,rżekła: „Gdybyście byli zastali męża, tobyście
mieli pieniądze,. ale on ich z sobą wziął“. Tylkośmy wzięli pieniędzy synowych złotych pięćdziesiąt, sukienkę z futrem szajową, czerwoną, sło
niny kawał, wosku chociaż trzy funty.
Stamtąd poszliśmy do Młynarczyka do wioski, bo nas Śpiewak ów
tam prowadził do kowala, którego udano, że miał mieć korzeïf pieniędzy.
Tam przyszedszy, powiązaliśmy gOi'ja poszedłem z drugim do komory
w stodole i ta mein szukał, ale tam nic nie było. A tymczasem Majcher
Masarczyk i Maciej Stróż z Jaszczurowy palili świecami, na co ja po
wróciwszy się, nic kazałem go palić. Tam wzięliśmy pieniędzy złotych
trzydzieści i suknią czarną, góralską i sukna takiegoż czarnego siągę.
Stamtąd poszliśmy do Muchy. Tam przyszedszy, powiązaliśmy oboje
1 wzięliśmy od nich tyniów pięćset, płótna półsetków czternaście, każdy
z nas po dwa, a pierwej jeszcze wzięliśmy byli na Obidzy i u tych
wszytkich po Obidzy.
Niżeli jeszcze Jurka wzięło na Żywiec, byliśmy u księdza w Mszany r
gdzie nie nalazszy ,go w plebanji, poszliśmy na wikaryjkę. Tam pyta
liśmy się księdza wikarego o plebana, powiedział, że leży na zakrystji.
Tam my poszli, dobyliśmy się do zakrystji, drzwi wyrąbawszy, pyta
liśmy się księdza o pieniądze, powiedział, że ich na zakrystji niemasz
tylko w domu tynfów stodwadzieścia. Wzięliśmy tamże na zakrystji
suknią księzką, czapkę, pas, a ja z księdzem poszedłem do plebanji po
owe tynfów stodwadzieścia, które wziąłem i zygarek na stole. Ten zygarek schowaliśmy w lesie nad Piwniczną i więcej go stamtąd nikt nie
♦
170
wziął. Także byliśmy wzięli przystawek dwie, talerzy dziesięć, tośmy na
kule porąbali, syra kilkoro, strzelb sztuk trzy. Tam napiwszy się go
rzałki, dopierośmy byli w Ochotnicy, z Ochotnicy (zaś) na Obidzą i da
lej, jakom wyżej opowiedział.
A mieszkając na Białej Wodzie rozkazał do mnie podstarości, abym
do niego przyszedł. Jam nie chciał iść, tyłkom potym posłał żonę moję,
dawszy jej czerwony złoty i ortanek siedm, mówiąc jej: „Jeżeliby było
co na cię ciężko, to dasz i czerwony złoty“, ale nie dała tego czerwonego zło
tego tylko siedm ortanek. Przyniosła znak do wójta, żeby mi wolno było
siedzieć we wsi. Także w Ochotnicy do starostwa czertyńskiego (!) należą
cej kiedyśmy siedzieli, wiedział o nas gubernator tameczny pan kapitan
Kos, bośmy tam mieszkali w jednym roku niedziel siedm, w drugi teraz
przeszły trochę mniej.
Wyszedszy zaś od Muchy, poszliśmy w las, tameśmy się pieniędzmi
u Muchy wziętemi podzielili. Z lasu poszliśmy do karczmy, tameśmy bez
noc bawili.
Stamtąd poszliśmy do Bysiny46), tam siedząc w lesie przy drodze
postrzegliśmy kupców dwóch orawskich na jarmark do Myślenic idących.
Których wzięliśmy do lasu dlatego, żeby owo płótno, któreśmy wzięli
u Muchy pobrali, kupili, którymi przedaliśmy owo płótno po tynfów dzie
sięć, a ja sobie zostawiłem jeden półsetek. Przedawszy to płótno, po
szliśmy do karczmy bysińskiej, tameśmy pili noc i dzień.
Stamtąd wracając się ku Ochotnicy wstąpiliśmy do Kasinki do chłopa
Stoczka, tam przyszedszy, posłaliśmy po gorzałkę do dworu. Wypiwszy
gorzałkę, poszliśmy stamtąd, wziąwszy skrzypki, na Wilczyska do Do
brej 47). Tam przyszedszy, pytaliśmy się o mięso, gdzie kupiwszy
u chłopa mięsa za tynfa, kazaliśmy zgotować, zjedliśmy, po gorzałkę
posłaliśmy.
Wtym przypadli hamicy i wzięli mnie. Wtenczas tam tylko było
piąeiu: ja, Józef i Wojciech Szeiglowie, Szymon Paczyzak i Śpiewak,
którego zaraz wtenczas wzięto, a drudzy pouciekali. Wzięto przy mnie
tynfów sto pieniędzy, płótna półsetek, ołowiu ze cztery funty, kul cyno
wych sto, proch z prochownicą, pistoletów parę Jegomości pana Sławiń
skiego, którem był wziął w Szleszowicach i muszkiet kościami nasadzany,
którym wziął w Lipnikn, pas lity węgierski.
Na ten zbój pierwszy raz namówił’ mnie byli Giertugowie. kiedyśmy
poszli na żyda do Dobczyc. W Tokami, w Łętowni i pobliższych wsiach
nikogo na zbój nie namawiałem.
Wj Strzeszowie u wójta wzięliśmy sukienkę białogłowską, pieniędzy
złoty jeden, chust kilkoro, samego wójta przywiązaliśmy do drabiny,
potym puściliśmy go, bo nie miał w domu pieniędzy, tylko w Zembrzy
cach, wzięliśmy suknią syna jego. Więcej nie wiem.
Actum in castro Cracoviensi sabbatho post dominicain Reminiscere
proximo anno Domini millesimo septingentesimo trigesimo sexto. Correxit Korytowski manu propria. Lectum per Lipski.
46) Pow. myślenicki.
*7) Pow. limanowski.
