b268c4da24497a089519adb335621441.pdf

Media

Part of Ekspansja podhalańskiej kultury ludowej / Lud, 1936, t. 34

extracted text
269
Moszyński K.: Kultura Ludowa Słowian, I Kultura materjałna, Kraków
1929.
Moszyński K.: Polesie Wschodnie, Warszawa 1928.
Moszyński K.: Atlas kultury ludowej w Polsce, zesz. 1 i 2, Kraków
1934/1935.
Pfeiffer L.: Die Werkzeuge der Steinzeitmenschen, Jena 1920.
Pietkiewicz G.: Polesie Rzeczyckie, I, materjaly etnograficzne, kultura
materjalna, Kraków 1928
Pleszczyński A. ks.: Bojarzy Międzyrzeczcy, Warszawa 1893.
Poniatowski S.: Etnografja Polski, Wiedza o. Polsce III, Warszawa 1932.
Salon! A.: Lud wiejski w okolicy Przeworska, Wisła XI, Warszawa 1897.
Saloni A.: Zaściankowa szlachta w Delajowde, Materjaly Antrop. ATcheol.
Etnograf. XIII, Kraków 1914.
Saloni A.: Lud Rzeszowski, Materjaly Antrop. Archeol. Etnograf. X,
Kraków 1909.
Schnippet E.: Volkskunde von Ost- und Westpreussen, I, Danzig 1921,
II, Königsberg 1927.
Świętek J.: Borowa, Materjaly Antrop. Archeol. Etnograf. VII, Kraków
1904.
Szuchiewioz W.: Huculszczyzna I, Kraków 19C2
Zawada P.: Z życia górali w Istebnej i okolicy, Rocznik Oddziału Pol­
skiego Towarzystwa Tatrzańskiego „Beskid Śląski“ III, Cieszyn.

SEBASTJAN. FLIZAK

EKSPANSJA PODHALAŃSKIEJ KULTURY LUDOWEJ
(L’EXPANSION DE LA CIVISATION POPULAIRE DE PODHALE)

Kto znał przed wojną okolice Mszany Dolnej, Niedźwiedzia i Poręby
Wielkiej, ten przechodząc lub przejeżdżając tędy dzisiaj zdziwić się musi,
jak dalece zmieniło się obiicze tutejszych wiosek. W przeciągu 15 lat na­
stąpiły liczne zmiany w ubiorach, częściowo w budownictwie i zwycza­
jach. A stało się to nie pod wpływem nowych warunków życia, lecz pod
naciskiem mody, która idzie z dwóch stron: z miast i z Podhala. Gdy
w niedzielę w Mszanie Dolnej przypatruję się ludowi, nie chce mi się wie­
rzyć, że jestem w tej samej Mszanie Dolnej, którą znałem od dzieciństwa.
Jakieś nowe plemię wyrosło w uroczej dolinie nadrabskiej w tym czasie,
gdy zmienne losy trzymały mnie zdała od stron rodzinnych. Zamiast daw­
nych bogato cyfrowanych hazuk (ryc. 1. i 2) widzę tandetne kapoty,
kyrpce znikły najwcześniej i ustąpiły miejsca butom i trzewikom, kape­
lusz ozdobiony kostkami, stał się również rządkiem zjawiskiem. Z całego
dawnego kostjumu ostały się tylko portki z białego domowego sukna. —
Ale i w tej części garderoby zaszła duża zmiana: zmienił się krój i orna­
mentyka. Dawniej mieszkaniec Mszany albo Poręby nosił spodnie

270
wprawdzie nie tak szerokie jak Krakowiak, ale swobodnie spadające po
nogach z lampasikami z czerwonego „stamentu“ po bokach i dołem rów­
nież obwiedzione czerwonem wyszyciem.
Obecnie nogi młodej generacji tkwią w cias­
nych na podhalańską modłę skrojonych
i przyozdobionych nogawicach. Gdyby przed
20 laty miejscowy parobczak wdział na sie­
bie takie ubranie, stałby się przedmiotem szy­
derstw i nie śmiałby się w niem pokazać
w kościele ani na jarmarku. — „Widzicie,
jakie to mo klyscoki- '— szydziły jeszcze
przed wojną dziewczęta z chłopaka, któremu
krawiec uszył zbyt ciasne spodnie. Dziś z klyscoków już nikt nie szydzi, przyjęły s'ę pow­
szechnie i trwale. Jakże wyjaśnić tę ewolucję
w kroju i w ornamentyce portek, która się do­
konała na całym obszarze od granicy Nowotarszczyzny aż prawie po Myślenickie?
Oczywiście stało się to z chęci upodob­
Rýc. 1. Chłop z Podobina
w hazuce, stroju tradycyj­ nienia się do tej grupy etnicznej, która dzięki
nym, obecnie coraz bardziej literaturze, sztuce i publicystyce dostąpiła naj­
wychodzącym z użycia.
większej popularności między polskim; gó­
Fot. S. Flizak
ralami. Ale dlaczegóż stało się to dopiero
w ostatnich 15 latach, skoro sąsiedzkie sto­
sunki między Nowotarszczyzną a ich północnymi sąsiadami także w prze­
szłości były bliskie i ożywione? Otóż przypisać to należy propagandzie
w czasie powojennym przez inteligencję, prasę, przez zjazdy Podhalan,
przez letników i gości, którzy przyjeżdżając
w te strony przynoszą ze sobą konwencjonalny
kult podhalańskiej góralszczyzny przejęty
z literatury.
Jeszcze potężniejszym czynnikiem propa­
gandy podhalanizmu jest służba wojskowa.
Mamy podhalańskie pułki. Żołnierze noszą
pelerynki, imitujące zakopiańskie cuhy
i piórka przy czapkach, orkiestra wygrywa
im zbójnickie melodje i tańce, oficerowie wpa­
jają im sporą dozę regjonalnego patrjotyzmu.
Nic więc dziwnego, że chłopak z Mszany Dol­
nej albo z Poręby Wielkiej wynosi z wojska
przekonanie, że wszystko co z Nowotarsz­
czyzną i Zakopanem ma związek, jest naj­
doskonalsze i ładniejsze, że być Podhala­
ninem jest największym zaszczytem. Powró- Eyc. 2. Chłop z Mszany
.ciwszy zaś do rodzinnej wsi, uważa za rzecz Górnej w hazuce, obwiedzio
najpilniejszą przebrać się za doskonałego gó­ nej u dołu czerwonym sznur­
Ten ornament odróżnia
rala, jakim jest Podhalanin i zarzuca trady- kiem.
z reguły hazuki górno- i dolcyjny strój swych ojców, śpiewa z towarzy­ nomszańskie od porębskich.
szami przeciągłe zakopiańskie śpiewki
Fot. S. Flizak

271
i w obyczajach stara się naśladować podhalańskie maniery. Przebywając
w niaju b. r. w Podobinie, miałem sposobność przysłuchiwać się wieczo­
rami tym śpiewom, jak rozlegały się po wsi, jeszcze trochę niewprawne
i obce, i jak się mieszały z pobożnemi pieśniami' dziewcząt odprawiają­
cych swoje „majówki“ przy polnych kapliczkach.
Moda wypiera również rodzimy biały serdaczek bez rękawów (ry­
cina 3) a wprowadza zakopiański bronzowy. Pytam się parobezaka, dla­
czego młodzież wprowadza ten obcy ubiór,
kiedy miejscowy jest bezsprzecznie ładniejszy.
„Prowda, ze ładniejsy“ — odpowiedział —
„ale jak sie kany dalej jedzie, to sie ludzie
śmieją z naszych serdocków“. — Jasnem jest
dlaczego się śmieją. Tam dalej t. j. po mia­
stach i po wsiach bliżej miast publiczność
dawno się oswoiła z góralszczyzną zakopiań­
ską i przywykła patrzeć na bronzowy kożu­
szek i ciasne portki, jako na typowe znamiona
prawdziwego górala, podczas gdy chłop od
Mszany Dolnej przedstawia się tam dziś jesz­
cze jako gatunek pośledniejszy, w hierarchji
etnicznych ugrupowań stojący znacznie niżej
od Zakopańca.
Podhalańska moda zaznacza się również
coraz wyraźniej w budownictwie. Kto stawia Eyc. 3. Chłop z Podobina
w serdaczku bez rękawów
nową chałupę, zwłaszcza z przeznaczeniem barwy
białej. To okrycie rów­
na przyjmowanie letników, nadaje jej styl nież zwolna- jest wypierane
willi zakopiańskiej. Wiejscy ciesielkowie przez bronzowe serdaczki za­
Fot. S. Flizak.
w Porębie W. czy w Mszanie D. zapatru ją się kopiańskie.
na wzory w pobliskiej Rabce, która natural­
nie nawet w szczegółach kopjuje Zakopane.
I nikt nie stara się z miejscowych oryginalnych form, stanowczo od­
miennych od zakopiańskich,, wyprowadzić nowy uszlachetniony typ, jak
to uczynił Witkiewicz w Zakopanem.
Ten brak odporności na obce wpływy i wyzbywanie się rodzimego
charakteru, ma swoją głębszą przyczynę. Stwierdzić mianowicie należy,
że nie wyszedł stąd żaden twórczy genjusz w rodzaju Tetmajera lub Rey­
monta, w którymby ten szczep miał swego wyraziciela i przedstawiciela,
któryby w poezji, lub sztuce udostojnił tycie swych bliższych rodaków
i wobec szerokiego świata nadał im ten prestiż, jaki twórcy z Podhala na­
dali swym braciom z pod Tatr. A nawet najznaczniejszy człowiek z tej
okc’icy Franciszek Szmaciarz (pseudonim Wł. Orkan) udawał w swym
snobizmie Podhalanina i propagował podhalanizm.
Bardzo ciekawe jest śledzenie rozwoju tej ekspansji podhalańskiej
Powstaje pytanie, czy w ślad za materjalną kulturą podhalańską, przyj­
mie się także w tych stronach narzecze Podhalan, czy Porębianie i Mszaniczanie będą mówić: zito, cisty, czy też po dawnemu żyto, cysty.

272
Uchwały pierwszego Kongresu bajkoznawców w Lundzie,
wniesione przez Prof. Waltera Andersona i Prof. Oskara Looritsa,
przyjęte na końcowem posiedzeniu Kongresu dnia 8. listopada 1635.
1. Postęp bajkoznawstwa, podobme jak postęp badań folklory stycznych
wogóle, zależy przedewszystkiem od zakładania i celowej organizacji naro­
dowych archiwów folklorystycznych.
2. Każdy naród powinien w miarę możności posiadać własne centralne
archiwum folklorystyczne, zawierające wszystkie, kiedykolwiek zapisane
tradycje ustne danego ludu, bez względu na to, czy zostały one ogłoszone
drukiem czy też jeszcze nie.
3. Istnienie archiwów prowincjonalnych jest tylko pożądane, o tyle że
mogą one ułatwić zbieranie i przechowywanie tradycyj ludowych na mniej­
szych terytorjach. Jako zasadę inależy przyjąć, że wszelkie materjały, znaj­
dujące się w archiwach prowincjonalnych, powinny być w oryginale lub
odpisie również w archiwum centralnem.
4. Każde centralne archiwum folklorystyczne ma następujące zadania:
a) przechowywanie, w oryginale lub odpisie, wszelkich u danego ludu
już istniejących zapisów ludoznawczych;
b) dbałość o możliwie systematyczne uzupełnienie i sprawdzanie po­
siadanego materjału: l-o' przez wysyłanie w teren naukowo wyszkolonych
zbieraczy, 2-o przez organizowanie sieci dobrowolnych współpracowników
i systematyczne rozsyłanie kwestjoinarjuszy, 3-o przóź zachęcanie młodzieży
szkolnej do spisywania tradycyj ludowych;
c) porządkowanie i katalogowanie wszystkich materjałów w taki spo­
sób, by po potrzebne teksty ich badacze mogli zwracać się listownie a nie
musieli osobiście;
d) zbieranie, porządkowanie lub przynajmniej [sporządzanie bihljografji
wszystkich tekstów ludowych danego narodu, ogłoszonych drukiem, zwłasz­
cza rozproszonych w małozinanych lub niedostępnych publikacjach, w utwo­
rach literackich, dziennikach, czasopismach, kalendarzach i t. d.;
e) ogłaszanie posiadanych tekstów w sposób, odpowiadający wymaga­
niom naukowym.
5. Szczególnie ważnem zadaniem międzynarodowej organizacji badań
h '.koznawczych byłoby udostępnienie badaczom tekstów, spisanych w małoznanych językach. W tym celu pożądane byłoby przekładanie zbiorów tego
rodzaju tekstów na któryś ź języków światowych. Kongres oświadcza się za
przekładem tego rodzaju tekstów na język angielski i .za zdobyciem między­
narodowych środków finansowych .na ten cel. Kongres pragnąłby, by prze­
kłady te sporządzono w większej ilości egzemplarzy, przechowywanych
w najważniejszych ośrodkach specjalnych badań.
6. Kongres kładzie nacisk na potrzebę międzynarodowej organizacji
zbieractwa folklorystycznego w krajach, w których warunki miejscowe nie
pozwalają dotąd na zorganizowanie dostatecznie czynnych archiwów, oraz
na zdobycie międzynarodowych środków finansowych na wysłanie do tych
krajów zbieraczy-ludoznawców.
7. Kongres wyraża życzenie, by znaleziono ŚTodki, umożliwiające zwal­
nianie poważnych badaczy od części kosztów, związanych z zamawianiem
przez nich odpisów w archiwach.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.