f01519c040cdb48ca3866130c5b1e3b3.pdf

Media

Part of Motyw Matki Boskiej - Ucieczki grzesznych w podaniach ludowych : o czarnoksiężniku Twardowskim / Lud, 1932, t. 31

extracted text
100
Zielonka — Tricholoma equestris. Ż. Poznań. (M.: Bedłka zielonka).
Zielonka szara — Russula resinus. Poznań.
Zimownik — Aster novi belgii. K. (M.: Żywotnik).
Żółwie ziele — Anthyllis vulnerarin. K. Za dotknięciem tą rośliną
otwierają się kłódki i zaniki, z czego niegdyś mieli korzystać zło­
dzieje. Lud opowiada sobie o gnieździć żółwia, otoczonego wszech­
stronnie kołeczkami. Wyleciały one w powietrze za dotknięciem
ich tą właśnie rośliną, przyniesioną w pysku przez żółwia.10) 11
Żywokost — Symphytum officinale. Smażony korzeń leczy kości
złamane.
§ Żyto — Secale cereale. Pierwsze kwiecie wargami uchwycone
i połknięte chroni przed febrą (malarją). K.11) W Nowy Rok
gotowano w powiecie żnińskim kluski z kłosem żytnim wewnątrz.
Każdy członek rodziny zjadał taką kluskę, by się uchronić przed
chorobami.11) Na pasterkę zabierano dawniej wiązkę słomy żyt­
niej. Słomą tą obwiązywano drzewka w ogrodzie, by je uchronić
przed zającami.

ZUSAMMENFASSUNG.
Beim Sammeln von Sagen, Aberglauben und Volksbräuchen in Kujawien und im Kreise Żnin hat Verfasser auch Material botanischen
Inhalts erhalten. Daraus entnommene Namen der Pflanzen, ihre Anwen­
dung in der Volksmedizin und im Aberglauben, ergänzt durch Beiträge
aus anderen Teilen Grosspolens, sind im obigen Verzeichnis zusammen­
gestellt worden.

JAN KUCHTA

MOTYW MATKI BOSKIEJ — UCIECZKI GRZESZNYCH
W PODANIACH LUDOWYCH O CZARNOKSIĘŻNIKU
TWARDOWSKIM
(LE THÈME DE LA SAINTE VIERGE, REFUGE DES PÉCHEURS DANS LES
LÉGENDES POPULAIRES CONCERNANT IE SORCIER TWARDOWSKI)

I. Wstęp. Wśród wielu obcych, wędrownych motywów, które za­
pożyczone z różnych podań, i lokalnie odpowiednio przetworzone,
weszły w skład cyklu podaniowego o sławnym krakowskim czarno­
księżniku XVI w. mistrzu Twardowskim, zwraca naszą uwagę osobli­
wie jeden. Mam tu na myśli motyw Najświętszej Marji Panny, ratującej
porwanego przez djabła i unoszonego do piekieł czarnoksiężnika, hulaj
10) Klinger, Z motywów wędrownych pochodzenia klasycznego. Ser. II.
11) Knoop, Volkstümliches aus der Pflanzenwelt. Zft. d. nat. Abt. Jhrg. XI,
pag. 52 i 72.

101
duszę Twardowskiego, od potępienia wiecznego, w ostatniej już chwili.
Motyw ów zaliczam do powszechnej na polskiem terytorjum etnograficzneni grupy motywów podaniowych o „Matce Boskiej — Ucieczce
grzesznych“.
Uwagę etnografa zatrzymuje on na sobie mimowoli. Jesl bowiem
w najwyższym stopniu rodzimy, nadto wiele zamknął w sobie głębo­
kiego uczucia, oraz ogrom szczerej wiary ludu w pomoc Bogarodzicy,1)
nie zawodzącej nigdy, gdy kto w „złej przygodzie“, pod „Jej ucieka
się obronę“.
Swój wyraz słowny znalazła zaś ta szczera ufność silnie
wierzącego w pomoc Marji ludu, na różnych terytorjach Polski nietylko w zasadniczem podaniu o Twardowskim czarnoksiężniku, ale
także, jeszcze wyraziściej nawet, w licznych jego lokalno-prowincjonal
nych warjantach. Jest on tak prosty, ale tak czarowny zarazem, tak
pełen swojskiego piękna, jakoteż i szczerej poezji z głębokich pokładów,
rodzimych źródlisk płynącej, gdy wylicza te wszystkie sposoby „w jakie
Marja grzeszników ratuje“, że warto poświęcić tym podaniom, żywym,
chociaż fragmentarycznym tylko ilustracjom kultu Marji w Polsce,
słów kilka.
II. Motyw „Matki Boskiej — Ucieczki grzesznych“ w tekście za­
sadniczym cyklu podaniowego o Twardowskim. (Na tle analogicznych
obcych opowieści i wierzeń polskich).
1. Zasadnicze ujęcip motywu.
Jak w wielu analogicznych podaniach obcych, tak też w podaniu
o mistrzu Twardowskim, znajdujemy motyw ocalenia przez Bogarodzicielkę bohatera, który kiedyś dawniej w życiu był Jej wiernym czci­
cielem, a teraz w ostatniej chwili, pełen skruchy, zawezwał znów Jej
pomocy. Bogarodzica występuje tu w roli najgroźniejszej przeciwniczki
„syna ciemności“, szatana i staje z nim do zwycięskiej walki o zba­
wienie duszy Twardowskiego. Najszerzej prawi o tem tekst zasadniczy
podania, spisany przez K. W. Wójcickiego.
Według niego krakowski czarnoksiężnik, który nie myślał nawet
0 dotrzymaniu djabłu zobowiązań, z paktu z nim wynikających, wesoło
1 bez troski używa życia. Szatanowi jednak po długich wysiłkach udało
się przecie w podstępny sposób zwabić go do karczmy „Rzym“ i porwać
go stąd. Ofiara poddała się losowi, whlząc, że nie może złamać „szla­
checkiego słowa“. Zawrzało radośnie stado sów, wron, kruków i puhaczy. Djabeł podąża drogą powietrzną triumfalnie z ofiarą do piekieł.
„Lecą wyżej, coraz wyżej. Twardowski... spojrzy na dół widzi ziemię,
a tak wysoko podleciał, że wsie widzi takie małe jakby komary, miasta
duże jakby muchy', a sam KRAKÓW, by' dwa pająki razem. Żal mu
serce*ścisnął: tam zostawił wszystko drogie, co polubił i ukochał, a więc
podleciawszy wyżej, gdzie ni sęp, ni orzeł Karpat, skrzydłem wiatru
nie poruszył, gdzie zaledwo okiem sięgnął, ze zmordowanej piersi
silnie dobędzie ostatku głosu i zanuci pieśń nabożną“.
1) A. Fischer, Lud Polski, Lwów 1926, s. 178.

102
„Byla to jedna z kantyczek, które dawniej, w swej młodości, kiedy
nie znał żadnych czarów, duszę jeszcze miał niewinną, ułożył na część
Marji i śpiewał zawsze, codziennie. Głos jego niknie w powietrzu choć
śpiewa serdecznie; ale pasterze górale, co pod nim na górach paśli,
zdziwieni podnieśli głowy, chcąc wiedzieć skąd pieśń pobożna słowa
im z chmurą przynosi. Głos jego bowiem nie poszedł w górę, ale przy­
legł do tej ziemi, by zbudował ludzkie dusze“.
Skończył pieśń całą: zdziwiony wielce, patrzy, że wgórę nie leci
wyżej, że zawisł w miejscu. Spojrzy dokoła — już towarzysza nie widzi
swojej podróży; głos jeno mocny nad sobą słyszy, co brzmiał w sinawej
chmurze: „zostaniesz do dnia sądnego zawieszony, jak teraz“.2) Tak
wedle wierzeń ludu polskiego dzięki Marji ocalała dusza Twardow­
skiego — najsłynniejszego, krakowskiego czarnoksiężnika XVI w.
2.

Geneza zasadniczego motywu.

Genezy motywu, który przed chwilą poznaliśmy, doszukiwać się
należy głównie w szeroko rozpowszechnionym na terytorjum Polski
„Kulcie Marji“, chociaż na jego sformułowanie wpłynęło i kilka innych
czynników, które zkolei omówię, by tę zawiłą dość kwestję rozstrzy­
gnąć. Wśród nich pierwsze miejsce zajmują wątki wędrowne poda­
niowe. Od nich więc rozpocznijmy omawianie zagadnienia, które mamy
rozwiązać.
a) Motyw „Matki Boskiej — Ucieczki grzesznych“ w obcych po­
daniach o paktach z djabłem. W obcych podaniach o paktach grzesz­
ników z djabłem,' spotykamy motyw o skutecznej pomocy udzielanej
przez N. P. Marję, oddawna. W walce z szatanem wyzwala Matka Boska
ze szponów szatana niejedną ofiarę piekielnych mocy.
Do charakterystycznych tego rodzaju podań obcych należy
w pierwszym rzędzie stara legenda o Teofilu,3) sięgająca VI-go jeszcze
wieku, a opowiedziana po raz pierwszy przez Eutychiana, rzekomego
jego ucznia i świadka naocznego, jak sam twierdzi, wszystkiego, co
opowiada. Oto co głosi legenda: Teofilus, sławny ekonom kościoła
w mieście Cylicji-Adana, pod wpływem niezasłużonych prześladowań
biskupa zapisał duszę djabłu. Wyrzekł się przytem Chrystusa i jego
Matki Przenajświętszej. Szatan spełnia teraz wprawdzie wszystkie ży­
czenia „sojusznika“, wyrzuty sumienia tego ostatniego jednak, nie
pozwalają mu korzystać z owoców paktu z szatanem. Postanawia przeto
ratować duszę. Zwątpiwszy o wszelkiej innej pomocy, udaje się z prośbą
0 pomoc do ucieczki grzesznych Najśw. Panny Marji i wśród łez, postów
1 pokuty czterdzieści dni i nocy błaga Ją o litość i przebaczenie. W ciągu
czterdziestej nocy ukazuje się mu Najśw. Panna Marja, gniewa się nań
i robi wyrzuty z powodu jego ciężkiego grzechu, ale zarazem wlewa
w jego serce nadzieję. Jeszcze trzy dni modli się Teofilus w kościele,
nie przyjmując żadnego pokarmu, a wtedy jawi mu się Matka Boska
po raz drugi i przynosi wesołą wieść, że grzech jego został mu przeba­
czony. Po dalszych trzech dniach pojawia się po raz trzeci i oddaje mu
2) K. W ł. Wójcicki, Klechdy. Warszawa 1837, T. 1, s. 182—210.
s) A. Graf, Geschichte des Teufelglaubens. Jena 1893, s. 229 i n.

103
przeklęte pismo. Następnego tygodnia w niedzielę opowiada o tem
Teofilus biskupowi i ludowi w kościele. Potem zachorował i rozdawszy
cały swój majątek między biednych umarł po chrześcijańsku.
Nie będę tu oczywiście wyliczał wszystkich obcych opowieści
i legend o paktach z djabłem i sposobach, w jakie Matka Boża ratowała
skruszonych i rozpaczliwie błagających Ją o pomoc grzeszników z rąk
mocy piekielnych. Przypomnę tylko dla ilustracji opowieść, która głosi,
że z pomocą Matki Boskiej odebrał także swój cyrograf św. Aegidius.
Wyrzekłszy się jednak magji, musiał on wpierw siedem lat, wstąpiwszy
do zakonu Dominikanów, pokutować i czekać na to.
Streszczę wkońcu nadto opowieść o jakimś żołnierzu, (Militarius“)4),5 który popadłszy w takie ubóstwo, że nie miał ani grosza
w kieszeni i powziąwszy postanowienie zapisania duszy djabłu wzamian
za pomoc, po zaklęciu djabła przy pomocy jakiegoś Żyda wyrzeka się
nawet Chrystusa. Matki Boskiej jednak w żaden sposób wyrzec się
nie chce. A gdy djabeł uporczywie się i tego domagał, żołnierz stoczył
z nim walkę i wkońcu został uratowany w cudowny sposób, dzięki
kultowi, jaki żywił dla Najświętszej Bogarodzicielki.
Kilka tych podań obcych o skutecznej pomocy udzielanej przez
Najśw. Marję Pannę żałującym za grzechy sojusznikom szatana przy­
pomniałem dlatego, by uwolnić się od ewentualnego zarzutu, że nio
znam ich historji. gdy mimo wszystko — wbrew dawności ich, stwier­
dzę, że na terytorjum polskiem w podaniach o Twardowskim, pomi­
nąwszy sam „pień zagadnienia“, są one w lwiej części rodzime i ory­
ginalne.
b) Analogiczny motyw w Kacpra Twardowskiego „Pochodzeniu
miłości Bożej“ (XVII w.). Samo skonstatowanie faktu, że omawiany
przez nas motyw należy do rzędu „motywów wędrownych“ i hipoteza,
że pod ich wpływem dostał się do cyklu podaniowego o Twardowskim,
nie rozwiązuje jeszcze sprawy jego genezy definitywnie. Nie można
bowiem zamykać oczu na cały szereg innych szczegółów, które zapewne
na jego ukształtowanie się w równie silny sposób oddziałały, a może
i o jego powstaniu rozstrzygnęły. Nie można pomijać naprzykład w tej
kwestji wywodów A. Maciejowskiego.6) Zdaniem jego do cyklu podań
o Twardowskim, dostał się nasz motyw w dość szczególny sposób,
względnie późno, bo dopiero w XVII w.
Imiennik krakowskiego czarnoksięskiego mistrza, mianowicie —
poeta Kacper Twardowski, wydał w roku 1628 dziełko „Pochodzenie
miłości Bożej z pięciu strzał ognistych“, gdzie między innemi opisuje
takie swe przeżycie: Otóż raz, kiedy
„Noc była chmurna a mrok ciemnooki,
Głową o same tykał się obłoki,
Z lasów pobliższycli wiatry powstawały,
Które gwałtowne wichry pobudzały...“
4) Karl Kiese w etter, Faust in der Geschichte und Tradition. Leipzig
1893, s. 116.
5) A. Maciejowski, Piśmiennictwo Polskie. IU str. 635.

ujrzał poeta K. Twardowski szatana, który pospołu z całym rojem pocz­
war straszliwych zgubić go pragnął. Przerażony wezwał pomocy N. P.
Marji i Aniołów Świętych i piekło straciło moc swoją i odstąpiło od
niego.
Wedle Maciejowskiego to podobieństwo nazwiska i sytuacji mogło
przyczynić się do wprowadzenia tego motywu do cyklu podań o czarno­
księżniku Twardowskim, któremu niekiedy nadają nawet imię Kacpra.
Przytoczony wyjątek uważa on za decydujący dla genezy wątku.
Przypuszczenie Maciejowskiego jest w zasadzie słuszne. Hipotez
w tej sprawie możnaby postawić jeszcze wiele. Możnaby się nie bez
racji doszukiwać bowiem genezy omawianego wątku także w apokry­
fach, kazaniach, pełnych apokryficznych pierwiastków, i płynących
stąd popularnych wierzeniach, łatwo się rozpowszechniających. Można
nawet przypuszczać, że motyw jest tworem jakiegoś z duchownych,
który dla podania ludowego dodał „obyczajne“ zakończenie „moralisatio“, tak podówczas pospolite a odpowiadające omówionym wierze­
niom popularnym.
c) Popularne polskie wierzenia ludowe o „Matce Boskiej-Ueieczce
grzesznych“. Popularne polskie wierzenia ludowe o „Matce Boskiej —
Ucieczce grzesznych“ są bardzo ciekawe. Współczesna czasom formo­
wania się cyklu podaniowego literatura czarodziejska, (chociażby „Cza­
rownica powołana“ '’), i akty procesów o czary, jako najlepsze źródła
do poznania tych „wierzeń“ ilustrują je wspaniale. Lud polski uważa
Matkę Boską za najgroźniejszą przeciwniczkę szatana, a zarazem za
najpewniejszą ucieczkę największych chociażby grzeszników. Dlatego
szatan, jak widzimy z „Czarownicy powołanej“, „pilnie baczy“, czy ci,
którzy do jego pomocy się uciekali, są skłonni nietylko do odstąpienia
wiary i nabożeństwa chrześcijańskiego, ale także „tej szerokiej nie­
wiasty, ponieważ tak błogosławioną Pannę Marję nazywają...“ Cza­
rownicy zaś i czarownice naodwrót, jak . świadczą akta procesów
o czary, każdy warunek chętnie przyjmują, ale tylko Marji wyrzec się
często nie chcą. Zdarzało się, że czarownica zgadzała się wyrzec się
Boga, natomiast Matki Boskiej i Wszystkich Świętych żadną miarą
wyrzec się nie chciała,7) albo czarownik zgóry zastrzegł się, że wyrze­
kając się Matki Boskiej”) nie czyni tego na zawsze...“).
Pomijając zaś już nawet „literaturę magiczną“ i dziedzinę czarów,
ileż to pięknych podań, będących dowodem głębokiego kultu Marji,
znaleźć możemy w ówczesnych dziełach takich, co do których pewni
jesteśmy, że wielki wpływ wywarły na ukształtowanie się cyklu poda­
niowego o Twardowskim. Weźmy np. Albrechta Radziwiłła „Dyszkurs
nabożny“, z którego przecież cały „motyw odmłodzenia“ przeszedł do
podania o Twardowskim. Otóż tam znachodzimy między innemi taki
e) Poznań 1639; Rozdział „O sposobie przeklętej czarownic profesji albo
wyznania“.
7) Księga miasta Kleczewa (rękopis) K. 69.
8) S. X. Kilka słów o czarownicach w Polsce. Przyjaciel ludu. Leszno 1844,
str. 178.
9) K. Koranyi, Łysa Góra. Studjum z dziejów wierzeń ludowych w Polsce
w -XVII i XVIII w. Lwów 1929, s. 17.

105
ciekawy przyczynek do marjologji polskiej, dowodzący ogromnej jej
popularności.
Pewien bernardyn, Włoch, odprawiał w Rzymie mszę właśnie
w chwili, kiedy król polski Zygmunt III walczył z rokoszanami pod
Guzowem. Nagle, wciąż jeszcze odprawiając mszę krzyknął bernardyn:
„O Polsko, jako ty masz wiele obrońców“. „Po mszy pytany, dlaczego
ozwał się tak głośno, pod posłuszeństwem zeznał, iż widział, jakoby
dekret Bóg wydał na Polskę jakąś, aby zginęła, i dopuścił, żeby pod­
dani wygrali przeciwko królowi, zatem i państwo miało upaść. Ale
Najświętsza Panna, z stołka swego ruszywszy się, padła na oblicze
swoje, przed Majestatem Bożym, a za jej powodem Patronowie polscy,
upadając także, prosząc o odmianę dekretu, najłaskawszą sentencyą
uczynił Bóg tak i zniósł dekret pierwszy, żeby król wygrał“.1(j
Za tak potężną Orędowniczkę, tak łaskawą i litościwą uważał lud
polski powszechnie Najśw. Pannę Marję.
d) Kult Matki Boskiej w Polsce, jako czynnik zasadniczy i decy­
dujący dla wyjaśnienia genezy motywu. Wracając teraz do rozważań
nad powstaniem omawianego motywu, podkreślę, iż zbyteczne byłyby
roztrząsania na temat, którą z omówionych hipotez, jako słuszną,
wybrać należy. Nie ujmują bowiem tego, co w zasadzie o genezie za­
decydowało i poruszając tylko poszczególne czynniki, które oddziałać
tu mogły (a wszystkie razem równocześnie zapewne oddziałały), zapo­
minają o głównym i decydującym, o kulcie Marji w Polsce. Według
mego zdania bezpośrednią pobudką dla stworzenia motywu
mogło być wyżej przytoczone opowiadanie Kacpra Twar­
dowskiego z XVII w., poczem jego dalsze sformułowa­
nie dokonywało się pod wpływem zarówno obcych wędrownych
wątków podaniowych, jak też i wierzeń lokalnych, kazań, literatury
apokryficznej. Ale decydującym dla genezy czynnikiem jest „K u 11
M a r j i“. Dzięki niemu bowiem jedynie tylko i odnośne podania i ka­
zania i wyjątki literackie były tak znane, popularne, aktualne — cie
szyły się taką wziętością. Dzięki niemu tylko ustęp z „Pochodzenia mi­
łości Bożej“... Kacpra Twardowskiego mógł przedostać się tak łatwo
do cyklu podań o ulubionym czarnoksiężniku, którego ogół nie chciał
i nie mógł oddać na pastwę djabłu, a dla którego tak łatwo znaleźć
było wybawicielkę. Łatwo zaś dlatego, bo Imię N. P. Marji było po­
dówczas na ustach mieszkańców Krakowa, bez przerwy omal, a kult
Jej tak głęboko się zakorzenił, że we wszystkich tak najdrobniejszych,
jak i najważniejszych potrzebach i to zarówno prywatnych, jak
ogólnych, mimowoli już i odruchowo do Niej się udawano z prośbą
o pomoc. Kult Marji dla ukształtowania się omawianego motywu był
czynnikiem decydującym. Bez niego nie znalazłby się on w podaniu
polskiem tak, jak nie znalazł się w niemieckiem podaniu o czarno­
księżniku Fauście.
Lud danego tery torjuin nie wszystkie obce motywy przyswaja
sobie. Nie wszystkie „przypadają mu do serca“. Wybiera wśród różno­
rodnych słyszanych „ulubione“ — odpowiadające jego wierzeniom
10) I.

Chrzanowski,

Z epoki romantyzmu. Kraków s. 326.

i temu, co „czuje“. Wyraźnie zobaczymy to, przeglądając liczne „warjanty“ naszego motywu, które uległy swoistemu przetworzeniu. Prze­
gląd ich umożliwia poznanie doniosłej wytycznej dla przyszłej metody
badań psychologji twórczości ludu. Dowodzi bowiem jasno, iż „twór­
czość przetwarzająca“ (Umschaffen) danego ludu, jest nieocenionem
źródłem dla poznania jego światopoglądu, świata uczuć, dążeń. Lud,
przetwarzając dany motyw, zdradza je spontanicznie. Zarazem przegląd
warjantów dowodzi doniosłej roli, jaką odgrywa kult Marji, gdy chodzi
o genezę zarówno zasadniczego ujęcia omawianego przez nas motywu,
jak też i jego licznych warjantów.
III. Motyw „Matki Boskiej — Ucieczki grzesznych“ w warian­
tach podania o Twardowskim. O uratowaniu Twardowskiego —
słynnego czarnoksiężnika XVI w., ongiś czciciela Marji, później wiel­
kiego grzesznika i sojusznika szatana, ze szponów tego ostatniego opo­
wiada lud nietylko Krakowa, ale i całej Polski. Niema powiatu, w którymby nie znano tego motywu. Oczywiście tak szeroki obszar, na
którym rozbrzmiewa podanie — nieoparte o tekst pisany i tak wielka
różnorodność światopoglądu, poziomu umysłowego, życia uczuciowego,
religijnego, upodobań słuchaczy, wpłynęła na to, że zasadnicze sformu­
łowanie omawianego motywu uległo licznym przekształceniom i że na
terytorjum polskiem znamy całe dziesiątki warjantów tego ulubionego
motywu.
W prostocie serca bowiem, każdy nowy przetwórca, przedstawiał
sobie i najbliższym sposób tego uratowania w sposób, jaki najbardziej
jego prymitywnym poglądom i wierzeniom na tę sprawę odpowiadał,
odkrywając w ten sposób mimowoli to, co o Marji wiedział, wierzył
w niedostępnych głębiach swego umysłu i w najdalszych zakątkach
swojego serca czuł...
Przejdźmy te warjanty pokolei. Zacznijmy od Krakowa. Otóż
lud krakowski opowiada o ocaleniu unoszonego przez djabła do piekieł
Twardowskiego przez Najświętszą Pannę rozmaicie. Pomijając tekst
zasadniczy, który już znamy, ciekawsze warjanty z Krakowa
brzmią tak:
(Twardowski)), będąc już w mocy czarta, który go unosił w po­
wietrze, ujrzał w locie pod sobą Kraków i ze strachu, czy ze wzruszenia
nie mogąc przeżegnać się, bo mu djabeł rękę w pazurach swoich ściskał,
ani zmówić pacierza, którego zapomniał, zanucił godzinki do N. Panny,
zapamiętane z lat dziecinnych; wówczas djabeł go puścił i zniknął,
zostawiając samego, zawieszonego w powietrzu...11).
Ale znamy jeszcze bardziej charakterystyczny warjant, pochodzący
z Krakowa. Oto głosi on o ocaleniu Twardowskiego:
...(Djabeł) wyrwał drzwi od karczmy, wpakował na nie Twardow­
skiego i tak go unosząc, wyleciał z nim w powietrze. W tej strasznej
chwili Twardowski przypomniał sobie Godzinki, które ongiś, za lep­
szych czasów, śpiewał na cześć Najświętszej Marji Panny. Przejęty
trwogą śmiertelną szlachcic jął błagać tę cudowną Orędowniczkę naszą
J1) O. Kolberg, Lud

- Krakowskie. Kraków 1871, V. s. 20—23.

107
o pomoc i donośnym głosem śpiewać owe godzinki. Najświętsza Orę­
downiczka ulitowała się nad nim i to sprawiła, że ohydny djabeł runął
z powietrza na ziemię, a Twardowski na owych drzwiach siedząc, za­
wisł w powietrzu. Tak wisieć tam będzie wysoko pod niebem aż do
dnia sądnego, gdy po tej długiej pokucie przyjdzie czas zmiłowania na
niego, za owo grzeszne pokumanie się z czartem.12) 13
Przypatrzmy się zkolei warjantom z okolic Krakowa. Opowiadają
one o cudownem ocaleniu mistrza Twardowskiego przez Najświętszą
Pannę znów co innego:
Wieśniacy z Szczodrkowic: np. każą mu pokutować nie na księ­
życu, lecz pod progiem piekielnym: ...a djabli porwali go. Twardowski
śpiewał godzinki, które ułożył w powietrzu, nic jednak nie pomagało.
„Dopiero jak se ochwiarowau do Matki Boski, dopiero go ciśli pod
progiem piekielnym i tam leży i tam będzie leżau już do sądnego dnia...“
W tej samej wsi opowiadają jednak i tak: „dopiero jak ułożył godzinki
do Najświętszej Panny, tak go ciśli na piekielną bramę“.18)
W powyższych wypadkach nie jawi się osobiście N. P. Marja. Już
bowiem sam dźwięk pieśni, godzinek, ka n tycz ki na Jej cześć zanuconej,
lub też ofiarowanie się Jej wystarcza do uratowania grzesznika. Analo­
gicznych warjantów możnaby przytoczyć bardzo wiele. Podają je KI.
Bąkowski14),15Ł. Gołębiowski1B) i inni. Przejdę jednak do jeszcze cie­
kawszych odmian. Oto ciekawa scena z nad progu piekła wedle ludu
z okolic Prądnika i Zielonek:
„W piekle Judasz wisi za drzwiami, worek przy nim leży, zaś
Twardowski siedzi na progu, godzinki odmawia. Byliby Twardowskiego
djabli dawno zaczapili, lecz gdy go nieśli, komponował godzinki do
Matki Boskiej. Jeżeli idą ku niemu djabli z widłami, on co duchu od­
mawia: „Przybądź mi Pani ku pomocy, a wyrwij mnie z nieprzyjaciół
mocy“, więc czemprędzej odlatują i wziąść go w męki nie mogą. Dla
tych godzinek będzie on w sądnym dniu wybawiony“.16)
Lud z Podgórza w Krakowskiem opowiada o ciekawie pojętej,
osobistej interwencji N. P. Marji: 17)
...Baśń niesie, że przecież djabli Twardowskiego wzięli. Nie mogli
go jednak wtrącić do piekła, bo Twardowski ułożył „godzinki o Matce
Boskiej“ i gdy go djabli nieśli do piekła, śpiewał je. A Matka Boska
podała mu z nieba koniec Swego płaszcza, którego Twardowski mocno
się chwycił i dotychczas wisząc między niebem a piekłem, trzyma się
tegoż, djabeł zaś dotąd ciągnie go do piekła za nogi, lecz nie może go
ściągnąć...
Teraz dopiero widzimy jak piękne owoce, w formie warjantów
bardzo swojskich, pełnych głębokiej poezji, z głębokich pokładów ro­
dzimych źródlisk płynącej — dało zasadnicze sformułowanie anali­
12) J. Grajnert, Legendy o Malce Boskiej. Warszawa 1904, s. 25.
13) S. Ciszewski, Krakowiacy. Kraków 1894, Tom. 1. s. 22—29.
14) „Podania i legendy krakowskie“. Kraków 1899.
15) „Lud Polski“. Warszawa 1830,
16) O. Kolberg, Lud. Krakowskie, Kraków 1874, S. VII. s. 20.
1‘) S z. Gonet, Rękawka i Skały Twardowskiego w Podgórzu. Lud III,
s. 77.

108
zowanego motywu na terytorjum krakowskiem. To samo zjawisko spo­
tykamy i poza Krakowem, nietylko w najbliższych jego okolicach, ale
i na dalszych obszarach Rzeczypospolitej.
Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w powiecie olkuskim
opowiada: ,,,Djabeł niesie Twardowskiego a on mówi: „Bede twój,
albo i nie bede, jesce ja o Bogu nie zapomniał“. Bierze, wyjmuje papier
i pisze sobie godzinki i śpiewa. Już byli niedaleko piekielnej bramy,
jak Twardowski gadał z pokłonem Panno Święta ,,i djabeł ciepnou go
kole bramy piekielnej“ 1R).
Lud podduklański (Iwonicz) także bardzo charakterystycznie
przedstawia sobie sposób uratowania Twardowskiego przez N. Pannę:
...Nieśli go tak, a on pisał godzinki, a djebłom coraz cienży, cićnży
i jak przyszli nad piekło, on napisał te słowa: „Z pokłonem Panno
Święta“. A djebli: „Oho“, już nic z tego, już go szeroka zastępieła“,
(„szeroka“ = Matka Boska — tak często nazywana w literaturze
magicznej i formułach wyrzekania się Boga, przy zawieraniu
paktu z szatanem), i puścili go, a on tak został wisieć, aż do sądnego
dnia...“ ls)
Na przykładach tu podanych widzimy, jak dalece odbiegł lud polski
od zasadniczego sformułowania motywu, jak o niem zupełnie za­
pomniał, zastąpiwszy go swemi, własnemi, oryginalnemi a tak rodzimemi „wytworami“. Na zakończenie dodam jeszcze kilka innych od­
mian:
W podaniach Górali Beskidowych tern, co ratuje Twardowskiego
ze szponów djabt lskich, jest zamiast godzinek różaniec ...Juści jak po­
tem (djabeł) skocył, jak porwie Twardowskiego i pocisnou go na pleci
i poleciał do piekła; ale uleciał spory kawał drogi, zaleciał ś nim nad
piekło, leć sie djebał zmordował i ju go dalej ni móg nieść i spytał sie
go, co tam ma na sobie, co tak cięzi? coś to wziou? Różaniec. Zkądeś
to wziou? A mam po matce i ojcu. Ciś to na ziem. To kiedy nie kciał
zrobić, djabeł go już nimóg nieś daleko i puścieł go na ziem i uciek.
Tam pono ma Twardowski pokutować, jaz do sądnego dnia...20)
Z Lubelskiego podaje O. Kolberg taką wersję: 2]) ...Taki djabli zna­
leźli sposób, że Twardowskiego wzięli do piekła, ale go niosąc, gdyż
przez ten czas Twardowski śpiewał godzinki do N. Panny i gdy już
kończył i podróż i godzinki a zaśpiewał przed bramą piekielną: „Z po­
kłonem Panno Święta“ i uklęknął, uciekli djabli i postawili tak klę­
czącego, aż dotąd przed bramą piekielną...“
Na tern kończę przegląd warjantów. Z porównania ich wynika, że
polskie warjanty z obcemi mają mało nici wspólnych, prócz tej jednej
nitki zasadniczej — pomysłu. Są w zupełności oryginalne.
Odtwarzają to, co lud nasz myśli i wierzy o swej Królowej Niebieskiej,
do której we wszystkie]) swych potrzebach biegnie tak chętnie z prośbą
ls) S t. Ciszewski, Lud rolniczo-górniczy z okolic Stawkowa. Zbiór
wiad. do Antr. Kraj. Kraków 1887, T. XI, s. 7 i 57.
19) B. Gusta w i c z , O ludzie Podduklańskim. Lud VIT.
20) W ł. Kosiński, Materjały do etnografji Górali Bieskidowych. Zbiór
wiad. do Antr. Kraj. V, s. 190—197.
21) O. Kolberg, Lud XVII, s. 107.

109
o pomoc. A tem samem są jedynie potężnym i pełnym poezji żywym
wyrazem kultu Marji na ziemiach polskich, wyrazem podyktowanym
najgłębszą potrzebą serca, a nie jakimś motywem obcym, wędrownym,
który mógł być tylko pobudką do tego, by na czarownej kanwie wierzeń
ludu wyrósł terť cudny, polny kwiat podań o Królowej Polskiej Korony.
Fakt, iż dziewięćdziesiąt procent omawianych warjantów pochodzi
z Krakowskiego i najbliższych okolic, dowodzi, iż kult Marji w Kra­
kowie znajdował swe źródło, że tam gorzały główne jego ogniska, że
tylko w Krakowie więc mogło znaleźć miejsce zasadnicze sformuło­
wanie motywu Matki Boskiej — ratującej Twardowskiego z rąk sza­
tana. Stąd dopiero wątek ten rozszerzył się po całej Polsce...
Na tem kończę etnograficzną jego analizę. Analizę zestawionego
materjału, jaki niewątpliwie da jeszcze ciekawsze wyniki, gdy chodzi
0 problemy, wkraczające w dziedzinę badań psychologji etnicznej, prze­
prowadzę w osobnej rozprawce. Tu chodziło mi tylko o zilustrowanie,
że motyw „Matki Boskiej — Ucieczki grzesznych“ w podaniu o Twar­
dowskim jest w świetle analizy etnograficznej tylko wyrazem hołdu
1 miłości ludu polskiego dla swej niebieskiej Orędowniczki, przed której
imieniem nawet pierzcha najgroźniejszy wróg ludzkości — szatan.
RÉSUMÉ.
Un des motifs les plus intéressants dans les légendes populaires con­
cernant Twardowski est celui de la Sainte Vierge Refuge des pécheurs qui
sauve Twardowski de la puissance du diable. Le motif de la Sainte Vierge
sauvant un pécheur des mains du diable est un motif ambulant qu’on ren­
contre aussi dans les légendes étrangères. En en examinant la genèse dans
ce qui concerne les légendes polonaises se rapportant à la personne de
Twardowski, il faut constater que le stimulant qui contribua directement
à créer ce motif put être fourni par le récit du poète Gaspard Twardowski
(XVII s.) décrivant l’intervention de la Sainte Vierge qui le délivra des
mains du diable. Dans la suitfe, ce ihème se précisait sous l’influence des
motifs ambulants, des croyances locales et de la littérature apocryphe. Ce­
pendant le facteur décisif est à chercher dans le culte de la Vierge, si
caractéristique pour le peuple polonais.
STANISŁAW KRYCZYŃSKI

MATERJAŁY ETNOGRAFICZNE
1. Święcenie wody i soll w dawnych czarach mieszczańskich
(Wyjątki z kilku rozpraw sądowych 1675—1682)
(La consécration de l’eau et du sel dans la sorcellerie bourgeoise.)

1. W rozprawie Szymona i Agnieszki Szostaków przeciw Walen­
temu i Zofji Kolasom o oszczerstwo (Kolasina „zadała “ Szostakowej,
iż jest czarownicą i na ożogu jeździ), toczącej się przed sądem wój­
towskim miasteczka Przecławia (dziś w pow. mieleckim) dn. 26 lipca
1675 r. — Zofja Kolasina zeznała:

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.