c35a7b632f25fa99f6f5bad87461eee0.pdf
Media
Part of Boże Narodzenie w Radłowie, powiat tarnowski / Lud, 1904, t. 10
- extracted text
-
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE.
(Powiat brzeski).
Podai
Dr. Władysław Semkowicz.
Młodzież polska z pod słomianej strzechy tłumnie garnie
się dziś do szkół średnich, żądna wyższej wiedzy i wykształ
cenia. Młodzież ta przynosi na ławę szkolną zasób pojęć i tradycyj, zwyczajów i właściwości mowy ludu, z którego wyszła.
Jednak skutkiem conajmniej ośmioletniego przebywania w większem mieście, ocieranie się pośród kolegów z »intelligencyi«
miejskiej i pojenia umysłu rozlicznemi naukami, zatraca ona
z czasem swój rodzinny, ludowy charakter, zapomina o ojczy
stych zwyczajach i tradycyach, porzuca piękne polskie wyra
żenia i zwroty, aby je zastąpić cudzoziemskimi. Ale zdarzało
mi się spotykać młodzieńców, którzy widząc tę ujemną stronę
oświaty, wypleniającej doszczętnie »przesądy światło ćmiące«,
z żalem wspominali o znikających z dniem każdym tradycyach
ojczystych i z zapałem oświadczali gotowość pracy nad urato
waniem ich od zagłady i zapomnienia. Mniemam, że takiej
młodzieży powinno podać rękę do wspólnej w tym kierunku
pracy nasze nauczycielstwo szkół średnich. Do każdego prowincyonalnego gimnazyum schodzi się młodzież włościańska
z okolicznych powiatów. Nauczyciel może więc zebrać materyał ludoznawczy z większego obszaru, więc jednego powiatu
lub nawet kilku sąsiednich. Praca taka wymaga naturalnie uło
żenia planu badania i eksploatacyi. Zwłaszcza przed feryami
Bożego Narodzenia, Wielkiejnocy i wakacyjnemi można zachę-
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
155
cić młodzież do notowania zwyczajów i obrzędów domowych.
Na niektóre kwestye koniecznem jest ułożenie kwestyonaryuza w sposób przystępny dla umysłów młodzieży. Do takiej
oracy najlepiej nadaje się dojrzalsza młodzież klas wyższych,
ód V gimnazyalnej począwszy. Tylko trochę dobrych chęci,
a wyniki pracy mogą być nader obfite i ważne. Poniżej podaiemy opis zwyczajów i obrzędów w czasie Świąt Bożego Naodzenia w Radłowie pod Tarnowem, wedle wskazówek
opowiadania Franciszka Gawełka ucznia V klasy gimnazyum
w Tarnowie.
I. Wigilia Bożego Narodzenia. Rano myją się domownicy
w wodzie, do której wkładają pieniądze, aby ich nie brakło
przez rok cały. Gospodarze przygotowują siano i słomę dla
koni i bydła, aby w dzień Bożego Narodzenia me chodzie do
stodoły, co uważają za grzech. W dniu tym nikt me pożycza
nic od drugiego, aby nie potrzebował pożyczać rok cały. Rze
czy znalezionej nie przynosi się do domu, bo można przynieść
chorobę. Tak naprzykład, jeśli ktoś ma wrzody, pociera je sobie
urochem, poczem rozrzuca go na wsze strony; otóż kto by te
ziarnka grochu pozbierał, ten może dostać wrzodów. Ktoby
znalazł podymę od wozu a wziął ją do domu, może sobie przy
nieść mnogo szczurów. Wogóle, co się czym w wigilię, to się
czynić będzie przez rok cały. A więc nie należy pić wody, bo
się będzie miało pragnienie rok cały, zwłaszcza w żniwa. Syn
słucha szczególnie w dniu tym rodziców, bo gdyby go ojciec
ukarał, otrzymywałby kary rok cały. Jada się owoce święcone
w dniu Matki Boskiej Zielnej, aby zapobiedz w przyszłości ho
lowi gardła. — Skoro nadejdzie wieczór i pierwsza gwiazdka
zabłyśnie, domownicy łamią się opłatkiem, życząc sobie wza
jemnie zdrowia i powodzenia. Potem gospodarz kładzie na stole
dwa źdźbła zboża w kształt krzyża a na nie opłatek, na to
stawiają misy z potrawami. Będzie urodzaj na to, co jest w mi
sce, do której opłatek się przylepił. Podczas wieczerzy rachują
na ścianie cienie głów; czyjej głowy cienia niema na ścianie,
ten już nie doczeka się drugiej wilii. Ilość potraw ma byc nie
parzysta. Z każdej potrawy zostawia się trochę dla bydła.
o
wieczerzy kładzie gospodarz garść siana na stół, na mem kła
dzie bochenek chleba pszenicznego, obok stawia struclę w sro-
156
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
dku zaś opłatki i nóż. Wszystko to przykrywa białym obru
sem, a w kącie izby stawia snopek słomy. Potem »biją kopy«,
t. j. rzucają słomę za obrazy. Ile źdźbeł słomy zostanie za
obrazami, tyle będzie kóp zboża. Po wieczerzy schodzą się
chłopcy z całej wsi, jeden z nich bierze grubą pałkę, drugi
słomę i idą do sadów. Trzymający pałkę, uderza nią w drzewo
i krzyczy z całego gardła: »Bedzie rodziła!«. Inni odpowiadają:
»Nie bedzie rodziła«. Trzymający pałkę: »Trza ją uciąć!«. Inni:
»Nie trza ji ucionć!« Potem obwiązują drzewa słomą i idą da
lej. Dziewucha, chcąc się dowiedzieć, z której strony przyjdzie
»kawaler«, wychodzi po wieczerzy przed dom i nadsłuchuje;
w której stronie pierwej odezwie się psów szczekanie, z tej
strony przyjdzie kawaler. Jeśli chce wiedzieć czy w tym roku
wyjdzie za mąż, rachuje ilość drewien, które przyniosła do
izby. Jeśli ilość parzysta, to się wyda w tym roku. Przed i po
pasterce gospodarze zakładają krowom za drabiny koniczu
a koniom sieczki z owsem. Mówią, że w wieczór wigiljny
krowy i konie rozmawiają z sobą. Kawaler, chcąc się dowie
dzieć, która dziewucha będzie jego żoną, staje po pasterce
przed kościołem i je jabłko. Która dziewczyna przejdzie obok
niego w chwili, gdy spożywa ostatek jabłka, ta będzie jego żoną.
II. Boże Narodzenie. W dniu tym nie zamiata się izby, po
pierwsze dlatego, że Pan Jezus narodził się w barłogu, powtóre
aby nie było śnieci w pszenicy. Nie odwiedza się znajomych,
nawet syn ożeniony nie odwiedza ojca. Po obiedzie klękają
wszyscy domownicy i odmawiają pacierz, dziękując Bogu za
szczęśliwe doczekanie Świąt i prosząc o zdrowie i szczęśliwe
doczekanie następnego roku. Każdy, choćby najuboższy, je
mięso bydlęce, bo Pan Jezus urodził się wśród bydła.
III. Na św. Szczepan wstają gospodarze wczas, zbierają
»kolendę« ze stołu, potem krają kilka »skibek« chleba, podlepiają pod nie opłatek i dają tę »kolendę« krowom; koniom
dają chleb bez opłatka »bo koń nie chciał nieść Pana Jezusa,
ale powiedział, że jest głodny«. Za to teraz nienasycony. —
Na sumę biorą chłopcy owsa i bobu do kieszeni; trochę dają
święcić a resztę rzucają na swoje dziewuchy. Owsem posypuje
się w dniu tym śliwy, aby dobrze rodziły.
IV. Szopka. Piękny ten zwyczaj poszedł już prawie w za
pomnienie.
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
157
OSOBY.
1) SIWYKUBA (najstarszy pośród pasterzy)
2) MAŚCIBRZUCH (może zwany tak stąd, iż żyje w naj
większym dostatku)
3) FURGOŁ (posiada najwięcej piór na czapce)
4) CĘDZ1MLIK (mleczarz)
5) SUFLA (przezwany tak pogardliwie, jako mało zna
czący). '
i j
>
Wszyscy mają wielkie konopiane wąsy i brody, na gło
wie kapelusze papierowe w kształcie pierogów, ozdobione wguciemi piórami; odziani w kożuchy futrem na wierzch obró
cone.
WSZYSCY
(podchodząc do okien mówią razem:)
Przyślimy tu po kolendzio,
Niechaj nikomu zaprzykro nie bendzie,
Rac piosnecke wysłuchać
A nam kolendecke dać!
Ilńleluja!
Schodźcie sie bracia mili,
Bedziewa coś nowygo cynili.
(śpienaja jakąś kolende a skrzypek im przygrywa; mUmją
basella i dzwonki, zamieszone na palkach. Po odśpiewam« kolendy wchodzi do izby)
SIWYKUBA
»Obec wszystkiem kolenda, chtórzyśmy tu przybyli,
Abymy państwu coś nowygo “oznajmili!
Bez lat śtyry tysionce "od grzychu Adama
Zamknienta była ludziom niebios brama,
Ale sie "Ociec duchowny zlitował nad światem,
Zesłał Syna swygo, by sie nam stał bratem
Syn "Ojca niebieskigo, gdy sie na świat rodzi,
Wesoła nowina na ziemie przychodzi.
Przychodzi Józef z Maryjo, przychodzę aniołowie,
Każdy ze swem spiwaniem "oraz pastuskowie.
Zmianki pracy nasej, co Ci "oddajemy,
A w cem nieugoda, to Cie przeprosimy!
158
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
Dali koza, dali baran: me! "o bydełko moje
Paście mi sie, paście, a w kupie "oboje.
A ja se usiende, wezne swe skrzypecki,
Grał wam pieknie bende!
Zagram ja wam, zagram bydełko spiescone
Ale mi nie chco grać, bo nie wystrojone.
(Stroi skrzypce, siada na ziemi i śpiewa:)
Z tam - ty
Z tam - ty
stro - ny wo - dy Cho - dzo mo - je trzo - dy,
stro - ny po - la Cho -dzi trzo - da mo - ia,
do - dy rao - ja, do - dy.
ho - la mo - ja, ho - la.
(Wpada Frirgoi i Maścibrzuch)
MAŚCIBRZUCH (do Furgoła)
Furgoł! chto tu gra?
FURGOL
Atoli nas Siwykuba siedzoney gra sobie
(Zwraca się do Siwego Kuby)
Jak ja widzę, próżny rozkaz w tobie,
Ty tu siedzis i na skrzypeckach grajes,
A nie wieś, gdzie sie twoja trzoda pasie.
Zobacys durniu, ze bedzies wkrótce we wielgiem hałasie.
SIWYKUBA
Bodej twoje paści zawaliły trzody
Jak ja stary pryk nie pilnuje trzody.
Juz ja kilka lat tem panuje.
FURGOŁ (obrażony)
Nie wychwalaj ty samygo siebie,
Bo ja coś lepsygo "od ciebie!
SIWYKUBA
A coś ty lepsygo "odemnie?
FURGOŁ
Ja jezdem z dziada, pradziada,
Syn "ojca pastucha,
Moja matka pasała kozły
A siostra z nio głucha.
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
SIWYKUBA (śmieje się)
O toś ty wysokiego łoza,
Kiedy twój "ociec pasał świnie
A matka kiernoza.
MAŚCIBRZUCH (zwracając się do Furgoła)
A jak to twojemu “ojcu było? było?
FURGOŁ
tebula Chwiejontko, co mie pobiuł cięsko, a me letko.
Bo jak mie do dwora kozły paść wyprawiuł,
Dał mi dobry kożuch i to pało mie pobłogosławiuł.
MAŚCIBRZUCH
Dobrze ci tam było ?
FURGOŁ
Ba! dobrze mi było bom w kuchni bywał,
Kucharzom rondelki językiem "omywał.
łworzcy mie lubili, bom grywał na lirze,
dawali mi cęsto oblizać językiem talirze.
Winom pijał, konfitory jadał,
Co mi pan hajduk z pokoju wynosiuł.
MAŚCIBRZUCH (zwraca się do Furgoła)
Dobre "one były, boś sie "o nie prosiuł!
FURGOŁ
Był ci to pan dobry, zdrajca podstarości
Bo nieraz porachował moje grzysne kości.
A jak mie posondzili, zem ukrad kury z góry,
To mi dobrze zrobili wele moji dziury.
Ale co prawda, to nie grzych powiedzieć,
Napadli mie w piwnicy,
Jagem odmykał do skrzyni woźnicy.
Stawy były za górami,
Kiej sie chodziło do miasta z rybami,
Bo jagem posed do miłościwy go pana,
To mie tak przywitał, jak złygo hetmana.
A jak mie zacon łechtać po bokach scyrze,
Tom tak grał na "oba końce, jak gdyby na lirze.
159
160
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
MAŚCIBRZUCH
Takać to, taka zapłata u wieiemoznych panów,
Lepi służyć u ksiendzów plebanów,
Bo chto służy u mościwygo ksiendza,
Temu nie dokucy żadna bida, ani nendza.
SIWYKUBA
Prawdę bracie mówis, przyznam ci ja tego,
Bo ja tyz słuzuł pół roka u ksiendza jednygo.
Cłowiek sie wylezoł, kiedy nic nie robiuł,
A w nocy kraść chodziuł!
Był ci gros w kieseni, a zwłasca ’od fary,
Kiej sie wybierało z kościoła ochfiary.
MAŚCIBRZUOH i PURGOŁ (chcą odejść)
SIWYKUBA fdo nich)
Powróćcie, powróćcie bratkowie do zgody,
Pomóżcie mi wygnać wilka z moji trzody.
MAŚCIBRZUCII i FURGOŁ (wracają i mówią razem)
A widzis ty durniu, jak sie nśs ty prosis,
Choć sie nad nas wszyćkich wynosis.
Ty tu siedzis i na skrzypeckach grajes,
A nam strudzonem błazeństwa zadajes.
SIWYKUBA
Nie przeciwcie sie moi bracia kochani,
Bo ja wam nie ucyniuł zadny zły rany.
Przybliżcie sie do mnie, byśmy sie zgodzili,
W przyjazności żyli.
(MAŚCIBRZUOH podaje rękę SIWEMUKUBIE)
Ale dobrzy moi bracia mili,
Kej sie nas Cędzimlik obraca z kozłami?
MAŚCIBRZUCH
Tuła sie po leście, Boże rac być z nami,
By go jaka trwoga nie potkała;
Trufa moje serce bondź od cego złygo.
FURGOŁ
Broń Boże, by go jaka trwoga napaść miała,
Bo sie ta berdyja wele ścian tułała
Bez swygo mieskania:
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
MAŚCIBRZUCH (wskazując ręką w okno)
Atoli na łonce stare kozły zgania.
(CĘDZIMLIK wpada zdyszany)
SIWYKUBA (do niego)
A witajze Cędzimliku, kendyześ ty bawiuł,
Cyś ty barana lub “owce w lichocie “ostawiuł?
CĘDZIMLIK
A bodejze was bratkowie kośnica srodze potrzepała,
Bo sie moja trzoda nadzwycaj rozbiezała.
A w ty trzodzie nie stało mi jednygo barana,
Którygo ja sukał "od samygo rana.
A jak mi sie nieboga wilcy do trzody zbliżyli,
W “owce mi skocyli, barana mi wzięni.
SIWYKUBA
A jaki ten baran był? jaki?
CĘDZIMLIK
Kędzierzawy, biały
Chtóry chodziuł na przodzie, łaskawy i śmiały.
SIWYKUBA.
Ty wis dobrze “o tem,
Ze kędzierzawygo i śmiałygo psy targajo pod płotem.
CĘDZIMLIK
Ach moi bratkowie nie spominajcie mi tam “o tem!
Co mi ta “o tem spominacie wiele.
Lepi ty bracie Furgoł dobonć butelki z kobiele,
A ty Maścibrzuchu “olejku zytnego,
I pocenstujcie mnie sturbowanego,
Boć to dobrze wicie, ize na frasonek,
Abo sie powiesić, abo dobry tronek.
(Wyjmuje flaszę i pijo).
FURGOL {do MAŚCIBRZUCHA)
Dobywajze Maścibrzuchu z torby gorzalice!
MAŚCIBRZUCH
Byś zdech Cędzimliku, jak ci zdrowia zyce.
Lud. Rocznik X.
161
162
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
CĘDZIMLIK
Ba! Cartaś zjad!
Jak mój “ociec umar, ja miał zdychać,
Jus to “o tych przypowieściach, dawno było słychać
Bo jak sie nieborak carno kapusto zepsował,
To jaz na pionty tydzień zachorował.
A matka nieboga, jak “obiod sprawiła,
To tak spuchła, ze ledwie łaziła.
A ja, jak sie na tem “obiedzie dorwał bigosu ze solo,
Tom sie tak “obrypał, ze mie wszyćkie kichy bolo.
A jagem zjad scurzy “ogon,
Tom dostał zatwardzenie na dwudziesty pionty zagon.
MAŚCIBRZUCH
Ho! Ho! Ho!
Pijze sobie Cędzimliku ku zdrowiu swojemu, jak coś poćciwygo
A potem bedzies piuł do Furdygoła brata mygo.
CĘDZIMLIK
Jakozto jest, mecizna, cyli mientowa?
FURGOL
Pij, nie uważaj, bo to anyżowa.
MAŚCIBRZUCH
“On będzie zgadał, póki nie skostuje,
A jak skostuje to i wychla!
CĘDZIMLIK
Musi być ankiernik, bo go w pempku cuje.
MAŚCIBRZUCH
Prostaku, prostaku, nie wis, co dobrygo,
Bo to “od harendarza tutejsygo,
Co jo zowio dublizowa,
Po polsku mientowa.
SIWYKUBA
A to wiercipempkowa, co jo nazywajo... (namyśla się)
Bo jo nase niewiasty dobrze znajo.
Bo jak sie ji napije, to sie i położy,
Nietylko raz, ale i dwa razy.
MAŚCIBRZUCH
Nietylko niewiasty, ale i dziewecki
Rady sie napijać dobry gorzałecki,
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
163
Bo jak sie ji napijo srodze,
To sie na drugi dzień wywracajo po drodze.
CĘDZIMLIK (do Maścibrsucha)
Kiedy taka zdrowa, póki jesce zyje,
Podej Maścibrzuchu, niech sie ji napije.
MAŚCIBRZUCH (do Gędsimlika)
Byś zdech!
CĘDZIMLIK
By cie koci zjedli!
SIWYKUBA
Doś tego chłeptania! Teraz sie prześpijcie,
A jutro rano wstaniecie “o świcie.
A ja stary pryk dopilnuje trzody,
Zęby nie przypadły jakie złe przygody.
(Maścibrzuch, Furgoł i Gędzimlik kładą sie do snu)
MAŚCIBRZUCH (do Furgoła)
Cy ty Furgoł śpis, cy ci sie co zdaje?
FURGOŁ
Spałbyś bajduro, bo ci tych figlów nadzwycaj nie staje.
CĘDZIMLIK
Ach! mówię wam, bratkowie zgoła,
Tak mie przęsło światło trzy razy dokoła,
Bo jakby na mnie z pod ziemi wołało,
Pod sumieniem wam mówię, ze sie mi me śniło!
MAŚCIBRZUCH (do Furgoła)
Zaświć mu ta, zaświć pało miendzy °ocy,
A "on bedzie myślał, ze mu słońce świci w nocy.
FURGOŁ
Chyba ci to, chyba kury po wsi piejo,
Dziwki z karćmy ido i rady sie Śmiejo.
Abo tyz słowiki na hoinie śpiwajo,
Abo tyz gołombki na dachach gruchajo.
SIWYKUBA (mola)
Powstajcie, powstajcie! bratkowie powstajcie!
Kendy jasność bije, pilnie uważajcie.
11*
164
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
(Wpada Sufla przestraszony)
SUFLA
Ach, ach bratkowie!
SIWYKUBA
Co ci to? Cy cie przestrasono,
cy cie kijem pobito?
SUFLA (rozmachany)
Jaka mie to jasność ogarnyła,
Cy tu u was taka była?
SIWYKUBA (oburzony)
Idźze ty głupi duda! Chrystus sie narodziuł,
Chtóry bedzie z nami po kolendzie chodziuł!
SUFLA
A gdzie to bratkowie?
MAŚCIBRZUCH
Anioł nam powiedział,
W sopie bedzie leżał.
SUFLA
Toby trza wzionść coś dla Niego!
SIWYKUBA
Grane po bratasie.
SUFLA
Brzuch mie boli po wcorajsy kasie.
(Ustawiają się w kółko i chodząc w koło śpiewają)
»—»
, E
1) Ho - la.
ho - la, pa - sty - rze z po - la,
A
co
ma - cie
to daj - cie,
»
Idz' - cie Pa - na
•
W-F-E-E—fcsg-
»
»
•
i=£-E=p=t-E-H
: E
wi - taj - cie,
—» - «—£—n•—P'------ :
E
E 'E-E-E-i-—
Wo - /a - jo
a - nio - ło - wie:
165
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
Pódż - cie mi - li
ICO
1-
-. [
za - graj - cie
brat - ko - wie,
(z
l.
p
Wo - ias - ku,
p
ę:
-
b—
E
t-
Sta - nas - ku, Woj - ias - ku
Ku - bas - ku,
---1----1---- 1---- *--- X---J
du - daj - cie
2) Hola chłopy, dali do sopy,
Idźcie Pana witajcie,
A co macie, to dajcie,
Śliwki, gruski, jabłuska
La Józefa staruska.
Syrki i gumułecki,
La mały Panienecki.
SIWYKUBA (występując z koła mówi)
Dzienkuję ci aniele, coś nam "opowiedział,
Gdzie Pana sukać mamy, każdy bedzie wiedział.
Innym “opowiemy, gdy sie do kupy zydziemy.
Ja na rogu zagram i pódziemy w parze,
Cędzimlik nam zagra na swoji fujarze,
A ty maścibrzuchu ze swojo hłonico,
A ty Sufla z Furgołem wywijajcie palico.
(Schodzą się wkoło i śpiewają)
3) Hola chłopy, dali do sopy,
Idźcie Pana witajcie,
A co macie, to dajcie,
Masło, kukle, kurcontka,
La małygo Paniontka!
(Następuje „ochfiara“. Stawiają szopkę na stole, zapalają w niej
świeczki i składają kolejno dary).
SIWYKUBA (z politowaniem)
O mój Panie! co ci sie to stało,
Ze Cie górne niebo na ten świat zesłało,
Drzys na tern mrozie ślicne Paniontecko,
Jaz mi Cie zal z nieba Dzieciontecko.
166
WŁADYSŁAW SEMKOWICZ
Neści "odemnie masła garnusek,
A jutro Ci przyniese choć susonych grusek.
(Odchodzi)
MAŚCIBRZUCH (drżąc)
A ja ty z Maścibrzuch!
Ddłbym Ci ten syrek, lec suchy nieboze,
A chto nima zombków, to go zgryś nie może.
Ddłbym Ci ty kasę, ale nimas zombków,
Ale Ci przyniese pieconych gołombków.
(Odchodzi)
FURGOŁ
Ja Furgoł ubogi
Dałbym Ci ten kożuch, ale na Cie srogi.
Lec mam w torbie koźlo gómułecke,
A jutro Ci przyniese susono spyrecke.
( Odchodzi)
CĘDZIMLIK
A ja Cędzimlik Tobie ten szelążek na tabacke daje,
A Tobie Matuchno to piecone jaje.
(Odchodzi)
SUFLA
A ja Sufla ubogi, cóz Wam podaruje?
Mam trochę przepalanki, to Was pocęstuje.
Napij sie Józef z Maryą, bo na mrozie drżycie,
Dobra przepalanka na zimno, dobrze "o tern wicie.
(Wyciąga ręce)
Ach! Boże łaskawy, przyjmij "od nas te dary,
Aby lepse przepalanki na świecie bywały,
I aby lepse packi tutoniu trafikarki dawały!
(Znów się schodzą, ustawiają w kółko i śpiewają)
4) Hola chłopy, dali do sopy
Przyjechali królowie, wara, wara bratkowie,
Ustompcie się panicom,
Niechaj skarby wylicom.
BOŻE NARODZENIE W RADŁOWIE
167
I piniondze i złoto,
Bo przyjechali po to,
By Pana nawiedzili,
Łaskę Jego kupili.
Ustomp sie Skocylasie,
Żebyś nie był w hałasie,
Idźze i ty prec Wachu,
Byś nie narobiuł strachu.
(Teraz dwóch trzyma szopkę w górze a jeden z nich pokazuje
„cudaki“, które tańczą w takt skrzypiec. Najpierw występuje
STAROSTA, potem KRAKOWIAK, UŁAN, GÓRAL z niedźwie
dziem, ŻYD, DZIAD z torbą, BABKA, która go bije, ŚMIERĆ,
która go ścina kosą, wreszcie KSIĄDZ, który kropi wszystkich
kropidłem).
(Przed odejściem śpiewają)
1
1:
-x-*53—m
-I--- F—i
W
Wi-want Wi-want Juz i-dzie-my
Za ko-len-de dzien-ku-je-my
Przez na-ro-dze-nie Je-zu-sa W nie-bie be-dzie Wa-sa du-sa
kró-lo- wa-ła.
> i :.
-ih-
Wiwant, wiwant juz idziemy,
Za kolende dziękujemy,
Bez narodzenie Jezusa
W niebie bedzie wasa dusa
Królowała!
Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!
