036cd9618522349746323adad6876f52.pdf
Media
Part of Święty Marynus (kościelno-ludowe podanie o dziewicy-zakonniku ) / Lud, 1932, t. 31
- extracted text
-
47
wieku IX i sama nazwa. Chowano oślim pogrzebem osoby, które wsku
tek swego postępku znalazły się poza społecznością chrześcijańską, więc
przedewszystkiem ekskomunikowanych wielkich przestępców, którzy
zmarli pod klątwą, a później i samobójców, którym Kościół w zasadzie
odmawiał również chrześcijańskiego pogrzebu.
Kiedy mniejwięcej od wieku XII zaczęło ustawodawstwo świeckie
wprowadzać kary na samobójców, recypcwały one również sam zwy
czaj, nakazujący chowanie samobójców „oślim pogrzebem“.
INHALTSANGABE.
Die Frage der Herkunft des Braucheg des Eselsbegräbnisses ist soweit
uns bekannt, bisher kaum beachtet worden. Leider wird auch neuestens im
„Handwörterbuch des deutschen Aberglaubens“ obwohl s. v. „Esel“ der
Rechtsbrauch des Eselsbegräbnisses besprochen wird, diese Frage nicht
berührt. Soweit wir feststellen konnten, stammt die älteste Erwähnung dieses
Brauches aus dem VII. Jahrhundert vor Christi. Der Prophet Jeremias
weissagt dem Könige: „Ein Eselsbegräbnis wird er erhalten, geschleift und
geworfen weit weg von den Toren Jerusalems“ (Jer. 22, 19). Der Brauch
des Eselsbegräbnisses hat sich zuerst im Orient entwickelt und von hier aus
später in den westlichen Ländern Aufnahme gefunden.
STANISŁAW JODŁOWSKI
ŚWIĘTY MARYNUS
(Kościelno-ludowe podanie o dziewicy-zakonniku ’)
(SAINT MARINUS)
W Tygodniku Ilustrowanym z r. 1861, t. IV, str. 126, w notatce
pt. „O świętym Marynusie. Podanie szląskie“ ogłosił J. Grajnert cie
kawą opowieść, słyszaną z ust ludu na Śląsku w Gliwicach. Bohaterem
tej opowieści był pewien zakonnik, którego zwłoki spoczywały w szkla
nej trumnie w ołtarzu tamtejszego pofranciszkańskiego kościoła. Za
konnik ten, jak pisze Grajnert, zmarł bardzo dawno, lecz mimo to ciało
jego nie uległo zepsuciu. Pomarszczona twarz, prawie jeszcze przez czas
nietknięta, nosiła ślady niezwykłej piękności, a ręka trzymająca róża
niec zakonny również nie okazywała śladów zniszczenia. Lud śląski
zwał zmarłego świętym Marynusem, dziwną zaś trwałość jego ciała
przypisywał świątobliwemu życiu, o którem opowiadał sobie ciekawe
szczegóły.
Szczegóły te, podane przez Grajnerta, przytaczamy tu w streszcze
niu: We wsi Przosowicach, niedaleko Gliwic, żył pewien gospodarz1
1) Artykuł ten jest streszczeniem wykonanej w r. 1928/29 w Seminarjum filo
logii ruskiej Uniw. .1. K. we Lwowie pod kierunkiem prof. .1. Janowa pracy semi
naryjnej.
48
z żoną i córeczką jedynaczką Marychną. Wcześnie jednak śmierć
zabrała mu żonę, po której stracie postanowił wstąpić do klasztoru
franciszkanów w Gliwicach. Znalazł się jednak w trudném położeniu,
gdyż nie miał gdzie umieścić córeczki, która prosiła go z płaczem, by
ją zabrał z sobą do klasztoru. Gdy jej tłumaczył, że reguła zakonna
zabrania kobietom wstępu do klasztoru męskiego, zaproponowała mu
w swej naiwności, że ubierze się po męsku i w ten sposób przeszkodę
usunie. Ojciec po namyśle zgodził się na projekt córki, z tą jednak
myślą, że każe jej opuścić mury klasztorne, skoro tylko podrośnie.
W klasztorze przyjęto ich życzliwie. Ojcu powierzył gwardjan obo
wiązki zakrystjana, córkę zaś, którą przybysz przedstawił jako swego
syna Marynusa, kazał zakonnikom kształcić. Rzekomy Marynus uczył
się pilnie, swą zaś urodą, uprzejmością i pobożnem życiem zjednał
sobie wszystkich. Zczasem, gdy został braciszkiem, powierzono mu
urząd kwestarza. Szczęśliwym był kwestarzem. Gdziekolwiek się zjawił,
przyjmowano go radośnie i obdarzano hojnie. Raz wypadło mu noco
wać w gospodzie, której właściciele mieli urodziwą córeczkę. Tej samej
nocy gościł tam również pewien oficer od t. zw. czerwonych huzarów.
Od tego noclegu upłynął prawie rok i Marynus o nim zapomniał, aż
pewnego wieczoru u furty klasztornej zjawili się rodzice owej dziew
czyny z maleńkiem dzieckiem. Oświadczywszy, że ojcem tego dziecka
jest Marynus, żądali, by się niem zaopiekował. Marynus nie bronił się
wcale przed tern oszczerstwem, owszem zabrał dziecko i z pokorą pod
dał się rozkazowi gwardjana, który wydalił go z klasztoru. Lud oko
liczny kochał Marynusa, zajął się więc nim troskliwie i wybudowawszy
mu przy murze klasztornym budkę z drzewa, przynosił mu codziennie
pożywienie. Minęło lat kilka. W klasztorze stosunki się pogorszyły.
Niedostatek wkradał się coraz większy, gdyż żaden z nowych kwestarzy
nie miał powodzenia, wobec czego postanowiono przyjąć Marynusa
zpowrotem. Wyruszono po niego z obrazami i chorągwiami, a następnie
w uroczystej procesji wprowadzono go w mury klasztoru. Z Marynusem
wróciło do konwentu szczęście. Żył on jednak już niedługo. Dopiero
po jego śmierci towarzysze zakonni przekonali się ze zdumieniem, że
ich Marynus był kobietą, a zatem cierpiał niewinnie.
Grajnert sądził zapewne, że ta opowieść powstała istotnie w związ
ku z zachowanemi w Gliwicach zwłokami zakonnika. Faktycznie
jednak opowiadanie to przyszło do Polski z kościelną literaturą hagjograficzną i tu lud śląski nawiązał je do owych relikwij. Już u L. Mali
nowskiego, który również słyszał to podanie na Śląsku (w Michałkowicach2), nietylko niema wcale wzmianki o gliwickim nieboszczyku,
ale nawet wogóle nie jest to podanie związane z którąkolwiek miejsco
wością.
Św. Marynus miał żyć według jednych z końcem wieku V po
Chr.3), według innych zaś z początkiem VI.4)* W literaturze kościelnej
znany był jego żywot już w wieku X, spotykamy go bowiem wśród
2) Mat. antrop. arch. i etn. V cz. 2 (19C1) s. 171—174.
3) Skarga. Żywoty św. Wilno 1579, s. 182.
4) Połnyj miesjacesłow Wostoka D. B. archiepiskopa Sergija. Władimir 1901.
T. II, cz. 1, pod dniem 12 lutego.
49
greckich żywotów świętych spisanych przez Metafrasta5). Jedna ła
cińska przeróbka tego żywotu znajduje się w „Acta Sanctorum“ Bollandystów pod dniem 17 lipca,e) druga zaś w t. zw. „Magnum legendarium
Austriacum“, przechowanem w sześciu egzemplarzach w różnych bibljotekach Austrji Dolnej i Styrji*7). Inny łaciński żywot św. Marynusa
znajduje się w starym zbiorze znanym p. t. „Vitae Patrům“ 8), a w rę
kopisie bibljoteki ambrozjańskiej w Medjolanie dochował się nadto
wierszowany żywot dziewicy-zakonnika 9).10 *
Oprócz tych obszernych żywotów św. Marynusa spotyka się nadto
krótkie wzmianki o nim. Należy tu przedewszystkiem żywot św. Maryny
(„sanctae Marinae“) w „Złotej Legendzie“1"), dziele niegdyś w Polsce
bardzo popularnem. Dwie inne wzmianki, zbliżone do opowiadania
zawartego w „Vitae Patrům“, znajdują się w „Spéculum historiale“
Wincentego z Beauvais 71) i w „Katalogu Świętych“ (Catalogus Sancto
rum) z r. 152112).13
Z tych wszystkich żywotów najważniesze są dla nas trzy: 1) z „Acta
Sanctorum“ Bollandystów, 2) z „Magnum legendarium Austriacum“
i 3) z „Vitae Patrům“, dwa p:erwsze są bowiem najbliższe żywotowi
św. Maryny u Skargi “J, trzeci zaś został wraz z całym zbiorem prze
tłumaczony na język polski przez S. Piskorskiego 14), a nadto dostał się
do popularnego u nas dawniej „Spéculum magnum exemplorum“,
które doczekało się kilkakrotnego wydania w przekładzie polskim, jako
„Wielkie zwierciadło przykładów“ 15).
Żywot dziewicy-zakonnika był znany nietylko w Polsce, ale roz
powszechniał się także na ziemiach ruskich, dokąd się dostał dwoma
drogami: a) z Polski z „Żywotami“ Skargi, „Wielkiem zwierciadłem“
i zbiorami łacińskiemi, b) w epoce wcześniejszej wprost z Bizancjum.
Jako przekłady ze Skargi wskazuje N. K. Gudzij sześć opowiadań
o św. Marynusie, znajdujących się w rękopisach ruskich i rosyjskich
bibljotek lb). Dwa z tych opowiadań ogłoszono niedawno drukiem }7).
“) Wyr!, w Patrologji greckiej Migne’a CXV, 347—56.
®) Przedrukowana u Migne’a równolegle z tekstem Metafrasta.
') Por. Analecta Bollandiana XVII 24—39.
8) W wydaniu Rosweyda (Antwerpja 1615) s. 393—94. Żywot ten z „Vitae
Patrům“ przedrukowano w szeregu innych dziel: a) Compendium seu legendarium
sanctorum diversorum (Papiae 1523), b) Spéculum magnum exemplorum, c) Surius,
De probatis sanctorum vitis (Coloniae Agr. 1618) II 129—30, d) Acta Sanctorum
lulii IV 286—87, e) J. P. Mignę, Patrol, lac. LXXIII, 691—94.
e) Ogłoszony został drukiem w r. 1892 (Analecta Bollandiana XI, 246—49).
10) Jacobi a Voragine Legenda Aurea. Wyd. Graesse 1846, s. 353, cap. 79.
1:L) Lib, XVI, cap. 74 i 75.
12j Lib. VI, cap. 108.
13) Wilno 1579, s. 182—185.
14 ) Żywoty Oycow... przez S. Hieronima, y Inszych pisáne... od x. M. Sebastiana
Piskorskiego ...na Polski ięzyk przetłumaczone (Kraków 1688, s. 350—351)
15) Wyd. z r. 1633, s. 581—582.
le) N. K. Gudzij, Perewody „Żywotów świętych“ Petra Skargi w jugozapadnoj Rusi. Kijów 1917, s. 120—121.
1T) Żywot z rękopisu sokolskiego z XVIII w, (s. 363—69) wvdał Franko
(Pamjatky ukrainśko-ruśkoi mowy i literatury. Lwów 19t0. T. VI, s. 288__93);
żywot zaś z rękopisu muzeum Rumiancowa (Nr. 159) ogłosił Janczuk w pracy p. t.
„K istorii i charakterislikie żeńskich tipow w geroiczeskom eposie“ (Jubilejnyj
Sborník w czesť Wsewołoda Teodorowicza Millera, Moskwa 1900, s. 365—66).
Lud T. XXXL
4
50
„Wielkie zwierciadło“ tłumaczono na Rusi również skwapliwie1S).
Łacińskie żywoty św. Maryny dotarły na Ruś w zbiorze Surjusza
i w „Acta Sanctorum“ Bollandystów, z których to dzieł korzystał św.
Dymitr Rostowski przy pisaniu swych „Gzetii Miniei“ 19). Jeszcze wcze
śniej znane były tam „Żywoty“ Metafrasta, wiadomo bowiem, że posłu
giwał się niemi metropolita Piotr Mogiła 20).
Ponadto żywot św. Maryny krążył po ziemiach ruskich w „Miniejach“ Makarego i we wspomnianym zbiorze Dymitra Rostowskiego 21),
oraz w dziele Filareta pt. „Św. podwiżnicy wostocznoj Cerkwi“ 22).
Jak zatem widać, opowieść o św. Marynusie nie jest podaniem
w ścisłem znaczeniu Śląskiem i wogóle nawet nie jest pochodzenia
polskiego, lecz zrodziła się na Wschodzie i była już znana w X w. w Bi
zancjum. Stamtąd przeszła na Zachód, a gdy wreszcie dostała się z li
teraturą kościelną do Polski, tu lud śląski złączył ją zczasem z postacią
zakonnika spoczywającego w gliwickim ołtarzu. Sprzyjały zaś temu
specjalne warunki, mianowicie ślady niezwykłej piękności na twarzy
zmarłego i trwałość ciała, przypisywana jego świątobliwemu życiu.
Że opowieść śląska jest najwierniejszem odbiciem bezpośredniej
lektury „Żywotów“ Skargi, czy też opowiadania słyszanego z ambony,
wykazuje zestawienie choćby kilku miejsc opowiadania Malinowskiego
z tekstem Skargi.
Skarga
Malinowski
...Namileysza corko, wszyt
ko
moie
dobro
tobie
d á i ę : ia myslić chcę o zbawieniu
duszy moiey, á do klasztoru
ná pokutę p o y d ę .
(str. 182, w. 52—54)
Gdy to od Oycá pánienká oná vsłyszátá,
rzekła: Naymilszy Panie
Oycze... sobie niebo obie
rasz, a mnie ziemię zostá
wuiesz... (str. 182, w. 54—56)
...nie zarastała, áni głosu
mieniła: rozumieli niektórzy
áby była rzezańcem. A drudzy
mówili isz to ták z wielkich
p o s t o v y niewczasov głos zostrzał... (str. 183, w. 22—24)
...a to más cero caue
gospodarstvo
...a já kiej
matka umarůa m’e
ida
do
klastoru (str. 171, w. 28—29)
----------------- -
odpov’adà ojcu ojce a comus
s o b’e rychtujes ńeboa m’e
p’ekuo... (str. 171, w. 30 31)
a Marynusovi śe g ü o s ń e m’e n i
posüuchajée ize zachoruje
posty svoie...
(str. 172, w. 13—14)
*:iti
ls) Zob. Władimirów, Welikoje zercało (Cztenija w Obszczestwie Glorii
i Drewnostej Rossijskich pri mosk. uniw. 1883, 2 i 3, s. 31—66) i N. K. Gudzij,
K woprosu o perewodach iz „Welikogo zercała“ w jugo-zapadnoj Rusi (Cztenija
w Istor. Obszcz. Nestora lietopisca. XXIII, 2, s. 19—58).
19) I. A. Szljapkin, Św. Dimitrij Rostowskij i jego wremja, Petersburg 1891,
s. 236—39 i 247.
20) Połnyj miesjacesłow Wostoka I, 270—71.
21) .łanczuk, 1. c. s. 364.
22) Połnyj miesjacesłow Wostoka II, cz. 2, s. 68.
51
...chćieyże iachać do imienia,
á posilisz klasztorowi: bo bráciey nie miło, isz ná tę
pracę nie idziesz (str. 183,
•w. 40—41).
Tedy z gniewem gospo
darz on pobieżał do kla
sztor u...
(str. 183, w. 50—51)
...bodaybych was był nigdy
nieznał: to mi zá moie dobrodzieystwa oddaiećie.
(str. 183, w. 52—53)
...prosząc
go
y
mó
wiąc: Wielebny Oycze, d o s i ć
się iusz Maryn u s vkaral,
prosiem ćię przyimi go
nazad do klasztor u...
(str. 184, w. 18—20).
...pudźes na land bo na ć a
symrańe iz ńe idźes nik a j... (str. 172,, w. 22—23)
...ś odlak
rozogńony
b’ere to dźecca a ženu. bez
upędu do klastor a... (str.
172, w. 22—23)
...ja přysyúam do klástoru,
comozność moia i přyjimám kśędzów v dóm svój a óni mi tyła
převiódli s cerom moją (str. 173,
w. 7—9)
...t ak prosili přeor a...
az Maryn u s juz odpokutováň coby byü přyjety
nazad do klastor u...23)
(str. 173, w. 21—22).
Opowiadanie Grajnerta jest w stosunku do opowiadania Mali
nowskiego nieco bardziej ogólnikowe i stąd pokrewieństwo jego
z tekstem Skargi nie jest tak widoczne. Ze względu na treść oba opo
wiadania śląskie są bliższe opowiadaniu Skargi, mimo to jednak nie
można tu wykluczyć stanowczo także częściowego wpływu „Wielkiego
zwierciadła“. Oba te opowiadania powstarzają za Skargą, że ojciec
zabrał córkę odrazu ze sobą do klasztoru, w „Zwierciadle“ zaś czytamy,
że początkowo ojciec poszedł do klasztoru sam, zostawiając córkę pod
opieką krewnych, wrócił zaś po nią dopiero wtedy, gdy zatęsknił za
nią w klasztorze i gdy uzyskał od gwardjana pozwolenie na przyprowa
dzenie swego rzekomego syna. W miejscu, w którem jest mowa o oskar
żeniu Marynusa, oba opowiadania śląskie odbiegają od tekstów lite
rackich. U Skargi i w „Zwierciadle“ rodzice (u Skargi sam ojciec,
w „Zwierciadle“ oboje) przychodzą z doniesieniem na Marynusa zaraz,
gdy tylko spostrzegli, że ich córka jest brzemienna, narodziny zaś
dziecka i oddanie go Marynusowi odbywają się później, już po opusz
czeniu przezeń klasztoru. Natomiast w opowiadaniach śląskich rodzice
przychodzą skarżyć na Marynusa już z dzieckiem na rękach (u Mali
nowskiego sam ojciec, jak u Skargi, u Grajnerta zaś oboje rodzice, jak
w „Zwierciadle“) i on bierze je że sobą, opuszczając klasztor. Nadto
w obu opowiadaniach śląskich brak wzmianki o opętaniu przez szatana
córki oberżysty, o którem mówi tak Skarga, jak i „Zwierciadło“. Oba
wreszcie opowiadania stwierdzają, że Marynusa wprowadzono zpowrotem do klasztoru w bardzo uroczystej procesji, podczas gdy u Skargi
i w „Zwierciadle“ jest powiedziane tylko ogólnikowo, że przyjęto go
zpowrotem do konwentu.
23) Z powodu braku odpowiednich czcionek miękkość spółgłosek p, b, v, m
oznaczono tu apostrofem, odmiennie od oryginału, gdzie jest oznaczona zapomocą
' przecinka nad literą.
4
52
Mimo tych drobnych odchyleń, które się wkradły przy podawaniu
sobie przez lud słyszanego opowiadania z ust do ust, związek obu opo
wiadań śląskich z tekstami literackiemi jest aż nadto widoczny.
Powyższe uwagi, związane z zachowaniem się na Śląsku tej orygi
nalnej opowieści o dziewicy-zakonniku, pozwalają wysnuć pewien
wniosek natury ogólniejszej. Oto wykazują one, jak dalece warunki
lokalne mogą wpływać na podtrzymanie i utrwalenie jakiegoś opowia
dania, które w innych okolicach ulega zapomnieniu. „Żywoty“ Skargi
czy „Wielkie zwierciadło“ dotrzeć musiały i do innych zakątków
Polski, a mimo to opowiadania o św. Marynusie nie spotkałem w żad
nym ze znanych mi tekstów gwarowych z innych dzielnic poza
Śląskiem.
Podobnych przykładów możnaby przytoczyć niewątpliwie więcej.
Oto np. opowieść z „Gestów Rom.“ (Oesterl. nr. 277) o niechybnej
karze za morderstwo zachowała się wśród ludu dzięki temu, że po odpowiedniem przerobieniu znalazła zastosowanie jako wyjaśnienie po
czątku miejscowości „Biała Karczma“.24)
RÉSUMÉ.
Il existe une légende concernant les reliques d’un moine enfermées
dans un cercueil de verre dans l’église à Gliwice (Silésie). D’après dettelégende ce moine était en réalité une femme qui,gâtant petite fille, dans des
vêlements d’homme fut placée par son père dans un cloître franciscain,,
sous le nom de Marinus (forgé de son vrai nom: Marie) et, là, prononça ses
voeux. Quand on soupçonna par hasard le prétendu Marinus d’être père
de l’enfant naturel d’une fille, il ne s’en défendit point et iJeçut avec humilité
la punition imméritée. Ce n’est qu’après sa mort qu’il se montra qu’il souf
irait innocemment, étant femme. A cause de sa vie vertueuse on le reconnut
pour saint.
La même légende, un peu différente dans les détails et qui n’ëtait
attachée à nulle localité,, fut notée en Silésie par L. Malinowski (publiée
en 1901). Cependant cette légende n'est pas un produit populaire local, elle
est d’origine hagiographique. On la recontre dans les „Vies“ grecques de
Metaphrasle (X s.), ainsi que dans plusiers recueils latins, p. ex. „Acta
Sanctorum“ des Bollandistes, „Magnum legendarium Austriacuin“, „Vitae
Patrům“, „Spéculum magnum exemplorum“ etc. Dans la littérature hagio
graphique polonaise nous rencontrons la vie de Saint Marinus dans les
„Vies“ de P. Skarga dans le „Grand miroir d’exemples“ et dans les „Vies
des Pères“ traduites du latin par S. Piskorski. Cette vie passa dans de nom
breuses traductions en Ruthénie, où elle arriva aussi directement de Byzance.
En comparant le texte silésien de Malinowski avec celui de Skarga on
constate avec évidence que cette légende est un emprunt presque mot pour
mot de la littérature ecclésiaslipue et ne fut attachée aux relipues du moine
de Gliwice que grâce à des conditions spéciales.* I.
24) J. Janó w, Źródła niektórych baśni ludowych w Polsce i na Rusi
I. Gesta Romanorum, „Lud“, og. zb. t. XXVII (1928) str. 33.
