d6e5f7e8ff485eeb1eb299d3aba3612a.pdf
Media
Part of Boże Narodzenie w Rabce i w okolicy w powiecie myślenickim / Lud, 1904, t. 10
- extracted text
-
'«’Nna
f
BOŻE NARODZENIE
W RABCE I W OKOLICY (W POWIECIE MYŚLENICKIM)
opisał
Józef Cieplik.
Wilia. W ieczorem we wigilię Bożego Narodzenia przygo
towują stół, na którym mają spożyć wieczerzę zwaną »wilią«.
Nakrywają go w tym celu sianem w dość grubej warstwie,
a następnie białym świeżym obrusem; pod nim na rogu stołu
kładą chleb, wyrobu własnego. Zanim przystąpią do »wilii«,
klękają wszyscy i modlą się, dziękując Bogu za szczęśliwie
przebyty rok. Następnie zasiadają do stołu, wedle starszeństwa
i łamiąc się opłatkiem (zaczyna ojciec), składają sobie wza
jemnie życzenia szczęścia, zdrowia i pomyślności, a przedewszystkiem, aby wszyscy, jak siedzą przy wilii, doczekać mogli
tej uroczystej chwili następnego roku. Czasem smarują opła
tki miodem lub częściej rozczynem miodu z wodą.
Wieczerza, naturalnie postna (bez nabiału), zaczyna się
wodzianką lub barszczem śliwkowym z ziemniakami, grzybami,
(woda grzybowa), karpielami; dalej dają ziemniaki z kapustą,
czasem marchew przysmażaną, w końcu bób, niekiedy jeszcze
herbatę. Po wieczerzy wilijnej dają resztki potraw wraz z opła
tkami (osobno przyrządzonymi) do cebrzyków dla bydła, aby
cały rok było zdrowe.
Nadmienić muszę, że cały dzień wigilijny wszyscy uni
kają starannie wszelkich sporów, kłótni, aby zgoda i spokój
i w następnym roku nie zostały niczem zakłócone.
BOŻE NARODZENIE W RABCE
281
Po wilii zabierają się młodsi do robienia »pod łaźniz ki« czyli »światu«, na pamiątkę, że w tym czasie naro!ził się Jezus Chrystus, Pan nieba i ziemi. Wycinają w tym
elu z opłatków różnokolorowych kółka (40 —bO sztuk) i zapooocą nitek długości 2 cm. przytwierdzają do okrągłej podstawy
plecionej ze słomy a podobnej do dna szerokiego kapelusza
■ łomkowego i złożonej z kwadracików i jednego sześcioboku
na środku, u którego zawieszają kulę, sklejoną nader kunszto
wnie z opłatków z krzyżykiem, wyobrażającą kulę ziemską
świat). Świat zawieszają u sufitu nad stołem, gdzie pozostaje
Jo następnej wilii.
W niektórych domach znów robią podłaźniczki z kilku
rałązek choiny, u których zawieszają jabłka, gruszki i orzechy.
W czasie sporządzania tych podłaźniczek śpiewają kólendy,
■zęsto z towarzyszeniem skrzypiec.
Koło północy wybierają się na Mszę zwaną »pasterką«,
z której wracając do domów, sypią zbożem i mówią.
— Na ścęście, na zdrowie,
Na to Boże Narodzenie,
Zęby sie darzyło w komorze, w oborze,
W każdym kątku po dzieciątku
Daj Boże!
W niektórych miejscowościach istnieje zwyczaj, że ro
dzice, mający córkę na wydaniu, zapraszają do domu upatrzo
nego dla swej córki kawalera na »podłazy« po Mszy pa
sterskiej lub w »Nowy Bok«, naturalnie po poprzedniem poro
zumieniu się z jego rodzicami. Czasem znowu kawaler, któ
remu się dziewczyna podoba, wbrew woli swych rodziców,
aby tylko zapoznać się z jej rodzicami przychodzi na »podłazy«.
Przynosi wtedy ze sobą wino, wódkę, a wchodząc do
domu, sypie owsem lub pszenicą na wszystkie strony izby
i donośnym głosem mówi: »Na scęście, na zdiowie itd.« (jak
wyżej). Resztę owsa pozostałą w kieszeni, wysypuje na stół
lub na ławę. Gospodarstwo zastawiają stół kołaczami, babkami,
plackami, przynoszą szklanki i kielichy, w braku tych garnu
szki, a wśród ożywionej rozmowy, przerywanej popijaniem
i odgłosem trącanych szklanek, schodzi im czas nieraz do białego rana. Pod koniec tej zabawy dziewczyna przypina »podłaźnikowi« kolorową wstążkę jedwabną do kapelusza i na szyję
282
JÓZEF CIEPLIK
(zwyczaj to więcej używany w południowej okolicy Rabki) —
którą tenże nosi, nie zdejmując jej wcale, aż do Trzech Króli.
Po barwie takiej wstążki poznają dziewczęta, a zwłaszcza są
siadki podejmującej, który parobczak i gdzie, ma zamiar żenić
się, układając między sobą na najbliższy mięsopust najrozma
itsze kombinacye na tle matrymonialnem
Dzień pierwszy Świąt Bożego Narodzenia schodzi przed po
łudniem na wysłuchaniu Mszy św. i kazaniu. Po południu
śpiewają po domach kolendy. Aby dzień ten jako największe
święto w roku, jak najlepiej uczcić, każdy siedzi w domu, nikt
nikogo nie odwiedza, nie bawią się, ani nie piją: a po sumie
nie zbierają się na rynku, jak zwykle, lecz wszystko spieszy
w pobożnym nastroju ducha wprost do domu1).
Drugi dzień świąt czyli dzień św. Szczepana, jest już więcej
ożywiony. Przed sumą, gdy ksiądz pokrapia lud, rzucają na niego
jęczmieniem lub owsem, aby się lepiej ziarno rodziło nastę
pnego lata. Wieczorem zaś zbiera się, razem po kilkunastu
chłopaków starszych (parobczaków), przywdziewają odpowiedne stroje (kostyumy) i chodzą z t. zw. »Herodem«, z szo
pką lub z turoniem. W Trzech króli chodzą już zazwyczaj
z gwiazdą.
Chodzenie z »Herodem« przyjętem jest zwłaszcza w Ra
bie wyżnej i w Rokicinach, skąd wychodzą także do sąsiednich
wiosek jak do Spytkowic, Chabówki, Rabki i Skawy. Ponieważ
jednak kostyumy potrzebne w Herodzie są dość kosztowne,
niszczą się łatwo (bo są przeważnie sporządzone z tektury
i papieru pozłacanego lub posrebrzanego), a niema kto łożyć
na nowe, więc i »kolendnicy« zniechęcają się i coraz mniej
dbają o utrzymanie tego zwyczaju. Chodzenie z szopką ró
wnież przechodzi w niepamięć, a tylko toruń i gwiazda są
najbardziej rozpowszechnione.
') Dla objaśnienia dodać muszę, że rynek np. w ltabce, obok ko
ścioła, jest co niedziela i święto punktem zbornym, gdzie może każdy za
łatwić sprawy i sprawuneczki, mając możność spotkania się z intereso
wanym, choćby z drugiego końca wsi lub parafii (liczącej 8 wsi). Tutaj
rozdaje wójt (ze Skawy) listy adresatom, które w ciągu tygodnia zebrał
z poczty dla całej gminy. Tutaj młodzi stawiają pierwsze kroki na pun
kcie robienia znajomości i naznaczają sobie schadzki; starsi politykują
i radzą, a wszyscy zalewają się wódką dla dobrego »interesu« po szyn
kach żydowskich.
BOŻE NARODZENIE W RABCE
283
W miejscowościach, gdzie jest kościelna orkiestra n. p.
Rabce, Rabie wyźnej i Spytkowicach, chodzi ta »muzyka«
zazwyczaj z organistą w dzień św. Szczepana, Nowego Roku
i Trzech króli, po dworach, folwarkach i zamożniejszych cha! ich i gra kolendy w ten sposób, że jedną zwrotkę śpiewają
muzykanci a drugą grają. Oprócz tych, chodzą inni, którzy za
oknami domów śpiewają kolendy i grają na skrzypcach, baich i klarnecie. W końcu chodzą i to prawie codziennie, od
'■w. Szczepana aż do Trzech króli, mali chłopcy, najmłodsza
eneracya kolendników, których się zazwyczaj zaraz pozby
wają najskromniejszym datkiem, bo 6, 10 lub 20 helerami.
Starszych »kolendników« przyjmują już o wiele gościn
nej, a po dworach i u zamożniejszych gospodarzy zapraszają
do pokoju1), częstują, a w końcu obdarzają datkiem pienię
żnym (po koronie, dwie lub więcej, wedle możności). Ujemną
stroną tych »gościn« jest częste upijanie się kolendników ra
czonych wódką i piwem a potem częste awantury, skutkiem
czego miejscowe duchowieństwo nierzadko zabrania chodzenia
po kolendzie.
Gdy kolendnicy wejdą do domu mówią zwykle:
Niech gospodarz wesół bedzie,
Ze nas przyjon po kolendzie,
Wienc mu na to nowe lato
Niech da P. Bóg zdrowie za to!
Hej nam kolenda!
Po zakończeniu kolendy i otrzymaniu datku śpiewają:
Za kolende dziękujemy,
Scęścia, zdrowia winsujemy,
Byście byli scęśliwymi
Oraz błogosławionymi!
Hej nam kolenda!
Kolendnicy, zaproszeni do domu, w którym zwłaszcza
jest dziewczyna na wydaniu, śpiewają prócz zwykłych kolend
i pastorałek, także kolendy dziewczętom, np.:
>) Wszyscy kolendnicy, z wyjątkiem przedstawień z Herodem lub
z szopką, niezaproszeni, śpiewają za oknami.
284
JÓZEF CIEPLIK
I.
-------- _------------1) Po-wstań Da-wi-dzie cem-prę-dzej z ju-trznią we-so - Ją
świę-te Pan-ny
we-so-Jo w ko - Jo.
Niech się cie-są
Niech ka - zda po wień-cu
I"
& 2
T T—-- S—N N~...-*<— s—K—S-1■ -^/z--/— H----- /-- L-0---------------- -<-----<-- «-- 1o-blu-bień-eu
Po-da-ru-je
im
do wie-czno-ści w raj-skim dzie-dziń-cu.
2) Podniósł Boga przed niebiosy Syrneon stary,
Prawa dokonał nowygo, prawdziwej wiary,
Kapłan pożądany, od Boga zesłany
Poznał Boga w ludzkiem ciele, Pana nad Pany,
3) Naprzód koło zacynała, cesawsy włosy.
Rozpuściła po ramionach jak złote kosy:
Katarzyna święta przez aniołów wzięta
Która była dla miłości .Jezusa ścięta.
4) Barbara ją prowadziła w złotym wianecku,
Bieży za nią z pieśniusieńką w tym gatunecku,
Za nią Rozalia rąckami wywija,
Bieży za nią z pieśniusieńką i Anastazya.
5) Kosycek kwiecia pięknego niesła Dorota,
A tam była kompanija, wielka ochota,
Tam na sie rzucały kwiatki, które miały,
Które były dla Jezusa swą krew przelały.
6) Święta Anna, starusieńka, na krotochwili
Uwija sie z pieśniusieńką jak gospodyni,
Nikomu nie łaje, ochoty dodaje,
Wszystkim gościom tam będącym chęci przydaje.
285
BOŻE NARODZENIE W RABCE
II.
1-
Miai pa-stu-chów
■fi-----------
T
T I
a
miAł
-
11
.—2 ——>--------1— i——i/—i-----------J
no - co - wa - li z Pan-ną Ma - ry
o nich nie
1
TT
dbńł
.
Nóc-kę w so-pie
i
ą.
2) A do sopecki żłób położony, żłób położony
A w tym żłobie Jezus Chrystus jest narodzony.
3) Narodził się Jezus w ubogiej sopce, w ubogiej sopce
Niema na nij gonetecka lub’) same snopce.
4) Sama trzcina sama, sama choina, sama choina,
W takim mięska budynecku, Panna Maryń.
5) Królowie tu jadom, nawiedzają ją, nawiedzają go,
Ladniusieńki, strojniusieńki, nie poznają go.
6) Dziękujemy Tobie za narodzenie, za narodzenie,
A rac nam dać Jezus Chrystus dusne zbawienie!
111.
]) Z tamtej strony działa (wzgórze)
Zielyniom sie zioła,
Przechodzi się ślicna panna
Z niebieskiego dwora.
2) Trzy wianecki wiła:
Jedyn podślubiła,
Drugi wieniec Józefowi
Na głowę włożyła.
3) W drusrim wianku chodzi
Co Jezusa rodzi
Ł) lub = lecz.
Tl
1
286
JÓZEF CIEPLIK
By trzeciego nie zgubiła,
Jaz (aż) sie Syn narodzi.
4) Pojyna za rącke,
Posła z nim na łącke,
Rwała kwiecie lelijowe,
Dawała mu w rącke.
5) N;i łące usiadsy,
Kwiatecków narwawsy.
Wiła wianki Jezusowi,
Łzami sie oblawsy.
6) Gdy do kościoła sła.
W niebo ocka wzniesła:
O! — dejze to ślicny Jezu,
Bym tej kwały dosla.
7) Jak ty kwały dójde,
Do klastoru pójdę,
Z Tobom Jezus jaz na wieki
Królowała bede.
IV.
1) Wedle mego okienecka
Zakwitała jabłonecka,
Biolusińko zakwitała.
Cerwone jabłuska miała. (2 razy)
2) Któs mi ich bedzie obierał,
Kie sie mi Jasiu pogniewał.
Pogniewał sie, nie wiem o co,
Chodziuł do mnie, nie wiem po co?
3) Chodziuł ku mnie po wianecek
Ten mój miły Jasinecek.
4) Pokielam se była panną,
Chodziło was wielu za mną.
BOŻE NARODZENIE W RABCE
287
A teraz sie mie wstydzicie,
Ze kołysom małe dzicie.
*
*
HEROD
OSOBY:
HEROD — w koronie z tektury, wylepionej złotawym papierem; —
kołnierz złoty, pelerynka średniej długości, z białem futerkiem; man
kiety długie, na piersiach na krzyż, i przez pas szarfy czerwone
i złote.
MARSZAŁEK JEGO, — w czapce, z wyłogami czerwonymi, pas podo
bnie jak u Heroda, mankiety czerwone.
TRZEJ KRÓLOWIE -- pierwszy w szatach zielonych, drugi niebieskich,
trzeci fioletowych, korony złote.
DWAJ ŻOŁNIERZE HERODA — w czapkach jak u strażaków, czar
nych, czasem siwych, pasy czerwone; mankiety i kołnierze czerwone.
• ANIOŁ: — chłopak, blondyn w bieli, skrzydła z tektury niebieskie, takiejsamęj barwy szarfy przez pas i na piersiach.
6i DYABEŁ — ubrany w płachtę czarną z maską czarną na twarzy koło
ócz i ust czerwono pomalowaną — z rogami na głowie i ogonem
z powrósła, na ramieniu trzyma widły, w ręce łańcuch.
7) ŚMIERĆ — w białej płachcie, usta i oczy czarne, na ramieniu kosa
drewniana oblepiona srebrnym papierem.
8) ZYD — w jupicy, w masce z płótna, z pejsami i siwą brodą, zrobioną
z kawałka kożucha, pod pachą biblia, na głowie kaszkiet, na ple
cach garb sztuczny, w ręce kij.
MARSZALEK wchodzi do pokoju — reszta osób pozostaje
w sieni — i mówi: — »Niech będzie pokwalony Jezus
Chrystus«!
Gospodarz lub jeden ze starszych domowników odpo
wiada:
— »Na wieki wieków — Amen«!
MARSZAŁEK:
— Ja jestem posłany od króla mego,
Aby prosie o tron dla niego.
Aby Wam sprezentować Pana mojego,
Niechaj ustawi ktoś krzesło dla niego!
288
JÓZEF CIEPLIK
Po ustawieniu krzesła przychodzi Herod ze sieni a MAR
SZAŁEK mówi do niego:
— Królu mój, prose wstąpić na tron swój!
Herod siada z powagą na ustawionem krześle na środku
izby.
HEROD: — Gdzie moje berło, gdzie moja korona?
Marszałek przynosi berło i koronę.
HEROD po chwili:
— Gdzie moi żołnierze,
Gdzie moi rycerze?
Przychodzą żołnierze, a za nimi 3 KRÓLOWIE. Jeden
z nich mówi:
— Słyseliśmy, ze sie miał narodzić nowy król zydoski
w Betlejem judzkiem, jak jest napisano.
Król Heród każę marszałkowi zawołać żyda.
MARSZAŁEK głośno:
— Mojsie, Mojsie, kime ran! Aber glajch.
Zyd nie przychodzi, więc woła go poraź wtóry.
ŻYD odpowiada:
— Zaraz, zaraz, za 3 godziny juz go tam bedzie,. bo se
go jesce cebuli i cosnek nie zakostowdł, a swojej starej
brzucha nie posmarował!
MARSZAŁEK po chwili znowu woła:
— Mojsie, Mojsie, kime ran! Król Heród cie zaraz po
trzebuje!
ZYD: — Cego tego żydka potrzebujecie,
Cy mu co z pieniędzy podarujecie?
HEROD pyta marszałka; Gdzie się narodził Bóg?
MARSZAŁEK do żyda: — Prorokuj żydzie, gdzie się Bóg na
rodził?
ŻYD: — Ja sie go tam nie chodził,
Gdzie sie go Bóg narodził.
(Po chwili): Kiedy przechodzowali przez Sieniawę, Klikusową, Nowytarg, a tam była miedza, a na tej miedzy
tyli buk wyrastawrił (pokazuje kijem do powały).
BOŻE NARODZENIE W RABCE
289
MARSZAŁEK uderza go w garb i mówi:
— 0 to cie król nie pyta, ino powiedz, gdzie sie naro
dził Bóg !
ŻYD: — Kie my go przechodzowali bez Rabę, bez Rokiciny,
Chabówkę do Rabki na jarmaki, a tam kupowali skórki,
sceciny i z tem handlowali, pieniądze do kabzy chowali,
dzieci swoje pieknie wychowywali, tam siewali i urywał
a tam takie wielkie bób wyrastawali!
W tej chwili uderza go marszałek szablą w garb a żyd
nachyla się bardziej ku ziemi i stęka.
MARSZAŁEK: — Ale żydzie żaden bób, ino cie król Herod
pyta, gdzie sie narodził Bóg, Jezus Chrystus? Powiedz
poraź piersy, bo bedzies o głowę nizsy — od cegos mos
biblie?
ZYD nachylony i wsparty na kiju robi kilka kroków naprzód,
otwiera biblię i czyta:
— Za roku trzysta ośmioro troje tysiąców przechodzował
taki Mojsie Bas i prorokowoł bardzo wcas, ze sie miał
narodzowaó Mesjas przy Betleem przy mieście by wie
dzieć, trzyście cy dwieście.
MARSZAŁEK uderza go znowu z tyłu w garb:
— Jak zydzie niepowies poraź piersy,
To bedzies o głowę nizsy.
ŻYD: — Aj waj, na mój stary kłopot, już go głowy na starość
nie mieć. Jak my go przechodzowali koło Betleem, syćkiego potrzebowali, syćkiego wykrzykowali, ze sie go
mieli narodzowaó Mesyas.
MARSZAŁEK (klepiąc żyda szablą po garbie):
— Zydzie, mas jakiś garb!
ŻYD: — To go jest mój! Jak my go przechodzowali bez Borowiski, tam bywało bardzo śliski. Jak my sie wtencas
przekopyrtowali. wtedy nam sie garby potworzowali.
Żyd skrobie się po głowie.
MARSZAŁEK: — Zydzie, mos jakieś wsy?
ŻYD: — Mam ino trzy! (drapie się),
Lud, rocznik X.
19
290
JÓZEF CIEPLIK
MARSZAŁEK: — Jakieś białe?
ŻYD: — Bok ich prał!
MARSZAŁEK: — Jakieś płaskie?
ŻYD: — Bok na nich spał!
MARSZAŁEK (i inni) śmieją się, po chwili:
— Wynoś sie zydzie na pole!
Zyd wychodzi do sieni, a wspierając się na kiju, kłania
się na wszystkie strony.
HEROD (wstaje z krzesła):
— Idźcie moi rycerze,
Bierzcie gwery, spencerze —
W całem Betleem dziatki wyrżnijcie
I mojemu synowi nie darujcie!
Żołnierze kłaniają się Herodowi i wychodzą.
HEROD (z miną zagniewaną) kończy:
— Sami sie panami czynicie, choć nie wiele wiecie. (Do
nośnym głosem):
— Prose mi zawołać pucmarszałka mojego (siada).
Marszałek wychodzi, by wykonać polecenie swego króla
gdy przy drzwiach zjawia się
ANIOŁ, mówiąc:
— Gloria, gloria in excelsis Deo.
Zaczyna śpiewać a wszyscy wtórują:
— Anioł pasterzom mówił (2 zwrotki).
(W tej chwili wchodzą żołnierze i niosą coś ze sobą —
stają tuż obok marszałka).
MARSZAŁEK zbliża się do Heroda:
— O królu — stała się nam nowina,
Na mieczu głowa twego syna.
Trzyma w ręce podniesioną szablę z głową syna Heroda
i podaje ją Herodowi, pokazując wszystkim.
HEROD przerażony:
— Oh! biada, biada, mnie Herodowi,
Źek popadł czasowi złemu.
BOŻE NARODZENIE W RABCE
291
ŻOŁNIERZE, MARSZAŁEK i ANIOŁ śpiewają:
— O Herodzie, okrutniku
Wielka to nowina,
Ze twego syna
Między dziatki zabito —
Co za przycyna?
WSZYSCY (prócz Heroda):
— Chciałeś trafić na Chrystusa, Syna Bożego,
Ale go nie zgładzis, bo niebo jego.
ANIOŁ zbliża się do Heroda:
— Uspokój sie marnotrawny synie,
Bo twoje królestwo całe marnie zginie,
Zostanie ino berło i korona
A ciebie weźmie śmierć nieuprosona.
HEROD: — J& tu jestem panem, ja jestem królem,
Ja sie nie boje na świecie żadnej odmiany.
Zwraca się do anioła, wskazując ręką ku drzwiom:
— W prawą stronę marsz!
ANIOŁ (oglądając się) wychodzi.
ŚMIERĆ wpada w tej chwili do izby z kosą:
— Aha! — chodziłak, sukałak
Po całym świecie.
Ledwok nie zmarzła
Przeciek cie znalazła!
HEROD: -■ Widać, ze niema w tobie ani kości, ani ciała.
Trzebaby cie tu zbić, żebyś nigdy nie powstała.
Albo mówi:
— Ty chuda, wynędzniała,
Niema w tobie, ino kości,
Śmiałabyś sie porwać na króla możnego'
Widzis mieć u boku i asystencyę jego
ŚMIERĆ: — Nad całym światem władom,
Nie tacy jak ty padajom.
Ty nademną bedzies kierować,
Chces, żeby ci życie darować? —
Ostatnie słowo wyrażam:
292
JÓZKF CIEPLIK
Kosę na kark ci zakładam.
Niech ci kto chce wyrok ten przecyta,
Ja ci życia nie daruje!
Albo mówi:
— Ja nie uwazuje na mieć, ni na asystencye,
Ja cie ściąć muse, djabli weznom ciało twoje i duse.
Przy tych słowach uderza go kosą w kark.
HEROD pada na ziemię, a DY ABEL przybiega, bierze go na
widły i mówi do śmierci:
— Prrr! A ty sucha, wynędzona
Z moich szponów wypuscona,
Tyś mojemu królowi wysługowała,
Żebyś ty go potrzebowała?
Ja mojemu królowi usługował.
Zebyk go teraz potrzebował!
Do Heroda: A ty królu, a ty brzydki,
Pódź do piekła, za twe zbytki!
(Opowiedzieli: Józef Szczęśniak, gospodarz w Rokicinach
i syn jego Ambroży, w styczniu 1904).
SZOPKA.
Zwyczaj chodzenia ze szopką w tutejszej okolicy od kilku
(może 5—8) lat, prawie zaginął. Podaję go zatem niżej z opo
wiadania Szczęśniaka, gospodarza w Rokicinach 1).
Szopka miała kształt kapliczki, ze środkową wieżą i z dwo
ma mniejszemi wieżyczkami po bokach. W środkowej wieży
w górze było 6 par lalek (figurek, wyrzeźbionych z drzewa,
wysokości 8—10 cm.) — które puszczano w ruch zapomocą
korbeczki umieszczonej z tyłu; tańczyły krakowiaka, mazurka
lub sztajera. Na dolnej podstawie w największej wieżyczce
*) Wieś, leżąca niedaleko Rabki.
-BOŻE NARODZENIE W RABCE
293
bvłv figurki, przedstawiające: dzieciątko Jezus w żłobku. Matkę
Jego i św. Józefa, — dalej obok żłóbka stał wół, osieł i pastu
szkowie niosący podarki, a nad żłóbkiem dwaj aniołkowie, ze
wstęgą i napisem na niej: »Gloria, glona, m excelsis Deo«.
W jednej z bocznych wieżyczek było 12 par lalek; mepokazywano wszystkich, jeżeli nie spodziewano się otrzymać wię
kszego datku. Lalki te kolejno przechodziły z tej wieży przed
żłóbek, a po odprawieniu swej roli przesuwały się dalej do
drugiej wieżyczki bocznej.
’ Lalki, najczęściej w szopce występujące były: pilarz, dwaj
pastuszkowie, dwóch młocków (cepaków), góral, lach, madziar,
pajac, czarownica, cygan z cyganką, żyd ze żydówką szaframk
(domokrążca), Herod z żoną, śmierć, djabeł, dziad. I rocz ty
był czasem jeszcze: stolarz, szewc, krawiec, bednarz, żołnierz
i inni przedstawiciele różnych zawodów i narodowości. Każda
z tych lalek poruszała się odpowiednio np. zyd kiwał się, dziad
poruszał ustami w modlitwie itd. Śpiewy wykonywali ustawieni
z tyłu szopki kolendnicy (szopkarze) - przy akompaniamen
cie muzyki złożonej czasem ze skrzypiec, basów, klarnetu lub
fletu. Lalki poruszały się przed żłóbkiem w takt muzy u.
Po przybyciu do domu i ustawieniu szopki na środku
izby, rozpoczynał przedstawienie:
PILARZ; w wąskich spodniach, w serdaku i z piłą pod pachą;
wychodził z bocznej wieżyczki i mówił:
- Ja wam wskaze drogę do Betleem, jeżeli mi pozwoNastępnie idzie z piłą, rznie i przechodząc koło żłóbka
wzdłuż szopki, toruje niejako w lesie rlroo-e
droeę. W końcu uchodzi
do drugiej wieżyczki bocznej. W tej chwili wysuwają się.
DWAJ PASTUSZKOWIE, kłaniają się u żłóbka i powiadają:
1 Wtedy pasaliśmy owce, kiedy się Pin Jezus narodź,!.
Następnie prósz, o muzykę, która gra, a on, tańcz, kolo
żłóbka — w końcu wychodzą.
DWAJ MŁOCKO WIE, przepasani powrósłem, w W«»«**
kawicach i z cepami na rannemu klan,a„ s.ę u żłobka,
odwracają się do słuchaczy i mówią.
294
JÓZEF CIEPLIK
— My wtedy psenicke młócili, kiedy sie Pan Jezus na
rodził.
GÓRAL: wchodzi w wąskich spodniach, krótkiej cudze, z ko
stkami na kapeluszu; kłania się i prosi ,o zagranie »gó
ralskiego«. Muzyka gra, a on tańczy i śpiewa:
— Nimos to nimos, jak pod halami,
Śmignę se bicyskiem, ide za owcami!
— Giewoncie, Giewoncie i Cerwony wirchu,
Ja o tobie myślę, od rana do zmierchu.
LACH: zjawia się w szerokich spodniach, płótn.ianej gurnicy
i szerokim kapeluszu, z kukiełką, którą ofiaruje Dzieciątkowi, i śpiewa krakowiaka a muzyka gra.
MADZIAR: w bardzo szerokich podpiętych spodniach, w ka
bacie krótkim, w kapeluszu szerokim z rondem zawinię
tym w górę; kłania się, obraca się do słuchaczy, prosi,
aby mu zagrać madziarskiego i śpiewa:
Żywo.
’ rr
i
1
/
4 •
0.j
1) Czy-ja to
Ma zło-ty
mo-je je
* 3* J9
dziew-czy-na
pier-ścio-nek
to
.3_J 2f
9
1
--- • —r i
• r! tir—d~1i
——— -
na tym bre - sku*)
na pa - le - cku
Cho-dzi-łem se zawsze ku niej
czy-je je
całe
to?
la - to.
2) Kupiła ona mi na trewicki,
A onej ja za to pantofiicki.
Jakie je to, drohe je to?
Ani to na zimę, ani to na leto.
PAJAC: wbiega w kapeluszu małym, usta ma otwarte, kabat
spięty, spodnie czerwone po kolana, nogi trzyma szeroko
rozstawione, w postawie zbliżonej do biegu. Bije w ta
lerze, pokazuje rozmaite sztuczki rękami i nogami; w końcu
prosi o muzykę, która gra a on śpiewa:
— Hejże moja do łoboja!
I do piscałecki
*) Brzeg doliny.
BOŻE NARODZENIE w RABCE
295
Dla tej dziecinecki.
Zagramy mu wdzięcnie, miło,
By sie z nami ucieśyło
To paniątecko.
CZAROWNICA: wchodzi, ma szmatę na głowie w potarganej
sukni nachylona nad maślnicą, w której robi masło i pros
„ pokn“ wody do maślnicy, bo się jej masło krup.
DY ABEL przychodzi i zlizuje językiem krup i mas an
Ona go odpędza, wtem wbiega ŚMIERĆ . ścina je] goWę a dyabeł wbija ją na widły i ucieka z mą do piekła.
CYGAN: czarny, ubrany w brudne łachmany, kierpce na nogach
ze szmat; - u żłóbka kłania się i śpiewa, a muzyka g •
_ Z dary swemi za drugiemi
Funda słoninka dla Bożego Synka.
Gdzie ja prynde, gdzie dobnu,
Preskocywsy i dolinu,
Stupaj do Betleem.
Przychodzi CEPAK (młocek) i wygania go ze sz py.
ŻOŁNIERZ: ubrany jak infanterzysta ze: strzelby, celuje do
płomienia świecy, ustawionej koło żłobka, kap
i gasi ją — poczem śpiewa:
_ Wiwant Panu Jezusowi,
Bedzie lepiej żołnierzowi.
Nie bedzie już strzelby nosił,
Bo już bedzie. Boga prosił.
KRAWIEC: we fraku, w spodniach wąskich, w białej czap
pod pachą łokieć, śpiewa i tańczy a muzyka gra.
— Idzie krawiec, mesie łokieć,
Aby Panu suknie zrobić.
A za suknie być se w niebie —
O
— Jezu prose ciebie!
ręce trzyma piłkę,
STOLARZ: w pantoflach, z fartuchem, w
hybel i śpiewa:
— Robią szewcy buty,
A krawcy surduty,
A stolarze robią
Stolecki pod d...
296
JÓZEF CIEPLIK
PIEKARZ: dźwiga koszyk z pieczywem, i przy muzyce śpiewa:
— Niese ja se kosyk chleba,
Podać wszystkim, co potrzeba:
Rożków, bułek Tobie Panie
Aby zjednać swe zbawienie.
SZEWC: w brudnej kamizelce, z fartuchem skórzanym, w pan
toflach:
— A teraz idą ubodzy ludzie,
Dają Panu pokłon w tej lichej budzie:
Szewcy, krawcy, powroźnicy,
Piekarz, kuśnierz, cyrulicy,
Cieśla z kowalem.
Mówi Józef stary: Idze prec sewce!
Pan Jezus twoich trzewicków nie chce,
Bo śmierdzą dziechciem.
Az sie zamierzył kijem z furyą.
Odchodzi szewc stamtąd bez fantazye,
Wziął dratwy i porozrzucał,
A kopyta w piec powrzucał,
Sydła połamał! — krzyknął:
Niech przepadnie moje sewstwo,
Lepse jest w niebie królestwo!
ŻYD: w jupicy długiej do ziemi, ma brodę i icki, w czapce
tworzowejJ). Nie zbliża się do żłóbka, tylko z daleka się
kłania i mówi, patrząc się w stronę żłóbka:
— Skąd Mesyas?
To Pan nie nas!
Nie tak win przychodzi,
Jak w bublii chodzi. —
My go cekamy wielkiego,
Wy go macie maleńkiego —
Winder dzieciątko!
SZAFRANIE (domokrążca): ubrany w szerokie spodnie, u dołu
znacznie węższe, w kabacie obwiązanym pasem, u któ
rego wiszą miareczki z pieprzem, papryką, itp.; na gło
wie niesie kosz z naczyniami kuchennemi i porcelaną.
*) Obszytej skórką z tchórza.
BOŻE NARODZENIE W RABCE
297
Prosi słuchaczy, aby co kupili u niego:
. _ Na brzucha bolenie, na pępka oberwanie — moje gospodynld kupcie sobie noże, noże, nozicki, britwy - tamo
spredam!
HEROD ze żoną w koronie na głowie i złocistych szatach
staje z daleka od żłóbka i prosi o muzykę. — Grają ale
smętnie, żałobnie. Śmierć zbliża się, puka. Herodowa drży
i po chwili ucieka, a śmierć wpada na Heroda i głowę
mu ścina, którą następnie dyabeł wbija na widły i ucieka.
DZIAD: (żebrak) w łachmanach, z torbą, u której wisi dzwo
nek, kłania się u żłóbka Dzieciątkowi, odwraca się do
słuchaczy i prosi o piątkę na buty i dziesiątkę na czapkę,
przyczem śpiewa (muzyka gra).
— Ja ubogi dziadek po tej sopce chodzę,
Kto da cwancigiera, temu wynagrodzę.
— Posedek se chleba prosie,
Niechce mi sie torby nosić.
Potargana (torba) korpielami.
Bo mi dużo nazdawali.
Po każdej zwrotce dzwoni, mówi pacierze, a gdy otrzyma
jakiś datek, w'takt muzyki tańczy. W końcu przychodzi pa
stuszek i wypędza go z szopy.
Zazwyczaj po tern przedstawieniu tak jak w przedstawię
niu »Heroda« sprawiają kolendnikom ucztę, Po uczcie kołem
dują gospodarzowi, jego żonie, corkom, każdemu z
’
zbierając datki, za które znowu dziękują jak wyżej i odchodzą.
Kolendnicy, którzy tylko śpiewają i grają P° domach, uży
wają do swego repertuaru kolęd ze śpiewnika lub przewaz
z kantyczek i dlatego niżej podaję tylko melodye.
298
JÓZEF CIEPLIK
II.
d f fi i « • »
„----- Z“+—Z“*—>------------ V-------
, d • -
Try-um-fy króla nie-bie-skie-go Pobudziły pasterzów dobytku swego stróżów, śpiewając.
Zstą-pi-ły z nieba wy-so-kie-go
H
-ii
*
•
f
-w------------------- t—
śpie-wa-jąc,
—
P £
J -------------------------------------------------------------|
--------------------------------------------------- -------
śpie-wa-jąc.
III.
B
