f4d0697b015231e6f9e0bdfad403bdf6.pdf
Media
Part of Husów, wieś powiatu łańcuckiego. Zarys etnograficzny / Lud, 1904, t. 10
- extracted text
-
HUSÓW,
WIEŚ POWIATU ŁAŃCUCKIEGO.
ZARYS ETNOGRAFICZNY.
Napisał
Wincenty Badura.
(Ciąg dalszy').
VII. Ubiór i stroje.
Jak wogóle gdzieindziej, tak i w Husowie trzy są główne
przyczyny zaniku strojów, bądź co bądź pięknych i nie pozba
wionych pewnego rodzaju oryginalności. Ktoś zmuszony do częst
szego obcowania z światem, pragnąc uniknąć szyderstw, na
jakie — jako chłop — nazbyt często jest narażony, w swej nie
świadomości chwyta się nieszczęśliwego środka przebierania się
niby to »po pańsku«. Ten niczem nieuzasadniony »postęp« tylko
z tego wypływa źródła. Drugim powodem — to ubóstwo, a je
dnocześnie wzmagająca się taniość wyrobów fabrycznych. Po
dział gruntu wymaga równocześnie zaniechania uprawy lnu,
a wyzyskania każdego kawałka pola, na płody spożywcze, z dru
giej strony staranniejsza uprawa i szukanie poza tern jeszcze
zarobku, skutkiem czego na sporządzanie własnego płótna brak
czasu, chociaż w II. o tem, przynajmniej jeszcze na razie, mowy
niema, bo na bieliznę »chodną« używają głównie płótna swoj
skiego. Za to innych części ubioru dostarczać zaczyna coraz wię
cej jarmark i tandeta, a zmusza do tego niedostatek. Dawniej
ubranie Husowiana, zrobione we wsi, kosztowało ponad 40 złr.
dziś w sklepie dostanie cały »ancug« za 10 koron.
») Zob. »Lud« IX. str. 360.
32
WINCENTY BADURA
Trzecim wreszcie powodem, rozpowszechniająca się mania
zegarków. Każdy chce mieć zegarek, a że to tylko »z parady«,
oczywiście musi go nosić tak, by go było widać, a więc w k amizelce. Do kamizelki potrzeba tylko surduta i metamorfoza
gotowa.
To, co powiedziano, odnosi się tylko do mężczyzn i to do
generacyi młodszej; kobiety pod każdym względem konserwatywniejsze i pod tym względem zostały takiemi i zostaną dłużej.
Młodsze zmieniły jeno strój biały na dwa kolory.
Strój powszedni nazywają »chusty chodne«, niedzielny,
wogóle przedniejszy, »chusty kościelne«.
1. Ubiory mężczyzn.
Koszula z 5 łokci płótna swojskiego, mieszaniny lnu i ko
nopi. Części składowe: stan, przyrębki, rękaw, ćwekle,
kołnierz. Rękawy u powszednich zakończone wąziutkiemi
»oszywkami«, kołnierz zawiązany wstążeczką przewleczoną
przez dziurki zwane »zaścieżkami«, przód, »pazucha« zwy
kłe zakładki (obrąbek u dołu zwie się »pępek«); u kościelnych
rękawy zakończone »maj ś ze tam i«, zapinanymi na dwa gu
ziczki perłowe, białe; przód w zakładki ułożone ż wielu listewek,
często haftowany, zapinany na 2 guziczki, kołnierz zawijany
wązko, zapinany na 2 guziki. Niedzielna koszula bywa z płótna
»kupnego« t. zw. kartousza; kołnierz, przód i majszety »sztajfowane« (= prasowane).
Koszulę noszą na wierzchu, przepasaną paskiem. Pasek
bywa dwojaki: węższy i szerszy, rzadko widoczny z pod kami
zelki; u niego rzemyk, na którym przyczepiony zwykle kozik.
Piitianka (»płótnianka«) z pięciu łokci płótna konopnego.
Składa się na pół na długość, a potem znowu na pół pod trój
kątem, obcina się, zszywa po bokach.
Płótnianki używają jako stroju kościelnego i zwyczajnego.
Do potrzeb domowych robią płótnianki z zgrzebnego płótna.
Bluzka kroju marynarki, tylko dłuższa (powyżej kolan), na
powszednie »zgrzebna« konopna, do kościoła z materyi; w zimie
z podszewką, na lato bez, »przez jedno«.
Starsi noszą zimą kożuchy baranie, wyrabiane w Kańczudze !).
*) Kańczuga, miasteczko w pow. przeworskim, l*/2 mili od H.
HUSÓW
33
Na koszulę wkładają kamizelkę. Dziś jest ona kroju zwy
kłego, z kołnierzem, dawniej wyglądała jak surdut bez rękawów.
Kapelusz filcowy z wąskim brzegiem; za nim bukiecik
z sztucznych kwiatów, czem się odróżnia kawaler od żonatego.
Latem kapelusz słomiany własnego wyrobu, zimą czapka ba
rankowa, czarna i t. zw. »krakówka«, obecnie mało noszona
i pogardliwie oznaczana mianem »żarna«.
Buty (»boty«) t. zw. polskie; cholewa sztywna, zszywana
raz w tyle, karby regularne, sztuczne, obcas wysoki na 3 do 6 cm
z podkówką, na »napiętku« huncwot, t. j. mały kawałeczek
skóry w kształcie podłużnego przekroju stożka, czy ostrosłupa,
wybijany »ćwidkami« żółtymi. Pod kolanem na cholewie przy
bite i wybijane kabzlami po 1 cm długie rzemyki, spięte sprzą
czką. Buty muszą mieć zawsze podwójne podeszwy.
Inne części składowe buta: narty, przyszwy, brandzale, podeszwy, żale (zalówki).
Czernią buty »Szwarcem« kupowanym; w braku tego robią
sami: upaloną słomę jęczmienną rozpuszczają w słodkiem mleku.
Napuszczonem włosieniem »mazaka« namazują skórę i trą
szczotką, aby but otrzymał »glanc«.
Przy robocie bosa noga.
2. Ubiory kobiet.
Koszula krojem podobna do męskiej tylko kołnierz okrągły,
u chodnej — z płótna grubszego — zakończony ząbkami, zapi
nany na jeden guziczek, u niedzielnej — kartonowej — cały
zahaftowany białym lub czerwonym haftem ażurowym. W braku
piękniejszego kołnierza zakładają podobnego kształtu »kryski«,
haftowane lub szydełkowe, przewlekane czerwoną wstążeczką.
Majscety dawniej nosiły »wykładane« (= zawijane), teraz stojące,
całe zahaftowane, zakończone ząbkami, zapinane na jeden lub
dwa guziczki. Przód podobnie haftowany. Stan bywa krótki,
po pas; do chodnej nadszywa się dłuższą nadstawkę, zwaną
»nadołek«, do niedzielnej rzadko, bo wkłada się ją zawsze
na chodną. Koszula zawsze przypasana spódnicą.
Spódnice krótkie, w pół łydek, z 8 łokci, zszyta w 5 »pó
łek«, u góry sfałdowana, obszyta wąską »oszywką«, która
się kończy »trokami« do zawiązywania. U dołu »listew«, 12 do
15 cm szeroka, po praniu zw-ykle prasowana. Paradniejsze spóLud. Rocznik X.
3
34
WINCENTY BADURA
dnice ozdabiają koronkami, »plisami« z wypustkami innego ko
loru, »aksamitkami« lub sznurkiem. Dawniej były w użyciu tylko
spódnice białe, t. zw. fartuchy, teraz wchodzą w modę perkalowe, »flanelowe«, »tybet,ki« itp.
Zapaska bywa krótsza od spódnicy, w 3 półki, z perkalu
różnego koloru, lecz przeważnie biała batystowa. U góry sfałdowana tak, że z 10 cm zostaje różnicy od całej objętości dół
zakończony koronką lub haftem. Noszą też zapaski wyszywane
ruskim haftem czerwonym lub granatowym »łeńcuszkiem« (=
ścieg pocztowy).
Gorset z różnych materyj: z rypsu, kamlotu, tybetu, welwetu; koloru: czarnego, niebieskiego, różowego, amarantowego,
z tłem jednostajnem lub »w kwiaty«. Krój do figury. U dołu
doszywa się t. zw. taczki, które bywają podwójne: długi 4 do
6 cm szeroki pas tej samej materyi ułożony w fałdy, albo po
cięty na małe płateczki w liczbie 9 do 20 stosownie do ich
wielkości.
Przód naszywany blaszkami i innemi przybiórkami, zapina
się na 5 lub 6 guzików, albo na pętelki. U gorsu i u ramion
ubrany ząbkami kupionymi, u lichszych z tego samego materyału
Kaftanik inaczej »letnik«, wolny, perkalowy, rożnego koloru.
Przody, dół, końce rękawów oblamowane plisami z tej samej
materyi, z wypustkami innego koloru lub koronkowemi. Guzi
ków 4. Do szcżególniejszej ozdoby należą »kaftaniki białe«,
na przedzie wyszywane haftem krzyżowym lub łańcuszkowym,
a zamiast plis obszyte dookoła i końce rękawów, falbanką z ko
ronki.
Katanka letnia i zimna. Letnia z rypsu czarnego lub nie
bieskiego, ścięta do figury, »wcinak«.
Lamowana aksamitem, czasem wycinanym w ząbki. Gu
zików: z przodu 6, z tyłu w pasie 4, na rękawach 2 lub 3.
Zimowa tego samego kroju z grubszej materyi, watowana,
z kieszonkami po bokach; brzegi obszywane »stasionkami«
(= tasiemka), koloru zielonego, czerwonego, amarantowego, na
przemian z kolorem materyi.
Sukmana; krój pletianki z tą różnicą, że z przodu wyłogi,
które są zakończone granatową jedwabną frędzlą i srebrnemi
guzikami, kształtu żołędzi. Sukno ciemno-granatowe, podszewka
z sukna czerwonego. Kołnierz (stojący) i przód obszyty quasizłotym galonem, wystające biodra sznurkiem jedwabnym. Sięga
HUSÓW
35
poniżej kolan, wogóle krótsza ma być od spódnicy. Jest to rzecz
kosztowna, używana tylko w szczególniejszych okolicznościach
przez młodą pannę i swatkę przy ślubie, przez kumeczkę, cho
ciaż kobieta może ją ubrać i kiedy indziej; mężczyzna zaś tylko
do ślubu, jako młody pan, drużba i swat, ci ostatni tylko, kiedy
»wesele jechane«.
•
Biekiesz tego samego kształtu, co »sukmana«, tylko co
kolwiek dłuższa i podbita czarnym baranem, bez frendzli i gu
zików.
Buty, podobne do męzkich, polskie z cholewą raz zszy
waną, albo dwa razy po bokach — bez huncwota.
Chusteczki na głowę: tiulowe (»tulowe«, »rzadka chu
stka«), »tureckie« (tło jednolite z brzegiem w drobny deseń),
»ch. lipskie« (na białem tle róże i girlandy). Tańsze nazy
wają »szmatami« (nazwa nie pogardliwa). Chusteczkę używają
tak kobiety jak i dziewczęta. Składają w trójkąt, kawałek za
wijają do wierzchu i wiążą pod brodą.
»Płachty« czyli wielkie chustki do skrycia (»do zasdziania).
Bywały konopne, dziś częścią płócienne, częścią kupowane, »dybetki«. Składa się »na krzyż«, (= w trójkąt) — zawija kawałek
na wierzch, wkłada na głowę zimą, latem na szyję.
»Zawicie« czyli »rańtuch«. Strój tylko dla mężatek,
z 5 łokci płótna (dawniej swojskiego), dookoła założony mały
obrębek, ale nie zszyty, tylko obdziergany. Środek długości
jednej strony i obydwie szerokości wyszyte koło brzegu gę
stym haftem płaskim czerwonym »zapałem« (= bawełną). Za
kłada się na głowę, kawałkiem wyhaftowanym nad czoło.
»Długa hustka«, podobnie haftowana, jak zawicie, z 3 tylko
łokci. Złożoną w kilkoro zakłada na czepiec i ubiera tylko swa
tka i kuma.
Czepiec składa się z »chomyłki« czyli obrączki drewnia
nej do 10 cm. średnicy, u której są uwiązane dwa sznurki
cienkie i czepca właściwego na kształt tureckiej czapki tylko
niższego i tak wielkiego, jak chomyłka. Stężka czyli k rajka
czerwona służy do obwiązywania włosów. Na święta używają
czepców haftowanych.
Korale kupują w mieście lub na odpustach, rzadko pra
wdziwe, częściej szklane z połyskiem złotym lub srebrnym.
Używają je dziewczęta do uzupełnienia stroju szyi.
Dziewczęta włosy plotą w 2 warkocze po 3 woje i upi3*
36
WINCENTY BADURA
nają w kółko, które do kościoła całe w kwiaty przybrane. Da
wniej nosiły dziewczęta t. zw. splot ki, czyli 2 warkocze
4 woje (przez fryzyerów rzymskiemi zwane). Skręcały je koło
wierzchu głowy i nakrywały czerwoną rozcharową wstążką,
tak że to nadawało wygląd czepca. U włosów uczepiano wstążki;
dzisiaj u korali.
Strojów powszednich niema co spisywać; są to bowiem
albo stare kościelne, albo w ten sam sposób zrobione z gorszych
materyj. Sposobu ubierania także trudno oznaczyć: w zimie ubie
rają się jak najcieplej, w lecie odwrotnie.
Małe dzieci chodzą w długiej do kostek koszuli.
Pranie bielizny odbywa się w następujący sposób: Naj
pierw moczą kobiety’ »brudy« »na baliji« w »ługu«, czyli
wodzie z popiołu, lub w wodzie, w której rozpuszczono ka
wałek sody, wynoszą je nad potok lub do studni i na desce,
względnie ławce, rozkładają, polewają wodą i uderzają »ki
jankami«. Wypłukawszy następnie i wykręciwszy z wody,
mydłą, krochmalą i znowu wykręcone zawieszają do obeschnię
cia na płocie, na żerdzi lub sznurze!
Wysuszoną bieliznę »maglują«, tj. wygładzają zwiniętą
na »wałku« karbami »maglówki«. Niedzielną nadto prasują
»ż e 1 á z k i e m«.
VII!.
Pożywienie.
Bardzo skromne, sporządzane z domowych zasobów. Głó
wną część pożywienia stanowią ziemniaki, chleb, kapusta, pę
cak i inne kasze, potrawy mączne, jak »zacierka«, »kulaśzka«
czyli »maliszka«, kluski suche, czyli t. zw. pączki, wreszcie pie
chota, bób, barszcz, kwasówka, polewka i grzyby, wypełniają
menu tutejszych mieszkańców.
Chleb pieką co tydzień — zwykle w sobotę — z Żarnowej
mąki żytniej i owsianej, na uroczystości, z pszennej. Zwykle na
noc rozczynia gospodyni w dzieżce mąkę, dodawszy do tego
t. zw. zakwasu, to jest ciasta z ubiegłego tygodnia (zamiast
drożdży, używanych tylko do świątecznego pieczywa); wyro
bione ciasto wkłada do miski, z miski na łopatę dla łatwiej
szego wsadzenia w piec.
Kiedy braknie w tygodniu chleba, piecze gospodyni »słodki
Husów
37
placek« (z niekwaszonego ciasta) na blasze lub w piecyku,
CZyli — jak oni nazywają — »w brandule« (branduła).
Ziemniaki gotują w łupach, »w pałóbach« i »skrobane«,
całe do tłuczenia, krajane, t. zw. pod rosół (rodzaj zupy ziem
niaczanej).
Jedzą ziemniaki z maślanką, kwaśnem mlekiem, z barsz
czem lub krasówką, okraszone masłem, czasem słoniną; z »pod
rosół« z chlebem.
Barszcz bywa żytni i owsiany. Garstkę mąki »kisi się«
na noc w »baszczowniku«, przecedza się przez sito i zalewa
na wrzącą wodę; czasem dodaje się jeszcze słodkiego mleka,
głównie jałowy.
Kwasówka, to kwaśnica z kapusty zagotowana i zapra
wiona mąką, rozpuszczona w wodzie albo w słodkiem mleku.
Zacierka — mąka zarobiona na nieckach, pokruszona i rzu
cona na gotującą się wodę. Połowę wody odlewa się, a nato
miast dodaje się mleka słodkiego.
Pączki, inaczej zwane suche lub krajane kluski, go
tuje się podobnie jak zacierkę, tylko wodę scedza się całkiem,
maści się masłem, czy słoniną i przesypuje serem kruszonym.
Kulaszka — mąka zasypana na wrzącą wodę, rozmieszana
mątewką, zalana mlekiem słodkiem, kwaśnem, maślanką lub
okraszona.
Polewka — zupa z serwatki i rozczynu jak przy kwasówce.
Gotują na blasze albo w piecu piekarskim — gospodynie
i starsze dziewczęta; w ich nieobecności także gospodarz po
trafi sobie »strawę uwarzyć«.
Od św. Wojciecha do św. Michała jadają cztery razy:
śniadanie, obiad, jużena, wieczerza; zresztą — z wy
jątkiem jużyny.
Śniadanie składa się z chleba, barszczu lub mleka, ziem
niaków, na przednówku z kukurudżanki (rodzaj kulaszki z kukurudzy) i kaszy.
Obiad — kapusta wymieszana z grochem i ziemniakami,
kluski, pęcak ze stępy; przy święcie kasza, w adwęcie ze śliw
kami, ryż, kiedy robotnik.
Jużyna — chleb, ser.
Wieczerza — pozostałe od obiadu.
Używają także kawy i herbaty.
38
WINCENTY BADURA
Jedzą na ławce siedząc na stołkach, z jednej głębokiej
misy, a gdy więcej ludzi — z donicy, dużemi drewnianemi
łyżkami. Przed jedzeniem żegnają się, po jedzeniu również,
mówiąc: »Chwała Panu Jezusowi za ten dar!«
Gdyby choć najmniejsza okruszynka z ławki upadła, po
dejmują ją spiesznie, »bo grzych, żeby po nij tarasie, i Pan
Bóg-by chleba potem nie dał«.
