1d2fc68cccd40c72e10932659dcab2f6.pdf

Media

Part of Kronika etnologiczna / Lud, 1930, t. 29

extracted text
KRONIKA ETNOLOGICZNA
f Stanislaw Ci­
szewski (* 18 XII.
1865, f 27. V. UCiO
Znakomity
etnolog
polski
przygotowy­
wał sit; długo i sta­
rannie
do
s\v\ih
prac
naukowych.
Dzięki
stypendjum
rapperswylskienm
wyjechał w r. 1886
najpierw na studja
dii Pragi, gdzie za­
poznawał się z pod­
stawami
slawistyki
u .1. Gebauera.
Po
uzyskaniu
języko­
wego wykształcenia
wyjechał do Berlina,
129. Ś. p. Stanisław Ciszewski.
t tleni
sjie,jalizat ji
w kierunku etnolo­
gicznym i antropolo­
gu znym. Przez siedem półroczy studjował w Berlinie u bardzo dobrego
pedagoga, jakim był F. Lusehan, a następnie u znanego antropogeojgral'a F. Ratzla w Lipsku, gdzie w r. 181)7 doktoryzował się na podstawie
dvsertat ji „Künstliche Verwandtschaft bei den Siidsla von . W latach
następnych pogłębiał wiadomości z zakresu slawistyki i w tym celu
w r. 1901 tułał się do Zagrzebia, gdzie pod kierunkiem Maretića i Paviéa zaznajamiał się z elnogratją bałkańskiego półwyspu.
Wiadomości zdobyte yv ciągu tak długoletnich studjów pozwoliły
mu n i napisanie całego szeregu znakomityth dziel, ale nie dały mu
żadnego materialnego oparcia. Z braku środków do życia yrstąpił
rv r. 1899 yv Warszawie do Biura kolei wiedeńskiej, którą to posadę
zajmował z przerwami do r. 1908, potzern objął posadę rządową
yv urzędzie akcyzowym w Sierpcu. Zdawało się, że poyvolanie ś. p.
Stanisłayva Ciszewskiego na katedrę etnologji yv Uniwersytcęją lwow­
skim w r. 1910 położy kres trudnym jego warunkom życiow \m i po­
zwoli mu oddać się spokojnie pracy naukowej. Niestety stargane

175
nerwy nie zdołały już znieść prac.j związanej z leni stanowiskiem, dla­
tego z katedry zrezygnował i wrócił na swą dawną posadą w Kró­
lestwie. Z nauką jednak bynajmniej nie zerwał i pracował nadal
bardzo intensywnie, minio że w czasie wojny poniósł niepowetowaną
stratę, gdvż z powodu inwazji niemieckiej stracił prawie wszystkienotatki, wynik pracy całego życia.
Na tle tych tak ciężkich' warunków życiowych tern korzystniej
przedstawia się jego działalność naukowa. Pracę etnograficzną roz­
począł v r. 1887 publikacją pt. „Lud rolniczo - górniczy z okolic
Sławkowa w powiecie olkuskim" (Zbiór wiad. do antr, kraj. X. 187
336, XI, 1
12!)).
Po lej pracy nastąpiły liczne inne znakomite studja i rozprawy.
W r. 18!)4 wydał monografją etnograficzną pt. „Krakowiacy“. Kraków
1894. \V dalszym ciągu ogłosił prace: Bajka o Midasowycb uszach.
Stud juni z literatury ludowej. (Rozpr. wvdz. fil. Akademji Umiej. T.
XXVIII, Kraków 1899): Wróżda i pojednanie .Studjum etnologiczne.
Warszawa 1900.
O atałykacie (Lwów 1901. Lud VII 54, 150): Ogni­
sko. Studjum etnologiczne. Kraków 1903. — Kuwada. Kraków 1905.
Wygadzanie, pożyczka i odsetki. Kraków 1912. Studja etnologiczne
Sól. Warszawa 1922. — Prace etnologiczne. I. Warszawa 1925. IT. War­
szawa 1929, III. Warszawa 1930.
Prócz prac wydanych odzielme zamieścił też wiele artykułów
w różnych czasopismach, z których godzi się choćby najważniejsze
w c mienić.
Ludowe nazwy skał, jam, pól itp. w dolinie Prąelnika, oraz przy­
wiązane do nich podania (5\ isla I. s. 245 — 253, 283
290, II. s.
152- 153). Lud jako twórca terminologji językoznawczej. (Wisła U.
166 - 1791. Powieści z Tysiąca i jednej noc,y w przeróbcie ludu na­
szego. (Wisła II. 467— 474, VI. 586 —592). Notatka etnograficzna
z okolic Stawiszyna w pow. kaliskim. (Wisła III 279 — 286). Lud, jako
twórca terminologji językoznawczej. (Wisła IV. 377— 383). Próbki
poezji ludowe\j chorwacko-serbskiej. (Wisła V. 702— 704, VI. 908 —
910). Folklorystyka chorwacko - serbska, przegląd historyczno - biblio­
graficzny. (Wisła V. 371 -- 390, 871 - 902, VI. 18- 53). Der Stein
Alatyr (Archiv. f. slav. Philologie XVI 601 —603). Historja powstania
pieniędzy. (Ateneum warszawskie 1899). Baśń o Krakusie. (Ziemia
1910, nr. 17). Polski most (Lud XVII 135 — 137). Masło maślane. (Lud
XVIII 138 - 140). Przyczynek elo słownika gwary mazowieckiej. (Lud
XVII 161 — 166). Coby robił chłop, gdyby został królem (Lud XVII
133
135). Tabu i zasie. Warszawa 1925. Księga jubileuszowa L.
Krzywickiego, s. 63 — 69. — Czaszki ludzkie z kłódkami. (Lud XVII
19 — 30)
Sin po grijecliu (Lud XVII 261— 264). Pieśń rekrutów.
(Ziemia 1929, nr. 3).
Wśród prac ś. p. Ciszewskiego szczególną wartość posiadają studja
z dziedziny kultury społecznej. „Wróżda i pojednanie“ wyjaśnia ge­
nezę wojen rodowych, oraz form pokojowego załatwiania tych spo­
rów. „Atałykat“ wytłumaczył przez specjalne zastosowanie idei po-

176
krcwieńslwa fikcyjnego, jako środka mającego służyć ku wzmac­
nianiu więzi społecznej. W pracy o „Ogniskn“ bardzo Irai nie roz­
dzielił zagadnienie żywiołowego i społecznego kultu ogniska, poczem
przeprowadził analizę ewolucji społecznego kultu ogniska na tle ogól­
nej ewolucji spohfcznej. Również w uje nowych myśli rzucił w związku
z tak trudnym problemem ik u wady. Etnologiczne oświetlenie dał spra­
wom wygód zen ia, pożyczki i odsetek. W rozprawce „Żeńska twarz'1
podkreślił, jak patrjarclialna rodzina, w której pożądany jest tylko
syn - mężczyzna, wytwarza niechęć do córki - kobiety, co trwa nawet
w dalszych okresach rozwojowych. Praca „Sól“ przedstawia na
obszernem porównawczem tle dzieje soli, przyczem szczególnie dzieje
polskiego solnictwa w związku z ruskiem zostały dokładnie omówione.
Szczególnie jednak wiele nowych myśli i problemów zawierają
jego „Prace etnologiczne“ I—-III, wydane w ostatnich latach życia,
kiedy to wrócił do zajęć naukowych i na podstawie resztek ocalonych
zapisek na tle porównawczem, zwłaszcza słowiańskiem przedstawił
tak starannie różne prestacje chłopskie, dawne płacidła itd.
Wartość prac. Ciszewskiego określił trafnie w jednej z reuenzyj
A. Brückner następująco : „olbrzymia wiedza, najszersze poglądy,
najostrożniejsze domysły, bystrość kombinacyj, jasność wykładu“.
Dlatego etnologja polska poniosła przez śmierć tę stratę istotnie bardzo
eiężką.
zł. /’.
f Helena Cicho wieżowa U 860
1929). Ś. p. Helena z Robińskich Cichowiczowa urodziła się w Krotoszy­
nie w Wielkopolsce dnia 14 lutego
1860. Staranne wychowanie otrzy­
mała w klasztorze SS. Urszulanek we
Wrocławiu, .luż w pierw szych latach
po zamążpójściu w r. 1885 rozpo­
częła działalność na polu społccznem
i narodowem. Przyjęła prezesurę To­
warzystwa śpiewackiego „Lutnia“,
które doszło wkrótce do wielkiego
rozkwitu, ż jej inicjatywy odbywały
się zebrania miesięczne i koncerty
ze współudziałem najlepszych sił ar­
tystycznych, na których zbierały się
tysiące publiczności polskiej, pobu­
dzanej w ten sposób do ukochania
pieśni polskiej, wygnanej ze szkół.
W r. 1909 zachęcona przez ś. p.
arcybiskupa Likowskiego przystąpiła
do założenia Muzeum Ludoznawcze­
go w Poznaniu. Do pracy tej za­
brała się z wielkim zapałem wraz z córką swą Wiesławą Cichowi-

177
■rzówną, wyjeżdżała na całe tygodnie w najrozmaitsze okoliae Księ­
stwa i robiła wycieczki po wsiach wielkopolskich, które zwiedzała
chatę za chatą, szukając wszędzie zabytków dawnej kultury ludowej,
tkcja ta przedstawiała zrazu wielkie trudności, ho trzeba było długo
przekonywać tych, co mieli cenne unikaty, że zbiory te zamiast gnusniec w skrzyniach, a nieraz i w poniewierce w komorach i na górach,
znaleść mają pomieszczenie w publicznym gmachu, przystępnym dla
wszystkich, aby świadczyły o rodzimości naszej kultury i spełniały
swoje ważne zadania kulturalno - naukowe.,
W tc m czasie twórczynie Muzeum ludoznawczego w Poznaniu
odbywały także podróże naukowe do Muzeów zagranicznych w Norwegji, Danji, Francji, Niemczech i Czechosłowacji, w celu zapoznania
się z zasadami muzeologji. Dzięki temu niezmordowanemu trudowi
udało się w ciągu roku nagromadzić tyle okazów, wystawionych naj­
pierw w gmachu Muzeum Mielżyńskich, że mogło nastąpić otwarcie
Muzeum Ludoznawczego w roku złotego jubileuszu ks. arcyb. Likowskiego dnia 28 grudnia 1911 r. O ile nawet uczeni niemieccy przy
chylnie wyrażali się o tych zbiorach, a rada miasta Poznania, wówczas
przeważnie niemiecka, udzieliła Muzeum subwencji, Muzeum Mielaeyńskich nie miało dla tych kolekcyj zbytniego zrozumienia. Pomyśl­
niejsze czasy nastały dopiero wtedy, gdy zbiory z Towarzystwa przy­
jaciół nauk zostały przeniesione do Muzeum Wielkopolskiego i tutaj
zostały oddane dn. 22 maja 1921 r. do użytku publicznego, jako
„Zbiory ludoznawcze im. Heleny i Wiesławy Cichowicz“. Ubikacje
w Muzeum Wielkopolskiem uzyskane, były znacznie obszerniejsze
i korzystniejszo, więc ś. p. Cichowiczowa mogła większą części zbiorów
tu pomieścić. Ze skromnych bowiem początków zbiory nicz'wykle się
rozrosłe gdyż twórczyni Muzeum nie ustawała w dalszem zbieraniu
i odbywała z córką podróże nietylko po Wielkopolsce ,ale po całej
Polsce, ażeby i z innych naszych ziem zbierać w celach porównaw­
czych materjał, nadający się do zbiorów.
w celu zainteresowania szerokich kół społeczeństwa swoją ideą,
założyła dnia 22. III. 1910 r. Towarzystwo ludoznawcze w Poznaniu.,
w którem sprawowała obowiązki przewodniczącej aż do swego zgonu
w Knocke sur Mer w Belgji dnia 10 września 1929.
Działalność ś. p. Heleny Cicliowiczowej posiada dla etnografji
bardzo wielkie znaczenie, ponieważ na terenie wielkopolskim, szcze­
gólnie narażonymi na niwelacyjne wpływy cywilizacyjne zachodnio­
europejskie, przystąpiła do zbierania ludoznawczych okazów muze­
alnych, wtedy, gdy jeszcze można było je znaleść i ocalić od zniszcze­
nia. Twórczyni Muzeum Ludoznawczego w Poznaniu pozostawiła pi.
solne istotnie niezatarty' dowmd „gorliwości obywatelskiej i miłości
dla ludu“.
A. F.
f Szczęsny Jastrzębowski (1861 —1928). Dnia 19 lutego 1928 r.
w Łowiczu zmarł Szczęsny Jastrzębowski. Urodzony 1861 r. w ziemi
Radomskiej, w majątku Potkanna, z ojca Ludomiła i matki Józefy
•Łud. T XXIX.

12

178
z Pietruszewskich, Szczęsny był wnukiem słynnego profesora Marymont u i Broku, Wojciecha Jastrzębowskiego (1799- #88łj}. Z ojca
i dziadka wziął zamiłowanie i gorące umiłowanie ziemi ojczystej
Ukończywszy znakomitą Szkołę Handlową Kronenberga w W arszawie.
czas wolny od zajęć biurowych (Biuro Dr. Żel. Dęblińsko - Dąbrow­
skiej Jana Blocha) poświęca pracy etnograficznej i krajoznawczej.
Przewodnikiem jest mu Jan Karłowicz. Rezultaty tych poszukiwań
publikuje „Wisła“. W r. 1891 drukuje w niej pracę: „Sobótka w San­
domierskiem“. \V| vBies. lit.“ 1893 „Pisanki“. W r. 1894 razem z Leopoldem Janikowskim i Janem Maurycym Kamińskim, mimo jaskrawej
niechęci administracji rosyjskiej, zakłada w Warszawie Muzeum Etno­
graficzne i jest pierwszym kustoszem tegoż. W r. 1898 przenosi sit
do Radomia i rozpoczyna wydawać „Gazetę Radomską“. W r. 1897
odnawia znajomość z kolega ze słynnej szkoły Jana Pankiewicza,
Marjanem Wawrzenieckim i rozpoczynają we dwu badania stanowisk
wydmowych nad Radomką i Mleczną. Jastrzębowski zimą zbiera materjał od znajomych obywateli o stanowiska®} wydmowych, a latem
razem z Wawrzenieokim przeprowadza badania na terenie. Rezultaty
opisuje M. Wawrzeniecki a Akadeinja Umiejętności w Krakowie pu­
blikuje w „Maferjałach komisyi Antropol., Archeol. i Etnograf.“,
T. VII 1903, oraz T. X. 1907 r. Jastrzębowski zebrał cenny zbiór
wykopalisk, obecnie w Tow. Krajoznawczem w Radomiu. \\ znowiona
przez A. Kryńskiego i M( Wawrzcnieękiego w b. ciężkich warunkach
„Wisła“ Tom XX, zeszyt 1 w 1916 r. przedrukowała kwest jonarjusz.
opracowany przez Jastrzębowskiego w sprawie: „Pamięci o Zmarłych.“
20 lat pracy redaktorskiej (pod cenzurą zaborców), niepowodze­
nia materjalne i troski życiowe podkopały duchowe siły Szczęsnego.
Po wojnie 1914—1918 przenosi się do Wojciechowic pod Ożarowem
pow Opatów, następnie do Łowicza. Tu śmierć go zabiera. Sz< zęsny
Jastrzębowski kochał kraj i lud, ten kraj zamieszkujący i tej miłości
mu starczyło, aby pożytecznie- pracować w wvsoce trudnych epokach
niewoli i przełomu dziejowego (1905 — 1914—-1918), \> jakich mu
żyć wypadło.
Marjan Wawrzeniecki.

f Bronisław Sokalski, em profesor Semmarjum męskiego we,
Lwowie, b. burmistrz miasta Olesko, zmarł we Lwowie dnia 19 czerwca
1929 roku. Ś. p. zmarły pracował przez długie lala nad podniesieniem
oświaty mas ludowych, jako redaktor wydawnictwa dziełek ludowych
Najlepsza jego pracą etnograficzną była monografja Sokalskiego, wy­
dana p. t. Powiat sokalski pod względem geograficznym, etnograficz­
nym, historycznym i ekonomicznym. Lwów 1899. Dzieło to zostało
odznaczone pierwszą nagrodą na konkursie Muzeum im Dzieduszyckich we Lwowie w r. 1894, a swoją wartość, malcrjałową zachowało
w- całej pełni.
t Jan Ptaśnik (1876— 1930). Wybitne zasługi Prof, Ptaśnika na
polu badań historycznych zostały wyczerpująco omówione w Kwartal­
niku historycznym, Rocznik XLIV, T. 1, zeszyt 2, W „Ludzie“ godzi

179
się podkreślić, że pierwsza praca naukowa ś. p. zmarłego p. t. „Po­
dania i wierzenia kaszubskie a nasze“ była drukowana właśnie w „Lu­
dzie“, T. V, s. 357 — 365. Na szczególną uwagę zasługuje również
temat pracy, wykazującej wielkie podobieństwo opowieści ludowych
kaszubskich i małopolskich. Dziś bowiem jest to jedno z najbardziej
aktualnych zagadnień - dowodzenie ścisłego związku etnograficznego
Pomorza z Polską. Ś. p. Ptaśnik ważność tego problemu intuicyjnie
wyczuł wówczas, kiedy się nie myślało jeszcze o konieczności takich
argumentów w związku z dostępem Polski do morza.
A. F.
f Franciszek U awita - Gawroński (1846—1930). W dniu 16 kwiet­
nia 1930 roku zmarł w Józefowie pod Otwockiem ów wybitny publi­
cysta, historyk i działacz społeczny.
Ur. w r. 1846 w Stepuszkach na Ukrainie kształcił się w szkołach
kijowskich (1855— 1862), a następnie w Małopolsce ukończył szkoli
rolniczą w Dublanach. Po pewnym okresie gospodarowania na roli
wyjechał zagranicę do szkoły rolniczej w Wiedniu. W r. 1882 po­
rzucił gospodarkę i podróżował po Szwajcarji, Francji i Italji.
W czasie tej podróży poznał się z rodziną T. T. Jeża, z którego córką
się ożenił, a zarazem pod jego wpływem począł działalność pisarską.
Od r. 1892 mieszkał we Lwowie i pod Lwowem w swym majątku
Łoziny, a wówczas też był najczynniejszym pisarsko i naukowo.
Ś. p. Gawroński pracę pisarską zaczął jako ekonomista i agro
nom. W latadi 1886 — 1896 napisał szereg powieści, nadto ogłosił
wiele prac historycznych, zwłaszcza na temat stosunków między
Polską i Rusią. Zajmował się również żywo etnografją, jak o tern
mogą świadczyć następujące prace: 1) Szkice z dziejów twórczości
ludowej. Tygodnik iii. 1890, s. 246 i nast., 1891, s. 93 i nast.; 2) Ge­
neza legendę o smoku w związku z istnieniem człowieka czwarto­
rzędowej epoki. Lud XI, 243. 3) Ze zbioru apokryfów z okolic Machnówki i Berdyczowa. Lud III, 61. 4) kilka słów do genezy „Rybki“
A. Mickiewicza. Prawda ku czci A. Świętochowskiego. S. 422 -— 26.
5) Zorjan Dołęga Chodakowski. Monografja. Lwów 1898. 6) Studja
i szkice historyczne. Serji II. Lwów 1900, które między innemi za­
wierają: Prawo bartne XVI w. Pogląd na historję rolnictwa w Polsce.
Siabrostwo jako forma władania ziemią. Ludowe sądy kopne na Po­
lesiu. 7) Wilkołaki i wilkołaclwo. Warszawa 1914.
Z powyższego spisu bibliograficznego wynika, że w okresie swej
sześćdziesięcioletniej pracy pisarskiej ś. p. Gawroński napisał także
kilka studjów z dziedziny etnografji, która była przedmiotem jego
zainteresowań do ostatnich lat żyala, gdyż przed paru laty jeszcze
opracował ś. p. Gawroński na razie nie\vydany szkic o rusałkach ;
f Jan Biela (185.3— 1930). Dnia 29 czerwca 1930 r. zmarł we
Lwowie, emerytowany profesor gimnazjalny, Jan Biela, który przez
50 lat poświęcał się zawodowi nauczycielskiemu.
Ś. p. Biela urodził się w r. 1853 w Zebrzydowicach, szkoły średnie
ukończył w Wadowicach, studja uniwersyteckie w Krakowie. Zawód

12*

180
nauczycielski rozpoczął przed pięćdziesięciu laty we Lwowie, uczył
następnie w Krakowie i w Drohobyczu, a wreszcie od r. 1907 znowu
we Lwowff aż do przejścia w zasłużony stan spoczynku.
Obok pracy szkolnej nie zaniedbywał pracy naukowej na polu
badań dialektologicznych. Napisał studja: Gwara zebrzydowska. Studjum dialektologiczne. Rozprawy wydz. filol. IX, 149—217; Spis wy­
razów zebranych we wsi Żarnowce: nad Skawą. Sprawozdania komisji
językowej IV, 374 —384. Nadto brał udział w pracach Komisji etno­
graficznej Akademji Umiejętności w Krakowie i Towarzystwa ludo­
znawczego we J|\vowie.
f Józef Łęgowski (1852 —1930). Dnia 13 listopada 1930 roku
zmarł w1 Poznaniu Dr. Józef Łęgowski, zasłużony organizator szkol­
nictwa polskiego w' b. zaborze pruskim, który pracował również wiele
na polu etnografji. Urodzony 8 stycznia 1852 roku w Michorowie, pow.
sztumskiego skończył gimnazjum w Chełmnie i odbył studja uniwer­
syteckie w Wroęławiu i Królewcu, kończąc je uzyskaniem stopnia
doktora fiłozofji. Pierwęze stanowisko profesora objął w! Wejherowie
na Pomorzu, skąd w r. 1886 został przez rząd pruski przeniesiony do
Arnsberga w Westfalji. Dopiero w i. 1893 wrócił do kraju do gim­
nazjum wągrowieckiego, a w r. 1905 przeniósł sję do Poznania, gdzie
był profesorem przez 11 lat w gimnazjum im. Marcinkowskiego. Kiedy
zabór pruski odzyskał wolność, wtedy mimo podeszłego wieku z całvm zapałem pracował nad organizacją szkolnictwa w Wielkopolsce
i na Pomorzu.
Prócz działalności nauczycielskiej i organizacyjno - szkolnej ś. p..
Dr. Łęgowski oddawał się z zapałem pracy naukowej na polu etno*
grafji, prawie zawsze pod pseudonimem Dra Nadmorskiego.
Z dzieł tych zasługują na szczególną uwagę następujące: l) Lud­
ność polska w Prusach Zachodnich, jej rozwój i rozsiedlenie w bieżącem stuleciu. Z mapą etnograficzną. Pani. fiz. IX, 27 — 77. 2) Na­
zwy geograficzne. Wisła Ił 703— 728. 3) Gwara malborska. Wisła III,
735— 749. 4) Z gwary kaszubskiej. Niwa 1890, s. 11, 1891, s. 1.
51 Nowsze wydawnictwa dotyczące ludności i gwary kaszubskiej.
Roczniki Towarzystwa Naukowego Toruńskiego. IV, 84, VI, 179, VII,
161, X, 252, XI, 248, XIII, 321. 6) Słowińcy i szczątki ich języka. Lud
V, 320.7) Słowniczek gwary słowińskiej. Wisła XVI 153—161.
8) Urządzenia społeczne i zwyczaje na Malborskiem. Wisła III 717-734. 9) Pieśni ludowe i bajki w Malborskiem. Wisła III 749. 10)
Swanty Wid. R. T. P. Nauk. Pozn. XXVII 43. ll) Kaszuby i Kociewie.
Poznań 1892. 12) W sprawie mapy etnograficznej. Wisła XVII 628.
13) Połabianie i Słowińcy. Wisła XVI 141. 14) Bóstwa i wierzenia
religijne Słowian lecliickich. Roczn. T. N. Toruńskiego XXXII, 18 —
102. W pracach naukowych tak jak i w zawodzie nauczycielskim wal­
czył bez wytchnienia o polskość naszych ziem zachodnich. Cześć jego
pamięci !

181
f Bohdan Janusz, konserwator zabytków przedhistorycznych Ma­
łopolski wschodniej i autor wielu prac, odnoszących się do przeszłości
Lwowa i województw południowo - wschodnich, zmarł tragiczną
śmiercią dnia 4 grudnia 1930 r. Z prac jego najważniejsze są: 1) Zdo­
bnictwo ludowe w okolicach Lwowa. Warszawa 1913. 2) Z pradziejów
ziemi lwowskiej. Lwów 1913. 3) Cerkwie drewniane w okolicach Lwowa.
Warszawa 1912. 4) Zabytki przedhistoryczne Galicji Wschodniej. Lwów
1918. (Praca najwięcej wartościowa z całej puścizny prehistorycznej
ś. p. Janusza. 5) Kultura przedhistoryczna Podola galicyjskiego. Lwówt
1919. 6) Karaici w Polsce (Bibljoteczka geograficzna „Orbis“ T. 11).
Kraków- 1927. 7) Przeszłość i zabytki województwa tarnopolskiego.
Tarnopol 1926. W tece pośmiertnej pozostało wiele, prac, odnoszących
się do początków kulturalnego życia i „literackiego“ salonu wre Lwowie,
oraz maferjały do bibljografji ormiańskiej.
•{• Kazimierz Soehaniewicz, urodzony w Wieliczce 28 lutego 1892,
zmarł we Lwowie, dnia 28 grudnia 1930. Po ukończeniu Uniwersytetu
we Lwowie i uzyskaniu stopnia doktora filozofji był profesorem gim­
nazjum 111 i VI we Lwowie, a od r. 1929 dyrektorem Archiwum miej­
skiego w- Toruniu. Ogłosił cały szereg prac historycznych, głównie z za­
kresu numizmatyki, heraldyki, genealogji, oraz dydaktyki historji. Obok
lego publikował, prawie wyłącznie w „Ludzie“ studja z dziedziny
etnologji, a mianowicie „Przyczynek do czarów na Żmudzi w XVII
wieku“ (Lud XXI, s. 125 — 135); „O potrzebie systematycznego wy­
dawnictwa materjałów do historji procesów o czary w Polsce“ (Lud
XXIV, s. 165— 169); „Miary roli na Podhalu w ubiegłych wiekach“
(Lud XXV, s. 19- -37); „W sprawie zwyczaju tatuowania“ (Lud XXVI,
s. 77 - 80); „Miary i ceny produktów rolnych na Podolu w XVI
wieku“ (Lud XXVIII, s. 145— 166); „Stosunki narodowościowo - wy­
znaniowe w djecezji podlaskiej w- r. 1863“, Zamość 1918.
K. K

f Borys Sokołow, wybitny badacz na polu elnografji rosyjskiej,
zmarł wskutek zapalenia nerek. Urodzony w 1889 r., syn znanego slawisty Malwija Sokołowa, w latach 1916 do 1918 wykładał w rozma­
itych wyższych szkołach w Moskwie, w r. 1919 był profesorem Uni­
wersytetu w Saratowie, następnie od r. 1923 dyrektorem Centralnego
Muzeum etnograficznego w Moskwie, w końcu zaś od r. 1929 profe­
sorem wschodnio - słowiańskiej etnografji na I. Uniwersytecie w Mo­
skwie. Wierny uczeń Wszewołoda Millera, poświęcił Zmarły większą
część swoich prac rosyjskiej epopeji ludowej. Inne jego prace oma­
wiają organizację prac etnograficznych i krajoznawczych, oraz mu­
zealnictwo. Pozostawił ponad 50 prac naukowych. W roku ubiegłym
ukazały się dwie ęzęśęi jego opracowania rosyjskiego folkloru. Części
następne pozostały nieopublikowane, podobnie jak obszerna praca
p. t. „Średniowieczna epopeja rosyjska“, będąca- wynikiem 20 letnich
badań i praca p. t. „Etnograficzne Muzeum na Zachodzie“. Niezmor­
dowana czynność organizatorska Zmarłego miała swój wyrfi w utwo-

182
rżeniu wielkiego muzeum etnograficznego w Moskwie, muzeum etno­
graficznego w Saratowie, zbiorowego wydawnictwa etnograficznego
w Saratowie, wielu towarzystw naukowych, komisji, a także etnogra­
ficznych ekspedycyj. Z tych najważniejsze były, ekspedycja do gub.
nowgorodzkiej w latach 1907 — 1908, (materjał zebrany wówczas przez
braci B. i J. Sokołowów zostanie opublikowany w zbiorowem dziele
p. t. „Bajki i pieśni bjełozerskie“), w latach 1920— 1923 do gub. sara­
towskiej, w r. 1925 na obszar zamieszkały przez Czeremisów, ekspe­
dycja w latach 1926 — 1927 do Karelji (Karelien) i w. i. Š. p. Sokołow
brał udział w II. Zjeździe geografów i etnografów w Polsce, na którymi
wygłosił szereg ważnych referatów z dziedziny muzealnictwa etno­
graficznego. Wogóle odznaczał się wielką energją i pracowitością,
a przedwczesna śmierć przerwała mu cały szereg rozpoczętych prac
z wielka szkodą dla etnografji rosyjskiej.
f Rajmund Fryderyk Kaindl. Dnia 14 marca 1930 zmarł w Grazu
R. F. Kaindl, poprzednio profesor Uniwersytetu w Czerniowcach, a od
r. 1915 profesor Uniwersytetu w Grazu. Obok praw z dziedziny' historji,
wśród których wymienić należy' jego trzyiomowe dzieło „Geschichte
der Deutschen in den Ivarpathenländern“, ogłosił szereg rozpraw z dzie­
dziny ludoznawstwa, zwłaszcza z życia Niemców i Hucułów bukowiń­
skich, w „Zeitschrift für österreichische Volkskunde“, oraz w „Zeit­
schrift des Vereins für Volkskunde“. Szczególnie zasłuży'! się Zmarły'
około rozwoju nauki ludoznawczej przez ogłoszenie doskonałego pod­
ręcznika: „Die Volkskunde. Ihre Bedeutung, ihre Ziele und ihre Me
thode, mit besonderer Berücksichtigung ihres Verhältnisses zu den hi­
storischen Wissenschaften“. (Leipzig 1905).
J\. K.
t Karol von Aniira. S. p. Karol v. Amira, zmarły 22 czerwca 1930
w Monachjinn w 83 roku życia, był jednym z pierwszych historyków
prawa, który wykazał, jak doniosłe znaczenie dla badań w dziedzinie
historji prawa posiadają materjały' ludoznawcze. Z pośród prac, w który'ch w szerokiej mierze uwzględnił wierzenia i zwyczaje ludowe wy­
mienić należi : „Tierstrafen und Tierprozessc“ (Innsbruck 1891), „Der
Stab in der germanischen Rechtssymbolik“ (München 1909), oraz „Die
germanischen Todesstrafen“ (München 1922).
K. K.

Dział etnograficzny na Wystawie Regionalnej w Łowiczu 1921) r.
Dzięki inicjatywie p. U. Patkowskiego i wojewody' warszawskiego
p. inż Twardo została otwarta wystawa regjonalna w Łowiczu dnia
16 czerwca 1929 r. Wystawę pomieszczono w dawnymi pomisjonarskim
gmachu, w którym obecnie znajduje się państwowe gimnazjum.
Wystawa w Łowiczu była tylko jednem z ogniw ogólnego planu
p. wojewody, który w celu poparcia ruchu regjonalnego przewidział
cały szereg takich wystaw: w Płocku, Włocławku i Pułtusku; plan len
liczył się więę z grupami etnograficznymi.

183
Lksponaty z wystawy w Łowiczu pochodziły z powiatów: łowic­
kiego skierniewickiego, kutnowskiego i rawskiego. Wystawa ściśle
etnograficzna dawała natomiast jedynie ścisły i bogaty przegląd z Ło­
wić kiego, a w drugim rzędzie z powiatu rawskiego, inne powiaty były
słabo reprezentowane
Szczegółowe i celowe zestawianie eksponatów z Łowickiego było
zasługą ]). Anieli Chmielińskiej, długoletniej i niezmordowanej zbieraczki, autorki „Księżaków“.
Y\ \ staw a etnograficzna w Łowic zu w r. 1929 była już z rzędu 21,
•właśnie dzięki p. A. Chmielińskiej, która w r. 1907 własnym kosztem

131.

Wnętrze chaty łowickiej na Wystawie Regjonalnej w Łowiczu.

i pracą doprowadziła do otwarcia pierwszej wystawy tego rodzaju
w Łowiczu.
Wszystkie eksponaty pomieszczono na I. p. w trzech dużych sa­
lach, z których jedna odtwarzała wnętrze izby łowickiej fryc. 131).
U pierwszej sali umieszczono eksponaty z powiatów: skiernie­
wickiego, kutnowskiego i rawskiego, z klóryih rawski, dzięki p kpi
I. Ropeh wskiemu przedstawiał się najlepiej. W tej sali znajdował się
bogaty zbiór kilimów, pasiaków, o których informowała mnie jedna
z kobiet wiejskich, że pasiaki i kilimy ulegają pod względem barwy,
a nawet w pewnej mierze pod względem rysunku, modzie, zależnej
poniekąd od farbiarza wełny. Oprócz pasiaków wystawiono w tej
sali rysunki chat i zabudowań wiejskich, z których szczególnie cie­
kawą była konstrukcja stodoły, opartej na sosze i ślemieniu, umiesz-czonych w jej wnętrzu. Przemyślnie skonstruowany „kogutek“ wra:
z orszakiem ruchomych marjonetek weselnych i kukły, obrazujące
strój wymienionych powiatów, uzupełniały zawartość tej sali.

184
W drugiej sali znajdowała się kolekcja wycinanek z Łowickiego,
wśród kłórych dały się wyróżnić trzy typy: 1) „Kodry“ czyli podłużne, dosyó szerokie, pasy, służące do ozdoby pułapu, 2) ;,gwiazdv“,
wycinanki o motywach kwiatowych z kogutkami, 3) tasiemki, od­
miana kodry.
Następnie wyróżniały się celowym i chronologicznym układem
hafty, z których najstarsze, .sięgały 1860 r. Najstarszy typ haftu, to
zwyczajna stęhnówka, podobna do meandrów. Dopiero na haftach,
mniej więcej z roku 1880, psjawia się motyw „miesiączką“, sam lub
kombinowany z stębnówka. Te jednak rodzime i proste motywy, tuż
przed wojniK koło r. 1010, zatraciły się; w miejsce ich występują mo­
tywy roślinne., szczególnie stylizowanej róży, odwzorowywane naj­
prawdopodobniej za pośrednictwem kościoła z brokateli. Także chro­
nologicznie zestawiono stroje, z których najstarsze z około roku 1830
W najstarszych strojach przeważały kolory z i móc, a więc granatowe,
i joletowe i zielonkawe, barwy te jednak podlegały ewolucji ku tonom
cieplejszym, tak, że dzisiaj przeważaj:) kolory cflwwone, pomarań
czoyve aż do cytrynowych. W eksponatach jednak z ostatnich lal
daje się zauważyć na w ról ku kolorom ciemnym.
Pod względem kroju dawałyjjsię zauważyć radykalniejsze zmiany
w kolekcji koszul, gorsetów i stanów, poza (un typ ubrania pozostał
niezmieniony. Ciekawy szczegół uderza w daw'nym sposobie zastępo­
wania guzików „ohertelkami“, t. j. rnałemi (2- 3 cm) klockami ppaytwierdzonemi w połowie sznurkiem do odzieży.
Dawne nakrycie głowy u mężczyzn zwane „świnioryjkiem", zastąpiłi maciejówka lub czapka barankowa. Oprócz tego przedstawiono
rozwój pończoch, rękayykóyy i trzewików.
IV trzeciej sali znajdowało się kompletne urządzenie wnętrza ło
yviřkiei izby, której rozmieszczenie, poza „jiokuciem“, lezącem po
tej samej stronie c-o piee, nie przedstawiało niczego odrębnego od
innych izb polskich. Stare obrazy, malowane przez obraźników, o nie­
ustalonej chronologji, posiadały cechy obrazów' bizantyńskich.
Bardzo ładnie rzeźbione od zewnątrz drzwi z motywem orla pol­
skiego, jak i ślicznie malowana na granatowem tle szafa z talerzami
(ryc. 1311, także z orłem polskim, oraz skrzynia wr typie renesansowym
z rysunkiem kwiatów na zielonem tle, uzupełnia yvnetrze izby.
Józef Gajek.

Wystawa etnograficzna na P. W. K. 1929 r. Dzięki inicjatywie
Dyrekcji Powszechnej Wystawy w Poznaniu, a szczególnie p. Jvr.
Młodzianowskiego i dzięki subwencji państwowrej, etnografja, prze
mysł i sztuka ludowa, znalazła godne dla siebfe miejsce jako odrębna
całość yv 32 pawilonie czyli Miejskiej Szkole Handloyvej, yv której
cały szereg sal na drugiem piętrze został zapełniony bogatym zbiorem
eksponatów', tak trudnych do zebrania
Najobficiej i najlepiej pod względem układu przedstayyiała sic
sala, yv której pomieszczono eksponaty z Krakowskiego, Podhala i Hu-

185
< jilszczyzny, z kjórych znów z kolei należy wyróżnić dwie ostatnie»
grupy. Szkoda tylko, że nie wszystkie manekiny z tyeh okolie statv
w tej sali, ale w przedsionku obok seliodów, gdyż to utrudniało do­
kładną orjentację. Stroje Inuulskie, pomieszczone w samym dziale,,
nęciły swojem bogactwem i barwnością oczy. Dwie kukły przedsta­
wiające stroje kobiecie i jedna męskie, wybijały się na plan pierwsze
Jedna z kukieł przedstawiała strój zamożnej gospodyni, a druga uboż­
szej
różnice jednak polegały bajko na wykończeniu stroju, gdyż
I\ p był ten sam. Wykończenie pierwszej kukły było bardziej stro jni
w bałty na koszulach, w których często występowali motyw swastyki,
oraz że kapce u jednej były ze skóry, a u drugiej z sukna. W stroju
męskim jak i kobiecym uwypuklało się zamiłowanie Hucułów' do
ozdób pięknitKcyzelowanych, a wyrabianych z mosiądzu co ka­
załoby przypuszczać, że eksponaty tych łańcuchów', blaszek i t. d
pochodzą jeszcze z przed wojny, gdyż wojna wprowadziła inne aljaże,
w których skład w'chodzi nikiel i stąd pochodzi biała ich barwa. Na
omawiane ozdoby składają się ciężkie kilkuiuntowe łańciu hy, blaszki
na serdakach, rożki, klamry, nabijania na szerokich pasach, a wszyst­
ko to pełne ozdób Wspomnieć jeszcze należy o bogatym zbiorze pa
sów, ceramiki i obrazów' na szkle.
Eksponaty natomiast z Podhala cechoyyał umiar, prostota i głęb­
sze ujęcie motywów zdobniczych. Wyroby skórzane, jak n. p. pasy.
miały ornament wytłaczany, a nie jak huculskie, nabijane blaszkam'
i gwoździami.
Oprócz strojów powszechnie znanych, na wy różnienie- zasługiwał
zbiór klamer metalowych, serdaków i t. d.
Najsłabiej z tych trzech grup reprezentoyyane było Krakowskie
Z wszystkich eksponalóyy nąjciekawiej przedstayviat się strój panny
młodej, skrzynia renesansoyva, kołyska maloyyana, obrazy maloyvane
na szkle i pasy.
Drugą niejako grupę, ze yyzględu na układ, stanowiło Polesie,
Wołyńskie i Nowogrodzkie, oraz Wileńskie, z których to terenów
szczególnie bogato reprezentoyyane były tkaniny i stroje. Drugą przy­
czyną, która pozwala wyróżnić tę grupę jako odrębną jest prymityyyizm eksponatów7. Ten prymilyyvizm zaznaczał się szczególnie w kul­
turze materjalnej, czy to yv yyołyńskiem radie, czy naczyniach i ko­
szach słomianych, służących do przechowa wania zboża, wyrobach
drewnianych z wypalaną ornamentyką.
Strój poleski pod yvzględem barwności i bogactyva góroyyał nad
Wołyniem. Strój wołyński przedstawia! się bardzo ubogo, tak pod
yrzglçdem battu, jak i barwnośei. Szczególnie często poyrtarzał się*
kolor czarny i czerveony na białem tle płótna, które było podstayrą
ubrania. Barwy te yyystępoyyały szczególnie w skromnych zresztą
haftach na koszuli, czy też na nakryciu głoyyy. Ubranie Wołyniaka
to spodnie, koszula, pas bez ozdób i obuwie z łyka. Tak samo przed
stayyiał się strój Wołynianki, składając)' się z koszuli, spódnicy, far-

186
tucha i wyszywanej chustki. Cieplejsze okrycie stanowił płaszcz bronzo\\v, podobny do huculskiej guni.
W stroju poleskim natomiast, bardziej skomplikowanym pod
względem kroju, występowała bardziej większa rozmaitość w bar­
wach, a mianowicie białe, czarne, fjoletowe, żółte i zielone. W na­
kryciu głowy spotykać można ozdoby złote i srebrne. Strój kobiecy
składał się z białego płaszcza kombinowanego z czarnym aksamitem,
czerwonego gorsetu, wyszywanego na rękawach żółto lub zielono,
z białego lub zielonego fartucha, pasiastej spódnicy wyszywanej po
bokach. Ciekawie przedstawiał się też zbiór obrusów i ręczników i t. d.
■czerw ono wyszywanych.
W dziale nowogródzkim, oprócz strojów, wystawiono model chaty
7, całkowitem urządzeniem, z typowym piecem i łóżkiem wysoko zaścielonem Szkoda, że w innych działach nie pomyślano o takich mo­
delach — z których korzyść dla oglądających byłaby o wiele większą,
.aniżeli z przeładowania tkaninami.
N i strój kobiety z okolic Nowogródka składało się szare wełniane
wierzchnie okrycie, gorset z czarnego aksamitu, którego brak w co­
dziennym stroju, a który zastąpiony był na innej kukle koszulą wy­
szywaną na rękawach. Spódnica zasadniczo utrzymana w ciemnym
kolorze, posiadała poprzeczne pasy czerwone, zielone lub ciemno żółte
W zimie pod gorset wdziewa się kaftan wełniany. Dopełnieniem
droju był zahaftowany fartuch, chustka lub opaska czerwona i ozdoby
koralikowe.
Wyższą już klasę kulturową przedstawiali Kurpie, imponujący
bogactwem eksponatów. Z zakresu sztuki Udowej uderzał w oczy
bogaty zbiór wycinanek, zwanych lelujami, nie brakło też słomianych
,,światów“. We wszystkich tych ozdobach dominowały barwy zimne,
fjoleRTwe, modre, a natomiast w7 stroju obok zielonego występował
kolor czerw'ony w rozmaitych odcieniach.
Z zakresu sprzętarstwa eiekawde przedstawiała się skrzynia ma­
lowana w żółte i zielone wzory na bronzowem tle, ława, krzesło
z oryginalnem oparciem i stół, oparty na krzyżakach, zestawionych
ze sobą zapomocą kołków7.
Inne działy, jak wileński, kaszubski z frapującym napisem
„Wdzydze“, co objaśniali sobie niektórzy zwiedzający, jako grupę
•etniczną, mieszkającą obok Kurpiów (Słowo Polskie, Nr. 174-. 27. VI.
1929). \A końcu Beskidy w7 egzotyczncm zestawieniu z Kaszubami, po­
traktowane zostały fragmentarycznie. Z eksponatów7 beskidzkich na
plan pierwszy w7ysunęłv się „świątki“, własność p. Zegadłowicza.
W dziale kaszubskim ciekawa laska wójtowska z baranią głową
i czepki, przetykane złotogłowiem, szczególną zwracały na siebie
uwagę.
Całokształt wystawy etnograficznej, jakkolwiek imponująco przed­
stawiał się pod względem bogactwa eksponatów, miał braki w układzie
naukowym materjałów. Nawet jeżeli wystawa miała cele propagan
<low7e i gospodarcze, nie powinno się było zlekceważyć n. p. geografię

187
etniczną, mieszać typy i t. cl. Systematyka w układzie, nie przeszko­
dziłaby rozwiązaniom artystyczno - dekoratywnym, jakkolwiek i o tej
sprawie ' możnaby wiele powiedzieć..., patrząc na upiorne kukły.
Dziwić się tylko należy, że nie zwrócono się w sprawie układu materjałów, do proF. uniw. poznańskiego E. Frankowskiego, specjalisty
w tej dziedzinie.
W układzie eksponatów, było takich yyielc błędów. Beskidy zna
lazły się obok Lubelskiego, Lubelskie z koleji obok Kaszubów. Śląsk
i Nowosądet zyzna zmieszane z Podhalem.
Podobnie przedstawiała się sprawa z kilimami i wogóle tkaninami
wileńskiemi które wszędzie służyły za tło eksponatom z całej Polski,
co wywoływało liczne nieporozumienia.
Jasny i rzeczowy obraz przedstawiała tylko ceramika, która jakkolwiok rozrzucona okolicznościowo po całej wTysta\vie, znalazła swój
wyraz w ostatniej sali, a to dzięki warslatowi Instruktorsko - Doświad •
c żalno - Ceramicznemu z Wi-śniowca i kierownictwu! p. W. Szrajbe
równy. Każdyf eksponat posiadał yv tej sali napis, z opisem typu, po­
daniem pięcia garncarskiego i l. cl.
Oprócz tego, eksponaty z zakresu ludoznayvstwa znajdowały si#
w pawilonie rządowym (Min. AV. R. i O. P.), w pawilonie 80 (ziemianki
i włościanki). W ostatnim szczególnie ciekawi' było wnętrze chaty
kaszubskiej i fragmenty kujawskiej i krakowskiej. Także ciekawe
nader b\ 1\ eksponaty w pawilonie 36 (Polonja zagranicąl, ilustru­
jące stroje Polaków z za kordonu.
Józef Gajek

AA ystawa regjonalna w Piotrkowie. — Obchód Wniebowstąpienia
na Krzaczkach. — AVcsele piotrkowskie. W lubelskim powiecie znane
były jeszcze przed wojną światową takie oazy etnograliczne jak
Krzczonów i Piotrkóyyr R. Są to wcale bogate wsie, osiedla dawnych
wybrańcóyy z czasóyy Batorego. Lud krzepki, dorodny nie uległ wpły­
wom miejskiego stroju, zachowuje swój dawny, reformując go tylko
nieco. Szczęśliyyą myśl miało kieroyynietwo szkół yv Piotrkoyyie (druga
nazwa Piefrzków), urządzając dla uczestników yvycieczki Z. N. S. P.,
yv dniu 211. maja 1 <#U) r. yyystawę etnograficzną lokalną. Doskonale,
jak na krótki okres przygotiwawczy, zebrany materjał ludoznawczy
yv izbie sz lotnej, t. j. yv chacie, przedstayyiał się bardzo interesująco
Z m ę s k i c b s t r o j ó yv pokazano sukmany, typovee lubelskie,
czerwoną i niebieską włóczką zdobione, ale piolrkoyvskie podobnie
jak krzczonowskie mają mankietowy trójkąt z sukna zielonego. Płótnianki biali o kroju sukman, służą jako odzienie letnie. Koszule
piękne z wykładanymi kołnierzem, trefione t. j. układane yv drobne
zakładki, wyszywane delikatnym yvzorem czerwono-czarnym. Drugi
typ koszul bogato wyszytych nosi wyraźne motywy ruskie. Kapelusze
słomkoyyc wąskoskrzydłe, niskie “), kawalerskie z piórkiem pawiem.
Wl. Koźnńaiia „Mieszkańcy Krzczonowa1’, Wisła \VI
3) SI. Dąbrowski: Czapka i kapelusz yv Lubelskiem. Lud XX\rHI.

188
Kaftany czarne strojne kolorowe« wyszyciem i wycinanką w czar­
nym aksamicie, przód jakby rabat, kołnierz i kieszenie. W podobny
sposób \v\ konané są miękkie pasy: wycinanka i liait w aksamicieKolii eifO strój reprezentowały spódnice w jednym tonie,
ciemne u dołu, kilkakrotnie ozdobione plisą przeważnie czarną, far­
tuszki owe zagadkowego pochodzenia, bardzo krótkie, które mają
kształt baskiny i okrywają dokoła spódnicę,, wykonane z malerjalu
przerwanego pasem koronki i taką koronką u dołu wykończom . Naj­
nowsza moda w Piotrkowie wydłuża owe zapaski, są one obecnie
jednostajne z białego tiulu, przez co tracą syój dawny charakter.
Koszule kobiece podobnie jak męskie mają wyszycia stebnowane lub
z białym haftem. Kaftany ciemne sukienne z licznemi kalitkami,

132.

Obchód na Krzaczkach

ozdobione wielką ilością tasiemek różnokolorowych i guziczków, podo­
bnie jak i gorsety: interesuje nas wybryk tutejszej mody: białe gorsety f
Chustki na głowi; dawne, pochodzenia i gustu rosyjskiego, oraz kwietne
czerwone. „Chustka" gospodyń ułożona na obręczy. Paski dawni ko­
biece kolorow'e, tkane i „podwiezki", paski używane, na weselach
przez ramię jako szarfy
Ściany chaty przystrajały liczne wycinanki, prace dziewcząt tu­
tejszych. u pułapu zwisały „pająki1 ze słomy i papierków. Na jednym
stole ułożono naji harakterystyczniejsze pisanki o bronzowem i czarnem tle.
Brak było na wystawie ceramiki okolicznej (na miejscu nie ma
garni arzyd, mebli, oraz zabawek dziecinnych.
Po zwiedzeniu wy stawy udajemy się na uroczystość świąteczną
na „K r z a c z k i “. Po drodze oglądamy najstarszą, przeszło stuletnia
chatę, typu jednoizbowego, wdasność gospodarza 'Karasińskiego.
■.Ryc. 13.3).

189
Dziwne wrażenie wywiera w dzień Wniebowstąpienia góra zarosła
Krzakami tarniny i staremi lipami. Nazywa lud to miejsce' „Krzaczki"
U edle podania, ze szczytu tej właśnie góry uniósł się Pan Jezus
w niebiosa, odpoczywał tam przedtem i zostawił ślad swej stopy.
Lud czci to miejsce, które nie posiadało jednak nigdy żadnego
kościółka ani kaplicy, istnieje tam obecnie drewniany krzyż i coś
w rodzaju pomnika - kapliczki, przed którą w dzień Wniebowstąpienia
co roku ksiądz z Krzczonowa odprawia nabożeństwo dla tysiącznego
zgromadzonego ludu. Wokoło liczne kramy jarmarczne i zgiełk jak
na każdym odpuście. Nawet z dalszej okolicy zwożą w ów dzień
ciężko chorych i na tej górze w „Ki żaczkach“ zakopują ich na parę
j;odzin w zienn w celach leczniczych. W klok leżących, ziemią przesy-

133.

Najstarsza chata w Piotrkowie.

panych dzieci i starszych, oraz ich rodzin, karmiących owych chorych
i modlących się nad nimi, przenosi nas mimowoli w jakieś mroki
średniowiecznych praktyk lekarskich. Odjeżdżający lud łamie na
drogę gałęzie lipowe, które zaparzają w domu dla chorych na reuma­
tyzm. Mimo obecności księdza i dnia święta katolickiego, całość rob*,
wrażenie pogańskiego uroczyska. Brak niestety jakit hkolwiek wiado­
mości z przeszłośui o „Krzaczkach“.
W jednym z kramów kupujemy ładne pisanki, które w tyci: stro­
jních malują od Wielkanocy aż do Zielonych Świąt i służą dla wy­
miany w zabawach młodzieży* wiejskiej.
Popołudniu odbyło się na scenie miejscowej strażnicy pożarnej
piękne widowisko wesela piotrkowskiego, t. zw. „wesele
umyślne“. Brali w niein udział nawet najpoważniejsi gospodarze i go­
spodynie, przejęci ważnością swych ról. Widowisko obejmowało do­
kładne powtórzenie scen i akcji uroczystości oryginalnego wesela.
Piękne stare pieśni (zdołano w czasie akcji zanotować 25 melodji),
oryginalne stroje i akcesorja (specjalnie robiono koronę dla panny

190
młodej i rózgę weselni}) i humor weselnego towarzystwa zachwyciły
wszystkich uczestników tej udałej ludoznawczej wycieczki.
Należy wyrazić uznanie i podziękowanie Nauczycielstwu piotr­
kowskiemu za owocne trudy, gorliwe i staranne przygotowanie wy­
stawy, oraz zorganizowanie wesela.
Stanisław D<[browski.

Wystawa obrzędów weselnych w Tokjo. Przygotowywana uddawna.
„Wystawa obrzędów weselnych“, zorganizowana przez Towarzystwo
Kokumin Kekkon Hokodai, rozpoczęła się 1-go października 192!) r.
i trwała do 23-go tegoż miesiąca. Wystawa mieściła się w domu towa­
rowym „Matsuzakaya“, położonym w ruchliwej dzielnicy 1'eno. Po­
nieważ frekwencja dzienna w domu „Matsuzakaya“ wynosi około
200.000 osób, a wystawa trwała 23 dni, przeto wobec wolnego wstępu
zwiedziło ją około miljona osób. Główną jej część stanowiły eksponaty
japońskie, oraz kilku państw zagranicznych (Francja, Banja, Fin­
tami ja, Czechosłowacja i i.).
Dział polski przedstawiał się wśród eksponatów cudzoziemskich
najokazalej. Grupa lalek „Wesele krakowskie“, stanowiąca obecnie
własność Muzeum miasta Tokio była jedną z największych atrakcyj
i skupiała dokoła siebie liczne rzesze widzów', przedewszystkiem zaś
dzieci i młodzieży. Ponad podjum, na którem lalki rozstawiono, za­
wieszono staraniem Poselstwa flagę polską, napisy objaśniające
i obrazy.
Przy sposobności wystawy wydało Poselstwo w języku japońskim
broszurę o polskich zwyczajach weselnycjh, napisaną przez Prof. Adama
Fischera Broszura ta była rozdawana wśród starszych uczniów szkół,
zwiedzających wystawę, oraz rozesłana do miejscowych hihljotek
i uczonych
Sprawozdanie z działalności Muzeum Etnograficznego w Krakowie
za ostatnie trzy lata : 1927, 1928 i 1929. Praca w Muzeum Elnograficznein rozwijała się w ostatnich latach głównie w' 4 kierunkach :
1) aby powiększyć zbiory ; 2) aby' je uporządkować i zinwentary­
zować ; 3) aby udostępnić i ułatwić pracę w Muzeum wszystkim tym,
którzy pragną korzystać z naszych zbiorów i z bibljotcki : 4) aby po­
pularyzować wśród najszerszych kół wiadomości o ludach, zamieszku­
jących Polskę.
I.
Prjgjz liczne korespondencje, artykuły w czasopismach, odczyty
i wikłady, tudzież w prywatnych rozmowach, szerzyliśmy wśród spo­
łeczeństwa zainteresowanie Muzeum, co miało ten skutek, iż obdarzano
zbiory muzealne wieloma przedmiotami. I tak w roku 1927 otrzyma­
liśmy w darze od 29 osób 434 przedmiotów, — w r. 1928 od 34 osób
322 przedmiotów, a w r. 1929 od 57 osób 290 przedmiotów ; — czyli
w trzech ostatnich latach 120 osób obdarzyło Muzeum 1040 przed­
miotami.
Z subwencji Ministerstwa W. R. i O. P. zakupiono w tym czasie
1.184 przedmiotów.

191
Tak wií»c w ostatnich trzech latach powiększyły się zbiory mu­
zealne o 2.230 przedmiotów.
Dzisiaj zbiory nasze obejmują przeszło 10.000 przeilmjotóyv,
1 200 rysunków i malowideł, blisko 3.000 fotografij, 1.000 negatywów
(klisz fotograficznych) i 380 przeźroczy.
Bibljoteka liczy 1.035 dzieł i broszur fachowych, nadto kilkaset
rękopisów.
II.
Wszystkie przedmioty nabyte do zbiorórv są natychmiast zaopa­
trywani yv etykiety z oznaczeniem pochodzenia ich, są czyszczone, pod­
dawać dezynfekcji i przechowywane w szafach gablotowyeh, lub
szufladach. Z powodu szczupłości lokalu zaledwie część zbioróyv jest
wystawiona na widok publiczny, reszta mieści się w szufladach.
Inwentaryzowanie, a równocześnie z Inicm prowadzony katalog
kartkoyvy idzie powoli, bo wymaga umiejętnej i dokładnej pracy.
Dotąd jast 3.943 przedmiotóyv zinwentaryzowani» cli i bibljoteka ska­
talogowana.
III.

Zbiory muzealne są tak rozmieszczone, żc dla studjów mogą być
każdej chwili dostarczone poszukującemu je wraz z wszelkicmi potrzebnemi informacjami, co nawet z bardzo pochlebném uznaniem
dla Zarządu muzealnego było drukiem podniesione yv książce K M o szyńskiego : „Etnografja w Muzeach regjonalnych“, Warszawa
1928, str. 17.
W ciągu trzech lat ostatnich zwiedziło Muzeum Etnograficzne20.070 osób z całej Polski i z zagranicy, co daje dostateczne pojęcie
0 popularności Muzeum, o jego yvplyrvie wychoyvawczym i konieczności
utrzymania go w Krakowie.
Ze zbioróyv muzealnych korzystają stale, t. j. studjują, rysują,
malują uczniowie Akademji Sztuk Pięknych, Wyższej Szkoły Prze­
mysłowej i uczenioe Państwowego Gimnazjum Żeńskiego. Wiele osób
korzystało ze zgromadzonych tu okazów jako wzorów do yy y kony yy-ania
haftu, kostjumów ludowych i lalek etnograficznych na Powszechną
Wystawę Poznańską w 1929 r. i inne mniejsze wystawy regionalne.
Młodzież, grupująca się w Kołach Krajoznawczych, czerpała stąd
wskazówki do swoich wyoieczek etnograficznych i pomoc przy urzą­
dzaniu widowisk i zabaw ludowych.
Artyści-malarze robią tutaj studja do obrazów, na których lud
bywa przedstawiany.
Ze zbioróyv naszych korzystali też profesorowie uniwersytetu kra­
kowskiego, lwowskiego i poznańskiego, nadto inni etnografowie czer­
pali stąd materjał do prac swoich, jak Dr. Biegeleisen, Dr. Piwocki,
.1 Schramówna, a z zagranicy Dr. Iza Saunowa z Pragi, prof. R. Klau­
st in z Rygi, Ferdynand Leinbock z Muzeum Narodowego w Estonji
1 inni.

192
Zakład Higjeny Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadzał na
naczyniach glinianych, polewanych, ze zbiorów naszych studja nad
.szkodliwością dla zdrowia ludzkiego niektórych składników polewy.
Muzeum nasze dostarczyło też wiele fotografji i rysunków do ogło
-szonych drukiem dzieł i czasopism, jak: „Dziesięciolecie Polski“, ,,En•cyklopedja Guttenberga“, „Sztuki Piękne“, „Dzwon Niedzielny“, „Młody
rolnik“, „Młody' Polak“, „Dziś i jutro“...
Na życzenie Ministerstwa Spraw Zagraniczny! h w\konano pod
kierownictwem Zarządu Muzeum prześliczny model wesela krakow­
skiego na wystawę w Tokio w Japonji. Okaz ten spotkał się tam
y. bardzo pochlebiłem uznaniem, a wykonany byt w zupełności przez
krakowskich rzemieślników. Także dla Muzeum Narodowego w Ilelsingforsie sprawiło Poselstwo nasze strój krakowiaka i krakowianki
za staraniem Zarządu Muzealnego.
Muzeum rozpoczęło wy dawaó książki o treści fachowej etnogra­
ficznej. Pierwsza ukazała się w druku Tadeusza Seweryna „Malowane
skrzy-nic krakowskie“, obecnie na ukończeniu jest druk drugiej książki
tegoż autora : „Parzenice góralskie“, a przygotowana jest do druku
trzecia praca Seweryna Udzieli : „Strój krakowski“. Wszystkie książki
-są bogato ilustrowane rysunkami i malowidłami barwnemi.
IV.
Szerzenie i popularyzowanie wiadomości etnograficznych, szcze­
gólnie odnoszących się do Rzeczypospolitej Polskiej, prowadziliśmy
-słowem i pismem przez w\ kłady, odczyty-, radjo, artykuły- dzienni­
karskie i książki.
W okresie sprawozdawczym od 1927 do 1929 r. wygłosił Kierownik
Muzeum, Seweryn Udziela sześć wykładów i odczy-tów, a wy-dał dru­
idem 11 mniejszych i większych rozpraw i artvkułów. Pan I)r. Tadeusz
Seweryn, zastępca kustosza, którego Ministerstwo Ví R. i O. P. przj
-dzieliło do praęy w Muzeum, w jesieni 1928 r. wygłosił 1 odczyty- i wy­
drukował 5 książek i broszur. Wreszcie adjunkt muzealny' Pan Jan Ligięza ogłosił jedną pracę etnograficzną.Tę działalność, rozpoczętą w poprzednich latach prowadzi się
■dalej, pogłębiając ją i rozszerzając nietylko w Ojczyźnie, ale także
poza jej granicami.V.
V.
Muzeum Etnograficzne w Krakowie utrzymuje Towarzystwo za­
wiązane w r. 1910. Przed wojną Towarzystwo to liczyło 158 członków.
W czasie wojny ta liczba zmalała do kilkunastu osób; po wojnie liczba
członków, podniosła się nieco ale i dzisiaj liczy' zaledwie 38. Składają
-się na tę liczbę profesorzy- uniwersytetu i szkół średnich, nauczyciele
i kilka innych osób, uznający-ch znaczenie takjeap Muzeum. Wkładka
roczna wynosi 10 zł.

193
Wstępy dla zwiedzających zbior\ są niskie, aby zachęcić i ułatwić
zwiedzanie Muzeum.
Jeżeli wszyscy członkowii złożą wkładki, to cały dochód własny
Muzeum dochodzi do 2.000 zl. rocznie.
Zarząd muzealny musiał prosić o subwencji;.
Rada Miasta Krakowa przyszła nam ze skromną pomocą i w ciągu
trzeih lat oslalnich przyznała Muzeum Elnograficznt mu 3.500 zł. za­
siłku (500 zł. w roku 1027 - 1.000 zł. w r. 1028 i 2.000 zł. w r. 1020).
Dalszo środki na utrzymanie Muzeum przyznaje Rząd i Minister
siwo \1 yznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, asygnuje zasiłki
większe lub mniejsze, stosownie do kredytów na ten cel przeznaczonych.
Jeżeli społeczeństwo poprze pracę naszą, to Kraków będzie mógł
pochwalić się, że posiada najpiękniejsze i najbogatsze Muzeum Etno­
graficzne w Polsce
Seweryn Udziela.

Siedemdziesięciolecie Prof. Wł. Iłemetrykiewicza. W ubiegłym
1020 r. minęła siedemdziesiąta rocznica urodzin nestora prehistoryków
polskich Włodzimierza Iłemetrykiewicza, dr. praw, profesora zwy­
czajnego prehislorji Uniwersytetu Jagiellońskiego w ...rakowie Uro­
dzony dnia 0. IX. 1850 r. w Złoczowie w Małopolsce wschodniej. Po
ukończeniu gimnazjum w Rzeszowie i Tarnowie zapisuje się na wy­
dział prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, kończy swe studja praw­
nicze w roku 1884, uzyskując stopień doktorski na podstawie roz­
prawy „Konserwatorstwo zabytków' archeologicznych ze stanowiska
dziejów kultury i nauki porównawczej prayya“. Już tematem swmjej
rozprawy doktorskiej zdradza, że interesują Go zabytki kultury
i sztuki, poświęcając swe dalsze studja w tym kierunku a'ż do roku
1891 na wydziałach filozoficznych Uniwersytetów w Krakowńe i we
Wiedniu. Już w' czasie łych dalszych swych studjów wydaje, cały
szereg prac, które zwróciły uwagę na młodego badacza. W roku 1887
zostaje marnowany' członkiem - korespondentem Komisji Centralnej
dla badań zabytków sztuki i pamiątek historycznych w ď Wiedniu,
w rok później (1888) zaproszony' został na członka Komisji historji
sztuki Akademji Umiejętności w Krakowie, oraz na członka byłej
Komisji archeologicznej Akademji. W 1890 r. wybrany został sekre­
tarzem Grona liomlW'walorów zabytków w Galicji zachodniej, na którem Lo stanowisku pozostawał aż do roku 1895, pożarem był od
1893 — 1895 sekretarzem Komisji historji sztuki Akademji. W 1891 r.
został mianowany rządowymi konserwatorem zabytków przedhisto­
rycznych w Galicji. Jako konserwator srťfm się bliżej z zabytkami
przedhistory'cznemi i w czasie swych licznych podróży', które nie ogra­
niczyły się tylko do Małopolski, lecz także obejmowały b. Królestwo
Polskie i Wielkopolskę, ratuje niejednokrotnie cenne wykopaliska,
przechowywane obecnie w zbiorach Polskiej Akademji Umiejętności
w Krakowie. To bliższe zetknięcie się ze zabytkami decyduje o Jego
dalszej pracy', poświęconej odtąd tydko prchistorji. W r. 1897 wy'chodzi
drukiem ostatnia jego praca z dziedziny historji sztuki. Teraz rozpoLud. T. XXIX.

13

194
ezvna sit; długi szereg prac, omawiających różne zagadnienia pre­
historyczne. W dużym dorobku naukowym .(ubilata, ul)ejmującym
około 50 pozycyj, a które trudno nam tutaj wyliezyć, mamy eały
szereg rozpraw, monogralij, oraz prae syntetycznych. Z tych ostatnich
jedna wydana w języku niemieckim, o pradziejach Galicji, jest pierw­
szą pracą, obejmującą całokształt czasów przeddziejowych ziem Polski.
Praca ta stanowi olbrzymi krok naprzód w badaniach nad tzasamiprzedhistorycznemi tej dzielnicy i rozpoczyna nowy okres prehistorji
w Polsce.
Niemniej ważną jest praca, dająca wyjaśnienie t. zw. hal) ka­
miennych z okresu wezesnohistorycznego. Baby te uznawane były!
dawniej za zabytki słowiańskie. Dzisiaj zabylł ■ te, dzięki .lego bada­
niom, uznawane są powszec linie za ślad pobytu na naszych ziemiach
ludów turko - tatarskich.
Nadto ma Jubilat olbrzymie zasługi dla nauki jako badacz tere­
nowy i muzeolog. Od r 1804 zbiory archeologiczne Akademji Umie­
jętności w Krakowie są pod Jego opieką.
W roku 1806 wybrany został sekretarzem działu anlropologicznoarclieologicznego Komisji antropologicznej Akademji i redaguje do
dziś dział prehistoryczny najpierw „Materjałów antropologicznych,
archeologicznych i etnograficznych“ a później „Prac Komisji antropologji i prehistor ji“. W 1003 r. wybrany został członkiem - korespon­
dentem wydziału filozoficznego Akademji Umiejętności w Krakowie
i członkiem honorowym zakrajowym Sekcji archeologicznej Muzeum
Królestwa Czeskiego w Pradze czeskiej. W roku 190’5 habilituje się
jako doęćnt prehistorji Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zawie.rucha wojenna i związana z nią ewakuacja Krakowa zmu­
sza Prof. Demetrykiewicza do opuszczenia umiłowanego warsztatu
pracy i przeniesienia się do Szwajcarji. W czasie swego poh\ tu na
obczyźnie wydaje pracę. p. t. „Stud ja prehistoryczne w Szwajc arji".
Po powrocie do oswobodzonej Ojczyzny staje znów do pracy
i poświęca się głównie pracom organizacyjnym, jakie stanęły przed
polską nauką, a szczególnie polską prehislorją z chwilą odzyskania
niepodległości.
Dzięki swym pracom doczekał się Prof. Demetrykicwieź zupeł­
nego uznania. W 1919 r. zostaje mianowany profesorem nadzwyczaj­
nym, a w roku 1921 profesorem zwyczajnym prehistorji Uniwersytetu
Jagiellońskiego Jako pedagog ma też Prof. Demetrykiewicz duże za­
sługi. Potrafił on zainteresować tą gałęzią nauki grono uczni, którzy
pracują dzisiaj nad problemami czasów przeddziejowych. Pod Jego
kierownictwem kształcili się przez dłuższy lub krótszy czas wszyscy
trzej nowi profesorowie prehistorji Uniwersytetów polskich, oraz cały:
szereg konserwatorów zabytków przedhistorycznych.
W 1924 roku „Polskie Towarzystwo Prehistoryczne' mianowało
Prot. Demetrykieyvicza, w uznaniu zasług na niwie prehistorji,
syvyrm pierwszym członkiem honorowym. W marcu 19.50 r. yvy brany
został członkiem czynnym Polskiej Akademji Umiejętności w Kra­

195
kowie. Oprócz tego jest członkiem honorowym Towarzystwa Opieki
nad Polskiemi Zabytkami Sztuki i Kultury i Komandorem orderu
„Polonia Restitula“.
Redakcja „Ludu“ przyłącza się do życzeń płynących ku czci­
godni mu nestorowi prehistoryków polskich nietylko z rozmaitych
stron Polski, ale również i zagranicy, — życząc Mu: Ad multos annos!

Dr. J. B.
Pięćdziesięciolecie Prof. Adolfa Chybińskiego. W Instytucie Mu­
zykologicznym U. J. K. odbyła się w dniu 6 lipca 1930 roku uroczy­
stość wręczenia Prot A. Chybińskiemu księgi jubileuszowej, jako
w 50 lecie urodzin i 25 lecie pracy naukowej. Zgodnie z życzeniem
jubilata uroczystość ta odbyła się zupełnie cicho, w obecności tylko
dawnych i obecnych uczniów. Księgę (Por. Lud XXIX, 150 — 1) wrę­
czy! Jubilatowi redaktor tejże X. Dr. H. 1 eicht, przemówiwszy imie­
niem dawnych uczniów, poczem imieniem obecnych uczniów wygłosił
przemówienie p. T. Głodziński.
Prot'. Chybiński poświęcał się przedewszyslkiem badaniom historji
muzyki polskiej, a ogłosił dotąd prWSzło 300 większych i mniejszych
prac, drukowanyi h jużto osobno, już w czasopismach polskich i za­
granicznych. Wśród tych prac mamy też cały szereg zasadniczych
sfndjów z dziedziny etnografji muzycznej. Najpierw w r. 1007 ogłosił
zasadniczą metodologiczną rozprawkę p. t. „O metodach zbierania
i porządkowania melodyj ludowych (Lud XIII, 171 i odb.) Następnie
pomieścił wyczerpujące sprawozdanie z III. kongresu muzycznego
w Wiedniu (Lud XVI, 160). Charakter metodyczny mają także szkice
p. t. „O organizację pracy nad metodjami ludowemi“ (Lud XXI,
29- 39), oraz „Wskazówki zbierania melodyj ludowych“ (Przegl.
pozn. 1925, 16). Szczególnie jednak wielką wartość posiada studjum
p. t. „Instrumenty muzyczne ludu polskiego na Podhalu“, Kraków
1924, (Prace i mater, antrop. archeol. i etnogr. III). Należy ono już
do cyklu podhalańskiego prac etnograficznych Prof. Chybińskiego.
Prócz tego Jubilat ogłosił fragmenty swych badań nad muzyką górali
tatrzańskich p. t. „Muzyka górali tatrzańskich »Pamiętnik XI wielko­
polskiego Zjazdu kół śpiewackich w Poznaniu 1924), nadto „O muzyce
górali tatrzańskich“, (Muzyka 1926, 584), a wreszcie w szkicu p. t.
„O muzyce górali podhalańskich“. Zakopane 1927; do tej grupy należy
zaliczy» także rozprawkę- p. t. „Dzwony pasterskie ludu polskiego na
Podhalu“. Kraków 1925.
Wreszcie staropolskie kanlyczki i melodje opracował A. Chy­
biński w artykule p. t. „O staropolskiej kolędzie“, (Ziemia 1928,
». 50— 53). Pod dozorem muzycznym Prof. Chybińskiego wydaje
Akad. Umiejętności „Pieśni ludu śląskiego“, a Towarzystwo Naukowe
w Płocku „Wesele kurpiowskie“ (wedle materjałów X. Skierkowskiego). A prócz tego pracował w terenie i zbierał stare nuty góralskie
jeszcze w okresie przed ich zniekształceniem przez wpływy postronne.
Ten krótki przegląd raczej bibljograficzny wystarcza chyba do stwier13

196
dzenia, że zasługi Prof. Ghybińskiego Si) lakże znaczne w dziedzinie
etnografji.
Prócz tych powodów o charakterze ogólnym, Redakcja „Ludu“
ma pewien specjalny powód, aby sit; przyłączyć do tak licznych i ser
decznych ż\czeń z okazji dwudziestopięcioletnia pracy naukowej:
składamy życzenia członkowi Komitetu redakcyjnego „Ludu“, który
od r. 1922 wspomaga nas zawsze ofiarnie swii cenni! współpracą.
Redakcja.

Doroczne zgroinaclzenic Towarzystwa „Gesellschaft f. Physische
Anthropologie“ 1929 r. odbyło się w dniach 16 i 17 kwietnia 1929
w Tybindze, bezpośrednio przed zjazdem anatomów'. Udział członków'
i gości nie był mimo tego liczny. Z dwunastu zgłoszonych referatów',
wygłoszono 11, w' tem 1 szwedzki i 3 polskie. Obradom zgromadzenia,
które odbywały się we wspaniałym zakładzie anatomicznym uniwer­
sytetu, przewodniczył Prof, Dr. Otto Aicliel z Kilonji — sekrelarjal
prowadził Dr. W. Giesełer z Monachjum.
Wygłoszone referaty dotyczyły szeregu zagadnień ze wszystkich
prawdę działów' antropologji. Z referatów niemieckich żywe bardzo
zainteresowanie w'vwołało sprawozdanie prof. Aielila z wyników po­
dróży do Chile^i Brazjlji. Dziś już stwierdzić można, że rezultaty
badań prof. O. Aielila na tych terenach, zgodne' naogół z dotych­
czasowymi ujęciami (J Siemiradzki 1897) są ważnym krokiem na­
przód w kierunku pogłębienia nowych wiadomości o stosunkach ra­
sowych w' Ameryce. — Bardzo ciekawo rezultaty badań nad założę
niami stosowanej dotąd przy charakteryzowaniu rasy neandertalskiej
techniki pomiarowej. referował W. Giesełer. Wyniki jego, stanowiące
bardzo istotną krytykę poglądów Schwalbego i Boulea, świadczą,
że sprawa neanderlaloidów me jest bynajmniej definityvvnie zała­
twiona, a wydzielenie gatunku „H. primigenius“ oparte jest na niewy­
starczających podstawach.
Pozatem odbyły się referaty, prof. Fischera o stanie badań antro
pologicznych w Niemczech, dr Freudenberga o dyluwjalnycli szcząt­
kach kostnych znalezionych w okolicy Heidelbergu, dr. Roth - Lustra
o analizie populacji metodą krzywych Mollisona, prof. v. Verschnera
0 rozwoju jednojajowych bliźniaków' i prof. Mollisona o rodzinach
szwabskich. — Bardzo doniosłe rezultaty opracowania mikeńskich
1 wczesnohelleńskich materjałów' koslnych z Argolidy referowali prol.
Fürst z Lundu. Badania szwedzkiego uczonego wykazały występo­
wanie elementów' armenoidalnych wśród ludności mykeńskiej, co
było dotąd teoretycznym postulatem.
Z trzech referatów polskich, dwa wygłosił prof. Gzekanowski.
W pierwszym z nich, dotyczącym prawa średnich arytmetycznych
jako charakterystyk populacji, wysunął autor szereg nowych po­
glądów' na zagadnienia procesów dziedziczenia i zmienności
u człowieka. Drugi poświęcony był wykazaniu związków zachodzą­
cych między konstytucją a rasą. Oba referaty przyjęte zostały z wielkiem zainteresow'uniem i wywmłały ożywioną dyskusję.

197
Trzeci referat polski, wygłoszony przez S. Klinika, dotyczył za­
gadnień, związanych z systematyką rasy żółtej.
Po zakończeniu obrad uczestnicy zjazdu zwiedzili wspaniałe
muzeum prehistoryczne, poświęcone przedewszystkiem préhistorji
Szwabji, które znajduje się na zaniku.
Zarówno przebieg i treść obrad, jak też organizacja zjazdu i miłe
wrażenu starego uniwersyteckiego środowiska w Tybindze, pozosta­
wiły uczestnikom bardzo sympatyczne wspomnienia.
i'. K.

I.

Międzynarodowy Zjazd Filologów słowiańskich w Pradze.

Pierwszy Kongres słowiańskich filologów odbył się w Pradze w dniach
od 6 do 13 października 1929 r. Zjazd został uroczyście otwarty
6 października wr sali Smetám w miejskim domu reprezentacyjnym.
Dłuższe wstępne zagajenie wygłosił prof. Murko, poczem w imieniu
rządu mówił minister oświaty dr. Stefanek, w imieniu miasta Pragi
prof. Svoboda, a w imieniu czeskich Towarzystw naukowych prze
mawiał prezes Akademji prof. .1. Zubatý. Następnie wygłosili powi­
talne mowy delegaci Niemiel, Austrji, Bulgarji, Danji, Estonji, Sta­
nów Zjednoczonych, Finlandji, Francji, Anglji, Grecji, Włoch, Łotwy,
Litwy, Norwegji, Polski, Rumunji, Stolicy apostolskiej, Rosji sowiet
kiej, Szkocji, Szwajiarji i .fugosławji. Nadto przemawiali Prof. GyrvI
Studziński imieniem Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki, a ks.
.1. Kral jako przedstawiciel Serbów łużyckich.
Liczba uczestników kongresu wynosiła około 600 osób, a naj­
silniejsza bvła grupa polska, licząca 48 uczestników, następnie
Jugosławja z 22, Francja z 12, Niemcy z 10, Sowiety z 9, Bułgarja z 8,
Rumunja z 5 uczestnikami. Polacy nietylko ilościowo, ale i jakościowo
przedstawiali się na kongresie bardzo dodatnio W sekcji lingwistycz­
nej wygłosili referaty: H. Batowski, K. Nitsch, Wł. Kuraszkiewicz,
M. Małecki, St. Szober, A. Kleczkowski, T. Milewski, W. Doroszewski,
.1. Kuryłowicz, J. Otrębski. Szczególnie wielkie zainteresowanie wy­
wołał komunikat .1. Czekanowskiego i T. Lehra - Spławińskiego na
temat dialektów' prasłowiańskich. W sekcji historyczno-literackiej
wygłosili komunikaty .1. Janów', M. Szyjkowski i .1. Gołąbek, a d
skusji etnograficzne podtrzymywał A. Fischer
Wszystkie sekcje pracowały bardzo intensywnie, jak świadczy
0 Bem wielka ilość zgłoszonych rezolucyj. Zarazem dzięki bezpośred­
niemu porozumieniu się sta wistów z różnych krajów zapowiadają się
poważne zbiorowe prace, jak słowiański atlas językowy lub słownik
wierzeń i zwyczajów słowiańskich.
Zjazd zakończyła w'ycieczka do Berna i Bratislaw'y. W Bernie
na grobie Józefa Dobrowskiego złożyła delegacja polska wieniec,
a serdecznie przemówił prof. St. Szobeę.
Następny zjazd filologów słowiańskich zaprosił do Polski
w imieniu Rządu i delegacji polskiej Prof. Lehr- Splawiński, a Prof.
Gzekanowski podziękował za inicjatywę zjazdów, gościnne przyjęcie
1 akcept polskiego zaproszenia.

198
Na ogól zjazd praski miał nietylko znaczenie naukowe, ale przy
czynił się także do zbliżenia narodów słowiańskich, oraz wzbu
dzenia większego poważania dla nauki słowiańskiej u narodów nie
słowiańskie h.

III Zjazd Słowiańskich Geografów i Etnografów w Jugosławji
1930. Niezwykle szczęśliwa myśl, podjęta swego czasu głównie dzięki
inicjatywie Jovana Cvijicia, została w r. 1930 wykonana przez Jugosław-ję. Forma kongresu została zmieniona na typ objazdowy' wedle na­
szego pomysłu, przyjętego na drugim zjeździe słowiańskich geografów
i etnografów w r. 1927 w Polsce. Efekt był w rezultacie znacznie
większy, aniżeli u nas, gdyż przyroda jugosłowiańska daje niewątpliwie
więcej różnorodnych wrażeń. W związku z tern należy' podkreślić, że
wynik był nietylko turystyczny', ale i naukowy'. Autopsja nie zastąpi
nigdy najlepszego opisu, a w tyun wypadku wielu etnografów i geo­
grafów widziało znaczną część drogi po raz pierwszy'.
Froczy'ste otwarcie kongresu odbyło się w Białogroilzie w auli sta­
rego uniwersydetu dnia 4 maja b. r. Posiedzenie zagaił imieniem komi­
tetu organizacyjnego gen. S. P. Boskovic, który- powitał serdecznie de­
legatów wszystkich państw, wspomniał o zasłużonych zmarłych uczo­
nych Jerzym Danesu i Ludomirze Sawickim, porzem zaproponował na
przewodniczącego Kongresu prof. Eugeniusza Romera. Propozycja ta
została powitana burzliwemi oklaskami. Następnie zabrał głos prof.
Romer, przypomniał zasługi Jovana Cvijicia w związku z kongresami
słowiańskich etnografów i geografów i wyraził radość, że zjazd obra
iłuje pod protektoratem króla Aleksandra I, poczem zaproponował
tekst powitalnej depeszy- do Króla Jugosławji. W dalszym ciągu zabrał
głos minister oświaty Božvdar Maksimovié i podkreślił znaczenie
zjazdów słowiańskich etnografów i geografów, które przyczyniają się
do wzajemnego poznania narodów słowiańskich. Następnie wygłosili
powitalne przemówienia prof. A. Gavazzi imieniem Akademji Umie­
jętności w Zagrzebiu, prof. W. Petkovié imieniem Królewskiej Aka­
demji Nauk w Belgradzie, prof. C. Mitrovié, jako rektor białogrodzkiego uniwersytetu, prof. Pavle Vujevié imieniem Towarzystwa
Geograficznego, prof. E. Speklorskij imieniem rosyjskich uczonych nu
emigracji, prof. Švambera imieniem delegacji czeskosłow-ackiej
a wreszcie prof. E. Romer imieniem polskiej delegacji. Na tern posie­
dzenie zostało zamknięte. Następnego dnia złożyły delegacje polska
i czeska w-ieńce na grobie nieznanego żołnierza w Avali.
Zaraz pierwszego dnia rozpoczęły się wycieczki naukowe podzie­
loną ,na rozmaite sekcje, jak geomorfologiczna, geologiczna i geobotaniczna: etnografowie zwiedzali dokładnie Muzeum Etnograficzne pod
kierunkiem starannym dyr. B. Drobnjakovicia, który wyjechał naprzeciw- lwowskich uczestników na granicę jugosłowiańską, aby ułat­
wić im wszystkie formalności graniczne. Wogóle przy tej sposobności
zaznaczę, że moje sprawozdanie będzie uwzględniać jedynie działal­
ność sekcji etnograficznej, w- której brałem czynny udział, a więc tein
samem me mogłem śledzić toku prac w innych sekcjach.

199
Po dwudniowym pobyciu w Białogrodzie dnia 5 maja o północy
wyjechaliśmy w podróż dokoła Jugosławji. Wycieczka zaczęła się od
wspaniałej jazdy Dunajem przez Żelazną Bramę aż do Prahowa, ska<;
pociągiem przybyliśmy na wieczór 6 maja do Zaječaru, gdzie po po­
witaniach pod pomnikiem ku czci poległych zostaliśmy podjęci prze­
miła uczta, w której wzięły udział szerokie koła całego miasteczka.
M Zaječarze zaznaczyło się zaraz na wstępie to, co potem obserwo­
waliśmy przez cały ciąg podróży, że wycieczka nasza była witana nietvlko serdecznie przez czynniki oficjalne, ale istotnie przez wszystkie
sfery społeczeństwa. Każda najmniejsza mieścina chciała brać udział
w łych uroczystościach, tak, że nieraz zwłaszcza prezes .kongresu pro!
Borner byl w eiężkieh opałach.
Dnia 7 maja rano wyjechaliśmy z Zaječnru, aby w południa
zdążyć na uroczyste przyjęcie w Niszu, a na wieczór dojechać do
Skoplja. Dzień 8 maja wypełniła praca w sekcjach, a wreszcie vvycieczk i do wsi Mirkowce, która była dla etnografów' niezmiernie inlo
resujaca. Bankiem 9 maja pociąg kongresowy zawiózł nas ze Skoplja
do Kosowskiej Mitroviey, a więc mieliśmy możność przejazdu prze/.
Kosowe Pole. Poniewż kolej kończy się w Mitrowicy, więc następująca
cześć drogi odbyliśmy autobusami przez Raszkę aż do Kraljewa. Stad
zdążyliśmy na wieczorne przyjęcie do Cačaku, poczem dalej pocią­
giem kongresowym do Sarajewa i Ilidże, gdzie przybyliśml dnia
10 maja który to dzień wypełniło nam zwiedzanie sarajewskich mu
zeów, dzielnicy muzułmańskiej i liczne przyjęcia. Dnia 11 maja wy­
ruszyliśmy rano z Ilidże, w południe byliśmy w Mostarze, a na wieczór
już nad Adrjalykiein w Dubrowniku, skąd udaliśmy się samochodami
na nocleg do słynnej miejscowości kąpielowej Kupari. Dzień 12 maja
zajęło zwiedzanie Dubrownika, a wreszcie o dziesiątej wieczorem od­
jechaliśmy statkiem „Split“ do Splitu, dokąd przypłynęliśmy rano
1M maja; cały len dzień przeznaczony był na zwiedzanie pałacu Dio­
klecjana, Muzeum archeologicznego i góry Marjan. Po południu od­
płyną! „Split“ do Suszaku, dokąd przybiliśmy dnia 14 maja rano,
stad pociągiem do Ogulina, a na wieczór dojechaliśmy do Lubiany,
gdzie powitano nas pieśnią słowieńską, wykonaną przez stowarzy­
szenie śpiewackie „Glazbena Maticn“. Niektóre z tych pieśni, jak
„Zeleni .Jurij“ lub „Koinarjeva Ženitev“, czy „Přišla je miska“ wyka­
zują uderzające analogje do naszych pieśni. Dzień 15 maja był po
święcony' pracy w sekcjach oraz yvycieczce przez Leset do Błędu.
Niektórzy z nas tak się zarhyvyrili pięknością jeziora i wspaniałego
Triglawu, że spóźniliśmy się do pociągu i dopiero późnym wieczorem
dojechali do Zagrzebia, w którem to mieście spędziliśmy ilwa ostatnie
dnie kongresu, t. j. 16 i 17 maja. Pierwszego dnia byliśmy we wsi
chorwackiej Markuševac, yv której dzięki prof. Můrce nasza grupka
mogła zapoznać się z dawnemi strojami cborwackiemi i różnemi fa­
zami przemiany tych strojów'. Przy' tej sposobności podziwiałem spo­
kojny a niezwykle umiejętny sposób badania terenowego, prowadzony
przez prof. Murkę, który dyskusję z jedna kobietą lak zręcznie potrafił

200

kierować, że wkrótee kilkanaście już osób dawało informacje i wydo­
bywało różne stare Stroje lak powszednie- jak i obrzędowe. Tak wy gląda zupełnie objektywny dziennik podróży, który umyślnie dla śei
słośei informacji podałem w len kronikarski sposób.
Jakże zaś przedstawiają sit; yyyniki naukowe kongresu? Tutaj
znów muszę podkreślió, że będę oceniać jedynie rezull ity w zakresie
mojej specjalności, t. zn. etnografji.
W kongresie brało udział około 200 osób, w tern z Polski 0(5 osób.
z Czechosłowacji 02 osób, z Francji 5 osób, z Belgji 2 osoby, z Niemiec
1 osoba, a reszta pochodzda z Jugosławji. Na ogólną liczbę referatów
124 było polskich 52. Wśród referatów było 38 komunikatów etno­
graficznych, a więc prace ie jedna trzecia ogólnej liczby. Jeżeli zaś
zważymy, że. sokcyj było wogóle osiem, to ilość tych referatów była
wcale znaczna. Polskich referatów było w' tein szesć, a wszystkie do­
tyczyły zasadniczych zagadnień i niektóre wywołały ożywioną dy­
skusję. Godzi się zaznaczyć choćby ieli tytuły: Il prof. E. Frankowski,
Analiza formy spinek góralskich; 2) prof. St. Poniatowski. Geneza
huśtawki; 3) prof. E. Frankowski, Pochodzenie sochy nadbałtyckiej;
4) E. Frankowski, Projekt ujednostajnienia metody kartograficznych
opracowań w etnografji; 5) prof. Jan Czekanowski, Obecny stan
badań nad kartą antropologiczną Europy:; 6) prof. Adam Fischer"
Metoda etnogeografiezna w zastosowaniu do kultury duchowej. Prócz
wymienionych polskich referatów zasługują na podkreślenie nastę­
pujące komunikaty: dr. .1. Schránil, Problem stosunków rzymskoslowiańskieh; dr. W. Praźak, Zadania i cele słowackiego archiwami
zwyczajów7 ludowych w7 oddziale etnograficznym Muzeum w Brati,sławie; Vladimir Tkalcić, Stroje ludowe na Krku; dr. Antoni Vaclavik,
Kolonje ghorwackie w7 Czechosłowacji; b. minister Niko Županu,
Znaczenie niektórych starych geograficznych i elnicznyih nazw; dr.
Jan Husek, Wpływ7 dawnej granicy węgierskiej między Morawami
a Słowaczyzną na zróżniczkoyyanie etniczne Słowaków; dr. E. Sclineeyyeis, Obrzędy weselne Serbów łużyckich; A. Vaclavik, Problem etno­
graficzny yvschodnich Moraw; dr. W. Fabian, Zwierzęcy ornament
na haftach (zeskosłoyy7ackich; dr. N. Mogilanski, Nowe yvydayvniclyva
z zakresu etnografji rosyjskiej: W. Szczerbakiyyski, Wieprz yy ukra­
ińskich ludowych obrzędach;
prof. M. Gavazzi, Motyyv swastyki
yy7 ornamentyce zwłaszcza na pisankach; prof. G. Gesemann, Nowo­
czesne métody badania epiki jugosłowiańskiej; M. Kus - Nikolajew,
Ornamentyka jugosłoyyiańska: dr. D. Stránská, Studjum ludowych
obyczajów, zadania i metody; dr. B. Širola, Muzyka chorwacka;
Mitar Vlachovié, Grupy7 etniczne czarnogórskie i brdskie; dr P. Petroyić, O prymitywnycb środkach komunikacji u naszego ludu: dyr. B.
Drobnjakoyić, Skład ludności yv Szumadji.
Większa część yyykładów by7ła ilustrowana przeźroczami i płytami
gramofonowemi, tak że słui hacze mogli nabrać yy7szechstronnego 'Do­
jęcia o danyudi kyve-tjacli i powstawała możliyyość dyskusji na temat
analogij słoyyiańskicli: jeszcze yyięeej pola do dyskusji dayyały refe-

ralv o charakterze metodycznym. Oczywiście dyskusja nic zawsze to­
czyła się na samem posiedzeniu, lecz na licznych przyjęciach, gdzie
hvło tak wieję okazji do wymiany zdań oraz do informacyj wzajem­
nych o stanie badań etnograficznyc h w różnych krajach słowiańskichElnografja może być zupełnie zadowolona z wyników kongresu, za­
równo o ile idzie o część wycieczkową, jak naukową. Należy wyrazie
jedynie żal przy tej sposobności, że jednak ten trzeci kongres nie b\
zjazdem ogólnosłowiańskim, gdyrż lira ko w a to na nim Bułgaiów
i przedstawicieli Rosji sowieckiej, przez to bowiem powstał precedens
bardzo niebezpieczny dla przyszłych kongresów'.
Na zakończenie trzeba podkreślić, że Komitet organizacyjny jugo­
słowiański podołał w całej pełni trudnym zadaniom, gdyż z niezwykłą
punktualnością wiózł i wspaniale żywił dwie setki osób za opłatą
bardzo niską. W związku z lem należą się zupełnie szczere słowa
uznania prezesowi komitetu gen. P. Boškoviciowi, sekretarzowi ko­
mitetu prof. B. Milojeviriowi i prof. P. Vujeviciowi, który przez przy
gotowanie krótkiego przewodnika po Jugosławii przyczynił się znacz­
nie do rozumienia dokładnego odbywanej drogi. Przewodnik ten jak
wiele innych cennyih wydawnictw rozdano wszystkim uczestnikom
kongresu.
Wszystkie te wyżej wspomniane okoliczności sprawiły, że dwutygodniowy pobyt w' Jugosławii w v w a rt na uczestnikach 111 Zjazdm
słowiańskich etnografów i geografów istotnie niezatarte wrażenie
Adam Fischer.

Międzynarodowa Konferencja Komisji Sztuki Ludowej odbyła się
yve Włoszech w Rzymie yv czasie od 25 — 31 października 192‘J na za­
proszenie Włoskiej Komisji Sztuki Ludowej.
Posiedzenie inauguracyjne otworzył przewodniczący Komisji wło­
skiej Proť. li m i 1 i o Bo dr er o w sali willi Aldobrandini dnia
2.1 października w obecności delegalóyv Austrji, Belgji, Braztylji, Gzechosłowac ji, Egiptu, Ekwadoru, Erancji, Niemiec, Japonji. Grecji.
Włoch, Łotwy, Holand ji, Panamy, Polski, Portugalji, Rumunji
Hiszpanji, Węgier, Stanów Zjednoczonych Ameryki Półn. i SzwajcarjL
Wiele serdecznych słów zawierało powitanie sen. ďAncori
yv imieniu miasta Rzymu, następnie yv imieniu rządu włoskiego prze­
mawiał Proť. A líre (I R o c c o , minister sprawiedliwości i oświaty..
a zarazem przewodniczący włoskiej komisji współpracy intelektualnejAV imieniu CIAP-u mówił Dr. O L e h m a n n , dy rektor Muzeum
yv Allonie, yv imieniu Instytutu yyspółpracy' Intelektualnej sekretarz.
Biura R. Du pierreux, a yvreszcie jako przedstawiciel Ligi \arodóyv życzył konferencji pomyślnych wyników v. Schmieden.
Z niezwykłym temperamentem wygłosił syye przemówienie mistrz
Piotr VI a s c a g n i , który z całą bezyyzględnością yyystąpił prze­
ciw współczesnym kierunkom w sztuce, a mową swą zakończył maestro
następująremi uwagami: „Dziś możemy z ufnością zwalczać fałszywą
sztukę, która jest bez ojczyzny i bez piękna. Żaden środek do odro-

•202

(lżenia sztuki wogóle nie nadaje się tak dobrze, jak odrodzenie sztuki
ludowej. Sztuka ludowa u wszystkich narodów odegra wielka rolę,
jako .,salvatrice delle tradizioni, délia civillà, dell’arte“.
Następnie delegaci poszczególnych państw odbyli pięć posiedzeń
administracyjnych o bardzo obfitym programie. Przedewszystkiem
imieniem Biura G. I. A. P. niestrudzony sekretarz R. Dupierreux,
złożył sprawozdanie, z którego wynika, że się już organizują, i pracują
komisje narodowe sztuki ludowej w Niemczech, Austrji, Belgji, Buł­
garj i, Egipcie, Ekwadorze, Hiszpanji, Estonji, Stanach Z|ednoczonvch,
Francji, Anglji, Grecji, Węgrzech, W łoszech, Łotwie, Holandji, Polsce,
Czechosłowacji, Kanadzie i Algierze Poszczególni delegaci uzupełniali
wvwodv referenta, przyczem informacje polskiego delegata o stanie
badań etnograficznych w Polsce, zrobiły korzystne wrażenie.
Następnie uchwalono nowy statut C. I. A. P., który postanawia,
że w każdym kraju należy ptworzyć specjalny komitet narodowy, skła­
dający się ze specjalistów' i miłośników szuki ludowej. Komisją kii
ruje Biuro, złożone z prezydenta i ośmiu członków'. Ohecnie do lego
Zarządu należą reprezentanci Niemiec, Czechosłowacji, Belgji, łlolandji, Szwajcarji, Francji, Japon ji, Włoch i Ligi Narodów. W myśl
nowych postanowień Międzynarodówki Komisja Sztuki Ludowej staje
sic jednostką organizacyjną samodzielną, zupełnie niezależną od Międ7Miarodow'ego Instytutu współpracy intelektualnej. Wreszcie uchwa­
lono odbyć II. Kongres szluki ludowej w' Belgji, w Antwerpji w r. 1930,
III. Kongres sztuki ludowej w Holandji w r. 1932, a IV. Kongres i wy­
stawę sztuki ludowej w Bernie szwajcarskiem w r. 1934. Z pomiędzy
tych zagadnień szczególnie Ważne jest odpowiednie obmyślenie wy­
stawy berneńskiej. Komitet przygotowawczy postanowił, że wystawa
odbędzie się w' Bernie w cza si u od 15 maja do 15 października 1934,
si budynki potrzebne będą wykończone w październiku 1933. Program
wystawy przestawia się w przybliżeniu następująco: Al Sztuka I. Bu­
dynki II. Sztuka domowa: 1. Sprzęty, 2. Dekoracje wnętrza, 3. Sprzęty
gospodarcze, 4 Piekarstwo i cukiernictwo, 5. Zdobnictwo. 6. Narzędzia
rolnicze, 7. Rybactwo i żegluga, 8. Łowiectwo i broń, 9. Śwjgki ro­
dzinne.. 111. Sztuka osobista: 1. Zdobienie ciała, włosów i t. d., 2. Fajki,
tabakierki i t. d., 3. Zabaw'ki, 4. Rysunki dzieci, 5. Oprawy książek
ludowych, 6. Instrumenty muzyczne. IV. Sztuka społeczna i zbiorowa:
1. Kulty religijne, 2. Widowiska ludowe, 3 Obrzędy doroczne
4 Ozdoby ulic, 5. Pierwiastki artystyczne w obrzędm h ludowych.
BI Muzyka i pieśni ludowe. C) Widowiska sceniczne, pochody, uroczystości, tańce. D) Pokazy techniczne i naukowe. Poszczególne państwa
będą mogły budować własne pawilony' o wymiarach 2UÜ
300 nr,
przyczem 1 metr kwadratowy kosztuje 80 franków' szwajcarskich.
Jeśli do tego doda się koszta fasady i odpowiedniego urządzenia wnę­
trza. to czeka Polskę znaczny wydatek i wysiłek organizacyjny.
Wreszcie w związku z wielką ilością specjalnych zagadnień łą­
czących się z muzyką ludową postanowiono stworzyć „Société inter­
nationale de la musique et de la chanson populaire" (Towarzystwo

203
Międzynarodowe muzyki i pieśni ludowej.). Projekt ma obmyśleć
i zreferować Komisja narodowa węgierska, która ma przygotować już
realne wnioski na przyszły Kongres w Belgji w r. 1930
Prócz posiedzeń administra« \ jnvcli odbyły się także liczne po­
siedzenia naukowe. Prezydjum C. I. A. P-u zaproponowało do opraco­
wania i dyskusji lemat: „Pieśń, muzyka i taniec ludowy» w swych
związkach z życiem społecznem“. W związku z tem wygłosił delegal
polski Prot. A. F i s c h e r referat p. t.: „Muzyka, pieśń i taniec lu­
dowy w polskich obrzędach weselnych“, uznany w dyskusji jako je­
de nie odpowiadający na postawione pytanie. Ludwik
Kuba,
delegat CzechosłowReji, który od lat 50 pracuje nad muzyką i pieśnią
ludową, przedstawiał w swym referacie dwanaście praw pieśni ludowej,
a mianowicie: 1) anonimowość 2) życie w pamięci ludu, 3) charakter
subjektywny, 4) zanik pod wpływem książki i szkoły, 5) improwizacja,
fil zmienność, 7) ty-p twórczy i odtwórczy, 8) ustalanie się pieśni za­
powiada jej upadek, 9) charakter organiczny' pieśni, 10) prawo zmian_v,
11) przemiana pieśni ludowej na narodową, oraz 12) w związku z tem
na utwór niezmienny. Dr. Elmar Irro (Estonja) nadesłał referat
o pieśni estońskiej, z którego wynika, żMdotąd zebrano 1500 melodyj
ludowych estońskich. Wśród melody j tych zupełnie dobrze wyróżniają
się stare melodje runiczne o krótkich frazach i archaicznych gamach,
oraz nowsze pieśni, pochodzące przeważnie z XIX wieku z wpływami
niemieckiemi i rosyjskiemi.
R irdzo wyczerpujący komunikat przedstawił I). V an der V e n
(Holandja> p. t.: „Międzynarodowe; zapisywanie lań?!ow ludowy-ch’\
Referent zwwócił uwagę, że w tym wy'paclku jest konieczna współpraca
ludoznawcy, choreografa, muzykologa i naukowo wyszkolonego opera­
tora filmowego, oraz że należałoby' stworzyć specjalną sekcję dla za­
pisywania Dcli tańców. Wszystkie kraje powinny postarać się o przy­
gotowanie takich filmów, któreby następnie za pośrednictwem Ko­
misji mogły by'ć inicniane. Po przygotowaniu filmów i związanych
z niemi fonogramów możnaby urządzać przedstawienia, z których
dochód pozwoliłby na stworzenie funduszu dla dalszych badań. Dr.
M e r s m a n n (Niemcy') przedstawił komunikat na temat odrodzenia
pieśni ludowej w życiu współczesnych Niemiec, zwłaszcza pod wpły­
wem związku młodych t. zw. „Wandereogel“. Prof. Rafael Corso
(Włochy) dał Jjjekawą analizę pieśni ludowej o brunetce i o blondynce;
o ile w dawnych poematach rycerskich triumfują oba typy, w poezji
ludowej przeważa brunetka i to tem więssej, im bardziej idziemy ku
południowi, przyczem blondynkę uważa pieśń nawet za brzydką. Po­
dobną formę mają pieśni francuskie, hiszpańskie, portugalskie, grec­
kie, arabsko - berberyjskie W e Francji bierze udział w tym konkursie
piękności jeszcze rudowłosa. Z rozważań Prof. Corso wynika, że lud
w pieśni tej uznaje za piękny typ antropologiczny wyraźnie przewa­
żający na danym obszarze. Tenże badacz w drugim komunikacie
zwrócił uwagę na jnerwiaslki taneczne w zabawaWi dziecinnych i zupełnie słusznie stwierdził, że zawierają one wiele elementów* rytual­
nych i sakralnych.

204
T y b. B r e d i c e a n u (Rumun ja) wy świetlił film z ludowenii
tańcami rumiińskiemi. Do tego filmu dodano objaśnienia, z których
do\liedzieliśmy siej, że dzięki poparciu Min. Sztuk Pięknych stworzone
Archiwum fonograficzne posiada już dziś 4.500 inelodyj i pieśni lu­
dowych Tańce ludowe rumuńskie dzielą się na dwie grup\ na tańce
powszechne i obrzędowe. Szczególnie charakterystyczne są tańce wy­
konywane przy obrzędach, n. p. na weselu „hora (kolo) panny mło­
dej“, „hora tu peřina" taniec z pierzyną, oraz tańce wykonywane przez
mężczyzn w okresie Bożego Narodzenia „Caluseri“. Nadio Laszlo
La j la (Węgry) mówił na temat obecnego sianu muzyki ludowej wę­
gierskiej, ilustrując swe wywody ciekawemi fonogramami. Prof. E li­
si e j e w (Japonja) przedstawił i objaśnił film z tańcami tubylców
na Karolinach i Marszalach. Poseł Narcyz (i a r a y (Panama)
objaśniał przy pomocy produkcji muzycznych i filmu taniec i pieśń
ludową panamską. Wreszcie sen jor badaczy francuskich nad pieśnią
ludową Prof. .1. T i e r s o t omówił stan obecny badań nad pieśnią
ludową we Francji. Referent ze wzruszającym zapałem metelko prze­
mawiał, ale nawet śpiewał stare ludowe pieśni francuskie. M. M a r in us (Belgja) prócz rozważań o charakterza metodycznym zwrónł
uwagę na zwyczaj kunsztownego wywijania sztandarem w czasie róż­
ne cli uroczystości (t. zw. „jeu du drapeau"). Analogję holenderską do
tego w filmie przedstawił D. V a n der V e n.
Nadto również gościnni gospodarze wygłosili wiele referatów.
Dr. Carlo L 1 a u s e 11 i (Włochy), dał wyczerpujący przegląd badań
i wydań ludowych pieśni włoskich z bardzo obfitym materjałem biblio­
graficznym, a zakończył rezolucją domagającą się stworzenia archi­
wum pieśni ludowych, utrwalonych na pły-taili gramofonowych. E.
Lewi (Włochy) referat: „Tragedja, komedja i farsa we włoskiej
pieśni ludowej" ilustrowała odśpiewaniem kilku pieśni ludowych o mo­
tywach znanych i w Polsce, jak „Donna Lombarda“ ( Na Podolu
biały- kamień) lub o tej dziewczy-nie, co chciała „coś“ z ogrodu, a po
długich zapytaniach objaśnia, że tu nie idzie ani o żaden owoc, ani
o jakąś jarzynę, lecz o samego ogrodnika. Również śpiewaczka Geni
Sadero śpiewała szereg pieśni, jak: „L’altra sera la mia Nina“
(pieśń wepecka z XVIII wieku), „In mezzo al mar“ (pieśń marynarska
z Triestu), „Fa la nana bambin“ (koły-sanka isfryjska), „I dodici mesi
dell’anno“ (pieśń wenecka z XVIII w.) i w-, i. Sadero wydała całą
serję pieśni włoskich p. t. „Le più belle canzoni <1 Italia“, które roz­
dano uczestnikom konferencji. Wreszcie znany- kompozytor E. Ba­
li 1 1 a Pratella w swy-m komunikacie zaproponował konser­
wację i rozszerzanie pieśni ludowych przez organizację włoskiego
„Dopolavoro“, oraz stworzenie na wzór „Canterini Romagnoli" takich
zrzeszeń śpiewackie li w < ałycli Włoszech, któreby miały zadanie pie­
lęgnowania artystycznej spuścizny ludowej, poszukiwanie materjahi
niewydanego, badanie i wykońywanie tańców ludowych. Celem po­
parcia praktycznego swych wywodów, urządził mistrz 1 Balilla Pratela koncert - wykład w »sali \kademji św. Cecylji z popisem chóru

205
„Ginnende luglic.se dei eaiiierini romagnoli". Chór wykonał z niezwy­
kłym zrozumienim niaterjal z Toskany, Romanji i Emilji, w wielu
wypadkach zupełnie analogiczny do pieśni francuskich \Ti. p. „I tre
lamburi, Marion“ i t. d.
Gzem jest stworzona przez faszyzm organizacja „Opera nazionah
dopolavoro“, objaśnił w swym komunikacie Dr. H B e r e l t a. Fa­
szyzm usiłuje tworzyć narodowa organizację rozrywek ludowych
i robotniczych i w tvm celu wskrzesza dawne ludowe tradycje na polu
muzyki, strojów i tańców. Powstały więc najpierw regjonalne wido­
wiska ludowe w Casai Monferrat dla Piemontu, Erosinone dla Lacjum,
w Eddie dla Friulu i 1. d., prócz tego urządzono ogólne święta ludowe,
jak w r. 1928 w Wenecji dnia 18— 19 sierpnia i 8 — 9 wrzo.ś-n iu, kiedy
to 11.000 strojów ludowych z całych Wioch defilowało na placu św
Marka. Wówczas wy siąpiły grupy ludowe niefjCko z Wenec ji, lecz
i z Eriulu, \dvg, Trydentu, Islrji, Lombardei, Toskany, Piemontu, Ligurji, Abruzzów, Romanji, Sycylji, Sardynji. W ślad za tern poczęto
urządzać takie widowiska w innych włoskich prowincjach, inauguro­
wać wystawy sztuki ludowej, odnawiać zapomniane urocze stości,
tworzyć stowarzyszenia śpiewackie i muzyczne, pielęgnujące regjonalną pieśń ludową. Prof. V i n c e z o Buronzo, jakgdyby uzu­
pełniał powyższe wywody. Przypomniał, że dawne związki rękodzieł
nicze miały od wieków swe właściwe widowisk a i pieśni. Ta tradycja,
dawna sztuka ludowa nie powinna być ignorowana i zaniedbywana,
bo groziłoby to zamieraniu duszy ludowej. Wreszcie z referatu Prof.
N. P a ii t llaro można by lo dowiedzieć się, że sztukę ludową wpro­
wadzono w całej pełni do szkoły. Uczestnicy konferencji rzymskiej
przekonali się o tern naocznie w szkole powszechnej „Lante della Rovere“, gdzie zarówno produkcje chóru szkolnego jak wystawę robót
ręcznych w zupełności przepojono ludowością, zwłaszcza z Romanji
i Toskany. Wogóle obecna szkoła włoska robi bardzo dodatnie wra­
ża nie,, a w\ pisane na ścianach hasła: „Lavoro, Disciplina, Studio,
Patria, Religione, Dovere“ nie są w niej czczą formułką, ale żywą
treścią.
Włoski Komitet narodowy nie szczędził trudów, aby' uczestnikom
konferencji możliwie uprzyjemnić pobyt we Włoszech, oraz dać jak
najwięcej sposobności do poznania włoskiej sztuki ludowej.
Wielką wytworu ością, lecz i serdecznością odznaczały się przy­
jęcia wydane przez min. A. Roceo j „Castello dei Cesari“, skąd tak
niezapomniany widok roztacza się na Palatyn i Awentyn, następnie
powitanie przez Włoski Komitet narodowy w sali Grand - Hotelu,
wreszcie, herbatka urządzona przez prezydenta m. Rzymu na Kapitolu.
Specjalny' urok miała wycieczka do willi d’Este w Tivoli. Dla uczest­
ników przygotowano produkcje taneczne i muzyczne rzymskiej Kampanji, a więc n. p. tańoe z koszami winogron na głowie i popisy yv grze
na dudach. Następnie podziwiano wspaniałą etnograficzną kolekcję
Loria, która, jak wiadomo, jedynie w drobnej części dostępna jest
szerszej publiczności.

206
Instytut „Luce“ urządził yy sali Borromini przedstawienie kine­
matograficzne o charakterze etnograficznym; przed oczami widzów
przesunęły się obrazki z Friutu, Romanji, Toskany i Lacjum, wyję!(Ł
z większego filmu, który obejmuje całą Italję.
Niezwykłą biesiadą artystyczną był koncert symfoniczny Piotra
Mascagniego, urządzony dla uczestników konferencji dnia 29 paź­
dziernika w sali Augusteum.
Na zakończenie kongresu wyjechaliśmy do Neapolu, a stąd auto­
busami do Pompeji, które objaśniali fachowi kierownicy. Wielki po­
stęp w pracach wykopaliskowych można zauważyć zupełnie wyraźnie,
nietylko pod względem ilościowym, ale i metodycznym. Już się nie
obłupią domów ze znalezionych w ich wnętrzu przedmiotów, ale po­
zostawia na miejscu, co oczywiście pozwala na bardziej żywy pokaz
starożytnej kultury.
Popołudniu autobusy powiozły nas nadmorską wgórę wijącą siędrogą do Castellamare i Sorrento. W restauracji nadmorskiej przy
czarnej kawie mogliśmy podziwiać charakterystyczne tańce i śpiewy
okolic Sorrento. Późnym wieczorem zaś wracaliśmy do Neapolu, aby
przy sposobności pożegnalnego obiadu w Hotelu Royal podziękowali
za tak liczne dowody gościnności.
Zupełnie objekty wny powyższy przegląd wystarcza ch\ba do
stwierdzenia, że Wioska Komisja sztuki ludowej ułożyła dla między­
narodowej Konferencji program tak bogaty i zajmujące, że jedynie
z wielkim wysiłkiem można -było całość wyczerpać.
A. Fischer.II.

II. Międzynarodowy Kongres Sztuki Ludowej. Zgodnie z uchwałą
CIAP (Commission Internationale des Arts Populaires) w Rzymie
w październiku 1929 roku II. Międzynarodowy Kongres Sztuki Lu
dowej. odbył się w czasie od 28 sierpnia do 7 września 1930 r. w Antwerpji, Leodjum i Brukseli. W kongresie wzięli udział przedstawiciele
kilkudziesięciu państw. Dzięk. subwencji Ministerstwa W. R. i O. P.
mogła w tym kongresie wziąć udział także Polska Komisja Sztuki Ludo­
wej, która wyznaczyła jako delegatów Prof. Dr. Adama Fischera
i Prof. Dr. Eugenjusza Frankowskiego. Ponieważ Prof. Frankowski
brał udział równocześnie w kongresach w Hiszpanji, przeto delegatem
polskiej Komisji Sztuki Ludowej był tylko Prof. Fischer. Z. Polski
brali nadto udział: Prof. Cezarja Ehrenkreutzowai jako delegatka To­
warzystwa Przemysłu Ludowego i p. Jerzy Zawieyski], jako delegat
Instytutu Teatrów Ludowych, oraz Prof. Filaret Kolessa, jako delegat
Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki.
Kongres otwarto uroczyście dnia 28 sierpnia 1931) w ratuszu
w Antwerpji, a przemówienia powitalne wygłosili burmistrz Antwerpji
M van Cauwelaert, J. Destine, były minister i wiceprezydent Komisji
Międzynarodowej współpracy intelektualnej, Prof. Lehmann, prezes
CIAP, Prof. Bodrero, R. Dupierreux, sekretarz CIAP. Następnie na
licznych posiedzeniach yv Antwerpji i Leodjum wygłoszono 47 referatów. Niektóre z tych komunikatów przynosiły bardzo ciekawe wy­
niki. Na podkreślenie, zasługują szczególnie referaty, jakie yyygłosili:

207
lnr. W. PeSsler (Niemcy) o widowiskach ludowych na obszarze sa­
skim, Dr. li. Pejwwa (Bułgarja) „Pierwiastek artystyczny « ludowych
uroczystościach bułgarskich“, Prof. R. Corso (Italja) Włoskie wido­
wiska ludowe“, Dr. K. Straubergs (Łotwa) „Łotewskie widowiska
ludowe“, Prof. A. bischer (Polska) „Sztuka ludowa w polskich wido­
wiskach ludowych“. Wszystkie te komunikaty były odpowiedzi;} na
temat podany przez Biuro CIAP p. t.: „Les arts populaires dans lek
l'êtes publiques. Survivances et créations nouvelles“. Etnografji ruskiej
dotyczyły referaty Dr. 1 ilareta Kolessy p. t.: „Pieśni wielkanocne
i haiwki“, oraz W. Szczerbakiwskiego: „Ornamentyka pisanek
ruskich.“
Nadto referowali p. K. van de. Grafl (Holandja) o pieczvwach
obrzydliwych w llolandji, A. R. Wriglil (Anglja) o angielskich świn­
iach majowi* h, D. Baud-Bauvy (Szwajear.ja) o święcie winobrania,
M. Sandvik (Norwegja) o norweskich obrzędach weselnych, Douglas
Kennedy (Anglja) o tańcach ludowych angielskich, C. Caravaglios.
.liaij:i) o charakterystycznych wołaniach przekupniów włoskich, E.
Hoffmann-Krayer (Szwajcarją) o zagadnieniu jednostki i ogółu w lu­
dowej tradycji.
Wreszcie cała grupa komunikatów była poświycona teatrowi lu­
dowemu. Na ten temat wygłoszono w Leodjum nastypujące prelekcje:
J. Gierniak (Polska), „Wiejskie uroczystości obrzędowe^ jako wła­
ściwy lealr ludowy“, J. Zawieyski (Polska) o dramatyzacji i insceni­
zacji w polskim teatrze ludowym, \. Bernardy lltal.jal „Marjonetki
liolońskie“, R. Corso (Italja) „Tradycja artystyczna we włoskich wo­
zach widowiskowych“, M. Mortier (Belgjal „Olhrzymv w widowiskach
ludowych“.
Na belgijskim kongresie sztuki ludowej poświęcono nadto spe­
cjalną uwagę zagadnieniu „.jeu de drapeau“ t. j. zwyczajowi wywi­
jania sztandarem przy okazji różnych uroczystości dorocznych. Temat
len opracował bardzo starannie .1. van der Ven, etnograf holenderski.
Wykład swój ilustrował licznemi filmami, oraz ilustracją muzyczną,
wykonaną przez p. Elizy van der Ven. Doskonaleni uzupełnieniem
lego wykładu były popisy mistrzów w żonglcrce sztandarowej z Holandji, Belgji, Szwa jcar ji i Holsteinu na wielkim placu wystawy
w Antwerpji. Takim wykładem z doskonałą żywą ilustracją był też
referat p. H. Regnier (Francja) na temat inscenizacji obrzędów ludo­
wych. Grupa burgundzkich wieśniaków, która miała ilustrować jej
wywody, była pod względem etnograficznym bardzo zajmującą. De­
legacja Tndy.j holenderskich zorganizowała wieczór tańców jawajskich,
z których szczególnie taniec obrzędowy przy uprawie i zbiorze ryżu
wywarł rvielkie wrażenie. Wreszcie na podkreślenie zasługuje przed­
stawienie marjonetek w Leodjum, gdzie w teatrzyku przy ulicy Ro­
ture mogli uczestnicy kongresu podziwiać przedziwne widowisko
o Charlemagne’u i jego walkach z Saracenami. „English Folks Dance
Society“ dało yvieczór tańców ludowych angielskich.

■208
Xiezapomnianem słuchowiskiem był popis gry na dzwonkach
w katedrze w Malines t. z\v. „carillon“. Kownie potężne wrażenie wvwarł „carillon“ w Nivelles, dawnem mieście brabanckiem, dzięki grze
p. Henry ego W mieście tem uczestnicy kongresu mogli podziw tać
uroczystości ludowe, w czasie których chodzi) olbrzymy, smok, lew
i wielbłąd, oraz hasa konik zupełnie podobny do naszego konika zwie­
rzynieckiego. Wycieczka do Nivelles była połączona z wycieczka do
Muzeum Konga w Tervueren i do Waterloo. W programie kongresu
była też wycieczka po olbrzymich urządzeniach portowych Antwerpji,
oraz zwiedzani« wystaw w Antwerpji i Leudjum, zwłaszcza wspaniałej
[Wystawy starych mistrzów flamandzkich w Antwerpji. Koron;) tych
imprez, związanych z kongresem był „Ommegang du Šablon“, pochód
historyczny, rekonstriunvany ściśle wedle tradycji brukselskiej z roku
1541k Pojęcie pewne o rozmiarach Ominegangu może dać wyjaśnienie
•organizatorów, że yv pochodzie bierze udział 2.301 mężczyzn, 68 kobiel
i 111 dzieci, 461 koni, 11) wozów), 10 muzyk, nie licząc niezliczonych
piszczków, trębaczy, surmaczy i bębnistów.
Prócz posiedzeń naukowych, pokazów i yvyeiec/ek odbyła ko
misja CIAP-u posiedzenie plenarne, na którem poszczególne komisje
narodowe składały sprawozdania ze swej działalności. Następnie
sr lu ja muzyczna, która odbyła kilka posiedzeń w Antsverpji przyszła
z wnioskiem założenia Towarzystwa Międzynarodowego, poíyvieconego badaniom nad nui/.yką i pieśnią ludoyyą. Na tem posiedzeniu
ustalono też skład członków1 naczelnego Biura CL4P. Z yvažniejszveh
uchwał, jakie zapadły na posiedzeniu, zasługują na podkreślenie na­
stępujące:
1J Międzynarodowa Komisja Sztuki Ludowej zorganizuje w roku
11)32 konferencję specjalistów z zakresu sztuki Ludowej \\: Stockholmie,
która to konferencja będzie przygotoyvaniem do Wystayvy Sztuki Lu•dowej w Bernie szwajcarskiem w r. 11)34. 2) Wszystkie narodowa1
komisje sztuki ludowej mają za zadanie przedewszystkiem obmyslet
plan swego udziału w Międzynarodowej Wysławić sztuki ludowej
yy Bernie w r. 1934. 3) Narodowe komisje sztuki ludowej muszą liczyć
się z koniecznością finansowego wspierania prac Biura CIAP-u.
Delegaci polscy nietylko wygłosili referaty, ale brali też żyyvy
udział yv dyskusjach. Zadania polskiej delegacji na kongresie ułatwiła
w pewnvm stopniu firma wydawnicza „Książnica-Atlas“!, która ofia­
rowała tak cenne i pięknie wydane dzieła, jak Barabasza St. „Sztuka
ludowa na Podhalu“, Część I—III, oraz Udzieli Seweryna „Hafty
krakowskie“, w dziesięciu egzemplarzach dla członków1 Biura CÍAP.
Towarzystwo ludoznawcze we Lwowie ofiarowało 10 egzemplarzy1
wydawnictw takich, jak T. Seweryna „Hafty kaszubskie.“, oraz 0.
Kränklowej „Wycinanka żydowska“.
Na plenarneni posiedzeniu Międzynarodowej Komisji Sztuki Lu­
dowej yv Brukseli dnia 6 września 1930 wygłosił Prof. A. Fischer
•w imieniu polskiej delegacji przemóyvienie, yv którem podziękował

209
Komisji belgijskiej za gościnność i staranne przygotowanie Kongresu,
a zarazem podkreślił, że Polacy z radością biorą udział w tym Kon­
gresie tak jak i w innych uroczystościach, mających uświetnić setną
rocznicą niepodległości Belgji. Następnie delegat Polski przedstawił
sprawozdanie z działalności Polskiej Komisji Sztuki Ludowej.
Na posiedzeniu tein sekcja muzyczna wystąpiła z wnioskiem za­
łożenia Towarzystwa Międzynarodowego, poświęconego badaniom nad
muzyką i pieśnią ludową. Polskę w tej sekcji, która odbywała równo­
cześnie posiedzenia z obradami kongresowemi|, reprezentował Dr. Filaret Kolessa, który był jednym z najczynniejszych członków komisji.
Wreszcie wybory do głównego zarządu Międzynarodowej Komisji
Sztuki Ludowej dowiodły, że dwuletni współudział Polski w pracach
Komisji spotkał się z wyrazami uznania. O ile przed dwoma laty usi­
łowania nasze, aby uzyskać miejsce w głównym zarządzie były zupeł­
nie bezowocne, obecnie Polska została wybrana do głównego Zarządu
Komisji Sztuki Ludowej.
A. F.

Komisja etnograficzna Żydowskiego Instytutu Naukowego w Wil­
nie. Żydowski Instytut Naukowy powstał w r. 1925 i prowadzi reje­
strację wszelkich przejawów żydowskiego życia kulturalnego na ca­
łym święcie. Przy Instytucie Naukowym czynna jest komisja etno­
graficzna: komisja ta przeprowadziła kilkadziesiąt ankiet, na które
nadeszły odpowiedzi od przeszło 500 korespondentów. Ze zgroma­
dzonych w ten sposób zbiorów zinwentaryzowano dotychczas przeszło
50.000 numerów. Na zbiory te składają się: przysłowia (27.374), twór­
czość dziecięca (4.165) wierzenia ludowe (3.764), pieśni (3.031), żarty
(2.319), baśnie (1.722), zwyczaje obrzędowe i świąteczne (726), melodje
(523), dramaty ludowe (61) i t. d. W reszcie w stadjum organizowania
znajduje się Muzeum etnograficzne, które już zebrało pokaźną ilość
eksponatów.

Otwarcie Regjonalnego Muzeum Podolskiego T. S. L. w Tarno­
polu. Dnia 9 listopada 1930 roku odbyło się w Tarnopolu otwarcie
Muzeum Podolskiego, które w czasie wojny "światowej uległo w prze­
ważnej części zniszczeniu i z lego powodu było dotychczas dla publicz­
ności niedostępne.
Zbiory o charakterze regjonalnym obejmują następujące działy:
1) Prehistoryczny; 2) Historyczny, etnograficzny; 3) Sztuki nowocze­
snej (przemysł artystyczny); 4) Przyrodniczy (z kilkoma poddziałami).
Muzeum mieści się w budynku T. S. L. — jest otwarte w niedzielę
i święta w godzinach 10— 13. W inne dni zwiedzać można za zgło­
szeniem w kancelarji Muzeum lub Sekretarjacie T. S. L.

Wystawa rolnicza i regjonalnu w Tarnopolu 1931. Zaprojekto­
wana na 23 czerwca roku 1931 Wystawa rolnicza i regjonalna w Tar­
nopolu ma dać obraz poziomu kultury rolniczej, postępu i dorobku
gospodarczego, oraz obraz twórczości i sił społeczeństwa województwa
tarnopolskiego. Wśród licznych sekcyj istnieje także sekcja histo­
ryczno - etnograficzna.
Lud T. XXIX.

14

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.