62c78b2eab047f18bc68d142e044c5fc.pdf

Media

Part of Przyczynki do zwyczajów na Boże Narodzenie / Lud, 1930, t. 29

extracted text
95
Oprócz wyżej przytoczonych piosenek, lud lubartowski
śpiewa wiele innych, bardziej ogólnie znanych, jak np. „Na Po­
dolu biały kamień“, „Moje wesele“, „W lesie na dębie“, „Jak
ja będę chłopca miała“, „Wśród poleńka szerokiego“, „A w nie­
dzielę raniusieńko“ i t. d.
Pieśni ludu lubartowskiego są naogół smętne, pozbawione
junactwa i fantazji. Również ubiór ludu jest mało jaskrawy, nierzucający się w oczy strojnością i barwą. Cechy te przejawiają
się nawet w kolorze i ornamentyce tradycyjnych pisanek, jak to
np. widzimy na podstawie okazów z Dębicy, pow. lubartowskiego
w Muzeum Lubelskiem.
Szkic powyższy niema pretensyj do wyczerpującego studjum,
•a ma jedynie za zadanie zwrócić uwagę na istniejące jeszcze
resztki tradycji ludowej w powiecie lubartowskim.
Wanda J. Slizuina.
PRZYCZYNKI DO ZWYCZAJÓW NA BOŻE NARODZENIE
NA PODHALU.
Psa podstawie opowiadań p. Antoniego Zachemskiego, rodem
z Odrowąża na Podhalu, zanotowałem parę szczegółów dotyczą
łych zwyczajów „na Gody“ w Odrowążu.
W dzień wilji' przygotowuje gospodyni stół do wieczerzy
w „czarnej izbie“ czyli kuchni. O ile stołu niema w kuchni, przy­
nosi się go z „białej izby“ czyli świetlicy. Nie godzi się bowiem
spożywać wigilijnej wieczerz}' na tym samym stole, przy którym
jada się przez cały rok.
Pod wieczór gospodarz idzie do stodoły. Jeżeli ma dzieci,
bierze dwoje ze sobą. Przynosi stamtąd siano, zaś młodsze dziecko
niesie snopek zboża. Wchodząc uroczyście do izby, mówi gazda.
„Niek bedzie pofolony Jezus Krystus“. Gaździna odpowiada:
„Na wieki wieków, amen“ i odbiera przyniesione zboże i siano.
Siano kładzie na stole i przykrywa obrusem, czasem zaś rozkłada
ponadto szmatę, ażeby obrusa przy wilji nie powalano. Snopek
zboża stawia się w kącie kuchni za stołem. Stół u górali nie stoi
nigdy w środku izby, tylko w rogu.
Przed wieczerzą cała rodzina odmawia głośno pacierz, który
gazda kończy następująco: „Dziękujeme ci, Poniezusie, ześ nom
doł dockać tyj świętyj wilije scęśliwie i zdrowo, i prosimy Cie,

96
cobymy sieka znowu zdrowo i scęśliwie dočkali sie jyj za rok
W imię ojca i sina i duha świętego, amen“. Dzieci powtarzają tę;
formułkę półgłosem. Potem wszyscy zasiadają. Dzieci ubijają się
0 miejsce najbliżej snopka. Dla zgody zasiadają co pewien czas
na zmianę koło niego.
Gospodyni przynosi opłatki z miodem lub w razie braku
miodu mocno słodzoną herbatę. Jest zwyczaj, że gospodarze po
siadający pasiekę, posyłają miód do opłatków krewnym i znajo
mym. Przed łamaniem opłatków ojciec zwraca się z pouczeniami
do dzieci, zwłaszcza do synów. Po tej przemowie dzieci dziękują
za naukę i rady.
Gospodyni podaje miskę z kluskami, zrobionemi z ziemnia
ków i mąki. Kluski polewa się resztką miodu. Potem jada się
„kłótę“ t. j. postną kapustę, skłóconą z ziemniakami. Na końcu
podaje się bób lub groch, wreszcie chleb suchy lub z miodem.
Z innych potraw świątecznych tradycyjnemi są „kołoce“ z razo­
wej mąki z serem. Bez nich Boże Narodzenie nie moż^się obejść.
U zamożniejszych gazdów bywają też „baby“ z pszennej mąki,
przeważnie jednak poprzestają górale na razowym chlebie.
Podczas spożywania wilji uważa się bacznie na cienie głów,
padające na ściany. Czyj cień najdłuższy, temu najwcześniejsza
śmierć pisana.
Drzewko Bożego Narodzenia, przygotowywane w dzień wi­
gilijny, jest coraz rzadsze. Głównie tam się utrzymuje, gdzie są
dziewczęta, które je stroją w świecidła, kolorowe papierki, jabłka
1 świeczki.
Po spożyciu wilji zlewa się wszystkie resztki jedzenia do
większej miski. Gazda łamie naprzód opłatek, a potem chleb na
tyle kawałków, ile ma sztuk koni i bydła. Opłatki i chleb rzuca
do miski. Z tą miską idzie do stajni i daje naprzód koniowi, po­
tem cielętom, aby si; darzyły, wreszcie krowom, aby mleko da­
wały. Innej żywinie, więc świniom, kurom i tp. wigilijnego jadła
nie daje się wcale.
Po wilji dziewczęta i parobczaki obiegają dom cztery razy
i za każdym obiegiem wykrzykują na echo z tego samego punktu.
Jeżeli echo odezwie się zawsze w jednej stronie, to stamtąd ma
dostać męża dziewczyna, a żonę „parobek“ (kawaler).
Potem śpiewają kolendy. Wybierają z kantyczek najskocz­
niejsze i najweselsze, takie, których nigdy (lub bardzo rzadko),

97
nie słyszy się w kościele. Czasem śpiewom towarzyszy muzyka.
Przed północą wybierają się ludzie na pasterkę.
Utrzymuje się wiara w rozmowy bydła o północy.
W pierwszy dzień Godów chodzą wczas rano chłopcy na
„podłazy“. „Podłaźnicy“ biorą do kieszeni lub w chustkę owies’j
i obchodzą domy krewnych i znajomych z życzeniami, „su ją“
(rozrzucają) przytem ziarna owsa po izbie i na domowników, na­
wet na leżących jeszcze w łóżku. Za życzenia i „podsucie“ owsem
otrzymują w darze trochę świątecznych smakołyków, czasem pie­
niądze. Na „podłazy“ chodzą synowie uboższych gospodarzy. Bo
gatsi uważają sobie chodzenie po żebraninie za ujmę. „Pod­
łaźnicy“ wygłaszają podczas rzucania owsa taką przemowę:
„Na scęście, na zdrowie, na to Boże Narodzynie!
Coby sie wom darzyło w kumorze, w oborze,
Wsądy dobrze,
W kozdyni kątku po dziesiątku,
A na stole sto!“

Podczas ostatnich słów „podłaźnik“ kładzie garść owsa na
stół.
Inny tekst życzeniowy wygłaszają najchętniej żebracy, któ­
rzy hurmem wyruszają po jałmużnę. Gi recytują:
„Na scęśisie, na zdrowie, na to Boże Narodzynie!
Coby sie wom darzyło w kumorze, w oborze,
Wsądy dobrze,
Cobyście mieli telo cielicek,
Kiclo w lesie jedlicék,
Telo wołków (lub: ciołków),
Kielo na dahu kołków,
Telo dzieci,
Kielo przi dźwirzak śmieci,.
A teroz zajźryjcie do skrzinie,
Wyjmijcie pół świnie,
Zajźryjcie do półki,
Wyjmijcie kukiełki,
Zajźryjcie do pieca,
Wyjmijcie koloca,
Niek sie wom darzi w kozdyni kątku po dziesiątku,
A na siole sto!“*)

*) Noszono również owies w zimowej rękawicy z włóczki, np. w Za­
kopanem.
Lud. T. XXIX.

7

98
Jeżeli w domu jest dziewczyna, to i o niej nie zapominają
„podłaźnicy“ i wtrącają w tekst życzenie, „aby miała telo frajirzi,
kielo w półce talirzi“.
Cyganie zwykle naprzód kolendują, a potem dopiero składają
życzenia. Podczas wojny wyśpiewywali na cygańską melodję:
„Malko noświętso, proś swego sina.
By sie w tym roku wojna skońcyła.
Ej bo la wojna,
•lest niespokojna,
O Jezu!“

Również „na cygańską nutą“ proszą:
„Zmarzły nom tyz paluski,
Odziyjcie nos w kozuski,
Przijmijcie nos!“

Parobcy „sują“ na dziewczęta nietylko owsem, ale czasem
i cukierkami. Czynią to czasem już po wilji przed pasterką.
Podłazy powtarzają się na św. Szczepana t. j. w drugi dzień
Godów, oraz na Nowy Rok. Formułki życzeń są w te dni nastę­
pujące:
„Na scęście, na zdrowie, na lén święty Scepon,
Coby sie wom darzyła kapustecka z rzepom“,

oraz:
„Na scęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok,
Coby sie wom darzyła kapusta i grok“.

Na Trzech Króli podłazów już niema. Zato chodzą chłopcy
z turoniem i gwiazdą. Zwyczaj ten już zanika, zwłaszcza po woj­
nie. Turoń nie różni się od znanych z innych stron Polski. Ma
ruchomą dolną szczękę, kłapiącą za pociągnięciem sznurka. Kra­
jem pyska są gwoździe w miejsce zębów, a język przystrzyga się
z czerwonej materji. Przyprawia się rogi, zaś chłopiec chodzący
z taką głową na kiju okrywa się płachtą, z pod której wystaje
ogon z grubego powrósła.
Gwiazdę robią z kolorowych bibułek; w środku gwiazdy znaj­
duje się świeczka. Obrót nadaje się zapomocą sznurka, cała zaś
konstrukcja jest umieszczona na długim kiju.
Zakopane.

Juljusz Zborowski

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.