c5bd58a0b31cb3bce930c961247848ee.pdf

Media

Part of Zabytki i tradycje historyczne po Twardowskim / Lud, 1930, t. 29

extracted text
JAN KUCHTA.

ZABYTKI I TRADYCJE HISTORYCZNE
PO TWARDOWSKIM.
I. „Czarnoksięska księga“ Twardowskiego.
Lud polski silnie wierzy w historyczność postaci czarnoksię­
żnika Twardowskiego i jeszcze do dziś wspomina o rozmaitych
przedmiotach czarnoksięskich, które uważa za „pamiątki“ po nim.
Do nich należy zaliczyć w pierwszym rzędzie „czarnoksięską
księgę“ Twardowskiego — która tak wielkie budzi zaintereso­
wanie, nawet w współczesnych nam czasach, nie wyłączając
chociażby ostatnich dni1). Ale wywody na temat jej „historyczno■
ści“ idą zasadniczo w niewłaściwym kierunku. Wszystkie miano
wicie zmierzają do tego, by udowodnić, że krakowska księga
„Liber Magnus“ zw. „Księgą dwudziestu sztuk“ lub „Księgą
Twardowskiego“, nie jest nią w rzeczywistości. Wszystkie usiłują
rozwiać legendę, przywiązaną do tego kodeksu a opowiadającą,
jakoby z tej księgi czerpać miał swą niesamowitą wiedzę wszech­
rzeczy polski Faust — czarnoksiężnik Twardowski.
Ta legenda bibljograficzna, która owiła mgłą takiego uroku
krakowską księgę Twardowskiego, sprowadziła na manowce ba-*)
*) Prof. Sinke Tad. Krakowska „Księga Twardowskiego“ (Legenda
bibljograficzna). Kraków. „Czas“. Rok 1921 (grudzień) ex 25. XII. 1921
Wanda Kończy ńska: „Ribljoteka Jagiellońska“. Przewodnik dla
zwiedzających z 15 rycinami w tekście. Warszawa 1923, str. 30.
Wanda Kończy ńska: „Zarys historji Bibljoteki Jagiellońskiej“.
Kraków 1923, sir. 31.
L. G. „Z dziwactw medycyny średniowiecznej“. Ilustr. Kurjer Codzienny.
Kraków 1928, Nr. 328 z 26. XI. 1928 („Kurjer literacko-naukowy“) str. V.
Prof. Dr. Jan Sas Zubrzycki: Mistrz Twardowski. Białoksiężnik
Polski. Prawda z podań. Miejsce Piastowe. 1928.

56
dania nad jego rzeczywistą księgą czarodziejską, co do której
dość skąpe mamy wiadomości.
Należałoby się zaś raczej zająć tein, co mówi tradycja o sła­
wnej „rzeczywistej“ księdze Twardowskiego. Mamy o niej dwie
relacje zaledwie, które trzeba kolejno omówić.
1. „Wileńska“ księga czarnoksięska. Przed
dwustu sześciu laty, w r. 1723 wyszła w Lipsku łacińska książka
Woiťa i Jungschultza „De incrementis studiorum per Polonos
ac Prussos“ 1). (O wzroście nauk w Polsce i Prusiech). Autorowie
wymieniają w niej między inneini dwa rękopisy Jana Twardow­
skiego: pierwszy zawiera wszystkie umiejętności, ułożone po­
rządkiem alfabetycznym, drugi magję. Ten drugi rękopis ma znaj­
dować się pod kwadratowym kamieniem w skrytce muru jakiejś
bibljoteki, „aby nikt nie mógł takich rzeczy czytać“.
Druga relacja pochodzi z r. 1724. Podaje ją *2) Jezuita Adam
Naramowski w dziele swem: Facies rerum Sarmaticaruin Lib. I.,
cap. 2, § 31, pag. 51 i 52. Rzecz doprawdy szczególną o wspomnia­
nym rękopiśmie Twardowskiego podaje on do wiadomości pu­
blicznej. Oto ona w oryginale:

Tvardovii liber Vilnae ex Bibliotheca evanuit.
XXXI. Ex ungue noscitur Leo, vila ex opere. Quomodo vixerit
magus ille Twardovius, quomodove perierit, probat illud opus eius magicum, seu Liber conscriptus, inter multos libros post fata Sigismundi II
a successore Collegio Vilnensi donatos, attributus de quo P. Szpot in
M. S. suis refert, audivisse se ex ore Patris Danielis Butwit tune socii
Bibliothecae Vilnensis Praefecti, et monstravisse sibi locum separatum,
in quo catena ferrea muro affixus hic fuit liber. Cura hic pater ex
curiositate, cpiid in eo contineretnr, apertum coepisset legere, sensit
illico circa se horribilem in bibliotheca excitari tumultum, locum
a geniis occupari, territus, vix clauso libro ad vicinum Bibliothecae
effugit cuhiculum, insomnemque taediosus traduxit noctem. Sequentis

ł) Jacobus W o i t i Joannes Sig. Jungschulz: „De incrementis
studiorum per Polonos ac Prussos“, Lipsk 1723. 4 p. 68. §. XX. — Por.
także: Prof. S i n k o Tad. „Czas“, Kraków 1921. o. c. i M u c z k o w s k i :
„Pauli Paulirini.... liber“. Kraków 1835, str. 2.
2) Adamus Naramowski S. J. : „Facies rerum Sarmaticariini in
Facie Regni Polonice, Magnique Ducatus Litvanice gestarum Duobus libris
succinate expressa. Anno Domini 1724. Lib. I. cap. II, § 31 — str. 51 i 52.

57
diei diluciilo cum societatis aliis Bibliothecam adiit, librum, qui iam
«vanuit, non invenit, quo, et a quo ablatus fuerit, sciri non potuit.
Facile creditur cum suo abreptum Authore iustas luere poenas. M. S. 'i.

Zdarzenie to mogło przypaść około r. 1620. Ks. Szpot słyszał
-o niem od Butwiła i zapisał je.
Ks. Daniel Butwił wstąpił do zakonu w roku 1600; od roku
1660 jest „Vilnensis Collegii et Academiae“ rektorem*2), zaś od
r. 1661 „Crosnensis Collegii Rectorem“. Słyszeć więc mógł Ks.
Szpot o zdarzeniu około r. 1660 3). Naramowski ogłosił je drukiem
aż w r. 1724 — podając do publicznej wiadomości, iż „Twardowskii liber magicus disperiit“ 4).
O „magicznej wileńskiej księdze Twardowskiego“ wie potein
już tylko w r. 1762 Ks. Stanisław Rostowski5), odsyłając po
*) Po polsku brzmi ona: „Z pazura lwa poznać można, a z dzieł życie
człowieka“. Jakie życie prowadził ów sławny czarodziej Twardowski, jak je
skończył, wykazuje owe dzieło jego czarodziejskie, czyli rękopism, który po
śmierci Zygmunla Augusta króla, z daru jego przez jego następcę (Batorego)
z wielą innemi księgami Wileńskiemu Kolegjum Jezuitów Się dostał. O nim
pisze ojciec Szpot, iż słyszał z ust księdza Daniela Butwiła naówczas pomoc­
nika przełożonego nad Bibljoteką wileńską, który mu wskazał „skrytkę“,
gdzie książka rzeczona Twardowskego łańcuchem żelaznym do muru przy­
kuta była. Gdy ów ksiądz ciekawością zdjęty, coby zawierała, czytać ją zaczął,
dał się słyszeć, zgiełk i łoskot okropny w Bibljotece i ona napełniła się demo­
nami (genii). Ksiądz przelękniony rzuciwszy książkę, ledwie do sąsiadującej
sypialni zemknąć zdążył i całą noc potem bezsenną pełen obrzydzenia prze­
pędził. Gdy o świcie następnego dnia wezwawszy drugich takich, wszedł do
książnicy, już owej książki nie znalazł. Kto ją zabrał i dokąd nie można si<
było dowiedzieć Najpewniej gdzie pisarz, tam się i książka dostała. Łatwo
jednak uwierzyć, że porwana wraz z autorem, słuszną z nim poniosła karę
2) Lituanicarum Socielatis Jezu Historiarum Provincialium. Pars Prima,
auclore Stanislao Rostowski. Ex eadem societate et Provincia sacerdote Vilnae.
1762,str. 410 — 441
i
3) Dziejami bibljoteki Zygmunta II Augusta zajmuje się obecnie prócz
Prof. Dra K Hartleba kilku badaczy Ostatnią pracą na tem polu jest dziełko:
Ks. Edmund Majkowski: „Materjały do dziejów bibljoteki Zygmunta
Augusta“. Książki Zygmunta Augusta przechowywane w Bibljotece Archidie­
cezjalnej w Poznaniu. Poznań 1928. Nakł. Tow. Bibljofilów.
4) Naramowski: „Kacies rerum Sarmaticarum...“ 1724
(Indekskońcowy).
s) Stanisław Rostowski: Lituanicarum Societalis Jezu Historiarum
Provincialium. Pars prima. Vilnae 1762, str. 49.

58
szczegóły „De libro Magico Tvardovii, post mortem Augusti in
Bibliothecam Collegii Vilnensis translato“ do dzieła Naramowskiego.
Jak widoczne jest z tej. relacji, wileńska księga Twardow­
skiego istniała. Znajdowała się w Bibljotece króla Zygmunta II
Augusta i wraz z Bibljoteką jego dostała się Jezuitom wileńskim.
Oto, co w sprawie tej darowizny mówi testament królewski:
„Księgi wszystkie nasze, którekolwiek na ten czas w ręku
i w schowaniu Łukasza Górnickiego, a potem u kogokolwiek
i gdziekolwiek będą, niechaj Ichmoście dadzą do Kollegjum Jezu­
itów w Wilnie... A iż onych ksiąg, które Jezuitom oddajemy jest
nie mał i nie podły sprzęt obowiązujemy za nie OO. Jezuitów,,
aby byli powinni w każdą niedzielę i każde święto do kościoła św.
Anny z Kollegjum swojego jednego kaznodzieję dobrego i godnego,
słać kazać i uczyć nauki i woli miłego Boga....“ 1).
Że Zygmunt II August mógł czarnoksięską księgę Twardow­
skiego posiadać, w to zbytnio nie należy wątpić. Wedle relacyj,
przecież Twardowski bawił na dworze królewskim (Wereszczyński), wywoływał „ducha“ królowej Barbary (Possel). Jako czło­
wiek znający „Sztuki czarodziejskie“ mógł posiadać jakieś nawet
bardzo cenne tego rodzaju dzieło. Mógł je następnie ofiarować
Zygmuntowi II Augustowi tak, jak swe zwierciadło biskupowi Fr.
Krasińskiemu.
Jakie były dalsze losy księgi czarnoksięskiej, gdy dostała
się Jezuitom wileńskim?
Różne zachodzą tu możliwości. Albo została sprytnie wykra­
dziona, — budzić zaś musiała niemałe zainteresowanie ze względu
na sławę Twardowskiego, — albo została zniszczona przez Jezui­
tów, tępicieli „ksiąg czarnoksięskich“ i zabobonu. Możliwe jest
jednak, że Rektor Kollegjum księgi tej nie zniszczył, lecz zaufanym
i doświadczonym konfratrom, gdzieś dobrze ukryć (zamurować)
kazał, komponując przytem zmyśloną historję Ks. Szpotowi wia­
domą, by odstręczyć młodszych, ciekawych zakonników od poszu­
kiwań za nią i wykorzenić w nich żądzę poznania „tajemnej
wiedzy“, którą ona mieściła *2).

’) Pamiętnik Warszawski 1819.
2) Świadczyłaby o tem relacja Woita i Jungschultza, powyżej przy­
toczona.

59
Na to, iż została przeniesiona do Krakowa, najmniejszych
danych nie mamy1). Gdzieżby się zresztą z Krakowa podziała?
W każdym razie dane historyczne o księdze wileńskiej Twar­
dowskiego są pośrednio bardzo charakterystycznemi przyczyn­
kami, potęgującemi naszą wiarę w jego historyczność.
2. Podania lokalne o wileńskiej księdze
Twardowskiego. Dokoła czarnoksięskiej „księgi wileńskiej
Twardowskiego“ powstają baśnie i podania, w rodzaju opowia­
dania Jezuity Naramowskiego. Treść podania wykazuje wpływy
Jezuitów i z tego względu je.st dla nas niezmiernie charaktery­
styczna. Przytaczani je za Siemieńskim ') : opowiadając o księdze
Twardowskiego i podając, iż księga ta „znajdowała się później
w Książnicy Krakowskiej“ przytacza on takie opowiadanie: „Pe­
wien żak słyszał, że ktoby w niej czytał, temu djabeł się objawi
i spełni rozkaz, jaki mu wyda czytający. Zakradł się więc pewnej
nocy, otworzył ją i czytał formuły czarnoksięskie. W tem djabeî
stanął przed nim w straszliwej postaci i zapytał: czego żądasz? —Żak, który się nastraszył niezmiernie, zamiast powiedzieć: chcę
pieniędzy, jak sobie ułożył, rzekł: chcę pietruszki. Posłuszny roz­
kazowi djabeł, zaczął nosić i drzwiami i oknami pietruszkę, ale
szczęściem, że kur zapiał, więc musiał zaprzestać roboty“ *3).2
Jak widzimy podania uzasadniają ostatnią w tej sprawie
hipotezę.
3. „Krakowska księga czarnoksięska. Jak
już we wstępie podkreśliłem i w poprzednim ustępie starałem się
uzasadnić, księgi Twardowskiego — wileńskiej, rzeczywistej. —
nie można utożsamiać z krakowską księgą czarodziejską, myjnie
Twardowskiemu przypisywaną i mylnie z jego nazwiskiem łą­
czoną. Oto opis jej. Podaję go za Dr. Wład. Wisłockim 4).
’) ,1. Mączyński: Czarnoksięska księga Twardowskiego. Gazeta
„Czas“, 1856, Nr. 30.
Nadto o lej książce obacz: O. Kolberg. Lud S. V., sir. 334; Siarczyński
Fr. o. c. sir. 31.
2) Lucjan Siemieński: Podania i legendy polskie, ruskie, litewskie,
Poznań. 1845. sir 150 i n.
3)
Porównaj z relacją Possela „o szlachcicu w Bydgoszczy“: Jan
Kuchta: „Hisluryczność postaci Twardowskiego w świetle źródeł“. Lwów. 1928,
sir. 7 — 8.
ł) Dr. Wlad. Wisłocki: Katalog rękopisów Bibljoteki Un. Jagiel­
lońskiego. Kraków. 1877 — 81, str. 95; Rkps. Nr. 257 i Praefatio sir: XIII,

60

Nr. 257. Rkps.. Kodeks pergaminowy z w. XV. fol. wielkie,
zawiera kart 356. Jest to: „Pauli Paulirini olim Paulus de Praga
vocitali viginti artium manuscriptus liber, vulgo księga Twardow­
skiego dictus“. Brak początku i końca. U dołu karty 1 inną ręką
rubro: „Iste liber datus est pro libraria artistarum maioris (loi
legii per executores olim Venerabilis Domini Johannis Wells de
Poznania“. U dołu zaś karty 141 miejsct czarnym inkaustem za­
mazane, rzekomo ślad dotknięcia się księgi łapami djabelskiemi.
Ponieważ podania lokalne tak ściśle zespoliły ją z nazwiskiem
Twardowskiego, uważani za konieczne omówić tu krótko jej dzieje,
by „rozwiać legendę“1). Księga zwana „Księgą Twardowskiego“
albo „Liber Magnus“, lub „Liber viginti artium“ jest w posiadaniu
Akademj? Krakowskiej. Leży w oszklonej gablotce wspaniałej sali
Obiedzińskiego (pierwszej). Jest to gigantyczna księga pergami­
nowa, oprawna w wytłaczaną skórę. Oglądającym ją daje się takie
objaśnienia zwykle: „To jest sławna księga Twardowskiego. Ta
czarna plama na str. 141 (na tej stronicy jest księga pod szkłem
otwarta), to ślad dotknięcia się księgi łapami djabelskiemi”. Kto
jest jej autorem? Jakie są jej dzieje? Pisano na ten temat wiele,
i to bardzo wcześnie już. Wspomina o niej już w XVII w. słynny
astrolog krakowski Jan Brożek (1585 — 1652) w dopisku,
który umieścił na marginesie dzieła teologicznego, obecnie znaj­
dującego się w Bibljotece Uniw. krakowskiego *2).3 Jednymi z pierw­
szych badaczy jej dziejów byli: Jacek Idzi Przybylski (1783 r.) :j,
.Steiner (1788) 4), J. S. Bandtkie (1815 i 1821) 5), Fr. Majeranowski (1821 6), J. M. hr. Ossoliński7), Fr. tarczyński

') Zrobił to ostatnio prof. T. Sinko. „Czas” 1921 (grudzień) o. c.
2) Wiadomości o tym „własnoręcznym dopisku“ .1. Brożka udzielił mi
Dyr. Dr. K. Piekarski.
3) Rkps. Bibł. Jag. „Ułomki z topograficznego i filozoficznego opisania
miasta Krakowa1'. Jacka Idz. Przybylskiego 1783.
4) Steiner: Warszauer Bibliothek. 1788.
8) J. S. Bandtkie: Historja Bibljoteki Uniwersytetu Jagielloń.skiego w Krakowie. Kraków. 1821, str. 13.
J. S. Bandtkie: Historja drukarń krakowskich od zaprowadzenia dru­
ków do tego miasta aż do czasów naszych. Kraków 1815, sir. 495.
6) Fr. Majeranowski: „Pszczółka Krakowska“ 1821.
7) Józef Maksymiljan hr. z Tęczyna Ossoliński: „Wiadomości
historyczno-krytyczne do dziejów literatury polskiej o pisarzach polskich“.
"Tom III, cz. 2. Kraków. 1822, str. 205 i 213.

61
(1829) 1) wreszcie Józef Muczkowski w r. 1835*2), w swej rozprawce
doktorskiej p. t.: „Pauli Paulirini olira Paulus de Praga vocitaü
viginti artiuin manuscriptum librum cuius codex membranaceusin Bibliotheca Universitatis Jagellonicae Cracoviae asservatus.
Twardovio vulgo tribuitur descripsit vitamque autoris adiecit
Josephus Muczkowski (accessit tabula lapidi incisa). Craco­
viae MDCCCXXXV.
Ten ostatni wyczerpująco podaje dzieje księgi i omawia
zagadnienie, kto był jej autorem. Najdawniejsza wiadomość o niej,
to relacja, jaką podaje w r. 1783 Jacek Idzi Przybylski. Donosi on,
że księga nasza przez sto prawie lat uchodziła za dzieło zmyślo­
nego czarodzieja Twardowskiego i leżała przywalona ogromną
płytą marmurową, na której Marcin Radymiński 3) (zmarł 1664)
kazał za Jana Kazimierza wyryć napis, wyrażający wdzięczność
uniwersytetu wobec królów, fundatorów i dobrodziejów. Płytę;
ową obecnie (1783) podniesiono i umieszczono w murze przy
wejściu do Bibljoteki Jagiellońskiej4).5 Jakoż ta płyta z napisem
na cześć Władysława IV, (nie Jana Kazimierza) do dziś tam się
znajduje. Kodeks, wydobvty z muru, umieszczono między innemi
rękopisami w bibljotece i teraz dopiero po raz pierwszy przeczytał
go Przybylski i o treści jego podał pierwszą dokładniejszą wiado­
mość. Dotąd wiedziano tytko, że jest to przedstawienie wszystkich
umiejętności, przedstawionych w porządku alfabetyczny m, a więc
rodzaj encyklopedji. Z notatki Przybylskiego skorzystał Steiner,,
a po nim zajął się rękopisem J. S. Bandtkie r) w r. 1815 i 1821Zaznacza on, że „rękopis zazwyczaj przywłaszczano czarnoksiężni­
kowi Twardowskiemu. Następnie idąc za wiadomościami wydobytemi przez Przybylskiego z tekstu (bo karty tytułowej i początku
brak) doniósł, że rękopis zawiera encyklopedję niejakiego Pawła
z Pragi, zwanego także Żydkiem, pisaną w połowie XV w. Bi*) Ir. Siarczyński: Śledzenie dokładnieyszey wiadomości o Twar­
dowskim“. Czasopism naukowy. Lwów 1829 — zeszyt I, str. 26 —- 36;
o księdze 30 — 31.
J) Józef Muczkowski: „Pauli Paulirini...“ (jak wyżej). Kraków. 1835®) Marcin fiadymiński, ur. w r. 1610 w Samborze, prof. Akad. Kraków,,
zmarł 1664 r. w Krakowie; G. Korbut. Literatura Polska. Tom I. sir. 620 — 1.
4) T. Siwko: „Czas“. Kraków. 1921 o. c.
5) Historja Bibljoteki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Kraków
1821. „O Twardowskiego mniemanym oiękopisie“, str. 13.

«62
bljotece Jagiellońskiej podarował ją, (wedle zachowanego na
ostatniej stronie przypisku) profesor Jan Wells z Poznania znany
wychowawca synów Kazimierza Jagiellończyka. Przedtem jeszcze
w roku 1815 w „Historji drukarń krakowskich“ wspomina o legen­
darnych księgach czarodziejskich Twardowskiego, że są to te same
księgi, które się Janowi Faustowi czarnoksiężnikowi przypisuje1).
Zaznacza jednak ,że ich nie widział. Za te szczegóły „złajał grubo“,
(jak pisze K. Estreicher w „Przechadzce po Bibljotece Jagielioń
.skiej) Bandtkiego — Majeranowski Fr. w „Pszczółce Krakowskiej“
1821, twierdząc, że „szwab i luter“, (za którego ogłosił Bandtkiego)
chce Polaków pozbawić i Twardowskiego i jego księgi na korzyść
jakiegoś tam „szwabskiego“ Żydka. W obronie Bandtkiego musiał
aż wystąpić J. M. hr. z Tęczyna Ossoliński12). Majeranowski za­
służony zresztą obrońca tradycyj narodowych, które w razie po­
trzeby wzbogacał nawet fikcjami, jest ostatnim podtrzymywaczem
legendy o tern, jakoby kodeks Bibljoteki Jagiellońskiej był własno­
ścią Twardowskiego3).
Należy jeszcze odpowiedzieć na pytanie, kto ten kodeks ułożył
i skąd on się wziął w Krakowie?
Na podstawie wzmianek, zachowanych w samym kodeksie
można stwierdzić, że autorem jest niejaki Paweł z Pragi, nazywa­
jący się sam Pawłem Paulirinim, a przez inny ch obelżywie zwany
Żydkiem, jako że ojciec jego był Żydem. Po ukończeniu szkół
niższ\ch w Czechach, studjuje on na uniwersytetach wT Wiedniu,
Padwie, Bolonji i Krakowie artes i medycynę4). Wyświęcony na
księdza osiadł w Pradze i w r. 1442 (miał wtedy: lat 29) otrzymał
tytuł magistra, a w roku następnymi został profesorem. W r. 1451
przybył do Krakowa i zapisał się do metry ki uniwersyteckie; jako
mag. Paulus de Praga, doctor artium et medicinae. W następnym
roku uciekł przed zarazą do Wrocławia i tu poznał się z Janem ha
pistranem. W czasie drugiego pobytu w Krakowie zostaje uwię­
ziony. Wypuszczony z więzienia żyd w wielkiej biedzie w czcskiem
Pilznie i tu przez lat 10 pracował nad swem dziełem „Liber viginti
1) J. S. Bandtkie: Historja drukarń krakowskich. Kraków. 1815,
str. 499, w ustępie „O Doktorze .Tanie Faust czarnoksiężniku“.
2) Józef Maks. hr. z Tęczyna Ossoliński: „Wiadomości Hisloryczno-krytyczne‘‘... Tom III; cz. 2, Kraków 1822, str. 205 i 213.
3) T. Sink o: „Czas‘‘ 1921; XII o. c.
*) K. Morawski: o. c. str. 28

63
artium“ ,które mógł wykonać tylko dzięki finansowemu poparciu
Jerzego z Podjebradu. Na jego dworze spotykamy Pawła od r.
1466, ale pędził tu życie w dość lichych warunkach. Jak długo
przeżył swego protektora (f 1471) nic wiemy.
Należy jeszcze wyjaśnić tylko, jak ta księga*) dostała się
z Pilzna do Krakowa? Muczkowski przypuszcza, że przywiózł ją
Jan Długosz (1471), którv odprowadzał na tron czeski, opróżniony
przez śmierć Jerzego z Podjebradu Władysława Jagiellończyka.
Interwencja Zbigniewa Oleśnickiego za Pawłem z Pragi łączy się
prawdopodobnie, ze wstawiennictwem Długosza, który interesował
się niespokojnym polihistorem. Po Długoszu przeszła książka wi­
docznie na jego następcę w wychowaniu królewiczów, wspomnia­
nego Jana Wellsa, on zaś przekazał ją bibljotece artystów z Col­
legium Maius. Od tego czasu nie opuszczała już murów Bibljoteki
Jagiellońskiej. Gdy w uniwersy lecie zapanował prąd antihumanistyczny, księgę włożono do skrytki, może z powodu podejrzenia,
-że w niej mieszczą się nauki husyckie. Legenda, która mgłą owiła
tę księgę złączyła ją bezpodstawnie z osobą Twardowskiego. Dzie­
łem bowiem darowanem Jezuitom Wileńskim przez Zygmunta II
Augusta być nic może.
Ponieważ księga Pawła z Pragi nie pozostaje w żadnym
związku z wileńską księgą Twardowskiego, przeto pomijam już
dalsze dotyczące jej szczegóły, jak również i sprawę rzekomego
przeniesienia księgi Twardowskiego z Bibljoteki Jezuitów wileń­
skich do Akademji Krakowskiej. Powodem, dla którego powstało
to błędne mniemani'’, była zapewne chęć odnalezienia i wyjaśnie­
nia faktu zniknięcia księgi Czarnoksięskiej Twardowskiego, po­
danego przez Naramowskiego. Ponieważ w Krakowie równocześnie
istniała księga, jak mniemano powszechnie czarodziejska, niezna­
nego autora, złączono te dwa fakty i zaczęto twierdzić, że księga
„czarnoksięska“, znajdująca się w Akademji Krakowskiej, jest
właśnie przeniesioną tu z Wilna Księgą Twardowskiego.
Jakkolwiek nic można wierzyć opowiadaniu przerażonego
księdza o podkładzie w\ bitnie fantastycznym, gdy chodzi o księgę
wileńską, we wszystkich szczegółach, przyjąć jednak musimy za1
1) Fotografję jej obacz: „Ktosy“; Tom XIII, str. 305, a nadto Ilustrowany
Jiurjer Codzienny ■—• Krakowi 1928. Nr. 328. (Kurjcr literacko-naukowy).

64
fakt istnienia „Księgi Twardowskiego“, która z Bibljoteki Jezuitów
Wileńskich w zagadkowy sposób znikła bez śladu. Według relacji
Joachima Possela i Wereszczyńskiego Twardowski żył za czasów
Zygmunta Augusta. Że więc w posiadaniu tego króla znajdowała
się „księga“ Twardowskiego — jest bardzo prawdopodobne.
Szkoda, że zaginęła. Mogłaby być znakomitym dowodem historyczności postaci Twardowskiego, tak jak jego zwierciadło.

II. „Czarnoksięskie zwierciadło“ Twardowskiego.
Przejdźmy do krytycznego rozpatrzenia autentyczności dru­
giego „zabytku“ po czarnoksięskim mistrzu Twardowskim. Mani
tu na myśli jego słynne „czarnoksięskie zwierciadło“. Najdawniej­
szą wzmiankę o niem spotykamy w rękopisie Wereszczyńskiego
z roku 15781). „Biskup bawiąc w Niemczech, (Krasiński Fr.) po­
święcał się naukom przyrodniczym, głównie zaś alchemii i astr*
logji, a Twardowski, który z Wittenbergi jako osobliwość przy­
wiózł powiększające metalowe zwierciadło, umierając zapisał je
Krasińskiemu, już wówczas biskupowi krakowskiemu“.. Tyle
historja.
A teraz co mówią wyniki współczesnych nam badań? U to
udaje się nam odnaleść przypadkowo w Węgrowie na Podlasiu,
w wystawionym przez hrabiego Krasińskiego kościele poreformackim zwierciadło Twardowskiego.
Fotografję zwierciadła zrobił Olszyński Marcin "). Zwier­
ciadło to, jak pisze13) 2w notatce swej, jest z aljażu, używanego po­
wszechnie na zwierciadła, przed wynalezieniem szklanych zwier­
ciadeł. Główne części składowe stanowią bizmut i antymon z nie­
wielką przymieszką miedzi. Pęknięte jest na trzy części. Obraz daje
zafarbowany lekko na czerwono, a w odległości 8 — JO łokci, już
obraz staje się niewyraźnym.
1 ) J. W e r e s z c z y ń s k i : Rękopis z r. 1578. (por. Tygodnik Ilustro­
wany: K. WI. W. „Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego) ; o takim rękopisie
wspomina także Estreicher: „Teatra w Polsce“, Kraków 1873. T I., sir. 134.
Miał go w ręku Estreicher lat 9 po Wójcickim. (I. 1864 r. — II. 1873 r ),
2) K. Wład. Wójcicki: Kłosy. Tom XIII. Warszawa 1871, str. 326.
3) Tamże, str. 329.

r

65
Na ramach drewnianych zwierciadła znajduje się napis, iż
było używane w celach czarodziejskich przez Twardowskiego1).
Napis na ramach białemi, wielkiemi literami łacińskiemi głosi:
„Luserat hoc speculo magicas Tvardovius artes,
Lusus at iste, Dei versus in obsequium est“12).*

Nasuwa się pytanie, czy nie jest to czarnoksięskie zwierciadło,
które według relacji Wereszczyńskiego, ofiarował Twardowski bi­
skupowi Krasińskiemu Franciszkowi? Spróbujmy to udowodnić.
Zwierciadło czarnoksięskie odnajdujemy po trzystu kilku­
dziesięciu latach w Węgrowie na Podlasiu w kościele poreformackim. Odrazu udefzają nas dwa fakty. Pierwszy to ten, że zwier­
ciadło odnajdujemy w kościele wybudowanym przez hrabiego
Krasińskiego. Drugi to fakt, że wedle świadectw najbardziej wia­
rygodnych, zostało zwierciadło czarnoksięskie darowane kościo­
łowi w Węgrowie przez hrabiego Krasińskiego s), wraz z innemi
darami, które również do dziś się tam znajdują. Bardzo charakte­
rystyczne są również wiadomości, dotyczące opisu zwierciadła,
napisu na niem umieszczonego i wogóle- jego dziejów.
Opis zwierciadła podany w roku 1828 przez Narbuta 4), który
je na własne oczy widział, a potem w „Kolumbie“, piśmie perjodycznem warszawskiem opisał, zgadza się zupełnie z opisem We­
reszczyńskiego.
Jest to zwierciadło bardzo stare i metalowe. Jest ono z metalu
białego, mówi Narbut, płaskie, wysokie cali 22, szerokie cali 19,
w czarne staroświeckie ramy oprawne, przeźroczyste, żadnej skazy
na sobie nie mające, rozbite tylko u dołu na czwartą część wyso­
kości, wciąż w poprzecznym kierunku, a dolna sztuka znowu roz­
trzaskana na dwie nierówne części, z góry na dół5). „Zwierciadło
to jest dość grube, z pięknego kruszcu, przedziwnie szlifowane,
zdaje się, że ma wytłoczenia jakieś na odwrotnej stronie, lecz
1) Słownik Geograficzny. Tom XIII, Warszawa 1893, str. 257. Czytamy
tu o Węgrowie „W skarbcu kościoła poreformackiego przechowuje się
zwierciadło metalowe, na którego ramach drewnianych jest napis, iż było
używane w celach czarodziejskich przez Twardowskiego“.
s) O. Kolberg. Lud. S. V. str. 335.
a) O. Kolberg. Lud. S. V, str. 334 — 335
4) „Kolumb“ Nr. 13 z 1828 r
5) Oskar Kolberg: Lud. Serja V, str. 334;
Łukasz Gołę­
biowski: „Lud polski“, Lwów 1884. Tom II, str. 161 — 162.
Lud. T. XXIX.

5

66
brudem i pyłem okryte. Musi to być zabytek bardzo dawnego
wieku“ n).
Jest to zwierciadło powiększające. Świadczy o tern podanie
miejscowe, za najpewniejszą rzecz uznające, iż uszkodzenie zwier­
ciadła pochodzi stąd, że studenci dawniej ciskali w zwierciadło
ciężkiemi rzeczami, dlatego, że w niem pokazywały się rozmaite
postacie drażniące i przekrzywiające, a na ostatek, jeden ude­
rzywszy kluczami kościelnemi roztrzaskał je w ten sposób12), „Te
postacie drażniące i przekrzywiające to nic innego zapewne, jak
własne postacie studentów, zdeformowane przez zwierciadło po­
większające, co tak okropnie gniewało oglądających, że je aż zbili.
Że nic innego zresztą nie mogło być przyczyną gniewu studentów,
świadczy o tern fakt, iż Teodor Narbutt, który to zwierciadło
oglądał i opisał, wpatrywał się w nie, ale żadnych poczwar w niem
nie widział3).
Jak widzimy, opis zwierciadła ofiarowanego przez rodzinę
Krasińskich kościołowi w Węgrowie na Podlasiu zgadza się zu
pełnie z opisem zwierciadła Twardowskiego, podanym przez Ja­
koba Wereszczyńskiego w jego rękopisie, i jedno i drugie bowiem
jest „stare, metalowe, powiększające i osobliwe“.
1. Napis na zwierciadle. Na zwierciadle znajdował
się następujący napis
na ramach dokoła białemi wielkiemi
literami:
„Luserat hoc speculo magicas Tvardovius artés,
Lusus at iste, Dei versus in obsequiuni est“.

O. Kolberg przetłumaczył go dość nieściśle w ten sposób:
„W tem zwierciadle Twardowski pokazywał czary,
Bogu jednak należne oddawał ofiary“.

Oczywiście nie oddaje to całkowicie sensu napisu. Chodzi tu
bowiem o co innego. Dosłowne tłumaczenie brzmiałoby tak:
„Bawił Twardowski tem zwierciadłem, wykonując magiczne
sztuki, teraz narzędzie zabawy (zabawka) zostało przeznaczone na
1) Kolberg, Lud, V, str. 335.
2) j. w. str. 334.
3) a) „Kolumb“, Nr. 13. Warszawa 1828; b) Fr. Siarczy ński:
„Siedzenie dokładnieyszey wiadomości o Twardowskim“. Czasopism naukowy.
Lwów 1829. Zeszyt I, str. 23 — 36; c) Łukasz Gołębiowski: Lud
polski. Lwów 1884, Tom II, sir. 161 — 2.

67
służbę Rogu“. Napis ten stwierdza wyraźnie, że jest to zwierciadło
Twardowskiego i że on używał go do wykonywania swych czarno­
księskich sztuczek. Potwierdza więc trzy szczegóły relacji Wereszczyńskiego, iż Twardowski takie zwierciadło posiadał i iż je po­
darował Biskupowi Franciszkowi Krasińskiemu, że zwierciadło
w Węgrowie na Podlasiu odnalezione i zwierciadło Twardow­
skiego, Krasińskiemu darowane, to rzeczy identyczne. Napis wedle
rękopisu Marcina Szeluty na zwierciadle dał zrobić pierwszy pro­
boszcz w Węgrowie, otrzymawszy je za czasów Stefana Batorego,
na mocy testamentu Krasińskiego, wiedząc dokładnie, że pochodzi
•od Twardowskiego, o którego czarach nasłuchał się wiele od lat
młodocianych *).
2. Pochodzenie
zwierciadła
z
Węgrowa.
Pochodzenie zwierciadła czarnoksięskiego, przechowywanego
w skarbcu kościoła poreformackiego w Węgrowie na Podlasiu da
się następująco ustalić. Źródeł do decyzji w tym względzie do­
starczają: rękopis Marcina Szeluty i świadectwa tamtejszych
księży. Podaje je Oskar Kolberg *2). „Księża zapewniali, mówi on,
że należało do gabinetu ciekawości, będącego w domu Krasińskich,
gdzie zapewne znajdował się niejeden aparat magiczny Twar­
dowskiego, według powieści, miał bowiem czarnoksiężnik ten być
spokrewniony z domem Krasińskich. Jeżeli inne magiczne aparaty
Twardowskiego były równie kosztowne, to nie można się dziwić
sławie jego sztuki“. Zapewniali dalej, że darowane zostało ko­
ściołowi w Węgrowie przez hrabiego Krasińskiego.2). Potwierdza
tę wiadomość rękopis Marcina Szeluty.
Resumując swe dowodzenia, zmierzające do wykazania, iż
zwierciadło w Węgrowie na Podlasiu, jest zwierciadłem Twar­
dowskiego, zaznaczę, że dowodzą tego w pierwszym rzędzie tra­
dycja — prócz tego zgodność opisu odnalezionego zwierciadła
ze zwierciadłem Twardowskiego, napis na zwierciadle i dzieje
zwierciadła, wykazujące ścisły związek z domem Krasińskich,
z którym Twardowskiego łączyć miały bardzo przyjazne stosunki.
(Długi czas znajduje się ono w „gabinecie ciekawości“ domu
b Jan Kuchta: „Historyczność postaci Twardowskiego w świetle
źródeł“. Lwów. 1928, str. 10.
2) Oskar Kolberg: Lud. Serja V, str. 335; Łukasz Gołębiowski:
„Lud polski“. Warszawa 1884. Tom II, str. 161 — 2; „Kolumb“1 Nr. 13. War­
szawa 1828 (relacja Narbutal.
5*

68

Krasińskich, darowane zostaje kościołowi przez Krasińskiego,
a w końcu odnalezione zostaje w kościele przez Krasińskich ufun­
dowanym) .
Wątpiących możnaby zapytać: Skąd wziął się na zwierciadle
w zapadłej miejscowości, gdzie wszelka próba mistyfikacji jesl
wykluczona — omówiony powyżej napis łaciński? Jak wytłu­
maczyć tak dobitną zgodność ustnej tradycji, informacyj księży,
tudzież tak ścisłą zgodność opisu zwierciadła z starą relacją Wereszczyńskiego? A nadmienię, że rękopis Wereszczyńskiego był
i jest zupełnie prawie nieznany. Znał go Estreicher i Wójcicki
tylko. Tern mniej znana była relacja Wereszczyńskiego do ostat
nich dziesiątków lat. Przeto z rozważań tych wynika stwierdzenie
autentyczności zwierciadła Twardowskiego.
3. Znaczenie odnalezienia zwierciadła dla
oceny relacji Wereszc ss»y ń s k i e g o. Wyniki prze­
prowadzonych badań dowodzą w wielkiej mierze, iż, szczegół po­
dany przez Wereszczyńskiego Jakóba w jego rękopisie z r. 1578
0 zwierciadle, które Twardowski darował biskupowi Krasińskiemu
jest prawdziwy. Nadto tradycja związana z zwierciadłem i zezna­
nia księży jakoteż rękopis Marcina Szeluty dowodzą również tego,
iż Krasiński znał Twardowskiego i utrzymywał z nim bardzo
bliskie stosunki, co stało się później nawet przyczyną tego ro­
dzaju mniemań (Kolberg), iż czarnoksiężnik Twardowski, „byt
spokrewniony“ z domem hrabiów Krasińskich. Mamy więc dość
poważne dane, by świadectwo Jakóba Wereszczyńskiego i Marcina
Szeluty uważać za wiarygodne. Dziwna bowiem jest wprost ta
zgodność tradycyj w tym kierunku z relacjami, tudzież fakt, że
tradycja ta wyrasta jedynie w środowisku tak ściśle z Krasińskimi
związanem.
4. Podania lokalne o zwierciadle czarno­
księskie m Twardowskiego.
Jest rzeczą zrozumiałą,
że taki nimb tajemniczości, jaki okolił postać naszego czarno
księskiego mistrza XVI w. Twardowskiego, otoczyć musiał i tak
ciekawy zabytek historyczny po nim. Wśród ludu węgrowskiego,
który z lękiem i podejrzeniem patrzył na pamiątkę po Twardow­
skim, powstało wiele charakterystycznych podań o zwierciadle:
„które Twardowski używać miał niegdyś za narzędzie swych
czarów, ukazując w niem złych duchów w różnej postaci, albo
1 dusze nawet i osoby zmarłe, które kto widzieć za jego pomocą

69
żądał“1). Trwa dotąd nawet między ludem ciemnym podanie, iż
patrzący się w nie przestraszeni bywają poczwar okropnych wido­
kiem, dlatego wysoko zawieszone zostaje *2).3 4K.
5 Wł. Wójcicki ;;)
przytacza opowiadanie ludowe o pewnym zakrystjanie, który
spojrzawszy raz w to czarnoksięskie zwierciadło ujrzał w niem
straszną postać i rzuciwszy wtedy w zwierciadło kluczami kościclnemi zostawił na niem ślad niezatarty swego przestrachu za­
bobonnego. Podania miejscowe jednak za najpewniejszą rzecz
uznają, iż zbili je studenci1). Nimb baśni i zabobonu tak już gę­
stym obłokiem otoczył to zwierciadło ,iż starzy posługacze ko­
ścielni z najzimniejszą krwią twierdzili, że sami widzieli da­
wniej postać djabłów w zwierciadle. Zwierciadło to straszyć miało
szczególnie księży ubierających się do mszy, tak, że wpatrywać
się w nie nie mogli B). Narbut opowiada 6), iż za żadną nagrodą
nie mógł nikogo skłonić do zdjęcia zwierciadła ze ściany, aby się
mu zbliska przypatrzyć. Za ledwo w godzinach wolnych od nabo­
żeństwa, mówi on, znalazłem tak śmiałego dziada, że mi przy­
stawił drabinkę i pozwolił dotykać się czarodziejskiego zwier­
ciadła. Widziałem w twarzy jego zadziwienie, w ruchu ciała goto­
wość wyskoczenia z zakrystji, za najmniejszą przestrachu (z mojej
strony) oznaką. Zwierciadło to, to najciekawsza pamiątka po
Twardowskim, pamiątka autentyczna, jak tego dowodzą i jak
głoszą lokalne ludowe podania.
III. Domy Twardowskiego w Krakowie i Bydgoszczy.
Gdy chodzi o sprawę domu Twardowskiego w Krakowie, czy
też takiego domu w Bydgoszczy, źródła o ich historyczności nie
wiele dozwalają nam powiedzieć. Gdy chodzi o dom Twardow­
skiego w Krakowie, („z którego czarci porwali Twardowskiego“),
to jeszcze w przeszłym wieku pokazywano w Krakowie dom, nie­
*) Fr. Siarczyński: „Siedzenie dokładnieyszey wiadomości o Twar­
dowskim“. Lwów. Czasopism naukowy. 1829. Z. I., str. 36.
2) Ibidem.
3) K. Wlad. Wójcicki: Twardowski Czarnoksiężnik. Kłosy. Tom
XIII. z. 333, str. 313 — 314.
4) Oskar Kolberg: Lud. S. V., sir. 334.
5) Ibidem, str. 335; Łukasz Gołębiowski:
szawa 1884. Tom II, str. 161 — 162.
6) „Kolumb“. Warszawa 1828. Nr. 13.

„Lud polski“. War­

70
daleko bramy Grodzkiej 1), którego ściany pęknione i nad oknem
porwany kawał muru, miały być sprawą zdziałaną od czartów,
gdy z niego Twardowskiego, opierającego się porwali. Źródeł do
wyjaśnienia, co łączy ten dom z osobą Twardowskiego nie mamy.
Również w Bydgoszczy *2),3 4jak
5 6 komunikuje listownie p. Leon
Czyszyński (1925), na Starym Rynku istnieje budynek o starych
formach „Dom konfekcyjny“ obecnie, a niegdyś „dom zajezdny“,
w którym mieściła się i poczta. Według tradycji ludowej w domu
tym mieszkał Pan Twardowski, podczas swego pobytu w Byd­
goszczy. Chorągiewka na tym domu ma herb Pobóg i liczbę 1604,
prócz tego litery S. B. Podobna chorągiewka istnieje w Muzeum,
a pochodzi jeszcze z roku 1608, z wieży klasztoru Karmelitów.
Karczma „Rzym“ i drzwi żelazne. Jeszcze
mniej, pod względem historycznym, wiemy o karczmie Rzym,
z której djabli Twardowskiego porwać mieli, tudzież o jej
drzwiach. Karczem „Rzym“ było bardzo wiele. Znajdujemy jew Krakowskiem (Łazany, pow. wielicki) d), pod Sandomierzem ‘),.
w Wielkopolsce (w pow. wągrowieckim) "), (w Wenecji) '), na
Mazowszu, nad Narwią 7),8 a wreszcie nawet w pow. hajsyńskiin
(gm. Krasnopółka, par. Granów; przy trakcie pocztowym między
Hajsynem a Iwangorodem i wsiami Michałówką i Krasnopółką) H).
Do każdej z nich zaś przywiązana jest legenda o porwaniu Twar­
dowskiego — z niej właśnie.
Tak samo nic nie umiemy powiedzieć o „drzwiach żelaznych“
domu, z którego porwany został Twardowski, posiadających cie­
kawy nader zamek. (Fotografja jego podana jest w Kłosach — T.
XIII. Warszawa 1871, str. 326). Wedle tradycji pochodzą z owego
„Rzymu“, gdzie djabli Twardowskiego porwali“. Nieśli go na
') K. WŁ
Wójcicki:
Klechdy. Slarożylne podania i powieści
ludowe. Warszawa 1876, sir. 124.
2) Notatkę tę zawdzięczani Prof. Dr. A. Fischerowi we Lwowie.
3) Słownik Geograficzny. Tom V.. Warszawka 1881, str. 617; relacji
o karczmie w Łazanach udzielił mi też za pośrednictwem Prof. Dra. A.
Fischera — Dyr. S. Udziela.
4) .1. S. Bandtkie: „Dzieje Narodu Polskiego“. Wroclaw 1835
Wyd. III. Tom II., str. 75 — 6.
5) O. Kolberg: Lud. Serja XV. (Poznańskie), str. 166 — 7.
6) O. Kolberg: Lud. Serja XI. (Poznańskie, cz. 3), sir. 10.
7) Wójcicki K. W.: Klechdy. Warszawa 1876, sir. 124.
8) Słownik Geograficzny. Tom X. Warszawa 1889, str. 170.

71
nich powietrzem do piekła. Ale gdy zaśpiewał do Najśw. Panny
godzinki, djabli uciekli rzuciwszy drzwi, które upadły na rynek
Wiślicki. Drzwi te wraz z zamkiem, to ciekawy okaz starożytnych
wyrobów sztuki ślusarskiej w Polsce. Oryginalna konstrukcja
zamku, jest niezawodnie jedną z rzadkich pamiątek, jakie u nas
pozostały1). Te zabytki o wątpliwej autentyczności nie dowodzą
jednak niczego.
IV. Tradycje.
Nadto wskazuje lud krakowski do dziś „grotę Twardow­
skiego“ *
2),3 katedrę Twardowskiego“s), na Podgórzu, na Krze­
mionkach, gdzie ten „czarnoksiężnik“, jak go dawne podanie
nazywa ,,.z djabłami narady miewał“. „Skały Twardowskiego“
i Skałę Sokolą (Pałkę Herkulesa), którą w tak dziwny sposób
szatan na żądanie Twardowskiego ustawił. Lud polski wspomina
Olkusz, słynny ze srebrnego kruszczu „przez djabła nagromadzo­
nego“. „Groblę pod Wiślicą“, zbudowaną z ogromnych brył polowego kamienia, niezaprzeczenie pomnikową robotę dawnych wie­
ków, prawdopodobnie za Kazimierza Wielkiego wzniesioną, lud
miejscowy uważa za pracę djabła, który ją wykonał przez jedną
noc na rozkaz Twardowskiego. Ogromne kamienie pod Czerwień
skiem, zostały zniesione jakoby na rozkaz Twardowskiego przez
djabła, szerokie zaś i głębokie stawy pod Knyszynem, przez djabła
w ciągu jednej nocy zostały na jego polecenie wykopane.
Jak widzimy lud, nie umiejąc sobie wytłumaczyć dziwnych
nieraz wybryków natury (Skała Sokola, Kamienie pod Czerwiń­
skiem, Brama Twardowskiego w Potoku Złotym koło Często­
chowy) lub podziwiając pomnikowe roboty dawnych wieków,
tworzy baśnie, przypisując je i oplatając niemi postać ulubionego
przez się Czarnoksiężnika, która ginie powoli w mrokach baśni.
Zabytki po Twardowskim z wyjątkiem zwierciadła i księgi
czarodziejskiej nie przyczyniają się w większym stopniu do wy­
jaśnienia kwestji historyczności tej postaci, która z czasem staje
się czem raz bardziej postacią bajeczną.
]) K. W. Wójcicki: Kłosy. T. XIII.
2) Słownik Geograficzny. Tom IV, sir. 594.
3) Obraz jej obacz: Kłosy. Tom XIII, str. 308, przez Kossaka.

72
Jedynie zwierciadło i księga mogą nam służyć jako środki
dowodowe, stwierdzające historyczność postaci Twardowskiego.
Zabytki inne (domy Twardowskiego) z powodu niemożebności
stwierdzenia ich autentyczności i tradycje z powodu bajecznego
już ich charakteru nie dowodzą właściwie niczego. Wzbudzają
w nas atoli silne przekonanie wewnętrzne, że przecież ten tak
głośny Twardowski — musiał być postacią historyczną i są nie­
jako dla nas „motiva'mi credibilitatis“ dla uznania historyczności
tej ciekawej postaci.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.