bd30d5964c296b92ef1dcccf2fbc9568.pdf
Media
Part of Ludność góralska w powiatach limanowskim i nowotarskim w 1813 r. / Lud, 1929, t. 28
- extracted text
-
MATERJAŁY I NOTATKI ETNOGRAFICZNE.
JULJUSZ ZBOROWSKI.
LUDNOŚĆ GÓRALSKA W POWIATACH LIMANOWSKIM
I NOWOTARSKIM W R. 1813.
W spuściźnie po Łopacińskim znajduje się w bibljotece
Polskiej Akademji Umiejętności, w Krakowie rękopis Nr. 1783
p. t. „Diaryusz podróży odbytéy 1813 roku w Krakowskie, Gall,
cyą y Sandecki Cyrkuł przez Jana Rostworowskiego, Warszawa'
Sinn „Diaryusz“ zajmuje 117 stron, reszta rękopisu (s. 118
157) przypada na „Pisma pomniejsze wierszem i prozą“.
Autorem jest prawdopodobnie Jan Rostworowski, syn Ksa
werego, poseł sejmowy, który miał w rodzinie opinję literata1).
Opis podróży zaczyna się wspomnieniem drogi z Królestwa
Polskiego do Krakowa, poczem autor zwiedza Kraków i jego
okolice. Dalsza wędrówka po Galicji obejmuje Gdów, okolice
rzeki Raby, Dobczyc, Raciechowic, skąd mamy opis dworu i oko
licznych gór i t. d.
Obszerniej rozpisuje się Rostworowski o Dobrej w pow.
limanowskim i jej najbliższej okolicy. Przebywał tutaj cztery
miesiące. Dłuższemu pobytowi w tych stronach zawdzięczamy
dokładniejsze wiadomości, ugrupowane w rozdziałach: „O góra
lach“ (str. 54 — 63), „O szałasach i klimacie górzystym“
(str. 63 — 65), „O Dobry“ (str. 65 — 67), jakoteż o okolicznych
górach Mogilicy, Ćwilinie, Śnieżnicy, Dobrskim i Tymbarskim
Łopieniu, Dziale, Przechadzkach, Czyżyckiej Skale, Kamienisku,
Bardelu, Laskowcu i Wierzchowsku (str. 67 — 82).
W Tatrach Rostworowski nie był. Poświęca im jednak na
podstawie relacyj znajomych osobny ustęp pamiętnika p. t.
') Ten szczegół otrzymałem przed lcilku laty od dra Michała Grażyń
skiego na podstawie jego informacyj od prof. dra M. Rostworowskiego.
215
.,0 Tatrach“ (str. 83 — 87) i wraca raz jeszcze do „gór w po
wszechności“ (str. 93 — 94).
Opis powodzi w 1813 roku i zamku dobczyckiegó dopeł
niają wspomnień z podgórskich okolic. Reszta „Diaryusza“ za
wiera wrażenia z powrotnej podróży do Warszawy przez szereg
galicyjskich miejscowości i w Królestwie Polskiem.
Z opisanego rękopisu drukowałem w „Ludzie“ (t. XXII,
S. • 37 — 138) wyjątek o Krakowiakach, Proszowiakach, Skalmierzanach, Kijakach i Skawiniakach. Obecnie podaję o wiele
obszerniejsze i ciekawsze materjały z okolic góralskich.
„O g ó r a I a c h“.
„Lud ten zamieszkały w górach jest pięknego wzrostu
i postawy, bardzo przemyślny, z przyrodzenia do wszystkiego
zręczny. Mieszka w rozległych górach cyrkułów bocheńskiego1),
sandeckiego i myślenickiego, (szkoda, że pod panowaniem
austrjackim zostający). Grunta ich są kamieniste, twarde i nie
urodzajne, z których najwięcej owsa zbierają; te ich przymuszają
do chwycenia się innych sposobów do utrzymania się; i tak zo
stający w cyrkule sandeckim zabawiają się robotą gontów, które
im mnogie dostarczają bukowe lasy; te oni wszędzie sprzedają,
chodzą prócz tego kosić łąki aż o 50 mil w Księstwo Warszaw
skie. W cyrkule myślenickim tak daleko posunęli zręczność w sto
larstwie, iż na Podgórzu i w Krakowie znaczne mają składy dość
gładko wyrobionych kanap i krzeseł i różnych tego rodzaju
sprzętów12). Z cyrkułu bocheńskiego handlują kwiczołami i suszonemi pstrągami, łososiami i innemi pomniejszemi rybami,
płótnem i drobnym innym towarem, który po całej Galicji roz
noszą.
Górale są we wszystkiem naturalni, prości i poczciwi, nadewszystko wierni swym panom3). Zgoła lud ten zdrowy, czer1) Odnosi się to do powiatu wielickiego. Por. ÍIdziela Seweryn: „Etno
graficzne ugrupowanie i rozgraniczenie rodów górali polskich1. „Przegląd
Geograf ‘ 1918, I, s 86 i mapa.
2) Pot. Br. GustaWicz „Lud“ XII s. 17 nn. o przemyśle domowym
u Babiogórców.
3) Fakty z' czasów rabacji w LimańoWszczyźnie świadczą, iż len sto
sunek rychło się zmienił we wrogie usposobienie ludu do ziemiaństwa
Opieram się na informacjach dra Tadeusza Paszkiewicza, który poczynił liczne
wypiski z kroniki proboszcza ks. Jakuba Jani.
216
stwy i wesoły i ciała białego, między niemi ciężko widzieć bru
neta, aż dopiero w Tatrach. Górale w Dobry po większej części
są blondyni. Wszyscy górale są lekcy bardzo i mocni; gdy im
która z trzody owca zginie lub ją wilk porwie, uganiają się za
nią z szybkością, nie zważając na niebezpieczeństwa; suwa z jed
nej na drugą skałę, wpośród przepaści dogania nieprzyjaciela
i swym toporkiem go dobija i łup mu odbiera. Tak jest prócz tego
góral ośmielony z wodą, iż obalając drzewo po najwyższych i nie
dostępnych skałach na przedaż przeznaczone, puszcza się na
szybkie potoki, zatrzymuje go zręcznie według potrzeby i płynią
z nim szybko wśród największego wylewu1). Stąd można wnosić,
iż z górala nietylko dobry żołnierz pieszy, lecz też i szybki
majtek być może.
Tej ich szybkości i mocy najwięcej pokarm, napój i zdrowe
powietrze jest przyczyną. Chleb mają owsiany; ten jedzą z serem
owczym, który jest przewyborny; za napój używają mleko kozie
lub żentycę, tak nazwany napój ich szczególny. Cały post prze
pędzają na zupie pewnej, złożonej z żentycy, grochu, kaszy, na
chłebie owsianym i bryndzy góralskiej (gatunek sera, który się
da jak masło na chleb smarować), na brzankach, kiełbiach
i pstrągach, które się tu o 4 mile od D.obry w Czarnym Dunajcu
poławiają2)«Zimą jadają wędzone ryby, koźlęcia młodego mięso,
tudzież baranów.
Ubiór ich zwyczajny jest: koszula bez kołnierza, kolorowa
(każda wieś ma swój kolor, tak co do kołnierzy, jak co do wią
zania krypciów), związana [wstążką]3) i dużą mosiężną szpilką
na piersiach spięta, po pas krótka, spodnie sukienne białe w zi
mie, w lecie płócienne kroju węgierskiego, bardzo opięte, równe
z biodrami, wąskim rzemyczkiem ściśnięte, skarpetki wełniane
ï) O spławie drzewa Sołą i Skawą por. Ambr. Grabowskiego „Wspom
nienia“ t. I. s. 298.
2) Odległość Czarnego Dunajca od Dobrej jest większa.
3) W rękopisie: „koszula bez kołnierza kolorowa (każda wieś ma swój
kolor, tak co do kołnierzy, jak co do związania krypciów) związana i dużą
mosiężną szpilką na piersiach spięta“. Autor, czy przepisywacz, opuścił wyraz
„wstążka“ i nadał przez to całemu zdaniu mylne znaczenie. Mowy oczywiście
niema o istnieniu „kolorowych koszul“ u górali. Ma lo być „koszula bez koł
nierza, kolorową wstążką... związana“. Poprawny tekst znajdujemy w opisie
stroju kobiet.
,
217
na spodnie wciągnione1), za kostkami sznurkiem czarnym z sierści
kozi lub wełny plecionym obszyte; na te kładą kierpcie, gatunek
sandałów z surowej cielęcej skórki, plecione, sznurowane rzemyczkiem; płaszczyk po szyją spięty koloru —- (jak tu w Dobry
białego, wyszywany pięknie czerwonemi bawełnianemi*2)3 sznur
kami) — brunatnego, reformackiego koloru, żółtym sznurkiem
wkoło wyszywany; kapelusz okrągły z dużemi klapami; włosy
mają spuszczone, co mają sobie za największą ozdobę; noszą
przy tym kije na końcu okowane ostrym żelazem; na tych są osa
dzone ostre siekierki3)’; iemi zręcznie hercują, czyli zręcznie rzu
cają (i tak są wprawnemi w rzucaniu i tak mają niektórzy wpra
wne oko, iż o kilkanaście kroków trafi siekierką w linję, którą im
się węglem lub kredą zrobi na ścianie lub na drzewie). Wycho
dząc z domu w podróż noszą na sobię. torby plecione z koloro
wych sznurków4). Na jesień ich jedyną zabawą, lecz dla nich ko
rzystną, jest zastawiać sidła na ptastwo, szczególniej zaś na kwiczgły; te nośzą bardzo daleko na sprzedaż5).
4) I na Podhalu ongiś powszechnie owijano onyczki na spodnie i ścią
gano rzemykami kierpców. Nazywano to „obuwać się po wirhu“. Por. A.
Stopka „Sabala“, 1897, s. 134.
2) Napewno były to wełniane sznurki.
3) W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie znajduje się ciu
paga, pochodząca z Dobrej (Nr. inwent. Góralszczyzna 1. 195).
4) Są to napewno takie same torby, jakie i obecnie spotykamy np. na
Podhalu, t. j. wełniane, ozdobione frendzlami w różnych kolorach.
5) W „Ułamku z podróży archeologicznej po Galicyi, odbytćy w r. 1849“
Józefa Łepkowskiego i Karola Jerzmanowskiego („Bibi. Warsz.“ 1850) spo
tykamy na str. 2C1 następujące uwagi o ubiorach ludowych w okolicach lima
nowskich i mszańskich:
„Spuszczając się od Mszany o dwie mile do Szczyrzyca, spostrzec się
■daje odmiana w stroju włościan. I tak, w okolicy Mszany górale chodzą
w małych kapeluszach, w krótkiej na plecach zawieszonej burce brunatnej
barwy, w koszuli cienkiej, w pasie skórzanym szerokim i w zgrabnie z kawałka
skóry zesznurowanym chodaku; góralki najczęściej w czerwonej na głowie
■chustce, w ciemno-niebieskiej spódnicy, przyodziane białą płachtą, obrusem
zwaną, w sposobie, jak nam pomniki i obrazy matróny polskie z zakwefiomą
.głową przedstawiają, a jak to do dziś jeszcze stare po miastach żydówki
nosić zwykły. Spuszczając się już ku nizinom w okolicy Szczyrzyca, widzimy
szerszemi rondami opatrzone kapelusze, białe gunie, buty zamiast chodaków,
a u kobiet kształtniej na głowie upiętą białą chustkę, dłuższą spódnicę,
narret gorset, czego w górach nie widać. Grube sukno na gunie i burki, dre
lichy na spódnice, płótno, słowem materjał do ubioru potrzebny, jest dziełem
1
218
Co do kobiet, tych ubiór jest bardzo gustowny; ten, kfóren
mają, gdy wychodzą do kościoła lub gdzie na jarmark, jest na
stępujący. Na głowę kładą rańtuch biały (obłuskę), wiszący aż do
kolan, frendzlą białą obszywany, gorset płócienny, z pod którego
wychodzi koszula, spięta na guzik, spódnicę kolorową, fartuch
biały, związany czerwonym wełnianym paskiem i krepcie na
nogach. Ich ubiór domowy jest piękriejszy i wtedy można widzieć
głowę otwrartą i ich długie i gęste włosy; te w dwa warkocze
pięknie plotą i wiążą z osobna kolorową wstążką wąską, zosta
wują je wiszące, co jest bardzo pięknie, osobliwie dla tej, która
ma długie włosy. Gorset mają wtedy pięknym krojem zdobiony,
najczęściej zielony, koszula spięta pod szyją, także bez kołnierza,
kolorową wstążką, spódnica podkasana kolorowa w pasy, fartuch
biały związany paskiem kolorowym i kerpcie na nogach.
rąk samychże włościan. Nawet używane na zimę kożuszki krótkie baranie
sami sobie przygotowują“.
Od proboszcza w Jurkowie, ks. Michała Sroki, otrzymałem cenne uzu
pełnienia w' sprawie strojów w tamtejszych okolicach. Zestawione z opisami
Rostworowskiego i Łepkowskiego rzucają nieco światła na zasiąg ubioru
góralskiego w przeszłości. Informacje tc pochodzą z przed kilku lat.
Otóż w Dotírej dawny strój zanika bardzo silnie na rzecz miejskiej
szarzyzny. W sąsiadującym z Dobrą Jurkowie mniej wprawdzie szybko po
stępuje zanik, ale zato najsilniej z czterech wsi, należących do jurkowskiej
parafji (Chyszówki, Jurków, Półrzeczki, Wilczyce). Coraz rzadziej w nim
spotkać kierpce i sukmanę. Natomiast w innych wsiach nawet wójtowie nie
mają sobie za dyshonor używać kierpców. W najdalej od kolejowej drogi
położonych Wilczycach strój ludowy najsilniej się trzyma. Nietyle gminy,,
ile parafje wyróżniają się odmiennemi wyszyciami n-a ubiorach mężczyzn
0 wiele lepiej zachował się strój w Mszańskiem, n. p. w Lubomierzu, Po
rębie Wielkiej. W pojęciu miepkańców okolic Dobrej ludność Mszany i oko
licy, to „bici“ górale
W Wilczycach są jeszcze w użyciu dawne białe kożuchy, niefarbowane,.
z wyszyciami. Dziewczęta noszą czarne gorsety, zdobione; ta moda jednak
już zanika. Przeważnie są to gorsety dawne, przechowywane w skrzyniach
1 wydobywane na święta; nowych już się nie sprawia.
Wedle objaśnień* Jana Kołodzieja z Jurkowa białe wełniane spodnie
wyszywane tutaj czerwonym sznurkiem czyli siamentem, nazywają się gilniarkami; czasem kolor sznurka jest siwy czyli1 niebieski. Białe płaszcze Wet
niane nazywają się*1 sukmanami. Bywają też i szare sukmany. Wyszywa się je
sznurkiem, podobnie jak spodnie, a nádto ozdabia czerwonemi pączkami
i- wyszyciem w kształcie gwiazdek, kwiatków itd. Białe bluzy wełniane na
zywają tu y armanami. Są orle dookoła wykładane zieionem suknem, również
koło kołnierza, Rękawów i kieszeni, jak jeden z podhalańskich rodzajów cuhy.
219
Niewiasty są bardzo pracowite i rządne; w domu zastać je
można zawsze przy warsztacie robiące płótno, które nietylko zostawują dla męża i dzieci, lecz i one przedają. Zatrudniają
się bydłem, ogrodem i gotowaniem jedzenia dla familji domowej.
Każdy góral prawie umie czytać i nie widać w kościele, jak u nas
na Mazowszu, żeby chłop gadał z drugim, lecz się modli; zgoła
lud tutejszy jest nabożny bardzo. Niemożna też naszych gospo
darzy winić o to, :ż nie dołożą starania, by się czytać nauczyli,
gdyż więcej mają zatrudnienia i pracy nietylko dla pana, lecz i dla
siebie, tu zaś po większej części panu czynsze opłacają. Mowa ich
jest prosta, równie jak obyczaje, i mają swoje szczególne wyrazy
jako to: bogdanek (kochanek), gazda (gospodarz), chodak (chło
pak), dziopa (dziewczyna). Odpowiedzi ich są bogobojne, i tak
powiedzieć: szczęść ci Boże do pracy (daj ci miłościwy Boże),
wiele innych tym podobnych“.
„O szałasach i klimacie górzystym“.
„Prawie na każdej wysokiej górze mają po kilka szałasów
czyli koszar, w których trzymają owce od czerwca aż do połowy
września. Cały szałas składa się z dwóch małych domków o 200
lub więcej kroków od siebie oddalonych; między temi stoją ko
szary, które na różne miejsca przenosić można. Tam z paszy wypę
dzają owce, których liczba na każdym szałasie jest 200 do 250
i też doją trzy razy dniem; do tej pracy przeznaczeni są 2 górale;
Czarne lub szare wełniane bluzki nazywają się bajami. Czerwone wyłogi na
białych sukmanach i na kołnierzu to karmazyn. Jeżeli czerwony sznurek jest
tylko pleciony, to nazywają go poprostu sznurkiem, jeżeli kręcony, a zatem
mocniejszy i piękniejszy, stamentem. Kożuchy były dawniej prześlicznie
zdobione wyszyciami; długie, z rękawami, miały ozdoby ze stamentu lub
aplikacje z czerwonej lub zielonej skórki. Takich samych kożuchów uży
wały i kobiety. Koszula płócienna jest jeszcze dziś ozdobiona: dziurki są
obszywane, a nadto haftuje się na gorsie latorośle; w kołnierz wszyty sznurek.
Kierpce są ornamentowane wyciskaniami w postaci gwiazdek; wybija się je
drewnianą formą. Na pasie są nabile kapsule, przyszyte ząbki z czerwonej
lub zielonej skórki, wyciskane gwiazdki, liście itd. W pasie chowają pieniądze.
Mieszek na tytoń zdobią strzępki z baraniej skóry, mosiężne łańcuszki i ząbki
ze skóry czerwonej lub zielonej. Kostki na kapeluszach utrzymują się już
tylko w Wilczycach.
Kobiety nosiły dawniej białe ochtuski (łoktusa lub rańtuch). Dziś fa
bryczne chustki wyparły zupełnie rańluchy, podobnie jak i na Podhalu
Tylko czasem na święto wydobywa stara góralka łoktuszę ze skrzyni.
220
ci siadają na desce w otworze zrobionym w śrzodku koszary [siei],
podzielonej na dwie części sztachetami, w jedną połowę wpędzają
owce i te pokorne zwierzęta, przyzwyczajone do tego, podają swe
dobroczynne i pełne wymiona fia użytek ludzi. Wydojone owce
przepuszczają i po ukończonej robocie znowu je puszczają na
paszę. Potym niosą naczynia napełnione mlekiem do domku jednego, gdzie są potrzebne narzędzia. Mleko otrzymane leją w ko
ciołek, zawieszony nad dołkiem, gdzie zapalają ogień, te usta
wicznie mieszają, po ostudzeniu jego nalewają to w naczynie
■drewniane z bukowego drzewa; te gdy się ostudzi, zgęstnieje,
biorą wtedy i kładą tę masę w formy serowe i ten twaróg zosta
wiwszy kilka godzin w formie, aby go wzmocnić, kładą je w na
czynie, napełnione solą warzoną i te trzymają przez kilkanaście
godzin i otrzymują przedni ser, który także jest częścią ich handlu
i zysku. Cześć jednak twarogu zostawują i robią z tego bryndzę.
Napój ich żentyca jest to samo, co u nas maślanka, lecz daleko
•od niej smaczniejsza. W Dobry rachują na górach 6.000 owiec ns
szałasach (mówiąc o górach tutejszych wspomnę, ile na każdej
z nich znajduje się takich szałasów).
Powietrze w górach jest bardzo zdrowe i czyste, rok tu każdy
w powszechności jest bardzo mokry i rzadko się zdarza, aby tak
ciągłe były pogody, by gospodarz mógł bez przeszkody zebrać
roczne plony. Wiatr zachodni, prawie zawszę tu trwający, spro
wadza częste deszczowe chmury, które ckęsto są gradowe, osobli
wie od Tatrów idące. Górale biegli są w zgadywaniu swym o po
godzie lub deszczu; i tak, kiedy punkcik lub chmurkę spostrzegą
nad Babią Górą, wtedy zapowiadają pewną burzę“.
W opis burzy wplótł autor „Diaryusza“ wzmiankę o psach
owczarskich:
„Kundle same, których gatunek jest bardzo piękny, bez bojaźni ścigające zgłodniałych wilków, zaganiają owce śpiesznie do
bezpiecznego schronienia przed tym okropnym natury dziełem“.
„O Dobry“.
Z opisu tej miejscowości przytaczam tylko ważniejsze ustępy:
„Liczą w Dobry od 3.500 do 4.000 ludności, jeden kościół,
4i00 domostw, 7.000 morgów lasu, 12 młynów, 1 folusz, czyli gdzie
sukno białe na sukmany robią, 6.000 owiec pasących się w górach,
11 szałasów, 3 karczem, 1 browar, gorzelnia itd.“. Wspomina
Rostworowski o dworze, ale opisu nie podaje1).
Chałupy, porozrzucane po całej wsi, „są porządnie budo
wane, gontami pokryte, lecz nie wszystkie mają kominy“.
Kościół, zbudowany w 1678 r„ stoi na wzgórku; naokoło
niego lipy i kamienny mur, a w nim stacje. Jest drewniany i ma
wysoką wieżę.
Góry
w okolicy Dobrej.
Opisując okoliczne wzniesienia, przytacza Rostworowski
szczegóły z halnego gospodarstwa, oraz ludowe podania.
Pisze więc o Mogilicy12): „na samym czubku znajduje się
głaz znacznej wielkość1 i gładki; o tym mówią górale, iż zbójcy
za dawnych czasów rachowali na nim pieniądze i gdy herszta
złapano, wypytywany na inkwizycji w Krakowie wydał, iż całe.swe skarby i rabunki zachowane ma pod bukiem starym w mogilickim lesie będącym, na którym wyrżnął dla znaku księżyc
i słońce. Szukano, lecz nadaremnie od niego wymienionego znaku
i drzewa, lecz niemożna go było znaleść, a herszt z kilkonasto
towarzyszami odniósł winną karę“.
„Na tej górze ’są 4 szałasy, lecz sery nie są tak dobre, jak
na innych górach, znajduje ,się bowiem ziele, które nazywają ziele
kozie3), a owce rade jedzą; potem zachowuje ono ten zapach
w mleku owczym, również i w serkach.
O Ćwilinie podaje nam autor następujące wiadomości: „Ta
góra jest nieco niższa od poprzedzającej, lecz niezmiernie przykra,
czyli, jak mówią górniki, karpatna“.
Na Ćwilinie znajdują się trzy szałasy; tu śą najlepsze sery
i owce najwięcej dają mleka z powodu żyznej paszy. Na górzóŚniżnica stoją dwa szałasy, z których jeden należy do Dobrej,
drugi do „Skożymy“ [sic! — do Skrzydlnej]. Po Ćwilinie są tu
najlepsze sery.
1} Dwór drewniany zburzono w lalach 1880 —- 1885 przy trasowaniu'"
drogi żelaznej.
2) Tak nazywa ją lud; także: Mogielica. W „Słowniku Geograficznym“
Mogilnica lub Mogielnica.
3) Ś. p. prof. J. Rostafiński, do którego zwróciłem się o informację,,
nie znał tej nazwy.
■722
V
O Dobrskim Łopieniu, którego prawdziwą nazwą ma być
„Złotopień“, znajdujemy również legendę na temat górskich
skarbów.
„Był pewien pasterz bardzo nabożny, rtiający owce na Ło
pieniu; ten gdy raz zasnął, został obudzony przez wstrząśnienie
ziemi- spostrzegł w ziemi otwór pełen złota, pobiegł zatem do
syna, niedaleko paszącego owce, chcąc od niego wziąć siekierę;
pośli obadwa w to miejsce, lecz ujrzeli czarnoksiężniczkę, który
[sic!] stał w tym otworze i zniknął natychmiast; zawarła się
ziemia, pobiegli nazad do trzody, lecz tej więcej nie znaleźli i ich
poszukiwania były nadaremne; do tej bajki przydają i tę górale,
iż co rok krowa kopytem wyrzuci kawał złota i stąd nazwali ową
górę Złotą-pieniem. — Mówią górale prócz tego, iż w pewnym
miejscu znajduje się otwór w ziemi, gdzie się kilkunastu przed
kantonem1) ukrywało, któren się ciągnie aż na samą kopę, i że
Taz dla doświadczenia tego puścili kozę tamże i że ta weszła na
sam czubek Mogilicy“.
Na Dobrskim Łopieniu stoją trzy szałasy: jeden własność
Tymbarku, dwa Dobrej.
Nazwa góry Dział ma stąd pochodzić, „iż na niej są grunta
znaczne, ^którę ś. p. prezes senatu Małachowski tutejszym gospo
darzom rozdał, wyzwoliwszy tychże z poddaństwa, w którem się
dawniej znajdowali“. Oczywiście nazwa, bardzo częsta w Karpa
tach, nie ma nic wspólnego z podziałem gruntów przez właści
ciela majątku.
Znanej skale w okolicy Szczyrzyca, którą nazywa „Czyżycką Skałą“, poświęca Rostworowski następujący opis: „Na dro
dze do Gzyżyca stoi piękna górka, pod spodem Łysy Góry będąca.
Na niej znajduje się ogromna skała 64 łokci długa, 12 szeroka,
a 38 stóp wysoka, tej kształt z jednej strony jest kabłąkowaty,
wszędzie gładki i pochylony, tak, iż się zdaje pod sklepieniem
przechodzić; z drugiej strony jest najeżona in nem." cząstkami ka
mieni: jest niedostępna. Chłopi, których się zapytywałem, dla
jakiej przyczyny zowie się Czartowską, rzekli mi, iż pewnego
roku czart wziął ją był na plecy dla rzucenia jej na klasztor
czyżycki“.
j Branka do wojska.
\
223
„O T a t r a c h“.
„Znajdując sie o ośm mii od tych wyniosłych gór chcę krótki
dać o nich opis, lecz niedoskonały, podług powieści, którerii
o tychże słyszał, kto zaś będzie ciekawym bardzo obszernego
opisu, niech się uda do dzieła pana Staszyca, prezesa Towarzy
stwa Przyjaciół Nauk, który'te góry zwiedził i dokładny o nich
zostawił opis. Te góry po Alpach, Pirenejach, górach szwajcar
skich pierwsze trzymają miejsce d zamykają nierównie wiele cie
kawości, jak ich mają poprzedzające; dzielą się one na trzy części
(pasma) ; pierwsze oddziela Galicję od Węgier, drugie owa prze
chodzą przez Węgry. Wojażerowie mieszczą w rzędzie najcie
kawszych rzeczy jeziora, tak zwane Oka Morskie, których jest
w Tatrach 7. Imię Oka Morskiego pochodzi z mniemania, iż te
mają komunikacją z morzem, to zaś z kilku przyczyn zdaje być
się prawdziwym, 1-sza, iż jest głębia niezmierzona, 2-ga, iż woda
jest mętną i ma gorzkość wody morskiej, 3-a, iż górale znajdują
pływające po wodzie liny okrętowe. Śnieg wiecznie na Tatrach
panujący jest przyczyną, iż się corocznie nowe gór formują warsłaty [oczywiście: warstwy!], które granitami zowią. W czasie
naszego letniego w Dobry pobycia spadł wielki śnieg nowy na
Tatrach 4 razy“.
W przypisku podał Rostworowski uzupełnienie opisu Mor
skiego Cka, powtarzając jeszcze jedną fantastyczną wiadorpość
o rybostanie tego stawu.
„Przyłączani tu krótki opis ustny o Oku Morskiem, który
powziąłem od pana Ramer, dawnego prefekta państwa nowotar
skiego. Tenże odwiedził Tatry z innemi ciekawemi badaczami
przyrodzenia i mówi, iż inżynierowie z nim się znajdujący, puścili
tam pion na sznurze 380 łokci długości mającym, ten jeszcze dna
nie dostał; podług pewnego geografa Francuza Oko Morskie wÿè-_
szym jest o 3.000 łokci od Oka Czarnego, a ponieważ woda dąży
do równowagi Oka Morskiego, głębia jest 3.C00 łokci. Szerokość
jeziora jest 2.000 sążni. Ryby tu się znajdujące, są pstrągi i taka
liczba ich, iż za każdym zarzuceniem wędy jednego się wyciąga
pstrąga, lecz nie można korzystać z tego połowu, gdyż przenie
sione ryby na dal wełnieją i smak tracą“.
Lud tatrzański dostarczył informatorom naszego podróżnika
następujących uwag:
224
„Obyczaje mieszkańców tamtejszych są grube i sięgają pro
stoty dawnych wieków nieoświeconych i barbarzyńskich tak da
lece, iż nie mają sobie za zbrodnię zabić lub obedrzeć człowieka;
ubiór ich jest stosowny do obyczajów; noszą karpcie [!] na nogach
ze skóry psa włosami na wierzch obróconej, sukienne spodnie
bure i podobnego koloru płaszcze, kamizelki długie, kapelusze
długie spiczaste, siekierę lub pałkę nabitą krzemieniami w ręku').
W lecie zatrudniają się gospodarstwem, w zimie idą często
kroć do lasów dla rozboju12). To jest przyczyną, iż niepodobna
puszczać się w drogę dla odwiedzenia Tatrów chyba w licznej
kompanji i dobrze zbrojnej. Nie znają górniki tamtejsi tych do
broczynnych zwierząt, których ojczyzną Alpy, Pireneje, Szwajcarja szczęśliwa, Włochy i Hiszpanja, które są bardzo pomocne
strudzonemu wojażerowi. Górale tamtejsi zastępują ich powinność.
Idąc na górę biorą wśród siebie pod pachy podróżnego i tak z nim
pną się znajomemi sobie ścieżkami na wyniosłe wierzchołki tych
gór. Temu pokazawszy ciekawości godne widzenia, wsadzają go
w worek wygodny, sporządzony w ten sposób [tu w rękopisie
niezapisane miejsce na kilka wyrazów] na kilkanaście cali są wy
sokie. Przednie tymczasem dwa łokci są wysokie; zaprzęgają się
do podobnego worka i tak się z góry spuszczają3). Kilka lat temu
był tam ksiądz Cysters czyżycki, tego [w rękopisie mylnie: temu]
przyjaciel nam opowiadał, iż ten w czasie swej pobytności tamże,
poznał był gospodarza staruszka, u którego stał. Wyjeżdżając
nie chciał ów gospodarz przyjąć ofiarowanych mu pieniędzy i na
dowód, że ich nie potrzebuje, wziął księdza za rękę i zaprowadził
1) Do tego opisu strojów, nieopartego na autopsji, lecz tylko na opo
wieściach wątpliwych znawców, nie można przywiązywać większego zna
czenia. Bardzo prawdopodobne jednak, że owe „bure“ spodniej kamizelki
i „kapelusze długie, spiczaste“ odnoszą się do ubiorów zbójnickich.
2) Wiadomość sprzeczna z tern wszystkiem, co wiemy o zbójnikach
tatrzańskich. Zarówno w legendzie, jak i w rzeczywistości przeważnie zimową
porą zbójnik zażywał z konieczności odpoczynku. Por. „Na zielonym wirsku
buki cyrwieniejom, Ka sic dobrzi hłopci bez zimę podziejom“.
3) Autor czy przepisywacz opuścił w tem zdaniu kilka wyrazów, które
potem zapomniał w'pisac, inne zaś przepisał powtórnie. Tutaj napisał „worek“,
w nastąpnem zdaniu mówi o „wózku“. W oryginale czytamy następująco:
„wsadzają go w worek wygodny, sporządzony w ten sposób [tu parę wyrazów
brakuje] na kilkanaście cali są wysokie. Przednie tymczasem dwa łokci są
wysokie, zaprzęgają się do podobnego wróżka i tak się z góry spuszczają".
225
go na przykrą górę i tam mu pokazał przepaść znaczną nad niem
będącą, mówiąc: tu są moje skarby, i odkrył dwie spore beczułki
na łańcuchach do skały przykute i nad przepaścią wiszące, napeł
nione pieniądzmi srebrnemi i złotemi; zapytany od księdza, jakim
sposobem je zebrał, odpowiedział: dziur gało się dobrodzieju (za
bijało się). O tern samym gospodarzu we wsi był słyszał, jakoby
ów kielich złoty i aparatów, szacowany 300 ff. do kościoła w Ta
trach będącego ofiarował1).
Tatry prócz tej ciekawości, które zamykają, przynoszą
jeszcze znaczny użytek rządowi austrjackiemu ; znaleziono od
pięciu lat kopalnie srebra bardzo obfite2)“.
Zarówno rękopis Rostworowskiego, jak i przytoczone
ustępy z dawnych podróży po góralszczyźnie rzucają pewnę
światło na zróżniczkowanie strojil góralskiego i jego zasięg. Na
suwające się wnioski odkładam do dalszego ich uzupełniania ze
starych rękopisów i wydawnictw.
1) Przytoczone opowiadanie wskazuje, że legendy o pobożności zbój
ników i hojności dla kościołów są współczesne epoce największego rozkwitu
zbójnictwa z końca XVIII i początku XIX w., że nie powstały dopiero po
upadku i wytępieniu słynnych „harnasiów“ i że prawdopodobnie czasem
polegają na faktycznych zdarzeniach.
s) Była to informacja tak samo mylna i fantastyczna, jak i inne opo
wiadania, któremi ów „pan Ramer“ lab inni „badacze przyrodzenia“ kar
mili _ może z głęboką wewnętrzną wiarą — tych, którzy nie odważali się
zapuszczać w mało dostępne Tatry.
LUD T. XXVIII.
15
