0683c25c95c4becf0b84c1569c9ff6d6.pdf

Media

Part of Rodzime wątki lokalne w podaniach o mistrzu Twardowskim / Lud, 1929, t. 28

extracted text
JAN KUCHTA.

RODZIME WĄTKI LOKALNE W PODANIACH
O MISTRZU TWARDOWSKIM.
TREŚĆ: I. Wstęp str. 123. — II. Wątki rodzime nieoryginalne. 1) Polskie
podania historyczne w cyklu podań o Twardowskim. (Podania o Janie
.Weneckim, Duninie, Bolku II Śląskim, Pani Pawłowskiej — „Złej
żonie“ i t. d.) str. 124. 2) Polskie podania fantastyczne w tymże
cyklu. (Podania o wielickim Skarbniku, Djable Rokicie i t. d.)
str. 127. 3) Polskie lokalno-prowincjonalne opowieści o „Djaolich
pracach“ w cyklu o Twardowskim .str. 129. III. Wątki rodzime
oryginalne str. 133. IV. Wątki rodzime literackie str. 139.

I. WSTĘP.
Prócz wielu obcych wędrownych wątków, które w dość
pokaźnej liczbie weszły w skład podaniowego cyklu o czarno­
księżniku Twardowskim, znajdujemy w nim wiele wątków ro­
dzimych, zdradzających wyraźnie lokalnc-prowincjonalne zabar­
wienie. Należą one bezsprzecznie do najciekawszych w cyklu
i dlatego postanowiłem omów ć je osobno w niniejszym szkicu.
Z góry jednak zaznaczyć należy, że kwestja rodzimości
wątku, nie przesądza kwestji jego oryginalności w danym cyklu
podaniowym. To Leż i w cyklu o Twardowskim, oprócz wielu
naprawdę oryginalnych rodzimych wątków spotykamy wiele
wątków rodzimych nieoryginalnych, które się tu dostały
z innych popularnych, swojskich podań. To ostatnie zjawisko,
ma oczywiście swe źródło w tern, iż od drugiej połowy XVI w.
począwszy, bohater cyklu stał się postacią kollektywną. Nic tedy
dziwnego, że jego nazwisko jest przez długie lata magnesem
dla najróżnorodniejszych „pańskich i ^bezpańskich histcyj...“
i to zarówno obcego, jak i rodzimego pochodzenia.
Przechodząc do analizy cyklu musimy przeto wśród wątków
rodzimych rozróżnić dwie grupy: „wątków rodzimych nieory­
ginalnych“ tudzież „wątków rodzimych oryginalnych“ a następnie

124

starać się wyjaśnić w stosunku do pierwszych, z jakich polskich
podań właściwie pochodzą, w stosunku do drugich zaś jak,
gdzie i pod wpływem jakich czynników powstały.
II. WĄTKI RODZIME NIEORYGINALNE.
Zacznijmy od grupy wątków rodzimych nieoryginalnych,
0 których bohaterach lud zapomniał dawno, przeniósłszy opo­
wieści o przypisywanych im czynach na bardziej w danym
czasie popularną postać czarnoksiężnik Twardowskiego. Boha­
terami tych powieści były dawne swojskie postacie historyczne
lub fantastyczne. Wymienię tu chociażby Jana Weneckiego,
Księcia śląskiego Bolka, Dunina, Witelona, Rokitę... (O obcych
Fauście, Sowizrzale, Żytku, Sylwestrze II (Gebercie) i Madeju1)
mówię w osobnej pracy).
Chodziłoby teraz o to, by zilustrować, jakie tego rodzaju
wątki znajdują cię w cyklu o Twardowskim, a następnie jaką
drogą te lokalno-prcwincjonalne klechdy tu weszły. Oczywiście
wskazać to dla każdego wątku, byłoby dziś rzeczą bardzo trudną
1 dodajmy —• nawet bezcelową. Ponieważ jednak tego rodzaju
dociekania stanowią znakomitą ilustrację dla opisu sposobu
tworzenia się cyklu podaniowego („migracji wątków podanio­
wych“), będę się starał przynajmniej w odniesieniu do kilku
wątków wskazać, w jaki sposób weszły w skład naszego cyklu.
1. Polskie podania historyczne w ;yklu podań o Twardowskim.
Otóż w skład cyklu podaniowego o Twardowskim weszły
z podań historycznych np. podania o Janie Weneckim a na­
szego czarnoksiężnika pod wpływem tego nazywa nawet nie­
kiedy lud djabłem weneckim. Zobaczmy teraz, w jaki to orygi­
nalny sposób krakowski czarnoksiężniK XVI w. mistrz Twar­
dowski „djabłem weneckim“ został.
Notując podania o Twardowskim w Poznańskiem dotarł
O. Kolberg do Gąsawy. Tu usłyszał dość ciekawe podanie do­
tyczące leżącego w jej pobliżu zamku „Wenecja“. Opowiadał
mu mianowicie lud, że niedaleko „Wenecji“ leżała karczma
J) Nowsze badania nad cykiem podań o Madeju doprowadziły do
stwierdzenia ciekawego faktu, iż kolebką „centralnej" redakcji podań o nim
jest Zachodnia Małopolska. Ob. N. P. Andrejev. „Die Legende vom Räuber
Madej“. Helsinki 1927. (F F. Communications. Nr. 69. str. 275, 276).

125
„Rzym“ z której porwać miał djabeł duszę Twardowskiego,
bogatego szlachcica, przezwanego djabłem weneckim za to, iż
dręczył i uciskał swych poddanych 1).
Badacza podań o Twardowskim taki „oryginalny“ lokalny
warjant zdziwić musi niemało, gdyż zasadniczo różni się on od
innych podań o Twardowskim w Wielkopolsce zanotowanych.
Można więc przypuszczać, że jest to wątek wędrowny. Ale
w takim razie należy szukać jego „pierwowzoru“.
Pójdźmy tą drogą i przeglądnijmy podania ludowe po­
znańskie, związane z zamkiem „Wenecja“, której dotyczy war­
jant. Otóż w zbiorku podań wydanym przez Ottona Knoopa,
p. t. „Podania i opowiadania z Wielkiego Ks. Poznańskiego“ *2)
znajdziemy podania, które po części wyjaśniają otaczające nas
mroki. Czytamy tu mianowicie3), („1. Góra zamkowa w Po­
znaniu“) iż za panowania Kazimierza Wielkiego, wojewoda po­
znański Borkowski był z djabłem w przymierzu i uciskał pod­
danych. Gdy djabeł po niego przyszedł, wykręcił się sianem.
Zemsta djabłowi się nie udała. Czytamy dalej, („2. Djabeł w We­
necji“) że w Wenecji, w powiecie żnińskim był zamek, którego
dziedzic był zły i nieludzki. Ogień z nieba zniweczył zamek,
a duch pana błąka się i zowie się „Djabłem weneckim“ 4).
Oczywiście tajemnica pochodzenia ciekawego wątku w na­
szym cyklu wyjaśnia się tern samem. Do cyklu podań o Twar­
dowskim wkradły się poprostu lokalne podania o złych panach,
dręczycielach ludu. Za jednego z nich uważa lud i Twardow­
skiego i tern, iż był „zły i nieludzki“ tłumaczy sobie przyczynę
porwania go z karczmy Rzym przez djabła.
Ale na tern nie koniec. Dalsze poszukiwania przekonują
nas, że i przytoczone powyżej wątki lokalne, są już przetwo­
rzone, że nie są to pierwowzory naszego wątku, ale tylko dalekie
jego echa. Wykazują dalej, że wspomniane podania powstały na
tle dawnego historycznego zdarzenia, które miało miejsce jeszcze
za czasów Władysława Jagiełły. Lud nie pamiętając go dokładnie
w podaniach swych zmieniał w ciągu wieków nazwisko praw­
') Kolberg O. Lud. S. XI. (Poznańskie cz. 3) str. 10.
2) Knoop Otto. „Podania i opowiadania z W. Ks. Poznańskiego“.
Wisła. Tom IX, str. 476 i 482.
J) Ibidem str. 476.
4) Ibidem str. 482.

126

dziwego „bohatera'* i przekręcić zdołał tło i motywy rzeczy­
wistego zdarzenia.
Dopiero więc badania historyczne, jako uzupełnienie etno­
graficznych, rozwiązuję w pełni tajemniczą genezę omawianego
wątku. Rozwiązuje mianowice zagadkę ustęp dzieła Ks. A. Naramowskiego1) „Facies rerum Sarmaticarurr ', zatytułowany „wruentus daemcn vocatus a rapinis et pessimis iudiciis“. Opowiada
tu czcigodny autor o Janie Weneckim co następuje: „Sibi ma­
xime iniurius, qui iniuriu.s ałiis, et qui maxima aliis infert damna,
sibi supplicia. Cum Rex Vladislaus Jagello in maiorem intrarset
hospes Poloniam, iudicem invenit Posnaniensem Venetium Ioannem, qui propter iniusta iudicia, annexaque scelera, et puniendi
severitatem, cruenti daer.ionis vuîgo nomen acceperat. Hune rex
diiudicatum confiscatione bonorum, et carcere punivit“.
Oto dzieje długiej wędrówki, którą w ciągu dwustu lat
prawie przebył wątek o Janie Weneckim, zanim dostał się w prze­
tworzonej zupełnie formie do cyklu podań o
.vardowskim.
Ale to nie pierwszy i nie ostatni wędrowny rodzimy wą­
tek w nim. Jest ich tu bowiem wiele. Oczywiście nie będę już
rozpatrywał tutaj w dalszym ciągu, jaką one d-ogą wchodziły
w nasz cykl, bo mam wrażenie, iż w ustępie o Weneckim zilustro­
wałem dostatecznie sposób formowania się cyklów podaniowych
tego rodzaju, jak omawiany przez nas. Ograniczę sie teraz tylko
QO ich wyliczenia,
Otóż w cyklu Dodań o Twardowskim do takich wątków
należą wątki ze starej legendy o Duninie. Z niej mianowicie
wedle zdania Ernesta Sulimczyka Swieżawskiego zapożyczony
jest wątek „użycia ochrzczonego niemowlęcia ża tarczę przeciw
potęgom piekielnym“. Analogja polega na tem, że w wspomnia­
nej legendzie Dunin, proszony na ojca chrzestnego przez Wołodara, porwał go zdradziecko jako .zakładnika Opowieść tę, jak
mniema Świeżawśki, po odpowiecniem zmodyfikowaniu, wple­
ciono w wieriec podań o naszym czarnoksiężniku 2),
1) Ks. A. Naramowski „Facies rerum Sarmaticarum“. Vílnae 1724. Li­
ber I; caput II, & XXXVI, str. 55.
„Przyczynek do studjów nad podaniem o Twardowskim . Bibl.
Warsz. 1875. Dodać muszę, iż motyw porwania nà ręce niemowlęcia może
mieć także źródło swe w ogólno-polskich wierzeniach ludu, iż niewinność
jego „rozbraja nawet piekielną potęgę“.

\T>

Nie bez wpływu na" nasz cykl pozostały podania, ooowiadające o hglach Eolesława II Ks. Śląskiego (1342) szczególnie,
gdy chodzi o motyw tłuczen:a garnków przekupce na rynku *).
Z pieśni ludowych „o złej żonie“ dostała się także do po­
dań ich bohaterka, później nosząca nazwisko: Pawłowskiej,
Twardowski ej.
Pod wpływem podań o słynnym optyku Witelonie (ur.
ok 1220 r.), pozo:-taie taki motyw w cyklu podań oiwardowskim, jako echo doświadczeń naukowych wspomnianego badacza ;
„a jak szkło wziął do ręki, zapalał wioski o sto mil odległe“2).
Kto w;e, czy i związek Twardowskiego ze zwierciadłem nie zna­
lazłby tu także swego wytłumaczenia.
Oczywiście, że znalazł się w naszym cyklu i niejeden wą­
tek, któryby odnieść można do dawnych alchemików, astrolo­
gów i nekromantów.
2. Pobkifi podania fantastyczne w tymże cyklu.
Z podań o fantastycznych postaciach polsk'ch, oddziałały
na nasz cykl podania o Skarbniku, opiekunie wszystkich kruszców
na polskiej ziemi (wątki z Bochni i Wieliczki) i w pierwszej
mierze podania o Rokicie. Te ostatnie szczególnie w lokalstem
ujęciu olkuskiem wywarły nań wpływ bardzo znaczny. Jakac
drogą to szło zaraz wykażę.
Stanisław Ciszewski w „Ludzie rolniczo-górniczym z okolic
Sławkowa cz. II“ zapisał w Olkuskiem podanie o Twardowskim,
opowiadające jak to djabeł razu pewnego nap różno starał się
uzyskać od Twardowskiego zezwolenie na to, by przenieść ko­
ściół olkuski na „Garnom górę“, na co Twardowski stanowczo
zgodzić się nie chciał, wiedząc, że wówczas djabeł „zatraciłby
wiele dusz“3)
') Dr. Gustaw Adolf Stenzel: „Scriptores rerum Silesiacarum“. I Tom.
Breslau 1835, str. 123—124. Porównaj opis analogicznego figla Bolka II.
*) Ciekawą jest niezwykle rzeczą, że także, współczesny Witelonowi,
wybitny filozof Rogerjusz Bacon rozprawia o „szkłach, zapomocą których
można promienie słońca w jednem zebrać miejscu i tym sposobem w walce
wrogom swoim wielką wyrządzić szkodą'". Twardowski Kaz. : „O filozofji
średniowiecznej*'. Lwów Ï910, str. 74.
3) Zbiór wiadomości do Antropologji Krajowej. Kraków 1887, Tom. XI,
str. 59—60.

128

Gdy będziemy się starali wyświetlić kwestję genezy tego
wątku, w sposób już poprzednio opasany1) i zastosowany, po­
każe się, że jego pierwowzór wyglądał trochę inaczej i co cie­
kawsze, związany był nie z postacią Twardowskiego, tylko często
w podaniach lokalnych olkuskich spotykanego i bardzo tu po­
pularnego djabła Rokity. Oto tekst oryginalny pierwowzoru
wątku ogłoszony przez Stanisława Ciszewskiego*2) p. t. „O zło­
tym stole na rozstajnych drogach pod Olkuszem“.
„Pewnego razu proponował djabeł Rokita Olkuszanom,
aby mu pozwolili przenieść olkuski kościół, podczas nabożeństwa,
w Słomianem powróśle na Czarną górę pod wsią Zuradą, a w za­
mian za to on pokaże im filary kruszcu, tak grube jak ten ko­
ściół i złoty stół na rozstajnych drogach pod Olkuszem, po któ­
rym już dawno ludzie jeżdżą, nawet róg jeden mu ujeździli, aie
którego nie potrafią odnaleźć bez jego pomocy. Ponieważ jednak
mieszkańcy Olkusza nie zgodzili się na tę propozycję, stół więc
złoty pozostaje jeszcze do dziś dnia w ziemi ukryty. Lud do­
daje jeszcze, że przeznaczony jest dla dwóch bliźniąt, które się
mają urodzić w 24-em pokoleniu“.
W. ten sam sposób, można w dalszym ciągu wytłumaczyć,
skąd wziął się w podaniach o Twardowskim z Szczodrkowic,
również przez St. Ciszewskiego zanotowanych, wątek opowia­
dający o tern jak to Twardowski, chcąc wypróbować siłę djabła,
daje djabłu rozkaz zatopienia skarbu pod Olkuszem wodą. Jest
to znów wątek lokalny olkuski, którego bohaterem był Rokita,
a który z czasem, jako „wtręt“ dostał się do cyklu podań
o Twardowskim. Pierwowzory można również łatwo odnaleźć
u Ciszewskiego. Opowiadają one o zatopieniu kopalń olku­
skich następująco. Kopalnie olkuskie zostaiy zatopione przez
djabła Rokitę 3). Dla sprowadzenia wody, według jednych,
Rokita „zrobił okno do Wisły“, według innych zaś „zatkał
sztolnię grochowiankom“, wskutek czego woda nie mogąc od­
pływać podniosła się i zalała kopalnie. Na terytorjum olkuskiem
spotkać się można jednak i z taką wersją na nasz temat, że
U Porównaj rozważania nad wątkiem^o „Twardowskim- djable we­
neckim“.
2) Zbiór wiadomości do Antropologii Krajowej. Kraków 1887.

om XI

str. 58
3) Zbiór wiadomości do Antropologii Krajowej. Kraków. 1887. Tom XI.

125
Rokita zatopił kopalnie przez zemstę, ponieważ rolnicy na
chodnikach, którcml przechodził, kreślili krzyże, aby go odstra­
szyć. Zatopiws y kopalnie udał site do „Gzdańska“ (Gdańska),
gdzie „omala muchy“. Abstrahując od różnic, jakie spotykamy
w obu wersjach, opowiadających o zatopieniu kopalń olkuskich,
gdy chodzi czy o pobudkę, skłaniającą bohatera do czynu, czy
o sposób jego wykonania, widzimy, iż tym, który zatopił ko­
palnie, był jak zgodnie wszystkie warjanty podają —- Rokita.
Ujmując więc krótko wyniki anaHzy, przeprowadzonej w tej
chwili nad dwoma wątkami z Olkuszem związanemi, stwierdzić
musimy jedno, a mianowicie, że gdy bohater naszego cyklu
krakowski czarnoksiężnik XVI w., mistrz Twardowski, stał się
wśród ludu olkuskiego postacią bardziej popularną i ulubioną,
jak Rokita, lud jego pasował na bohatera swych podań, na
niego przeniósł to, co dawniej o Rokicie opowiadał1), a o sa­
mym Rokicie powoli zaczął zapominać.
Dzieje omówionych wątków wskazują zarazem, gdy chodzi
o całość Cyklu, jaką drogą wchodziły weń wątki lokalno-prowincjonalne i w jaki sposób ze zlewania się podań miejscowych
z podaniami o Twardowskim tworzył się powoli z biegiem stu­
leci nasz bogaty w wątki „cykl podaniowy“ (Sammelsage*2).
Oczywiście zlanie się jakiegoś podania nieoryginalnego z naszym
cyklem, poprzedzić musiało przetworzenie go i dostosowanie
do cyklu, z którym jednolitą, organiczną całość wkrótce utwo­
rzyć miało.

3. Polskie kicalne opowieści o „djablich p racach“.
W ten to sposób w skład naszego cyklu weszła większość
nieoryginalnych, rodzimych wątków prowincjonalnych, dawniej
związanych z rozmaitemi postaciami historycznemi lub fantasty­
cznemu
Ciekawą grupę wśród podań rodzimych, jakie w cyklu
o Twardowskim spotykamy, stanowią te lokalno-prowincjonalne
*) „Zbiór wiadomości do Antropologii Krajowej. Tom XI. Kraków 1887,
str. 57 i nast. ; tamże fragmenty o Twardowskim a, b, c, d, str. 59 60.
2) Nadmienić należy, że w podaniach polskich o czarownicach, które
kominem na ożogach wyjeżdżają na Łysą górą sznkać należy genezy wątKU
„jazciy porwanego przez djabła Twardowskiego przez Komin do piekieł .
IahI. T. XXVIII.

9

13C

opowieści, które wiążą się z „djablemi pracami“, wykoranemi
na rozkaz Twardowskiego. Jak wiadomo djabei w pakcie, który
zawari z Twardowskim, zobowiązał się ślepo spełniać jego rozKazy. Oczywiście o tym punkcie umowy stanowczo z rozmysłu
nie zapomniał i dobrze go sobie w każdej chwili uświadamiał mistrz
Twardowski, którego pamięć nie dopisywała w jednym tylko
•wypadku, to jest, gdy chodziło o dotrzymanie jedynego zobo­
wiązania własnego wobec djabła... Rozkazuje przeto nasz bo­
hater djabłu wykonać niejedną ciężką pracę, co pokorny djabeł
w m‘g spełnia. A fantazja Twardowskiego jest niewyczerpana,
gdy chodzi o bogactwo pomysłów w tym kierunku. Zadaje więc
słudze piekielnemu prac wiele. Kie chodzi mu bynajmniej przytem o zyskanie czegokolwiek, jakby ktoś przypuszczać mógł.
Z wykonanych prac nie ma bowiem Twardowski żadnej ko­
rzyści prócz radości i uciechy, 'akiej doznaje, widząc moc wła­
sną w tem, że i potęgi piekielne zniewolić potrafi do nejednej
ciężkiej pracy i niejednego mozolnego trudu, poa wpływem
własnych płochych zachcianek. Prócz tego chyba i dlatego, że
jest w stanie ludziom imponować!
Otóż tego rodzaju warunek w pakcie z djabłem, jak zobo­
wiązanie się z jego strony do ślepego spełniania poleceń Twar­
dowskiego, umożliwiał całemu szeregowi podań lokalno-prowincjonalnych wejście w skład cyklu.
Wejść tu mogły w pierwszym rzędzie łatwo opowieści
o takich pracach djablich, jak o postawieniu skały Sokolej cien­
kim końcem na dół; o zniesieniu do Olkusza srebra z całego
kraju ; przeniesieniu z miejsca na miejsce ogromnego kamienia
pod Czerwińskiem, wielkości skały wawelskiej ; wykopaniu przez
djabła na Podlasiu pod Knyszynem w ciągu jednej nocy stawu,
„Czechowizną“ zwanego ; przeniesieniu rzędu skał z pod Krakowa,
w pobliże wsi Trębaczowa na rozkaz Twardowskiego; zbudo­
waniu grobli za wsią Neklą ; zbudowaniu grobli dwieście kro­
ków mającej, na stawie koło Tykocina; utworzeniu, wyspy na
jeziorze przy wsi Iwnie i w. i.
Lud bo wiem wszystko, co widzi w naturze, a co „nie zgadza
się z ogólnemi prawami“ i wyłamuje się z pod prawidłowości,
przypisuje djabłu. Nie umie sobie inaczej w żaden sposób wy­
tłumaczyć dziwnych nieraz wybryków natury. Tak samo podz:
wiając pomnikowe inżynierskie roboty dawnych wieków, o których

131
pochodzeniu i twórcy, nie znając historji lokalnej, nie ma
żadnych rzeczowych wiadomości, tworzy podania. One mają
mu wytłumaczyć ich powstanie. W nich oczywiście pochodzenie
jwe zawdzięczają wspomniane roboty bphaterom podań ludo­
wych — „sojusznikom piekieł“, bo jakżeby się bez pomocy
szatana przy tak wielkiem dziele obeszło. W naszym wypadku
owym potężnym rozkazodawcą, którego niewolniczo słuchają
słudzy piek eł jest czarnoksiężnik Twardowski. Nic dziwnego, żę
postać jego coraz gęstszym pierścieniem okrążają podania, które
częściowo zestawiłem powyżej.
I tak opowiada lud polski o Olkuszu, słynnym ze srebr­
nego kruszcu (oczywiście w jego rozumowaniu „przez djabła na­
gromadzonego“), że:
„Na mocy tejto umowy, (paktu, Twardowski) djabłu, jako
swemu słudze, rozkazał naprzód, by z całej Polski srebro na­
niósł w jedno miejsce i piaskiem dobrze przesypał. Wskazał mu
Olkusz; posłuszny służka wypełnił rozkaz wydany i z tego
srebra powstała sławną kopalnia srebra w Olkuszu“ ]).
o — o sposobie powstania kopalń srebra w Olkuszu opo­
wiada lud i tak go sobie wyjaśnia i tłumaczy. Ale jest to do­
piero „pierwsza praca djabła“.
Druga „praca djabła“ jest także niezwykle charakterysty
czna i tłumaczy genezę dziwnego wyglądu „Skały Sokolej“
zwanej „Skałą Twardowskiego“. Zasługuje ona na uwagę z tego
względu, iż podstawę ma cieńszą, niż wierzchołek. Podania
przedstawiają przyczynę tego „wybryku natury“ tak:
„Drugą rzecz kazał: do Piaskowej Skały, by przeniósł
skałę wysoką, przewrócił na dół najcieńszym końcem, ażeby
tak wiecznie stała. Posłuszny giermek, jako pan kazał, postawił
skałę — co dotąd stoi i zwie się Skałą Sokolą“ 2).
- ki '
h,.
„Bez to om (t. j. Skałę Twardowskiego) tak nazywajom,
-że jom satany przekręciły, jak Twardowskiego nieśli, co godzinki skompanił. To jom przewróciły do góry śerokom, a na
dół śpicem“ 3).
*) Wójcicki K. W. „Klechdy“ Warszawa, 1837. Tom I. o. c.; O. Kolberg.
Krakowskie. V; cz. I. Kraków 1871. o. c. ; Dziennik Warszawski 1851. Nr.
98-119.
2) Wójcicki K. W. ibidem.
3) „Wisła“. Tom I. str. 253, 289
9*

13?
„Twardowski polecił diabłu wpierw przewrócić skałę pod
Krakowem“. — (Ciszewski. „Krakowiacy“).
„Przewrócenie“ Skały Sokolej jak widzimy z tego, w świetle
wierzeń ludowych jest także dziełem djabła i pozostaje w zwią­
zku z Twardowskim.
i o samo prawie opowiada lud o powstaniu wielkich grobli,
a więc grobli pod Wiśl.cą, zbudowanych z ogromnych brył po­
towego kamienia, nsezaprzeczenie pomnikowej inżynierskiej roboty
dawnych wieków, prawdopodobnie za Kazimierza Wielkiego
wzniesionej, — grobli pod Wygodą w powiecie średskim,
w Poznańskiem,
grobli pod Tykocinem nad Jaszonówką
wkońcu. Oto odnośne podania:
„Twardowski, ażeby królowa Barbara miała na czem pły­
wać, zrobił djabłami groblę 20Ö kroków mającą, na stawie do­
chodzącym, do półtorej mili długości: a wiadomo dodaje, że
12.000 niewolnika, co było w lykoc.nie, we trzy tygodnie las
wycięli i rzekę płynącą do Jaszonówki mocną zamknęli groblą“ 1).
lub:
Przyjechał raz do karczmy Wygody pan jakiś bogaty,
który mówił do gościnnego, że jedzie do Poznania. Gościnny
powiada, że tu przez biota niema wcale drogi, ale Twardowski
zagwizdnął tylko na biesów i rozkazał im co tchu przez re błota
sypać groblę z maku, on zaś pędził, co koń wyskoczy w ka­
recie czterokonnej... 2).
Charakterystyczne są także tego rodzaju podania o po­
wstaniu w Knyszynie na Podlasiu stawu „Czechowizną“ zwa­
nego, o którym lud prosty pospolicie utrzymuje, że jest dziełem
jedr.or.ocnej pracy czarnoksiężnika Twardowskiego. (Baliński—
Lipiński. „Star. Polska“; Łepkowski : „O zabytkach...“).
Znane są też podania o przeniesieniu o dwie mile ogrom­
nego kamienia pod Czerwińskiem, wielkości skały w awelskiej,
o „B amie Twardowskiego“ w Potoku Złotym koło Częstochowy3)
* t- d.
a^e n*e wnoszą już właściwie niczego nov/ego dla
analizy cyklu, przeto poprzestaję za wzmiance o nich.
3 „Tygodnik Ilustrowany“. R. 1864. Nr. 225. str. 119—120. K. Wł.
W(ojcicki). Do Redaktora Tygodnika Ilustrowanego.
“1 O. Kolberg. Lud. Serja XV. Poznańskie.
3) Prof. Dr. Jan Zubrzycki „Mistrz Twardowski“ — Białoksi^żnik PolskiPrawda z Podań. Miejsce Piastowe 1S28. str. 87 i 84.

133
III. WĄTKI RODZIME — ORYGINALNE.
O wyżej omówionych wątkach rodzimych trudno orzec,
czy są oryginalne, czy weszły dopiero później w skład naszego
cyklu. Umieszczam je przeto na pograniczu miedzy wątkami nieoryg nalnemi i oryginalnemi, do których analizy przechodzą.
Zaliczam do nich przedewszystkiem wątki związane z miej­
scowościami, w których rzeczywiście miał przebywać mistrz Twar­
dowski, lub w których zachowały się rzekome czy autentyczne
zabytki po nim, to jest z Krakowem, Krzemionkami pod Kra­
kowem, Bydgoszczą i t. d. I tak wzgórza zawiślańskie Krze­
mionki za Podgórzem wraz z pieczarą zwaną „KatedrąTwar­
dowskiego“ są przedmiotem niejednego oryginalnego podan.a
pospólstwa o tern, jak to Twardowski „z djabłami konferencje
miewał“, jak różnych psc-t dokonywał djabłom. (A. Grabowski
Historyczny opis miasta Krakowa ; O. Kolberg — Lud. S. V).
Niektóre ze skał na Krzemionkach na rozkaz Twardowskiego
miał djabeł wedle podania przenieść nawet z pod Krakowa do
wsi Trębaczowa. Gdy chodzi o Kraków, do wątków oryginal­
nych należą tu omówione już przezemnie .podania o kamienicy
Twardowskiego i jego „księdze rzekomej czarnoksięskiej“, a nadto
różne wątki opowiadające o tern, jak Twardowski w cudowny
sposób leczył i biednych wspomagał. Oryginał nemi krakowskiemi
podaniami, tylko w Krakowie i najbliższej okolicy znanemi, są
podania o tern jak Twardowski poślubił pewną piękną dzie­
weczkę, która wówczas dopiero oddała mu swą rękę, gdy od­
gadł zadaną sobie przytem zagadkę, co o vra flaszeczka zawiera,
którą w ręce trzyma i oznajmił jej, że pszczołę (Wóicick1., Kol­
berg), tudzież o tern jak Twardowski-szlachcic, mimo grozy sy­
tuacji, po przypomnieniu mu, że wiąże go „verbum nobile“,
woli raczej duszę oddać djabiu jak złamać szlacheckie słowo...1).
’) Przypuszczają niektórzy niesłuszne ( 'roi. 1.- Motuszevoski: Pisma,
Warszawa 1925. Tom I, str. 260), iż ta czysto lokalna opowieść jest napozór
tylko rodzimą i że pierwowzór jej znajduje się w „Faustbuchu“. Czarnoksiężnik
niemiecki Faust, nagabywany przez jakiegoś mni ha, by zerwał pakt z djabłem
odpowiada tutaj: „Przyrzeczenie moje wią e mnie zbyt ściśle. Byłoby to niebonorowo i niechwalebnie, gdyby ktoś mógł o mnie powiedzieć później, iż
postąpiłem wbrew temu, com własną krwią napisał i przypieczętował. Jeśli
djabeł uczciwie dotrzymał tego, co mi obiecał, to i ja pragnę także dotrzy­
mać uczciwie, co mu przyrzekłem i podpiąłem'

134

Na temat księgi Twardowskiego i jej niefortunnych czytel­
ników powstają oryginalne podania w W i 1 n i e, a na temat jego
zwierciadła w Węgrowie na Podlasiu.
Bardzo ciekawą i całkowicie swoistą grupę wśród nich
stanową podania bydgoskie. Należy tu w pierwszym rzędzie
podanie opowiadające o zbiedniałym paniczu w Bydgoszczy,
któremu Twardowski kazał (podając sposób wzbogacenia się
napowrót), w opuszczonej od ludzi chacie, wziąwszy z sobą 9 gro- ■
szy, liczyć przez całą noc aż do białego dnia, rachując wciąż
od jednego, aż do dziewięciu i zalecił mu jak najmocniej, aby
się nie dał niczem zbić z tropu i nie pomylił w poi ządku liczb.
Tymczasem djabeł okazawszy się nagle we drzwiach i zniknąwszy,
otumanił szlachcica tak dalece, że ten zapatrzył się nań i za­
pomniał na czem stanął, wskutek czego otoczony wnet panicz
i przez djabłów zbity, bez pieniędzy wrócił do miasta. Notują
je Oskar Ï- olberg. Lud. S. V. Krakowskie, Luc,an Siemieński
w „Podaniach i legendach“, Dr. KI. Bąkowski w „Podaniach i le­
gendach Krakowskich“.
Otóż pochodzenie tego dawnego motywu łatwo ustalić.
W takiem ujęciu, w jakiem podają je Kolberg, Siemieński i Bą­
kowski dostał się on do wiadomości ogółu w roku 1829 z „Cza­
sopisma Naukowego“ Lwów, Zeszyt X, str. 23—56, gdzie prze­
drukował go Fr. Siarczyński *) w rozprawce p. t. „Siedzenie
dokładnieyszey wiadomości o ’ wardowskim, w wiekach prze­
szłych za sławnego czarodzieja mianym“. Ponieważ zaś Siarczyński
Fr. „podanie“ to przetłumaczył z dawnego rękopisu Possela
Joachima z XVII w., tu więc tkwi pierwowzór motywu12).
W wspomnianych więc ujęciach podanie o „zbiedniałym
paniczu w Bydgoszczy“ jest pochodzenia literackiego.
Ostatecznem źródłem, z którego podanie pcchodzi jest „Com­
pendium Historiae Joachimi Posselii“ z roku 16243). Oczywiście
tylko w późniejszych redakcjach jest ono pochodzenia literackiego, '
lecz nie u Possela! Possel bowiem zanotował w r. 1624 to,
co jak sam zaznacza, „multi ferunt“. Powtórzył więc to, co-/
1) Jan Kuchta: Historyczność postaci Twardowskiego w świetle źródeł.
Lwów 1928, str. 9—10.
2) Ibidem str. 7—8.
3) Compendium Historiae Joachim, Posselii. Rkps KVII w. str. 166/170
i nast. (Kraków, Bibljoteka Ks. Czartoryskich. L. 1322),

135

od drugich słyszał. Podanie jest więc oryginalne i rodzime. Cho­
dziłoby tylko o jego genezę Rozwiązanie tej kwesti zalezy oczy­
wiście od stanowiska, jakie zajmiemy w sprawie historyczności
opowiedzianych w relacjach Possela faktów. Możliwości są dwo­
jakie: albo przyjąć, że Possel jest pierwszym, który spisał część
gawęd o Twardowskim krążących, albo że opowiada o faktach,
które rzeczywiście miały miejsce. Zagadnienie to usiłowałem roz­
wiązać już w imiej pracy1).
Komiczny charakter ma drugie podanie z Bydgoszczy c Twar­
dowskim, który pewnej nocy na krześle przyjechawszy z Kra­
kowa do Bydgoszczy, spłatał w karczmie pod „Zieloną Papugą“
w szabas żydowi właścicielowi tejże, wesołego figla. Ujadłszy
bowiem upieczonego koguca nie chciał zań zapłacić, tłumacząc,
że żydowi w szabas brać pieniędzy nie wolno. Gdy żyd zaś się
•-ozzłościł i trzymając za kontusz nie chciał go puścić z karczmy,
wskoczył na koguta i galopem odjechał z karczmy.
Oczywiście jest to podobnie jak pierwsze podanie dalekie
echo jakiegoś rzeczywistego figla Twardowskiego, oplecione wień­
cem fantastycznych uzupełnień Powstało zaś, tak jak i cały sze­
reg innych podań bydgoskich w łączności z pobytem Twardow­
skiego w tern mieście.
A jak dalece niewzruszenie utrzymuje ogół, że Twardowsk1
vy Bydgoszczy czas jakiś przebywał świadczy fakt, iż do dziś
pokazują stary dom w Bydgoszczy, w którym 1 wardowski mie­
szkał i prawi o pobycie w mm Twardowskiego. (Ob. lokalne
wątki bydgoskie powyżej wyliczone).
Niezwiązane z po nýtem Twardowskiego, a jednak ściśle
lokalne są podania poznańskie opowiadające o tern, jak tc Twar­
dowski, gdy go szatan w powietrze unosił, uchwycił się w trwo­
dze końca wieży ratuszowej i wieży jednego kościoła farnego, które
oderwawszy poniósł z sobą ku górze, powieści małopolskie opo­
wiadające o figlach Twardowskiego w karczmie płatanych i umie­
szczeniu chłopów, przeszkadzających mu we śnie na kołku i wszyst­
kie lokalne podania z karczmami „Rzym“ związane.
Podaniami o karczmach „Rzym“ zajmiemy się trochę sze­
rzej. Nazwa karczmy „Rzym“, to nazwa wsrod karczem polskich
bardzo często spotykańa. Karczmy „Rzym“ w Polsce istniały
w wielkiej ilości. Znajdujemy je i w Krakowskiem i 'Wielkcpolsce
1) Jan Kuchta. Historyczność postaci Twardowskiego o. c.

136
i w Sandomierskiem, i na Mazowszu i na Rusi nawet. Genezy
ich nazwy szukać można w tem, iż w karczmach tych znajdowali
schronienia pielgrzymi, którzy zmierzali do Rzymu, a których
w w. XVi było bardzo wielu. Toteż spotykamy takie karczmy
przy i ćżnych głównych gościńcach, w różnych okolicach Polski.
Możjiwa jest mdnak i druga hipoteza, iż w czasach reformacji
zwolennicy Rzymu — nazywali swe gospody „Rzym“, „Niebo“,
„Raj“, chcąc \y ten sposób „pro foro externo“ zaznaczyć swe
„credo“, oraz ideologję przeważnej części gości, w niej bawią­
cych, 'deologję wszechwładnie tu „panującą“. Przeciwnicy ich na­
zywali swe karczmy w przeciwieństwie do nich „Piekło“ i t, d.
Do każdej karczmy „Rzym“, ’) przywiązana jest legenda
o Twardowskim. 1 tak czytamy :
a) O karczmie „Rzym“, leżącej na gruntach Łazan w po­
wiecie wielickim (pow. krakowski), iż było do niej przywiązane
podanie o Twardowskim2); to samo komunikuje o tej karczmie
p. Seweryn Udziela, na podstawie własnych materjałów
b) O takiej karczmie „Rrym“ — „niedaleko pod Krako­
wem (bez dokładniejszego oznaczenia) to samo opowiadają Gó­
rale Beskidowi3).
b 1) Prof. St. Maciejczyk opowiedział mi o karczmie „Rzym“,
leżącej na prawym brzegu Wisły między Krakowem i Bielanami.
W r, 1912, gdy przejeżdżał Wisłą, pokazywano mu jakiś czer­
wony dom, bez dachu, ruderę jednem słowem i opowiadano„z tej karczmy porwał djabeł Twardowskiego“ ; to jest ta karczma
„Rzym“.
c) W Wielkopclsce to samo. Czytamy4): „Nedaleko We­
necji leżała karczma Rzym, z której porwać miał djabeł duszę
Twardowskiego, bogatego szlachcica, przezwanego djablerr. we­
neckim za to, iż dręczył i uciskał swych po danych“.*)

*) O „karczmach“ polskich wogóle mamy artykuł Tadeusza Padalicy
„Karczmy“. Tygodnik Ilustrowany 1864. Tom IX, str. 103.
2) Słownik geograficzny. Tom V, 1884, str. 617. (Mac.).
3) Zbiór wiadomości do Antropologii Krajowej. Torr V, Kraków 1881,
str. 190-7.
4) O. Kolberg Lud. Serja XI (Poznańskie, cz., 3) str. 10.

137

d) W mater ałach z Wielkopolski czytamy nadto : Istnieje
w. powiecie wągrowieckim wioska „Rzym“, gdzie podług po­
dania djabli Twardowskiego porwali1).
e) O „Rzymie“ rus. „Rym“, karczmie w powiecie hajsyńskim, gm. Krasnopóika, par. Granów czytamy^); „Do karczmy
tej przywiązana jest legenda o Twardowskim, który pilnując się,
żeby djabeł me złapał go w Rzymie, nie wiedząc o nazwisku
karczmy, dał się tutaj zajść niespodzianie djabiu i tylko sprytem
wykręcił się z jego ręki“. Legenda ta zresztą, dodaje informa­
tor X. M. 3. (bardzo słusznie) przywiązana jest' i do innych
miejscowości.
f) J. S. Bandtkie wspomina o takiej karczmie „Rzym“ pod
Sandomierzem3), skąd Twardowskiego djabli wzięli, po przy­
pomnieniu, że szlachcic powinien słowa dotrzymać : „Verbum no­
bile debet esse stabile“.
g) K. W. Wójcicki opowiada o „Rzymie“ w Mazowszu nad
Narwią położonym4).
h) Wreszcie O. Kolberg także wspomina o podobnej
karczmie pod Sandomierzem 5).
Jak już z zestaw'enia widzimy są to podania lokalne. Lud
swe bajania o postaci Twardowskiego i jego porwaniu przez
szatana w karczmie „Rzym“ łączy z pierwszą lepszą, znaną sobie
dobrze, a tak właśnie także nazwaną, karczmą w okolicy. W ten
sposób taką karczmę „Rzym“ otacza powoli legenda.
Fakt zastępowania w podaniu szczegółów nieznanych przez
znane sobie i bliskie, jaki tu ma miejsce i przystosowywania
wątku do rodzimego środowiska (milieu) i najbliższego otoczenia,
znamy bardzo dobrze nietylko z podań ludowych i pieśni, ale
także z pospolitych zabaw dziecięcych, przekazywanych z kraju
do kraju, z pokolenia na pokolenie drogą ustnej tradycji przez
dzieci. Tego też rodzaju „lokalnem przetwarzaniem“ wytworów
ludowej kultury duchowej i wrodzoną człowiekowi dążnością do
3 O. Kolberg. Lud, Serja XV (Poznańskie), str. 166—7.
2) Słownik Geograficzny. Tom X, Warszawa 1880, str. 170.

3) J. S. Bandtkie: „Dzieje narodu polskiego“ — Wrocław 1835. Tom II,
str. 75—6.
4) K. W. Wójcicki: „Klechdy“, Warszawa 1876, str. 124,
5) O. Kolberg. Lud S. V (Krakowskie). Kraków 1871, str. 20—23.

■138
niego—już od dziecka1)—wytłumaczyć sonie możemy łatwo,
tę wielką ilość lokalnych podań o karczmach „Rzym“, z których
djabli porwali Twardowskiego Dołącza się do tego dążność do
konkretyzacji, do znalezienia „widocznego“ punktu oparcia dia
bajan, właściwa człowiekowi pierwotnemu.
Odbiegnijmy teraz na chwilę od tematu i poświęćmy jeszcze
słów kilka motywowi „podstępnej interpretacji, zawartego o du­
szę paktu, p-zez szatana“, który tworzy niejako szkielet, wy­
żej wyliczonych podań lokalnych o karczmach „Rzym“. W na­
szych wątkach szatani wykorzystają fakt, iż wyraz „Rzym“ użyty
w pakcie z Twardowskim, nie oznacza właściwie dokładnie
miejsca, w którem ma nastąpić porwanie „przeklętnika“. Twar­
dowski oczywiście zawierając pakt ma na myśli wyłącznie i je­
dynie miasto Rzym. „Bezpieczny“ więc teraz o duszę, bo do
Rzymu wybrać się bynajmniej nie zamierza, broi bez miary. Tym­
czasem szatan zwabia go podstępnie do karczmy Rzym i żąda
oddania duszy, stając na stanowisku, że w pakcie jest mowa
tylko o „Rzymie“, a tę nazwę zarówno dobrze do karczmy, jak
i do miasta odnieść można, ściśle pakt interpretując.
Otóż taki motyw podstępnej interpretac. paktu przez sza­
tana i jego podejście i wykręty, opa, te na wyzyskiwaniu niedokła­
dności lub dwuznaczności tekstu umowy — nie są tutaj niczerr.
oryginalnemu Motyw ów należy przeciwnie do bardzo rozpo­
wszechnionych w literaturze satanicznej.
Przypomnę więc tylko, że gdy chodzi o wypadek wyko­
rzystania dwuznaczności oznaczenia „miejsca porwania“ przez
szatanów, to miał on już miejsce w legendzie o pakcie Papieża
Sylwestra II (Gerberta) z szatanem. Zastrzegł on sobie w pakcie,
przywilej korzystania bezkarnie z pomocy szatańskiej dopóty,
póki nie odprawi mszy w Jerozolimie. Nie mając wcale zamiaru
udawania się do świętego m-asta, żył Sylwester bez troski; ale
kiedy pewnego dnia odprawiał mszę w innej niż zwykle kaplicy,
rzuciła się na niego gromada djabłów2), wołając, że mają do
') Hildegard Hetzer. „Das volkstümliche Kinderspiel“. (Wiener Arbeiten
zur pädagogischen Psychologie; herausgegeben von Charlotte Bühler und
Victor Fadrüs, Heft 6). Berlin, Wien, Leipzig, Neu York 1927 § 7. „Die um­
schaffende Tätigkeit des Kindes“.
2) Podania o porywaniu grzeszników przez djabła są w Polsce bardze
rozpov'szechnione. Przypomną chociażby podania o Mikołaju, opacie klasztoru

139*

tego prawo, gdyż kaplica owa nosi miaro „Jerozolimy“1). Ana­
logia obu wątków jak widzimy jest bardzo znaczna, bo i Gerberta oszukał szatan także tylko dwuznacznemi słowy i zaimast
z miasta Jerozolimy porwał go z kaplicy tej nazwy.
W podobny sposób według innych podań wywiódł djabeł
w pole Cecca d' As colego, który nie obawiał się śmierci na stosie
pewny, że umrze między Afryką i Campo dei flori, bo tak opie­
wał układ z djabłem, a zginął tymczasem nad rzeczką Africow Florencji*2).

IV. WĄTKI RODZIME LITERACKIE.
Pozostaje do omówienia jedna jeszcze tylko grupa wątków
rodzimych w cyklu podań o Twardowskim, tych mianowicie,,
które powstały pod wpływem literackim. Dzielą się one znów
na dwie grupy; na te, które powstały pod wpływem utworów
A. Mickiewicza i J. N. Kamińskiego, tudzież te, które powstały
pod wpływem polskich popularnych książeczek ludowych o Twar­
dowskim.
Ich „wytworem“ jedynie jest przecież Twardowski wesoły,
szlachcic-hulajdasza, w jakiego z biegiem czasu przedzierzgnął
się nasz czarnoksięski mistrz Twardowsk.. Dominujący wpływ
wywarli tu dwaj autorzy szczególnie: Adam Mickiewicz „Panią
Twardowską“ i J. N. Kamiński „Twardowskim na Krzemion­
kach“. Nie wyliczam wśród nich Lucjana Rydla3), jako tego,
który właściwie jest kontynuatorem tylko ich zasadniczego uję­
cia, uległszy w „Panu Twardowskim“ wpływowi Mickiewicza
a w „Betleem Polskiem“ wpływowi Kamińskiego. (Z komedjoopery
Cystersów, porwanym przez djabła w Krakowie w r. 1461. Monumenta Pcloniae Historica. Tom VI. Kraków 18Ô3, str. 588 „Historia de abbate recepto
a dyabolo Auctore Michaele fratre ordinis S. Benedicti nec non abbate coenobii sanctae Crucis ..
*) Ignacy Matuszewski. Pisma. Tom I. Warszawa 1925, str 261.
2) A. Graf. Geschichte des Teufelglaubens. Jena 1893, str. 237—238.
3) Nie wyliczam także wszystkich innych twórców polskich, którzy
o Twardowskim pisali, bo wpływu ich utworów na wątki podaniowe polskie
nie zdołałem wykryć.
Utwory ich omawiam w osobnej pracy o „Twardowskim w literaturze
polskiej“.

140

jego, całą sceną przeniósł do swego utworu). Ślady wpływów ksią­
żeczek ludowych, których w przeciągu lat stu wyszło kilkadzie­
siąt, są także bardzo widoczne w niejednem ludowem podaniu
i doprowadziły do jego reduplikacji niejednokrotnie, powodując
zrośnięcie się podań o Twardowskim z podaniami o Madeju.
Wpływ „Fani Twardowskiej“ Adama Mickiewicza zauwa­
żyć możemy wyraźnie już w tekstach, zanotowanych w Krakowskiem przez Oskara Kolberga Staje się on zaś szczególnie
dobrze widoczny, gdy teksty Kolberga porównamy z tekstem
Wójcickiego, o trzydzieści cztery lata starszym. (1837—1871).
Stanowczo wzięty jest z „Pani Twardowskiej“ w tekście
O. Kolberga1) zanotowany wątek „h“. „Ale ta żona, gdy się
pobrali, dokuczała mu do żywego. Mimo to wybawiła go raz
ze szponów djabła, gdy ten przyszedł z cyrografem po jego
duszę do karczmy „Rzym“, do której zapomniawszy o warunku,
ws+ąpił był z nią Twardowski. Djabeł bowiem nie chciał speł­
nić ostatniego z trzech warunków, jakie szlachcic miał prawo
nań nałożyć Ł j. by choć rok jeden pomieszkać z jego żonką
i czmychnął dziurką od klucza u drzwi“.
Dwie poprzednie' „prace djable“ wzięte zostały również
z wspomnianej humorystycznej ballady: „1) zbudować przez
noc gmach z ziarnek orzecha wysoki jak krępak, ze strzechą
z bród żydowskich, do którego miał Twardowski pojechać na
malowanym w karczmie koniu, ożywionym przez djabła. 2) ską­
pać się w święconej wodzie“2).
Wpływ ten widoczny jest i w innych tekstach podania n. p.
w tekstach zanotowanych przez S. Ciszewskiego w Sławkowie
(d : 1,2, 3), przez Dr. W. Kosińskiego wśród Górali Bieskidowych a przedewszystkiem w „Książeczkach popularnych“ o Twar­
dowskim.
Liczne są także w naszych podaniach ludowych o Twar­
dowskim wątki powstałe pod wpływem tych popularnych ksią­
żeczek ludowych. Do nacer ciekawych i senzacyjnych wprost
wyników dochodzimy, badając n. p. pochodzenie i analizując
podania, znane Góralom Biesiadowym, którzy jak zaznacza Dr.
Władysław Kosiński znają Bardzo dokładnie żywot i przygody
b O. Kolberg. Lud. S. V. cz I, Kraków 1871, str. 20—23.
2) O. Kolberg, j w.

14 i

Twardowskiego Zbierając materjały wśród Górali Bieskidowych,
zamieszkałych na drodze z Nowego Targu do Jabłonki, zapisał
on i podanie o Twardowskim. Opowiedział mu je Łaś Szczepan
w Pieniążków-cach. Jest to podanie najdłuższe, jakie znamy,
(7 stronic druku) najdokładniejsze przy tem wszystkiem. Gdy
się zabierałem do jego analizy, uderzyło mnie to odrazu już na
pierwszy rzut oka. Podania bowiem ludowe — ustnie przeka­
zywane z ojca na syna (nie oparte o żaden tekst, umożliwia­
jący spamiętanie), nigdy takie długie być nie mogą. Ja n. p. sam
nie potrafiłbym go dokładnie powtórzyć, raz je usłyszawszy.
Przy dalszej analizie uderzyły mnie bardzo zadziwiające wśród
Górali Bieskidowych wiadomości o słoniach i w eibłądach. I oto
niedługo rozwiązałem zagadkę. Podania to jest pochodzenia li­
terackiego. Jest poprostu streszczeniem ludowej książeczki o Twar­
dowskim, którą odnalazłem. Oto źródło:
(Bez autora). „Mistrz Twardowski“. „Ciekawa historyjka
z dawnych czasów“. Bochnia 1887.
Nadmienię, że w Bochni wyszła jeszcze i druga popularna
książeczka o Twardowskim p. t. (Bez autora) „Mistrz Twar­
dowski . Ciekawa historyjka, opowiedziana grzecznym dzieciom,
przez ich stryjaszka“. Bochnia 1862.
Podanie zapisane przez doktora Kosińskiego jest streszcze­
niem ludowej książeczki, zresztą wiernem, lecz niepełnem i nieudolnem. Opowiadający przekręca słowa. (W książeczce nazwisko
Fafuła, opowiadający Tafuła; w książeczce kości z wieloryba,
opowiadający z wielbłąda). Zresztą, opowiada systematycznie
i powtarza nazwiska (Mefistofeles, Piekielnicki) a odtwarza bieg
akcji książeczki ludowej, od zapisania djabłu przez ojca Twar­
dowskiego duszy dziecka i historji żywota tego syna kleryka,
aż do porwania go w Rzymie.
Oto jaskrawy przykład wpływów literackich na bajania
ludu i ilustracja tego, jak lud w obecnych czasach łatwo pod
wpływem literackim przetwarzać je może. Dokładnej paraleli
nie przeprowadzam, bo podobieństwo jest aż zbyt wyraźne,
a ż_"ódIo niewątpliwe. Ciekawych odsyłam do oryginałów. Spis
polskich popularnych książeczek o Twardowskim podaję na
str. 142.
Literackiego pochodzenia wkońcu są i śpiewki Twardow­
skiego z „Szopki Krakowskiej“ Dr. Jana Krupskiego, zanoto-

Î42

Avane i przez Kolberga Oskara w Ludzie berja V, a zaczynające
się cd słów:
„Czyto w dzień, czyto w noc
Zawszem wesół, zawsze pjan...“
Są to mianowicie słowa śpiewek Twardov/skiego, bohatera
komedjo-opery Jana Nepomucena Kamińsk: ego „Twardowski
na Krzemionkach“, której rękopis z r. 1825 znajduje się w Bibljotece Zakładu im. Ossolińskich we Lwowie *).
Porównałem te rzeczy i znalazłem różnicę jedynie w układzie,
zwrotek i w braku w „Krakowskiej Szopce“ — zwrotki II

*) 1. Turski Jan Kanty Mistrz Twardowski ciekawa historyjka. Bo­
chnia 1862.
2. O Twardowskim wielkim czarnoksiężniku i jego sprawkach wraz
z powieściami c czarach. Poznań b. r.
3. Pan Twardowski, podanie ludowe według klechdy K. Wł. Wójcickiego.
Warszawa 1879.
4. Ten sam tytuł. Chcago. 1880.
5. Twardowski mistrz — powieść z podań ludowych. Warszawa 1882.
6. uczynski Franc. Ksaw. Twardowski mistrz czarnoksięski, jego życie,
czyny i koniec. Poznań 1886.
7. Twardowski mistrz, ciekawa historyjka z dawnych czasów. Bochnia 18878. Twardowski czarnoksiężnik, powieść z podań ludowych. Poznań 1888
9. Borucki Aleksander. Mistrz Twardowski. Bardzo ciekawa, zajmująca
à wesoła historja o sławnym polskim czarnoksiężniku. Spisane wiernie podług
podań ludowych i starych zabytków piśmiennych. Cieszyn. (Bibl. tanich ksią­
żeczek dla ludu i młodzieży. T. XVI b. r. 1888)
10. O J. Twardowskim wielkim czarnoksiężniku. Winona. Minn. 1892.
11. Pan Twardowski sławny mistrz czarnoksięski. Ciekawe opowiadanie
podług podań piśmiennych i legend ludowych zebrane Warszawa 1910.
12. Ciembroniewicz Józef. Mistrz Twardowski. Z dawnych ksiąg i po­
dań. Lwów 1907 (1905).
13 Mistrz Twardowski. Ciekawa historyjka z dawnych czasów. Chełm­
no b. r. (Zestawienie Prof. W. Hahna. Pamiętnik literacki 1910).
14. Mistrz Twardowski sławny czarnoksiężnik polski. Zajmująca i we­
soła historja zebrana ze starych kronik. Warszawa 1922.
15. Pan Twardowski Sławny Mistrz Czarnoksięski. Warszawa b. r.
.Nakład i własność „Księgarni Popularnej" Nr. 44 (1928).
Nowsze przeróbki i wydania dla młodzieży omawiam w pracy „Czarn.
Twardowski w literaturze polskiej“.
*) Kamiński J. N. „Twardowski na Krzemionkach". 1825. Rękopis
Ossolineum str. 21. (Kamiński wywarł bardzo wielki wpływ i na „Betleem
Polskie" L. Rydla). L. Rkps. nr. 4666/III.

143
z rękopisu Kamińskiego; pozatem dostrzegłem małe jedynie
zmiany, będące wynikiem niedosłyszenia lub przekręcenia słów.
Układ zwrotek w rękopisie Kamińskiego J. N. p. t. „Twardowsk i na Krzemionkach“ jest taki.
zwrotka

I. Czy to dzień, czy to noc,...
II. Gdy dziewulę, gdzie zobaczę...
III. Hulaj dusze bez kontusza...
IV. Przez łeb krysa w mieczu szczerb...
V. W tym żupanie, znaj Mospanie ...
VI. Przyjdą djabli, ja do szabli...
w „Krakowskiej Szopce“ zaś taki:1)

I. Czyto w dzień, czyto w noc
II. W tym żupanie, znaj Mospanie
III. Przyjdą djabi', ja do szabli
IV. Hulaj dusza bez kontusza
V. Przez łeb kresa, w mieczu szczerb
VI.........................................................
Różnice: V. w. 4. To mi zuch, jechał go sześć
I. w. 1. Czy to dzień, czy to noc,
II. w. 4. Nie da sobie na wąs ws.sść
I. w. 1. Czyto w dzień, czyto w noc.
Literackiego pochodzenia są oczywiście i wstępne «łowa
Twardowskiego, który mówi o sobie, że polskie dzieci w na­
ukach promował (wskazuje na to choc-ażby to ostatnie słowo
„promował“), jakoteż śpiewki zaczynające się od słów „Gdzie
się podział biały orzeł“ ; te atoli są dziełem bardziej „pospoli­
tego“ autora.
Na tych uwagach kończę omawianie grupy podań i wąt­
ków rodzimych w cyklu podań o wardowskim. Pominąłem tu
z rozmysłu ciekawą grupę podań rodzimych o „Matce Boskiej“,
ratującej Twardowskiego z rąk djabła, chcąc ją dokładniej wraz
ze wszystkiemi warjantami omówić w osobnym szkicu. Celem,
jak: mi przyświecał przy decyzji wyłączenia tych wątków, było
wykazać, jaki doniosły wpływ ma bananie warjantów podań
ludowych dla poznaria stosunku „masy apercypującej“ (w tym
wypadku ludu), do „wytworu kulturowego“
l) Dr. Krupski o. c. str. 32—4.

144
LES MOTIFS LOCAUX DANS LES LÉGENDES CONCERNANT MATRE
TWARDOWSKI

Comme nous l’apprend L. Górnicki (XVlme siècle), J. Possel (XVlIme s.) et. A. Morsztyn (XVIIme s.) le cycle de a fab'es
sur Twardowski s’est formé vers la fin du XVImR et au XVII mo
siècle.
Les premières fables appartenant à ce cycle parlent du
contrat de Twardowski avec le diable, de l’évocation de 1 esprit
de la reine Barbe, des mauvais tours joués par M. Twardowski,
de son vol dans les airs et du fils prodigue de Bydgoszcz. Un peu
plus tard apparaissent des motifs nouveaux qui racontent comment
Twardowski fut sauvé par la Sainte Vierge „refuge des pécheurs
au moment où le diable emportait son âme à 1 enfer et comme
il se trouva suspendu dans la lune.
Le motif de „rajeunissement“ de Twardowski, de provenence littéraire, apparaît le plus tord.
Au cours des années (précisément au XIX’re siècle) au
mythe de Twardowski viennent s ajouter des satires au caractère
natif et régional.
Cela s’explique ■ ainsi, qu’à partir de la seconde moitié du
XVlme siècle, le héros du cycle devint un personnage collectif et
son nom fut comme un aimant qui attirait divers motifs et récits.
Ces motifs forment deux groupes fondamentaux: les motifs
populaires et les motifs littéraires. Dans le groupe des motifs po­
pulaires, peu original, se distinguent les récits historiques qui
parlent des personnages suivants:, Jean de Venise, Dunin, Bolesław II.
de Silésie et Madame Pawłowska „la mauvaise femme ; tous
ces récits méritent notre attention. Les motifs empruntés aux con­
tes fantastiques du diable Rokita et du trésorier de Wieliczka
sont aussi intéressants.
„Les plus intéressants toutefois sont les motifs au caractère
natif, provenant des légendes polonaises régionales et locales.
Elles enrichirent largement ce cycle.
Ici appartiennent, outre quelques intéressants récits au ca­
ractère local, sur les „travaux du diable“ (Le rocher du faucon,
l’argent d’Oîkusz, le rocher de
rębaczów, la pierre de Czerwińsk,
Vétang de Knyszyn, la d,gue de Nekla à Tykocin etc.) presque
toutes les légendes locales se rapportant à Krzemionki, Kraków,
Bydgoszcz, Poznań et l’auberge de „Rome' .
Au XIXme siècle les oeuvres de A. Mickiewicz et de J. N.
Kamiński exercent une grande influence sur ce cycle fabuleux,
en ne parlant plus de petits livres populaires sur Twardowski.
Plus d’un „motif littéraire“ s’infiltre alors dans la légende, C est
alors aussi, que ce cycle, ayant absorbé des motifs étrangers,
s’élargit infiniment atteignant les proportions que nous lui voyons
aujourd’hui.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.