5207067d878de48d520ee51e6236c49f.pdf

Media

Part of Kaznodzieja z capią brodą / Lud, 1928, t. 27

extracted text
124
i inni. Z te] rodziny a może i z tej wsi pochodził poeta Sa­
muel ze SkrzypnyTwardowski. Akta kaliskie z r. 1462—1634
zawierają różne czynności odnoszące się do Twardowa i Twar­
dowskich.
2. Twardów al. Twardowo wś. w pow. poznańskim, o 4 km
na poł. zach. od Stęszewa.
3. Twardowice, pow. będziński, gm. Ożarowice, na lewo
od drogi z Siewierza do Niezdary. W połowie XV w. wieś
ta była własnością Kazimierza Twardowskiego. (W herbie
dwa rogi jelenie). Długosz. (4. B. II. 190, 191).
4. Twardówka wś., pow. piński — własność Twardowskiego.
5. Twardowski strumyk, pow. margrabowski.
6. Twardowskiego skały, koło Podgórza pod Krakowem...
Jak widzimy z tego wszystkiego, żyje w Polsce od czasów
dawnych (XIV w.) wiele rodzin Twardowskich. W wieku XVI,
jak zdołałem udowodnić, żyją w różnych stronach Polski : Kac­
per Twardowski, Jan Twardowski, Wawrzyniec Twardowski.
Przemawia to więc za tern, iż mógł w w. XVI któryś z Twar­
dowskich być owym słynnym czarnoksiężnikiem, że niekoniecz­
nie musiał to być Faust, jak chcą niektórzy bezpodstawnie...
Ale o tein wszystkiem wspomniałem tylko nawiasowo, by uzu­
pełnić obraz tła wydarzeń.
Oto wszystko, co mówią źródła o osobie czarnoksiężnika
T wardowskiego.
Jan Kuchta.

Kaznodzieja z capią brodą.
Ciekawe zapisy etnograficzne, zebrane przez B. G u sta­
wi cza z okolicy Iwonicza i Dukli, zawierają wśród t. zw. „Ga­
dek przy kądzieli“ anegdotę pt. „Kapucyn z capią brodą“
(Lud VI 249). Zwrócił na nią już uwagę J. Polívka, najwy­
bitniejszy folklorysta współczesny, który przytoczył paralele do
niej z obszaru hinduskiego (Lud VII 217). Nasuwa się pytanie,
czy wersja îwonicka jest echem ludowem anegdoty staropolskiej, przyniesionej do nas z Wioch lub z Europy zachodniej,
czy też wywodzi się skądinąd? W literaturze naszej odbił się
motyw ów np. w wierszyku, który występuje w „Figlikach“
M. Reja i nosi tytuł : „Baba, co zu passyą płakała“.

125
„Gdy ksiądz śpiewał passyą, więc baba płakała ;
Umieli po łacinie, druga ją pytała :
„Płaczesz, a to wiem pewnie, nie rozumiesz, czemu,
I ten twój płacz podobien barzo k szalonemu“.
Rzekła baba, iżci — „ja płaczę nie dlatego,
Lecz wspominam na swego osiełka miłego,
Co mi zdechł: prosto takim, by ksiądz, głosem ryczał
1 takież na ostatku czasem cicho kwiczał“.
Anegdota powyższa dostała się do Reja ze zbioru Poggia ;
wykazał to już I. Chrzanowski, który też zaznaczył, że w śred­
niowieczu była ona powszechnie znaną, gdyż daje ją również Jac­
ques de Vitry (z 13 w.), Spéculum exemplorum, Pauli w Schimpf
und Ernst (1522) i Wickram w Rollwagenbüchlein (1555) 'j.
Podany przez Polivkę tekst z Indyj pozwala sądzić, że ge­
neza tej anegdoty wywodzi się ze wschodu. Tam zaś popular­
ność jej utrzymała się do dziś, można ją też spotkać w okoli­
cach daleko na północ od Indyj, np. u Tadżyków*2) i Sartów.
Przytoczę tu przekład tekstu sartowskiego z Turkiestanu (Tasz­
kient), zaznaczając, że o ludowem pochodzeniu jego świadczy
niezgrabna kompozycja, a o źródle południowem język; ele­
mentu irańskiego jest tu więcej, niż zwykle w języku sartowskim, por. np. daniszmend „mędrzec, uczony“ zamiast
zwykłego w tem miejscu : mollah. Tekst ten jednak jest zbyt
krótki, żeby wniosek powyższy można dokładniej uzasadnić,
ograniczymy się zatem do przytoczenia samej anegdoty. Podaje
ją m. i. Naliwkin w podręczniku jęz. sartowskiego i w swej
Chrestomatji, z której tłumaczymy ją tutaj3).
„Pewien uczony (w muzułmańskiem piśmie św.) przycho­
dził do meczetu, aby wygłaszać zebranym kazania; jakiś czło­
wiek (słuchacz) zawsze tam wtedy płakał. Pewnego dnia uczony
ten rzekł: „Słowa moje sprawiają wielkie wrażenie na duszy
owego człowieka, dlatego też on płacze“.
L) I. Chrzanowski, Facecje M. Reja s. 20 (Rozpr. wydź. filol. Ak.
Um. XXIII s. 339, Kr. 1894) ; tenże wiersz w Hist. lit poi. s. 83 ; por.też Wesselski, Mönchslatein 197.
2) Graniczą oni od południa z północnym Afganistanem i Indjami.
3) Naliwkin W. Rukowodstwo k prakticz. izuczeniju sartowskago
jazyka s. 163, nr. 108. Taszkient, 1912.
Tenże: Chrestomatija dla turkestanskoj uczitelskoj seminarji, s. 13,
nr. 33. Taszkient, 1896 (2 wyd. 1920).

126
Inni powiedzieli płaczącemu : „Słowa mędrca nie robią na
nas żadnego wrażenia; cóż ty masz za serce (kandàk kungłing
bar dur), że codziennie płaczesz? C-w odpowiedział: „Ja nie
płaczą z powodu wymowy mędrca, ale miałem chudą kozę
i lubiłem ją bardzo, ta zaś zestarzała się i zdechła. Kiedy ten
mędrzec, trzęsąc brodą, zaczyna przemawiać, przywodzi mi na
pamięć tę moją starą kózkę, ponieważ ona także miała brodę
tej samej długości“ 1).
Motyw powyższy występuje również u Rudańskiego
w wierszu pt. Zalibnyj diak. Brak tu jednak owej subtelnej,
ale bardzo uszczypliwej ironji wzoru, gdyż do płaczu pobudza
babę jękliwy głos skromnego diaka-śpiewaka, nie zaś preten­
sjonalnego kaznodziei; gdy dla uczonego krasomówcy nieocze­
kiwana odpowiedź słuchacza była wprost zabójczą, dla diaka
jest ona tylko dokuczliwą. Nie mając pod ręką odpowiedniego
zapisu z ust ludu ruskiego, trudno orzec, czy na tę zmianę
wersji Rudańskiego nie wpłynęły względy uboczne, np. obawa
cenzury; wszak broda zdobi powagą nietylko muezina, ale też
popa, kpiny zaś z brodatego kaznodziei mogły trącić sympatją
dc księży unickich lub nawet katolickich, a w carskiej Rosji
sprawa to była zbyt śliska*2). Oto ów „Żałosny diak“ Ru­
dańskiego :
A szczo tilko w cerkwi diak
„łże“ zaspiwaje,
*) Na wschodzie łączy się ta anegdota czasem z imieniem Nasredd i n a, który, słuchając wierszy jakiegoś marnego poety, przybrał pozę pełną
wzruszenia. Zapytany następnie przez napuszonego tern autora, co go naj­
bardziej wzruszyło, odrzekł: potrząsanie brodą, gdyż przypomniało mi kozła
starego, który był u ojca. (Nasreddin Chodja. Ein osmanischer Eulenspiegel
von Murad Efendi, nr. 19). Treść tej wersji, wraz z paralelami, podał A.
Wesselśki (Der Hodscha Nasreddin II nr 243, 539, Weimar, 1911); tamże
podano uzupełnienie paralel do wersji zachodniej, umieszczonej w Mönchs­
latein s. 197, w której nie broda, ale głos jest powodem wzruszenia.
2) Wystarczy wspomnieć, jaką to burzę wywołała w Rosji porcelanowa
figurka, przedstawiająca brodatego mnicha „z prowjantem“, która pozostaje
w jakimś związku z figlikiem M. Reja pt. „Mnich, co niósł siodło do klasztorà“; por. uwagę Łopacińskiego, Lud XII 327. Nawiasem zaznaczymy,
że i ta anegdota znajduje się u Rudańskiego (w dziale pt. Prykazky na popiw ta ksiondziw) i nosi tytuł „Kulbaczka“. Ostrze dowcipu zwrócił autor
przeciw mnichom katolickim (!) i napisał ją napół po polsku; źródło jej nie­
wątpliwie było zachodnie.

127
Bidna baba u kutku
Mało ne wmliwaje.
Aż za w ważyw teje diak
Do neji zabraw sia :
„Czoho płaczete wy tak?“
Staru zapytaw sia.
— Jak ne płakaty meni, —
Stara baba każe, -—
Koły mene hołos wasz
Aż za serce wiąże !
Tak kołyś moja koza
Na Jodu kryczała,
Jak tam jiji żwiryna
Bidnu rozrywała.

Do płaczu pobudza tu babę żałosny śpiew diaka, u Reja
śpiew księdza, a w wersji hinduskiej, turkiestańskiej i u Nasreddina broda kaznodziei. Szczegół ów świadczy zapewne o zachodnio-europejskiem pochodzeniu tego źródła, które opraco­
wał Rudański, dokładniej jednak wyjaśni sprawę dopiero roz­
patrzenie ludowego tekstu z Rusi.
Rzecz uderzająca, że polski tekst ludowy (Lud VI 249)
łąćzy się z wersją wschodnią!
Jan Janów.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.