5c0fe4cb0a6975017baa245ffe123596.pdf

Media

Part of Ślady historyczne świekrostwa na Litwie i t. d. / Lud, 1903, t. 9 (Rozmaitości)

extracted text
— 86 —

ROZMAITOŚCI.
S1”7“"’ ś“'iekra?t'™ na Litwie i t. d. W ciągu badań
i 1890 r-Powadzonych nad stroną ekonomiczno-społeczną
itiSinpk n™nJ^a ęKazimierza W.), wypadło mi ściślej określić
osunek. prawodawstwa, jego imieniem obdarzonego, do rudymen,
7 nie,t' ^W-jus połonicum, (które stanowiąc antytezę ustrojową
wiTVi!; d° ttheułonicum, nie jest przecie polskiem' lecz
?Pnir?Zą. falą cywilizacyi zachodniej romańsko-teutońskiej
wJu i a 6 di? ru,dymenfów pracy wilizacyi słowiańsko-lechickiej.
P°temu materyałów, udało mi się zapoznać z pracą
?rq- 5vt? syjeS?stwie („Lud“ 1896. II. str. 30, por. „Wisła“
I89o. IX. str. 9), której ostateczny rezultat streszczał się w zdaniu
Rkipan2 T,? ,rodzmn® dot0 jeszcze istnieją, wśród ludu litew1 + Jedna< nawet najmniejszych śladów świekrostwa nienip
P11?0. starannych poszukiwań, a dalej zaznacza,
ze nie stwierdził bytu.tego zwyczaju na Białorusi, i że, jego zdau sTwtaTpotadSowych.1
”lgdy U
P»lskiee»- “i

irrńi’

miqłpmien?£Qdzisia^ zajO?jąc ,sfo, folklorystyką i historyą naszą,
miałem nieraz sposobność znalezć echo pierwszej w drugiej, albo
^,7 dawniejszej literaturze. Otóż i w tej kwestyi świekrostwa,
sądzę, ze pomniki historyczne mogą coś powiedzieć. Wogóle co do
nnS*1 Przyponnnam, że Nestor, z jednej strony, wskazał na
SadiiS^1h--KhdyiniCTn nad Sożą 1 Wyczan nad Oką, od Lachów
wtf™ r1Chi r z drugiej .tychże Radymiczan, Wętyczan i Siewierzan zaliczył do kategoryi plemion, które nie mają skromności
7nSSUnkUn OJC87 1 synowych. „Sramosłowie u nich pred otcy
ćJi i
s^'Łcdami > co należy chyba rozumieć jako dowód istnienia
świekrostwa, czy snochactwa u tych krewniaków lackich. Nie
znalazłem dotąd innych dowodów historycznych tego faktu. Milczą
w ej mierze i synodyki, ale to nie przesądza przyszłości lub
bystrości innych badaczy tych samych źródeł.
PA<yn
w, Dzienniku wyprawy Stefana BatoP°d
S,k:ow księdza Jana. Piotrowskiego (Kraków 1894.
ti. 23.) znalazłem pod datą 17. lipca 1581 taki szczegół: PrzvSpH^w
(Batory)-. tu, w Litwie, gdzieś, niedawno,
dziecię w 19-cie lat, a przy mm niewiastę. Ten chłopiec mężem
• ni.eYiasty> a przecie ojciec jego mieszkał z nią, jako z żoną,
czekając zęby syn dorósł“1).
J
ą’
r Ta tym śladem idąc, znalazłem u Heidensteina (przekł. Glisz­
czyńskiego. 1 etersburg 1857. I. str. 325—6.) z ra,cyi Połocka takiż
nn^JZCZegOłfo” W tamtejszy rolniczy, niemając dosyć rąk do
uprawy, gruntów, obok własnych żon, miał i inne wspólne* niby
dla synów małych, naprzód zamówione. Zapełniwszy tym sposobem
domy swe, ojcowie oddawali synom owe przybrane żony, dopiero
1}

jUŻ UWagę Dr' K' 'J Gorz5rcki w »Ludzie“ II., str. 278.

87
wtedy, gdy ci synowie lat zupełnych doszli". (Przy Pskowie o oby­
czaju tym niema mowy).
Sądzę, że nawet i te szczupłe wiadomości, nie będą obojętne
dla kwestyi świekrostwa. Przy specyalnych poszukiwaniach, znaj­
dzie się z pewnością więcej.
Ernest ŚwieżawsTci.

Dwie małoruskie wersye lenorowe zapisane we wsi Kryniczkach, podolskiej gub., bałekiego powiatu. Pierwsza dosłownie od
włościanki Hanny Seredy, która jest szeroko rozpowszechniona wśród
ludu. Druga została spisana natychmiast po opowiedzeniu przez
włościankę Hannę Banduraczkę, pochodzącą ze wsi Poznanki, tejże
gubernii i powiatu. Podanie to słyszałem raz, tylko od tej kobiety.
W przekładzie polskim brzmią te wersye następująco:
I. „Chodził parobek do dziewki: pokochali się oboje. Aż on
umarł. Ona za nim płacze, nie chce wyjść za mąż za nikogo; i „taj“,
(słowo dodawane przez chłopów przy połączeniu zdania ze zdaniem
bardzo często. Przyp. Ped.) zaczął on do niej- chodzić i namawiać,
ażeby szła z nim. Ona uwierzyła — myślała, że naprawdę i chciała
iść, ale ten drugi, co zaczął do niej chodzić, żyjący, rzecze do niej:
„Weź kilka zwojów płótna i idź z nim. Jak przyjdziesz, powiesz,
ażeby on wpierw lazł do jamy, a ty podaj jemu jeden koniec tego
płótna, a sama uciekaj, dopóki on będzie ciągnąć“. Poszła ona
z nim. Przyszli do jamy. Wtedy on mówi do niej: „Leź ty, a ja
będę podawać płótno!“ „Leź ty!“ „Nie, leź ty!“ Więc on wlazł clo
jamy, a ona podała jemu koniec i zaczęła uciekać. On ciągnie,
a ona ucieka. Ucieka ona, patrzy — w górze światło — napotyka
kurzeń. Kiedy weszła, a tam leży na ławce także umarły, a na
przypiecku siedzi kotka. Nu, cóż miała robić? Upadła na kolana
i modli się do Boga. Ot nie prędko,. nie prędko, goni już ten za
nią. Przybiegł do drzwi, a ten z ławki wstaje do niego. Bo on także
był upiorem. A ona przelękła się i na piec, poprzewracała garnki
ze strawą, które tam były, i siedzi już i patrzy się, co to będzie.
A oni zwarli się u progu, biją się, a kot do cudzego, drugiego.
Bili się, bili się, póki kury nie zapiały. Wtedy oni popadali —
jeden na ten bok progu, drugi na tamten bok. A ona siedziała,
siedziała i zachciało się jej już jeść. Oto zjadła ona,, co tam już
znalazła w garnkach na piecu, wypiła ze dwie czarki, pomodliła
się Bogu i już siedzi sobie, czeka, co to dalei będzie.. Dalej już
zaczęło świtać, idą już ze wsi ludzie. Przychodzą, otwierają sień,
patrzą, a tam tak. Bardzo się zlękli. A ona woła ich z pieca. Oto
oni weszli i ona wszystko co do słowa („czysto“) opowiedziała, jak
i co było i wszystko, co było. Poszli zaraz do księdza, poradzić
się, co robić. Ksiądz mówi: „Wyciągnijcie, jego (tego,, co chciał ją
porwać.) na drogę i spalcie tam jego“. Wzięli go, wyciągnęli, oblali
smołą i spalili, a tego pochowali“.
II. „Kochali się parobek z dziewką. Oto ją raz pyta: „Czy będą
twój ojciec i matka nocować w domu?“ „Nie“. „To ja przyjdę“.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.