255d36b949c2651adc2094a0fc20789b.pdf
Media
Part of Posła baba do farosa / Lud, 1903, t. 9 (Rozmaitości)
- extracted text
-
— 187 —
Prócz tego o szewcach kursuje mnóstwo przysłów uszczypli
wych od czasów najdawniejszych:
U szewca tyle zysku, co wyciągnie skory w pysku.
Artysta od kopyta.
Kiedyś szewc, patrz kopyta! (Apelsowe: nec sutor supra crePldanSzewcze! patrz butów! Między rzemieślnikami najgorsi łgarze
Kto nie brał pociągiem, dobrym majstrem nie będzie. Szewc
zawsze kopytem śmierdzi (trąci).
.
.
Szewc bez butów chodzi. Szewcy mało co robią, ustawi
cznie piją.
,
,
.
i
Szewc, kiedy się za skóry zadłuży, tedy podeszwami wypłaca.
Szewc całuje skórę, rzeźnik bierze się do mięsa. Szkaradna
bestyja — szewc.
Nie patrz, żem szewc, mów ze mną jak z prostym;
i nader wiele innych, które pomieszczone są w „Księdze Przysłów“
Adalberga oraz w „Przyczynkach“ do tejże Księgi (ob. Nr. 29, 167,
176, 480, 2003, 2171, 2199, 2200, 2211, 2252, 2289). Komuż wreszcie
nieznana jest przypowiastka o zrazach szewieckich, dowodząca, że
pomiędzy majstrami kunsztu szewckiego znajdują się również
i figlarze, którzy starają się osławić, a raczej zniesławić swe rze
miosło, bo oto:
Przyszedł szewiec do szewieca
I nagrał mu koło pieca,
A szewcowa rano wstaje,
Bierze nożyk, gumno kraje,
Co ukraje, to usmaży:
Jedzcie, szewcy, bo to zrazy!
Ostatnim wyrazem tej pogardy służą słowa, przyobleczone
w formę modlitwy, ob. Przyczynki Nr. 2003 i 2171.
(D. c. n.)
H. Q.
„Posła baba do farosa“. Piosnkę tę śpiewali akademicy (w lat.
1886—1890) często wracając z komersu do domu późnym wieczo
rem. Naśladowali przytem zwyczaj i melodyę pielgrzymów ludo
wych (w okol. Krakowa) powracających z odpustu w jakiems^ miej
scu cudownem. Idący na czele udawał t. zw. „przewodnika piel
grzymkowego i naprzód każdy wiersz „przepowiadał“ podniesionym
głosem, poczem idący za nim ten wiersz chórem śpiewali:
Bardzo wolno
Przodownik:
Chór:
1. a) Po-sła ba ba
1. a) Posła baba do farosa
b) Powiedz że-mi
b) Powiedzże mi mój farosie
2. a) Zajrzoł faros do pascęki 2. a) Zajrzoł fa-ros
b) Nie bój że się
b) Nie bójze się babo piękła
do fa - ro
mój fa ■ ro
do pa -■ scę
pie
ba-bo
sa
sie
Kl
kła
Przodownik:
Chór:
1. a) Przewielebnie zmńrtwionó, 1. a) Prze-wie
b)Cy j&.będę zbawiona
b) Cy -ja.
2. a) Baba zębów nie miała
2. a) Ba - ba
b) Cemze byś tam zgrzytała b) Cem - ze
-
le - bnie
bę dę
zę - bów
byś
tam
zmartwio
zbawi o
nie mia zgrzyta -
n&
n&.
ła
ła.
Józef Mazur.
Wstępy do listów wiejskich. Zazwyczaj każdy list wiejski, do
kogokolwiek z krewnych i znajomych pisany, zaczyna się od słów:
„Niek bodzie pokwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka jego. Naprzodzi dowiaduje sie o Waszem zdrowiu i powodzeniu, myśmy
dzioki Panu Bogu zdrowi a powodzenie nase jak zwykle. Ino ma
tusia byli chorzy i t. d., i t. d.
Obecnie tu i ówdzie są wstępy do listów zupełnie inne, rymo
wane a nawet i pewien poetyczny powab mające. Poniżej podaję
wstęp do listów ze Suchej, pow. żywieckiego, z Inwałdu i Stry
szowa, po w. wadowickiego. Listy przypadkowo wpadły mi w rękę
i z nich te wstępy przytaczam.
Sucha, 1900.
Idź liściku w drogę,
Bo ja cię nieść nie mogę.
Gdy wejdziesz do proga,
Pochwal Pana Boga.
Gdy wejdziesz do sieni,
Rozmówże się z niemi.
Gdy wejdziesz do izby,
Żebyś nie zrobił Panu Krupce ciżby.
Stanij sobie w kątku,
Rozmów się w porządku.
Topola pisała ,
Wierzba dyktowała,
Józiu będzie czytał,
Ja się będę śmiała. —
In wał d, Mary a K u dłaci kó wn a.
Siedziałam nad brzegiem, nad strumykiem blizko,
Składałam z kamyków to lube nazwisko,
Jagzem go złozyła, tak go w sercu noszę,
Kochany braciszku, nie gniewaj sie na mnio
Ja cie o to proszę. —
Słam koło lasu zielonego
Znalazłam kawałek papieru białego
I przysła mi myśl,
Że mam pisać do ciebie list.
Teraz się odzywam do ciebie temi słowy: kochany Bracisku,
pozdrawiam cie po niezliczone razy i t. d.
*) Czytaj: zmortwionó.
