58bd0b7062513eeee2dc9a90c231fe28.pdf
Media
Part of Przyczynek do znajomości wyrobów garncarskich krajowych / Lud, 1903, t. 9 (Rozmaitości)
- extracted text
-
— 185 —
stanuł se przed tem wędrownem, zdjąn złotą koronę z głowy, postawiuł mu ją między nogami i prosi go, zęby mu daruwäl życie
a tę złotą koronę zęby se za to wziąn. Ałe un nie kciał, ino mu
kaze iś do doła. Tak ten król wężów drugi räz go prosi, ale ten
nie kce. Ten go prosi trzeci räz, ale ten mu käze iś do doła. Tak
ten król wężów, kiedy juz widzi, ze musi skocyć do doła, jak nie
trzepnie ogonem tego wędrownego w nogi, tak go wtrąciuł razem
ze sobą do doła, a wszyćkie cbrobäki sie na niego rzuciły i żmije
i padalce i tam go zagryzły. —
„Bo ze to wszyćkiem kazał iś do doła, to chociaż jemu, jako
najstarsemu, zęby był życie daruwäl, byłby mu nic nie niówiuł,
a tak to sie zemściuł na niem. —
„Ale to i oficyry niektóre, to zrachują wszyćkie chrobaki
w lesie, bo jagem był przy wojsku, to znałem jednego, co, jageśmy
byli na „nachibungu“, (Nachtübung), to un ta o wszyćkich wie
dział. —
Stanisław Czyżewicz.
Rozmaitości.
Przyczynek do znajomości wyrobów garncarskich krajowych. S. p.
Hrabia Włodzimierz Dzieduszycki w rozdziale „Hausindustrie“ w Die
Oesterreichisch-unagarische Monarchie in Wort und Bild — Gali
zien — Wien 1898. opowiada w następujący sposób o wyrobie garn
ków zwanych siwakami: „Ein für unsere Hausindustrie und für
unseren Haushalt sehr interessantes Thongeschirr ist unglasirtes
graues Geschirr „Siwaki“ genannt. Der zu ihrer Erzeugung die
nende Thon kommt besonders in Ostgalizien reichlich vor. Die Er
zeugnisse sind grau, manchmal fast schwarz von Graphit durch
zogen, dessen Anwesenheit man sogar zur Erzielung einer eigenen
Ornamentik, die jedoch oft schwer zu entdecken ist, zu benützen
sucht“. Zwiedzając szkołę garncarską w Kołomyi 16. marca b. r.,
dowiedzieliśmy się od dyrektora Klimaszewskiego, że garnki, tak
zwane „siwaki“ z grafitowanym rzekomo ornamentem, zupełnie
grafitu przy sporządzaniu ornamentu nie wymagają i że garncarze
przy wyrobie ich grafitu wcale nie używają. Ornament wyciskają
garncarze na garnku drewienkiem, przed wypaleniem. Następnie
wkładają garnki do pieca o zatkanym wejściu i kominie, a węgiel
pochodzący z dymu osadza się na całym garnku, ale nie jedno
stajnie. W miejscach mianowicie bez lśniącej rysy pochodzącej od
drewienka, osadza się węgiel swobodnie, wsiąkając w pory wypaonej gliny, w miejscach zaś rysy nierównie mniej węgła osadza
— 186 —
się, skutkiem czego rysowany drewienkiem ornament, pozostaje
lśniącym na tle matowem. Chcąc się dowodnie przekonać o tern,
nabyliśmy wraz z profesorem Jarosławem Łomnickim jeden taki
garnek, a próba uczyniona 17. marca okazała, że na papierze czy
stym, przykładanym i naciskanym do garnka, pozostają miejsca
przytknięte do lśniącego ornamentu białemi, podczas gdy tło pozo
stawia pył ciemny. _ Gdyby ornament pochodził od pyłu grafitowego,
dałby bez wątpienia na papierze rysunek pozytywny, pochodzący
od cząstek grafitu, a nie odcisk biały.
Dr. Mieczysław Grochowski.
Szewc-krawiec w ustach ludu.
Wędrowali sewcy, mieli żółte buty,
Wstąpili na piwo do cudzej chałupy.
Wędrowali sewcy az na nową górę,
Nocowali u garbarza, ukradli mu skórę.
Obiesili sewca w sieni przede drzwiami,
A sewcęta niebożęta kłóły go sydłami.
A w tym tu Krakowie sewskie słowo słynie,
Kobyła się utopiła, tylko ogon płynie,
A dla Boga sewcy kobyłę ratujcie,
Dźwignijcie za ogon, przecie pożałujcie.
A w tym tu Krakowie zakwitały śliwy,
Pięć tysięcy sewców jeździ na kobyle siwy;
Kobyła się potchła, sewcy pospadali,
Ledwo ze się słowa w Cechmistrzu zbadali;
Ledwo tyle wyrzekł: kobyłę ratujcie,
Dźwignijcie za ogon, przecie pożałujcie
Niektóre oddzielne wiersze tego krakowiaka weszły do skarb
nicy przysłów, ogólnie w całym kraju znanych i powszechnie uży
wanych. Podobnież, a może i bardziej uszczypliwą jest następująca
śpiewka, cytowana po części również w przysłowiach:
A u sewca tyle bydła: dwa kopyta, (pocięgiel) i trzy sydła.
A sewce, mój sewce! kopyto cię łechce;
Pana Boga nie znas, kopytem się zegnas!
A ty sewce kopyciarzu, goniłeś mnie po cmentarzu,
Ale mnie ta Bonek bronił, ze mnie przecie sewc nie zgonił.
W niedziele się sewcy bili, w poniedziałek w kozie byli,
Ja tam zajrzał raniusieńko, az tam sewców połniusieńko.
Kogo biją? sewca biją, niechta biją tę bestyją!
Zresztą i sami szewcy przyczyniają się znacznie do tych z nich
drwin. uszczypliwych. Żaden podobno z nich nie przedstawia się
inaczej, jak mówiąc: „Z przeproszeniem Boga i ludzi szewc jestem!“
A ta ich pycha i dobre rozumienie o sobie sprawia to, że na
dają im różne ironiczne przezwiska, jakoto:
Ciągniskóra albo Cięgniskóra.
Dratwa to.
Szewc — to półtora księcia.
