829cc6ea8f9bb96804a0bfdc6a0cf642.pdf
Media
Part of Leczenie wścieklizny ; w środopoście ; obchody i strojenie grobów wielkopiątkowych ; chleb św. Agaty / Lud, 1903, t. 9 (Rozmaitości)
-
extracted text
-
— 409 —
Przed tak ważnym obrzędem trzeba ogolić „żyda“; zrywają
więc kawałek ostu, który ma służyć za pędzel; za. brzytwę zaś
służy strychołek; jednego z kośników posyłają po wodę, którą ten
ma przynieść w czapce lub kapeluszu. Wysłany, niby się spiesząc,
idzie, jak może, najwolniej, żeby „żyd“ dłużej siedział na koziołku
ze strychołków, co mu sprawia niezbyt przyjemne uczucie. Zwykle
niosący wodę, dochodząc z nią z powrotem, przewraca się i wodę
wylewa; to się powtarza czasem po kilka razy. W końcu wodę
prrzyniesiono; jeden z obecnych bierze urwaną gałązkę ostu, macza
w wodzie i uderza po twarzy siedzącego na koziołku chłopaka, co
ma zastąpić mydlenie twarzy przy goleniu. Następnie bierze stry
chołek, umazany w piasku, i zaczyna nim golić, co znowu sprawia
niemało bólu.
Trzeba „żyda“ także i ostrzydz. W tym celu składają na krzyż
dwa strychołki i zaczynają swoją ofiarę drzeć za włosy. Gdy „żyd“
już jest ogolony, ostrzyżony i umyty, kładą mu na głowę kapelusz,
spleciony we formie piramidy z sitowia, ubrany kwiatami i kło
sami. Na plecy kładą mu wiązkę zboża i rozmaitych kwiatów.
„Żyd“ tak przybrany prosi o lustro, żeby się przejrzeć; wtedy jeden
z obecnych z iście wiejską swobodą spuszcza spodnie i pokazuje
mu... lustro. Następnie robią z powróseł, na krzyż złożonych, torbę,
do której kładą kamień, o ile możności cięższy i większy, co ma
służyć za kadzielnicę; tą kadzielnicą uderzają kośnika kilka razy
i to się nazywa „okadzeniem“. Po tych ceremoniach oznajmiają
młodzieńcowi we wyrażeniach swoich technicznych ustawę kośni
ków, która przeważnie składa się z niezbyt przyzwoitych prawideł,
jako to: „Nie chodź s... pod wiatr, żeby smród nie szedł na kośni
ków“ i t. p.
Na tern kończy się obrządek wyzwolin. Wyzwolony wstaje,
pije na zdrowie wszystkich obecnych i przy dźwięku skrzypek
i basetli, przy brzęku kos idzie całe zgromadzenie do wsi. Wszyscy
przybrani są odświętnie i przyozdobieni kwiatami i kłosami. Na
przodzie w takt muzyki i brzęku kos wyskakują nowowyzwoleni
kośnicy. Cała ta procesya udaje się do dworu, gdzie dostaje wódki
i pieniędzy, a stąd idzie do którejbądź chałupy, gdzie się weseli
do późnej nocy“.
Dr. J. Leciejewski.
Leczenie wścieklizny. W okolicy Bytomia w Prusiech istnieje
przesąd, że obłęd nigdy całkowicie nie zostanie wyleczony, jeżeli
pacyent nie spożyje ugotowanego serca z wściekłego psa. Oczywi
ście staje się to powodem fatalnych skutków. Oto n. p. w roku
ubiegłym zabito wściekłego psa i wrzucono do rowu. Po kilku dniach
wydobyto go, aby łeb posłać do Berlina, celem stwierdzenia wście
klizny. Zauważono jednak, że pies był rozpruty i serca brakowało.
Nikt na razie nie mógł sobie tego wytłomaczyć. Lecz niedługo
rzecz się wyjaśniła. Właśnie w tym czasie pewna dziewczyna wró
ciła ze szpitala obłąkanych, uzdrowiona wprawdzie, ale wedle
410
praktyki dano jej do zjedzenia owe serce. Nie trzeba dodawać, że
po spożyciu tego lekarstwa zachorowała wkrótce na wściekliznę
i skonała wśród strasznych męczarni.
Wincenty Badura.
W Środopoście, t, j. w środę po trzeciej niedzieli postu utrzy
muje się między ludem zwyczaj tłuczenia garnków. Zabytek to
czasów dawnych. Od tego dnia niegdyś pobożni przestawali na
suchych pokarmach, garnki więc zdawały się mniej potrzebne i z tej
to myśli, zdaje się, igraszka wzięła początek. (? Red.).
Wincenty Badura.
Obchody i strojenie grobów wielkopiątkowych należą do zwy
czajów kościoła w Polsce. Jestto zabytek dawnych, mianowicie
wielkopostnych misteryj, rozmaicie przekształcanych. Czasu ich
wprowadzenia oznaczyć niepodobna, dość że Mszał wrocławski
z r. 1499 tej ceremonii jeszcze nie ma. Późniejsze już o tern wspo
minają, przyczem zauważyć można dowolną rozmaitość tego obrzędu,
dopóki synod piotrkowski nie uczynił jej jednostajną i obowiązu
jącą pro morę prorinciae, nn zasadzie rytuału rzymskiego Pawła V.
z r. 1621: retantis piis et antiguis consuetudinibus.
Wincenty Badura.
Chleb św. Agaty. Chleba święconego w dzień św. Agaty (5-go
lutego) używa lud nasz w wielu wypadkach, szczególnie zaś w cza
sie pożaru. Wiara ta ma podstawę historyczną. Kiedy bowiem
wybuch Etny zagrażał miastu Katany, mieszkańcy strwożeni
udali się do grobu św. męczenniczki i wziąwszy jej płaszcz, wy
stawili przeciw ognistemu żywiołowi, prosząc Boga o odwrócenie
klęski. Ogień zwrócił się w inną stronę. (Surius Vita SS.). Na pa
miątkę tego zdarzenia Katańczycy wypiekali małe placuszki i świę
cone rozsyłali w dalekie strony. Stąd poszedł zwyczaj święcenia
chleba, któryby zastępował brak owych placuszków.
Wincenty Badura.
Pieśń ku poświącaniu organ nowych w Ustroniu 1842.
1.
Jak pięknie się odnowiły
Twe mieysca, oycze nasz miły!
Tu w tym naszym Ustroniu.