81cc74702fc18e09a50c396d67bf2193.pdf

Media

Part of Życzenie zdrowia ; dni feralne ; łamanie się opłatkiem ; błogosławienie wina ; czterdzieści i cztery / Lud, 1903, t. 9 (Rozmaitości)

extracted text
— 89 —
Duso moja raduj się,
Serce moje wesel się,
A żebym jo scęście mioł,
Kiedy będę umieroł,
Olij święty na się broi,
Do piekła się niedostoł.
Amen Jezus.
Modlitwę tę słyszałem co wieczór od ś. p. ojca mego, staru­
szka, i wiernie ją odpisawszy przesyłam do użytku.
J. Bojko.
0 gradzie. Pewien mieszczan z Jaćmierza szedł z byczkami
na jarmark do Bukowska. W pielnickim (Pielnia wieś) lesie spotkał
„płanetników“, którzy robili grad, rąbiąc na drobne kawałki bryłę
lodu tak wielką, jak cztery domy razem wzięte. Dwóch robiło grad
a dwóch spuściło chmurę niżej, i „suli“ gotowy grad „siedlaczkami“
na tęż chmurę. Ubrania ich były całe jak dym lub chmura. Na
zapytanie mieszczana, dokąd te chmury pójdą? — odpowiedzieli, że
na Jaćmierz. Tedy on począł ich prosić, aby ominęli na „obszarze“
(nazwa pola) jego pszenicę i owies. W całym Jaćmierzu spadł
obfity grad, pomijając wyproszoną pszenicę i owies. O w mieszczan
był wzywany „na sprawę“ do burmistrza a ludzie mówili odtąd,
że on „czarownik“.
L. Magierowski.
Życzenie zdrowia przy napoju, to zwyczaj bardzo stary. Już
to poganie czynili (Quintil. Declam.). Podobnie czynili dawni chrze­
ścijanie (vivas); czasem wzywali Chrystusa (Tert. Apol. Chrys.
boni. 79').
Ti M. S. Znacz, symb. obrz. kość.
Wincenty Badura.
„Dni feralne“ były to u Rzymian dni poświęcone zmarłym (dies
ferales), w których należało się wstrzymać od zajęcia, chociaż nie
były świątecznymi (d. nefastus); stąd zabobonże w niektóre dni
nie trzeba zaczynać roboty z obawy nieszczęścia,
Z M. S. Zn. s. obrz. kość.
Wincenty Badura.
Łamanie się opłatkiem przy stosownem życzeniu ma początek
w dawnych zwyczajach chrześcijańskich. Biskupi i kapłani posyłali
sobie wzajemnie na znak jedności chleby poświęcane (eulogia) —
pamiątką tego rozsyłanie opłatków — z dołączeniem listów z pobożnemi powinszowaniami. (Rit. Cat. Greg. Naz. Or. 1.). A i nasze
„wilije“ nie są czem innem, jak wspomnieniem dawnych uczt reli­
gijnych (agape).
Z M. S. Zn. symb. obrz. kosc.
Wincenty Badura.

— 90 —
Błogosławienie wina w dzień św. Jana Ewangelisty (27. gru­
dnia) nie jest w Kościele powszechne, ale tylko w Polsce i w Niem­
czech znane. Pobożny ten zwyczaj stąd zaś ma mieć swój początek
i na tę pamiątkę jest używany, że św. Jan Ew. — jak opiewa akt
męczeństwa — bez zaszkodzenia sobie wypił truciznę, albo — według
starożytnego podania — że to samo miał uczynić z miłości ku pe­
wnemu kapłanowi pogańskiemu, jakiemuś Arystodemowi, dla
jego nawrócenia. Dawniej był zwyczaj w wielu miejscach i dziś
jeszcze się praktykuje, że rozdając wino, mówi się: „pij miłość
św. Jana“ (bibę amorem 8. Joannis).
Z M. S. Znaczenie symb. obrzędów kość.
Wincenty Badura.
„Czterdzieści i cztery“. Siedmdziesiąt blizko lat łamią sobie
głowy krytycy nad tą tajemniczą liczbą z widzenia ks. Piotra
w „Dziadach“, ale do dziś jeszcze ta sprawa nie rozświetlona.
Mamy już kilkanaście tych objaśnień, żadne jednak nie znalazło
wiary, żadne się nie zdołało utrzymać, bo nie zostało poparte nie­
zbitymi dowodami faktycznymi, czy logicznymi, każdy tłómaczy
po swojemu.. Jednych to już usposabia humorystycznie, inni wreszcie
powiadają, że jedyną słuszność mają ci, co nie dochodzą znaczenia
tej liczby.
Oczywiście, bo jeśli rezultatem tych dochodzeń ma być wyka­
zanie, że czterdzieści i cztery użył Mickiewicz, by uzyskać rym
do bohatery, albo że to napisał bezmyślnie, czy w stanie nie­
przytomnym, to w tych i w tym podobnych wypadkach lepiejby
było, gdyby tej sprawie dano spokój. Najbliższym prawdy zdaje
mi się być syn poety p. Władysław Mickiewicz, zastanawiając się
w komentarzu do francuskiego przekładu „Dziadów“ nad mistycznem znaczeniem samych liczb u różnych ludów, cóż kiedy osta­
tecznie wyjaśnia „czterdzieści i cztery“ na podstawie Starego Testa­
mentu. Tymczasem badań w tym kierunku nie skierowano do
naszego ludu a z pewnością dałoby się wynaleść coś realniejszego
na podstawie folklorystyki. Taki jeden fakt chcę zanotować, mia­
nowicie, że „czterdzieści cztery“ znaczy „szczęście“, pomyślność,
i to nie na podstawie jakichś kabalistycznych obliczeń, ale wprost
jako pojęcie tejże u ludu wiejskiego powiatu wadowickiego,
podgórskiego, częścią i sąsiednich.
Kiedy starsi gospodarze zejdą się na „pocęsną“, trącając się
kieliszkami, mówią: „no, nase na śterdzieści śtyry“. Jest to
wypowiadane z pewnego rodzaju żartem. Skąd się wzięło? — „ta
już nasi dziadkowie tak gadowali“. Co oznacza? — na „zdrowie“,
na „pomyśnoś“, na „scęście“.
Gdyby się dało wykazać coś podobnego także w innych stro­
nach, łamigłówka tem samem byłaby rozwiązaną.
Wincenty Badura.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.