1f11fe1480a5602d17313fe6c5d39279.pdf

Media

Part of Recenzje i sprawozdania / Lud, 1926, t. 25

extracted text
RECENZJE 1 SPRAWOZDANIA.
Wstęp do ludoznawstwa polskiego. Lwów
1926. Nakład K. S. Jakubowskiego, str. 176. 8°.
Jako tom drugi lwowskiej bibljoteki slawistycznej, wyda­
wanej nakładem K. S. Jakubowskiego pod redakcją profesorów
F. Bujaka, J. Czekanowskiego i T. Lehra-Spławińskiego, uka­
zała się praca prof. J. St. Bystronia: „Wstęp do ludoznaw­
stwa polskiego”. Jak zostało zaznaczone w przedmowie, książka
ta powstała z notatek do wykładów, jakie autor wygłosił w trymesirze jesiennym w r. 1924/25 w uniwersytecie w Poznaniu
i w r. 1925/26 w uniwersytecie w Krakowie.
Książka została podzielona na dwie części główne : I. Ludoznawstwo jako nauka, str. 105. II. Przegląd zagadnień ludo­
znawstwa polskiego, str. 61. Część pierwsza skupia pięć na­
stępujących podrozdziałów : I. Istota ludoznawstwa, str. 28; II.
Storfuimk ludoEb wstwa do innych nauk. Zastosowania prak­
tyczne, str. 31; III. Źródia ludoznawstwa polskiego, str. 14;
IV. Rozwój badań ludoznawczych w Polsce, str. 16; V. Prze­
gląd literatury obcej, sir. 10. Część druga książki zawiera
sześć następujących podrozdziałów : I. Grupy etniczne, str. 13;
II. Grupy zawodowe i religijne, str. 11; III. Mowa i znaki, str. 6;
IV. Kultura umysłowa, str. 18; V. Kultura społeczna, str. 4;
VI. Kultura techniczna, str. 3. Książkę zamyka wykaz nazwisk
i objaśnienie skrótów. Każdy podrozdział składa się z kilku
lub kilkunastu artykułów. Po omówieniu każdego z nic ii autor
podaje i krytycznie omawia odpowiednią literaturę. W ten
sposób książka stała się obszerną bibljografją rozumowaną
etnografji polskiej, w czem niewątpliwie kryje się największa
jej wartość. Napisana ze znaną łatwością pisarską autora,
JAN ST. BySTROŃ.

T

100
bardzo inteligentnie, czyta się jednym tchem z niesłabnącem
zainteresowaniem. Równocześnie książka zawiera wiele poważ­
nych wskazówek do samodzielnych badań w pewnych dziedzi­
nach etnografji. Autor przejawił jeszcze jedną wielką zaletę :
jest nią powściągliwość w omawianiu spraw, które z natury
rzeczy musiały być poruszone, a które istotnie nie są objęte
zasiągiem zainteresowań osobistych autora Po tych słowach
szczerego uznania dla tej pożytecznej książki, musimy wypo­
wiedzieć kilka uwag i o ujemnych jej stronach.
Zacznijmy od tytułu : Wstęp do ludoznawstwa. Autor
na czterech pierwszych strofach stara się określić, czem jest
ludoznawstwo, wykazać jego zakres, zadania i cele, przyczem
przychodzi do następujących definicyj : „Najwidoczniej więc
ludoznawstwo nie zajmuje się „ludem”, lecz tylko pewnemi
treściami; nie dotyczy zatem całej grupy społecznej, lecz raczej
pewnych składników w kulturze różnych grup” (str. 4). Dalej
na str. 5 : „ludoznawstwo jest więc nauką o pewnych określo­
nych treściach kulturalnych, a nie o określonych grupach spo­
łecznych”. Cały pierwszy rozdział pod tytułem : „przedmiot
ludoznawstwa” jest bardzo niejasny i robi wrażenie, że autor
sam nie znalazł jeszcze właściwego prostego ujęcia dla przed­
miotu. Wreszcie na str. 7 dowiadujemy się, że : „w Polsce
możemy zawsze zamiast ludoznawstwa mówić o etnografji, choć
nie odwrotnie”. A więc ?... Definicja etnografji i etnologji zo­
stała jasno i wyczerpująco postawiona i omówiona w odpo­
wiedniej literaturze naukowej. Wyraz tego znajdujemy w pra­
cach A. Fischera i J. Czekanowskiego, drukowanych w „Ludzie”
w r. 1922. Znalazł też tam właściwą odprawę termin ludo­
znawstwo.
Wprowadzony przez J. Karłowicza jako polski odpowiednik
folkloru, nie odpowiadał swemu przeznaczeniu. Musiałby być
raczej przeobrażony w ciężkie i sztuczne luduznawstwo,—
ażeby mógł istotnie wyrażać wiedzę ludu—folk-lore, a więc to, co
lud zna, a nietylko to, co my wiemy o ludzie. Następnie pojęcie
to, na pierwszy rzut oka zrozumiałe i mające złudne cechy swojskości, rozszerzono i zaczęto niem ujmować wspólnie etnoiogję
i etnografję. Słowo ludoznawstwo nic nie wyraża, nic nie określa,
jest pojęciem naukowo niezróżnicowanem, mętnem i dlatego

ICI
powinno być wykluczone z prac poważnych. Ma się ono tak
do etnografji, jak krajoznawstwo do geogrsfji i używane być
może jako wyraz o zabarwieniu uczuciowem jedynie w płasz­
czyźnie i na poziomie krajoznawstwa.
Na str. 11 autor przychodzi do wniosku, że: „określenie
granic ludoznawstwa polskiego drogą teoretyczną nie jest —
jak narazie—możliwe i zapewne nigdy nie będzie”. Dziś prze­
cie żaden poważnie myślący etnograf nie będzie się wysiłal
w tym kierunku, bo byłoby to bezcelowem. Zamiast o etno­
grafji polskiej, należy mówić o etnografji Polski i wówczas
będziemy mówili o zjawiskach występujących na pewnym
obszarze, objętym np. naszą państwowością, jako dostępną
dla naszych badań.
Dadzą się wykreślić na tym obszarze drogi i zasiągi kultu­
rowe, które równocześnie przecinać będą wiele innych krajów.
Znaczenie histerycznych granic państwa, rasy, języka i t. p.
będzie występowało narówni z warunkami antropogeograficznemi. Będą się one przejawiały w pewnych swoistych ugru­
powaniach przejawów kulturowych. Praca etnografa musi
być skrupulatną, jak praca geologa. Mapa przejawów kulturo­
wych u ludu na ziemiach naszych powinna się dopasować
wiernie do podobnych map naszych sąsiadów, jak pasować
będą dwa arkusze map geologicznych sąsiadujących obszarów,—
wykonane w tej samej skali przez nieznających się nawet badaczów. Sprawa polskości tych przejawów kulturowych może
być omawiana dopiero, gdy badania dokładne pokryją cały
kraj nasz i naszych okolicznych sąsiadów.
Znacznie lepiej niż pierwszy, wypadł rozdział drugi książki,
omawiający stosunek ludoznawstwa do innych nauk. Do roz­
działu tego autor miał wzór w pracy prof. Fischera: „Znacze­
nie etnologji dla innych nauk” (Lud XXI).
Rozdział składa się z szeregu artykułów, poświęconych
stosunkowi etnografji do poszczególnych nauk i umiejętność.
Z zastrzeżeniem należy się odnosić do trzech kolejnych arty­
kułów, mianowicie : historja sztuki, muzykologia i filologja kla­
syczna. Dowodzenia autora na temat sztuki ludowej wykazują,
że zagadnienia te nie leżą w płaszczyźnie głębszych jego zainte­
resowań. Trudno się zgodzić z autorem, że : „podstawową ten-

102
dencją sztuki ludowej jest naśladownictwo wzorów wyższej sztu­
ki” (str. 50). Zbyt bezwzględnem uogólnieniem wydaje mi się po­
wiedzenie, że : „techniki, które dziś uchodzą za ludowe, są prze­
żytkiem dawnych, zarzuconych następnie technik” (str. 50).
Zasadniczo błędnem jest twierdzenie, że: „najwięcej może ory­
ginalności i rodzimości znajdzie się w działach technicznie najbardz’&j pierwotnych, a więc w geometrycznym ornamencie
drzewnym i ceramicznym, w zdobnictwie tekstylnem (z czem
i późnego pochodzenia wycinanki papierowe łączymy), wreszcie
w technice barwienia pisanek” (str. 50). Dyskusja na ten te­
mat zaprowadziłaby zbyt daleko. Zainteresowanego czytelnika
odsyłam do mej pracy : „Wycinanki i- ich przeobrażenia” (Lud
XXII), w której szereg tych zagadnień omawiam.
W półstronicowym artykule o muzykologji, na str. 51,
autor pisze: „instrumenty ludowe są przekształceniem, uproszcze­
niem instrumentów niegdyś używanych przez inne warstwy”.
Właśnie rzecz ma się całkiem odwrotnie. Autor powtarza
ogólny pogląd muzykologów, którzy, nie znając zupełnie materjałów etnograficznych z całego świata, przychodzą zbyt po­
chopnie do takich wniosków.
W artykule o filologji klasycznej autor mówi, że: „współ­
praca etnografa z filologiem oddać może cenne usługi, a to ze
względu na opracowanie materjału, jak też i ze względu na
jego uzupełnienie paralelami współczesnemi” (str. 52). Niewątphwie, że cały szereg zwyczajów i wierzeń klasycznych
staje w zupełnie innem świetle, gdy próbujemy interpretować
je ze stanowiska etnograficznego Ale też i do fałszywych do­
chodzić można wniosków, gdy fakt współwystępowania jakichś
obrzędów, nazwy pochodne i t. d. będziemy za przykładem
wielu filologów klasyków uważali jedynie za przejawy wpływów
kultury klasycznej.
W artykule „Medycyna”, autor słuszms twierdzi, że:
„bardzo doniosłe znaczenie ma znajomość wierzeń ludowych
dla psychopatologji“ (str. 55). Jednakże niejasnem wydaje się
twierdzenie, że: „szereg chorób powstaje na tle tradycyjnych
wierzeń”. Objawy schorzeń schizofrenicznych i pewne kon­
strukcje myślowe w świece wierzeń ludowych będą miały
wspólne źródła w głębiach jaźni.

103

W rozdziale trzecim, omawiającym: „źródła ludoznawstwa
polskiego”, w artykule poświęconym muzeom etnograficznym
autor nie wyjaśnia istotnego i tak ważnego znaczenia muzeów
dla nauki, dla społeczeństwa i dla państwa.
W artykule: „Zbieranie współczesnego materjału” czytamy,
że: „najlepszym etnografem jest niewątpliwie ten, który z jednej
strony prowadzi studja teoretyczne, z drugiej zaś strony utrzy­
muje ciągły kontakt z życiem wsi w rozmaitych okolicach.
Nie są to jednak typy częste i zazwyczaj mamy do czynienia
albo z etnografami, opisującymi dobrze im znaną praktycz­
nie kulturę takiej, czy innej okolicy, albo też z etnografami
bibliotecznymi, którzy 'dochodzą do wniosków na podstawie
materjału zaczerpniętego z publikacyj”. Następnie dodaje:
„mimo to i tu nie zawadzi kontakt praktyczny ze wsią”
(str. 76). Tu trudno się zgodzić z prof. Bystroniem, który po­
błażliwość swoją doprowadza do granic niedopuszczalnych.
Etnograf, który nie zna życia ludu, nie widział wsi i nie stykał
się z ludem, nie jest etnografem.
Tak nazwany przez autora etnograf bibljoteczny
jest pewnym przeżytkiem. To nie etnografowie bibljoteczni—
to kompilatorzy. Nieznajomość wsi i życia ludu przejawia się
w ich pracach w koncepcji sztucznej i częstokroć fałszywych
wnioskach. Współczesne metody badania wykluczają podobne
przeżytki.
Bardzo dobrym jest rozdział IV: „Rozwój badań ludo­
znawczych w Polsce”. Autor bardzo skrupulatnie zgromadził
i w porządku ułożył rczsiane po różnych dziełach i czasopis­
mach wiadomości o wszystkich pracownikach ńa polu etno­
grafji i etnologji w Polsce.
Bardzo słabe wypadł rozdział V, obejmujący „przegląd
literatury obcej”. Błędne' wiadomości podaje autor w prze­
glądzie etnografji krajów romańskich.
W części drugiej na wyróżnienie zasługuje rozdział pierw­
szy :—„grupy etniczne”, oraz drugi — „grupy zawodowe i reli­
gijne”. W III rozdziale: „Mowa i znaki” daje autor krótką
charakterystykę grup językowych na ziemiach polskich oraz
języków specjalnych jak język złoczyńców, więźniów, handla-

104

rzy wędrownych i t. p., omawia onomastykę, twórczość języ­
kową i znaki konwencjonalne.
W rozdziale IV : „kultura umysłowa” charakteryzuje autor
literaturę ludowa, sztukę, muzykę, wiarę i wiedzę, lecznictwo.
Mamy tu w odmiennej formie wypowiedziane te same myśli,
które już autor podał w pierwszej części pracy w odpowied­
nich ustępach rozdziału drugiego p. t.: „Stosunek ludoznawstwa
do innych nauk”.
W rozdziale piątym autor omawia kulturę społeczną, rozu
miejąc pod tern pojęciem kulturę współżycia, a więc organizację
życia społecznego, towarzyskiego, prawnego, gospodarczego
i religijnego. Do tej grupy zalicza i kulturę obrzędową, jako
objaw organizacyjny grupy.
Wreszcie ostatni rozdział, szósty, poświęcony jest kulturze
technicznej. Na niecałych trzech stronicach jest mowa o kultu­
rze cielesnej, odzieży, osadach, budownictwie, sprzętach, zdoby­
waniu surowców i ich przetwarzaniu. Jest to dział zupełnie
obcy dla autora, który główne zamiłowania swoje skierował
w stronę pieśni ludowej. To też rozdział ten ogranicza się do
podania bibljografji polskiej i przygodnego zacytowania nie­
których dzieł z literatury obcej.
Od czasów „Zwyczajów żniwiarskich w Polsce” i „Sło­
wiańskich obrzędów rodzinnych”, napisanych jeszcze na ławie
szkolnej, jest to pierwsza większa i poważniejsza praca prof.
Bystronia. Autor sam bardzo dokładnie zdaje sobie sprawę
z trudności i braków swego dzieła.
Mówiąc c nierównomierności opracowania, zaznacza, że
„niektóre rozdziały są opracowane pośpiesznie, jakgdyby z lek­
ceważeniem, inne są może zbyt obszerne w stosunku do cało­
ści, która w mysi zamierzeń autora miała być możliwie zwię­
zła; pominięto zapewne wiele rzeczy, o których należało pa­
miętać” (str. 1).
W następnem wydaniu, (które aby zjawiło się jak naj­
prędzej), autor zapowiada gruntowne przepracowanie swej książki.
Powodowany tą nadzieją rozpisałem się obszerniej, uwa­
żając za swój obowiązek podzielić się z „Ludem” mojemi ob­
serwacjami. Mimo tych wszystkich wskazanych niedociągnięć,
książkę profesora Bystronia uważam za dzieło bardzo poży^

105

teczne dla rozwoju naszej nauki. Jest to owoc ciężkiego zma­
gania się z tysiącem trudności na katedrze uniwersyteckiej.
Należy się prof. Bystroniowi serdeczna podzięka za trud i ży­
czenia dalszej, równie pożytecznej dla näs wszystkich pracy.
Eugenjusz Frankowski.
LUDWIK KUBA: Czteni o Lužici. Cesty z roku 1886—1923.
Vydavatelstvo Družstevní práce z. sp. s. r. o. v Praze 1925.—
str. 282, 60 barwnych ilustracyj, 5 rysunków, 4 dodatki nuto­
we, 1 mapa.

Znakomity znawca ludowych pieśni słowiańskich, Czech
Ludwik Kuba, szczególnem umiłowaniem otoczył drobny a bo­
hatersko o swą duszę walczący naród Serbów Łużyckich. Niepo­
spolity talent pisarski i malarski pozwolił mu dać nam tę przępiękną „Czytankę o Łużycy”, która wabi i pieści wzrok sześć­
dziesięcioma ślicznemi obrazkami, przedstawiającemi nam lud
łużycki, jegc piękny kraj, ciekawe i tak ładne stroje i zwyczaje.
Styl książki przykuwa swą żywością. Są to właściwie
w jedną całość zebrane poszczególne artykuły, zamieszczone
przez autora w prasie czeskiej w latach 1886—1923. Szkice
te, lekko kreślone mają i dużą wartość naukową, przynoszą
bowiem wiele z folkloru łużyckiego, opisują pieśni i tańce lu­
dowe (z dodanemi nutami !). Przedstawione są i dzieje naro­
dowego odrodzenia Łużyc, wśród nieustannej a tak ciężkiej
walki, jaką toczy 150-tysięczna garstka Łużyczan. Są tam
i wspomnienia o Polsce, np. o Bolesławie Chrobrym, czczonym
przez lud łużycki jako bohaterze walk Słowian z Niemcami.
Książka Kuby jest pierwszorzędnem zdarzeniem na polu
ludoznawstwa tak mało na ogół znanego terenu łużyckiego.
I jest także pięknem świadectwem słowiańskiej pracy Czechów,
żywo się zajmujących losem małego brata plemiennego. A jako
dzieło dające niemal wszystko to, co o Serbach Łużyckich
wiedzieć należy, zasługuje na jak najszybszy przekład na ję­
zyk polski—gdyż niczego podobnego w naszej literaturze słowianoznawczej nie mamy.
Henryk Batowski.

106
MAX TILKE. Osteuropäische Volkstrachten in Schnitt und
Farbe. Wyd. E. Wasmuth. Berlin 1926 r. folio str. 35, tablic
96, rozm. 30X23.
Autor pracy „Orientalische Kostüme in Schnitt und
Farbe” i „Studien zur Entwicklungsgeschichte des orientali­
schen Kostüms”, wydanych w roku 1923 wystąpił z nową
pracą z tej samej dziedziny, obejmującą Wschód Europy. Po
krótkiej przedmowie, autor podaje kolejno opis 96 barwnych
tablic. Omawia szczegóły danego stroju, zwraca uwagę na
pokrewieństwo krojów, starając się wyróżnić typy i wykazać
ich rozwój. Zdaje on sobie sprawę, że nie wyczerpuje wszyst­
kich dawnych i obecnych typów. Życzeniem jego jest dostar­
czenie inaterjału artystom i w tym celu podaje przeważnie
stroje barwne i w jego mniemaniu gustowne. W przeglądzie
strojów uwzględnione zostały kraje bałkańskie, Węgry, Polska,
Rumunja, Rosja, kraje nadbałtyckie i Laponja. Polsce poświę­
ca trzy tablice. Na pierwszej przedstawia kaftan brokatowy
króla Jana III, z Muzeum w Budapeszcie, na drugiej tablicy
wyobraża sukmanę z okolic Lwowa, o czem nie wzmiankuje,
znajduje się ona w Muzeum etnograficznem w Berlinie. Autor
nazywa ją: „sukmana czyli kontusz”. Na trzeciej tablicy wi­
dzimy koszulę kobiecą z okolic Borszczowa, naszywaną na
rękawach nicią czarną i srebrną, z Muzeum w Hamburgu,
oraz jakę wełnianą, którą autor zanotował na dworcu kolejo­
wym w Brześciu nad Bugiem. Oto i wszystko z Polski.
W podobny, aczkolwiek znacznie bogatszy sposób przedstawiają się materjały z innych krajów. Materjały pochodzą
głównie z kilka muzeów mianowicie z Berlina, Hamburga i Bu­
dapesztu. Przedstawiony, aczkolwiek niekompletny, materjał
ilustracyjny jest wykonany bardzo starannie i z tego względu
ta nowa praca znanego już autora zasługuje na baczną uwagę.

Eugenjusz Frankowski.
H. Th. BOSSERT.
Volkskunst in Europa. Wyd. E. Wasmuth, Berlin 1927, foljo, str. XII-46, tablic 182, rozm. 40X30 cm.
Znany autor dzieła „Ornameutwerk”, wydanego w roku
1924, podjął pracę zebrania dzieł sztuki ludu całej Europy
w jednym tomie. Wydawnictwo to wygląda imponująco. Na

107

132 tablicach wielkiego formatu, z których 100 jest wielobarw­
nych, autor rozmieścił około 2100 przedmiotów. Zdjęcia foto­
graficzne, oraz uwzględnienie kilkunastu barw, oddających
wiernie oryginały, są ostatnim wyrazem techniki. Reprezen­
towane są wszystkie kraje Europy, w kolejności mniej więcej
geograficznej, poczynając od krajów północnych, kończąc na
Rosji. Na kilku tablicach poświęconych poszczególnemu kra­
jowi autor skupia przedmioty, przedstawiające sztukę danego
ludu. Materjały pochodzą z muzeów wszystkich omawianych
krajów. Nie zostało uwzględnione budownictwo oraz, częścio­
wo, strój. Autor zapowiada ich opracowanie w następnym
tomie. Z natury takiego wydawnictwa wypływa pewna dorywczość w wyborze i układzie materjału. Mimo to w dziele
tem znajdzie bogaty materjał zarówno etnolog, jak i historyk
sztuki, artysta i przemysłowiec. Polsce poświęcono pięć i pół
tablic. Materjały pochodzą z Muzeum Etnograficznego i Naro­
dowego w Warszawie oraz Trocadero w Paryżu, i z Muzeum
Etnograficznego w Wiedniu. Na pierwszej tablicy ugrupowano
hafty na płótnie, wełnie i skórze z Wilanowa, Krakowa, Puł­
tuska i Nowego Targu, na drugiej—koronki śląskie oraz wy­
roby z drzewa i metalu z góralszczyzny. Trzecia tablica sku­
pia wycinanki i malowanki na papierze, czwarta przedstawia
ceramikę, obraz na szkle i łowicki dzbanuszek z jajka. Piąta
tablica obejmuje ceramikę huculską, szóstą—tkaniny i kilimy
łowickie, kurpiowskie i radomskie. Wszystkie tablice poprze­
dza dokładny wykaz i krótki opis przedmiotów, miejsc i cza­
su ich powstania, oraz muzeów, w których się przechowują.
W obszernej przedmowie autor zaznacza, że zainteresowanie
sztuką ludową rozwinęło się stosunkowo niedawno, niestety,
wówczas dopiero, kiedy sztuka zaczęła zamierać. Wielkie
muzea Europy poświęcone przeważnie wytworom ludów egzo­
tycznych poświęcały Europie bardzo małe uwagi i miejsca.
Należy się cieszyć, że międzynarodowa Komisja współpracy
umysłowej przy Lidze Narodów zwróciła uwagę na konieczność
utworzenia wielkiego Muzeum, poświęconego sztuce wszystkich
ludów Europy i zamierza zwołać specjalny Kongres międzynaro­
dowy w sprawie sztuki ludowej. Zanim to nastąpi i zanim będzie­
my mogli oglądać takie muzeum, praca dr. Bosserta jest pierwszą

108

próbą syntetycznego przedstawienia całokształtu sztuki ludo­
wej w Europie. Z tak trudnego zadania wywiązał się autor w spo­
sób bardzo zadawalniający, technicznie znakomity, za co należą
mu się wyrazy wielkiego uznania.
Eugenjusz Frankowski.
VLADIMIR MICZAN : Obrázky z Horní a Dolní Lužice. Ná­
kladem Biblické Jednoty. V Brnie 1926.—str. 112, 68 ilustracyj*
(Cena 12 kor. czfeskosł. Zamawiać można u autora: VI. Miczan:
Brno, Kotlárzská ul. 8).
„Obrazki z Górnej i Dolnej Łużycy” są nader ciekawem
wydawnictwem. Przedstawiają 68 dobrze wykonanych zdjęć
świątecznych i zwykłych ubiorów, dalej strojów weselnych
i żałobnych, prac wiejskich, typów ludowych i krajobrazów.
Każde prawie zdjęcie—przeważnie reprodukcje—posiada wska­
zówkę o pochodzeniu. Część ilustracyjna książki poprzedzona
jest przedmową w językach : czeskim, francus., angiels., ro­
syjskim i polskim, zawierającą ogólne uwagi o kraju i ludzie
łużyckim. Nadto przynosi dzieło szereg pięknych utworów
poetów łużyckich, oraz ich czeskie przekłady, wreszcie wiersze
oryginalne, Łużyeom poświęcone. Na końcu—niezbyt dokładna—
bibljografja o Łużycy. Materjał ilustracyjny jest istotnie dla
etnografji słowiańskiej cenny.
Hemyk BatowskL
PAUL ElSNER. Volkslieder der Slawen. Leipzig. Bibliogra­
phisches institut. 1926. Str. 32 560 opr. 4.25 mk. niein.
Wybór ludowych pieśni słowiańskich przełożonych i obja­
śnionych przez P. Eisnera zawiera wielką ilość najbardziej ty­
powych śpiewek rosyjskich, ruskich, białoruskich, polskich,
łużyckich, czeskich, słowackich, słoweńskich, chorwackich,
serbskich i bułgarskich.
Wydawca opanował istotnie wielki materjał, a nie szczę­
dził trudu, by w języku niemieckim oddać możliwie wiernie
wszystkie właściwości ludowej poezji słowiańskiej, a przez od­
powiednie objaśnienie ułatwić obcemu czytelnikowi zrozumie­
nie nieznanych mu szczegółów kulturalnych.
Z powodu znacznej ilości tekstów, jakie w zbiorze tym
zostały uwzględnione po raz pierwszy, nie brak pewnych prze-

109

oczeň. Tak np. w dziale polskich objaśnień (s. 509) mówi wy­
dawca o „Ladzie” (nie „Ład” !) Kolberga, jako dziele 22 tomowera (zamiast. 23 Ł), dalej wycbodzącem. Wedle p. E. ko­
misja antropologiczna Akademji Umiejętności istnieje przy
„Akademie der Künste”.
Objaśnienie pieśni „Kosak und
Mädchen” na s. 510 jest zupełnie mylne, gdyż mamy tu do
czynienia z wpływami ruskiemi. Wreszcie bardzo dotkliwie daje
się odczuć brak podania źródeł, z których p. Eisrer tłumaczy.
Mimo tych usterek książka Eisnera będzie mieć duże zna­
czenie propagandowe dla ludowej poezji słowiańskiej, która
z wyjątkiem pieśni rosyjskiej i południowo-słowiańskiej jest
dla Zachodu zupełna terra incognito.
. ,
.
J

Adam rischer.
DÓNAJ HERMAN: Kolędy Górnośląskie czyli opis zwyczaji
ludowych w czasie Bożego Narodzenia oraz 32 starych kolęd
górnośląskich z melodjami zebranych z ust ludu. Bytom 1925,
8 ka, str. 117.
Z wielką miłością, z ukochaniem tego wszystkiego, co
nasze, co polskie, zbierał autor zwyczaje związane z obcho­
dem świąt Bożego Narodzenia na Górnym Śląsku pod godłem
ewangelicznem : „zbierajcie okruszyny, aby nic nie zginęło”,
a pracę swoją uzasadnia, mówiąc: „Ponieważ w naszych cza­
sach wszystkie zwyczaje z różnych przyczyn poszły w zapom­
nienie, przeto spisałem to, co sam wiedziałem i co udało thi
się zebrać od innych starszych osób, aby to, co nasi ojcowie
ściśle zachowywali, przekazać potomności, a przez to przy­
pomnieć starszym osobom dawniejsze wesołe zwyczaje, a młod­
szym pokazać, jak to dawniej święta Bożego Narodzenia ob­
chodzono” .

Ale nie wszystko jeszcze zaginęło, jak o tern mówi autor,
opisując różne szczegóły obrzędowe. Nie przepomniał on tu
niczego, zebrał materjału bardzo wiele i podał go z dokładnością
dużą. I tak w opisach idzie kolejno : wilija, przygotowanie do
wieczerzy wilijnej, drożdże, strzelanie z biczów na wiwat, dalsze
przygotowania do wieczerzy wigilijnej, opłatek, wieczerza wilijna,
śpiewanie kolęd, dzieciątko czyli podarki wilijne, gwiazda
z opłatków, szopka, betlejka, żłobek, jasełka, choinka-drzewko,

110
bydło w wiliję o północy rozmawia pomiędzy sobą, obchód księży,
pastuszkowie, dziewczęta szkolne chodzące z kolebką po kolędzie,
kolęda w towarzystwach, wróżby, trzy msze święte, święcenie
owsa w kościele, kolędowanie dorosłych młodzieńców w dzień
świętego Szczepana, „w święty Szczepan każdy sobie pan”,
mąż wypowiada służbę żonie, czyli żąda kolędy i odwrotnie,
przebijanie koni, ząbrowanie koni, święcenie wina, nowy rok,
święto świętych Trzech Króli, święcenie wody, święcenie kredy,
Trzej Królowie, Herod, drugie przedstawienie Heroda, wreszcie
na końcu jeszcze 13 kolęd luźnych.
Kie znaliśmy tych zwyczai świątecznych Górnoślązaków,
aż dopiero z tej pracy dowiadujemy się, że są one takie same,
jak w innych okolicach Polski, a naloty niemieckie przypró­
szyły je tylko tu i ówdzie i to w bardzo małej cząsteczce.
Praca p. Dónaja to cenny nabytek dla polskich etnografów.
Seweryn Udziela.
Zbiór starych górnośląskich pieśni ludowych z nutami
według dr. med. Rogera. Zestawił i wydał Paweł Gatzka,
dyr. Banku ludowego w Raciborzu i prezes raciborskiego
okręgu śpiewackiego. Wydanie pierwsze 1—30000. Nakładem
Związku Górnośląskich Kół Śpiewackich.—Bytom 1820—16-ka,
str. 94.
Wydawca pisze w przedmowie : „Bynajmniej nie liczę sobie
tego jako szczególną zasługę, bo okazałem się tylko niecier­
pliwszym od wielu innych, którym również drogą jest pieśń
polska. Więc zabrałem się do dzieła, skoro tylko zdobyłem
rzadkie dzisiaj już bardzo „Pieśni Ludu Polskiego w Górnym
Śląsku” zebrane w 1862 r. i wydane 1880 r. z muzyką przez
dr. med. Juljusza Rogera, A co go nakłoniło do tegc wyda­
nia? Oto pisze: „Ponieważ ślady naszych starych górnośląskich
pieśni ludowych poczynają się niestety zacierać, gdyż znikąd
nie doznały opieki, a żelazny system germanizacyjny wypierał
je, gdzie i jak mógł, — przeto postanowiłem zebrać w niniejszem dziełku wiązankę naszych starych piosenek, aby je wy­
dobyć z zapomnienia i podać zwłaszcza młodszemu pokoleniu,
jako strawę duchową z nieprzebranej naszej skarbnicy narodowej”.

111
Wybrał więc 70 pieśni z dzieła dr. Rogera i wydał w bar­
dzo wielkiej liczbie egzemplarzy, aby nie brakło jej pod żadną
strzechą wieśniaczą i górniczą Górnoślązaka i aby krzepiły lud
związany w bardzo liczne Kółka Śpiewaków do dalszej c:chej,
wytrwałej, ale jak dotąd skutecznej walki z náporem german­
ii111-

Seweryn Udziela.

DOLINA JAN : Pieśni ludowe Górnego śląska z melodjami.
Z ust ludu zebrał. ... Melodje spisał Teodor Wast. Zeszyt I—
8-ka mała, str. 32 — Bytom 1320. Nakładem T. Cieplika, dy­
rektora konserwatorjum w Bytomiu.
„W piosenkach ludowych Górnego Śląska, które to matki
i ojcowie nasi zachowali i najpiękniejsze melodje do nich wy­
śpiewał', jest wypowiedziane wszystko tak w słowach jak
i w melodjach. Są w nich melodje poważne, bardzo smutne,
wesołe, żartobliwe i t. d. Wszystko, co nasi ojcowie czuli, to
w pieśniach słowami i melodją wypowiedzieli. To też warto,
abyśmy piosenki te naszym pokoleniom przekazali”.
„Z tej przyczyny więc już około roku 19Í5 powziąłem
myśl, by to, co się jeszcze da zebrać i dla potomności rato­
wać, co mi się też po części udało”.
Tętni pięknemi myślami przejęty autor wydał 25 pieśni
z nutami z powiatu bytomskiego, kozielskiego, opolskiego,
strzeleckiego i tarnogórskiego. Przy każdej pieśni zaznaczył
miejscowość, z której pochodzi i podał imię i nazwisko śpie­
waka, czy śpiewaczki.
Wydanie bardzo staranne uzupełni zapewne zbiory „Pieśni
Górnośląskich” Łukasza Walisa, które obecnie drukuje Polska
Akademja Umiejętności.
Seweryn Udziela.

„Aus dem Beuthener Lande. Heimatkundliche Beilage
der Oberschleisischen Zeitung” I Jahrgang 1924—Bytom.
O ludzie polskim na Górnym Śląsku wiemy bardzo mało.
Polskich prac etnograficznych mamy zaledwie kilka, jak : dr
Rogera: „Piąśni ludu polskiego na Górnym Śląsku”, — Lucjano
Malinowskiego: „Ueber die oppelnsche Mundart in Oberschle­
sien”,—tudzież : „Powieści ludu polskiego na Górnym Śląsku”,—

112
Oskara Kolberga : „Śląsk Górny”, — wreszcie szereg drobnych
artykułów rozsianych po różnych czasopismach i trudnych do
odszukania. Z niemieckich prac korzystać musimy bardzo
ostrożnie, bo pisane są zwykle pod hasłem, że Górnoślązacy
to Memcy, albo przynajmniej oddawna zniemczeni Słowianie,
a materiał etnograficzny, bądź to przez słabą znajomość języka
polskiego, bądź też rozmyślnie tak jest dobierany i zestawiany,
aby mógł „...die Nachweis bringen lassen, dass das urgermanische Element einen wesentlich stärkeren Anteil an der
volkstümlichen Gestaltung in Schlesien hat, als die verhältnis­
mässig kurze slavische Zeit”. (Dr. Günther Grundmann: „Der
Oberschlesier”, 1927, str. 47—Wrocław).
W czasie mojej majowej tegorocznej wycieczki na Śląsk
Górny, zwrócił moją uwagę p. Konstanty Prus, znakomity znawca
literatury górnośląskiej i o Górnym Śląsku na tygodniowe do­
datki do dzienników niemieckich górnośląskich, wydawane po
stronie niemieckiej, w których znajduje się bardzo wiele materjału etnograficznego z polskiego Śląska, podanych zupełnie
rzeczowo i był łaskaw ofiarować mi 30 numerów „Ans dem
Beuthener Lande” z roku 1924 i 1925. Z wielką ciekawością
i z miłem zdziwieniem przestudjowałem ten materjał, a zainte­
resuje on także z pewnością czytelników „Ludu”, gdy podam,
co się tam znajduje i czego tam można szukać.
Dodatek ów pojawia s»ę regularnie raz na tydzień, a obej­
muje dwie kartki wielkości 36X23 cm. Z roku 1924 posiadam
tylko numera: 2, 4, 8, 11, 12, 13 i 14, 15, 18, 22, 23,' 24, 25,
26, 27, 29, 30, 31, 32, 34, 33, 36, 37, 43, 44, 47, 48 i 49,
a z roku 1925 numer 1 i 14.
W numerach tych umieszczono parę artykułów większych,
jak: „Wielkanocne zwyczaje ludowe w Bytoinokiem” (Nr. 13 i 14),
„Przyrządzanie potraw dawniej: żur, kapusta i ziemniaki” (Nr.
22. i 27), „Stroje wieśniaków w Oleśnie” (Nr. 29 i 30), wreszcie
mnóstwo artykułów i zapisków. Mamy tu: „Legendę o św.
Jacku”, „Podania z Wieszowy: Kościół i Korona zapadła,
Źródło bł. Sarkandra, Biała Pani”, „Podania z Miechowie” (4),
„Podania z Rokitnicy” (3), „Podania bytomskie” (2), opowia­
dania o skarbnikach, o topiefcach, przesądy z różnych miejsco­
wości, gry i zabawy młodzieży, napisy na nagrobkach, wiersze

113

dziecięce, podania o kapliczkach i krzyżach przydrożnych itd.
Wogóle w owych 30 numerach „Aus dem Beuthener Lande”
z r. 1924 i 1925 znajdujemy 61 większych i mniejszych arty­
kułów i zapisków etnograficznych, t
Cały ten materjał wykazuje, że zwyczaje, obyczaje, prze­
sądy i zabobony Górnoślązaków nietylko, że są nader zbliżone
do zwyczajów, obyczajów, przesądów... ludu krakowskiego, ale
w przeważnej części są zupełnie takie same i stwierdzają niezbi­
cie, iż kilkowiekowe oderwąnie Śląska od Polsk: i germanizowanie ludności wszelkiemi sposobami nie zdołało zatrzeć wspól­
ności rodowej mieszkańców tych prowincyj rdzennie polskich.
Seweryn Udziela.
PROHRAMMY DO ZBYRANNJA MATERJAŁIW ZWYCZAJEWOHO
PRAWA, wyrobieni w Komisji dlja wyuczuwannja zwyczajewoho

prawa Ukrainy za redakcijeju prof. A. E. Krystera keriwnyczoho nad pracjamy Komisji. (Ukraińska AkademjaNauk, Zbirryk
Socijalno-Ekonomicznoho Widdiłu) Kijów 1925.
Kijowska Akademja Umiejętności wydała w roku 1925
kwestjonarjusz, opracowany przez prof. Arnolda Krysterą, do­
tyczący prawa zwyczajowego. Obszerny ten kwestjonarjusz
obejmujący 735 pytań, ułożony jest systematycznie, wedle głów­
nych działów prawa prywatnego. Jest ich cztery: dział prawa
rodzinnego, spadkowego, rzeczowego i obowiązkowego. Każdy
z tych działów zawiera kilka części, które w dalszym ciągu
rozpadają się na rozdziały, zawierające znów szereg droDniejszych ustępów. Prawo rodzinne rozpada się na trzy
części obejmujące 1) prawo małżeńskie, 2) stosunek rodziców
do dzieci, 3) prawo opiekuńcze. Jak wspominaliśmy, każda
z tych części dzieli się na rozdziały. 1 tak np. część traktująca
0 prawie małżeńskiem zawiera następujące rozdziały : a) mał­
żeństwo i umowy małżeńskie, b) unieważnienie małżeństwa
1 rozwód, c) skutki prawne małżeństwa. Każdy z tych roz­
działów dzieli się na ustępy, a więc rozdział pierwszy obejmuje
ustępy odnoszące się do warunków, zdolności do zawarcia
małżeństwa, oraz przeszkód małżeńskich; rozdział drugi ustępy
traktujące o unieważnieniu małżeństwa i rozwodzie, trzeci
Lud T. XXV.

8

114

wreszcie ustępy dotyczące stosunków osobistych i majątkowych
małżonków.
Dział prawa spadkowego obejmuje dwie części : 1) o spad"
kobiercach i 2) o spadkobraniu. _ Prawo rzeczowe dzieli się
na części dotyczące: zasad prawa rzeczowego, prawa własności
i posiadania, oraz ciężarów rzeczowych. Włączone do tego
działu są części traktujące o prawie agrarnem i wodnem.
Ostatni wreszcie dział, prawa obowiązkowego, zawiera nastę­
pujące części: zasady prawa obowiązkowego, umowy, odpo­
wiedzialność za szkodę.
Do kwestjonarjusza dołączona jest obszerna bibljografja
obejmująca około 250 pozycyj dzieł i rozpraw traktujących
o ukraińskiem prawie zwyczajowem.
Karol Koranyi.
Rechtsbrauch m:a Kinderspiel.
Untersuchungen zur deutschen Rechtsgeschichte und Volkskun­
de (Sitzungsberichte der Heidelberger Akademie der \ issenschaften. Philosophisch-historische Klasse, Jahrgang 1920. 7 Ab­
handlung. Heidelberg 1920 str. 64).
Powyższa rozprawka składa się z dwóch części, z któ­
rych pierwsza traktuje o udziale dzieci w życiu prawnem, druga
zaś o zawartych w zabawach dziecięcych zwyczajach prawnych.
Przykładem dla grupy pierwszej są : czynny udział dzieci
przy ustalaniu granic, przez obchodzenie tychże, przy której
to sposobności bito dzieci, aby sobie dobrze wszystko zapa­
miętały. Udział' dzieci zaznaczał się też niegdyś w prawie
karnem, zwłaszcza przy wykonywaniu kary na czci. Skaza­
nego na stanie pod pręgierzem dzieci lżyły i obrzucały błotem.
Niekiedy znów wysługiwano się dziećmi w wykonywaniu pe­
wnych czynności prawnych (np. odnoszenie kuli). Znany jest
wreszcie i dziś jeszcze praktykowany zwyczaj udziału dzieci
w losowaniu. Zastanawiając się w łączności z tern ostatniem,
nad znaczeniem niewinności dziecka wspomina autor o mocy
czarodziejskiej członków dziecięcych, o sile magicznej krwi
dziecka, wreszcie o ofiarach budowlanych (Bauopfer), do których uży wano dzieci.
EBERHARD von KÜNSSBERG:

115

W części drugiej "stara się autor wykazać przetrwanie
w zabawach dziecięcych dawnych zwyczajów prawnych z dzie­
dziny prawa publicznego, prywatnego (kupno, zastaw, daro.
wizna) prawa karnego (ślady prawa azylu) i prawa proce­
sowego.
Karol Koranyi.
KELLER ALBRECHT. Der Scharfrichter in der deutschen
Kulturgeschichte (Bücherei für Kultur und Geschichte heraus­
gegeben von Dr. Seb. Hausmann. Band 21) Bonn-Leipzig
1921, str. VIII + 324.
Pierwsza wiadomość o zawodowym kacie w Niemczech
pochodzi z XÏII wieku. Poprzednio, częściowo i potem obo­
wiązany był sam oskarżyciel do przeprowadzania egzekucji.
Zmiana postępowania sądowego, wprowadzenie tortur, powo­
duje konieczność ustanowienia stałego kata. Zawód katow­
ski przyczynił się do zajęcia przez kata odrębnego stanowiska
w społeczeństwie. Stoi on do pewnego stopnia poza jego na­
wiasem. Omówiwszy szczegółowo powyższe kwestje przecho­
dzi autor do przedstawienia czynności zawodowych kata. Po­
rusza tu autor kilka interesujących szczegółów, jak wykony­
wanie kary na zmarłych zbrodniarzach, samobójcach, których
grzebanie aż po koniec prawie XVIII wieku należało do kata,
wreszcie przytacza ciekawe wypadki wykonywania egzekucji
na zwierzętach. I tak w roku 1474 stracono w Bazylei koguta
za to, że zniósł jajo, w 1553 we Frankfurcie nad Menem dwie
świnie, które zabiły dziecko, a w 1621 na podstawie wyroku
fakultetu prawniczego w Lipsku wykonano karę śmierci na
krowie za zabicie kobiety ciężarnej. Ważnym dla etnologa
jest rozdział p. t. kat w życiu ludu (Der Scharfrichter im
Volksleben), traktujący o czynnościach lekarskich kata, oraz
o kacie i egzekucji w zabobonie ludowym. Lud wierzy w moc
leczniczą krwi straconego, jego tłuszczu i skóry. Palec wisielca
.schowany w pugilaresie przynosi bogactwa. Sznur z szubie­
nicy chroni od niebezpieczeństwa; służy do ułaskawiania dzi­
kich koni. U stóp szubienicy rośnie zrodzona z nasienia wi­
sielca mandragora (alrauna, pokrzyk) przynosząca szczęście
temu, który ją posiada, ale której zdobycie połączone jest
z narażeniem życia.

8*

Il6

Uzupełnienie zwyczaju ostatniej uczty skazańca, o czem
mamy wzmiankę w powyższej pracy, znajdujemy w rozprawie
Dr. Lutza Mackensena p. t. henkersmahl und Johannis­
minne (Zeitschrift der Savigny - Stiftung. Germanistische Ab­
teilung Weimar 1£2íl Band 44. s. 318 -324). Najwcześniejsza
wiadomość o tym zwyczaju pochodzi z 15 wieku.
Karol Koranyi.
CLAUDIUS FRH. von SCHWERIN : Die Formen der Haussu­
chung in indogermanischen Rechten (Rechtsgeschichtliche Stu­
dien, Heft 1. München, Berlin, Leipzig 1924 str. 47).
Powyższa rozprawka traktuje o prastarym zwyczaju,
znanym wszystkim prawom indoeuropejskim, szukania w obcym
domu rzeczy skradzionej. Obok praw germańskich cytuje
autor pomniki prawne ruskie, dalej statut litewski (z roku
1529.XII 2.) oraz prawo czeskie. W ostatnio wspomnianych
prawach brak bliższych postanowień, z jakiemi się spotykamy
w źródłach rzymskich, greckich i germańskich, odnośnie do
stroju tego, który szuka w obcym domu rzeczy skradzionej,
Wedle niektórych praw ma on występować w koszuli, wedle
innych całkiem nago z opaską na biodrach. Uzasadnienia
tych postanowień szuka autor w wyobrażeniach magicznych.
Nagość chronić ma szukającego przed czarami, jakiemi zło­
dziej otoczył rzecz skradzioną, a zarazem ma czary te unie­
szkodliwić.
W ostatniej części rozprawy zajmuje się autor innemi
formami szukania rzeczy skradzionej, a więc przy udziale są­
siadów, świadków, przy pomocy urzędnika, a wreszcie postę­
powaniem, gdy pan domu wzbrania szukającym wstępu.
Karol Koranyi.
*

Pro mistyku hajiłok — studija
z ukrajinśkoji hłybyny, str. 23. Wyd. „Dobra Knyżka” —
Lwów 1922.
Rozprawka podaje szereg dowolnych etymologa na tle
staroindyjskiego słownika.
Za podstawę swej pracy wziął autor różne dialektyczne
nazwy jednego obrzędu wiośnianego, jak : hajiwka, jahiłka,
KSENOFCNT SOSENKO:

117

jahiwka, ahiwka, habiwka, hajiłka, hałahiwka i stara się dla
każdego wyrazu znaleźć odpowiednik w sanskrycie.
Autor nie orjentuje się niestety, że wszystkie te wyrazy
powstały przez raetatezę dwu pierwszych zgłosek z wyrazów
hajiwka, hajiłka, oraz że chodzi tutaj o najzwyklejsze w gwa­
rach ruskich mieszanie spółgłosek h i / (i niezgłoskotwórczego). Praca dała wyniki zupełnie mylne, ponieważ autor
przystąpił do rozwiązywania problematów z zakresu języko­
znawstwa praindoeuropejskiego, nie mając pojęcia o najzwy­
klejszych procesach fonetycznych języka ruskiego,
Michał Iwaszków.
JAN JANÓW: Gwara małoruska Moszkowic i Siwki nad
dniestrzańskiej z uwzględnieniem wsi okolicznych. — Lwów 1926.
Wyd Tow. Naukowego.
Wśród ubogiej literatury dialektologicznej ruskiej należy
z uznaniem powitać pracę prof. Janowa, która powinna stać się
fundamentem w badaniach monograficznych dialektów ruskich.
Praca jest ściśle językową i na tę jej stronę zwrócą uwagę
językoznawcy, nas zaś interesują szczegóły etnograficzne, ja­
kich autor, dobrze obeznany z etnologją, sporo podał w swej
książce.
Po krótkim wstępie, opisie położenia wsi, warunków eko­
nomicznych i notatek historycznych, podaje autor kilka prze­
zwisk lokalnych i omawia stosunek gwary opisywanej do na­
rzecza huculskiego i bojkowskiego.
Kwestja dokładnego oznaczenia granic grup plemiennych
jest bardzo ważna i sama etnografja dokładnie określa to
z trudnością. W tym wypadku językoznawstwo oddaje niepo­
spolitą usługę.
Gwarę Moszkowic i Siwki uważa autor za przejściową
od gwar bojkowskich do huculskich z jednej i do środkowogalicyjskich z drugiej strony. Cechą łączącą mieszkańców
Moszkowic z Hucułami jest przejście ’a t. j. a po spółgłosce
palatalnej w "e lub ’y oraz mieszanie ť, ď z k’ g\ Z gwara­
mi bojkowskiemi łączy Moszkowce zachowanie palatalności
spółgłosek w niektórych kategorjach wyrazów, np. w suf. —
ec’, — ec’k’ii, — yc’i. Wobec powyższych danych możemy na

118

obszarze Moszkowic odgraniczyć Haculszczyznę od Bojkowszczyzny, łącząc mieszkańców Siwki i Moszkowic z Hucułami.
Po głosowni i inorfclogji następuje rozdział p. t. „Teksty”
(str. 107—149) z 74 ustępami zawierającemi najwięcej dla nas
ciekawego materjału. Teksty są zapisane według najnowszych
zasad fonetycznych, tak że może z nich korzystać i języko­
znawca i etnolog.
Ponadto autor sam na str. 222—224 podał paralele wąt­
ków, jakie były możliwe do odszukania w zbiorach odnoszą­
cych się do etnografji ruskiej.
Pierwszy ustęp zapisany w formie opowiadania kobiety
z Moszkowic, zawiera dużo szczegółów do stroju ludowego
przeważnie kobiecego. Godną uwagi jest wzmianka, że da­
wniej dziewczęta do roboty nie ubierały chustek, tylko przy­
wiązywały włosy na głowie poletycą (Convolvulus arvensis).
Z działu kultury społecznej daje autor parę wzmianek
o obrzędach pogrzebowych i zwyczajach dorocznych. Z obrzę­
dów interesowały autora płacze po umarłym, znane w litera­
turze etnograficznej pod nazwą „hołośinńa”, i podaje urywek
ciekawej pieśni pogrzebowej, mającej już cechy humorystyczne.
Ze zwyczajów dorocznych wspomniał autor o kolędowaniu,
chodzeniu z kozą, z żydem i żandarmem lub panem, o cho­
dzeniu z Małanką, szczedrowaniu i o hajówkach. Szkoda że
nie zebrał autor wspomnianych pieśni żniwiarskich, których
niestety tak ma!o zawierają zbiory etnograficzne.
Bardzo bogaty jest materjał z zakresu kultury duchowej,
z wierzeń demonologicznych jest aż trzy opowieści o wilkoła­
kach. Jedna opowiada o młodzieńcu zamienionym w wilka
przez odrzuconą dziewczynę, którą tenże potem porywa, o wil­
kołaku poznanym przez żonę po resztkach kosza w zębach,
opowieść o tern jak wilkołaki niszczą stado owiec i na ostatku
o śmierci zmuszonej jeść swoje ciało.
Z działu iecznictwa ludowego jest na str. 108 wzmianka
o niezawodnym środku na mleko (u karmiącej kobiety), oraz
o jednym środku zapobiegawczym przeciwkc urokom.
Dział opowieści i pieśni ludowych stanowi jądro materjam etnograficznego, zawartego w pracy prof. Janowa. Baśni
stosunkowo jest najwięcej. Wspomnę tylko najciekawsze, jak

119

np. o przebiegłym złodzieju, o miłości królewny do leniucha,
o dziewczynie zabijającej jedenastu zbójców, o popieluszku,
o bracie, który swemu bratu wybrał oczy, a babie ratującej
księdza z rąk czarta, w końcu o podwójnym wykupie za śmierć
diaka i o Kradzieży skarbów zbójeckich.
Ciekawem jest, że w tekstach zapisanych przez autora
niema bajek. Tłumaczy się to tem, że teksty są przeważnie
zapisane od ludzi starszych, którzy dorosłym nie lubią opo­
wiadać bajek, a po drugie rzuca to pewne światło na tendencje
„literackie” w teraźniejszej twórczości ludowej. Nawet dzieci
wolą teraz baśnie zamiast bajek. Tolerowany jest pewien ro­
dzaj facecji, co do treści obszerniejszych, których w zbiorze
znajduje się kilka. Np. opowiadanie o podziale pieczonej gęsi
przez Iwana, o babie gotującej nogę diaka, o walce dwu ko­
biet, o gotowanej żabie z kluskami i t. p.
Jako pewną formę przejściową od opowieści do pieśni
podał nam autor na str. 131 „historję wdowy”. Pod wzglę­
dem formy jest to rodzaj twórczości bardzo ciekawy, bo pieśń
jest przeplatana prozą.
Dział pieśni jest uporządkowany chronologicznie i podzie­
lony na dwie części. Do pierwszej zaliczył autor pieśni przed­
wojenne, do drugiej te, które pojawiły się w czasie wojny.
W dziale pierwszym ciekawa jest pieśń zapisana pod Nr. 40.
Jest to właściwie fragment pieśni i dlatego też autor nie mógł
odszukać paraleli do niej. Podobna znajduje się w Etnograf.
Zbirnyku Nauk. Tow. im. Szewczenki t. XI str. 224. Jak
jedna tak i druga nie jest pełna, bo w każdej jest treścią przy­
gotowywanie się młodej żony i matki na śmierć i tęsknota
męża za umarłą. Mogę podać brakujące zwrotki początkowe
(chociaż także nie wszystkie) zapisane we wsi Byszkach p. brzeżańskiego :
jOj szoby ja znala, szo budu vmyraty *)•
To japsy skazała trumbło zbuduwaty.
Trumbło zbuduwały, a sim lit stojało
Na wcśmim roczku trumbło promowjało
Kłałabym myłoho, szoż mini stoho
Kłałabym tata, wyłyka my utrata
Kłałabym matku, ny budy porjatku
f.yhaj myła sama, jakoś wono budy
Małeńku dytynu wyhodujut ludy”.
b

Transkrypcja niefonetyczna z powodu braku czcionek,

120
Dalej mimo różnic szczegółowych w tekście, myśl »pieśni
ta sama, jak w tekście prof. Janowa.
Drugi dział, zawierający pieśni powojenne, t. j. przedtem
w Moszkowcach nieznane, jest doskonałą ilustracją do wędrówki
pieśni i wcgóle twórczości ludowej, a ponadto zawiera nowo­
twory piosenne z czasów wojny światowej. Na podobne pieśni
należałoby zwrócić baczną uwagę.
Po wyżej wspomnianych tekstach następują przypowieści,
zagadki, zwroty (frazeologja), wykrzykniki używane do wa­
bienia i odpędzania zwierząt, nazwy pól i łąk, imiona oraz
niektóre nazwiska i przezwiska
Obszerny słownik gwarowy zajmuje 71 stron, po nim
następują uwagi do tekstów i paralele, a wreszcie wykaz
miejsc pokrewnych w innych zbiorach etnograficznych zamyka
tę tak cenną pracę.
Michał Iwaszków.
SLAVIA — Czasopis pro slovanskou filologii. Red. O. Hujer
i M. Můrko. Roczrik I. Praha 1922—23. Zeszyt 1—4.
À. Bel;ć : „O praslovenskom jeziku”. Polemizując z prof.
Meilletem, autor przypuszcza, że ps. jedność językowa nie do­
trwała do końca VIII lub pocz. IX wieku. M. Arnaudov —
w artykule : „Buenec. Iz storijata na prolietnitie obiczai i pieśni
w Bołgarija” — omawia zasiąg i pochodzenie bułgarskiej za­
bawy ludowej „buenec”. W dziale Krytyk i referatów J. Polívka
— p. t. „Novy pokus o klasifikaci slovanskich jazyku” zbija
wywody językowe B. Coneva i nie przypuszcza, żeby Bułgarzy
żyli kiedykolwiek w styczności z plemionami polskiemi. L. Nie ■
derle omawiając pracę A. Szachmatova „Drevniejszija suďby
russkago plemeni”, wątpi we wpływy Awarów na plemiona
ruskie po rozbiciu ich przez Karola Wielkiego. A. Brückner:
„Początki słowiańszczyzny zachodniej”. Autor omawia nazwy
niektórych miejscowości, które świadczą, że plemiona germań­
skie te terytorja prędzej zamieszkiwały niż Słowianie. Na­
stępnie zbija wywody filologiczne L. Niederiego.
— Rocznik II zeszyt 1—4. Praha 1923—24. A, Brück­
ner: „Wremennik serbsko-turecki”. Omówiwszy cechy języ­
kowe kroniki oraz jej tłumaczenia polskie i czeskie, rozpatruje

121
autor treść pieśni historycznych o Kosowem polu, tam znaj­
dujących się i porównywa je z wielkoi uskieipi bylinami. Nile.
Okunev: „Serbskija srednevjekovyja stienopisi”. W ustępach,
w których mowa o kostjumach, można znaleźć drobne przy­
czynki do ubiorów ludowych serbskich. S. Singer : „Volganus”. Autor podaje drobne uwagi do wpływów słowiańskich
na średniowieczny niemiecki epos rycerski (Heldensage). P. K.
Bulat : „Drvo i czovjek”. Nawiązując do pracy Mucha „Holz
und ,Mensch” w „Wörter und Sachen” — dopełnia ją autor materjałem słowiańskim i podaje etymologję wyrazu socha i południowosłow. fcadnjaka. T. Matić: „Iz Slavonije osamnaestega
vijeka. Prilozi kulturnoj povijesti”. Kilka szczegółów z życia
ludu słoweńskiego pod koniec XVIII wieku. W czterech roz­
działach jest mowa o zadrudze, dziewczętach i małżeństwie,
nieślubnych dzieciach i chorobach wenerycznych. L. Niederle :
„Arkona, Rethra, Redigost”. Reasumując wyniki badań arche­
ologicznych K. Schucbhardta, omawia Niederle odnalezienie świą­
tyni Éwiçtowita w Arkonie, na wyspie Rujanie, lecz nie zga­
dza się na umiejscowienie Rethry na Schlossbergu koło Feldbergu. Wkońcu polemizuje z Briicknerem na temat wiary­
godności źródeł Ditroara i Adamusa, dotyczących Rethry i boga
Redigosta. Arthur Haberlandt: „Der Hornputz. Eine alter­
tümliche Kopftracht der Frauen in Osteuropa”. W dwu pierw­
szych rozdziałach omawia autor zgodność teraźniejszego na­
krycia głowy u kobiet we wschodniej i południowej Europie
z zakryciem głowy u Trojanek (z czasów Homera). W dwu
następnych omawia rogate nakrycia głowy (Hornputz) na pół­
nocy Europy i we wschodniej Euronię w średniowieczu. Wnio­
sek ostateczny, że Europa wschodnia jest terenem, na którym
należy badać stadja rozwojowe rogatych ubiorów głowy ko­
biecej („Hornputz’u”). W dziale krytyk i referatów — Jan St.
Bystroń p. t. „Ludoznawstwo polskie w osiatniem dziesięcioleciu
1912—1921” daje dokładny przegląd wydawnictw i czasopism lu­
doznawczych polskich. Evgenij Aniczkov : „Poslednija raboty
po słavjanskim reiigioznym drevnostjam”. Przegląd prac Niederlego, Briicknera, Jagića, Mansikki z tego zakresu i uwagi
autora do nich. Jindrzich Veselý daje sprawozdanie z pracy
P. Bogaiyreva: „Czesskij kukolnyj teatr”. N. Mogilanskij daje

122
sprawozdanie z otwarcia etnograficznego oddziału Muzeum
Rosyjskiego.
— Rocznik III zeszyt 1—4. Praha 1924—25. A. Brückner:
„Wzory etymologji i krytyki źródłowej”. W trzynastu roz­
działach traktujących o nazwach znajdujących się w kronikach
od Herodota i Nestora począwszy a na Koźmie i Gallu skoń­
czywszy, podaje autor wzór, jak należy traktować materjał hi­
storyczny, oraz nowe oświetlenie do niektórych kwestyj, jak
np etymologję Neurów, Weltów, Słowian, Antów, Serbów, Cudlebów, Chorwatów, Czechów, Obotrytów, Beskidu, traktuje
o poligamji u Słowian i o wartości kroniki Koźmy i Galla dla
badań nad początkami słowiańszczyzny. Józef Strzygowski:
„Der vorromanische Kirchenbau der Westslaven” — autor wy­
snuwa wniosek ogólny, że budownictwo północne wpłynęło na
architekturę południową a nie odwrotnie. M. Gavazzi: „Slavenske mjere za předivo i tkivo prema seksagezimalnom sistemu”. Czysnica (3 nici), pasmo (30—60 nici) i iloraz pasma
motek są z malt na i wyjątkami ogólnosłow. miarą na przędzę.
Pozostaje otwartą kwestja, kiedy i gdzie Słowianie z tym sy­
stemem zaznajomili się i dlaczego on ograniczył się tylko do
liczenia przędzy.
-— Rocznik IV zeszyt 1—4. Praha 1924—25: Ilinskij G. :
„Kto byli AsvCavívoi Konstantina Bagrjauorodnago ?” — Autor
utożsamia plemię to z Polakami. Tille V. : „Kubinovy pohadký”
Zbiór baśni lud. czeskich, oraz zmiany, jakie zaszły na tym
samym obszarze w pewnych wątkach po 35 latach. Polívka
Jirzi : „Diskuse o Kubhiovych pohádkách”. Autor jako wydawca
pierwszego zbioru Tillego, á następnie Tille w dwu rozpra­
wach omawiają paralele wątków oraz technikę zbierania twór­
czości ludowej. W dziale krytyk i referatów Vlád. Rozov
streszcza pracę Grdanitchky-ego Damaskina : „L’influence
occidentale sur l’architecture religieuse en Rascie”. J. Polivka
podaje paralele do wątków ze zbioru „Kiczine pricze : Narodni
chumor”, — do wątków w zbiorze pani Kontier p. t. „Narodne
pravljice iz Prekmurja” zebranego na Węgrzech zachodnich i do
opowieści ludowych znajdujących się w pracy M. Seravej p. t.
Novgorodskije skazki.

123

L Niederle omawiając pracę K. Moszyńskiego „Badania
nad pochodzeniem i pierwotną kulturą słowian”, uważa, że do­
wody o średnioazjatyckiem pochodzeniu Słowian są niewystar­
czające. Tak samo przy omawianiu pracy Parchomenki VIad.
„U isiokow russkoj gosudarstvennosti” nie zgadza się z dowo­
dami, według których autor podzielił plemiona ruskie na trzy
części, ani z nową wersją antynormańskiego pochodzenia Rusi.
Sköld Hannes w recenzji M. Vasmera: „Untersuchungen über
die ältesten Wohnsitze der Slaven. I. Tränier in Südrussland”—
powiada, że równoczesne wpływy irańskie i małoazjatyckie na
terytorjum Rusi Południowej nie są wykluczone.
— Rocznik V zeszyt 1—2. Praha 1926. Dm. Zelenin :
„Żenskije golovnyje úbory vostocznych (russkich) Slavjan”.
W pierwszym rozdziale autor omawia cel i metody swej
pracy, w drugim zaczesanie u dziewcząt i ich ubiory, w trze­
cim pisze o czesaniu u kobiet zamężnych, w 4, 5, 6, 7-ym
rozdziale omawia nakrycia głowy i ich różne rodzaje.
W dziale krytyk i referatów N. van Wijk — omawiając
pracę Si. Smal Stockiego „Rozvytok pohladiv pro semju
slov janských mov i iich vzajimne sporiunennja”, nie zgadza
się z tezą autora o nieistnieniu w pewnej epoce podziała sło­
wiańszczyzny na trzy grupy. P. Buzuk podaje sprawozdanie
z pracy P. M. Volkova — „Issledovanije o skazke”. Stránská D.
podaje sprawozdanie ze „Zbirka jugoslavenskich omamenala”,
t. I. wyd. w Zagrzebiu 1925 a w artykule „Dila Alberta Sicze
o lidovém uměni Slovincu”—podaje sprawozdania z prac tego
autora. J. St. Bystroń daje przegląd ludoznawstwa polskiego za
lata 1922—25.
Michał Iwaszków.
ZEITSCHRIFT FÜR SLAVISCHE PHILOLOGIE, Red. Prof. Dr.
Max Vasmer, Lipsk 1924. Tom I. — 1924. — Max Förster:
„Der Name der Donau” — Autor wyprowadza nazwę Dunaju
z celtyckiego *danu — „rzeka”, i zaznacza przytem, że niemo­
żliwą jest rekonstrukja celtyckiego sufiksu. Wyraz Dunaj
przyjęli Słowianie za pośrednictwem Gotów i w tym wypadku
pochodzi ona z dat. *dunaujai. Kaz. Buga : „Die litauisch —
weissrussischen Beziehungen und ihr Alter”. Na początku rozpra-

124

wy autor stwierdza, że litewsko-białoruskie wpływy wzajemne za­
częły się jeszcze w VI w. po Chr., w czasie kiedy to Białoru­
sini (Krywicze) wyparli Litwinów z dorzecza Prypeci. Następ­
nie daje autor porównawczy materjał językowy. J. Melich
w rozprawie : „Die Namen von Pressburg” — dowodzi, że czeska
nazwa Bratislava niema żadnej racji i wyprowadza ją z diak
bawarskich. M. Vasmer w: „Studien zur russischen Helden­
sage. 1. Die Sage von Vasilij Pjanica” — wyjaśnia parę imion
w związku z tą byliną. A. Bruckner: „Literarhistorische Find­
linge”. W drugim rozdziale p. t. „Volksbücher” omawia autor
parę świeżo odnalezionych wydań książek ludowych, mię­
dzy innemi „Sowizdrzała” z XVI wieku. Viktor von Geramb w. artykule „Zur Geschichte der germanisch-slavischen
Hauskultur” podaje streszczenie swej pracy „Die Kulturge­
schichte der Rauchstuben, ein Beitrag zur Hausforschung”.
Autor porównywa wschodnioalpejską izbę kurną z podobnemi
północnoeuropejskiemi, szczególnie z biało- i małoruską. Ernst
Schwarz w : „Flussnamen und Völkerbewegungen in Oberpanno­
nien” wskazuje na ślady w nazwach rzek, jakie pozostawiły
plemiona wędrujące przez górną Panonję. Zelenin D. w roz­
prawie . „Das heutige russische Scanaderlhüpfl (czastuszka)”
omawia wojenne i powojenne rosyjskie piosenki ludowe.
H. F. Schmid: „Die slavische Alterstumskunde und die Erfor­
schung der Germanisation des deutschen Nordens I”. Autor
przedstawia metodykę badań i poglądy różnych uczo­
nych związane z kwestją obszarów zamieszkanych przez obec­
nie wymarłe plemiona słowiańskie. A. Fischer w rozprawie :
„Die polnische volkskundliche Forschung in den Jahren 1914—
1924. I Teil”, daje przegląd prac nad ludoznawstwem polskiem.
M. Vasmer omawia pracę K. Fritzlera : „Das russische Reich,
eine Gründung der Franken”. SL. Mladenov omawia pracę
André Mazona : „Contes slaves de la Macédoine sud- occiden­
tale”. M. Woltner w artykule : „Neuere Arbeiten über das alt­
russische Igorlied”, omawia najnowsze prace związane ze „Sło­
wem o połku Igora”. D. Zelenin p.t. : „Die russische (ostslavische) volkskundliche Forschung in den Jahren 1914—1924 1.
Teil + 2. Teil — podaje sprawozdanie ze stanu prac nad ludo­
znawstwem wschodniosłowiańskiem. M. Vasmer streszcza swoją

125

pracę: „Untersuchungen über die Wohnsitze der Slaven. I. TeiJ
Die Iranier in Südrusslanti”. S. Pirchegger streszcza pracę
J. Stura : „Die slavischen Sprachelemente in den Ortsnamen
der deutsch österreichischen Aipenländer zwischen Donau und
Drau”. M. Vasmer podaje sprawozdanie z rozprawy 1VL Ekbloma :
„Russ et Varęg dans les noms de lieux de la région de Novgorod”.
Tom II — 1925. M. Alpatov und N. Brunov : „Die altrus­
sische Kunst in der wissenschaftlichen Forschung seit 1914.
Teil I”.—Autorowie dają przegląd prac na temat sztuki staroruskiej. Ad. Fischer : „Die polnische volkskundliche Forschung
1914 — 1924 Teil 2”. (p. tom I). R. Holtzmanr w: „Die älteste
Namensform für Pressburg” — polemizuje z Melichem (p. tom. I).
W. Karre „Arkona — Rethra-Vineta”. Autor podaje sprawo­
zdanie z wyników badań archeologicznych K. Schuchhardta,
które robi! celem odkrycia trzech w tytule wspomnianych
miejscowości. H. F. Schmid : „Die slavische Altertumskunde und
die Erforschung der Germanisation des deutschen Nordens.
Teil II” (p. tom. I). Ernst Schwarz : „Nochmals der Name Press­
burg” — Polemika (p. art. Melicha 1.1 i art. Holtzmanna w i II).
E. Schwartz : „Wiking — asl. vitędz” autor fonetycznie uzasa­
dnia rozwój sis. vitęz z st. półn.-germ. Wiking Al. Sobolewskij : „Zur russischen Ortsnamenforschung 1. Żinerinka.
4. Zu den keltischen Flussnamen auf-amo-, -ama-”. Żmerynkę wyprowadza autor od Kimeryjczyków (assyr. nazwa
gńnir) i wskazuje na ślady celtyckie w kilku nazwach rzek
w poi. Rusi. Vasmer M. : „Alte Flussnamen. 3. Tanew”.
Autor wyprowadza nazwę prawego dopływu Sanu poprzez st.
germ. z idg. *danu- „rzeka”. M. Vasmer w rozpr. : „Neuere
Beiträge zur slavischen Ortsnamenforschung. Teil 1. Die alt­
germanische Ortsnamenforschung in Böhmen”, wskazuje na
ślady Celtów i Germanów w Czechach. Hans Witte w rozpr. :
„Die Quellen zur slavischen Namenforschung in Mecklemburg”
podaje przyczynki językowe do pobytu Słowian w Meklemburgji, pozostałe w nazwach miejscowości. Zelenin D. : „Die
russische (ostslavische) volkskundliche Forschung in den Jah­
ren 1914 —1924. Teil 3. (p. tom. I). M. Vasmer omawia pracę
L. Calmanna: „Altrussische Heiligenlegenden” i pracę L. Niederlego: „Manuel de l’antiquité slave“ H, Barie omawia pracę

126
Edm. Schneeweisa: „Die Weihnachtsbrauche der Serbokroaten“. V. Hancov w rozpr. : „Das ukrainische in neueren Dar­
stellungen russischer Mundarten“ — omawia próby klasyfi­
kacji gwar ruskich przez językoznawców rosyjskich. Georg
Miiller omawia pracę S. von Schultze-Galléra : „Wanderungen
durch den Saalkreis”.
Tom III zeszyt 1—2. 1926. A. Brückner: „Zur slavischdeutschen Namenkunde“. Autor podaje kilkadziesiąt nazw
miejscowych ze wschodnich i środkowych Niemiec, pochodze­
nia słowiańskiego. E. Fraenkel : „Beiträge zur litauischen
Textkritik und Mundartenkunde. 1. Der Katechismus des Mal­
cher Pietkiewicz von 1598. 2. Zum żemaitischen Dialekt”. —
Przyczynki do dialektologji litewskiej. E. Gamillscheg: „Zum
Donaunamen“. Autor nawiązując do pracy Forstera (p. tom I)
omawia nazwę Dunaju w związku z osiedleniem Rumunów nad
tą rzeką. M. Vasmer w: „Zur alten Geographie der slavischen
Länder. 1. ’Apaisai” łączy tę nazwę z celt. erset-, „rycerz,
mężny“.
Schneeweis Edm.: „Die jugoslavische Volkskunde in den
Jahren 1914—1924. Teil. I”. — Autor omawia prace z zakresu
ludoznawstwa jugosłowiańskiego. V. Hancov: „Das Ukraini­
sche in neueren Darstellungen russischer Mundarten. Teil 2”.
(p. tom II). V. Peretz w rozpr : „Zwei Arbeiten über das Igorlied“
omawia prace Dyneley Prince : 1) The Names Troyan and
Boyan in Old Russian 2) Tatar Material in Old ' Russian. M.
Bauer omawia pracę Luoomirova: „Torgowyje svjazi drevnej
Rusi z wostokom“. M. Vasmer omawia M. Eberta : „Reallexikon
der Vorgeschichte“.
Michał íwaszków.
ETHNOLOGISCHER ANZEIGER. Jahresbibliographie und Be­
richt über die völkerkundliche Literatur. Stuttgart. (E. Schweizerbart’sche Verlagsbuchhandlung G. m. b. H.) T. I. zesz. 1
i 2. 1923. Sir. 128.
Wspólnie z licznym zastępem etnologów wydają Dr. M.
Heydrich i Dr. G. Buschan od r. 1926 czasopismo pod powyż­
szym tytułem, poświęcone bibljografji i sprawozdaniom z za­
kresu najnowszej literatury etnologicznej całego świata. Pismo

121

podzielono na trzy części : Bibljografję, referaty i komunikaty
(Mitteilungen;. Dział.bibliograficzny ma podawać literaturę fa­
chową, oraz zbliżoną (podróże, sprawy kolonjalne, misjonar­
skie i t. d.). W „referatach“ ma redakcja uwzględniać przedewszystkiem nowe, wartościowe rozprawy wydane w mniej
dostępnych językach. Komunikaty mają zawierać sprawozda­
nia (także własne), wynik: z dziedziny krajoznawstwa, muzeal­
nictwa, dalej odczyty, personalja i t. d.
Dotychczas ukazały się dwa zeszyty I tomu, a zapowie­
dziano jeszcze jeden zeszyt. Następne roczniki mają wycho­
dzić w 4 zeszytach.
Zeszyt 1. uwzględnia w dziale bibliograficznym część
pierwszą literatury amerykańskiej za lata 1924 i 1925. Dział
ten podaje 598 prac w następujących grupach : Ameryka, Ame­
ryka północna, obszar Eskimosów, A. północno-zachodnia,
obszar kanadyjskich myśliwych, wschodnie terytorjum rolnicze,
prerje i Great Basin, Kalifornja i Oregon, obszar Pueblo, Mek­
syk i Guatemala, południowa część Ameryki środkowej i Indje
zachodnie. W dziale r)referatów” zamieszczono cały szereg spra­
wozdań z dzieł ogólnych i teoretycznych i podano zestawienie spra­
wozdawcze prac etnologicznych dotyczących Syberji. Wreszcie
dział sprawozdawczy podaje wyniki ekspedycji duńskiej do
Ameryki arktycznej, do tubylców Malaki r. 1924—25 i cały szereg
wiadomości z innych podróży i prac, zestawienie wykładów
uniwersyteckich w Niemczech i liczne sprawy personalne.
Zeszyt 2. przynosi dalszy ciąg bibljografji amerykańskiej,
rozłożonej na następujące ustępy : Indje zachodnie (dokończe­
nie), Ameryka południowa, Kolumbja i Ecuador, Peru i jego
zasięgi południowe, obszar Orinoko i Guayana, terytorjum
Amazonki, kraj gór brazylijskich, Gran Chaco i wreszcie ob­
szar ludów koczowniczych. Dział ten podaje 293 dzieł. W re­
feratach omówiono prace ogólne i odnoszące się do Ameryki,
Afryki, Oceanji i Azji. Rozdział ten jest najobszerniejszy (36 s.),
a podaje z obszaru europejskiego tylko trzy wzmianki o mu­
zeach („Museum f. Völkerkunde” w Dreźnie, Kostromskie
państw. Muzeum prowincjonalne i Muzeum rosyjskie). Trzeci
dział informuje o badaniach etnograficznych w Syberji w la­
tach 1924 — 1925, o podróżach naukowych do Afryki, Azji,

128

Austrałji i Ameryki, o poncwnem otwarciu berlińskiego i mo­
nachijskiego muzeum etnograficznego, o odczytach etnologicz­
nych w Niemczech i dodaje liczne wiadomości osobiste.
Wydawnictwo wypełnia lukę dawno odczuwaną.
Alfred Bachmann.
WIENER ZEITSCHRIFT FÜR VOLKSKUNDE. T. XXXI — 1926 r.
J. Strzygowski: „Zur Rolle der Volkskunde in der Forschung
über Bildende Kunst.“ Autor w badaniach nad sztuką odwraca
hasło : „sztuka dla sztuki“ i omawia warunki współpracy
historyków sztuki i etnologów. Rosa Schömer: „Geanmaul“
und „Maulauf“. Do umocowania płonącego łuczywa używano
rozmaitych przedmiotów, niekiedy w formie głowy ludzkiej,
co miało swój początek w tem, że mając przy pracy obie ręce
zajęte, trzymano płonące łuczywo w ustach. A. Haberlaudt :
„Die Bauernhausformem im deutschen Volksgebiet“. Objaśnie­
nie mapy, na której autor wyróżnia 83 typów sposobów bu­
dowania, rozkładu wewnętrznego domu mieszkalnego i układu
budynków gospodarczych na. podwórzu. È. Neweklowsky :
„Tscheiken und Nassarn“, nazwy te oznaczają szybkie statki
rzeczne, które wybudowano przeciw Turkom około r. 1529.
A. Kieslinger : „Untersuchungen über die Entstehung von Volks­
sagen” Autor omawiając podział baśni ludowych na grupy (wątki),
i czas powstania opowieści należących do dawnego wątku,—roz­
patruje ze swego pumrtu widzenia kilka grup opartych na materjale baśniowym styryjskim. K. Fiala : „Aus dem Leben
unserer Bergbauerkinder“. Autor opisuje zabawki dziecinne,
które z małemi zmianami są podobne jak w czasach przedhi­
storycznych. G. Gräber : „Zaubersprüche aus Kärnten“. Autor
podaje formułki czarodziejskie używane w Karyntji do zama­
wiania pogody, obrony przed ogniem, w podróży i przeciw po­
szczególnym chorobom. E. Neweklowsky : „Modelle alter Do­
nauschiffe im oberösterreichischen Landsmuseum“. Opis trzech
modeli starych statków rzecznych nabytych przez Muzeum
w ostatnich latach. F. Nopcsa : „Bemerkungen zu A T ta berlard ts Arbeit über den Hornputz“. Autor podaje kilka szczegó­
łów i wyjaśnień do pracy Haberlandta. M. Haberlandt: „Zur
Stellung der Volkskunde im akademischen Unterricht“. M. Ha-

m
berlandt pisząc o znaczeniu etnologji dla innych nauk, omawia sprawę zakładania katedr etnologji w krajach północ­
nych i niemieckich, oraz sprawę założenia i obsadzenia ka­
tedry we Wiedniu. A. Haberlandt : „Ein alter Hochzeitsbrauch
in, Salzkammergut und seine Beziehungen”. Autor bierze
pod uwagę szczegóły z wesela robotników leśnych w okręgu
solnogrodzkim jak: noszenie krzyża, uderzenie rzemieniem
i wykup od noszenia krzyża, co objaśnia: pierwsze jako próba
sił narzeczonego, drugie wytrwałości, a trzecie jako akt wy­
stąpienia z „Burschenschaftu” i wstąpienia w nowe związki.
A. Webiger: „Der Táttermann”. Autor wyjaśniając histo­
rycznie i filologicznie nazwę „Táttermann”^ oraz spalanie jego
figury na wiosnę, przychodzi do wniosku, że był to demon
choroby. K. Fiala: Salzburger Hörnerbrote und Volksmeinungen
über Horn und Gehörn”. Autor opisuje zwyczaj składania
w ofierze, celem zabezpieczenia się przed chorobami, duchami,
ogniem i i., pieczywa w kształcie rogów (trzech) i zwierząt
i omawia znaczenie rogów w wierzeniach i praktykach ludo­
wych. E. Prettenhofer : „Beiträge zur Sardinischen Volkskunde”.
Zwiedzając w latach 1924—1926 r. Sardynję, autor stwierdził,
że poglądy, zwyczaje, domy mieszkalne, narzędzia i uprawa
roli jej mieszkańców, zwłaszcza w okolicach bardziej górzy­
stych, mało zmieniły się od czasów przedhistorycznych.
J. Kraft: „Vom Rowisch in Niederösterreich”. W dolnej
Austrj: używają „Burschenschaf ry” laski zwanej „Rowisch”,
na której w dnie świąteczne karbuje się z jednej strony ilość
wypitego wina, a na drugiej stronie piwa. Na jednej lasce
wycina karby członek związku, a na drugiej gospodarz, tak
że pomyłka jest wykluczona. Każde nacięcie oznacza 1 1.
J. Buchowiecki : „Drei Lungauer Sagen”. Autor podaje trzy
podania o bramie życzeń, djabelskiem krześle i związanej
rybie. E. PatzeJt: „Zur Familienforschung”, podaje, w jaki
sposób i gdzie należy szukać źródeł i materjałów do badań
nad rodziną. Rocznik zawiera ponadto około 80 recenzyj
i sprawozdanie roczne z działalności Muzeum ludoznawczego
wo Wiedniu.
Jan Falkowski.
Bd. XXIII : 1924 r.
Nach Erinnerungen. Autor

HESSISCHE BLÄTTER FÜR VOLKSKUNDE.

K. Noak : „Rudolf Hildebrand”.
Uid. T. XXV,

?
*

130

z powodu setnej rocznicy urodzin R. Hildebranda, poświęca
artykuł jego pamięci. G. Koch: „Bauernkultur”: — we wstę­
pie autor usiłuje dokładnie wykazać, źe lud (Bauerntum) nie
tylko dziś, ale także w początkach swego rozwoju historycz­
nego był zjawiskiem niejednolitem, lecz złożonem z różnych
wprost przeciwnych elementów. Dalej w siedmiu rozdziałach,
opierając się na ludzie niemieckim, wykazuje autor kardy­
nalne zmiany w psychice ludowej, jakie zaszły od chwili
przejścia ze stanu koczowniczego do osiadłego i jakie dalei
wytwarzały się równolegle z rozwojem jego potrzeb gos­
podarczych. P. Rau: „Kurgane und Altertumsfunde in der
Vorstellung der Wolgadeutschen Bauern”. Stepy nad Wołgą
usiane są kurhanami, których powstanie przypisuje lud
Tatarom, a we wsiach kolonistów niemieckich Kirgizom.
Ludność miejscowa uważa je za cmentarze, lub miejsca za­
kopania skarbów i wytworzyła o nich legendy, których
najczęstszym motywem jest głos wydobywający się z we­
wnątrz, ukazujące się postaci ludzkie lub zwierzęce lub palące
się pieniądze. H. Lucas: „Poetische Warnungstafel”. Na
parkanach i w miejscach publicznych są umieszczane napisy,
bądź to ostrzegawcze bądź też zabraniające czegoś pod karą.
Napisy te często są rymowane i autor zauważa, że w for­
mie poetyckiej lub humorystycznej łatwiej osiągają skutek.
Dzieli je autor na: umieszczane w miejscach publicznych
(n. p. ogrodach) służące do ochrony przyrody, na cmenta­
rzach, ostrzegawcze dla automobili i td. i przy każdej grupie
podaje parę przykładów takich ostrzeżeń. K. Helm: „Germa­
nenforschung?”. Autor roztrząsa na przykładach pewien
kierunek nauki niemieckiej, chcącej widzieć w każdym prze­
jawie życia ludów od czasów najstarszych do dziś wpływ
Germanów, jednak zaznacza, że nie wszyscy uczeni niemieccy
hołdują temu prądowi nieodpowiadającemu powadze nauki
i narażającemu badania niemieckie na ośmieszenie i bagate­
lizowanie. A. Spamer : „Um die Prinzipien der Volkskunde”.
Anmerkungen zu H. Naumanns Grundzügen der deutschen Volks­
kunde. Autor omawia zalety pracy H. Naumanna, rozpatruje
rozwój ludoznawstwa od jego początków do wydzielenia się
W oddzielną gałąź wiedzy (biorąc szczególnie pod uwagę kul-

131

turę duchową). Omawiając metodę badań etnologicznych i za­
gadnień z tem ściśle związanych, podkreśla ważną rolę, jaką
odgrywa językoznawstwo w sferze badań kultury duchowej.
Jako postulat pozytywnego rozwoju badań etnologicznych wy­
suwa zakładanie centralnych instytutów dla badań ludoznaw­
czych i licznych sieci ruchomych placówek etnograficznych
(Landesämter für Volkskunde). Rocznik zawiera prócz tego
kilkanaście drobnych rozprawek, obszerny dział przeglądu
wydawnictw, sprawozdanie z działalności Heskiego towarzystwa
ludoznawczego i wiadomości bieżące.
Jan Falkowski.
ETHNOGRAPHIA. (Népélet, a magyar néprajzi társaság
folyoirata és a magyar nemzeti muzepm néprajzi tárának
értesitôje). Budapest 1926. XXXVII évfolyam-, 2 szâm.
Pod wspólnym tytułem „Ethnographia” wychodzą obecnie
dwa odrębne dotąd czasopisma, mianowicie „Népélet”, organ
węgierskiego Towarzystwa Ludoznawczego, oraz publikacje
działu ludoznawczego węgierskiego Muzeum Narodowego w Bu­
dapeszcie. Redaktorami są Aleksander Solymossy i Zygmunt
Batky Pierwsze ze wspomnianych czasopism ogłasza rozpra­
wy z dziedziny kultury duchowej, drugie natomiast wyłącznie
z zakresu kultury materjalnej.
Szereg rozpraw części pierwszej rozpoczyna rozprawka
Bernarda Hillera p.t. „Wiersz Tompy „Trzy żórawie”, a typ
opowieści o upartej kobiecie”. Autor odróżnia trzy typy za­
sadnicze tej opowieści. Pierwszy typ, to opowiadania o ko­
biecie kłótliwej i upartej. Upór jej nie da się niczem złamać.
Obstaje przy swojem nawet, kiedy się ją bije, rzuca do wody
wiąże i t. p. Przedmiotem kłótni (zazwyczaj między mężem
a żoną) jest kwestja: „golone czy strzyżone”, „czy spożywa­
ny upieczony drozd jest samcem czy samicą”, „czy w stogu
jest siano czy słoma” i t. d.
Typ drugi traktuje o kobiecie, która uparcie lży swego
męża. Wpada do wody, a mimo to miota dalej obelgi. Tonąc
już, wykonuje jeszcze ruchy mające zastąpić słowa.
Trzeci typ odnosi się do kobiety upartej, która utonąw­
szy płynie przeciw prądowi.
9*

182
Pierwsze dwa typy opowiadań są, jak autor wykazuje,
pochodzenia romańskiego, ostatni zaś jest powszechny.
W drugiej z kolei rozprawce p. t. „Z pamiętników emigran­
ta, Przyczynki ludoznawcze część II” podaje Marja Rédey
Hoffmann szereg wierzeń ludowych o czarach, mocach nie­
czystych i t. d.; przeprowadza też analogję między wierzeniami
angielskie mi a podobnemi wierzeniami ludowemi węgierskiemi
W ostatnim wreszcie artykule p. t. „Nasze historyczne poda*
nia ludowe” ogłasza Zygmunt Szendrey w dalszym ciągu
materjał historyczny zawarty w podaniach ludowych, a od­
noszący się do postaci króla Roberta Andegaweńskiego,
Ludwika Wielkiego, Zygmunta Luksemburczyka, Władysława
Jagiellończyka, Jana Hunyady’ego i Macieja Korwina.
Część drugą, poświęconą jak wyżej zauważyliśmy publi­
kacjom z zakresu kultury materjalnej, rozpoczyna artykuł
Stefana Gyarffy’ego o płaszczu węgierskim t. zw.
„sztir”. Strój ten, dziś już zanikający, był niegdyś powszech­
ny w całych Węgrzech, a spotkać się z nim można i po pół­
nocnej stronie Karpat. Autor omawia rodzaje kroju płaszcza,
oraz hafty i wyszywania, któremi płaszcze te ozdabiano. Liczne
ilustracje stanowią cenne uzupełnienie artykułu.
Z kolei Stefan Ecseai opisuje sposób połowu ryb
ua Cisie i jej dopływach, wyszczególniając używane do tego
narzędzia.
Dalsze cztery artykuły traktują o narzędziach żniwiarskich.
Itak Zygmunt Batky podaje opis sierpów znajdu­
jących się w zbiorach muzeum Etnograficznego w Budapeszcie;
Arpad Kardos omawia małoazjatyckie narzędzia żniwiarskie, wreszcie Michał Kantor zajmuje się w krótkiej
-rozprawce rodzajami sierpów używanych w okolicach górnej
Cisy Bodrogköz, a Ludwik Kiss kosą, którą posługują się
wieśniacy w okolicach Hodmezövasarhely.
Karol Koranyi.
MITTEILUNGEN ZUR JÜDISCHEN VOLKSKUNDE, wyd. Dr. M.
Grunwald, rocznik 29-ty, Wiedeń 1926, (jako 10 ty numer
„Menorah, jüdisches Familienblatt für Wissenschaft, Kunst

133

und Literatur” Wien—Frankfurt a. M.) „Der böse Bück”
von Dr. Adolf Löwinger. Krótkie ujęcie istoty uroku
na podstawie źródeł żydowskich, a więc biblji i literatury
talmudycznej. Już w zamierzchłej starożytności znane było
„złe oko”—„ajin-hara”, a wzmianki o niem spotykamy już
w biblji. Występuje ono jednak w odmiennej postaci niż ta,
w której dziś uroki znane są w wierzeniach ludowych. Po­
budką „złego wzroku” w najstarszych o nim wzmiankach
jest nieżyczliwość, zazdrość, — i to powoduje złe następstwa
—nie zaś czary. W pobiblijnej literaturze spotykamy już
wzmianki o „złem oku” nietylko w znaczeniu nieżyczliwem,
ale także powodującem nieszczęścia i wielkie szkody. „Złe
oko” spotykamy u ludzi bardzo złych, ale i bardzo mądrych.
Wybitni uczeni i mędrcy umieli wzrokiem uśmiercać — w tych
wypadkach jednak była to zazwyczaj zasłużona kara za prze­
winienia. Nie każdy ulega urokom. Istnieją jednostki, któ­
rym „złe oko” szkodzić nie może, a nawet cały szczep po­
tomków Józefa zabezpieczony jest przed szkodliwem działa­
niem uroków. Wreszcie wspomina autor o środkach poleca­
nych dla ochrony przed „złem okiem”. Artykuł ilustrują ry­
ciny amuletów przeciw urokom — szkoda tylko, że nie po­
dano, z jakich okolic i z jakiego czasu amulety te pochodzą.
Zeënah-Ureënah, übersetzt von Rab b. S. Barnberger. Tłumaczenie 2 rozdziałów (Exodus liii). (Zeënah
Ureënah jest homiletycznym komentarzem do pentateuchu,
zestawionym na podstawie podań i legend talmudu, midraszów etc. Pisany jest w języku żydowskim i przeznaczony
na lekturę dla kobiet, którym hebrejski oryginał tych dzieł
był niedostępny). Schnorrer, von dr. M. Grunwald.
Szkice z życia wędrujących żebraków - Żydów z Polski.
Opowiadanie, zanotowane w małem miasteczku na granicy
polsko-pruslriej, daje charakterystyczne sylwety wędrujących
żebraków. Zwłaszcza dwa typy bardzo wyraźnie zarysowane :
pełen humoru typ wędrującego swata i „uczonego”, który —
zależnie od poziomu umysłowego podejmujących go gospoda­
rzy — jużto rozprawia o poważnych kwestjach naukowych,
jużto opowiada rozmaite ciekawe historje. Artykuł zawiera
jedno z lakich opowiadań w żydowskiej gwarze ludowej.

134
Wpleciony w opowiadanie opis szat, używanych przez wę­
drownego żebraka, posłużyć może jako przyczynek do badań
nad odzieniem Żydów w Polsce. Demonisierung frem­
der Feiertage, von Mat. Mieses, cz. II: Die Umkeh­
rung heidnischer Dekadenendtage durch die Hebräer. Sta­
rożytni Grecy nie znali 7-dniowych tygodni. Czas dzielili na
dekady. Tę rachubę czasu zapożyczyli od Fenicjan, którzy —
podobnie jak inni semiccy politeiści — liczyli czas wedle
10-dniowych okresów. Pewne dane nasuwają przypuszczenie
— twierdzi autor — że podobnie jak ci semiccy poganie, liczyli
w okresie przedmcjżeszowym także i Hebrejczycy czas na
dekady. Późniejsi Hebrejczycy, monoteiści, uważali bogów
pogańskich za demonów i podobnie jak politeiści uważali sab­
bat Hebrejczyków za dzień feralny; musieli więc i Hebrejczycy
uważać dzień, poświęcony bóstwom pogańskim, za dzień zły,
przeznaczony na posty. Stara się następnie autor hipotezy
swoje poprzeć dowodami, które jednak nie są tak silne 5 wy
czerpujące, by zupełnie mogły przekonać. Aus dem ehe­
maligen Kurhessen, von Dr. Samuel Blach. Materjały z gmin Gudensberg i Meimbressen, odnoszące się do
obrzędów narodzinowych, zaręczynowych, weselnych, pogrze­
bowych — do zwyczajów synagogalnych, — do potraw (za­
uważyć należy, że cytowane potrawy Żydów tamtejszych
różnią się znacznie od potraw używanych przy tych samych
uroczystościach przez Żydów polskich). Ponadto podane są
nuty kilku melodyj ludowych. Jüdische Volkslieder,
herausgegeben von Dr. M. Grunwald. Zbiór lud.
pieśni żyd. z Polski (powiat dukielski), Kurlandji, z. okolic
Kowna i jedna pieśń z Węgier. Theater und Tanz in
den italienischen Ghettis, von dr. J. Zoller. Kilka
ciekawych epizodów z życia Żydów w ghettach włoskich, z cza­
sów od XVI do XIX w., zaczerpniętych z poważnych doku­
mentów źródłowych (rękopisy archiwów gminnych). Alt jü­
disches Gemeindeleben, v. dr. M. Grunwald. Be­
stimmungen der Chebra Kaddisza Horn 1784 u. a. Dokumenty
gminne z końca XVIII stulecia. (Chebra Kaddisza, „święty
związek”, jest towarzystwem dobroczynnein, spełniającem
wszelkie przepisane czynności przy obrzędach pogrzebowych).

135

Należy zwrócić uwagę na piękną formę zewnętrzuą wy­
dawnictwa (ilustracje, papier, druk), która w czasopismach
etnologicznych nie jest bez znaczenia. Wydawnictwo zdobią
22 ryciny, wśród których przeważają ilustracje typów Żydów
z Polski.
Giza Fränklowa.
BASTRZYKO'vVSKl ALEKSANDER, KS. Monografia historyczna
parafji Jankowice Kościeine Sandomierskie. Warszawa 1927.
Nakładem autora. 4°, s. 296+tabl. 62.
Dzieło powyższe wydane bardzo starannie posiada prze­
ważnie charakter historyczny. Nie brak w niem jednak i materjałów etnograficznych. Przede wszy stkiem znajdujemy tu
krótki opis drewnianego kościoła z pierwszej połowy w. XIII
i wzmiankę o cmentarzu z grobem zbudowanym na kształt
mieszkania. Natomiast bardzo dokładnie podano opis kościoła
drewnianego, zbudowanego w r. 1627, a obchodzącego obec­
nie trzechsetną rocznicę swego istnienia. Do opisu tego do­
łączono cały szereg tablic i planów; jest to najbardziej war­
tościowy rozdział etnograficzny. W dalszym ciągu informuje
nas autor o tamtejszych krzyżach, figurach i kapliczkach przy­
drożnych, a także ogólnikowo o dawnych i obecnych ubio­
rach, które są też widoczne na dołączonej tablicy. (Grupa
starszych włościan wr sukmanach do kostek gęsto fałdowanych,
czarnych lub siwych). Ciekawe również szczegóły etnograficzne
znaleźć można w starych inwentarzach folwarków, należą­
cych do tej parafji. Ostatni rozdział (s. 253—294) jest po­
święcony pieśniom ludowym różnej treści, a tylko pieśni we­
selne zebrał autor oddzielnie, oraz zamieścił opis wesela we
wsi Daromin. Osobny rozdział poświęcił autor wykopalis­
kom przedhistorycznym w Nowym Darominie jako przedruk
artykułu prof. W. Antoniewicza „Eneolityczne groby szkiele­
towe i ziemianki mieszkalne w Nowym Darominie”.
Alfred Bachmann.
STO JANOWSKI KAROL. Rasowe podstawy eugeniki. Na­
kładem księgarni M. Arcta. Poznań 1927, 8-ka s. 76.
Stwierdzając możność określania przynależności rasowej
poszczególnej jednostki i możność poznania wartości selek-

136

cyjnych i społecznych poszczególnych składników rasowych,
a orjentując się w obiektywnych potrzebach społeczeństwa,
możemy — według autora — przez odpowiednie urządzenia
społeczne, podnieść jakość narodu. Autor przeświadczony
jest o doniosłem znaczeniu nauk antropologii i eugeniki dla
społeczeństwa, zwłaszcza polskiego, jako bardzo narażonego
na ekspansje ze wszystkich stron świata. Współpraca tych
nauk może wykształcić ludzi dzielnych, zdolnych i ideowych,
i dlatego żąda autor stworzenia dla eugeniki poważnej insty­
tucji naukowej.
Alfred Bachmann.
JAN ST. BysTROŃ, Nazwiska polskie. Lwów, 1927. Nakład
i własność K. S. Jakubowskiego. Str. VIII -f 243.
W nowożytnych warunkach kulturalnych rozróżniamy
jedną osobę od drugiej przy pomocy imienia i nazwiska.
Przytem zaś nazwisko, obejmujące większą grupę osób, złą­
czonych z sobą węzłami krwi, pozwala nam odróżnić jedną
grupę osób od drugiej, a imię puzwala odróżniać osoby po­
śród tej samej grupy. Stosunek imienia do nazwiska prze­
chodził w ciągu wieków różne koleje godne poznania.
Dlatego z radością należy powitać ostatnią pracę prof.
J. Bystronia. który dał bardzo wyczerpujące ujęcie dziejów
nazwisk polskich. Nie wdając się w językowe, ani historycz­
ne rozważanie nazwisk, zbadał autor proces powstawania
nazwy* jako określenia osobowego i ustalania się jej jako
nazwiska. W dodatkach dc swej pracy uwzględnił też prof.
B. imiona własne, które są czemś starszem, aniżeli nazwiska.
Tal ie stare imiona możemy zauważyć u dawnych Słowian,
u których imię było jakby amuletem dźwiękowym. (Dąbkowski, Prawo pryw. 1. 93). Stąd bardzo liczne imiona sło­
wiańskie składają się zwykie z dwu wyrazów, będących ży­
czeniami pomyślności, bogactwa, sławy np. Stani-sław, Dobro-gost itd. Imiona te nadawano w czasie uroczystych postrzyżyn, a niektóre rody szlacheckie o bardzo silnej tradycji
miały również właściwe sobie imiona. Z chwilą przyjęcia
przez Polskę chrześcijaństwa, poczęto nadawać też imiona
chrześcijańskie, ale jeszcze przez kilką wieków występuje

187

zwyczaj używania dwu imion, jednego chrześcijańskiego,
a drugiego staropolskiego. Oczywiście te dawne imiona za­
nikają coraz więcej, a rozpowszechniają się imiona katolic­
kie, zwłaszcza niektóre jak Franciszek, Antoni, Józef itd.
Z imion rodzimych przetrwały jedynie te, które weszły do
kalendarza chrześcijańskiego, jak Stanisław, Kazimierz itd.
Dopiero antykwarycznc-romantyczne zainteresowanie się prze­
szłością polską, tak silne zwłaszcza po rozbiorach, oraz na­
wrót do rodzimości w pierwszej połowie ubiegłego wieku
wskrzesiły imiona rodzime, przyczem powstało też wiele źle
odczytanych lub nawet zmyślonych.
Zresztą na wybór imienia wpływały rozmaite czynniki,
a więc działały tu tradycje rodowe i rodzinne, wola ducho­
wieństwa, kulty lokalne czy narodowe, wierzenia złączone
z poszczególnemi imionami lub nawet sentymenty historyczne
i literackie; ks. Wirtemberska przyczyniła się do popularno­
ści Malwiny, poezja rozpowszechniła Laury, Wiesławy, Kon­
radów i Kordjanów, Sienkiewicz wskrzesił Zbigniewa, wpro­
wadził nieznaną Danusię, Żeromski przypomniał Rafała,
Krzysztofa, Marka, Huberta, a nawet Mniszkówna ma na su­
mieniu niejednego Waldemara.
Imię w stosunkach prymitywnych było czemś wystarczającem, ale już wówczas powstaje forma zawiązkowa na­
zwiska, a mianowicie przezwisko. U ludu możemy zauważyć
to jeszcze dzisiaj, że każdy prócz oficjalnego, urzędowego na­
zwiska ma także swoje przezwisko. Rozróżnia cię „jak się
kto pisze”, a „jak się go woła”, prócz tego zaś w rozrzuco­
nych wsiach górskich „jak się ku niemu idzie”, więc np.
„Józek Gąsienica z pode drogi”.
Z tych przezwisk wytwarzają się nazwiska, ale no nie
jest jedyne źródło nazwisk, gdyż są też nazwiska odimienne
i odmiejscowe. Ten jedynie właściwy podział nie zgadza się
z podziałem potocznym, który dz'eli nazwiska wedle, stanów,
wyróżniając nazwiska szlacheckie, mieszczańskie, włościań­
skie, a także grup etnicznych. Fałszywe przekonanie, że na­
zwisko szlacheckie Kończy się zawsze na „ski”, spowodowało,
że wszystkie zmiary szły w kierunku przekształcenia na na­
zwiska o końcówce „ski”, stąd też i od najdawniejszych cza­

138

sów największa ilość neofitów takie właśnie końcówki przyj­
muje. Natomiast stare zacne nazwiska zwierzęce i roślinne
zostały zupełnie wyparte i zmienione, aby nie być przedmio­
tem żartów i kpin ze strony szlachty na „ski”.
Niezmiernie ciekawe zagadnienie przejść od imion do
przezwisk i nazwisk nie zostało jednak przez autora dokła­
dniej omówione. A tymczasem problem imion słowiańskich
dopiero na tle indoeuropejskiem wogóle wystąpiłby z wła­
ściwą wyrazistością. Materjału do takiego ujęcia nie brak
choćby w różnych encyklopedjach. (Prw. Schräder O. Reallexicon der indogermanischen Altertumskunde. Il wyd. A. Nehringa. Berlin 1923, T. II, s. 103—109; Ebert M. Reallexikon
der Vorgeschichte. Berlin 1927, T. VIII, s. 432—448; Liibker
Fr. Reallexikon des klass. Altertums. Leipzig 1914, s. 697—699.
Natomiast wiele wartościowych uwag wypowiada prof.
B. na temat nazwisk obcych na ziemiach polskich, oraz nazwisk
polskich w obcej postaci. Całość napisana tak zajmująco, że po
winna wzbudzić zainteresowanie nietylko wśród uczonych fa­
chowców, ale i wśród szerszych sfer. Tem więcej, że do­
kładnie zestawiony indeks nazwisk pozw ala każdemu sprawdzić,
czy nazwisko jego do kategorji „nobilium” czy „chamorum”
należy; wiadomo zaś, że nawet najbardziej demokratycznie
usposobionemu Polakowi nie jest to obojętne,
Adam Fischer.
VULPESCO MICHEL. Les Coutumes Roumaines Périodiques.
Etudes descriptives et comparées précédées d’une Préface par
A. van Gennep et suivies d’une Bibliographie Générale de
Folklore roumain. Paris, Librairie Émile Larose 1927, str. II
+ 303. 30 fr. franc.

Obrzędy rumuńskie mają wiele analogij do obrzędów
ruskich i południowosłowiańskich. Etnografowie zwykle nie
zdają sobie z tego sprawy, co pochodzi głównie z powodu
trudności w opanowaniu językowem ludowych tekstów rumuń­
skich. Przeszkodę tę usuwa częściowo ostatnia publikacja
M. Vulpesco, która uprzystępnia w języku francuskim opis
dorocznych zwyczajów ludu rumuńskiego. W rozdziale I

139

przedstawia autor obrzędy związane z nocą św. Andrzeja,
wilję, kolędowanie, chodzenie z gwiazdą, kozą, szopką lub
z Herodem, Nowy Rok, Jordan, a wreszcie zakończenie okre­
su zimowego t. zw. Sezatoarea, odpowiadające naszym
„Prządkom”. Rozdział II wypełniają zwyczaje wiosenne,
a więc szczególnie obrzędy wielkanocne, oraz kult zmarłych
w tym czasie. Rozdział III poświęcono zwyczajom letnim.
Wśród nich szczególnie ciekawe są 1. zw. Paparudele i Caloianul, obrzędy mające na celu wywołanie deszczu, analo­
giczne do serbskiej Dodoli. Nadto wówczas obchodzi się
Rosalia oraz charakterystyczne tańce ludowe, zwane Calusarii,
a w Siedmiogrodzie istnieje lokalny zwyczaj t. zw. targu na
dziewczęta. W rozdziale IV zestawiono obrzędy bez stałej daty,
jak zabawy ludowe „Hora”, mające swe miano od tańca tejże
nazwy, wesele, wreszcie „claca”, odpowiadająca naszej tłoce.
Obfita bibljografja (s. 258 —303) i liczne ilustracje powiększają
wartość wydawnictwa, ważnego dla każdego badacza etnografji słowiańskiej.
Adam Fischer.
WITOLD GĄDZIKIEWICZ. Strój górali podhalańskich pod
względem higjenicznym. Warszawa 1926, str. 38 + 1 nlb.
Odbitka ze „Zdrowia” Nr. 1—2, 1926 r.

Prof. Gądzikiewicz zastosował do slroju góralskiego naj­
nowsze metody badań higjenicznyeh i stwierdził, że strój gó­
rali podhalańskich jest doskonale dostosowany do miejsco­
wych warunków klimatycznych i życiowych. Wobec tego
autor proponuje, aby go zachowano i propagowano wśród
ludności miejscowej, jako odzienie codzienne. Za najbardziej
skuteczny sposób takiej propagandy uważa autor dobry przy­
kład ze strony miejscowej inteligencji, a nawet rzuca myśl,
aby przy pewnych zmianach i dostosowaniu do potrzeb woj­
skowych wprowadzić strój ten jako uniform wojskowy na
Podhalu.
Książeczka zawiera liczne szczegóły, interesujące także
dla etnografów.
A. F.

140
VOLKSKUNDLICHE BIBLIOGRAPHIE für das Jahr WO. Im Auf­
träge des Verbandes Deutscher Vereine für Volkskunde herausgegeben
von E. Hoffmann-Krayer. Berlin—Leipzig 1924. Walter de Gruyter & Co.
Str. XVIII + .212.
Nie trzeba udowadniać, jak ważnem i niezbędnem wydawnictwem
jest bibljografja ludoznawcza opracowana przez Prof. E. Hoffmann-Kreyera.
Do wydanych dawniej lat 1917, 1918 i 1919 dołącza się opracowanie materjału z r. 1920, W stosunku do lat oopizednich można zauważyć wielki
postęp zarówno pod względem ilościowym jak konstrukcyjnym. Obfity materjał, obejmujący 2768 pozycyj bibljograficznych podzielił wydawca na
następujące grupy: 1. Zagadnienia ogólne (bibljografja, dzieje ludoznawstwa, zasady, metoda, kwestjonarjusze, opracowania całości geograficznych
i etnograficznych). L. Osadnictwo. III. Budownictwo (dom mieszkalny,
budynki gospodarcze, kościół). IV. Rzeczy (pomniki, rogi, łyżki, muzyczne
instrumenty, zamki przy drzwiach, broń). V. Znaki. VI. Technika, zawody,
przemysł domowy i sztuka ludowa (gospodarstwo wiejskie i hodowla by­
dła). VII. Charakterystyka ludu. Typy ludowe. VIII. Strój. IX. Potrawy
i napoje. X. Zwyczaje, obyczaje, święta i zabawy. XI. Prawo i ustrój
społeczny. XII. Wierzenia (mity, kulty, demony, czarownice, dusze, upiory,
wróżby, amulety i zamawiania). XIII. Medycyna ludowa. XIV. Literatura
ludowa. XV. Poezje ludowa.
XVI. Baśnie, opowiadania, facecje, po­
dania i legendy. XVII. Widowiska ludowe, XVIII. Drpki ulotne. XIX. Mo­
wa ludu (zagadki, przysłowia, żarty, dowcipy, objaśnienia głosów, żargony).
XX. Nazwy (miejscowości, ludów, imiona, nazwiska, zwierzęta, rośliny
bóstwa i demony). XXL Varia (miary, liczby, liczenie czasu).
W tym wielkim materjale możne się z wielką łatwością zorientować
dzięki dwom indeksom, z których jeden ułożono realnie, a drugi wedle
autorów. Materjał zachodnio-europejski wyczerpano bardzo starannie; nie
można tego powiedzieć o mażerjale słowiańskim. Czasem zapisano arty­
kuł dziennikarski, a pominięto ważną publikację. Nic w tern dziwnego,
bo wówczas gdy opracowywano tę bibljografję, słabo jeszcze przenikały
publikacje słowiańskie do środowisk zachodnio - europejskich. Dopiero
ostatnie lata przyniosły tu zasadniczą poprawę, więc możliwe, że następne
roczniki bibljografji i pod tym względem będą tak dokładne, jak wt wszyst­
kich innych działach.
Afem Fischer.
BIBLJOGRAFJA LUDOZNAWCZA ZA ROK 1925 »).,
Zestawił Alfred Bachmann,
Abraham Władysław. Zawarcie małżeństwa w pierwotnem prawie
polskiem. Nakładem Towarzystwa Naukowego. Lwów. 1925. C°. str. 475.
Adamus Jan. W sprawie stosunku prawa ludowego do kodyfikacji
prawa prywatnego „Głos Prawa” Nr. 9-10. Lwów. 1925.*)
*)

W zestawieniu tem uwzględniono również niektóre mniej znane artykuły i roz­

prawy z r. 1924.

Pominięto natomiast rozprawy ogłoszone w „Ludzie".

141
Basevi Camillo. La Polonia. Firenze 1925. 16u. str. 220—[— 1 tabl.
Bertram H. La Baume W. und Kloeppel O. Das Weichsel - NogatDelta. Beiträge zur Geschichte seiner landschaftlichen Entwicklung, vor­
geschichtlichen Besiedelung und bäuerlichen Haus-vnd Hofanlage. Von...
Danziger Verlagsgesellschaft. Danzig. 1924. 4°. str. 8 nib.—{—216 —f—VIII.
tabI.-j-5 planów.
Bobek Władysław. Z historji ruskich nazw geograficznych w języku
polskim. „Język Polski”, Kraków 1925. Zesz. 6.
Bruckner Aleksander. Budorgis. „Slavia Occidentalis*. Tom I11/1V.
Poznań 1925.
Bugiel Włodzimierz. Lamentowa grupa pieśni pogrzebowych. Studjum porównawcze.
Nakł. Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu.
„Rocznik Tow. Przyj. Nauk w Przemyślu”. T. VI. 1925. i odbitka. Przemyśl
1925. 8°. str. 28-J-2 nlb.
Bystroń Jan St. Nazwy i przezwiska polskich grup plemiennych
i lokalnych. „Prace i Materjały Anfrop.-Arch. i Etnograficzne”. Tom, IV.
Cz. 111. Kraków 1925 i odbitka. Nakł. Pol. Akad. Umiejętności. Kraków
1925. 8°. str. od 93—152.
Bystroń Jan St. Historja w pieśni ludu polskiego. Warszawa—Kra­
ków. Nakładem Gebethnera i Wolffa. 1925. 8°. str. 116 —f—4 nlb.
Bystroń Jan St. Polska pieśń ludowa. Wyd. II. przejrzane. Nakł.
Krakowskiej Spółki Wydawniczej. Kraków 1925. str. XLII—|—119 -|—1 nlb.
Bystroń Jan St. Pieśń o zbójniku i jego żonie. „Prace i Materjały
Antrop.-Archeolog. i Etnograficzne’. Tom IV. Cz. 111. Kraków 1925.
Bystroń Jan St. Ugrupowanie etniczne ludu polskiego. Kraków.
Nakładem Księgarni geograficznej „Orbis”. 1925. 8°. str. 27 —j— 1 nlb.
Chmielińska Aniela. Idea zasadnicza wystaw etnograficznych „Zie­
mia”. R. X. Nr. 9. Warszawa 1925.
Chmielińska Aniela. Księżacy (Łowiczanie). Nakł. Księgarni geograf.
„Orbis”. Kraków 1925. 8°. str. 150—(—2 nlb -|_2 tabl.
Cnybiński Adolf. Dzwony pasterskie ludu polskiego na Podhalu.
„Prace i Materjały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne.” T. IV.
Cz. III. Kraków 1925. i odbitka nakł. Pol. Akad. Umiejętności Kraków.
3925. 8°. str. 1 nlb.-f-od 29—57.
Chybiński Adolf. Wskazówki zbierania melodyj ludowych. „Prze­
gląd muzyczny”. Poznań. 1925. R. I. Nr. 1 i 2 i odb.
Ciszewski Stanisław. Prace etnologiczne, Tom- I. Warszawa 1925. 8°
str. 8 nlb.219 —f—1 nlb. Treść: Mazowiecki sibrat, mazowiecka część
i mazow. szlachta cząstkowa. Południowo-słow. sprzążka a otarica Prawdy
Ruskiej. Strs. ogniszczanie a stp. czeladź. Strs. potok i razgrablenije
oraz strs. opała a stp. wyświecanie. Sancygniew i Sancygniewscy. Nie­
które ciężary chłopskie w średniowiecznej Polsce.
Czekanowski Jan. Rozwój żywiołu polskiego na kresach południowowschodnich w świetle statystyki. „Przegląd Wszechpolski”, 1925, Nr. 2.
Dobrowolski Tadeusz. Ze studjów nad stolarstwem polskiem w epoce

142
gotyku (Zabytki Małopolski). „Rzeczy Piękne". (Przemysł, Rzemiosło i Sztuka)
R. 1625. Nr. 6 — 8.
Dónaj Herman. Kolędy Górnośląskie czyli opis zwyczaji ludowych
w czasie Bożego Narodzenia oraz 32 starych kolęd górnośląskich z melodjami zebranych z ust luau. Bytom 1925. 8°. str. 117.
Dudziński Adam. Zmiany narodowościowe (wyznaniowe) na terenie
trzech województw wschodnich Małopolski w świetle urzędowych spisów
19j0 1921. „Pokłosie Geograficzne”. Zbiór prac poświęcony E. Romero­
wi przez jego uczniów i przez Książnicę—Atlas. Lwów- Warszawa. Nakł.
Książnicy Atlasu T N. S, Ś. i W. 1925.
Erben Karel Jaromír. Ruské a polské pohádky. Tiskem Lidové
tískárni, Olomouc. 1924. 8°. str. 157-j-1 nlb.
Fischer Adam. Die polnische volkskundliche Forschung in den Jahren
1914—1924. „Zeitschrift für slavische Philologie”. Lipsk 1924. Tom. I.
i 1925. T. II.
Frankowski Eugenjusz. Krzyże kamienne i domki drewniane na
cmentarzach poleskich. „Ziemia”. Rok 1925. Nr. 6, 7 i 8.
f!ankowskj Eugenjusz. Poleszucy między Horyniem i Słuczą a Uborcią i Noryniem. „Ziemia”. R. 1925. Nr. 6, 7 i 8.
Gulgowski Izydor. Przemysł domowy na Kaszubach. „Rzeczy Piękne”.
(Przemysł, Rzemiosło, Sztuka), Kraków 1925. R. V. Nr. 3.
Kawecka Zoíja. Z obyczajów ludu serbskiego. „Kultura Słowiańska”.
Warszawa 1925. Nr. 10 — 11.
Keyser Erich. Die Bevölkerung Danzigs und ihre Herkunft im 13.
und 14. Jahrhundert. Lübeck 1924. 8°. str. 93-f-l nlb.
Klapper Joseph. Schlesische Volkskunde auf kulturgeschichtlicher
Grundlage von... Nakł. Ferdinand Hirt. Breslau 1925. 8°. str. 384 z 61
rycinami.
Koranyi Karol. Kilka uwag o dawnem prawie polskiem, a dzisiejszem prawie ludowem. „Nowa Ziemia Lubelska" Nr. 36. Lublin 1923
Kosibowicz Edward Ks. Tydzień etnolcgji religijnej w Medjolanie
„Przegląd Powszechny”. Kraków. Rok 1925. Tom 168.
Kosmowska Irena. Z podań pomorskich. „Ziemia”. Warszawa 1921
R. IX. Nr. 12.
Kotwicz Władysław. O chroitologji mongolskiej. „R icznik Orjentalistyczny”. Lwów 1925. Tom 11. (1919 -1924).
Kozierowski Stanisław Ks. Pierwotne osiedlenie ziemi gnieźnień­
skiej wraz z Pałukami w świetle nazw geograficznych i charakterystycz­
nych imion rycerskich. „Slavie Occidentalis”. T. 1I1/1V. Poznań 1925.
Kubijowicz Włodzimierz. Rozmieszczenie kultur i ludności we Wschod­
nich Karpatach. Kraków 1925. Nakł. Księgarni Geograficznej „Orbis”. 8°str. 24 —f—3 mapki.
Kwietniowski A. J. Polacy w Czechosłowacji. „Kultura Słowiańska”.
Warszawa 1924. Nr. 6 — 7
Lisiewicz Edward. Stosunki narodowościowe i administracyjne w woj.
nowogródzkiem. „Ziemia”. Warszawa 1925. R. X. Nr. 10—12.

143
Lorentz F. Teksty pomorskie (kaszubskie). Zeszyt 3. Nakł. Pol.
Akad. Umiejętności. Kraków 1924 (na okł. zewn. 1925). 8°. str. XCVI~|-1
mapa-f-od 609—836.
Malinowski Wacław. Gwara rębowska. Nakł. Gebethnera i Wolffa.
Warszawa 1925. 8°. str. 23 —f-1 nlb.
Mańkowski Alfons Ks. Zwyczaje i wierzenia Ijudowe w Złotowie pod
Lubawą. „Zapiski Tow. Nauk. w Toruniu”. Toruń 1924. Tom VI. Nr. 7 i 8.
Moszyński Kazimierz. Badania nad pochodzeniem i pierwotną kul­
turą Słowian I. Nakł. Pol. Akad. Umiejętności. Kraków 1925. 8°. str
140-j-4 nlb.
Moszyński Kazimierz. O kulturze ludowej południowo - środkowego
Polesia. „Ziemia”. Warszawa 1925. B. X. Nr. 6, 7 i 8.
Moszyński Kazimierz. Nowogródzkie pod względem etnograficznym.
„Ziemia”. Warszawa 1925. R. X. Nr. 10—12.
Moszyński Kazimierz. Regionalizm wobec etnografji. „Ziemia”. War­
szawa 1925. R. X. Nr. 1.
Moszyński Kazimierz. Niektóre wyniki etnogeograficznych badań Polski.
„Ziemia”. Warszawa 1925. R. X. Nr. 3.
Moszyński Kazimierz. Wypalanie nowin. „Ziemia”. Warszawa 192 5
R. X. Nr. 6. 7 i 8.
Moszyński Kazimierz. W sprawie ZDierania wiadomości dotyczących
ludowej kultury materjalnej w Polsce. „Polska oświata Pozaszkolna”, War­
szawa. R. 11. Nr. Î i odbitka str. 8.
Nitsch Kazimierz. O nazwy dzisiejszych części Polski. „Polski Prze­
gląd Kartograficzny”. 1924. Tom I. Nr. 6.
Nitsch Kazimierz. Zbieranie słownictwa ludowego. „Język Polski”.
1925 Nr, 4,
Orynżyna Janina. Zarys przemysłu ludowego w Polsce. Nakł. Mi­
nisterstwa Przemysłu i Handlu. Warszawa 1925. 8°. str. 70—{—89—j—3 nlb.
Peszczanśkyj W. Dawni kyłymy Ukrainy. Druk. Wydawnyczoi Spilky
„Diło”. Lwów j 925. 8°. str. 13-J-3 nlb.-)-29 iabl.
Piekarski Edward. Przysłowia i przypowiastki jakuckie. „Rocznik
orjenialistyczny”. Lwów 1925. Tom 11. (1919 —1924).
Poniatowski Stanisław. Z nowszych postępów etnologji. „Czaso­
pismo geograficzne”. R 1924 T. 11 z. 3—4 i 1925 T. Ul z. 1—2.
Puczyński P. Wesele w Księstwie Łowickiem. Rozpleciny, dzień
ślubu, przeprowadźmy i oczepiny ze śpiewkami. Łowicz 1925. 8°. str. 16.
Rudnicki Mikołaj. Drogi osadnictwa lechickiego w Lechji przybałtyckiej (na Zaodrzu). „Slavia Occidentalis”. Tom 111/1V. Poznań 1925.
Rudnicki Mikołaj. Niektóre nazwy miejscowości na ,—’ądz. „Slavia
Occidentalis”. T. Í1I/1V. Poznań 1925.
Seweryn Tadeusz. Janko Lisiewicz, rytownik renesansowy. „Rzeczy
Piękne". (Przemysł, Rzemiosło, sztuka) 1925. R. V. Nr. 2.
Seweryn Tadeusz. Polak artysta w okolicy chanów tatarskich. „Rze­
czy Piękne”; (Przemysł, Rzemiosło, Sztuka) 1925. R. V. Nr. 3,

144
Seweryn Tadeusz. Kaszubski przemysł domowy. „Rzeczy Piękne".
(Przemysł, Rzemios»o, Sztuka) R. 1925. Nr. 6—8.
Siczynśkyj Woiodvmyr. Ukrajinská chata w okołyciach Lwowa.
Druk. Nauk. Tow. im. Szewczenki Lwów. 1924. 8°. str. 22-f-2 nlb. _|-8 ilustr.
Śmieszek Antoni. O nazwie Chettytów i kilku nazwach jej pokre­
wnych. „Rocznik Orjenfalistyczny*. Lwów. 1925. Tom II. (1919—1924).
Smolik Przecław. Wśród wyznawców Burchan-Buddhy. Szkice z ży­
cia, opowieści i legendy Mungoło-Burjatów. Nakł. Księgarni Geograficznej *
„Orbis“. Kraków. 1925. 8°. str. 236.
Szuman Stefan. Kilim słowiański, kobierzec azjatycki, gooelin fran­
cuski. „Rzeczy Piękne". (Przemysł, Rzemiosło, Sztuka) R.Í925. Nr. 5,6,7 i 8
Szuman Stefan. Psychologia twórczości artystycznej ludu. „Prze
gląd Warszawski“. 1925. Rok V. z. 45.
Szymanowski Karol. Zagadnienie ludowości w muzyce. „Muzyka“.
Warszawa. 1925. Nr. 10.
Udziela Seweryn. Dwory. Zapiski etnograficzne z 1901 i 1902 r. *
„Prace i Materiały Antropologiczne, Archeologiczne i Etnograficzne“. Kra­
ków. 1925. Tom IV. cz. 111.
Wasilewski Leon. Pinlandja. Z mapą polityczno-etnograficzną i 9
ilustr. Nakł. Krak. Spółki Wydawniczej. Kraków. 1925. 8°. str. XV14-159-11 nlb.
Wąs Stefan. Charakterystyczne cechy piękna i brzydoty wsi pol­
skiej. Będzin. 1925. 8°. str. 10_)-2 nlb.
Widajewicz Józef. Nazwiska i przezwiska ludowe. Studjum z dzie­
jów wsi polskiej XVII i XVIII w. Nakładem Redakcji „Pamiętnika historyczno-prawnego". Lwów. 1925. 8°. str. 25—(—1 nlb.
Witkowski Stanisław. Historjografja grecka i nauki pokrewne. (Chronografja — Biografja — Etnografja — Geografja). Tom 1. Nakł. Pol. Akad.
Umiejętności. Kraków 1925. 8°. str. XVl-]-293_f-3 nlb.
Wiftschell Leo. Die völkerlichen Verhältnisse in Masuren und dem
südlichen Ermland. Hamburg. Friedrichsen et. Co. 1925. 4°. str. Vlll—j—45.
Zaborski Bogdan. Typy wsi wschodniego Polasia. „Ziemie". Rok
1925. Nr. 6, 7 i 8.
Zahorski Włedysław. Podania i legendy wileńskie. Naki. Józefa Za­
wadzkiego. Wilno. 1925. 8°. str. 4 nlb.-j-166-j-2 nlb.
Zbieranie słownictwa ludowego. „Język Polski". Kraków 1925. z. 6.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.