75ba5af997dbf4ef24a921f375e0edaf.pdf
Media
Part of Opowieść o synu Napoleona na Podhalu / Lud, 1926, t. 25
- extracted text
-
98
OPOWIEŚĆ O SyNU NAPOLEONA NA PODHĄLU.
Wspomnienia o napoleońskich wojnach były niegdyś na
Podhalu wcale żywe. Nie zdarzyło mi się jednak dotychczas
spotkać z opowiadaniem czyli „bojką” o cesarzu lub jego „wojokach”. Górale, mający dziś koło pięćdziesiątki, kilkakrotnie
wspominali, że takie opowieści krążyły wśród ich dziadków
i ojców, ale treści nie pamiętali.
Od p. Wojciecha Brzegi, artysty rzeźbiarza z Zakopanego,
dowiedziałem się niedawno o legendzie z tej epoki, wprawdzie
nie o samym Napoleonie, lecz o „Orlątku”. Przed czterdziestu
laty opowiadał ją Gronikowski, góral z Grónika w Kościeli
skach, człowiek podówczas starszy. Powszechnie był łubiany
dla swego humoru i nieskończonej ilości „bojek”, a że natura
była niespokojna, przeto od wsi do wsi włóczył się i bajkami
„noród” cieszył. Stąd też i przezwisko powstało: Grónikowski Bojok.
Z kilku opowiadań Bojoka zapamiętał p. Brzega legendę
o synu Napoleona. Miano go chować „we Widniu”, aby za
pomniał o wielkim ojcu i pogodził się z Niemcami. Tymcza
sem mały chłopiec dostawszy raz szabelkę w darze, czemprędzej pobiegł do ogrodu i wypróbował ją na kwiatach, które
ż zapałem ścinał. Z przerażeniem dowiedziało się otoczenie
dworskie z ust chłopca, że kwiaty to Niemcy. Wtedy dworacy
„skantrzyli” (zabili) małego wojownika, „bo sie boli, ze bedzie
więksy huncfut jako ociec”.
Juljusz Zborowski.
