278cc01e91b6cd904440a82326d96a37.pdf
Media
Part of Czy tortury są dalszym ciągiem sądów bożych? / Lud, 1926, t. 25
- extracted text
-
96
wskazuje, te ta druga droga jmusiała być przedłużeniem po
przedniej.
W związku z wyrazem hrydá (acc. sing, na hrydá, loe.
na hryďi) możnab/ połączyć jeden szczegół z budownictwa.
Mianowicie pewna część strychu yys&u w chałupach nazywa
się tak samo. Lecz wobec tego, że nie mogłem określić tej
części1), oraz że akcent w tej drugiej nazwie waha się2), nie
staram się o jej wyjaśnienie w związku z poprzednią. 3)
Michał Iwaszków.
CZy TORTURy SĄ DALSZyM CIĄGIEM SĄDÓW BOŻYCH?
Niejednokrotnie poruszano w literaturze prawniczej py
tanie, czy tortury możnaby uważać za ciąg dalszy sądów bo
żych. Na pytanie to z powodu braku odpowiednich prac, jak
na to ostatnio zwrócił uwagę Hans Fehr (Deutsche Rechts
geschichte 1925. str. 201) stanowczej odpowiedzi dać nie można.
Ciekawe światło na tę kwestję rzuca postanowienie ustawy
Kazimierza Jagiellończyka t. zw. „sudiebnika” z 1468 r., wedle
którego obwiniony o kradzież, jeśli lica nań nie masz (a lica
ne budet) może dla oczyszczenia się z zarzutu poddać się
torturom (dat sia na muku). Już wydawca tej ustawy Działyński (Zbiór praw litewskich od 138P do 1529, Poznań 1841
str. 48. uw. 27) zwraca uwagę na analogję z Węgrami, gazie
wedle ustawy św. Władysława (z XI wieku) mógł się podej
rzany o kradzież oczyścić z zarzutu, poddając się próbie ognia.
Trudno jednak wykazać łączność między prawem węgierskiem a litewskiem. To ostatnie poszło w cytowanym prze
pisie najprawdopodobniej za prawem ruskiem, które wpływało
na kształtowanie się prawa litewskiego. „Ruska Prawda” bo
wiem kilkakrotnie wspomina o stosowaniu ordaljów w wy■*) Raz jest to wyszka tylko nad sienią, raz svótok idący przez śro
dek sieni, czasem wyszka po prawej stronie sieni lub po lewej, a nawet
słyszałem tę nazwę stosowaną do dziury w środku powały w sieni oraz
stosu drzewa, które na niej suszy się. Raz objaśniano mię, że są to żer
dzie na bantach, na których dymi się czosnek, cebula oraz mięsiwo, lub
suszą się skóry.
®) acc. sing, na /irydu, !oc na hryďi, loc. plur. na hrydáx ]| na hrvdax.
3J Z powodu braku czcionek transkrypcia nie jest ściśle fonetyczna.
Litera zwykła wśród kursywy oznacza, że na tej zgłosce spoczywa akcent.
9?
padkach, gdy wina podejrzanego nie da się dowodnie wyka
zać, a w szczególności przy podejrzeniu o kradzież, kiedy
niema lica (Art. 23. Ruskiej Prawdy III red. Goetz L. Das
russische Recht. Zeitschrift für vergleichende Rechtswissen
schaft T. 24. str. 264). Zauważyć przytem należy, że Prawda
Ruska dopuszcza sąd boży i wbrew woli podejrzanego, który
się mu bezwzględnie poddać musi, jeśli z góry już uchodzić
nie chce za sprawcę. W „Sudiebniku” przepis ten jest już zmo
dyfikowany. Tortury, których wytrzymanie ma wykazać nie
winność podejrzanego, stosuje się tylko na jego życzenie.
To stosowanie tortur, jedynie na żądanie obwinionego, wska
zuje, że w tym wypadku tortury mają całkiem inne znaczenie,
niż to jakie się im zwyczajnie przypisuje, odgrywają one tutaj
tę rolę, jaką niegdyś powszechnie spełniały ordalja.
Karol Koranyi.
NOCNA WARTA W SAMBORZE.
Na jednem z przedmieść w Samborze a mianowicie na
ul. Powtórnej, która to ulica jest osobną gminą i ma swego
(wójta) delegata, istnieje do dziś praktykowany zwyczaj utrzy
mywania warty nocnej przez mieszkańców tej ulicy (gminy).
Warta ta ma na celu ustrzeżenie mieszkańców przed ogniem i zło
dziejem. Odbywa się w sposób następujący : Rano wójt przy
nosi względnie wysyła przez kogoś do pierwszego domu z pra
wej strony ulicy laskę zwaną „berdysz”, która to laska ozna
cza obowiązek odbycia warty z najbliższym sąsiadem z tej
samej strony ulicy w najbliższą noc. W razie zupełnej nie
możności wypełnienia tego obowiązku (n. p. choroby) ma się
natychmiast donieść o tern delegatowi, który wyda odpo
wiednie rozporządzenie. Gdy jednak możliwość spełniania
tego obowiązku jest i rzeczywiście się go spełni, laskę należy
na drugi dzień rano odnieść do trzeciego domu, który znowu
odbywa wartę z domem czwartym i t. d. W ten sposób ko
lejno laska ta obejdzie tak prawą jak lewą stronę ulicy.
Ostatni odnosi ją do wójta.
Na podstawie własnego udziału w takiej warcie spisał
Władysław Kalinowicz.
Lud. T. XXV.
7
