9c6ce0f983c56ee691d4cbd26d498976.pdf
Media
Part of Zwierzęta w wierzeniach Białorusinów guberni smoleńskiej / Lud, 1926, t. 25
- extracted text
-
MATERJAŁY I NOTATKI ETNOGRAFICZNE.
BOLESŁAW BREŻGO.
ZWIERZĘTA W WIERZENIACH BIAŁORUSINÓW GUB. SMOLEŃSKIEJ1).
(Referat wygłoszony na posiedzeniu Instytutu Nauk Antropologicznych
Towarzystwa Naukowego Warszawskiego w dniu 13 stycznia 1926 roku).
W wierzeniach i obrzędach Białorusinów gub. smoleń
skiej zachowały się dotychczas starożytne poglądy na przyrodę.
Zapatrywania te przechowują się wśród ludu szczególnie wówczas,
gdy łączą się one ściśle z obrzędami i wierzeniami mającemi
zastosowanie w życiu codziennem. Dlatego dokładniej prze
chowały się podania o tych zwierzętach, które towarzyszą
człowiekowi we wszystkicn fazach jego życia, dostarczają mu
pożywienia i odzieży, albo też cą jego pomocnikami w walce
z nieprzyjaciółmi i przyrodą w zaraniu kultury. Zwierzętami
temi są : wół, krowa, owca, koza, koń i pies. Prócz wymie
nionych zwierząt domowych uwagę człowieka zwracają również
i zwierzęta dzikie. Zabobony ludowe ujawniają pierwsze naiwne
Kroki człowieka w walce z wrogiemi dlań zwierzętami. Z tych
najbliższym jest dla Białorusina wilk.
Wśród ludu przechowuje się mnóstwo zabobonów, doty
czących święta zwierzęcego. Przesądy te, dziś często dla nas
niezwykłe, niezrozumiałe i dziwaczne, mają charakter mityczny.
Np. w zabawach i szopkach, urządzanych w okresie świąt
Bożego Narodzenia, występuje byk. „Annuszka, Praczja—Sa-*)
*) Z materjaiów, użyczonych mi przez poległego W. Dobrowolskiego,
członka Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego.
58
motoka, pasiet byczka na rairskora łużku; u nieja w rukách
ogromnoje koleso” 1).
W jednej z kolęd dziewczęta zbierają się na wieczornicę
i urządzają składkę 2).3 Za uzbierane pieniądze kupują czarnego
byka, którego następnie dzielą. Na każde gospodarstwo przy
pada jakaś część.
„Zbiralisia dieuki, da usi u pysiadiełki,
Dunaj moj, Dunaj tichij razliunoj,
Składalisia dieuki, da usi pa kapiejki,
A kupili dieuki da czornago byka.
Kamu że byka weśti, kamu paganiati ?
Anareju byka wésti, Jachimu paganiati.
Kamu ż byka biti, kamu ż isti iupiti ?
A lwanu biti, Siargieju Iupiti;
Iwánywym rożki— ziwuť pri ú darożki,
Krauczonkowym riebry—ich dietuszki drobny,
Andrejewym woka- gładit' u czarku głuboka.
Nowiku sieliazień— jago żonka kawierzień,
Jagorowym triabuch—jon u rieczki pro.uch,
Anionowym kiszki — ich dwór bez nakryszki,
A Markinym poczki — u jago gładki doczki,
A gałouniu Kłanofy, — u jago usi kłapaty,
Mirionowym sukalena — u icb drou ni pařena;
Iraszowym s...... — u ich każin dień draka,
Ustinu szkura, — jago Wasia dura“.
Byk lub wół zjawia się, jakby symboliczne wyobrażenie
piorunu.
Powiada zagadka ludowa8). „Riawnuu woł na sto riek,
na tysiaczu jezieriej”. Wielkorusini mówią o deszczu, podobnie
jak Białorusini niby o żywej istocie. U Niekrasowa spotykamy :
„Chodjať po niebu byczki”. Kiedy słońce świeci, a deszcz pada.
smoleńscy Białorusini4) powiadają : „Sołnce wyskaliło !”. Chłopi
polscy w ziemi radomskiej powiadają wówczas:
„Słońce zbija masło”.
1) Obrzędy w okresie świąt Bożego Narodzenia we wsi Swały, pow.
smoleńskiego i we wsi Litwinowo, pow. krasneńskiego.
2) Sioło Dańhowo, powiat smoleński.
3) Sioło Dańkowo, pow. smoleński.
4) Sioło Ińkowo, pow. poreczskiego.
54
Zaś włościanie ruscy w ziemi chełmskiej mówią l):
„Deżdyk ide,
Sonce je,
Czarawnyca masło bje.”
Zjawienie się cielęcia jest doniosłym wypadkiem w gos
podarstwie włościańskiem.
„Karówka tieliłaś, małóziuca swariłoś raëk wysziu!” tak
mówiły gospodynie w dawnych czasach2).
Zależnie od tego, w którym dniu przychodzi na świat
ciele, gospodynie3) dają różne nazwy : piątkówka, środówka,
sobótka.
Gdy się ocieli „pierwostinka” 4),5 wprowadzają ją do chaty,
wkładają na rogi „worek”, zapaskę, przypominającą ubiór
młodej mężatki. Krowa nosi swą zapaskę, dopóki takowej
nie zgubi, Najbardziej jednak pieczołowite zabiegi koło krowy,
która się po raz pierwszy ocieliła, odbywają się w izbie. Tu
gospodynie gotują, kaszę oraz „mołoziwo” B), kładą je na sianku.
Gospodyni wydobywa „wieczko”6), na owem „wieczku”, na
sianie, przynosi „mołoziwo”, które uroczyście stawia na stole.
Następnie cała rodzina modli się i spożywa „mołoziwo” z ka
szą. Garnek po kaszy, podobnie jak podczas chrzcin, uro
czyście się tłucze. „Przepijanie jałówki” 7) towarzyszy ostatecz
nemu oddaniu narzeczonej na wieczornicy. „Oddaliście krówkę,
oddajcież i postronek“, powiadają swaty ze strony narzeczonego,
którzy, po zabraniu narzeczonej, dopominają się o bułkę, zwaną
„jałówką”, „krówką”. Bułka ta odgrywa wielką rolę w obrzę
dach weselnych. 4
!)
Powiat hrubieszowski.
2) Powiat smoleński.
, 3) We wszystkich powiatach gub. smoleńskiej, zwłaszcza w pow.
bielskim,
4) Krowa, która się ocieliła po raz pierwszy.
5) Siarę, gęste mleko, które zgęstniało całkowicie i ma wygląd jajecznicy,
6)
7)
Kadka od kadzi.
Krajanie i rzucanie bułki weselnej
55
Niewielki zaś pierożek, upieczony z tego samego, co
i „jałówka” ciasta, zowie się „pastuszkiem”. Podczas sprawo
wania obrzędów, mężczyźni starają się wykraść kobietom nie
postrzeżenie ów pierażek.
Wśród włościan gub. smoleńskiej, pomiędzy krówką
a gospodynią zawiązuje się pewna łączncść duchowa. Gospo
dyni przemawia do krowy, krowa zna swą gospodynię, tęskni
do nieobecnej swej pani i nie pozwala się komu innemu doić.
Obcej kobiecie krowa nie daje mleka, stara się nawet ją kopnąć,
rozbić skopek. Na uprzejme powitanie, wypowiedziane przez
gospodynię, krowa odpowiada dobrotliwem porykiwaniem.
Szczegó.nie uroczyście odbywa się wypędzanie bydła na
paszę w dzień św. Jerzego (23 kwietnia st. st.). Wówczas
w każdym domu, przed wypędzeniem bydła, gospodarz i gos
podyni zapalają przed obrazami świecę, poświęcaną w Wielkim
Tygodniu.
Nakrywają potem stół czystym obrusem, kładą nań biały,
okrągły bochenek chleba, stawiają pełną sólniczkę soli i od
mawiają modlitwy. Następnie gospodarz bierze obraz św. Je
rzego i świecę, gospodyni zaś chleb i sól, poszem oboje ob
chodzą dokoła swoje bydło, mówiąc : „Swiatoj Jegorij, batiuszka,
zdajom na ruki tabie swaju skatinku i prosim tiabe, sochrani
jajo od zwieria lutyga, od czyłowieka lichowa”.
Potem kładą we wrotach na ziemi kłódkę i klucz, „cztob
past’ wauczynaja tak kriepko zapirałaś, jak zamek na klucz
zapiraitca”. Nad wrotami stawiają obraz i wypędzają bydło
na ulicę. Pastuch znowu obchodzi całe stado z obrazem św.
Mikołaja - Cudotwórcy, mówiąc: „Swiatoj Nikoła, batiuszka,
zdaju tabie na paruki usio stado i praszu tiabie, sochrani jago
od zwieria lutyga”. Po tej modlitwie wszyscy wypędzają bydło
na pole, trzymając w rękach gałązki wierzbiny. Gospodynie dają
pastuchowi i pastuszkom słoninę oraz jaja, z których mają w polu
przyrządzić jajecznicę. Gdy jajecznica jest już gotowa, pastuch
wyznacza, który z pastuszków ma być zającem, który—ś lepcem,
który—kulawym, który—kłódką i który — korytem. Rozstawia
ich następnie wokół stada, bierze przygotowaną jajecznicę
i idzie z nią zapytując najpierw zająca :
„Zajac, zajac, gor’ka li osina?”.
Zając odpowiada: „gor’ka”.
Daj Boch, sztób i nasza skatinka dla zwieria była gor’ka.
Potem pastuch zapytuje ślepca •
„Šlapej, šlapej, ci widisz ty?”.
Ślepiec odpowiada :
„Nia wiżu“.
„Daj Boch, sztob i naszu skatinku ni widała zwiarinka!”.
W dalszym ciągu pastuch pyta kulawego:
„Chramej, chramej, ci dajdiosz ty?“.
Kulawy odpowiada :
„Ni dajdu! ” —
— „Daj Boch, sztob i zwiarinka nie dajszła da naszij
skatinki”
Następnie pastuch zapytuje kłóditę :
— „Zamok, a, zamok, ci razamknioszsia ty ? ”.
Kłódka odpowiada :
„Nie, ni razamknuś”.
— „Daj Boch, sztob u zwieria ni razamknuliś zuby la
naszij skatinki”. —
Wreszcie pastuch zapytuje koryto:
„Rałoda, a, kałoda, ci puwiamiossia ty?”
Koryto odpowiada :
„Ni puwiarnuś ! ”
— „Daj Boch, sztob i zwier k’naszij skatinki ne puwiarnuusia ! ”
W ten sposób pastuch obchodzi stado po trzykroć. Potem
wszyscy, biorący udział w ceremonji, siadają i spożywają ja
jecznicę. Wkrótce zaś potem, przed samym wieczorem, przy
pędzają bydło z powrotem do wsi, gdzie już na ulicy rozpo
czynają się tańce, jak na „radonicę” *).
W każdym prawie powiecie gub. smoleńskiej obrządek
ten ma swoiste cechy charakterystyczne. W powiecie poreczskim, przy wypędzaniu bydła w pole po raz pierwszy, w dzień
D Powiat krasnański. fRadonica—wtorek w pierwszym tygodniu po
Wielkiej Nocy, kiedy wyznawcy kościoła prawosławnego przychodzą na
cmentarz i nad mogiłami krewnych śpiewają pieśni wielkanocne).
57
św. Jerzego, gospodarz i gospodyni obchodzą z obrazem bydło
w oborze, we wrotach obory kładą pas, brytwannę, siekierę,
kłódkę i kosę — poezem obowiązkowo sami wypędzają bydło
w pole. Pas oznacza, że bydlę nie oddali się od ciała gospo
darza, przedmioty żelazne oznaczają, iż jak żelazo nie nadaje
się do spożycia, tak też i bydła nie będzie mogło pożreć
żadne zwierzę.
Wypędziwszy bydło w pole, każda kobieta rzuca w tem
miejscu, skąd wypędziła bydło, witki, któremi je poganiała
i zaczyna przez nie skakać (nie mniej, niż 3 do 5 razy), stara
się przy tem skakać jak można najwyżej.
Zwyczaj skakania przez witki objaśniają włościanie w dwo
jaki sposób. Jedni powiadają, że robią to, ażeby bydło zawsze
skakało, t. j. zawsze było zdrowe i wesołe. Inni mówią, że
skakanie odbywa się w celu wywołania lepszego urodzaju na len.
\V innych miejscowościach w dzień św. Jerzego kobiety
piją w polu wódkę, jedna drugiej zrywa z głowy chustkę,
ciągną się wzajemnie za włosy, powtarzając, „żeby gospodarz
miał żyto bujne i gęste, jak włosy”.
Bydło wypędzają na pole o świcie witkami bezwarunkowo
wierzbowemi, z któremi wieśniaczki były w cerkwi na jutrzni
w Palmową Niedzielę. Bydła jednak nie pozostawiają w polu,
tylko przez nie przepędzają i zawracają je z powrotem do
domu. Przez wczesne wypędzanie bydła, oddaje się je pod
opiekę św. Jerzego, który, podług wierzeń ludowych, w tym
właśnie dniu zrana objeżdża pola, a które bydlęta tam zobaczy,
te chroni w ciągu całego lata od chorób i dzikich zwierząt.
Po sum5e odprawia się nabożeństwa na polu, obsianem żytem.
Przy wypędzaniu bydła po raz pierwszy, pastuchów ob
darza się przyniesionemi dla nich plackami, jajami, słoniną.
Pastuch wypędza bydło za obręb wsi, modli się na cztery
strony świata, kładzie na miedzy kromkę chleba, a sam wstrzy
muje się od jedzenia przez cały dzień.
W pow. krasneńskim, o północy przed dniem św. Jerzego,
23 kwietnia, każdy pastuch, udający się z końmi ra noc, za
biera z sobą kawałek chleba i jaja. Tam kładzie to wszystko
na miedzy, ażeby konie były syte, tłuste, o gładkiej szerści,
a nietknięte przez złodziei.
I
58
1
Wśród włościan pow. jelnińskiego O, pizy wypędzaniu
stada po raz pierwszy, daje się zauważyć następujący zwyczaj:
Każdy gospodarz uprzednio wypędza na podwórze wszystko
swoje bydło, potem idzie do chaty, zapala przed ikoną świecę,
poświęcaną w Wielkim Tygodniu i odmawia modlitwy wraz
z rodziną. Następnie zdejmuje ikonę, obchodzi z nią bydło
trzy razy, odnosi ikonę do chaty i stawia ją na dawnem miejscu,
potem zaś już gospodarz z gospodynią wypędzają bydło w pole.
W niektórych miejscowościach powiatu jelnińskiego gos
podynie wypędzają bydło w dzień św. Jerzego; jedna z nich
niesie chleb, sól i obraz św. Jerzego. Bydło ustawiają kołem
i nie pozwalają mu rozpraszać się. Każda baba trzyma w ręku
witkę wierzbową, poświęcaną w Palmową Niedzielę, tudzież
kropidło, którem kapłan kropił ich izbę przy odprawianiu na
bożeństwa w Wielkim Tygodniu.
Gdy się bydło zbierze, wszyscy zaczynają się modlić,
prosząc św. Jerzego o wzięcie zwierząt pod swoją opiekę.
Następnie pastuch, w towarzystwie chłopców, obchodzi bydło
trzy razy z obrazem i solą. Pomodliwszy się raz jeszcze,
pastuch wypędza swoje stado, każda zaś z bab idzie na swoje
pole, gdzie wtyka w ziemię wierzbinę i kropidło, aby żyto
było gęste i wysokie. W powiecie wiaziemskim, podczas wy
pędzania bydła na paszę po raz pierwszy, w dzień św. Je
rzego, gospodarz obchodzi swoje bydło trzy razy. Wszyscy
obecni odmawiają modlitwy i, zwracając twarze ku wschodowi,
proszą św. Jerzego - Zwycięzcę, by ochraniał ich bydło przed
wszelkiemi napaśc:amu
Wszyscy gospodarze, gospodynie i pastuchy zbierają się
i modlą przed obrazem, wziętym przez któregokolwiek z gos
podarzy. Następnie pastuchy stają wkoło stada, a wszyscy
pozostali, t. j. gospodarze i gospodynie, obchodzą z obrazem
całe stado. Podczas tego ceremonjału zatrzymują się oni
cztery razy, a przy każdem zatrzymaniu się strzelec, stojący
opod!al, strzela z fuzji.
Ostatni ten zwyczaj przypomina podobne poniekąd uro
czystości skandynawskie. W Szwecji dzień, kiedy wiosną wy-*)
*)
Wieś Liniewka, gmina liczewska.
59
pędzają po raz pierwszy bydło na paszę, od niepamiętnych
czasów uważany jest za wielkie święto.
Dzień ten przypada co roku na inną datę, zależnie od
pogody, najczęściej jednak koło połowy maja. Święto zaczyna
się w przeddzień od zapalania wszędzie ognisk, celem ustrze
żenia bydła od dzikich zwierząt. W tym samym czasie pa
robcy wiejscy całą noc jeżdżą po lesie, strzelają z fuzji, trąbią
z rogu, wyprawiają niemożliwe hałasy.
U starożytnych Litwinów również obchodzono święto
pastusze pod nazwą „Sekmine“, które wypadało w połowie
maja. Uroczystościom towarzyszyła gra na trąbce.
W pow. dorohobujasskiml) przy wypędzaniu bydła po
raz pierwszy na paszę, śpiewa się pieśń na smutną melodję :
„Nia rodnyj u minie był batiuszka,
Nia rodnaja była matuszka,
Posyłała mianie, mołydu,
Ni u wiasiołuju diareuniuszku,
Ni u sagłasnuju siamiejuszku, —
Tolka swiekyr da swiakrowuszka,
Da czatyri załowuszki
Sami siadut, powiaczerijut’,
Minie mładu za wodoj paszluť
I razutuju i razdietuju.
Łyczkom podpajasannuju.
Prichażu k Dunaj — riakie,
Nalaticli gusi — lebiedi,
Uzmutili wodu swietluju,
A ja, młada, dożidałasia,
Taka wada sostajałasia“.
W pow. smoleńskim w dźwiękach fujarki pastucha, wy
pędzającego po raz pierwszy bydło na paszę, słychać jakiś
smętek, jakąś melancholję, jakby żal, iż praca pastusza, tak
doniosła w życiu wieśniaczem, jest niedoceniana.
Prawdopodobnie tak się to wydaje i samemu pastuchowi.
Ze smutną ironją tłumaczy on dźwięki ukochanego swego
instrumentu, z którym się nigdy nie rozstaje. Nie matką
a macochą los mu się wydaje
„Sumka wialika,
Łusta mała,
Nia rodnaja mať wydawała...”
!)
Sioło Jegory.
