6769e7d3471b48a016e812b8eafb298b.pdf
Media
Part of Dziady białoruskie / Lud, 1925, t. 24
- extracted text
-
JÓZEF GOŁĄBEK. ,
DZIADY BIAŁORUSKIE.
TREŚĆ: Cześć dla zmarłych na Białorusi: jednostkowa i zbiorowa. — Wzmianki
historyczne. — Obecna uroczystość dziadów, j— Nazwa i jej znacze
nie. — Święto dziadów jako oficjalne święto kościelne. — Święto
'
ludu: uroczystość w domu, potrawy, ilość, jakość, ceremonjał nakry
wania stołu. — Święto dziadów w różnych porach i jku. — Specjalne
nazwy tego-święta, jego charakter i znaczenie. — Dziady jesienne,
przygotowania do nich, biesiada w domu, początek, wzywanie zmar
łych, przesądy, koniec biesiady.
Dziady zimowe.
Dziady wior senne — radunica, uczta na cmentarzu. — Dziady letnie. — Staurouskije dziady. — Literackie opracowanie dziadów na Białej Rusi. —
Dziady Wincuka Marcinkiewicza.
Z pośród wszystkich uroczystości obrzędowych, związanych
z kultem religijnym, najsilniejszy niewątpliwie wyraz znajduje na
Białorusi uroczystość „dziadów“, odznaczająca się powagą i po
božném skupieniem wsżystkich uczestników. Oddawanie czci
zmarłym przez poświęcenie na to niektórych dni w roku jest
.ozpowszechnione wszędzie; na Białorusi jednak uroczystość dzia
dów ma charakter specjalny i odrębny J).
•) Zasadniczem dziełem, które poświęcono. opisowi obrządku dziadów jest
ił. B. UleÜHa : „MaTCpiajihi juki H3yęcHiH óbrra u ii3tiKa pyccxaro Haccjierafi
cisBepo-3anajiHaro Kpasi“, t. I., cz. II., str. 503 i n., Petersburg 1890. Zebrany
tam materjał służy za podstawę do niniejszego opracowania, inne wiadomości
bibljograficzne podano niżej. Cennem studjum ze względu na możność poznania
podobnych uroczystości i u innych ludów, a w szczególności u Słowian jest
A
1
Lud. T. XXIV.
2
Święto dziadów nie stanowi jakiegoś wyjątku, gdyż cześć
dla zmarłych, jeśli w sź.tiiemy pod uwagę tylko ten rodzaj ducho
wego życia, jest silnie zakorzeniona u ludu białoruskiego. Pamięć
o zmarłych przodkach jest rozpowszechniona do tego stopnia, że
wieśniak nie zapomina o nich nigdy, a więc ma ich na myśli przy
modlitwie, podczas zabaw, uroczystości, przy pracy i t. d. ; za
znacza się to w czasie każdej rozmowy, gdy wciąż wspomina się
0 tem, co pozostało w dziedzictwie po przodkach.
Dla wyjaśnienia sobie v sprawy uroczystości dziadów należy
zwrócić, na to uwagę, że Białorusini rozróżniają między czcią dla
poszczególnych zmarłych osób a ogółem. Stąd też istnieje dwo
jak1’ rodzaj uroczystości: prywatna, poświęcona zmarłej o$obie
1 zbiorowa.
Ceremonjał obchodzenia żałoby po zmarłym trwa przez cały
rok, co nosi nazwę na Rusi „godowszcziny" i odbywa się w ściśle
oznaczonych terminach, przyczem każdy ma sobie właściwą nazwę,
a mianowicie żałoba w trzy dni po śmierci nieboszczyka nazywa
się: „träciny“, w dziewięć: „dziewiaciny“, w czterdzieści: „šaš
ci iy“, w pół roku: „pauhodki“ i po upływie roku: „prikładziny“ 1). Obchodzenie żałoby po zmarłym nie ma zatem jakiegoś
wyznaczonego terminu, gdyż zależny on jest od dnia śmierci;
w tej uroczystości, jak i w wielu innych, uwydatnia się dawna
obrzędowość, już to „pogańska, już też chrześcijańska 2).
Dziady natomiast są świętem powszechnem ; na obchodzenie
go są wyznaczone poszczególne dni w roku, a przez to nabiera
ono charakteru ogólnego, podobnie jak inne święta doroczne.
Można przypuszczać że sposób, w jaki lud, niezależnie od mo
dlitw kościelnych, obchodzi dziady, ma wiele cech, wspólnych* *)
prof. M. Murki: „Das Grab als Tisch“ w czas. „Wörter und Sachen“, Heidel
berg', 1910, t. II, str. 79 — 160.
W naszej literaturze etnograficznej .ważne miejsce należy wyznaczyć
książce Dr. Adama Fischera: „Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego“ (Lwów,
1921), w której autor podaje dużo ciekawego jnaterjału.
*) Pisownia łacińska głosek białoruskich odznacza się niejednolitością,
stąd i tutaj przy wprowadzeniu różnych tekstów pojawi się ona; dużą trudność
przedstawia to także, iż wiele tekstów i wyrażeń gwa-owych podano pisownią
osyjską.
-'
>' '
2) Porów, podobne Uroczystości na Rusi w cyt. książce Dr. A. Fischera,
str. 386 i 387.
3
jeszcze z pogańskim zwyczajem oddawania czci zmarłym, a tylko
w cokolwiek zmienionej i schrystjanizowanej formie przetrwał do
dnia dzisiejszego. Odnosi się to jednak tylko do kościoła wscho
dniego, gdzie lud przejętą tradycję pierwotną zespolił z rytuałem
chrześcijańskim; w zachodnim kościele naleciałości te usunięto
starannie 1).
Wskazywałyby na to niektóre zapiski i wzmianki historyczne,
a jeśli chodzi o czasy dawniejsze, archeologiczne wykopaliska.
„Na Rusi, w ziemi Dregowiczan — jak powiada E. Tyszkiewicz —
szkielety leżą na pokładzie węgli, a w nogach znajdują się garnki,
stawiane z pokarmem i napojem. Jakoż o tym zwyczaju stawiania
jadła w grobach świadczą kronikarze ; a lud pospolity dotąd zwy
czaj ten najświęciej zachowuje i powtarza w dorocznej uroczy
stości, ku czci, umarłych, zwanej Dziady“ *2). Z roku 1550 pochodzi
opis tej uroczystości w sobotę t. z. „dziadów troickich“ według
Stogława; czytamy, co następuje: „po siołach i cmentarzach
przykościelnych schodzą się mężczyźni i kobiety na żalnikaćh
i płaczą na grobach zmarłych z wielkim jękiem“ 3). Z pierwszej
połowy XVII w. pochodzi opis „troickich dziadów“ Oleariusa, po
dróżującego po Rosji. Widział on tę uroczystość w Narwie i tak
ją opisuje: „cmentarz był napełniony ruskiemi kobietami, rozściełającemi po mogiłach i nagrobnych pomnikacł przepięknie wy
szyte pstre chustki ; na chustki kładziono naczynia z blinami, pie
rog ami, rybami i malowanemi jajkami; częścią stały one przy
mogile, częścią też leżały rozpostarte na nich, płakały głośno
i narzekały, zwracając różne pytania ku zmarłym“4). Z końca
XVIII w. z r. 1786 podaje Romanow wzmiankę o wiosennej uro
czystości dziadów z rękopisu Mejera. Czytamy tam, że w pierw
szym tygodniu po świętach wielkanocnych „zbierają się z wszyst
kich wójtostw chłopi, mianowicie każda wieś osobno na swój
cmentarz i różne na nich odprawiają „tryzhy“, toczą dokoła mogił
’) Dr. A. Fischer; dz cyt., str. 393.
2) Eus. Hr.... T... (Eustachy hr. Tyszkiewicz). Rzut oka na źródła ar
cheologii krajowej, czyli opisanie zabytków niektórych starożytności, odkrytych
w zachodnich gubernjach cesarstwa rosyjskiego. Wilno, 1842, str. 5.
3) SiHorpaifjmecKoe OCosptuie, r. 1895, nr. 3, str. 1 — 48, art. /IpcBneapiiiCKie h .apemie-ceMHïCKie sjíeMěHTbi bi> oGímsax-h, oôpimaxT,, Bt>pößaniitx'jj
h KyjibTaxT, cJiaBHH'b — AjiCKcan/ipa fPaMunnbina, cyt. str. 24.
4) Tamże, str. 24.
1*
4
swoich krewnych różnobarwne jajka, a szczególnie pomalowane
liściem brzozowym na kolor żółty, a potem, nie używając ich do
jedzenia, rozdają żebrakom 1).
Ze źródeł polskich warto nadmienić o wzmiance Menetiusa
lub Meletiusa, który w swem piśmie: „De sacrificiis et Ydolatria
veterum Borussorum, Livonum, aliarumque vicinarùm gentium“
opisuje ucztą domową na cześć przodków *2). Również M. Stryj
kowski pisze w swej „Kronice“ o tym obrządku 3).
Ze i później, a zatem w w. XIX zmian zasadniczych do
uroczystości czczenia zmarłych nie wprowadzono, a tem bardziej,
że jej nie zaprzestano obchodzić, dowodzi słuszne twierdzenie Ty
szkiewicza: „Ani postąp cywilizacji, za wpływem řeligji, ani za
prowadzona pewna jednostajna forma w obrządach ludu, nie zdo
łały dotąd zagładzić tego zwyczaju dawnością uprawnionego. Jest
W tem prawdziwie coś uroczystego: wywoływanie cieniów zmar
łych, stawianie jadła i napoju za oknem, dla dusz wędrujących,
rzucanie pokarmu pod stół dla cieniów zmarłych w tej chacie,
naostatek stawianie żywAości i napoju na mogiłkach dla posiłku
tych, którzy przyjść do domu nie chcieli; ta chęć zaspokojenia
materjalnych potrzeb zmarłego dowodzi pojęcia przyszłego życia
i wyobrażenia nieśmiertelności duszy, mogącej wychodzić z grobu
według upodobania“ 4).
Ten stary obrządek dziadów, wynikający z konieczności od
dawania czci zmarłym, oparty jest także na bardziej praktycznym
powodzie, a mianowicie, żeby dusze z tamtego świata pomagały
żyjącym. Najlepszym zaś. środkiem jest okazywanie czci w sposób
materjalny, bo „kali im ablahczenie, to i jený Boha prosiać, kab
u haspodarcy usio szychawało" s).
Widzimy z powyższych wzmianek, że obchodzenie dziadów
jest bardzo silnie zakorzenione u ludu białoruskiego, to też wogóle
trudno sobie wyobrazić, aby kiedykolwiek lud zaprzestał urządza• *) Ę. P. PoMaHOBT), BtJiopyccKift ' cöopHHKT,, BbinycK VIII—IX, Wilno, 1912,
str. 550; mowa o rękopisie Mejera p. t. „OnncaraH KpmeBCKaro rpatfiCTßa“.
2) M. Murko, dz. cyt., str. 104.
3) Nadmienia o tem prof. J. Tretiak w dziele: „Młodość Mickiewicza“.
Petersburg, 1898, t. II, str. 18C.
4) Eus. Hr. T.... dz. cyt. str. 5.
■’) Michał Federowski. Lud b:ałoruski na Rusi Litewskiej. Kraków, 1897,
T. I. str. 267.
Ilia tej uroczystości, która opiera się na długowiekowej tradycji
i wierze. Mogą tylko zachodzić poszczególne wypadki zaprzesta
nia obchodzenia tego święta, a mianowicie przeprowadzenie się
do nowej chaty, chociaż w tym wypadku obowiązuje zapytanie
się poprzedniego właściciela, w jaki sposób odprawiał uroczy
stość dziadów i należy ją w ten sam sposób odprawiać. Zwalnia
też z tego obowiązku przei.'esienie się do innej miejscowości,
gdzie zwyczaj obchodzenia dziadów nie jest znany, ale zwolnienie
to moralne trwa tylko tak długo, jak długo nie umrze ktoś z do
mowników. Jeżeliby zaś ktoś zaniedbał lub zaprzestał samowolnie
odprawiania święta dziadów, to ściąga na siebie różne kary i nie
szczęścia l). Trzeba jednak pamiętać o tem, że to wszystko od
nosi się do ludności unickiej lub prawosławnej. Niewątpliwie do
utrzymania tego zwyczaju przyczynił się w dużej mierze konser
watyzm kościoła greckiego ; w żadnym też względzie nie zazna
czył się tak bardzo, jak w obyczaju jedzenia i picia na grobach *2).
Katolicy zasadniczo obchodzenia tej uroczystości zaprze
stali 2). Ale jeszcze ó jej istnieniu- w w. XIX mamy wiadomości.
„U katolików wspominki. odbywają się tylko raz do roku; mia
nowicie 2 listopada, następnego dnia Wszystkich Świętych, w tak
zwanym „dniu zadusznym“. W ten dzień udają się do kościołów,
gdzie odprawia się żałobne nabożeństwo, w języku wieśniaków —
„żałabnaja nabażenstwa“ 3). Jeżeli przy kościele jest przytulisko
dla biednych, to i tu przynoszą w ten dzień chleb i różne mięsa.
Po powrocie z kościoła każdy je obiad u siebie w domu, bez
żadnych szczególnych ceremonij ; tylko potrawy w ten dzień przy
gotowuje się lepsze, świąteczne i przy obiedzie bywa gorzałka 4).
Podobno i w czasach obecnych ta prosta forma .dawnego
przeżytku nie uległa zmianie, tem bardziej, że w kościele kato
lickim dzień zaduszny poświęcony jest wspominaniu zmarłych.
Jeśli chodzi o samą nazwę „dziady“, to rozumienie jej jest
rozmaite. Mickiewicz określił tym wyrazem „uroczysty obrzęd na
pamiątkę zmarłych, obchodzony pospolicie w Wigilję Wszystkich
Świętych, w cerkwi na cmentarzu.“ Wyjaśnienie tej nazwy przez
') Federowsk., str. 268.
2) M. Murko, dz. cyt., str. 110.
*) M. Federowski, dz. cyt., str. 290.
*) SniorpaífwqecKiň CöopHHki,, Bbin. II., Petersburg, 1854, str. 214.
Narbutta w ten sposób, że ta uroczystość „nazywa się też ž ruska;
Dziady, ponieważ o tej porze starzy żebracy, dziadami pospolicie
nazywani, najhojniejszą jałmużnę dostają“ *) jest zupełnie błędne, ,
jak również nadanie dziadom nazwy „chaütury“, gdyż przez to
rozumie się stypę pogrzebową, Najwłaściwsze i najsłuszniejsze
określenie jest takie, jakie sam lud podaje : „Pod słowem „dziady“
jeśli jest mowa o wspominaniu zmarłych, wieśniak nasz rozumie
swych zmarłych przodków, beż różnicy płcj, a częściowo wzrostu :
pradziad, babka, teściowa, siostra i ojciec“ *2); osoby, które zmarły
za młodu, a nawet dzieci zaliczają się do dziadów. Nazwę tę
przeniesiono następnie na samą uroczystość, skąd też bierze się
np. zwrot: „obchodzić dziady“ i t. d.
Aby uniknąć nieporozumienia, trzeba odrazu zdać sobie
z tego sprawę, że dziady, czyli wspominanie umarłych nie jest
czemś usuniętem z zakresu litui
cerkiewnej, przeciwnie wspo
minanie to odbywa się z inicjatywy i przy sankcji cerkwi, a wobec
tego duchowieństwo nie przeszkadza w urządzaniu tej uroczy
stości; Istnieją pewne dni3), wyznaczone przez cerkiew na wspo
minanie zmarłych 4). W danym jednak wypadku nie o to chodzi,
w jaki sposób cerkiew wspomina zmarłych przez odmawianie
specjalnych modljtw, ale jak lud obchodzi tę, uroczystość, po
święconą przodkom.
Zasadniczo święto dziadów odbywa się po domach, a pod
stawę jego stalowi przygotowywanie i spożywanie odpowiednich
potraw, które możnaby nazwać obrzędowemu Dobór tego rodzaju obrzędowych potraw wynika stąd, że w przekonaniu uczestników
biesiady biorą w niej udział także i zmarli; dlatego też zdarza
się często, iż główny nacisk kładzie się na tego rodzaju potrawy,
które były szczególnie ulubione przez zmarłych za ich życia.
*) Teodor Narbutt. Dzieje starożytne narodu litewskiego, tom L, Wilno,
1835, Str. 314-315.
?) n. B. IUeÖHT,, dz. cyt., str. 593.
3) ,»P° całej Białorusi — powiada Szejn, str. 583 — jak i wogóle Rosji,
przypominki te odbywają się w soboty i nazywają się dziadami (diadami),
a w Wielkorosji „roditelskiemi subbotami“ prócz „radunicy“, którą po największej
części święcą we wtorek po niedzieli św. Tojnasza (1, niedziela po Wielkanocy)
i nie wszędzie nazywają dziadami“. .
4) O dniu wspominania zmarłych przez- kościół znajdujemy wiadomości
w książce: „Flocoóie kt, H3yąeHiio ycraBa óorocJiylKeHiH npaBoaiaBHOił uepKBH“
przez KoHCTaHTHHa HHKoábCKaro. Peter-burg, 1907, str. 506, 574, 641 i 649.
7
Wogóle ilość potraw i ich jakość jest najrozmaitsza. Za
sadniczo chodzi o to, aby ich było jak najwięcej, stąd też zdarza
się, że podają aż piętnaście potraw, co jednak należy do rzad
kości. W niektórych miejscowościach przestrzega się piln:e tego,
by potrawy podawano w ilości nieparzystej, gdzie indziej nato
miast obowiązuje ilość parzysta. Zadziwiająca i budząca zastano
wienie jest jakość potraw, gdyż spotykamy się tutaj z nadzwy
czajną mieszaniną. Trudno byłoby podać jakiś jednolity spis,
gdyż niema zasadniczego w tym względzie przepisu, po najwię
kszej jednak części podaje się: placuszki (blinki), kaszę, wereszczakę (polewkę z kawałków wieprzowego mięsa, sadła, kieł
basy i kapusty) i owsiany kisiel.
W powiecie bychowskim podaje się dwanaście potraw:
a) „kanun“ z obwarzaneczkami, b) rosół, ćwikłę z mięsem, c)‘kaszę na maśle z jajkami i twarogiem, zupę z krupami i kartoflami,
. d) kartoflankę, e) kluski (hałuszki), f) mięso gotowane, g) pla
cuszki dla zmarłych dzieci (ładk: I *), h) polewkę z czosnkiem,
i) marchew albo pasternak na mleku, j) twaróg ze śmietaną,
k) jajecznicę, 1) kaszę i).2 *Potraw tych, przygotowanych do spo
życia z dziadami, przedtem zjadać nie wolno, a gospodyni —
jak to się dzieje w okolicach Swisłoczy — powinna po spróbo
waniu ich spluwać na ziemię s).
Podobno taki sposób przyrządzania biesiady na uroczystość
dziadów był rozpowszechniony już za czasów pogańskich. Obo
wiązuje też zasada ze względu na to, iż uroczystość ta jest ża
łobna, ażeby starano się dobierać potrawy koloru czarnego 4).
W związku z temi różnemi przepisami, ustalonemi długą
tradycją, stoi także w niektórych miejscowościach pewien ceremonjał. Tak np. w Mińszczyźnie musi z.iajdować się koniecznie
na stole świńska lub barania, a w ostateczności kurza głowa;
przed rozpoczęciem biesiady bierze gospodarz świecę w jedną
rękę, oblepiwszy ją placuszkiem, a w drugą bułeczkę, obchodzi
w ten sposób trzy razy około zastawionej na stole głowy i wy
pomina przytem imiona bliskich i dalekich krewnych.
') Placuszki te przyrządza się zwłaszcza wtedy, gdy w jakiejś rodzinie
wymierają dzieci.
2) E. P. Pomhhobt,, dz. cyt., str. 549.
s) M. Federowski, dz. cyt., str. 290.
4) T. Narbutt, dz. cyt., str. 379.
s
W innych okolicach wrzuca ojciec rodziny do jakiegoś czerepka kilka kawałeczków węgla, kładzie na nie ziele, święcone
w dzień św. Ducha i kadzi ńiem garnuszki z jedzeniem, stół,
łyżki, chleb, a wkońcu całą izbę.
Święto dziadów, w czasie którego wspomina się wszystkich
zmarłych, odbywa się cztery razy do rokli, czasem także w nie
których miejscowościach pięć albo nawet sześć razy, co jednak
jest już rzadkością. Dni uroczystości dziadów oblicza się oczy
wiście według kalendarza starego stylu. W Witebszczyźnie lud
święci tę uroczystość cztery razy do roku i każdą z nich nazywa
inaczej, a zatem 1) pierwsze dziady, zimowe w tłustą sobotę
przed rozpoczęciem wielkiego postu, 2) dziady wielkanocne, wio
senne, radounica *) 'we wtorek tygodnia drugiego po Wielka
nocy *2),3 43) troickie dziady, letnie w sobotę przed niedzieią św.
Trójcy s), 4) ostatnie dziady, jesięnne, zmitrouka, w sobotę przed
26-tym października, dniem św. Dymitra, mniej więcej w trzy ty
godnie po święcie Opieki Matki Boskiej i).
Termin ten obowiązuje także W innych miejscowościach, np.
w Polocczyźnic, w pow. dryseńskim i t. d. W powiecie słuckim
obchodzi się dziady trzy razy do roku, mianowicie w jesieni
’) Nazwą tą określił E. Tyszkiewicz fałszywie inną uroczystość, twierdząc,
że „Radownica“ jest to: „żałobne nabożeństwo“ i uczta, w rok od czasu zejścia
z larłego, jednorazowo odbywana“, dz. c., str, 5. Uroczystości takie nazywają
Się zęściej „chauturami“, który to wyraz pochodzi, podobnie jak litewski, z łać.
„chartularium“, jak to stwierdził J, Karłowicz, — M. Murko, dz. cyt, str, 96.
2) W wielu okolicach powiatu Słonimskiego tą uroczystość obchodzi się
w wielki czwartek, który narówni z niedzielą wielkanocną jest uważany za wiel
kie święto i nosi nazwę „Staryj welikdeń"; w Mińszczyżnie nazywa- się on
ijNauskij welik dzeń“ (wielki dzień umarłych). — M. Murko, dz. cyt.,' str, 96. *
3) W innych miejscowościach nazywają się one także „piatrouskije" albo
także „staurouskije dziady“, które mają specjalny charakter..
4) E. Tyszkiewicz (dz. c. str. 5) wyjaśnia uroczystość dziadów w pewnej
mierze błędnie: „Dziady: to jest dni zaduszne, corocznie ponawiane; trwają one
■od połowy października do połowy listopada. Tam gusta odwieczne tak. są po-»
łączone z zewnętrzną formą religijną, że asystujący kapłan musi stosować się
do wyobrażeń ludu. Dodać potrzeba, iż wieśniacy obrządku rzymsko-katolic
kiego, oprócz mszy świętej, innej pomocy zmarłym nie dają; Dziady zaś są
wyłącznie świętem unitów, dziś ludzi greko-rosyjskiego wyznania“. Pomyłka za
chodzi w tern, że dziadami nazywa się nietylko jesienne święto umarłych,*
lecz wszystkie święta w roku, poświęcone .wspominaniu zmarłych.
i
1
9
z końcem października, w zimie przed wielkim postem i na wiosnę
na krótko przed Wniebowstąpieniem.
W Monilewszczyźnie we wsiach Nowosiółkach i Wasilkach
odbywa kię piąty raz uroczystość dziadów przed. 1-ym paździer
nikiem. W Grodzieńsldem wypadają dziady dwa razy do roku,
a mianowicie w soboty w tydzień przed wilją Bożego Narodze
nia i przed wielkim postem.
Stosownie do pory uroczystości uczta dla zmarłych nosi
rozmaite nazwy (cyt. 0THorpa$Hu:epKÍH CßopHHK'B,, str. 214):
„Uczta w sobotę przed niedzielą mięsopustną nazywa się : „pałudzin pa radzicilach“; we wtorek w drugim tygodniu po Wiek
kanocy: „sniedanje pa radzicilach"; w sobotę przed św. Trójcą:
„abied pa radzicilach“; w sobotę dmitrowską: „wieczera pa ra
dzicilach“. Pora biesiady na nazwę nie ma żadnego wpływu,
gdyż odbywa się ona w różnych godzinach.
Jak widać z powyższego, dzień święta dziadów przypada
przeważnie na sobotę ; nie jest to przypadek, lecz wyznacza go
cerkiew jako najwłaściwszy, ponieważ dzień sobotni jest dniem
pokoju, a wskctek tego najodpowiedniejszym dla modl'tw za
umarłych 1).
Najgłówniejszem świętem zmarłych są dziady jesienne z tego
względu, iż ilastrój jesieni, a więc zamieranie życia w przyrodzie,
doskonale zestraja się z samym obrzędem. Mają tu też znaczenie
względy praktyczne, mianowicie jest to pora roku po wszystkich
prawie zbiorach, kiedy gospodarz ma pełne gumna i kiedy nad
szedł dla niego czas wypoczynku po najcięższym okresie pracy
na roli. Stąd też tej uroczystości towarzyszy zasada, że w dzień
dziadów „należy podjeść siedem razy“. Uroczystość jesiennych
dziadów skupia się w domu, o chodzeniu na cmentarz w tym
dniu nic nie wiemy.
W wigilję święta odbywają się do niego przygotowania,
mianowicie gospodarz zajmuje się robieniem porządku nazewnątrz
domu, a więc zamiata podwórko, układa drzewo i narzędzia rolnicze, gosoodyni zaś myje ściany, podłogę, ławki i stół, szcze
gólnie Zaś czyści miejsce poczestne „pokucie - kut“ i „zapiecek",
a wreszcie gotuje jadło. W okolicach Świsłoczy kobiety starają
się jak najprędzej przygotować wieczerzę, ponieważ istnieje prze') nocoöie kt> Hsywemio yctaBa... dz. cyt., str. 575.
10
konanie, że która pierwsza ukończy gotowanie wieczerzy, tej Bóg
pomoże za wstawiennictwem dusz zmarłych do szybkiego zżęcia
żyta przed innemi i do uprzątnięcia wszystkiego jak najpomyśl
niej z pola i). Po przygotowaniu potraw udają się wszyscy spać,
a w niektórych miejscowościach nakrywa się już tego dnia stół
obrusem.
Wszystkie te przygotowania robi się ze szczególną gorliwością gwoli przypodobaniu się duszom dziadów, które chętniej
przybywają do należycie uporządkowanego domu i do dobrego
jadła. Gorliwość ta wynika także stąd, iż potomstwo usiłuje po
kazać przybywającym przpdkom, że urządzone przez nich gospo
darstwo utrzymuje nadal w należytym porządku 2).
Naśtępnego dnia przed uroczystością kąpią się lub myją
wszyscy członkowie rodziny i ubierają się świątecznie, prócz tego
w wielu okolicach stawia się wiadro czystej wody na ławkach
i kładzie czystą miotełkę, używaną przy kąpieli, dla dziadów,
gdyż i oni muszą się obmyć przed wieczerzą.
Niema wprawdzie ustalonej godziny biesiady, gdyż bywają
okolice, że zaczyna s.ę ona w południe lub nawet wcześniej, ale
po największej części ceremonjał ucztowania ze zmarłymi przy
pada na porę wieczorną.
„Już o zmroku — jak opowiada H. Wińcza — nikt żywy
nie wychodzi na ulicę wsi. W chatach z grzęd, rozchodzących
się pod stołowaniem od słupa, podpierającego róg pieca, a słu
żących do rozwieszania i suszenia odzienia, zdejmuje się wszystko
by nic nie wisiało, nie zawadzało ; psa wypędzić na dziedziniec“ 3).
W tym ostatnim względzie bywa jednak rozmaicie, np. psa nie
wypędza się na podwórze, lecz zamyka się go w sieni, gdyż jego
szczekanie ~ na dworze byłoby dowodem, że któraś dusza się
gniewa, nie chęe wejść do izby* a wskutek tego będzie się błą
kała przez cały rok około domu 4).
Wieczorem gromadzi się w izbie cała ■'odzina razem z za
prószonymi krewnymi i rozpoczyna się uroczystość, nacechowana
nadzwyczajną powagą. Ojciec rodziny zapala świecę, przylepia ją
‘) Fedorowski, dz. cyt., str. 367.
s) E. P. PoMaHOB-b, dz. cyt., str. 547.
8) H. Wińcza. Dziady na Litwie, „Tygodnik Illustrowany“, 1904, nr. 44,
str. 835.
4) T. Narbutt, dz. cyt., str. 380.
11
na pokuciu i odmawia modlitwę. Po skończeniu pacierza albo się
świeczkę gasi lub też, pali się ona podczas trwania biesiady. Następn' ; zasiadają wszyscy do stołu, na którym zastawiono po
trawy, przyczem koniecznie musi być wódka, a u zamożniejszych
wino lub piwo. Sposób rozłożenia potraw jest bardzo rozmaity^
np. przed każdym uczestnikiem wieczerzy kładzie gospodyni kilka
blinów i.stawia miseczkę z niesłodką kutją. W powiecie nowos ródzkim kładzie się na. dwóch przeciwnych końcach stołu po
bochenku chleba, na to pszeniczną bułkę, a prócz tego po sześć
do dwunastu blinów, a więc po równej ilości na każdy koniec
stołu. Zdarza się też nieraz, iż potrawy umieszcza się nie na
stole, lecz na ławce naprzeciw pieca w takim porządku, w jakim
mają być spożywane.
Odmówienie modlitwy stanowi niejako wstęp do uroczy
stości. Gospodarz, ojciec rodziny w chwili, gdy wszyscy siedzą
już przy stole, na mocy godności przewodniczenia rozpoczyna
biesiadę od wezwania du$z zmarłych, przyczem' nie wymienia
imion kpi nazwisk. Wezwanie odbywa się albo przed nalaniem
lub po nalaniu wódki, jest bowiem koniecznością rozpoczynać
wieczerzę tym napojem.
Niemi ustalonej formuły wezwania dusz, jest ona w roz
maitych stronach różna. Najpiękniejsza, ujęta w formie wiersza,
jest używana w Witebszczyźnie; grzmienie jej następujące:
„ swiatyje dziady, zowiem was,
Swiatyje dziady, idzicie do nas!
Jość tut usio, sztó Boh dau,
Szto ja li was achwiarawau,
Czim tol’ko chata bahata.
Swiatyje dziady, prosim was,
Chadzicie, liacicie da nas“ ').
-
Zwykle jednak formułka wzywania duchów jest prostsza
znacznie, np. :
„Pymiany, Bażuchna, naszich swiatych dziadou!
paszli im raj praswietłyj, czarsn.ie nabiesny!
niechaj jany su swiatymi apocziwajuć,
a nam chlieba — soli zasyłajuc!“
poczem żegnają się wszyscy i odpowiadają chórem:
„Budź zdarowa, babka, (żena) i wy usie“.
>) n. B. I Lieft nu, dz. cyt., str. 596.
Bywają też całkiem lakoniczne przemówienia np.:
„Prybywajcie k hetamu stalu“.
Nie jest też wykluczona forma dialogu między gospodarzem
a gospodynią, jak to jest w Mohilewszczyźnie :
Gospodarz: „Swiatyje raditielkj, chadzicie k nam abiedać!“ (pi
jąc wódkę): „Baba, budź zdarowa !“
Gospodyni: „Niechaj so swiatymi pocziwajuć i nam chlieba-soli
zasyłajuć, budźcie usi żiwyl*
Wreszcie spotykamy, się z wezwaniem, w którem zaprasza
się dusze nietylko krewnych, ale i bezdomnych :
„Prawiadnyja radziciali! chadzicia k nam wiaczerać, i sami,- i wiadzicia s saboju małych dzietak, i tych, kámu nie k kamu ici!“ ’).
Zdarza się też czasem,' że gospodarz otwiera okno i przy
wołuje na ucztę dusze zmarłych tern’ słowy: „Dziedý, dziedý,
chadzicie siudý, wieczeru wieczèraci i nàs pierażagnaci!“ 2).
Przy wlewaniu wódki do kieliszka postępuje się zwykle
W ten sposób, by część napoju wylała się na obrus ; tjjch kilka
kropel jest przeznaczonych-dla dziadów; picie wódki idzie kolejno,,
przyczem gospodarz zwraca się najpierw do gospodyni i czasem
przemawia w ten sposób : „Pij ny zdorowijka !“ Każdy z uczest
ników wylewa również kilka kropel wódki z kieliszka na obrus.
Po wypiciu wódki rozpoczyna się biesiada, a przy jedzeniu, po
dobnie jak to było przy piciu, pamięta się o duszach. Każdy
więc jest obowiązany pierwszą albo trzy pierwsze łyżki, lub pierw
szy kawałek potrawy odlać albo odłożyć w specjalne naczynie,
które kładzie się na oknie, lub jeśli znajdzie się odpowiednie
miejsce, za oknem s) Ï w chwili stawiania miseczki na oknie obo
wiązuje czasem przemówienie w tej formie: „Swiatyja dziady!
pridzicia siudy — heta li was!“ W powiecie homelskim jest taki
zwyczaj, że dla dusz-zmarłych jest przygotowana specjalna po
trawa: „koliwo“ (rozpuszczony w ciepłej wodzie miód z kawa
łeczkami obwarzanków lub bułki) w miseczce drewnianej, wyta-* 8
*) E. P. PoMaHOB-b, dz. cyt., str. 549.
8) F-îderowski, dz. cyt., str. 268. ,
3) Zwyczaj ten rozpowszechniony jest także w innych miejscowościach,
a mianowicie ludność ukraińska z okolic Zbrucza stawia na oknie dzbanek ,
z wódą i chleb w celu pokrzepienia dusz. Por. A. KoTJiflpeBCKifl. O norpeöaJlbHbiXb
oôbiqahxt> H3bmnbix-b OiaBHH-b. Moskwa, 1868, str. 207.
13
czanej i wypolerowanej; około niej kładzie się łyżki rączkami ku
wewnątrz w ilości oczekiwanych dziadów. W chwili, kiedy zgro
madzeni odmawiają modlitwę, dziady spożywają „koliwo“, a po
tem już nie biorą udziału w biesiadzie *)„
Zamiast kłaść miseczkę na okno rzuca, się w innych okó"cach pierwszą łyżkę strawy z każdego jedzenia pod stół, albo
też, jak się to dzieje w powiecie słuckim, pierwszy blinek, zdjęty
z patelni, rozrywa się na tyle kawałków, ile jest okien w chacie
i na każde kładzie się po kawałeczku. Nieraz zdarza się także,
że po każdem zjedzeniu potrawy kładzie się na pokuciu czystą
poduszkę w tym celu, aby obecni na biesiadzie przodkowie mogli
trochę odpocząć*).
*
Istnieje też przesąd, iż nie należy podnosić niczego, ct wy
padnie z ręki np. łyżki lub noża^ gdyż wypadnięcie tego rodzaju
dowodzi, że obecny na biesiadzie przodek właśnie tego przed
miotu potrzebował ; leży on też nieruszany do dnia i istępnego ;
o ileby ktoś taki przedmiot podniósł, ściągnąłby na siebie zemstę
duchów. Jes'*i wypadnie coś gospodarzowi z ręki, jest to znakiem,
że ktoś z domowników zemrze w najbliższym czasie.
Potrawy, odłożone dla zmarłych gości, są nienaruszone, to
przecież nie wstrząsa wiarą ludu, że jednak zmarli przynajmniej
drobną cząsteczkę z nich spożyli. Resztek tych nie wyrzuca się
nigdy, oddaje się je albo żebrakom, którzy na nie czekają lub
też zanosi się czystym zwierzętom domowym, choć czasem zja
dają je także świnie lub psy.
Całej biesiadzie towarzyszy zwykle wielka powaga i godne
namaszczenie, lud bowiem jest przeświadczony, że w gronie ucz
tujących znajdują się dusze zmarłych, to też rozmowy są zwykle
krótkie, urywane, a treść ich stanowi przeważnie wspominanie
zmarłych. Nadsłuchuje się zwykle uważnie .i czeka na ich przy
bycie, to też każdy szelest, ruch, skrzypnięcie uważane jest za
dowód, że dusze nadchodzą. Są na to różne środki i sposoby,
aby ducha zobaczyć np. przez chomąto, przez dudkę dzię
gielową, przez pas lniany i t. d. ; trzeba jednak postępować
ostrożnie, gdyż łatwo obrazić zmarłego przez zbytnią ciekawość,
*) E. P. PoMaHOB-b, dz. cyt., str. 547.
!) H. ' H. HHKH(J)OpOBCKÍÍÍ. npOCTOHanOÄHblH npHMÍTbl H [IOBtpbfl. 'Witebsk,
1897, Str. 297. "
14
a wtenczas chęć oglądania duchów może zakończyć się dość
przykro, np. obrażony zmarły zalewa patrzącemu oczy wrzątkiem
łub t. p.
Spożywanie potraw trwa zwykle dość długo, a zwłaszcza
jeśli przed kazdem jedzeniem następuje przerwa w celu wypicia
nowej kolejki wódki.
Po skończonej biesiadzie następuje odprawianie zaproszo
nych dusz zmarłych, a jak przy wzywaniu, tak i teraz formułka
zaklęcia jest rozmaita. W Witebszczyźnie brzmi ona:
„Swiatyje dziady! wy siudy prilacieli,
Pili i jeli,
Lacicie-ż ciaper do siabie!
Skazicie, czaho jeszcze wam trieba!
A liepij, liacicie do nieba!
^
Akysz, akysz!“ *).
Po odmówieniu zbiorowej modlitwy, o ile biesiada odby
wała się w dzień, kład’ą się wszyscy- na piecu w tym celu, „kab
sało ob»,,łoś koło kiszek“, a gospodyni sprząta ze stołu, nakrywa
nowy obrus, kładzie chleb i sól, przyczem miska z pożywieniem
dla dziadów pozostaje nieraz do wieczora.
Warto zwrócić uwagę na to, że przy wstawaniu od stołu
przestrzega się pilnie, by wszyscy wstawali równocześnie; kto się
zbytnio pośpieszy i wstanie pierwszy, może być pewny, że w prze
ciągu roku umrze.
Po należytym odpoczynku na piecu następują odw: ;dziny
krewnych lub znajomych, gdzie znowu następuje obfity poczęstu
nek lub też czeka się w chacie na przybycie gości. Tego ro
dzaju nawiedzanie się wzajemne trwa nieraz trzy dni.
Jak wyżej nadmieniono, w ten dzień zasadniczo na cmen
tarz nie chodzą, ale np. -w powiecie słućkim także i podczas
uroczystości dziadów jesiennych nawiedza każda rodzina zmar
łych, zabierając ze sobą wódkę,- bliny i kaszę. Modły odbywają
się na grobach krewnych za spokój ich dusz, potem pije się
Wódkę, wylewając przedtem kilka kropel na mogiłę, rzuca się po
troszce z każdego jadła, a wkońcu po spożyciu przyniesionych
) II. B. LUefiirb, dz. cyt., str. 596. Wykrzyknika „akyš" używa lud przy
rozpędzaniu kur i wron, stąd wynika, że Białorusini wyobrażają sobie dusze
zmarłych ze skrzydłami. M. Murko, dz. cyt., str. 102.
15
potraw i po odmówieniu modlitwy wracają wszyscy do domu i tu
znowu następuje posiłek wieczorny. Gospodyni kładzie na stół
bliny i miód, do którego rzuca się po kilka kawałeczków blin.
Podobnie utrzymuje H. Wińcza, że w tym dniu przybywa rodzina
na cmentarz, przynosząc z sobą „miłtę“ (mąka z owsa parzonego
z wodą), kiełbasy i mięsiwo; jeżeli umarł w rodzinie pewnej
ostatni mężczyzna, przynosi się w kaszy jęczmiennej warzonego
koguta, jeżeli kobieta — kurę. Po spożyciu potraw pozostawia
się na grobie glipiane garnuszki ').
W dniu uroczystości dziadów na noc nie zamyka się zwykle
drzwi na klucz lub zaszczepkę, tylko się je przymyka, ponieważ
dusze mogą przybyć także w nocy.
Tak zatem, jak z powyższego zestawienia widać, jesienne
święto dziadów ma bardzo specjalny charakter, a chociaż może
rodzaj żałoby jest zbyt prosty, to jednak dowodzi głębokiego
poczucia współżycia z umarłymi, których się szanuje i poważa.
Tańce i zabawy w ten dzień są rzadkością, gdyż byłoby to w tym
okresie wspominania zmarłych obrazą przybywających przodków.
Ten oryginalny obrządek wspólnej biesiady z duszami zmarłych
ma wiele nastroju i pierwiastków natchnienia, stąd musiał budzić
zainteresowanie artystów, jak słusznie pisze o tem Tyszkiewicz *2).
Dziady zimowe -przed wielkim postem noszą także nazwę
tłustej soboty; między niemi a dziadami jesiennemi niema właści
wie wielkiej różnicy; i w tym czasie należy do rzadkości uczęszcza
nie na groby, a jeśli kto udaje się na cmentarz, nie zabiera ze
sobą potraw. Tak zatem i teraz cała uroczystość zamyka się
w chacie, a podstawę jej stanowi wspólna biesiada, w czasie
której jest mniej więcej taki sam ceremonjał, jak w zimie. W Mińszczyźnie np. gospodarz-kadzi węglem, na który nasypano wosku,
każde naczynie z jadłem. Przed biesiadą stają wszyscy do mo
dlitwy według starszeństwa ; po modlitwie gasi się świecę chle
bem, a z kierunku, dymu robi się rozmaite wróżby.
Co się tyczy potraw, podawanych w czasie biesiady, to
iiość ich i dobór nie różni się bardzo od zastawy jesiennej, zmiapa
polega czasem tylko na innem przyrządzeniu, np. w powiecie
rzéczyckim, gdzie ilość potraw dochodzi do piętnastu, lub
’) H. Wińcza, dz. cyt., str. 835.
2) E. Tyszkiewicz, dz. cyt. str. 6.
16
w Grodzieńskiem, gdzie podstawę wszystkich potraw ' stanowi
hreczka.
Po skończonej w'eçzerzy gospodarz lub gospodyni polewa
wodą podłogę i wyprowadza niejako duchy ze słowami: „Szto
nie dojeli i nie dopili, eto idzicie na popou dwór F*
Zdarza się też w niektórych miejscowościach, że biesiada
odbywa się rano, W Grodzieńskiem wstaje gospodyni z piątku
na sobotę w nocy o godzinie dwunastej w celu przygotowania
biesiady; o godzinie piątej rano uczta jest już gotowa i wszyscy
wstają; gospodarz siada na „pokuciu“ i po modlitwie rozpoczyna
się spożywanie potraw: podczas tego musi być otwarty dymnik
- lub jeśli chaty nie są kurne, należy uchylić drzwi, gdyż przyby
wają dusze zmarłych. Jakkolwiek uczta odbywa się rano, forma
jej żadnej nie ulega zmianie, a więc przed rozpoczęciem jedzenia
gospodarz przy piciu wódki, odlewając kilka kropelek, przyzywa
duszę zmarłych słowami: „Připomni, Boże, duszaczkil", a przy
odlewaniu jadła do jiiiseęakj mówi się: „Připomni, Boże, duszaczki ! Daj im, Boże, niebo, a nam aszcze pożici na hetum
świeci !
Następny dzień, t. j. niedziela stanowi zwykle dalszy ciąg
uroczystości; rano zajada się potrawy z dnia poprzedniego, gdyż
w dniu tym zwykle się nie gotuje. Po. jedzeniu o godzinie dzie
siątej udają się wszyscy do cerkwi, gdzie zabierają 2 sobą na
ofiarę udo baranie, pierog z mąki hreczanej, a czasem także ka
wałek tłustegt baraniego tłuszczu, mniej więcej około funta.
Wszystko to oczywiście pozostaje w cerkwi; prócz tego przy
noszą wieśniacy ze sobą wiele chleba w celu rozdania go żebra
kom, gromadzącym się w tym dniu w dużej ilości około cerkwi;
żebracy przez swoje modlitwy przyczyniają się do złagodze
nia cierpień zmarłych. Zwykle po nabożeństwie około godziny
dwunastej pośpieszają wszyscy do karczmy, gdzie spędzają czas
do późnej nocy; młodzi tańczą przy muzyce skrzypiec i bębna,
a starsi zabawiają się pijaństwem i „bałagurstwem“.
.
Tak więc podczas zimowej uroczystości dziadów nie wiemy
także nic o odwiedzaniu nieboszczyków na cmentarzu; o ile się
to zdarza, to chyba tylko wyjątkowo. Jakkolwiek dzień ten jest
świętem i nie pracuje się od rana i chociaż odbywa się w cerkwi
nabożeństwo za umarłych, to jednak lud w sobotę do cerkwi nie
chodzi. Jeżeli w sobotę mięsopustną przypadnie -święto Oczyszczę-
VT-T? '•
•sr*7
"
•
■<
• •
ry;
17
nia Matki Boskiej, to cerlćiew przenosi wspominar e umarłych na
czwartekł).
,
Łatwo zauważyć z powyższego opisu, że i w jesieni i w zi
mie uroczystość dziadów odbywa się prawie jednakowo, nato
miast dziady wiosenne i letnie mają charakter cokolwiek inny,
a główna .różnica polega na tem, że uczta żałpbna odbywa się
ną cmentarzu.
,
'
^
Dziady wiosenne, zwane przeważnie radounickiemi (Radou-'
nica, Radunica, Radynica, Radawnica), odprawiane we wtorek,
należą do najuroczystszych i właśnie w tym dniu najbardziej jest
widoczne współżycie żywych z umarłymi. Przedewśzystkiem na
leży doprowadzić do porządku miejsce wiecznego spoczynku,
a więc w dniu radounicy stawia rod>.na na grobach najbliższych
krzyże, albo też poprawia stare i nachylone lub na ich miejsce
umieszcza nowe.
Na ten dzień przygotowuje Się jadło dwojakiego rodzaju,
ponieważ i sama uroczystość rozpad t się ńa dwie części. Pierw
szy rodzaj potraw przeznacza się. do spożycia w dómu, drugi
przygotowuje się do spożycia na cmentarzu. Potrawy te układa
się w kobiałkę i po krótkiej modlitwie całą rodzina udaje się ńa
cmentarz ; podczas drog i każdy z członków rodziny uważa za
swój obowiązek nieść kolejno zawiniątko z potrawami. Ponieważ
koniecznie składową częścią biesiady jest i teraz wódka, jeśli jej
nie było w domu, wstępuje się po* nią po drodze do karczmy.
Już w pewnej odległości od cmentarza rozpoczynają; się
narzekania i lamenty kobiet, a zwiększają' się \.r miarę zbliżania
się, a zwłaszcza na wido^ mogiły. Mężczyźni rzadko biorą udział
w tych narzekaniach, przeważnie podczas płaczu kol 3t składają
przy mogile zmarłego w ostatnim roku krewnego kobiałkę., W na
rzekaniach i lameiftach jest pewne wyróż; iai e, mianowicie „płacz
starych kobiet wzbudza większą powagę, aniżeli płacz, młodych,
płacz dorosłej córki po ojcu ma-wększą wa^ę, niż płacz żony
po mężu, a płacz małoletnich poczytuje się jeszcze za powa
żniejszy“ *2).
11
,
Następuje potem powitanie grobów, mianowicie mężczyźni
toczą święcone jajko, zastępujące w tym czasie kutję, po mogił') rtocoßie kï> Hayqeiiiio.'.. i t. ,d„ dz. cyt., str* 574.
2) O. B. IlIeftH-b, dz. cyt., str. 637.
Luj.’ T. XXIV. .
2
-kach krewnych, przyjaciół f znajomych ze słowami: „Ch-ystus
zmartwychwstał“; toż samo erynią kobiety i dzieci. Następnie
rozściela gospodyni obrus i rozkłada jadło, gospodarz zaś bierze
do rąk butelkę z wódką i kieliszek, Nalewając wódkę, wylewa
kilka kropel na mogiłę i wzywa duszę znnrłych według takiej
mniej więcej formułki, jak podczas jesiennej uroczystości np. :
„Światyje radzicjeli, ehadzic.6 k nam, jeście, szto Bob daù !“
Spotykamy się też z innego rodzaju fc.mułką:
„Budzka-z žiu, kamu daduć! a tabie tatuliczka, carstwa niabiesnaja, swietłyj raj!“
1
W Wielu miejscowo śćiąch wylewa się w to miejsce na mo
gile, gdzie spoczywa głowa, cały kieliszek wódkiJ) ; w, temże
miejscu. zagrzebuje się śwęcone jajko..
Istnieje też zwyczaj, że podczas lub po jedzeniu nawiedza
się wzajemnie groby lub czyni wypominki; nawiedzanie takie nie
obowiązuje jednak do zapraszania na wspólną biesiadę, gdyż
każdy uważa za swój obowiązek jeść' w gronie najbliższej ro
dziny. T ’sztek jadła nie zabiera'się do domu, lecz pozostawia się
je dla żebraków lub dla ptactwa, gdyż i ono bierze udział w wspo
minkach, co wyraża się w powiedzeniu: „niechaj i ptuszki pamianuć naszich dziadou“. .
i
Nieraz przybyv.a takżr na cmentarz duchowny, wtedy pro
szą go wszyscy „parniami : dziadou“ i zapraszają go do uczestni
czenia w biesiadzie, gdyż lud jest wogóle bardzo gościnny2).
Ważną też rolę w tym dniu grają żebracy, którym nadaje się
nazwę „starców“; ich głównem. zadaniem jest odmawianie mo
dlitw i- śpiewanie pieśni za zmarłych. Są one najrozmaitsze, lecz
po największej części śpiewa się następującą:
„Hóspądi, spamigńi !
Dziady waszy. da bal _si,
Atćy waszy da mamusi,
Dziadźk waszy da ciotki,
Braty waszy da siostry,
DzietaczH waszy malenkija,
Anhały chryszczonyja,
*
—
—
\
‘) E. P. POMaHOB-b, dz. cyt, str. 548.
,
s
) jeżeli ksiądz .dnrawia panichidg, zapala sią na cmentarzu świece. M.
Murko dż. cyt., str. 103.',
*
19
Czadá wazliüblionyja !
Hospadi Boże, spamiani
Da diwiataha pakalienją,
Dà disiataha paczyťanja,
1 vialikam rošti,
Katorych my nia znajem,
Sam Boh spaznaja
Pa imiani paczytaja,<ř i t. d. *).
W wielu okolicach obecność księdza na cmentarzu jest pravrie konieczna, to też po odbytem nabożeństwie i wypominkach
w cerkwi udają się wszyscy na cmentarz w towarzystwie ducho
wnego, który jakiś czas zatrzymuje się tutaj i odmawia modlitwy.
odjeździe księdza zbierają się wszyscy- przy jednej mogile,
zwykle jakiego szczególnie szanowanego starca lub staruszki,
przynoszą tutaj pożywienie i odprawiają wspólnie biesiadę. Jest
to jedyny wypadek, w którym uroczystość dziadów, odbywa się
wspólnie, gromadnie, jak to władnie wyobrażał sobie Mickiewicz.
Zwykle bowiem, jak była o tem wyżej mowa, każda rodzina bie' siaduje przy grobie swego krewnego. Zbiorowo obchodzi się
święto dziadów w Grodzieńskieni, w powiecie wołkowyskim. Tu
też najbardziej może jest rozwinięta przeświadczenie, iż w ten
•dzień można oglądać dusze zmarłych, zwłaszcza w cerkwiach 2).
W dzień Radounicy pracują zwykle wszyscy do południa,
potem rozpoczyna się święto ; lud pośpiesza na cmentarz, wie-czorem zaś następuje wesoła zabawa j -tańce przeważnie po
karczmach. Wprawdzie wesoły charakter tej uroczystości poczy
tywany jest za grzech i z powodu zbytniego pijaństwa kościół
odnosi się dö niej niechętnie, jednak pewien nastrój weselny
i radosny jest całkiem naturalną właściwością tego święta. „Sama
nazwa Radunicy-Radownicy (od pierwiastka — rad—) wskazuje
na wesoły charakter tej uroczystości: żywi chcieliby niejako z na
staniem wiosny rozweselić swych zmarłych krewnych, przejednać
ich, aby nietylko nie przeszkadzali rolnikowi korzystać z darów,
których dostarcza wiosna, ale także by jeszcze pomogli swyhi
tajemniczym i wieszczym wpływem jego losowi i jego gospo-
’) E. P. PoMaHOB-b, dz. cyt., str. 527.
2) Aby jednak' dostąpić tej laski, nie' należy śmiać się przez cały rok
à mówić bardzo mało. — M. Murko, dz- cÿt., str. 100.
.*
"i
2*
20
«
1 ,a.rSj^U
.^resztą ra^ość i wesele podczas wiosennego święta
dziadów wynika także stąd, że w tej uroczystości kult dla zmarłych łączy się z budzeniem się życia na wiosnę, radość wynika
z wiary, że i dusze^ zmarłych budzą się do nowego życia2).
Podobnie jak święto dziadów jesienne, tak i to robi wraże
nie nader poetyckie, jàk czytamy o tern w artykule M Czar
nowskiej «).
Szczególny rodzaj dziadów wiosennych znany jest w po
wiecie Słonimskim t. z. dziady wielkanocne, obchodzone we
czwartek świętego tygodnia. Po nabożeństwie w cerkwi lud udaje
się z duchownym na cmentarz, gdzie zasiadają zebrani przy mo
giłach zmarłych w ostatnim roku. Odbywa się tam uczta, a po
wylaniu wódki nr grób zmarłego obowiązuje następujące przemówienie:
i
„Niech jamu Pan Buh daś odmiszczenie hriechou i kruleustwo niebiesiio, a, nam usim zdorowio^.
Podobnie jak gdzie indziej, rzuca się i tutaj na grób pierw
szy kawałek strawy. I w ten dzień można posłyszeć narzekanie
np. w tej formie :
1
„Ach, moj-że ty doroheńki !
Da na szto-ż ty pomirau?
Ci ty zabyu, jak my lietoś
D i siudy da razom da prichodzili,
Swoich miarcau da paminali?
v A ciapier, jak sam baczisz,
My priszli po tabi paminki czinici,
Da twaju duszu spaminaci,
Kab jej było miahczej u mohilci liażaci.
Wot dobro ty zrobiu by,
Kak by ustau, da. znou pamior,
To na druhi rok my tut byli-b,
Da twoju duszu spaminali-b!" 4).
*>
Dziady letnie, zwane troickiemi są najmniej uroczyste, co
w dużej mierze wynik-a stąd, że p-zypadają one w porze pr:ed- .
*
t,
*
’
’) E- 0- KapcKifl, Btiiopycbi, tom III, 1. Moskwa, 1916, str. 158-159.
2) A. KoTJMpeBCKifl, dz. cyt, str. 102—103.
3) Dziennik wileński z r. 1817, pólr. IL, str. 396-408. Marja Czarnow
ska: Zabytki mitologji słowiańskiej w zwyczajach wiejskieg-o ludu na Białej
Kusi dochowywane, cyt. str. 402.
4) n. B. UlefiHT), dz. cyt., str. 617.
f-
21
nówka. W dniu dziadów letnich przynosi się jadło do cerkwi,
stawia się je po obu stronach środkowej części świątyni, przy
nich zapala się świece, które płoną podczas mszy żałobnej, a po
skończeniu tej udają się wszyscy na cmentarz. Dzień ten święci
się przeważnie od południa i podobnie jak w innych porach roku
główna uroczystość polega na spożyciu odpowiednich potraw. Ale
dobór ich jest w tym czasie baidzo skromuv, biedniejsi przy
noszą na cmentarz tylko jajka barwione (pisanki, kraszanki), które
zjadáją przy mogile, a jedno pozostawiają na grobie, jedyna
różnica od innych dziadów polega na tem, że omiatają gałązkami
brzozy mogiły.
Tak więc przedstawia się w całości uroczystość, poświęcona
czci zmarłych przodków. Już to samo, że odbywa się oha cztery
razy do roku, dowodzi wielkiej czci i kultu dla zmarłych i wska
zuje na bardzo głębokie przeświadczenie, co szczególnie zaznacza
się w wspólnych biesiadach, które są .w pewnej mierze uroczy
stej i pełnem wiary misterjum, że związek między zmarłymi ą ży
jącymi jest bardzo trwały i nie przerywa się on z chwilą śmierci
któregoś członka rodziny.
Specjalny rodzaj dziadów, odprawianych zwykle w lecie
w Mińskiem (pow. borysowski), a podobno także w Witeb
skiem, Mohilewszczyźnie i W. eńskiem, stanowią „Staurouskije
dziady“. Uroczystość ta sposobem biesiadowania nie różni się od
innych j gospodarz rzuca część potraw pod stół i powiada :
„Staury - Haury,'1 cham !
Prichadzicie k nam !.“ *).
Wezwanie to odnosi się -do psów, którym lud narówni ze
zmarłymi przodkami poświęca je den dzień na wypominki. Oby
czaj ten, bardzo stary zresztą, związany jest z dość' ciekawem
podaniem o kniaziu Boju Z Krasnopola nad DrysSą i jego dwóch
psach, którem lud uroczystość tę wyjaśnia.
Tego rodzaju cześć, oddawaną specjalnie psom, wyjaśniają
uczeni jako szczątek wierzeń mitologicznych *2). Książ’ Boj ma
*) n. B. Uleta-b, dz. cyt., str. 629—630 i E. Tyszkiewicz. Opisanie po
wiatu Borysowskiego. Wilno, 1847, str. 376—7.
2) „UpeBHOcra“ — Tpyflbi MOCKOBCKaro apxeoaonraecKaro oómećiBa, pod
red. B. E. PyMHHUOBa, tom VIII, Moskwa 1880 r., artykuł B. ©. Mmuiepa —
Ilo noBOny ogHoro jurroBCKaro' npeaamH, str. 166—175.
22
oznaczać boga śmierci, który w pojęciach wszystkich indoeuropejskich narodów ukazywał się zawsze w towarzystwie dwóch
psów, podobnie jak hinduskiego-Jamę wyobrażano sobie z czterookiemi saramejskiemi psami*). Tak więc cześć, oddawana psom
na Białorusi, ma być rzekomo zabytkiem praindoeuropejskiej sta
rożytności; na symboliczne znaczenie wskazywać też miało zna
czenie wyrazów księcia Boja i jego psów. Jeżeli się porówna ów
obrządek z podobnym obrządkiem u innych ludów, to łatwostwierdzić, że wszystkie główne rysy litewskiego podania znajdują
analogję i objaśnienie w podaniach innych ludów*2).
y
1
Í
*
*
W literaturze białoruskiej znajduje się niewiele opracowań
uroczystości dzi ;dów> W cznsop śmie „Mormi. Ty6. B^omocth“
z r. 1849, str. 283 284 pomieścił U. 3.*** artykuł'p. t.
gdzie znajdujemy najpierw kilka uwag o tem święcie, a polem
pieśń -starca i chóru;
„Chwalić Tiab, Boża,
Dziadou dażdalisia!“
I
Chór todziny:
„Ach priszli, priszli dziady!“
Starzec:
„A na heta swiatca
Liudzi hrószi traćcia!“
*
» Chór:
„Jak priszli, priszli dziady!“
Starzec:
„Ot dziadou do dziadou
Mou by sorok hadou“.
f
]) Taroże, str. 168. Podanie to ludowe nie odpowi da poszukiwaniom
naukowym; uczeni wyraz „staury“ wywodzą od greckiego „ot«o?ćs“ (krzyż),
a więc to święto miałoby związek z dniami krzyżówemi.
*
2) Tamże, str. 170. W celu wyjaśnienia sobie związku tego kultu przod
ków, na Białej Rusi z podobnym kultem u innych ludów porów, popularną roz
prawkę ks. Szydelskiego p. t. „Kult ogniska domowego i przodków. Poznań,
1917' ~ Ciekawa też jest nowelka ze zwyczajów bretońskich Paula Olivier»
p,. t. „L’écouteuse de mórts“ w wydaw. „Les oeuvres libres...“ nr. 33 irarzec, 1924 r.
23
i
Chór:
„A usio laki, usiotki dażdalisia !“
Starzec:
„Au dziady — dziadowia i
Usio wam hatowa !“
Chór;
i
„I.wino i piwo i ha’" sika*.
t. i1
*
Starzec:
-Iiosti wam i miasa,
liosti-ż i kiłbasa“.
v Chór:
„Tol’ki jeźcia, budzia z was!“'
Starz ec:
„Miód, haroch i kasza | .
Ucio bahaccia najza!“
h Scenka ta według najgruntôwriiéjszego znawcy literatury bia
łoruskie) E. Karskiego1) jest niewątpliwie wytworem artystycznym,
wobec tego nie może ona dać należytego obrazu, odprawianej
przez lud uroczystości.
W takiej formie, jak ją powyżej podajemy, wydaje się ra
czej tylko ułomkiem. Układ ‘ jej i sposób przyzywa lia dr'idów,
a szczególnie zalecanie jadła wykazuje na pewną analogję z podobnemi scenami w II ej czę 'ci „Dziadów“. O jakiejś zależności
trudno mówić, gdyby jednak ist.iiała, to oczywiście źródłem na
tchnienia mógłby być utwór mickiewiczowski, ponieważ ukazał się ,
wcześniej.
Utworem, który deje nam całkowity obraz uroczystości t. z.
„staurouskich“ dziadów jest poemacik Wincenœg : Marcinkiewicza
p. t. „Staurouskije Dziądy“,' stanowiący d-ugą część opowiadań
zatytułowanych : „Wieczarnicy“.
Wincenty Dunin-Marcinkiewicz (ur. 1807, zm. 1884) uchodzi
za jednego z najwybitniejszych poetów białoruskich w okresie od
rodzenia białoruskiego piśmiennictwa. .Nie uważał się' on za Biało
rusina w dzisiejszem tego słowa znaczeniu, bo obok poczucia , et
nograficznej białoruskiej odrębności miał świadomość polskiej jed--------------?
*) E. ©. KapcKiü— Bh.iopyccbi, tom I, Warszawa 1903, str. 44Í. Cytaty
z książki tego autora.
24
i ści, a swą literacką twórczość rozpoczął od napisania po polsku
„Sielanki“, opery dwu4ktowej (Wilno 1846), do której St. Mo
niuszko ułożył muzykę , i w późniejszych latach obok utworów
białoruskich pisał także polskie.
1
Należy on do Mieregu miłośników poezji ludowej, którzy bę
dąc Polakami, kochali się w kolorycie i pieśni i zwyczaja ,h Bia
łorusi x). ..
m
■
a Marcinkiewicz nie wystąpił na po'u literackiem z całą świa
domością v'ytwarzania odrębności narodowej, „cel, z którym on
wziął się. do pióra, nie polegał na dążeniu do stworzenia arty
stycznej literatury *), chodziło mu tylko o to, by „zwrócić uwagę
obywateli na chłopów i dać zrozumiałą r dla chłopa książkę do
czytania“ 3).
Zasługa Mar^ okiewicza w literaturze białoruskiej polega na
tem, że on pierwszy właściwie wykazał, zwłaszcza przez tłuma
czenie „Pana Tadeusza“, że język 3; Jorusinów jest „gładki, gibki,
śpiewny, liryczny, bogaty w słowa i zwroty“4).
W r. 1855 wychodzi zbiorek opowiadań Marcinkiewicza po
białe rusku i po polsku p, t. „Wieczarnicy i Obłąkany". W „Wie, czarnicach“ opowiada stary Ánanija zebranemu w jego chacie lu
dowi baśnie, pierwsza z nich p. t. „Durny Zmicier, choć chitry“
ma ;charakter pouczającv, treścią drugiej są „Staurouskije dziady“.
Zasadniczy motyw opowiadania, przeniesionego do czasów
historyczno - podaniowych, osnuwa się około baśni o sierocie,
która doznaje krzywdy ze strony niedobrej macochy i jej brzyd
kiej córki, a którą za doznane krzywdy spotyka nagroda. Akcja
odbywa się „u Łahojsku, nad Hajnaj rakoj“, nad którą stał
„krepki zamak Krywičan“, a panem jego był kniaź Hramaboj,
łaskawy i dobry- dla swÿch poddanych. Niedaleko zamku żył go
spodarz Daniłą ze swą córką Kaciaryną. Jej macocha, Paraska
„była, jak hadziuka, złaja", podobnie córka jej Marchwa.
Czynnikiem, który wymierza sprawiedliwość dręczonej siero
cie, jest świat Za/iemski, mający wpływ na sprawy ludzkie W chvfjli
') Roman Wacław Wegne'rowicî — Młoda Białoruś „Świat słowiański“,
Kraków 1912, tom I, str. 115
s) M. floBHapt-SanojihCKifi---- B. .Dymitra MapmiHKCBiwb u ero nosMa
„Tapaet na napHacf. Witebsk 1896, str. 6.
-8) Tamże, str. 6.
'•*/.'
'
■
4) MaKctM Í jpsuKi — ricTupt.« ôejiapycKac JiiTspaTjpw, Wilno 1921, str. 91.
25
święta dziadów, gdyż wtedy podnosi Się niejedna mogiła i dusze
zmarłych poczynają „kflizyć po biełym śWieęie“. Poeta wykorzy
stał podanie ludu ö uroczystości dziadów staurouskich, urządza
nej w Zielone Święta i podał jej opis, cho i nie wszędzie ściśle
rrzymał się ludowego obyczaje. Naśladując prawdopodobnie Mic
kiewicza, wysunął jako moment zasadniczy stosunek ludzi cjo uka
zujących się duchów, lecz nadał mu odwrotne znaczenie, gdyż nie
istoty zaziemskie poszukują por ocy, lecz one przynoszą je tym
ludziom, którzy są pokrzywdzeni lub w jakikolwiek sposób na nią
zasłużyli.
Opisany prze? Marcinkiewicza obrządek dziadów staurou
skich jest podany jako baśń, ale w dużym stopniu posiada też
te cechy, jakiemi się odznacza istotni uroczystość. 'Uroczystość
dziadów odbywa się w chacie Daniły. Rozpoczyna się ona od
robienia porządków i gotowania strawy. Wieczorem:
‘
„Dubowy stuł Kasia nakrywaje,
Daniła piachu harełki staulàje“1).
i''
Przybywa najpierw do chaty Kazlar (mzwa duchownego na
Białorusi w czasach pogańskich według poetyj, następnie Huslar
(muzykant na gęślach). Nadchodzi chwila uroczystości:
„Ksiondz niechryščony nie światu hramnicu
Jarkim ahniom ząpaliu,
K ścianie jaje prylapiu,
Blisnuła połamia na celu światlicu“*2).
Razem z Huslarem wspominają, wszyscy obecni przodków
raniły, potem gaszą świecę, zasiadają ża stół, gospodarz pod
nosi czarkę z wóJ’:ą, wylewa cząstkę na stół* pije do Koziarń,
ten ao Huslńra, który znów według obrzędu przepija do gospo
dyni. Kiedy już wypili wszyscy, „abrusok da ilftki harełkaj zlili“.
Z roznoszonych potraw każdy bierze część do glinianej miseczki:
T
»
„A pakuł jeść woźmie, pieršu łyżku lje
U miski, Sto tam že pasiarod stajali,
Kab duSaCki z jimi razam -ípažywali.“ 3).
') Wieczamicy — Wineuka Dunin-Marcinkiewicza, wydalinie druhoje, Pie•iarburh, 1909, str. 21.
<
-) Tamże, str. 22.
3) Tamże, str. 22.
26
Pov,yższy urywek wskazuje na to, że poeta trzymał się
ściśle ludowego obyczaju, podobnie dość wiernie podaje spis
potraw 1).
Po uczcie Wstał Kazlar i zaczerpnąwszy na łyżkę wszelkiej
strawy, rzucił ją pod stół i wypowiedział wezwanie :
„Staury, Haury ham!
Prychadzicie k nam“.
Na, tem kończy się opis obrzędu ludowego, część dalsza
ma już charakter fantazji poetyckiej. Więc na łyżce Kasi siada
motylek, który jest wcieleniem duszy jej matki ; na wezwanie
Kazlara pojawiają się dwa psy, które Marchwa chce odpędzić
łopatą, a którym Kasia podaje strawę i obejmuje każdego z nich
za szyję. Odchodząc, pozostaw.ają psy błyszczący obraz Lady
i krzyżyk; według objaśnień Kazlara obrazek Lady ma przynieść
szczęście; więc Paraska przywiązuj« go na szyi Marchwy, pasier
bicy zaś daje krzyżyk.
Przed odejściem następuje rozstanie się z. duchami :
„Światyje dziady! papili, pajęli,
Idziciež k sabie, kab damou paśpieli" 12).
Krzywda Kasi została wynagrodzona, jak o tem dowiadu
jemy-się z drugiej pièjni, w ten sposób, iż kniaź Hramaboj przy
poszukiwaniu żonj' kieruje się snem ; śniło mu się, żeby wziął za
żonę tę dziewczynę, której psy podczas staurouskicu dziadów
przyniosły krzyżyk. W ten sposób Kaciarynka stała się „Krywičán carewą“.
'
M,
I Opowiadanie Marcinkiewicza wielkiego literackiego znacze
nia nie posiada, natomiast wartość jego polega na odtworzeniu
obrzędu ludowego. „Całe urządzenie — powiada Karskij — tych
wspominek przodków przedstawione jest z"pełn:e wiernie, jak one
o bywały się w dawnych czasach i do czasów dzisiejszych“ 3).
W tem Jeży oryginálnos" opov 'adama-poety białoruskiego, choć
należy żałować, że stosunkowo niewiele napisał o' tym ciekawym
obrzędzie ludowym 4).
1) Tan.że, str. 22.
*) Tamże, str, 25.
s) E. ©. KapCKift-B-fcjiopycLi,, III. 3, Pet iburg, 1922, str. 56.
4) MaKciM TapsuKi, dz. cyt., str. 84.
TREŚĆ; „Dziady" (II-a część) Mickiewicza i ich stosunek do obrzędu ludo
wego. Pra— o tej kwestji : J. Kallenbacha, St. Zdí _arskiego. „Dziady“
Mickiewicza nie są odbiciem ludowego obrządku. Uroczystość dziadów
!est tylko tłem dla przeprowadzenia własnej idei. — Sąd prof. J. Tretiaka. — Rozbiór „Dziadów" w ich stosunku do obrzędu ludowego.
Należałoby obecnie zastanowić się nad tem, w jakiej mierze
istotna Uroczystość dziadów znalazła odbicie w utworze Adama
Mickiewicza, a zwłaszcza w cz< śi Ii-ej „Dziadów“.
Jeżeli chodzi o oparcie studjów w tym względzie na materjale folklorystycznym, co właśnie stanowi podstawę niniejszych
roztrząsań, to słusznie twierdzi prof. W. Bruchnalski, „jakie mnó
stwo zostawiały one spraw niewyjaśnionych i nieroz''wi“tIonych
należycie“ O,. Szukano bowiem przedewszystkiem źródeł porów-1
nawczych daleko od miejsca, w któřem Mickiewicz mógł się
z uroczystością dziadów zaznajomić; opisanie zaś obrźędu w tem
właśnie środowisku, w którem się poeta wychował, podawano
pobieżnie i ogólni owo.
Z dotychczasowych rozpraw zasługują na uwagę przedewszystkiem w tym względzie studja prof. J. Kallenbacha *), który
przyjmuje zagadnienie sprawy obrzędowości „Dziadów“ z tego
stanowiska, jakie podał Mickiewicz, prawie bez zastrzeżeń, choć
w jednem miejscu widać wahanie, gdyż czytamy: „W. fłrugiej
części mamy przedstawiony obrzęd ludowy, ' wogóle wiernie,
.W szczegółach dowolnie; bynajmniej nie chodziło pbecie o dro
biazgową, folklorystyczną dokładność“ s). Byłoby to jedyne za
strzeżenie wybitnego znawcy twórczości Mickiev ' :za.* 2
*) Wilhelm Bruchnalski. Przyczyuki do genezy „Dziadów® wileńskich,
czasi „Pamiętnik literacki“'r. 1911, str. 457.
2) J. Kallenbach. Tło obrzędowe „Dziadów“ (Przewodnik naukowy i lite
racki, -1898, str. 224—248 i toż samo w książce „Czasy i ludzie“, Warszawa.
1905, str. 87—133’. Por. też jego uwagi w t. IV, „Dzieł Adama Mickiewicza“
w wyd. Towarzystwa Literackiego, - Lwów, 1905 i w wydaniu „Dziadów wileń
skich” w Bibljotece Narodowej, nr. 11, serja I. — Prócz tego warto zwrócić
uwngę, iż omawiana' praca prof. Kallenbacha wyszła po francusku p. t. „Les
survivances traditionnelles du Culte dtL‘ancêtres dans la poésie de Mickiewicz“.
Grenoble, 1924, str. 31. (odb. z „Revue de la Pologne“. II, 1924 r.).
■*) Adam Mickiewicz — Dziady wileńskie, oprać. Józef Kallenbach, wyd.
Bibljoteka Narodowa, nr. 11, serja I, str. X.
,
28
W „Tle obrzędowem Dziadów“ ujmuje prof. J. Kallenbach
zagadnienie porównawczo z punktu widzenia ogólno-ludzkiego ;
owoc jego poszukiwań jest nad wyraz cenny, niewiele jednak
uwag poświęci! czcigodny autor kwestji' zasadniczego tła, z któ
rego „Dziady“ wzięły obrządek t. j. tła białoruskiego. Poprzesta
niemy tylko na ocenie uwag w odniesieniu do tła białoruskiego.
Prof. Kallenbach, opierając się na twierdzeniu Mickiewicza,
że ,>w teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo
i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj, połączony z zabobonnemi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo
więc święci Dziady tajemnie w kaplicach lub pustych domach
niedaleko cmentarza“ i na dalszem, że „zastawia się tam pospoli
cie uczta z rozmaitego jadła, trunków, owoców i wywołują się
dusze nieboszczyków®, dochodzi do przekonania, iż poeta był
jeszcze świadkiem naocznym obrzędów, '„które zczasem zaczęły
się stawać coraz rzadszemi, w miarę, jak duchowieństwo coraz
siljłi ;j sprzeciwiało się tym obchodom i postanowiło Oświecać lud,
wytępiać reszty zabóbonu® l).
,
W twierdzeniu tern widzimy dwie pomyłki, mianowicie unCzystość dziadów nie est rzadką,- przetrwała ona do dnia dzisiej
szego bez zmian, powtóre nie wiemy, do1 jakiego duchowieństwa
zarzut się odnosi. Oczywiście nasuwałaby się uwaga, że chodziłęby tu o duchowieństwo rzymsko-katolickie, tymczasem zdajemy
sobie L tego jasno sprawę,' że Mickiewicz przeniósł uroczystość
w środowisko urickie, gdyż Ksiądz w IV-ej części „Dziadów“
jest unitą i występuje razem ze swemi dziećmi. Ważne jest i to,'
ze włi lie do tego Księdza zwraca się poeta z wymówką z po
wodu zniesienia święta dziadów :
„Ach! najpiękniejsze święto, bo święto ramiątek,
Zacóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady ?“
Nasuwają s:ę więc duże wątpliwości co do tego, —jak przy
najmniej wolno wnioskować z pod nego w pierwszej części materjału, — że obchodzenie uroczystości dziadów już zà czasów mic
kiewiczowskich osłabło. Wiemy przecież, że lud białoruski do
tychczas nie napotyka na trudności przy urządzaniu tego święta,
a nawet — jak stwierdziliśmy wyżej — duchowieństwo ^amo tę*)
*) Czasy i ludzie, Str. 90.
uroczystość popiera. Stąd też, jeżeli zastanowimy sie nad pierwot
nym autografem Ii-ej, części „Dziadów“, to zauważyć należy, że
wprowadzenie Księdza zamiast Guślarza było bliższe prawdy, po
dobnie jak odmawianie przez chór „Zdrowaś Marja“, gdyż lud
zwykle tę modlitwę w chwili rozpoczęcia się Uroczystości dziadów
odmawia. Nie sądzimy też — jak utrzymuje prof. Kallenbach *) —by wprowadzenie Guślarza zamiast Księdza wynikło „widocznie
z powodu cenzury“*2). Przecież, jeśli w dalszym rozwoju akcji
ksiądz miał występować przeciw - obrządkowi dziadów, nie mógł
równocześnie w tej uroczystości przewodniczyć. Przypuszczamy
zatem, że tylko czynr.iŁ i techniczne, konieczność logiki kompozy
cyjnej miała w tym wypadku ważne znaczenie, a nie cenzura,
która przecież z IV-ej części księdza nie usunęła. Mickiewi.cz
w* tym względzie okazał się bardzo konsekwentny, kiedy bowiem
pierwotnie zamierzył uczynić k.iędza przewodniczącym obrzędu,
nie podał w krótkiem objaśnieniu, które istotnie jest „dziś bardzo
znamienne dla genezy utworu“3), żadnej wiadomości o tern, że
światłe duchowieństwo i właściciele przeszkadzali obchodzeniu
uroczystości dziaaów. .
Ale rozważmy, czy naprawdę właścicielom zależałoby na tern
bardzo, by lud tej uroczystości nie obchodził? Nie widzimy do
statecznych powodów do stawiania przeszkód. Duchowieństwo zaś,
oczywiście katolickie, nie miało sposobności zwalczania tego „za
bobonu“, gdyż wogóle w małej mierze — jak podano wyżej —
ujawnia się on u katolików, albo też zanikł, w kościele ńatomiast
prawosławnym istnieje nadal. Jakże więc postawić kweStję? Na
leży ją złączyć ze stanowiskiem, jakie poeta w „Romantyczności“
zajął względem starca, który zwalcza przesądy ludy i w ten spo
sób i właściciele i duchowieństwo będzie wyrazem dawniejszego,
racjonalistycznego społeczeństw? Patrząc na tę sprawę z tego
czysto ' literackiego stanowiska, musimy zgodzić się na pogląd,
jaki wypowiedział słusznie Szpotański: „Niemniej ksiądz jest
persopifikacją owego pokolenia, od którego mądrość, filózofję,
naukę, brał Gustaw i z którem później miał stoczyć walkę.
’) Pisma Adama Mickiewicza — wydał, objaśnił i wstępami poprzedził Jó
zef Kallenbach, tom II, str. 311—314, wydaw. „Skarbnicy Klasyków Polskich“,
Warszawa.
2) Tamże, str 311.
a) Tamże, str. 311.
.,*■
30
i rzeczywiście Gustaw przychodzi do księdza z słowem walki,
z słowem wyrzutu :
. i
^acóż zniosłeś dotychczas obchodzone Dziady?“ To ro
mantyzm pyta; Romantyzm, sięgający do ludu, wspierający się na
wszystkich uczuciach, odnajdujący wszędzie pierwiastek duchowy,
pyta wyłączności w. XVIÍI. Gustaw widzi w obrzędzie ludowym
żywy i bezpośredni przejaw wiary yt świat pozagrobowy, ksiądz
upatruje w' nim tylko świętokradztwo i zabobon, utwierdzający
lud w wierze w czary, upiory i, duchy“*). Byłoby to najsłuszniej
sze stanowisko, jakie można zająć, ponieważ dosłowne tłumaczenie
stosunku duchowieństwa względem uroczystości dziadów nie może
się ojjrzeć i nie da się potwierdzić na' podstawie faktów rzeczy
wistych, a może spowodować nieporozumienie całkiem zbyteczne.
Mickiewicz najprawdopodobniej świadomie całkiem tak tę kwestję
postawił.
We wspomnianem studjum prof. Kallenbacha zastanawia
dalej uwaga, że dzisiejsze dziady obchc d~ą „nie tak świetnie, jak
za młodych lat Mickiewicza“*2), gdyż istotnie między urządza
niem uroczystość Î przed stu laty a obecnie różnicy zasadniczej
niema. Za nieporozumienie uznać też należy dowodzenie, że „lud
zniewolony był zaniechać zbiorowych obrzędów i poprzestał rta
dom-wym obchodzie, którego się jednak nie wyrzekł“ 3). Wiadomo,
że i dotychczas lud urządza te obrzędy zbiorowe na cmentarzu
na wiosnę, w jesieni zaś uroczystość aziadów odbywa się po
chątach. Jeżeli wszakże „na Białej Rusi. w miejscowościach nie
dalekich 'od stron rodzinnych Mickiewicza, przechowało się poję
cie o znaczen'" i istocie „Dziadów“ względnie czyste i dokładne“ 4),
to bezwględiiie jest ono inne od tegö pojęcia, niż je podał Mic
kiewicz.
Wkońęu trudno pogodzić się z twierdzeniem autora w od
niesieniu do „Dziadów“, że „utwór ten ma bezwględną. wartość
dla ludoznawstwa, a to w przedmiocie, sięgaj ^cyn. samego brzasku
cywilizacji ludzkiej. Dosłowniej, niż się nam dotychczas wydawać
*) Stanisław Szpotański. Adam Mickiewicz i jego epoka, Wiarszawa, 1921,
tom' I, str. 195.
2) Kallenbach J. Tło obrzędowe... str. 91.
3) Tamże, str. 91.
4) Tamże, str. 115.
< •
mogło, należy brać oświadczenie poety: „Śpiewy obrzędowe,
■ 'usła i inkantacje są po większej części wiernie, a niekiedy
dosłownie z gminnej poezji wzięte“ O- Rózpatrując to twierdze
nie od końca, zastanowić się mùsimy, dlaczego poeta w póź riejszcra objaśnieniu zmienił swe ostatnie zdanie, które w ob aśnieniu pierwotnem brzmiało: „całe wymyślenie wzięte jest ze
śpiewów wiejskich’, a nawet foripuły zaklinania i inkantacje tłu
maczyliśmy z języka litewskiego“, albo, mówiąc właściWiej, bia
łoruskiego.
Przedewszystkiem, jakkolwiek Mickiewicz mógf bywać na
uroczystościach dziadów, nie do vierzał sobie samemu v ujmowa
niu rysów zasadniczych obrządku, lecz zwrócił się o wskazówki
do Jana Czeczota, który wśród przyjaciół Mickiewicza uchodził
za najlepszego znawcę ludu białoruskiego i jego obýczajów i który,
hołdując ludowości, w recenzji „Kurhahka Maryli“, witersza od
czytanego przyjaciołom w r. 1820, pisał na końcu, co następuje :
„Życzyłbym i wszyscy na to przystaniecie, ażeby dla uzupełnie
nia tej pięknej sielanki, jako zabytku poezji litewskiej i języka
litewskiego, coraz bardziej każonego, autor obdarzył nas jej ory
ginałem, którybyśmy obok tłumaczenia umieścili“ *). Mickiewicz,
znający zamiłowania Czeczota do poezji ludowej, otrzymał od niego
prawdop »dobnie wskazówki, a może nawet niektóre teksty, tłu
maczone niby z języka „litewskiego“ np. z owem „A kysz, a kysz“,
znamiennem i powszechnem u ludu w czasie uroczystości dzia
dów/. Owe jednak teksty — jeśli one były — musiały być tak
dalekie od tekstu poety, że Mickiewicz w ostatecznej edycji, po
wiedział zamiast „tłumaczyi.śmy z języka litewskiego“ — „do
słownie z gminnej poezji wzięte“, co jednak nie jest to samo.
Jeżeli zaś Czeczot współpracował w tworzeniu tła ludowego
„Dziadów“, to jego dosłowność wydaje się mocno podejrzaną.
Wiemy bowiem, że pierwsze jego tomiki „Piosnek wieśniaczych
z nad Niemna“ (Wilno 1837 i dak) nie są tłumaczeniem pieśń,
„litewskich“, lecz przeważnie ich naśladowaniem, dopiero w dal
szych tomikach ukazują się także pieśni białoruskie, uważane za
*) Kallenbach J. Tło obrzędowe, str. 124.
s) Józef Tretiak, A. MickieWicz w świetle nowych źródeł, Kraków 1917,
32
istotnie ludowe 1). Toż sàmo mogło zajść przy wskazówkach co
do tekstów „Dziadów", a mianowicie co Czeczot podawał za
oryginalnie ludowe,* było jego pomysłem lub tylko niewyraźnem
odtworzeniem uroczystości ludowej. Tak zatem ludowość „Dzia
dów“ wydać się musi wątpliwa, a tem bardziej ich „wartość dla
ludoznawstwa“.
Zrozumiał to dobrze St. Zdziarski*2) i dlátego do ludowości
„Dziadów“ odniósł się bardziej krytycznie, a chociaż nie poparł
najeżycie 'swego stanowiska, to jednak w sądach swych się nie
pomylił. Kiedy autor zastanawia się nad tem, czy zawierzyć sło
wom poety, odnoszącym się do opisu ludowej uroczystości „Dzia
dów“ w objaśnieniu do II-giej części, powiada, że „należy je przvjąć z zastrzeżeniami“, bo „Mickiewicz, pisząc. Dziady, posługiwał
się często materjałem, wyjętym z ust ludu, ale skutkiem ciągłego
żastosowywania tego surowego materjału do akcji, która obra
cała się około' zawodu miłosnego poety, zmieniał go do niepoznania, upiększając co chwilę wytworami własnej wyobraźni, skut
kiem czego zacierał barwę pierwotną ludową“3).4
Zdziarski, podając dalej opis uroczystości dziadów na Litwie
i Białorusi, dochodzi do wniosku, że „wprowądzeńie na scenę
guślarza było bezpośrednim powodem zarówno zmiany częściowej
barwy całego obchodu, jak też i nadania mu mglistości nieprzej
rzanej i tajemniczości“ i że „ukazywanie się duchów zmarłych
jest fikcją poetycką Mickiewicza“ *). Wiemy obecnie, że postać
guślarza wystąpiła dopiero później nr miejsce księdza.
W rezultacie swych dowodzeń dochodzi autor do przekona
nia, które wydaje się cokolwiek kompromisowem złagodzeniem
postawionej tezy : „Jak tedy wiq ńmy,= sam fakt obrzędu Dziadów,
jako też i zaklęcia dusz zmarłych, osnute zostały na tle ludowych
wierzeń i zabobonów, w poemacie atoli naszego poety swoją fan
tastycźnością i grozą dobranych należycie kontrastów zostały zmie
nione wielce“ 5).
’) Porów. A. H. ribiniiHł> — Mcropik pyccKOft CTHorpa^iiH, Petersburg
1892,. tom IV.
Ni« -iuszne jest powołanie ę Zdziarskiego (Pier’.:astek ludowy...
103) na pieśni Czeczota z J. tomu „Piosnek“, gdyż nie są one Oryginalne.
*) Stanisław Zdziarsk Pierwiastek luoowý w poezji polskiej 'XIX w. —
Warszawa 1901, str. 101—115, przedtem w „Ludzie“ r. .1898—1899.
3) Tamże str. 102—3.
*
4) Tamże, str. 113.
. s) Tamże, str. 113.
33
Nie sądzimy wszakże, by w czemkolwiek osłabiła się war
tość „Dziadów“, jeżeli powiemy otwarcie, że nie są one dokładnem odbiciem właściwego obrządku, a nawet niewiele mają z nim
wspólnego, ale raczej są one utworem o przeważającym pier
wiastku literackim, w którym sam obrządek ludowy stanowił tylko
jakby podnietę do przeprowadzenia w jego ogólnym zarysie wła
snej idei.
Należy się jednak zastrzec, że nieuwzględnienie przez poetę
cech ludowych, niekoniecznie miało wynikać z zupełnej ich nie
znajomości. Mickiewicz mówi nam w dwóch miejscach, w jaki
sposób lud dziady obcnodzi, mianowicie w objaśnieniu do 11-ej
części czytamy, że „zastawia się' tam pospolicie uczta z rozmaitego
jadła, trunków, owoców i wywołiiją się dusze nieboszczyków“,
a w IV-ej części znajdujemy opis podobny:
jjeśli, żałując śmierci dobrego dziedzica,
Lud zakupioną świecą stawia mu na grobie:
W cieniach wieczności jaśniej błyszczy się ta świeca,
Niż tysiąc lamp w niechętnej palonych żałobie;
Jeśli przyniesie miodu plastr i skromue mleko,
I garścią mąki grobowiec posypie:
Lepiej posili duszę, o! lepiej daleko,
Niż krewni modnym balem, wydanym na stypie“.
Te cytaty wskazują wyraźnie, że ostatecznie mógł poeta
wprowadzić te wszystkie szczególiki ludowych prawideł przy urzą
dzaniu uroczystości dziadów, gdyby chciał. W mniemaniu jego
jednak było to całkiem zbyteczne, jeżeli z tego obrzędu ujmo
wał tylko ideę. zasadniczą, której pragnął nadać charakter me
tafizyczny i w ten sposób rozwinąć pewne zagadnienia bytu.
Podobne stanowisko zajął prof. J. Tretiak1), który twierdzi,
że nie sám obrządek dziadów stanowi zasadniczą podstawę utworu
v Mickiewicza, lecz jest on tylko tłem, potrzebnem poecie do roz
winięcia własnych myśli. Wiemy bowiem, że właściwym powodem
do napisania tego utworu był zawód miłosny poety, który, hoł
dując ówczesnej modzie, porównał się z Werterem. Ale swoją
rozpacz ujął zasadniczo inaczej i dlatego napisał „Upiora“, który
jest najdawniejszą częścią składową „Dziadów“®). Potem jednak* 2
1) Józef Tretiak. Młodość Mickiewicza, Petersburg 1898, t. II, str.
159 i n.
2) Tamże, str. 161.
Lud. T. XXIV.
3
34
nastąpiła zmiana i , rozwiniecie pomysłu poetyckiego, a mianowicie
poeta postanowił wprowadzić do poematu uroczystość dziadów,
wobec pytania, w jaki sposób mą się ukazać upiór kochance.
Wtedy przypomniał sobie poeta obrządek tajemniczy wywoływa
nia dusz nieboszczyków. Owa „posępność, tajemniczość' i fantaStyczność Dziadów *) dostrajała się doskonale do jego ówcze
snych uczuć i nadawała .się do skojarzenia tych pierwiastków
z historją własnej miłości i własnych cierpień i wskutek tego na
wet całemu utworowi postanowił nadać tytuł „Dziadów“2).3
Z tego już da się wysnuć wniosek oczywisty, że Mickie
wiczowi zasadniczo nie chodziło o dokładne opisanie uroczystości,
\ kó nie w tern ujawniał się podstawowy cel przy pisaniu „Dzia
dów i dlatego też łatwo zgodzić się na dalszą uwagę prof. Tretiaka, że Il-a część stanowiła w ogólnym planie poematu do pew
nego stopnia dekorację8), a mianowicie „miała służyć za tło dla
sceny pojawienia się Gustawa-upiora przed oczami kochanki“4).
Jeżeli' więc tak jest istotnie, to cóż w tern dziwnego, że
głównie chodziło poecie o Wydobycie z uroczystości dziadów
tego tylko, co stanowi jej część idealniejszą, a mianowicie stosu
nek żywych do zmarłych. Ale właśnie w ludowym obrządku, po
mimo głębokiego przeświadczenia, że duszfe zmarłych istotnie na
iesiadę przybywają, ta strona idealna najmniej się uwydatnia.
Z drugiej zaś strony nadaje się ona chyba najlepiej, by na niej
osnuć kanwę swych romantycznych poglądów na stosunek czło
wieka do świata zaziemskiego., Ale też i tutaj t. j.» gdy chodzi
0 pokazywanie rozmaitych duchów, zwłaszcza cierpiących katusze
z własnej lub cudzej winy, rozpoczyna się moment ujmowania
tego stosunku w sposób taki, jak to było u innych poetów, a tem
"amem musiało nastąpić odsunięcie się od pojęć ludowych. Wśkutego w żaden sposob nie da się przyjąć, by sposób wywo
ływania duchów miał coś wspólnego z formułkami, rozpowszechnioęemi u ludu, nie można go szukać „w ludowych wyłącznie wie
rzeniach, lecz... w literaturze piśmienniczej, —- demonologicznej“ 5).*
1 tak w gruncie rzeczy kwestja się przedstawia.
*) Tretiąk J, Młodość Mickiewicza, str. 163.
*) Tamże, str. 163.
3) Tamże, str. 187,
4) Tamże, str. 179.
®) 1 Jirelm Bruchnalskí. Przyczynki do genezy „Dziadów“ wileńskich.
Kamietmk Literacki, rocz. X, 1911,.str 463.
Stawiając jako założenie — odwrotnie jak to było dotych
czas — pytanie, w jakiej mierze opis uroczystości dziadów w utwo
rze Mickiewicza nie odpowiada rzeczywistemu obrzędów’’ przejdźmy
do szczegółów.
W objaśnieniu do II-giej części mówi poeta i słusznie, że
uroczystości dziadów obchodzi się „dotąd między pospólstwem“
i że „początkiem swoim zasięga czasów pogańskich“. Słuszna też
jest uwaga o czczeniu zmarłych zapomocą środków materjalnych,
a więc przez zastawianie jadła i że „pospólstwo rozumie, iż po
trawami, napojem i śpiewami przynosi ulgę duszom czyścowym“.
Natomiast nasuwa się wątpliwość, czy istotnie uroczystość
dziadów „zwała się niegdyś ucztą kozła“ i czy na niej przewod
niczył guślarz. W gruncie rzeczy postać ta ludowi nie jest znaną,
o czem bardzo trafnie powiedział prof. J. Tretiak '). Żadne opisy
ludowej uroczystości postaci tej nie znają.
Poeta wyznaczył czas swej uroczystości na okres jesienny,
mówiąc w ten sposób, „iż dzień zaduszny przypada około czasu
tej uroczystości“. Wynika śtąd,. że poeta nie zidentyfikował uro
czystości dziadów z katolickim dniem zadusznym, co wskazywa
łoby na to, że jednak miał ha myśli święto zmarłych według
wschodniego obrządku, które przypada na sobotę przed 26-tym
października, czyli według gregorjańskiego kalendarza przed 8-ym
listopadem*2). Co się tyczy miejsca, w. którem się tá uroczystość
odbywa, to Mickiewicz wskazuje wyraźnie na kaplicę lub puste
domy niedaleko cmentarza. Wiemy już, że uroczystość dziadów
na cmentarzu odbywa się oficjalnie na wiosnę (radounica), w je
sieni natomiast skupia się ona w domu. Poeta jednak uznał za
dogodne tę porę roku podać za najwłaściwszą do obchodu cmen
tarnego, przeż co też odsunął się od zwyczaju ludowego. Szcze
gół ten jednak ma znaczenie drugorzędne.
Ważniejsze wszakże jest to, iż Mickiewicz zamknął obrządek
dziadów w osamotnionej kaplicy i tam w godzinach nocnych
w największem skupieniu i tajemnicy kazał go obchodzić. O tym
1) „Nie wiem, czy nazwę guślarza wziął Mickiewicz z ust ludu". J. Tretiak,
•dz. cyt. str. 183.
2) W pierwotnym tekście wyznaczył poeta czas uroczystości na „wigilję
wszystkich świętych“, potem jednak datę podaną usunął i wprowadził Wyżej
umieszczone określenie.
36
sposobie odprawiania uroczystości dziadów na Białorusi nic nam
zapiski o ludowych obrzędach nie mówią. W niektórych jednak
opisach tej uroczystości znajdujemy opinję pokrewną z opisem
Mickiewicza. Kirkor1) mianowicie pisze o dziadach mniej więcej
to samo, co nasz poeta, ale w tym wypadku autor opiera się na
uwagach Mickiewicza, o czem sam wspomina. Godniejsze jednak
rozpatrzenia jest stanowisko prof. M. Murki, gdyż wynosi się wra
żenie, iż ten znakomity pisarz skłania się raczej pod tym wzglępem ku opinji autora „Pana Tadeusza“. Pisze on mianowicie, co
następuje: „Białoruskie święto dziadów uwiecznił A. Mickiewicz
w swym wspaniałym poemacie „Dziady“, w którym ludowe ele
menty zużytkował w wysoce poetycki sposób. Podobny opis uro
czystości w gubernji wileńskiej w latach pięćdziesiątych powiada,
ře powszechne święto dziadów przypada w czasie od połowy
października do połowy listopada, główne jednak święto przypada
Lia 2-go listopada, a więc na katolicki Dzień zaduszny. W wilję
tego dnia wyszukują wieśniacy w nocy puste miejsce na cmen
tarzu lub w jego. pobliżu, o ile to możliwe w ruinach kościoła
albo opuszczonego domu, układają różne potrawy i napoje i za
czynają wywoływać zmarłych, krewnych i przyjaciół." *2) Opinja ta
jest ujęta w ten sposób, iż łatwo może wprowadzić w błąd: po
pierwsze potwierdzenie elementu ludowego w „Dziadach“ wy
nikło z oparcia się na sądzie Kallenbacha i Zdziarskiego, po dru
gie zestawienie opisu poety z opisem z lat pięćdziesiątych, za
czerpnięte z „Etnograficzeskiego Sbomika II, 213“ odnosi się
tylko do daty obchodzenia uroczystości, a nie do jej sposobu,
po trzecie sam opis sposobu obchodzenia dziadów wzięty jest
z „Dziadów“ Mickiewicza, a więc powtórzony w taki sposób,
w jàki go sam poeta przedstawił.
Z drugiej jednak strony prof. M. Murko przyjmuje, iż w in
nych miejscowościach obchodzenie uroczystości dziadów w kapli
cach i cerkwiach albo w pobliskich budynkach jest rozpowszech
nione. Autor pisze mianowicie: „Godne uwagi jest to, że w daw
nych czasach w Wielkorosji i Syberji na Zielone Święto wspomi
nano przez modlitwy i ofiary z potraw w t. zw. domach ubogich
*) HCaBorlEcnaa Poccin pod red. II. U. CemeHOna, tom III, cz. II. _
»Łnop.,— o IIojrŁci.e w opr. A. E. EnpKopa, Petersburg 1882, str. 258.
2) M. Murko. Das Grab als Tisch, str. 99.
37
i „gnoiszczach“ tych, którzy ulegli nagłemu wypadkowi, niezna
nych zmarłych, jak też biedne dusze, które zmarł" bez komunji1).
W innem jeszcze miejscu czytamy, że u Greków w bocznych przy
budówkach urządzano małe kościółki w celu odprawiania nabo
żeństwa żałobnego, co również zdarza się w Rosji ; na Wschodzie
--zaś odprawia się jeszcze dzisiaj w zewnętrznem przedsieniu mszę
za zmarłych. Z tego zaś wnioskuje autor, że „wobec takich oko
liczności nie byłoby nic dziwnego, gdyby w przybudówkach koś*
ciołów, mianowicie w przedsieniach obok żałobnych nabożeństw
także stypy odprawiano, zwłaszcza że często około kościoła za
kładano cmentarze“®). Jako dowód na poparcie swego -twierdze
nia pisze autor o podobnej przybudówce (trapeza) w Starej Ładodze i w innych miejscowościach. Zauważyć przedewszystkiem
trzeba, iż autor twierdzenie swoje podaje tylko w przypuszczeniu
a nie w pewniku, wobec czego wolno je przyjąć albo też odrzu
cić. A zresztą, choćby tak było istotnie, że w wielu miejscowo
ściach w Rosji panuje obyczaj ucztowania po śmierci członka ro
dziny w kapliczkach, to nie wiemy, czy jest to zwyczaj pow
szechny, czy też tylko przypadkowy. Najważniejsze jednak tp, że
żadną miarą nie wydaje się nam możliwe, by za czasów mickie
wiczowskich znano na Białorusi szczegóły uroczystości na cześć
zmarłych, odprawiane w Rosji, jeżeli nie zaznajomiono się nawet
poDieżnie z tego rodzaju uroczystością białoruską. Poeta mógł
znać artykuł Czarnowskiej, który został wydany w Wilnie za cza
sów uniwersyteckich poety, ale w gruncie rzeczy niewiele się
z niego dowiedział, bo przeważa w nim zachwyt poetycki nad
stotą obyczaju, szczegóły zaś obrzędowe są mało opracowane.
Reszta wiadomości pochodzić mogła tylko z opowiadania lub
oglądania uroczystości. Co się zaś tyczy zwyczaju na Białorusi,
to — jak nam wiadomo — lud w • niektórych porach roku w dzień
święta dziadów lub dnia następnego gromadzi się w cerkwi, lecz
odbywa się tam całkien oficjalne wspominani zmarłycn, główna
zaś uroczy.« dść skupia się albo na cmentarzu pod otwartem nie
bem albo w chacie, co zależy od pory roku, w jakiej się ma odbyć.
Ale zajść mogła inna możliwość w utworze, a mianowicie
dlá odprawienia owego misterjum obcowania żywych ze żmarłymi* 3
’) M. Murko -- dz. cyt., str. 106;
3) j. w. str. 128—129.
—
* j
nadawało się najlepiej tajemnicze, osamotnione, zakryte miejsce»
wobec czego me zawahał się poeta użyć go dla swego celu.
W tym wypadku odsunął się od przepisu i stworzył sobie tło
własne, znacznie dogodniejsze dla pojawiania się duchów, gdyż
łatwiej było wytworzyć nastrój -w zamkniętej kaplicy, niż np.
v chacie lub na cmentarzu. Jest to tak możliwe, jak również i to,
iż sposób wywoływania duchów jest daleki od zapraszania ich
przez lud białoruski1).
Jakże przeprowadził poeta w szczegółach opis obrzędu?
W scenie 2-ej I-ej części „Dziadów“ spotykamy się z wchodzą
cym chórem wieśniaków, „niosących jedzenia i napoje". Idą oni
na uroczystość dziadów pod przewodnictwem Starca — tego ro
dzaju inscenizacja ni< nasuwa żadnych zarzutów, gdyż i w ludo
wej uroczystości znajdujemy Starców (żebraków), mających więk
sze doświadczenie, a tern samem grających wybitniejszą rolę. Za
stanawia natomiast inny szczegół: guślarz kazał stanąć młodzieży
„na drogi połowie“. Wyjaśnienie, że stało się to na mocy zwy
czaju, byłoby zgoła bezpodstawne i fałszywe, gdyż do uroczy
stości dziadów dopuszcza "i są wszyscy z wyjątkiem dzieci i star
ców. Powstrzymanie młodzieży ma znaczenie symboliczne, co sam
poeta doskonale wyjaśnił, nie inaczej też należy rozumieć niedo
puszczenie młodzieńców do współudziału w obrządku.
Il-a część dziadów ma zaledwie klik.1 rysów, które można
uznać za identyczne z. obrządkiem ludowym. Nie wiemy nic o tem,
by miał się on odbywać w zasłoniętej całunami kaplicy, w któ
rej stoi „truna“ i by przewodnikiem był guślarz ; natomiast o roli
starca była już mowa wyżej.
Co się tyczy śpiewów obrzędowych i inkantacyj, to zaledwie
kilka słów możemy wyliczyć, które robią wrażenie, iż są zbliżone
do zaklęć,- stosowanych przez wieśniaków podczas uroczystości
dziadów. Poza tem cały układj tekstu, jak i sposób inscenizowa
nia wizyj zaziemskich jest pomysłem Mickiewicza.
Tak więc wiersz:
„Jest jałmużna, są pacierze,
I jedzenie i napitek“*)
*) Przyznać trzeba w tym wzglądzie trafność sądu A. Niemojowskiemu
(Dawność a .Mickiewicz, Warszawa 1921, str. 86).
39
nie jest wprawdzie tłumaczeniem z „litewskiego“, lecz ma pewną
analogję z powyżej przytoczonemi tekstami obrzędowemi,
„Przyzywania i odpędzania duchów .są tu wiernie' według
obrządku ludowego podane“ — twierdzi prof. J. Kallenbach *).
Otóż ta wierność przy odpędzaniu musi się ograniczyć do trzech
tylko wierszy:
„Nić chcecie jadła, napoju,
Zostawcie nas w pokoju!
A kysz, a kýszl“
Cały jednak ton tego zaklęcia nie może odpowiadać rzeczy
wistości, poeta nasz oparł całe zaklęcie na tym sposobie, w -jaki
odpędza się złe duchy, a więc na żegnaniu się i użyciu krzyża.
Według wiary ludu dusze zmarłych niekoniecznie są pokutujące,
stąd też przy żegnaniu się z niemi ^słychać też poradę, by leciały
do nieba.
Jeszcze jedna okoliczność wymaga objaśnienia, mianowicie
częstowanie pojawiających się duchów potrawami. Poeta ten śro
dek pomagania zmarłym zastosował, ale tylko formalnie, gdyż
dobór potraw jest całkiem samodzielny, a co najważniejsze — na
bierają one znaczenia symbolicznego.
Tak więc dzieci mają otrzymać słodycze:
„Są tu pączki, ciasta, mleczko,
I owoce i jagódki“.
j*
Dzieci jednak tego podarku przyjąć nie chcą, tylko proszą
„gorczycy dwa ziarna“, która ma zastępować albo raczej symbo
lizować gorycz życia.
Powyższy urywek wskazuje jasno na to, że i w tym wy
padku nie chodziło poecie o wierność folklorystyczną.
Wódka, o której mewa przy następnym obrazie, stanowi —
jak się przekonaliśmy — ważną składową część biesiady, ale
w utworze Mickiewicza nabiera ona innej zgoła wartości — służy
do wywołania najcięższego ducha, przez jej zapalenie. Widmo mo
głoby się posilić mlekiem i chlebem, jak to bywa na biesiadach
ludowych, lecz ono pragnie wody i „dwa pszenicy ziarnk “. Psze
nica w uczcie ludu stanowi ważną potrawę, dodaje się ją do*)
*) Bibl. Naród, serja I, nr, 11, str. 43.
40
„kutji" mianowicie, lub też przyrządza na inny sposób. Ale ani
Widmu ani Dziewczynie pomoc materjalna nie pomoże.
W końcu mamy jeszcze do czynienia z makiem i soczewicą,
co rzuca się w stanie surowym. O potrawach z makiem trudno
powiedzieć cokolwiek, natomiast soczewicę przyrządza czasem lud
na święto dziadów.
rS ■ T**« W1ÇC. U<lał° SÍ<* nam slwierdz‘ć> że Mickiewicz, pisząc
„Dziady“ dalekim był bardzo od usiłowania odtworzenia ludowej
uroczystości, bo zresztą o to mu bynajmniej nie chodziło. Stwier
dzamy natomiast z zadowoleniem, że jakkolwiek „zwrócił się do
ludowych wierzeń i poezji, nie, zrezygnował jednak przytem
z swego subjektywizmu i swobody artystycznej“1).
Czy wobec tego utwór Mickiewicza stracił na znaczeniu, że
w nim nie znajdujemy odbicia ludowego święta i że nie może być
żadną miarą źródłem do jego poznania? Bynajmniej! Genjusz,
s ^ ępowany pewną formułką, mógłby był odtworzyć nawet w spo
sób nad wyraz piękny uroczystość dziadów, ale nie mielibyśmy
tych prawd głębokich, jakie właśnie ten genjusz w prostym obrzę
dzie odkryć potrafi, a mianowicie, że w nim „ukryte Są wielkie
prawdy życia duchowego, otwarty widok na niezmierzone krainy
istotnych stosunków ludzkiej duszy“ 2).
Zdajemy sobie z tego najzupełniej sprawę, że przez porów
nanie istotnej uroczystości dziadów na Białorusi z' poematem mic
kiewiczowskim i przez wykazanie, iż nie jest on odbiciem tego
obrzędu, nię zgoła na swej wartości nie stracił.
*) Stanislaw Szpotański — Adam Mickiewicz i jego epoka, Warszawa
tom I., str. 186.
*) Tamże, str. 189.
