9d76400734537eced3a5105f0d39917d.pdf
Media
Part of Pieśń lirnika o Kamieńcu podolskim / Lud, 1903, t. 9
- extracted text
-
Widzisz go tu w koszyku!
Ty rogacizno djable!
Jeszcze nie wydam brata,
Djabeł zawsze mocniejszy,
Spróbujmy się do kata,
Kto z nas w ręku silniejszy.
Wziął ci kamień do łapy,
A kamień nie mielizna,
Jak uchwycił w paluchy,
Pokruszył go do izna.
Co ja teraz mam robić!
Czart mi prawi przechwałki,
Trzeba sztuką nadrobić,
Dobyłem ser z kobiałki.
Jak uchwycę w paluchy
Idź mazgaju do piekła,
Z twojego masz okruchy
Z mego woda pociekła.
By ukończyć swe tury,
Wziął zaporę od piekła,
Jak nią rzuci do góry,
Aż do nieba uciekła,
Bęc nareszcie na ziemię; —
Tak rzucają rozumiesz. —
No ty chłopskie nasienie,
Pokaż teraz co umiesz.
Dajno mi tu trzonko —
Niby z bliska oglądam,
A zarazem prościutko
Na słonko się spoglądam.
Rzucaj prędzej! czart drze się
Bo nastąpi twa zguba,
Ja zaś w słonko patrzę się
I wołam: Kuba! Kuba!
Widzisz! słonko co gore,
Oto kowal, brat nowy!
Wyrzucę mu zaporę,
Porobi z niej podkowy.
Szymku! Szymku! masz brata
Rzucać już nie potrzeba,
Bo czem zamknę do kata,
Dusze furkną do nieba.
Gdzie brat, przeklęty duchu!?
Oglądam się do koła,
A tu mój brat w kożuchu,
Bracie, Szymku woła.
Ja go zaś wpół schwytałem.
A witaj że mój bracie,
No gadkę powiedziałem
I cóż mi za to dacie!?
PIEŚŃ L1RNIKA 0 KAMIEŃCU PODOLSKIM.
O Jezu nasz najsłodszy! przyczyń się za nami,
Nad mizernem o! stworzeniem, Ojciec nad dziatkami,
U sławnem mniejscu u Kamieńcu precz Korona Polska,
U sławnem mniejscu u Kamieńcu granica podolska.
0 wy wtorok bardzo rano miasto odbierano,
Już z wielgiemy żałościamy Turkowy znać dano.
Turek w radości przystępuje, w ciembor już wyrżnięto,
Siedmdziesiąt zakonników przed klasztorem ścięto.
Żałośliwie jest w kościele, konie poklękali
12
— 178 —
A świętego Jantonija z klasztoru wygnali.
Te obrazy, te płótniane pod kulbaki kłali,
A z tych dzwonów a z tych głosów konie napawali.
Przenajświętszą tu Panienkę bardzo oskorbili,
Przenajświętszy ten Sakrament pod nogi kruszyli.
Pokruszyli, połamali koniam jeść dawali,
Konie tego nic nie jedli a przed Nim klękali. —
W kotły biją, w tręby grają na tak głośne struny,
Zawołajmy ta nabożnie do Najświętszej Panny.
Ty Panienko i Maryjo proś nas Syna Swego,
Coby raczył nam podłucał carya tureckiego.
Ty Panienko litościwa, jak to idzą lata,
Cy już będzie ten sąd pański, czy skończenie świata?
Kiedyby my mogli żyć a z Chrystusem Panem,
A zo świętym Jantonijem na wiek wieków Amen.
Podał Jan Wemorski.
DWIE
ZE SŁAWKOWA W KRÓLESTWIE POLSKIEM
według opowiadania Antoniego Trzewiczka spisał
SEWERYN UDZIELA.
0 przemyślnym parobku.
U pewnego gospodarza za Wisłą, służył parobek, który miał
liczyć pszczoły, ażeby żadna nie zginęła. Razu jednego brakło mu
jednej. Obejrzał się na wszystkie strony i zobaczył, jak wilk z jego
pszczołą w pysku uciekał ku Wiśle. Parobek puścił się za nim
w pogoń. Ale wilk zmiarkowawszy, że go gonią, puścił się, co
mu tylko sił starczyło i za chwilę wskoczył w wodę i uczuł się
zupełnie bezpiecznym. Parobek przybiegł na brzeg i zobaczył wilka
już na środku Wisły. Zmartwił się tern niepomiernie, bo znał głę
bokość rzeki i bał się puścić wpław za wilkiem, a znowu bez
pszczoły nie miał poco wracać do gospodarza. Wtem spostrzegł
w bliskości babę rozrzucającą gnój widłami. Porywa babie widły,
rzuca je na wodę i jakby na łodzi jedzie na nich za wilkiem. Do
gonił go wprawdzie, ale odbił mu tylko żądło, bo resztę pszczoły
wilk już pożarł. Po stracie pszczoły bał się już parobek wracać
do gospodarza, ale puścił się w świat szukać nowego pana.
