6ea299058c7f9fe9cb67b27a575a595a.pdf
Media
Part of Legendy żydowskie o wyjściu Żydów z Egiptu / Lud, 1903, t. 9
- extracted text
-
- 160 —
395. Sól. Dod. ze „Starosty hołobuckiego“ Z. Kaczkowskiego (Dz. III.
281.): „Solą, rolą i wolą ludzie ludzi niewolą“. Prw. wyżej
Czapka 5.
396. Spać 21. (i 29.) Prw. pomorskie wyrażenie: „Er schläft wie
ein Dachs“ i „dachs^i“ = „fest und viel schlafen“ (Blätter
f. pomm. Volkskde. VI., 40.). — 24. Z tegosamego zakresu pojęć
powstało wyrażenie podhalskie: „spać jak mys na pójdzie“
t. zn. czujnie (D 396. p. w. pójd t. j. podstawa, na której spo
czywają kamienie młyńskie).
397. Sparzyć się Oem.iDon. odm. napis LX1X. Setn.: „Sparzywszy
się na ukropie, dmucha na zimną wodę“. Na końcu zaś pisze:
Powiadają o jakimsi chłopie:
Dmuchał na zimną, iż się sparzył na ukropie. —
Dod. odm. Demi. 352.: „Kto gorąco chlipnie, to zaś na zimne
duha (= dmucha)“.
398. Spaś (niema u A.) W „Muchomorach“ (odć. nru 271. Czasu
z r. 1854.) podano przysł. kalendarzowe: „Na Spasa boćki do
cieplicy, a bąki do lasu“ (co według mnie należy poprawić na
starożytniejsze: łasa).
399. Spaść. Dod. podhalskie: „telo spaść, co i zlecieć“ t. zn. nie
kijem go, to pałką (Demi. S. K. J. V. 424. p. w. teli).
400. Spodek. Dod. przysł. budarzy (cieśli) podhalskich: „kie spodki
(t. zn. najniższe płazy w izbie nad podłogą) wiązajom, to jeść,
pić dajom — a kie łacom, to kijem płacom“ (D V. 419.).
LEGENDY ŻYDOWSKIE
O WYJŚCIU ŻYDÓW Z EGIPTU.
Legendy te zawarte są w t. z. mitraszach, t. j. wykładach
biblijnych i stanowią z wielu innemi część hagadyczną czyli poda
niową owych wykładów.
Tekst pięcioksięgu wiąże się w nich z późniejszymi płodami
fantazyi, dzięki której pamiętne wydarzenie dziejowe zyskiwało
w miarę czasu na cudowności i grozie. Wydarzenie to zachowane
w pamięci zbiorowej ludu żydowskiego i podawane ustnie przez
szereg pokoleń, olbrzymiało, wchłaniając w siebie i zarazem pod
porządkowując sobie wiele wyobrażeń pierwotnych tego ludu.
— 161 -
Kiedy legendy te zostały spisane, dokładnie oznaczyć me
mogę (wymagałoby to długiego, mozolnego i wątpię czy skute
cznego poszukiwania); prawdopodobnie w epoce talmudycznej
(140-500 lat po Chr.)
Lud żydowski nam współczesny z upodobaniem wczytuje się
lub wsłuchuje w owe legendy, uznając najdrobniejszy w nich
szczegół za niezbity fakt dawno minionej przeszłości.
I to właśnie godnem jest uwagi, że przedwiekowe pojęcia
ludu żyd. po dziś dzień w nim trwają i poniekąd są wyrazem jego
teraźniejszego światopoglądu.
I.
Bóg rozkazał Mojżeszowi, by idąc do Faraona, wziął w rękę
laskę, która na początku świata, w piątek wieczorem stworzona
najpierw Adamowi w raju została powierzoną.
Od Adama laska ta dostała się Chanochowi, poczem Chanoch
dał ją Semowi, Sem — Abrahamowi, Abraham — Izaakowi, Izaak
Jakóbowi, aż Jakób przywiódł ową laskę do Egiptu, gdzie powie
rzył ją Józefowi.
Gdy po śmierci Józefa zabrano wszystek dobytek jego na
dwór Faraona, laska owa zwróciła na siebie uwagę Ithra, jednego
z magów egipskich, który też zabrał ją i w ogrodzie swoim za
sadził. I nikt nie mógł laski tej wyciągnąć, aż przyszedł do Midjan
Mojżesz i z ziemi ją wyjął. (Zachwycony tern Ithro dał Mojżeszowi
córkę swą, Cyporę, za żonę).
Laska owa ważyła 40 saa1) i wszystkie późniejsze plagi egip
skie a także imię Boga były na niej wyryte.
Posiadał tę laskę i król Dawid, a mesyasz również mieć ją będzie.
II.
Czterysta wrót wiodło na dwór króla egipskiego, a każdych
z osobna strzegły zaklęte lwy, niedźwiedzie i inne drapieżne
zwierzęta.
.
Gdy Mojżesz i Aron nadeszli, zwierzęta te zbliżyły się ku
nim i liżąc im nogi, przeprowadziły ich po za wrota. Tu dwaj
bracia ujrzeli straż z 60.000 rycerzy złożoną i zadrżeli ze strachu,
lecz zaraz zjawił się anioł Gabryel i podprowadził ich pod sam pa
łac Faraona.
Wrota pałacu strzeżone były przez dwa zaklęte, na żelaznych
łańcuchach uwiązane lamparty, które, jedynie za zezwoleniem
*) Miara zbożowa
11
162 —
króla, wpuszczały do wnętrza, lecz gdy Mojżesz podniósł swą la
skę, lamparty owe same wyzwoliły się z więzów i radośnie po
szły za nim i Aronem.
Widząc to Faraon, zdumiał się i uląkł zarazem, a gniew jego
wzrósł, gdy natychmiast przywołani słudzy zapewniali, że pojęcia
nie mają, kto tych starców do pałacu wpuścił.
III.
Właśnie Faraon dzień swych urodzin obchodził, od licznych
królów hołdy odbierał, gdy słudzy oznajmili mu, że Mojżesz i Aron
czekają. Dowiedziawszy się, że to nie dostojnicy żadni, Faraon
rozkazał, by weszli ostatni.
Władca Egiptu siedział na tronie w otoczeniu królów i na
czelników plemion licznych, gdy wreszcie Mojżesz i Aron stanęli
przed nim. Zaraz uderzyło to dostojnych gości Faraona, że twarze
Mojżesza i Arona blaskiem słońca i księżyca jaśniały, że brody ich
niby gałązki daktylowe były, wzrost - niby cedry Libanu a mo
wa — niby płomień buchający.
Mojżesz miał w ręku laskę Boga.
I naraz lęk ogarnął obecnych królów i władców i drżący po
zdejmowali z głów swych korony i pokłon Mojżeszowi i Aronowi
oddali.
Na zapytanie Faraona, czego żądają, dwaj bracia odrzekli, że
Bóg Izraela przysłał ich do niego, króla Egiptu, by lud izraelski
uwolnił. Na to powiedział Faraon, że nic nie wie o istnieniu ta
kiego boga, bo w księdze swej, w której imiona wszystkich bo
gów ma spisane, imienia boga izraelskiego nie znalazł.
Gdy w chwilę później Faraon wszedł do ustępu, obstąpiły go
myszy (było ich dwanaście) a tak go gryzły, że krzyk jego roz
legał się po pałacu.
IV.
Pierwszą plagą, którą Bóg nasłał na Egipcyan, była krew:
wszystkie wody w ziemi ich w krew się obróciły, każda plwocina
z ust Egipcyanina w krew się zamieniała, nawet bożki Egipcyan
krew wypluwały.
Nowe studnie kopali Egipcyanie, lecz nie zdało się to na nic,
bo i w nich zaraz woda krwią się stawała. Zaś Izraelita z tej sa
mej studni czerpiący, pił wodę. A gdy na prośbę Egipcyanina,
Izraelita pił z nim z jednego i tegoż samego naczynia, to Izraelita
pił wodę, zaś Egipcyanin — krew.
— 163 —
Karę tę ściągnęli na siebie Egipcyanie za to, że chcąc poło
żyć tamę zbytniemu mnożeniu się Izraelitów, zatrzymywali wodę
w czasie pobierania przez Izraelitki kąpieli rytualnej (t. zw. mikwy).
V.
Żaby wypłynęły z głębi wód i rzekły do marmuru, by się
rozstąpił, bo spieszą wykonać rozkaz stwórcy. Marmur się rozsu
nął i żaby na ląd wstąpiły: dostały się do wnętrzności Egipcyan
i stamtąd okropnym głosem się odzywały; gdy Egipcyanin wcho
dził do ustępu, żaby gryzły go; gdy Egipcyanka gniotła ciasto,
właziły do dzież i ciasto zjadały, wchodziły do pieców i oziębiały je.
Kara ta spotkała Egipcyan za to, że zmuszali Izraelitów, by
ci im dla rozrywki plugawych owadów dostarczali.
VI.
Egipcyanie zniewalali Izraelitów do zamiatania ulic i gościń
ców7, przeto Bóg wszystek kurz ziemi egipskiej we wszy obrócił.
Było tych wszy czternaście (14) rodzajów; niektóre z nich
były wielkości jaj kurzych i na łokieć wysokości ziemia pokrytą
była niemi.
VII.
Będąc raz u Faraona, Mojżesz laską swą zrobił znak i ta
w węża się obróciła. By upokorzyć Mojżesza, Faraon kazał przy
wołać żonę swoją a nawet dzieci małe, aby tej samej sztuki dokazali. Ku zdumieniu obecnych laska Mojżesza wszystkie tamte
połknęła.
VIII.
Egipcyanie zmuszali Izraelitów, by ci im lwy i niedźwiedzie
w sidła łapali — za to Bóg różnorodne zwierzęta dzikie na nich
nasłał. I gdy dzieci Egipcyanina wychodziły na przechadzkę, to
już do domu nie wracały: jedno pożerał wilk, drugie lew i t. d.
A w ziemi Goszen zamieszkałej przez Izraelitów, ani jedno z tych
zwierząt się nie pojawiło.
IX.
W czasie pomoru bydła, pozdychało bydło Egipcyan, zaś
z bydła Izraelitów nie zdechło ani jedno. Krowa, która była
wspólną własnością Egipcyanina i Izraelity, nie zdechła, również
ostała się krowa zrabowana u Izraelity. (Stąd wiedziano, że Izrae
lita słuszne sobie do niej rościł prawo).
11*
— 164 —
X.
Mojżesz i Aron wzięli po pełnej garści sadzy z pieca i rzucili
ku niebu. Mojżesz rzucił ową sadzę aż przed tron Boga i zaraz
trąd dotknął Egipcyan. Najbardziej plaga ta dała się we znaki
wróżbitom egipskim, bo oni doradzali byli Faraonowi, by wszyst
kich nowonarodzonych chłopców izraelskich topić kazał.
XI.
Grad ognisty spadł na Egipcyan, zaś w ziemi Goszen wcale
gradu nie było. Potem modły Mojżesza sprawiły, że grad zawisł
w powietrzu i spadł dopiero za Jozuego na pierzchających przed
Izraelitami Emorejczyków. (Pozostały grad spadnie za czasów Gogimugika. *)
XII.
Byli pomiędzy Izraelitami ludzie bezbożni, którzy posiadając
ogromne bogactwa, nie chcieli opuścić Egiptu. By Egipcyanie nie
widzieli śmierci owych bezbożników, ciemność zapanowała w ich
ziemi. Sześć dni trwała ciemność w Egipcie. Przez pierwsze
trzy dni jeden Egipcyanin drugiego dojrzeć nie mógł, zaś przez
trzy dni następne ciemność była dotykalną i nikt z Egipcyan
z miejsca ruszyć się nie mógł. W tym samym czasie i na tern
samem miejscu Izraelici z światła się cieszyli. Korzystając z im
tylko dostępnej jasności, weszli do mieszkań Egipcyan i wypa
trzyli ukryte w ich skrzyniach skarby.
XIII.
O północy Bóg uśmiercił wszystkich pierworodnych Egipcyan;
także bydlę pierworodne przynależne Egipcyaninowi padło tej nocy.
Nawet ci Egipcyanie życie postradali, którzy dla bezpieczeń
stwa noc tę w domach izraelskich spędzili lub na odległości kilku
set mil wtedy się znajdowali. Tylko Faraon i córka jego, chociaż
oboje pierworodni, ostali się przy życiu: Faraon dlatego, by głosił
o cudach Boga izraelskiego, zaś córka jego za to, że ocaliła
Mojżesza.
Bóg poraził pierworodnych sam, a nie przez Serafina, bo bał
się puścić anioła pomiędzy lud do tego stopnia w grzechu po
grążony.
XIV.
Przez trzy dni i trzy noce szukał Mojżesz skrzyni ze zwło
kami Józefa. Zmęczonego bezowocnem poszukiwaniem spotkała
') Patrz: „Życie pozagrobowe i świat przyszły w wyobrażeniu ludu żyd.
— 165 —
Serach, córka Aszera, i rzekła do niego, by poszedł za nią. I po
szli oboje.
Nad brzegiem Nilu Serach się zatrzymała — w głębi rzeki
znajdowała się poszukiwana skrzynia; przytłoczona drugą ogromną
skrzynią, wypłynąć nie mogła. (To Egipcyanie jęli się tego spo
sobu, wiedząc, że bez zwłok Józefa Izraelici Egiptu nie opuszczą).
Mojżesz stanął, a gdy zawołał: „Józefie! Józefie! nie po
wstrzymuj wyzwolenia Izraelitów i wypłyń z głębi“, natychmiast
skrzynia upragniona wypłynęła na powierzchnię. Lecz psy zaklęte
ze złota (dzieło czarów egipskich) strzegły zwłok Józefowych, by
w razie, gdy kto zwłoki owe zabrać zecbce, wyciem oznajmiły to
Egipcyanom; a wycie ich rozlegało się po całej ziemi egipskiej.
Mojżesz psy te uciszył i skrzynię na ramiona wziąwszy oddalił się.
XV.
Sześć obłoków czci uniosło się z przed oblicza Izraelitów.
Cztery ruszyły na wszystkie cztery strony, zaś jeden obłok u góry
i jeden u dołu, ułatwiały Izraelitom pochód, zabijając węże i żmije
i torując drogę przez podnoszenie dolin i zniżanie wzgórz.
XVI.
W niebie wielkie panowało wrzenie. Uza, patron Egipcyan,
wymawiał Bogu, że nie dotrzymał przysięgi, bo wywiódł Izraelitów
z Egiptu wcześniej, niż to był przyrzekł. „Daj mi moc Boże, rzekł
Uza, a wrócę ich do Egiptu“. Na to Bóg rozkazał Michałowi, pa
tronowi Izraelitów, by się z Uzą rozprawił, lecz gdy Michał mil
czał, Bóg sam odpowiedział Uzie, że niewola ludu izraelskiego za
częła się od Izaaka, że przeto czas jego wyzwolenia nastąpił.
Tedy rzekł Uza: „Dlaczego, Boże, który uchodzisz za naj
sprawiedliwszego, zezwalasz na to, by Egipcyanie potonęli, gdy
przecież i Izraelici cześć bóstwom rozmaitym składali? Na to Bóg
sąd niebieski zwołał, rozkazując mu wziąć pod obrady spór swój
z Uzą. Uza, bojąc się wyroku owego sądu, błagał Boga o zmiło
wanie, gdy naraz powstał z miejsca anioł Gabryel, a wziąwszy
w rękę cegłę, rzekł: „Pamiętaj, Panie, (mówi do Boga), jak ciężką
pracą Egipcyanie obarczali lud Twój, pamiętaj o tern, że gdy
Izraelici oznaczonej ilości cegieł wyrobić nie zdołali, Egipcyanie
dzieci im porywali“. Zaledwie Gabryel przestał mówić, zapadł wy
rok, by morze pochłonęło Egipcyan.
XVII.
Nie mogąc stłumić szemrania pośród zniecierpliwionych dłu
giem wyczekiwaniem Izraelitów, Mojżesz zwrócił się do Boga z pro-
166 —
śbą o pomoc, na to Bóg ukazał Izraelitom dążący ku nim hufiec
aniołów i — uspokoili się.
XVIII.
Gdy lud izraelski stanął nad brzegiem morza, wszczęła się
pośród niego kłótnia, każde bowiem z dwunastu pokoleń ubiegało
się o pierwszeństwo wstąpienia w morze. Potomkowie Benjamina
skorzystali z zamieszania i pierwsi do wody wskoczyli, co widząc
pokolenie Jehudy z zazdrości kamieniami w nich ciskało.
Bóg wynagrodził owym dwom pokoleniom ich gorliwość: na
potomkach Benjamina spoczął duch Boży, zaś pokoleniu Jehudy
korona królewska dostała się w udziale.
XIX.
Jednocześnie z Izraelitami wstąpił w morze anioł Gabryel,
który strzegł ich niby mur ochronny: do wód otaczających lud
izraelski raz po raz mawiał, by zachowywały się ostrożnie i usu
wały się przed Izraelem.
Widząc to Samuel (zły duch), przypomniał Bogu, że Izraelici
zarówno jak Egipcyanie rozmaite bóstwa czcili, na to przecież
odebrał odpowiedź, że lud izraelski nie z własnej woli grzech ten
popełniał.
XX.
Dziesięciu cudów dostąpili Izraelici na morzu Czerwonem:
1) morze się rozstąpiło, 2) morze niby w namiot się obróciło,
3) dno morskie wyschło zupełnie, 4) dno morskie, po którem stą
pali ścigający Izraelitów Egipcyanie, w grzęzką glinę się zamie
niło, 5) morze jak gdyby posadzką kamienną się stało, 6) woda
w morzu stwardniała jak skała, 7) morze podzielone zostało na
dwanaście części, by każde pokolenie swoją szło drogą, 8) woda
stała się przeźroczystą jak kryształ, by pokolenia wzajemnie wi
dzieć się mogły, 9) słodka woda wypływała z morza i Izraelici
z rozkoszą ją pili, 10) gdy Izraelici ugasili pragnienie, pozostała
woda słodka krzepła.
XXL
Chmura zawisła nad morzem i grunt w grzęzką glinę zamie
niła, słup ognisty rozpalił tę glinę i koniom unoszącym Egipcyan
poodpadały kopyta. Przerażeni Egipcyanie chcieli zaprzestać po
ścigu, lecz konie z całej siły rwały się naprzód, bo fale morskie
wrażenie kopyt sprawiały i ku nim to konie Egipcyan pędziły.
— 167 —
Każdy Egipcyanin błagał swego konia, by się wrócił, zdu
miony pytał, dlaczego wczoraj, gdy chciał go napoić, to przemocą
do wody ciągnąć go musiał, zaś dziś bez pamięci pędzi coraz dalej,
nie bacząc, że pana swego przez to zagubi. Lecz konie niepowstrzy
manie biegły naprzód i Egipcyanie potonęli. Dzięki czarom udało
się im wydostać sięgną powierzchnię, zaraz przecież fale pobiegły
za nimi i strąciły ich na dno morza.
XXII.
Bóg powierzył Egipcyan bezlitośnym aniołom i dlatego Egip
cyanie tak Okropną śmiercią poumierali - bo aniołowie owi ka
mieniami w nich ciskali, siarką i ogniem razili.
XXIII.
Pewnego razu dwaj sławni wróżbici egipscy, Jannes i Jambres przypięli sobie skrzydła do ramion i unieśli się w powietrze.
Widząc to anioł Gabryel, rzeki do Boga: „Moc Twoja zgnieść
Twych wrogów powinna“. Na to Bóg przywołał Michała (anioła)
i sąd nad owymi czarodziejami mu powierzył. Michał ujął obydwóch
za włosy i na morzu głowy im rozpłatał.
XXIV.
Wszelkie wody na świecie Bóg rozdzielił wtedy: wody, góine
i wody dolne i te, co w winnicach były i te, które w mieszka
niach się znajdowały.
A gdy Egipcyanin uciekał od morza, morze biegło mu
przeciw i pochłaniało go.
XXV.
Gdy Izraelici przeszli przez Czerwone morze, Bóg rozbudził Abra
hama, Izaaka i Jakóba, by mogli przyjrzeć się szczęściu dziecil swo
ich; i radość patryarchów zjednoczyła się z radością ludu izraelskiego.
Wszyscy Izraelici widzieli jak strącony został Uza, patron
Egipcyan.
XXVI.
Gdy po wstąpieniu na ląd, chcieli Izraelici zarówno jak i to
warzyszący inr aniołowie odśpiewać Panu hymn dziękczynny Bog
rozkazał aniołom, by ustąpili pierwszeństwa Izraelitom. K^ety
izraelskie też aniołów wyprzedziły a gdy z tego powodu aniołowi
wystąpili z skargą do Boga, otrzymali odpowiedz ze tak ^musNiemowlęta nawet usta od piersi matczynych odrywały i Boga
chwaliły.
168
XXVII.
Pustynia, do której weszli Izraelici, była ogromną i roiło się
w niej od zwierząt drapieżnych, żmij i wężów, a żmije takiej były
długości, że jednemu człowiekowi włosy wypadły ze strachu, gdy
raz, przechodząc przez pustynię, ujrzał śpiącą żmiję taką.
I z tego wszystkiego Izraelici wyszli cało.
Regina Lilientaloiua.
J)o „pisanek“ w zachodniej Galicyi.
W dalszym ciągu odpowiedzi na kwestyonaryusz w sprawie
„Pisanek“ w zachodniej Galicyi (zob: Lud VII. str. 176.), nadesła
nych mi przez moich uczniów, przytaczam następujące:
Sebastyan Wójcik ze Sierczy, pow. Wieliczka. „Malowa
nych jaj“ ani „pisanych“ u nas nie znają. Są tylko jaja „zabar
wione“ „na zielono“ lub „cerwono“. W pierwszym wypadku gotują
jewżycie — aw drugim, w cebuli. Czynią to zwykle małe
„dziełchy“ i nie przywiązują do tego żadnej wagi ani znaczenia.
Chcą tylko, aby się w ten sposób ich „jojka“ odróżniały od reszty.
Dawniej i tego nie robiły, bo nie umiały. Nauczyły się jaj zabar
wiać od niedawna od pewnej „Antosi“ a ta się nauczyła od swojej
matki, która pochodziła „łot Goroli — nie łot Lachów“. „Lachy“ —
zdaniem Wójcika — „joj nie zabarwiajo“. Matka „Antosina“, po
wszechnie „Gorolką“ zwana, umiała nawet „jaja łopisować“.
Zofija Karecka z Paleśnicy, pow. Brzesko: „Łunos w Pa
leśnicy nigdzie joj nie malujo ani nie piso. Downi także nikt tego
nie robiuł — cheba ze ta kiedy po temu bedo malowali. (Podał S.
Wójcik).
Andrzej Mądrzyk ze Żdżar (Zdarca) koło Radłowa, pow.
Brzesko. Zwyczaj „malowania jaj“ istnieje. Od jak dawna — nie
wiadomo. Malują jaja „dziewczęta i kobiety“ we „WielgiPiątek“ albo „we Wielgo - Sobotę“. Biorą korę cebuli, wkładają ją
do garnka i nalewają wodą gorącą — potem czekają, aż się to
wszystko wygotuje. Malują także jaja „na wiśniowo“ — a farbę
