56c15fd57b0c1d5d713e65354d72acee.pdf
Media
Part of Przyczynki do wierzeń ludu w Wierzbanowy pow. Wieliczka / Lud, 1903, t. 9
- extracted text
-
— 64 —
W Bochni terminatorzy innych rzemieślników dokuczają ter
minatorom krawieckim wołając za nimi: krawiec — smatławiec!
W Skawicy krawiec znaczy także: złodziej, człowiek podej
rzany, a w okolicach Krakowa używają często warazu skrawczyć
w znaczeniu: ukraść.
W. Kosiński.
•Frzyęzyaki do wierzeń ludu w Wierzbinowy
POW. WIELICZKA.
Gdy ogień zagaśnie prędko na nalepie — pewny „dysc“.
Zapałka jak „fucy“, gdy się ją zapali — pewny dysc.
Podpłomyki pieką na to, że się sądny dzień oddala.
Kto na pniu siada, nie wyjdzie z długów.
Dziecka nowonarodzonego nie należy zawijać w nową szmatę,
boby udawało pana — ani w bardzo brudną, boby się go „gad
wszy) chytoł“ — tylko w „znosoną“, by na chłopa zdrowego lub
babę wyrosło.
Wody z kąpieli dziecka nie należy na gnój wylewać, bo dziecku
(wypiera.
W czasie kąpieli małego dziecka trzeba mu na głowie położyć
listek leszczynowy, bo to chroni od wrzodów.
Jeżeli dziecku porobią się na głowie „stroncki“, nie należy
ich ostrzygać, bo dziecko będzie do kradzieży skłonne.
„Ciemioncka“ nie trzeba zdzierać, bo dziecko nie będzie mówić.
Dziecka nie trzeba odsądzać od piersi jak sady kwitną, bo
prędko ołysieje, albo osiwieje. Nie trzeba też zostawiać go w Wielki
Piątek, bo jak będzie kiedy chorowało, to będzie bardzo cierpieć.
Ani w czerwcu się dziecka nie zostawia, bo będzie „wsawe“
(wszawe).
Gdy dziecko ma żyłkę przez nos — nie będzie się chowało.
Gdy się małemu dziecku pozwoli przeglądać w „przeziradełku“ (w zwierciadle), to dziecko nie będzie mówić; będzie „ś nigo
sietniok“.
Chinki są plenne — miewają po 100 dzieci.
65 —Mgła powstaje z dymu, który przed 7-miu laty ulotnił się
w górę a potem wsiąknął w ziemię i stąd znów wyszedł do góry
na „podobę“ (w postaci) pary a stamtąd spada na ziemię jako mgła
albo „dysc“.
Zaćmienie księżyca — to wróżba nieszczęść, nieurodzaju.
Zwierząt i ptaków różne przymioty i przywary a stąd przesądy.
Wąż śmierdzi okropnie. Węża widują z dwoma głowami. Wąż
jak wyssie żabę a jak zaraz do wody ucieknie, to nie zdechnie,
ale jakby mu się przeszkodziło, to „z ty juchy żabi“ (ze krwi
żabiej) musi zdechnąć. Węża każdego trzeba zabić, bo wąż ssie
bydło, a bydło potem „sknie“. Jak wąż żabę chyto — to żaba nie
miłosiernie „wrzasko“. Wąż umie pływać pod wodę. Umie też prze
skakiwać nad łeb ciekowi. Dobrego cłeka wąż się nie „chyto“ ino
przed nim „dre“ (ucieka). Wężowi, gdy łeb utnie, to się zrobi z niego
„skok“, siedzi on owinięty około krzaka — ma wielką siłę i rzuca
się na każdego człowieka.
Znany powszechnie zaskroniec — to najobrzydliwsza gadzina.
Gad ten miewa dziury ze „śrebłem“ i złotem, bo ma na to cały
łeb poznakowany, że tak jest a nie inaczej. Jak zaskroniec strzeże
złota, to ma łeb złoty a jak srebra, to łeb „śrybny“. Jak zabije
złotego zaskrońca, to mu się duże pieniądze „znacom“. Skórę zaskrońca zabitego w lesie (prędzej naskórek z wylenionego zaskrońca)
zakładają na długą tykę i niosą ku chałupie. Na długiej tyce dla
tego, by zaskrońce „zawdy od cłeka tak daleko bywały“. Skórkę
tę włożyć trzeba do „komnaty“ (komory) ale nie „bez drzwi, ino
sparom albo dziurom jakom“, bo jakby bez drzwi, „toby się zaroz
inksze gady poślatowały i cłek by się ani nie ognoł“. Skórka z za
skrońca szczęście przynosi. Tłuczoną mielutko dają pić z miodem
dziecku na robaki. Zaskroniec ,,mo jązur ozwidlony“, którym podo
bnie jak i jaszczurka „kąse“.
Niedźwiadek (turkuć) jak ugryzie cłeka — to cłek ginie.
Kukułkę (kukuckę) gdy kto usłyszy z wiosną pierwszy raz,
to dzwoni bodaj 2-ma centami, żeby cały rok miał dużo pieniędzy.
Gdy człowiek jest pojedzony a usłyszy kukułkę — to cały rok będzie
syty, ale jak okuka „kukucka głodnygo, o! to jus źle — nikt go
nie nasyci“... Stąd przysłowie do żarłoka: „Musiała cie kukucka
okukać“. Kukułka podkłada jaja w gniazdko insego ptaska, bo
wie, że sama wysiedziałaby krogulca, toby i ją „źjod“.
Kukuła (samca) nie ma, bo sie utopiuł, jak go Noe wysłał
pierwszy raz po potopie na świat. Kukułka „porzo sie“ z „inksymi
5
— 66 —
ptokami“ nawet z „wronokiem“ (samcem wrony) i dlatego krogulce
kurczęta porywają. Kukucki trza zabijać.
Wrona, gdy blizko domu, wogóle blizko człowieka zakracze —
wróży nieszczęście. Woła: „parch! parch!“ bo żydów nie lubi i na
ich śmieciach nie siada.
Kury jak się iskają, albo się w pyle przewracają, pewny „dysc“.
Jak kogut pieje na grzędzie — wesoło będzie, a jak na ziemi —
to się zmieni. Popołudniowe pianie koguta na płocie na nieszczę
ście wróży.
Gdy kury późno idą spać, pewny deszcz.
Jak kura zniosła jaje bez żółtka malutkie, to go trza „bez
kałonicą“ przerzucić — to się poprawi. Jak niesie kura w błonie —
to ją „któroś baba ocarowała“. Dlatego gdy się zobaczy ładną kurę,
nie trza się cudować.
Gdy się kurczęta lęgną w marcu, to będą słabe, gdy w czer
wcu, będą wsawe, a dopiero sierpniowe są najzdrowsze.
Nie trza się „cudować“ (dziwić), jak się kurczęta lęgną, bo się
nie będą chować.
Gdy się pokaże komu kurczęta w marcu — to źle; ten czło
wiek będzie w ciągu tego roku chorował — gdyby mu się źróbka
pokazało w marcu, to będzie jak koń zdrów.
Sowa — śmierć przepowiada -- lata w nocy, bo ptaki ją znają
jako rozbojnicę — toby „ji ocy wydubały“.
Wróble na dysc — przeraźliwie ćwierkajom.
Styrnol woło: Zdechłemu cielonciu nie bedzie niiiic! Nie lubią
go pasterze, bo im na złe bydlęciu wróży.
Jaskółka, gdy nizko lata — pewny dysc. Kto jaskółce gniozdko
„ozbyrto“, ten oślepnie. Na której gałęzi jaskółka siada — to ta
gałąź „usknie“. Jaskółki zimują w błocie pod stawem.
Wilga woła: Kumoska! pójdźcie na piwo!, bo deszcz zwołuje.
Kowalik (ptaszek) bardzo zły na psotników i woła ciągle:
„bicyskiem! bicyskiem bić!“.
Chruściel woła: Ter-reś! A samica: Paw-weł!
Wyśmiewka (ptaszek) wyśmiewa się ze zmartwionego człeka.
Siada na drzewie i woła: „A widziiis!“ Chłopcy rzucają na nią ze
złości kamieniami.
Przepiórka skoro tylko złoży jaja, zaczyna wołać: „Podkładam“!
Ostrzega człeka, żeby jej gniazdka nie popsuł a jak wywiedzie
woła: „Wywiodłam! Pójdźcie żąć!“
Ziemba jak „ciurce“ od strony zachodniej koło chałupy —
pewny „dysc“.
Sroka jak „trzescy“ wedle chałupy, to „ktosik“ przydzie.
— 67 —
Kominarczykowi (zw. fitkiem, albo stodolniakiem) pozwalają się
chętnie gnieździć po stodole, bo zboże nie ma w tym roku „śnieci“.
Kot jak sie „lize“ — to sie pucuje, zęby go kto z gości nie
zganiuł. Gdy leży na piecku albo po dachu chodzi, to na pogodę,
a gdy po gnoju — to na psotę.
Ślimak ma „ctyry rogi za to ani jedny nogi“. „Ślimocku,
wy stów rożki, dom ci centa kupis se nozki“.
Kretowi, gdy się ryciem uprzykszy — trzeba ze święconego
jaja nałożyć skorupek do kopca — to ustanie.
Rak dlatego tyłem włazi do nory, bo ma w tyle „ocy“.
Pchły, gdy kto w marcu zabija — to go będą cały rok za to jeść.
Biedronka „ozdaje chlebuś“, bo siado na kużdym kwiotecku,
wpusco po krusynce pożywienio dlo roślinki i zaroz sytko lepi
rośnie“.
„Biedronecko leć do nieba,
Przynieś krusyneckę chleba“.
Biedronka tu nazwana: „posłańcem“, bo dziewczęta po kie
runku jej wzlotu z ręki miarkują, z której strony męża dostaną.
Pluskwy polne (poziomczaki i inne) nazywają: „ksiądzami“,
bo są tak ubrane jak ksiądz w ornat.
Ważka płaska — nazywa się tutaj: „węzi łeb“, bo „wielką
skodę wy rządzo“.
Żaby: kumki (kumaki, kumoski) to jak sie zejdą, to zwycajnie jak kumosie przegadują się tak:
„Był tu kto? — Był!
„Wzion ci co? — Nic!
„Rodeś mu? — Rod!
„Żol ci go? — No-no! no-no! no-no! i znowu:
„Był tu kto! — Był! i t. d.
Świerki (świerszcze domowe albo „utrapieniec“) — spólnikują
ze złym duchem. Jakób Dybeł (murarz z Wiśniowy) umi spro
wadzać świerki do chałupy. Murował on u Ciby „piecek piekarzki“,
ale go ni mioł casu dokojcyć. Ano Cibom piecka trza było — tak
do dokojcenio zawezwali miejscowego Półkę. Skojcuł, ale Dybeł
przysed na drugi dzioj i ze złości, ze mu ktoś sie do roboty wtronciuł, wzion i pozapuscoł świerki. Jak tys te utrapieńce pocony
wrzesceć w chałupie, to ciężko było wytrzymać. Ni mógeś słowa
przegodać, bo nie usłysoł drugi. No i musieli sprowadzić znowu
Dybła, dali mu pocąsne (poczęstunek) i prosili go, zęby świerki
wywiód. No un sie ino oś mioł i posed i od tego casu świerki ustały
wrzesceć. Do siela tak robio ten Dybeł. Jak mu sie tylko co nie
podobo albo zapłacić nie kcom — zaroz świerki wpusco.
5*
68 —
Gnidy mo kuzdy cłek w skórze. Musi mieć i pon i zyd i chłop
i hrabia najwiąksy. Ale gnidy sie tego najwioncyl trzymajom, kto
jest „wsawy“.
Motyle — tu nazwane: mon tle dlatego, że ich jest tak wiele
kolorów, że jakby „sie sytkie zleciały, toby sie ciekowi we łbie
zamonciło“.
Osy, gdy robią banie w ziemi — to na ciężką zimę a gdy na
„krzokach“ — to na „lekusińką“.
Stanisł. Hrttdeeka.
Jajki, legendy i opowiadania ludowe
zebrane w powiecie sokalskim.
1. Dlaczego ziemia jest czarną?
Gdy Pan Bóg stworzył ziemię, była ona zupełnie przeźroczystą
i świeciła jak brylant, tyle jest w niej drogich kamieni, złota
i srebra. Później dopiero stała się czarną i nieprzeźroczystą, jak
jest teraz, a to dlatego, bo ją przeklął Kain. Gdy Kain zabił Abla,
chciał go ukryć w ziemi, lecz nie mógł tego dokazać, chociaż głę
boką jamę wykopał, bo wszędzie i zawsze było widać ciało zabi
tego brata. Rozłoszczony Kain zawołał tedy: „Przeklęta ziemio,
czemu nie jesteś czarną?“ I ziemia stała się od tego czarną, bo
jest przeklętą.
2. Dlaczego Żydzi nie chcą jeść świniny?
Bo to ich ciocia.
Żyd bardzo się zato gniewa, jeśli mu kto pokaże świnię i po
wie: „Patrz, jaka twoja ciocia ładna!“ — Pewnego razu chcieli się
Żydzi dowiedzieć i wypróbować, czy Pan Jezus jest wszechwiedzą
cym, schowali więc swoją ciocię wraz z dziećmi pod koryto i zło
śliwie zaczęli się pytać: „Zgadnij, kto tam jest pod korytem?“
„A cóż innego, jak nie Świnia z prosiętami“. Żydzi zaczęli się
śmiać i odkryli koryto, wyskoczyła tedy z pod koryta Świnia z pro
siętami. Dlatego też Żydzi od tego czasu nie jedzą świni, bo się
boją, by swojej cioci nie zjedli.
