R_7_rozbiory i sprawozdania_2.pdf
Media
Part of Rozbiory i sprawozdania, cz. 2 / Lud 1901, t. 7,
- extracted text
-
—
221
—
P ojęcie to sta n o w i niższe sta d y u m w rozw oju uczuć ety czn y ch ,
poniew aż b ra k tem u pojęciu w szelkiej w ew nętrznej w arto ści. R o z
s tr z y g a ją t u bowiem ty lk o czy n n ik i w ew n ętrznej n a tu r y przedew sz y stk ie m p o tę g a obyczaju i opinii publicznej, legalność p o stę
p o w an ia, b y n ajm n iej nie id en ty c z n a z m oralnością.
Dr. Z. Gargas.
Polski ^zbiór swałielskich ludowych powieści. Z m a rły w 1 8 8 2 r.
a n g ie lsk i m isy o n arz E d w a r d S t e e r e tw ie rd z i w przedm ow ie do
sw oich S w a h i l i T a l e s , L ondon, 1 8 7 0 , s tr. У 1 І, że b y ły fra n c u sk i
k o n z u l w Z an zib arze, P o la k M. J a b ł o ń s k i , k tó ry , zdaje się,
ró w n ież ju ż u m a rł, z e b ra ł w czasie sw ego p o b y tu w południow ej
A fry c e m nóstw o sw ah elsk ich lud o w y ch pow ieści i opow iadań za p i
san y c h po polsku. (Porów n. K l e i n e r e S c h r i f t e n von R e i n h o I d
K ö h l e r , W eim ar, 1 8 9 8 , t. I, s tr. 5 2 0 ).
C zy n ie są w iadom e kom u z czy teln ik ó w „ L u d u “ dalsze losy
teg o ciekaw ego z b io ru ?
•/. Jaworskij.
„Perepiczka“ ja k o środek p rz y zam aw ian iu g ra d u . W „ L u d z ie “
Y I, str. 2 6 8 w opisie procesu o „perepiczkę z różnym zbożem “
w T rem b o w li 1 7 6 3 , o skarżeni nie podali, do czego chleb te n m ia ł
słu ży ć a i w y d a w c a p. P a z d ro nie u m ia ł ta k ż e teg o objaśnić. D la
te g o podaję ja k o objaśnienie tę u w ag ę, że np. w Ja b łin c e pod M an ia w ą sły szałem opow iadanie, że upieczony chleb z 9 p o tra w , k tó re
n a w ilię g o tu ją się, słu ż y zam aw iaczom g ra d ó w do ich czarów . Z am a w ia cz g ra d u z sąsiedniego K osm acza trz y m a ta k i chleb w ręk ach
p rz y z am a w ia n iu i m ru czy p rz y te m sw oją m o łytw ę.
Dr. B. F. Kaindl.
ROZBIORY i SPRAWOZDANIA.
M a tery a ły antropologiozno-arohsologiozns i etnograficzne. Kraków, 1896-1.900,
tom y I— IV. Nakład Akademii U m iejętności.
W miejsce »Zbioru w iadom ości do antropologii krajow ej,« w ydaw anego od
roku 1877 staraniem kom isyi antropologicznej Akademii krakow skiej — od roku 1896
taż kom isya w ydaje »M ateryały archeologiczno-antropologiczne i etnograficzne,« któ
rych tom każdy rozpada się na dw a działy z osobną paginacyą: na archeologiczny
i etnograficzny. W niniejszem spraw ozdaniu om ówim y tylko ostatni dział.
T o m . I. 1896. zaw iera prace :
S.
Udzieli: C h o l e r a w p o j ę c i a c h l u d u z i e m i S ą d e c k i e j (str. 1—4 ) ;
k rótka no tatk a; — następnie L . Czarkowskiego: W z a j e m n y s t o s u n e k s t a n ó w
n a P o d l a s i u (5— 16), notatka om aw iająca znaczenie w yrazów odnoszących się do
określenia stanów . »Chłop« np. w ziemi Drohickiej uw aża się »praw ie za nieprzyz
w oity« w yraz w śród ludu. Podaje autor rów nież form ułki tytulacyi, zachow yw anych
—
222
—
przy rozm ow ach osób do różnych stanów należących; m ówi też »o odrębnym stanie
w yrobników w iejskich i miejskich,« o żydach i o pojęciach Podlasiaków o innych
naro d o w o ściach ,
H.
Czechowskiej W e s e le w R u d z k u (1 7 —48), w si gub. m ińskiej. A utorka
opisuje położenie topograficzne tej w si, przytacza charakterystyczną legendę, istniejącą
w śród m ieszkańców Rudzka, o pow staniu nazw okolicznych w io sek ; następnie opi
suje zw yczaje w eselne a więc sw aty i w esele (przygotow anie do w esela, »korow aj,«
przyjazd m łodego, ślub, ubieranie młodej jak o m ężatki, odjazd, dzielenie korow aju,
»perezon,« »hostyna«). O pow iadanie przeplata piosnkam i (75) z dodaniem ich m e
lodyk — L M alinowskiego O k a z p i s m a o b r a z k o w e g o ( 4 9 —50); krótka notatka
w raz z tablicą. St. Сегс7гу В a ś n i e l u d o w e / 5 1 —98), zebrane we w si Przebieczanach
(w powiecie wielickim). W języ k u baśni tych spotykam y wiele w yrażeń i zw rotów
w ziętych z języ k a ogólno-polskiego, rów nież niem ało w yrazów niem ieckich (przez
w ojsko), z tego w ięc w zględu i dla bad ań językow ych stanow ią one bardzo ciekaw y
przyczynek. Z biór ten zaw iera 15 dość obszernych opow ieści, i ) Wereńki. P r z y
c z y n e k d o l e c z n i c t w a l u d o w e g o (99— 228). Jestto zoiór pojęć, i przepisów
lekarskich, zebranych w północnej części pow iatu b o rysow skiego (gub. m ińskiej)
i zachodniej części pow iatu lepelskiego (gub. witebskiej), Poniew aż są to okolice z a
padłe, zdala od ognisk ruchu um ysłow ego położone, zatem m ieszkańcy ich są ciemni
i wielce zab o b o n n i; pojęcia i w ierzenia ludu tego przechow ały się praw ie w swej
pierw otnej czystości, bardzo m ało skażone w pływ am i postronnym i. W 1 1-tu rozdzia
łac h au to r m ówi o leczeniu i chorobach w ogólności, o położnictw ie i chorobach
kobiecych, o pielęgnow aniu dzieci i ich chorobach, o chorobach m ózgu, nerw ów ,
zm ysłów , narządu oddechow ego, przew odu pokarm ow ego, jam y brzusznej, dróg m o
czow ych, o chorobach płciow ych, skórnych, zakaźnych, cierpieniach chirurgicznych;
dalej o urokach, czarach, śmierci, zw łokach, pogrzebie. W »dodatku« zaś o w eterynaryi ludow ej i tępieniu robactw a. Z biór to wielkiej w agi, bardzo obfity i starannie
zapisany, B . P aw tow icza K i \ k s . r y s ó w z ż y c i a l u d u w Z a l a s o w e j (229 —265),
zaw iera opisanie tem peram entu i u sposobienia m ieszkańców tej w si, podaje ich im iona
i przezw iska, opisuje dalej ich pojęcia społeczne, narodow e i praw ne, zarząd gm inny,
kalendarz, w iarę i w ierzenia, przesądy i zabobony, obrzęd w eselny. W końcu dodaje
»wiernie w gw arze ludow ej« zapisane rozm ow y, podania i pow ieści (o królu Ł o
kietku, o w ojsku »co je st zaśnięte w T atrach« itp.), anegdoty i pieśni. J . Sw iętka.
Z w y c z a j e i p o j ę c i a p r a w n e l u d u n a d r a b s k i e g o (266—362). W pracy tej
au to r zajm uje się zbadaniem pojęć praw nych ludu zam ieszkującego ten sam o b sz a r
etnograficzny, jaki s łu ż y ł m u za tło do poprzedniej pracy »Lud nadabski od G dow a
po Bochnię. (Kraków, 1893). Po w iadom ościach w stępnych opisuje autor zw yczaje
i pojęcia praw ne pod łu g k w e sty o n a ry u sza ułożonego przez niedaw no zm arłego Gra
bow skiego (»W isła« III, 1889). W niniejszym (I) tom ie zajm uje się autor tylko r o
d z i n ą , a więc opisuje pojęcie rodziny i rodu, sto su n k i rodzinne w e wzajem nem
pożyciu, stosunki m iędzy rodzinam i a dziećmi, następnie om aw ia m ałżeństw o, sto
sunki m ajątkow e, ostatnią w olę i testam ent, zw yczaje i opiekę. N . Zim m erow ej.
D u m k i i p i e ś n i l u d u r u s k i e g o z Z a d n i e p r z a (363— 37e) w liczbie 32, w raz
z m elodyam i i ich w aryantam i. R . Zaw tlińskiego P r z y c z y n e k II d o e t n o g r a f i i
g ó r a l i p o l s k i c h n a W ę g r z e c h (380 —425) zaw iera spostrzeżenia ogólne i m atery ały ze Skalitego (sprzęty kuchenne, pożyw ienie, przem ysł dom ow y, zw yczaje do
roczne, obrzęd w eselny, tańce, zabaw y, pieśni polskie i słow ackie w raz z m elodyam i,
pow ieści, zagadki, pytania i lecznictw o). Do tekstu dodano trzy rysunki w ykonane
—
p o d łu g fotografii ; — oby
daw nictw ie !
223
to się częściej
—
zdarzało
w om aw ianem
przez nas w y
T om II. 1397. zaw iera:
N i e z n a n y w i e r s z S t a n i s ł a w a T r e m b e c k i e g o pod tyt. »Pieśń dla
chłopów krakow skich przez W isłę przepływ ających 7. 7bri 1788,« w ydany przez
Steina z Archiwum XX. C zartoryskich w Krakowie n a p isan y w g w a r z e m a z u r s k i e j
0 okazyi rocznicy koronacyi królewskiej ( l — 4). L . Wasilewskiego Z a g a d k i b i a ł o
ruskie (5 — 13), zebrane w pow iatach w ilejskim (gub. wileńskiej), lepelskim i dynaburskim (gub. w itebskiej), borysow skim (gub. mińskiej) i rohaczew skim (gub. m ohylow skiej) w ilości 128. Z. Rokossowskiej B a j k i ( s k a z k i , k a z k i ) z e w s i J u rk o w ś z c z y z n y (14— 118), (gub. w ołyńska). Spisane są one z ust słu g i niektóre
:z nich »zakraw ają na książkow e.« Z pokaźnej liczby, bo 89, w narzeczu ludow em
zapisanych, dwie zapisano w języku polskim (»Prześliczna Helena« i »Złota szu b a1 srebrna korona«). ,7. Sw iętka Z w y c z a j e i p o j ę c i a p r a w n e l u d u n a d r a b s k i e g o (1 1 9 —379). Część II s p o ł e c z e ń s t w o (jestto ciąg dal. cz I w tom ie I) za
w iera: rody (spis nazw isk rodow ych; przezw isk i przydom ków ), różnice stanow e,
słu ż b a, najem , spółki i roboty w spólne, życie pryw atne (pojęcie w łasn o ści i p o sia
dania, pojęcie m ajątku ruchom ego i nieruchom ego, lasy, pastw iska, w olność paszenia,
zdobycze rzeczne i zw ierzęce, w ykopaliska, zam iany, kupna i Sprzedaże, sto su n k i
sąsiedzkie, służebności, um ow y, poręczenia i pożyczki, dzierżaw y, przechow anie
i pełnom ocnictw o); życie publiczne (w ładza państw ow a, w ładze autonom iczne, d ą
ż e n ia ludu, w ybory, w ładze gminne, gospodarka gm inna, w ładza duchow na, szk o ły
wiejskie, nauczyciele, stow arzyszenia św ieckie, bractw a religijne, narody tj. pojęcia
ludu tego o różnych narodow ościach i w ojna). Część III p r z e s t ę p s t w a : pojęcie
przestępstw a w ogólności, przeciw ko religii, przeciw ko czci i sław ie bliźniego, pi
jań stw o i zakłócenie spokoju publicznego, zabójstw o i uszkodzenie n a zdrow iu,
przestęp stw a przeciw ko czystości obyczajów , przeciw ko w łasności i w yzyskow i.
Część IV p r o c e s : proces, sędziow ie, sądy, procedura karna i cywilna. Jest to bardzo
su m ien n e studyum , zaw ierające m aterjał obfity i pew ny. Rzecz ta dopełnia p racę te
g o ż a u to ra p. t »Lud nadrabski.«
T om Iii. zaw iera: A nonim a O b s z a r j ę z y k a l i t e w s k i e g o w g u b e r n i i
w i l e ń s k i e j (1 —72). Rzecz oparta na podstaw ie niedrukow anego spisu ludności
(wedle plem ienia i języka), jaki hr. Plater, m arszałek gubernialny, zarządził w r. 1899
■(z w ykluczeniem m iast). Jest to bardzo piękna i pracow ita praca. Gubernię w ileń sk ą,
.zam ieszkują Litwini, Polacy, B iałorusi i Żydzi. Ż yw iołu litew skiego stale ubyw a,
rów nież liczba Litw inów je st m niejsza niż sąd zo n o ; na całą ludność gubernialną
w r. 1892 (1,336,279) w ypada L itw inów tylko około 272,000. Od czasów Balińskiego
(»S tarożytna Polska«), język litewski w y g asł we w łościach : B ystrzycy (pow . wileński)
Bieniakonie (pow lidzki) i w pow iatu oszm iańskiego w łościach : T raby, Iwie, i Sabotniki. Obecnie ciągpie się język litewski dw om a p asam i: jeden ze w schodu n a
zachód w zd łu ż pogranicza gubernii kow ieńskiej, drugi z południa n a pó łn o c w z d łu ż
Niemna i gubernii Suw alskiej ; oprócz tego tw o rzą Litwini jeszcze trzy w iększe
w y sp y etnograficzne tam, gdzie za czasów Balińskiego zw iązek z m asą plem ienną
n ie b y ł przerw any, a m ianow icie: dwie w y sp y w powiecie, oszm iańskim , a trzecią
w w ileńskim (okolica Jakitnian). Nadto jeszcze znajduje się m ała w ysepka w e W iaz y n iu w pow . w ilejskim . A . S to p ki M a t e r y a ł y d o e t n o g r a f i i P o d h a l a (Z ako
pane, Kościelisko, P oronin, C zarny Dunajec) (73 — 166) zaw ierają w I części: pieśni
m iłosne (niby krakow iaki), pasterskie, zbójeckie (o Janosiku i in.), w ojackie okolicz
nościow e i kołysanki w raz m elodyam i; w części II. opow ieści fantastyczne (bajki)
—
224
i h u m o ry sty czn e; w części III; przysłow ia, i w części IV: pow itania w czasieodw iedzin, przy pracy, w dom u, n a ulicy. W t. Tetm ajera G o d y i g o d n i e Ś w i ę t a ,
c z y l i o k r e s Ś w i ą t B o ż e g o N a r o d z e n i a w K r a k o w s k i e m (167 — 197)..
Z najdujem y tu opisy w ieczoru w igilijnego : ubranie izby, stołu, obiad, z a p ro
szenie w ilka, potraw y i ich porządek, w ilia krów , su ch a rzepa, obw iązyw anie
d rz ew ; w ierzenia i pow ieści o Bożem N arodzeniu, dzień św. Szczepana, Nowy Rok,.
T rzy króle. Pracę sw oją ilustruje au to r rysunkam i (gw iazdy, »m aśkar« itp.) W końcu
podaje zbiór kolend gospodarskich, >dziewuchom ,« parobkom , Ż ydow i (»ozbiéraná«}
w ra z z m elodjam i spisanem i przez p. Sew eryna Bersona.
T om IV. 1900. z,zw\era.: ś.-p, L . M alinowskiego P o w i e ś c i l u d u p o l s k i e g o
n a Ś l ą s k u (3— 80). J e s tto część zbiorów etnograficznych z r. 1869, kiedy ś. p. prof.
M alinow ski b a d ał na Śląsku g w ary ludow e. Są to pow ieści lu d u polskiego zebrane
w ks. C ieszyńskiem , z aopatrzone w stępem przez dra Ja n a B ystronia. O pow ieści te
zap isa n e są z w ielką ścisłością fonetyczną i dla tego stanow ią dla studjów dyalektologicznych bardzo cenny przyczynek. S . Cerchy P r z e b i e c z a n y w i e ś w p o w i e c i e
wielickim (81— 210). Jestto rzecz, która w raz z om ów ionem i ju ż »Baśniami ludow em i«
(tom I), zebranem i przez Cerchę w tejże w si, stanow i dopiero jed n ą całość. Omawia,
tu a u to r: topografię w si i dochody gm iny, m ieszkania, sprzęty dom ow e, m ie sz k ań c ó w
i ich strój, nazw iska rodow e, im iona,, rodzinę, gospodarstw o, n aw oływ anie i odpę
dzanie zw ierząt i ptaków , porządek dzienny zajęć, zw yczaje gospodarskie, p o z d ro
w ienia, litkup, w ierzenia, przyrodę, gatunki ow oców i jarzy n , zw ierzęta, astronom ię,przepow iednie pogody, rok w przysłow iach, św ięta doroczne, sennik, m edycynę, lu
dow ą, choroby zw ierząt, pojęcie piękna, »człow iek od kolebki do grobu,« ję z y k
dziecinny, m odlitwy, (do św . H eleny i in.), pieśń pasterską, zabaw y i gry dzieci,,
obrządek w eselny, zaloty, zm ów iny, piosnki w eselne, w różby podczas ślubu, p o g rz eb ,,
»odprasanie,« pieśni (zaopatrzone w melodje), legendy, anegdoty, bajki, zag a d k i,
p rz y sło w ia, porów nania, żarty i dow cipy. U kład m ateryału nieco chaotyczny. W . B rac
kiego Z a g a d k i l u d o w e z e w s i T u r o w a (pow. radzym ińskiego, gub. siedleckiej),.
(211 — 216). U łożył je zbieracz p o d łu g w yrazów głów nych w alfabetycznym p o rz ą d k u ,,
w końcu zaś d odał »objaśnienie niektórych w yrazów .«
M . K ucza P r z y s ł o w i a l u d o w e z o k o l i c W i t e b s k a , M o h y l o w a , S m ol e ń s k a i O r ł a (217 — 225), dotyczące niektórych m iejscow ości w cesarstw ie R osyjskiem . S z. Goneta O p o w i a d a n i a l u d o w e z o k o l i c A n d r y c h o w a (226 — 282)..
Z biór ten, zapisany w ostatnich kilkunastu latach, sl.ład a się z pow ieści, k lech d
i b a śn i; z w ierzeń (o bidzie, sm oku, strzygoniu, inkluzie, biegońkach), z b a je k ,
fraszek i hum oresek, zapisanych w narzeczu ludow em . L . M agierowskiego К alendarz p u szczan ia krw i (283— 285) z dw iem a tablicam i. Bardzo ciekaw y p rzyczynek,
do p rzesądów leczniczych, z aopatrzony przypiskiem R. Z (awilińskiego).
H e n ry k U łaszyn.
Spraw ozdania kom isyi j§zykow ej A kadem ii Um iejętności. Kraków, 1880— 1894..
tom y I—V.
M ateryałów ściśle etnograficznych niem a w w ydaw nictw ie, którego ty tu ł
um ieściliśm y w yżej. Niema przedew szystkiem d l a t e g o , iż nie b yło zadaniem k o
m isyi językow ej o głaszanie tego rodzaju m ateryałów .
P ierw sze dw a tom y »Spraw ozdań kom isyi językow ej« (t. I. 1880, t. II. 1881.)z aw ierają w y łączn e odpisy i krytyczne w ydania zabytków jęz y k a staropolskiego
z epoki poprzedzającej ukazanie się pierw szych druków polskich w początkach,
w ieku X V I, następnie z aś gram atyczne opracow ania starożytnych pom ników lite ra c -
—
225
—
kich, w yśw ietlających historyę naszego języka. Dopiero w tomie trzecim (188-1) zn aj
dujem y jed y n ą pracę z zakresu dyalektologii ; zadaniem bowiem k o m is y r językow ej
je s t rów nież grom adzenie m ateryałów do wielkiego słow nika języ k a polskiego, a więc
opracow yw anie i w ydaw anie poszczególnych słow ników języka polskiego, ja k rów
nież »zbieranie i ogłaszanie w łaściw ości leksykalnych gw ar ludow ych«.
T ą jed y n ą pracą m ieszczącą się w tomie trzecim »Spraw ozdań kom. jęz.«
a interesującą czytelników »Ludu«, je st S p is w yrazów Podhalskich . dokonany p rzez
A u g u sta W rześntow skiego (str. 3 6 1 —375). Spis ów zaw iera w yrazy w łaściw e m ow ie
górali podhalańskich, a przedew szystkiem górali zakopiańskich. M ateryał słow nikarski
z eb ra ł autor sam , bezpośrednio n a m iejscu ; korzystał jednak również z m ateryału,
dostarczonego mu przez Chałubińskiego, Kocyana, Ł apczyńskiego i syna sw ojego.
Br. Dem bow ski, bezsprzecznie jeden z lepszych znaw ców tej gwary, z a rz u .a jednak
tem u »spisow i« w ielką ilość błędów (patrz »Spraw. kom. jęz.« t. V., str. 340).
W dw u ostatnich, w ydanych dotychczas tomach, t. j IV. i V., m atery ał dyalektologiczny pod postacią słow ników pew nych gwar, w zrasta w 'z ra c z n y m stopniu.
W tomie czw artym (1891) m am y przedew szystkiem : 1) pracę W ład y sław a K osińs
kiego p. t. N i e k t ó r e w ł a ś c i w o ś c i m o w y p i s a r z o w i e c k i e j (str. 1— 34).
O prócz w łaściw ości m ow y (głosow nia, nauka o formach, morfologia i t . d ) i w y
ra zó w używ anych we w si Pisarzow icach, w powiecie Bialskim położonej, przytacza
a u to r rów nież znaczną ilość w yrazów , używ anych w innych okolicach W. Ks. O ś.
w ięcim skiego, a m ianow icie : w Bulowicach, Brzeszczach (pod Oświęcimem), Czańcu
(koło Kęt), D ańkow icach, G łęb o w icach ,. Janow icach, Kętach, Kozach, M onow icach
i w Polance wielkiej. Dwie ostatnie w si leżą w pobliżu Oświęcima »Dodatek« za
w iera w yrazy w ykrzykniki, używ ane przy naw oływ aniu, odpędzaniu i t. p. dom o
w ych zw ierząt, nazw iska i przekleństw a i nazw y rodow e i zw ierząt dom owych.
2) B ronisław D em bow ski: S p i s w y r a z ó w i w y r a ż e ń u ż y w a n y c h n a
P o d h a l u jako uzupełnienie poprzednich zbiorów (str. 301—317).
3) Karol M átyás: S ł o w n i c z e k g w a r y
ludu z a m ie sz k u ją c e g o
w s c h o d n i o - p o ł u d n i o w ą n a j b l i ż s z ą o k o l i c ę N o w e g o S ą c z a (wsie :
Z aw ada Naw ojów ka, Brzeziny, Kunów, Jam nica, Poręba, Bielowice i D ąbrów ka
•polska) (str. 318 —334). W końcu autor dodał nazw iska chłopów zam ieszkujących
w ieś Zaw adę, przezw iska lub m iana pospolite, nazw y pól, zagród, karczem , rów nież
p odaje nazw y różnych części w ozu, skrzynki rzezalnej, cepa i pługa.
4) Ks. W ładysław Siarkow ski ; S ł o w n i c z e k g w a r y l u d o w e j z o k o l i c
P i ń c z o w a , a m ianow icie przew ażnie z parafii Kije (str. 334 —340).
5) Ks. Ja n Z ło ż a: Z b i ó r w y r a z ó w u ż y w a n y c h w o k o l i c a c h C h o
c h o ł o w a (str. 341—352).
6) L eon R zeszow ski: S p i s w y r a z ó w l u d o w y c h z o k o l i c Ż y w c a
(str. 3 5 3 -3 6 1 ).
7) W ład y sław M atlakow ski: Z b i ó r w y r a z ó w l u d o w y c h d a w n e j ,
z i e m i c z e r s k i e j , a m ianowicie zebranych nad Pilicą, m iędzy Czerskiem, G órą
K alw aryą, W arką i G oszczynem (str. 362— 373). W końcu autor dodaje w ołania
n a dom ow e zw ierzęta i sło w a naśladow cze.
8) Jan Biela: S p i s w y r a z ó w z e b r a n y c h w e w s i Ż a r n o w c e n a d
S k a w ą (str. 3 7 4 —384).
W tomie piątym (1894): 1) W . G rzegorzew icz: O j ę z y k u l u d o w y m w p o
w i e c i e P r z a s n y s k i m (str. 72— 126), (w gub. Płockiej), którego ludność sk ład a
się z w łaściw ych m azurów , kurpiów i poborzan. Jest też tam kilka osad m azurów
15
9
*Л
-
226 —
pruskich zw anych gburam i. Po w stępie autor podaje obfity spis nazw osad z materyałów , zebranych przez Stan. C heichow skiego (»W isła« t. II., str. 122 i n.). n a s
tępnie sp isy nazw isk i im ion ludzi; w dalszym ciągu charakteryzuje gram atycznie
gw arę u żyw aną w pow iecie przasnyskim i podaje »w zory języka« (opo w iad an ia:
O dw óch braciach, O zbójcy Madeju, O parobku Maćku i jego panie, O kupcu
jed n y m i jego zięciu) w końcu zaś »Słownik«, w edług pracy o pow iecie przasn y skiem C hełchow skiego drukow anej w »W iśle«.
2) W ład. M atlakow ski: S ł o w n i k w y r a z ó w l u d o w y c h , z e b r a n y c h
w C z e r s k i e m i n a K u j a w a c h (str. 127— 147). Słow nik ten je st w łaściw ie
dopełnieniem »Zbioru w yrazów ludow ych daw nej ziemi Czerskiej« (t. IV. »Spraw .
kom . jęz .« ; patrz w yżej).
3) W . G rzegorzew icz : O m o w i e l u d o w e j w e w s i Ł u k o w c u , w p o w i e
c i e G a r w o l i ń s k i m (str. 148 — 168). Jest to charakterystyka gram atyczna gw ary,
dok o n an a na podstaw ie m ateryału zebranego przez St. U lanow ską. a w y d rukow anego
w »Zbiorze w iadom ości do antropologii krajow ej« (Kraków 1884, t. VIII., dz. 3.).
4) Br. D em bow ski: S ł o w n i k g w a r y p o d h a l s k i e j (str. 3 3 3 —444). U przed
nio autor b y ł ju ż w y d a ł jed n o ark u szo w y »Spis« w IV. t. »Spraw ozd: kom. jęz.«,
o którym w yżej w spom inaliśm y, obecny zaś »słow nik« p o w stał w skutek tego, iż
— jak m ówi autor w e w stępie — »nowe notaty ro sły z dnia n a dzień, zn alazło
się stokilkadziesiąt charakterystycznych p rzysłow i góralskich, m nóstw o term inów tech
nicznych, z zakresu ciesielstw a, kow alstw a, tkactw a i innych rzem iosł, sp o re n azw
roślin i ptaków , a także znaczny zapas m ateryału etnograficznego, który nad aw ał
się najw łaściw iej do pom ieszczenia w słow niku gw ary«. O brobił więc autor na now o
z eb ran y przez długie lata m ateryał, uzupełniw szy pojedyncze w y ra z y sło w n ik a
przykładam i.
H enryk U taszyn.
Z ał§ski W itołd. Królestwo polskie pod. względem, statystycznym . Część I . L u d
ność, rolnictwo, górnictwo, fin a n se. W arszaw a. W księgarni J a n a F iszera 1900.
str. 194. Część I I . S ta ty sty ka zajęć i p rzem ysłu . W arszaw a 1901. str. 225.
Ju ż w r. 1876 w ydał dr. Z a ł ę s k i »Statystykę p orów naw czą K rólestw a P ols
kiego«. Obecne dzieło je st w ięc w pew nym stopniu now em w ydaniem *S ta ty sty ki p o
równawczej«, ale w ydaniem bardzo znacznie zm ienionem , przerobionem i rozszerzonem. Nietylko, ża sam e cyfry uległy zm ianie, ale dotyczy to i źródeł, które d o z n ały
znacznego rozszerzenia. Gdy w »Statystyce porów naw czej« op arł się au to r głów nie
n a spraw o zd an iach rocznych g ubernatorów , to obecnie uw zględnia on w pierw szym
rzędzie w ydaw nictw a Centralnego kom itetu statystycznego M inisterstw a sp ra w w ew
nętrznych, m ianow icie jego »Rocznik«, dalej w ydaw nictw a M inisterstw a finansów ,
szczególnie D epartam entu dla handlu i przem ysłu, dotyczące produkcyi fabrycznej
i górniczej w M inisterstw ie rolnictw a i dóbr pań stw a o stanie rolnictw a i produkcyi
rolniczej, dalej w ydaw nictw a M inisterstw a finansów , spow odow ane w y sta w ą m iędzy
n a ro d o w ą w Chicago, zbiór artykułów , opracow anych dla w ystaw y w szechrosyjskiej
w N iższym N ow ogrodzie w r. 1896, w ydaw nictw a w arszaw skiego Kom itetu sta ty s
tycznego, odnoszące się do statystyki K rólestw a Polskiego, rezultaty pierw szego
ogólnego spisu ludności, dokonanego w r. 1897, w reszcie sp raw o zd an ia N aukow ego
kom itetu górniczego i kilka innych w ydaw nictw pom niejszej wagi.
Dzieło Z a ł ę s k i e g o p rzedstaw ia nie tylko staty sty k ę K rólestw a Polskiego, ale
podaje także najw ażniejsze daty, dotyczące ilościow ych stosunków społecznych z a
granicy, oparte w znacznej części na »H andwörterbuchu« C o n r a d a . Nie m ogę je d n a k
—
227
-
sta ty sty k i tej nazw ać porów naw czą, bo w tym celu nie w ystarcza zestaw ienie d a t
ró żn y ch krajów dotyczące, ale je s t konieczne w prow adzenie tych dat, w jakiś w za
je m n y zw iązek p rzyczynow y (co czyni autor tylko w yjątkow o). O czyw iście, że nie
w ystarczą w tym w ypadku sam e cyfry, bo badanie zw iązków kauzalnych w ym aga
niejednokrotnie uw zględniania różnych m om entów , nie dających się uchw ycić w -cyfry.
Chętnie jednak przyznaję, że takie zestaw ienie dat, przyczynia się do ożyw ienia
książki i ułatw ia uchw ycenie cyfr, dotyczących K rólestw a.
Z traktow ania poszczególnych działów statystyki da się spostrzedz dość wielka
nierów nom ierność. T ak gdy w statystyce ludności, w statystyce zaw odow ej, w sta
tysty ce rolnictw a i przem ysłu, daty zagraniczne są przytoczone w dość obszernych
rozm iarach, to staty sty k a górnictw a wcale, a statystyka finansów częściow o tylko
uw zględnia daty zagraniczne.
B yłoby rów nież pożądane, aby a u to r uzu p ełn ił sw e dzieło, zresztą, bardzo
pożyteczne, uw zględnieniem i innych działów statystyki, ja k statystyki życia politycz
nego, duchow ego i m oralnego.
D r. Z . G ar g as.
K olessa A lsksander. U kraińska ry tm ik a lu d o w a w poezyach B ohdana Z ales
kiego napisał... (O sobne odbicie z »Księgi pam iątkow ej uniw ersytetu lw ow skiego«.)
L w ów . 1900. w 8-ce w iększ. str, 78
Z achw ytów nad m elodyjnością i rytm icznością utw orów Zaleskiego u nas
nie brakow ało, począw szy od M ickiew iczow skich prelekcyj paryskich. O gólnikam i
zbyw ali przyczynę tego zjaw isk a: Cybulski, T yszyński, Cegielski i Jenike. Nikt atoli
nie zadał sobie trudu, ażeby w yśw ietlić pow ód m elodyjności i zbadać go dokładnie
a w szechstronnie. Z adania tego żm udnego podjął się szan. autor, ile zaś ono p racy
i czasu kosztow ało, zrozum ie każdy, kto przeglądnie system atykę w zorów rytm icz
nych, znajdujących się w poezyach Zaleskiego, u ło żo n ą przez dra Kolessę n a str.
2 1 —48, gdzie od cyfr i znaków rytm icznych roi się każda strona. Zestaw ienie takie
103 rytm icznych w zorów św iadczy, że żaden z polskich poetów nie je st w stanie
dorów nać Zaleskiem u pod względem rozm aitości form rytm icznych. Zaleski zaw dzię
c za w pływ ow i ukraińskich ludow ych pieśni jeden bardzo w ażny w arunek m elodyj
ności w iersza — zgodę m iędzy logicznem i grupam i słów , a grupam i słów rytm icznemi, u niego bowiem rzadko kiedy przechodzi logiczny koniec pewnej części z d a
n ia do następnego w iersza. O strożnie zaś p ostępow ał szan. autor, oceniając w pływ
ukraińskich form rytm icznych n a poezyę Zaleskiego, u w aża bowiem w zory tych
tylko utw orów , których treść z o stała zap ożyczona z ukraińskich pieśni ludow ych, za
pochodzące ze źródła ukraińskiego, jeśli zaś uznaje w którym rytm ie ukraińskie jego
pochodzenie mimo, że treść utw oru nie je st zap ożyczona z pieśni ludow ych, to
z pew nością tylko w tedy, jeśli form a rytm iczna jego stanow i dom inującą w łaściw ość
ukraińskiej ludow ej poezyi. Na podstaw ie drobiazgow ych bad ań udow odnił nam autor,
których to utw orów Zaleskiego form a rytm iczna z o sta ła zapożyczona z pieśni lu
dow ych ukraińskich. Na 38 typów rytm icznych form u Zaleskiego, 15 pochodzi ze
ź ró d ła ukraińskiego, a ze 103 rytm icznych w zorów 51 m a w Swojej budow ie jako
część sk ład o w ą jed en lub w ięcej w ierszy ukraińskiego pochodzenia. Rzadko zacho
w y w ał Zaleski w całości budow ę zw rotki taką, ja k ją w idział w ukraińskich pieś
niach, lecz tw o rzy ł z poszczególnych ukraińskich w ierszy przez połączenie z w ier
szam i innego pochodzenia now e oryginalne całości. Jak tedy w idzim y — ro z p ra w a
d r K olessy przynosi now y m ateryał do w yśw ietlenia tw órczości poetyckiej Zaleskiego,
—
228
-
m atery ał uporządkow any w pew ne kategorye, cenny i w ażny.
t o ś ć , przedstaw ia ta praca i dla etnografii.
Nie m ałą nadto w a r
S ta n isła w Z d zia rsk i.
M łynek L. Z a r y s pierw otnej religii Lachów n a tle p odań ludowych. (»L ud«
1899, tom , V. str. 53 i nast.).
Od a u to ra rozpraw y, um ieszczonej w organie naukow ego T ow arzystw a, żądak.
sif, ażeby w ybujała w yobraźnia i jej w ytw ory, zw ane pospolicie »dom ysłam i« lu b
»zm yśleniam i«, bezw zględnie u stąp iły m iejsca trzeźw ej rozw adze i pewnej ścisło ści,,
opierającej się n a niew zruszonej podstaw ie. W pom ienionej pracy p. M łynka brak.
tej zasadniczej rzeczy.
N ajprzód nie znane są takie p odania ludow e, naw et w e wsi rodzinnej p.
M łynka, aby n a ich tle m ożna snuć podobne pew niki naukow e. W ogóle w śród luduk rą ż ą tylko pojedyncze w yrażenia, zw roty, frazesy i słow a, z których o sta te c z n ie
m ożna w yw nioskow ać, że rozróżniano »cárnych, dobrych, złych, ciortów (nie »cortów «),.
b iesów (to znaczy: dyabłów , nie »źw ierzont«) i ozm ajtych » b o ż k ó w « . N azw y :
»nástarsi, dziwo, biały, cud« w tem znaczeniu i przeciw staw ieniu, w jakiem je p rz y
tac za p. M łynek, są absolutnie nie używ ane przez cały lud polski. Z resztą jak zm yś
lenie b yło zarodem pom ienionej rozpraw ki p. M łynka, tak takie sam e cytaty, p rz y to
c zone w gw arze ludowej, są ukute n a w łasnem kow adle p. M łynka. P. M łynek zar
w ysoko w ybiegł sw em w ykształceniem p onad sw oich wiejskich w spółbraci, ż e b y
potrafił w iernie naśladow ać ich gw arę we w łaściw ej jej formie. Każdy, co choć co
kolw iek obznajom iony je s t z gw a rą ludow ą czy z tej, czy innej strony, pozna zaraz,,
że je st to nieudolna im itacya, n a strojona n a b a sy autora.
Za pow yższe ośw iadczenie przyjm uję w szelką odpow iedzialność. I n a co to
. b ałam ucić siebie i drugich, n a co przez podaw anie dom ysłów nie pod ich w łaściw em nazw iskiem , w prow adzać zam ęt i zam ięszanie, pacząc tym sposobem niepomiernie^
isto tn e p oszukiw ania praw dy.
W końcu pozw olę sobie zw rócić uw agę, że lud polski w tych granicach,,
jak ie p. M łynek, także przy pom ocy cytat gw arow ych, zakreśla tak zw anym przeŁ
siebie »Lachom«, nie przyznaje się wcale do nazw y »Lach«, ale zw y czajn ie d o
n a zw y »M azur«. W praw dzie górale nazyw ają ten lud »Lacham i«, ale tak nazyw ają,.
. oni też w ogóle lud polski, zam ieszkały w dolinach. Być m oże, iż pochodzi to stą d ,.
• ze okolice górskie w XIII. i XIV. w ieku zajm ow ały przew ażnie osady niem ieckie
które Polaków, m ieszkających głów nie w nizinach, n a zy w a ły Lacham i.
J a n Śiidętek.
K sifga pam iątk o w a na uczczenie setnej rocznicy urodzin Adam a M ickiew icza.
(1798 — 1898.). W arszaw a, (1899). N akład B ronisław a N atansona. Skład głów nyw księgarni Jana Fiszera, w 4-ce. Tom I. str. 4 nl -j- 371. Tom II. str. 4 nl. -j- 300.
Po raz drugi przychodzi nam zabrać z tego m iejsca głos o pracach e tn o g ra
ficznych, pom ieszczonych w zbiorow em w ydaw nictw ie, opublikow anem z okazyi j u
bileuszu M ickiew iczow skiego. Bo i ta przepysznie w y d an a »Księga« p rzy n io sła k ilk a
rozpraw , dotyczących bezpośrednio nauki naszej, a niejednokrotnie nader cennych»
j z asługujących n a om ówienie.
W szak bardzo w a żn a je st n. p. pierw sza zjrzędu rzecz w y d an a przez p. L udw ika.
K o r o t y ń s k i e g o p. n. »Piętnastoletni Joachim Lelewel jak o pierw szy zbieracz p io s n e k
ludu w roku 1801.« (str. 83— 92.) Jeszcze w publikacyi p. n. »Praw da, k s ią ż k a
zbiorow a ku uczczeniu 25-letnej działalności A. Św iętochow skiego«, z a p o w ie d z ia ł
—
229
—
’b y í szan. w ydaw ca rychły druk piosnek zebranych przez Lelewela. T eraz z a p o z n a
je m y się z tekstem pieśni, przew ażnie krakow iaków w liczbie około 100, które z o
s ta ły zebrane przez wielkiego później historyka, kiedy on liczył ledwo lat piętnaście,
■w okolicach W oli Cyganowskiej, Okrzei, Jarczow a i O krzeszkow a. Jakkolw iek p ie ś ń 1
sam e nie przedstaw iają dla nas dziś większej w artości, to przecież znam ienne są
w ielce z innego w zględu. Pokazuje się bowiem, że ju ż przed Chodakow skim b y ł '
■ktoś, kto zbierał pieśni ludow e ' роЫпе, że m usiała być jak aś przyczyna, co sk ło n iła
m łodziutkiego chłopca do zajęcia się pogardzonym spiew'em gm innym w chwili,
w której u nas pow szechnie nie było zrozum ienia dla tej rzeczy, kiedy żyw sze z a r
jęcie się pieśnią chłopską p rzyszło w 20 lat później. riKażdy chyba zgodzi się na to
i ż fakt ten, o jakim teraz dow iadujem y się z artykułu p. K orotyńskiego je st nie
n iało w ażny dla historyi naszej etnografii.
Nie mniej interesujące szczegóły napotykam y w ogłoszonym tutaj liście Kaziin ie rz a Bujnickiego, w ydaw cy czasopism a Rubon, które nie m ało m iejsca pośw ięcało
•etnografii, do p. G ustaw a Mauteuffla, znanego badacza Ł otew szczyzny. (str. 119— 122.)
Je d e n zw łaszcza ustęp tego listu, jak o w ażn y dla mitologii, przytaczam y poniżej
■dosłownie : »Łotysze, ták katolicy jak protestanci, św ięcą uroczyście dzień św. Ja n a
24. czerw ca. Dzień ten u Ł otw y pogańskiej był pośw ięcony bożkow i m iłości, zw a
nem u L igo; od tego słow a w języku łotew skim kochanka zowie się L igow inna oraz
inne podobne są deryw acye. Po zaw ojow aniu Liivlándyi przez teutońskich b ra c 1
■maryańskich i w prow adzeniu w iary chrześciańskiej, długo jeszcze naw róceni Ł o ty sz e ‘
przym ieszyw ali (sic \) do obrzędów kościelnych niektóre praktyki pogańskie: m iędzy
innem i święcili dzień 2-t. czerwca, w ieńcząc się kw iatam i i w yśpiew ując imię bożka
L igo. M isyonarze katoliccy Spotykali wiele trudności w niszczeniu szczątków b ałw o
c hw alstw a, kryjących się śród lasów odw iecznych, jakim i była okryta kraina ta z a
lu d n ia n a m ieszkańcam i pogrążonym i w grubej nieśw iadom ości i przez dłiigie c zasy
podzielającym i z sąsiednim ludem litewskim błędy starożytnego politeizm u. Do 18-go
w ieku istniały jeszcze tu i ówdzie w daw nem księstw ie infianckiem dęby w iekow e
•poświęcone niegdyś grom ow ładnem u Perkunow i. Po ostatecznem w ytępieniu dębów
p erkunow ych pozostało m isyonarzom położyć koniec rodzajow i igrzysk w dniu
24. czerwca, kryjących w sobie pam iątkę czci oddaw anej bożkow i Ligo, ale w idząc»
iż lud się tem u stanow czo opierał, postanow ili, aby ten dzień był św ięconym n a
u czczenie ŚW. Jana Chrzciciela. Ł otysze przyjęli tę odm ianę, lecz po nabożeństwiew kościele każda w ieś oddaw ała się zabaw ie z w iankam i i śpiewkam i, pow tarzając
z w ro tk ę : »Joniadina, Joniadina, Ligo, Ligo U Białorusini w wigilię dnia tego obcho
dzili św ięto takoż bożka m iłości, zw anego K upała, a dziś w tym dniu dziewki
w ieczorem , chodzą grom adam i, zw iedzają dom ostw a w ioski i dw ory szlacheckie/
śpiew ając chórem sw oje pieśni z pow tarzaniem owejże zwrotki n a ład sw ój p rzero
bionej, t. j. »dobry w ieczór, panie Janie, L ejgoU Przyjęli ten zWyczaj oczyw iście (?)
o d sąsiednich Ł ótyszów (?), którzy dziś podobnież w wigilię św. Jana odbyw ają
w ieczo rn e' z zielem i pieniem procesye«. Ustęp ten przytoczony zo stał tutaj jak o
w iadom ość o obchodzeniu sobótki tylko, mimo że na w nioski, jakie w y sn u w ał Bujmicki przy końcu trudno się zgodzić
Niezmiernie charakterystyczny, jako przyczynek do stosunków w ydaw ni
c z y c h , je st list Józefa L o m p e g o do W acław a A. M aciejow skiego z r. 1853, gdzie
-upom ina się autor o zw rot »Pieśni ludu śląskiego,« »które mi pierw szy cios do m o
je g o upadku nieszczęśliw ego zadały i w najokropniejsze położenie w trąciły ; tych
to w łaśnie nazad żądałem , tusząc sobie przytem , że m oże w Krakowie za nie jakie'
—
230
—
takie honoraryum , aby n a opędzenie najniezbędniejszych w ydatków , w mojej do ro z
paczy sięgającej nędzy, bądź też n a mój biedny pogrzeb, w yżebrzę, albo, one
w przeciw nym razie w trum nę m oją w łożyć sobie każę.« (str. 204.) D ow iadujem y
się w ięc z listu tego o now ym p racow nika n a polu etnografii, który, jak widać^
o głodzie i chłodzie oddał się zbieraniu piosnek ludow ych, ow oc zaś trudów je g o
naw et nie u jrza ł św iatła dziennego n a pułkach księgarskich. Bo, o ile nas pam ięć
nie myli, etnografia polska nic nie wie o zbiorze w ym ienionym pieśni Lom pego.
Z pom iędzy prac, zam ieszczonych w tom ie 2-gim om aw ianego w ydaw nictw a
w ym ieniam y n aprzód dwie, o jeziorze Switezi, które w y szły z pod pióra p. E m m y
J e l e ń s k i e j , znanej z kilku w ybornych
prac ludoznaw czych i p. A leksandra
J e l s k i e g o . Rzecz p. Jeleńskiej (str. 57 —58) stw ierdza daw niejsze w iadom ości o w ersyach ludow ych, jakie k rążą o ru sałk ach m ających zam ieszkiw ać tonie jezio ra W dal«
szym ciągu m ówi au to rk a o w ierze ludu, jak o b y pom iędzy Sw itezią a jeziorem
K ołdyczew em m iało znajdow ać się podziem ne przejście, i o zam ku, który ongi za
p a d ł się w ziemię, a n a jeg o m iejscu w y stąp iło jezio ro . Inaczej m a się rzecz z p ra cą
p. Jelskiego (str.. 72— 73), w której znajdujem y podanie m ające być ludow em , które
nie je s t niczem innem , ja k tylko streszczeniem ballady M ickiewicza p. t. »Świteź.«
N iezaprzeczam y w cale, że m ógł p. Je ls k i. słyszeć to podanie, t. j. streszczenie b allady
od chłopa z okolic Św iteziow ych, nie m ożem y atoli z drugiej stro n y zgodzić się
z m niem aniem szan. autora, jak o b y przy to czo n a przez niego legenda b y ła istotnie
w ytw orem fantazyi ludow ej. Naszem bowiem zdaniem je st ona streszczeniem u tw o m
M ickiewicza, które ktoś opow iedział w ieśniakow i.
M o in a b y jeszcze w ym ienić parę arty k u łó w z dziedziny archeologii, brak jed n a k o
w o ż kom petencyi nie pozw ala nam o nich mówić. Jak w idzieliśm y tedy i ta »księga p a
m iątkow a« w ydana nader starannie, przy n io sła w ażn y m ateryał dla etnografa, — nie
w ielki w praw dzie, ale cenny. Nadm ienić w reszcie w ypada, że publikacya ta z aw iera
w iele znakom icie odtw orzonych .rycin, m iędzy którym i sp o ro krajobrazów litew skich
O w dzięczności, ja k ą w inniśm y w ydaw cy za opublikow anie »księgi« — nie p o trz e b a
chyba m ów ić z osobna.
S ta n isła w Z d zia rski.
K lechdy czyli haśnie lu d u polskiego na Ś lą sk u . Ze zbiorów W ydziału L ite
rackiego w G ostyniu. W arszaw a. N akładem księgarni A. G. D ubow skiego. 1900. str.
82 -j- 1 ul. w 16-ce.
Na ostatnim Zjeździe historycznym byliśm y św iadkam i gorącej dyskusyi, ja k a
to cz y ła się n a tem at, czy m ianow icie należy w ydaw ać podania ludow e z aw sze
w całości? Rezultat z aś jej w y p a d ł następująco, iż pow inno się drukow ać tylko po
dokładnem porów naniu z istniejącym i ju ż zbioram i i tylko te ustępy, które ró żn ią
się od znanych ju ż w ersyj. Ze zaś opinia taka, jak a w ydała ostatecznie sekcya 4-ta
Z jazdu, m a sw oje należyte uzasadnienie i że do n io sło ść jej je s t niem ała — to sta rać
się będziem y w ykazać i udow odnić n a zbiorku »klechd«, którego ty tu ł w yżej z o s ta ł
p rzytoczony.
N ajprzód tedy okazuje się, że p o d an ia m ieszczące się w tej książce, nie s ą
p odane tak, ja k je z u st ludu zapisano, tylko w języ k u literackim , co należy p o
c zy tać za wielki b łąd w ydaW cy. A nadto okazuje się jeszcze rzecz inna, ta m iano
w icie, że p o d an ia tutaj ogło szo n e nie są niczem innem , ja k tylko w aryantam i daw niej
nam znanych i przedrukow anych po kilkakroć. G dyby w ięc w y d aw ca b y ł z a d a ł
sobie trudu nieco i po ró w n ał je z w ersyam i gdzieindziej opublikow anem i — b y łb y
—
231
—
z p ew nością przy szed ł do przekonania, iż now y przedruk w a r y a n t ó w jest zbędny
in extenso, że trzeba tylko w ydrukow ać streszczenie bajki krótkie i zw ięzłe, w ca
łości zaś tylko te ustępy w ydać, które od znanych nam w ersyj różnią się, lub też
których w tam tych brak zupełny. Gdyby zaś w ten sposób postąpiono przy w ydaniu
— najprzód k o szt druku byłb y zm niejszył się do połow y i co w ażniejsza, nauka
zysk ałab y na tem, gdyż m iałaby ziarno oddzielone od plewy, ten zaś w reszcie, kto
byłby robił studya nad podaniam i, nie p o trzebow ałby tració czasu na czytanie znanych
ju ż rzeczy i m arnow ać go na w ynotow yw anie różnic między tą, czy inną bajką,
a w ydanem i dawniej jej w ersyam i. Sądzim y, że rzeczą w ydaw cy je st nie tylk» zeb
rać m ateryał z u st ludu, lecz nadto p r z y g o t o w a ć g o k r y t y c z n i e tak, ażeby
na u k a m iała jak iś pożytek. T ym czasem my, biedni i niezasobni w siły do pracy
i w fundusze n a w ydaw nictw a etnograficzne, przedrukow ujem y po raz setny to, co
ju ż jest w szystkim daw no aż nadto dobrze znane.
W eźm y dla przykładu parę bajek z tego zbiorku i spróbujm y zastanow ić się,
w czem one różnią się od znanych w ersyj. P ierw sza z nich, której treścią w ypę
dzenie córki z dom u przez m acochę, słu żb a u jakiejś staruszki i szczęśliw y pow rót
z kotkiem i pieskiem i bogactw am i do dom u, i kara ja k a spotkała córkę m acochy
niedobrej, — różni się od znanych już, sam ym tylko sposobem w ypędzenia pasier
bicy przez m acochę. Inna znow u (nr. 3 ) o położnicy, którą utopiła baba-lekarka je st
z ep su tą i pokiereszo w an ą odm ianą znanego podania o pani-rusałce, która utopiona w y
p ły w a ła karm ić niem ow lę. Nr. 4. znow u, którego treścią zam ążpójście trzech ubogich
sió str za kuchtę i piekarza dw orskiego, trzeciej zaś za króla, i podsunięcie przez
z azd ro śn e siostry chorej królow ej-siostrze szczenięcia — nie różni się niczem od
znanych w ersyj. I t. d. i t. d. — T ak m a się rzecz niemal z każdą tu ogłoszoną.
P o co w ięc b yło tyle papieru psuć niepotrzebnie, kiedy bez trudu m ożna było ziarno
oddzielić od plew y, a nauka by łab y w iększy odniosła pożytek. H a ! m oże w spom
n ia n a n a w stępie niniejszej oceny opinia sekcyi 4-tej Zjazdu historycznego przem ów i
do serc naszych zbieraczy i obudzi w nich trochę więcej sum ienności i pracow itości.
S ta n isła w Z d zia rsk i.
Sozonowicz I. E w oprosu o zapadnom w lija n ii na sła w ja n s k u ju i ru ss k u ju poeziju
Izsliedow anije.... p rofessera im pieratorskaw o w arszaw skaw o uniw iersitieta. W arszaw a.
1898. T ipografija W arsz. U czebnaw o okruga. w 8-ce. str. XIX
567 -f- 1 k t
W ym ienione dzieło p rzeszło u nas bez odgłosu mimo, że trzy lata ubiegły
od jego w ydania. Je st ono w łaściw ie drugiem , znacznie, niem al w dw ójnasób zwiększonem , w ydaniem pracy o L enorze, ogłoszonej w r. 1893. Drugie zaś to w ydanie
sp o w o d o w a ły liczne oceny pierw szego, pisane przez takich znaw ców poezyi ludowej
słow iańskiej jak : dr. V. Jagić, dr. J. K arłow icz, W. W ollner, prof. I. Sziszmanow»
H. M achał. Oceny te bowiem w sk azały autorow i niew yzyskany w jego pracy m a
teryał. Nie dziw tedy, że prof. Sozonow icz z ab ra ł się do uzupełnienia braków ,
a nadto d odał drugą, zupełnie now ą część, traktującą o poetyckiem m otyw ie pow rotu
m ęża podczas w esela . żony, drukow aną poprzednio w »W arszaw skich uniw iersitietskich izw iestijach« w latach 1897 — 1898.
W pierw szej części tego dzieła zajm uje się autor szczegółow o wersyjam i lu
dow ych podań, osnutych na tle lenorow em u w szystkich narodów św iata. Po krótkim
w stępie o >Lenorze< Bürgera, jej przekładach i literaturze odnoszącej się do niej
przechodzi a u to r do w iary ludu w pow rót zm arłych, która to w iara zachow ała się
do dzisiaj w całej niem al E uropie, — i do tej kw estyi, że łz y i tęsknota pozostałej
ro d zin y i przyjaciół zakłócają zm arłym spokój grobow y. Obie te kw estye stoją
232
—
w bezpośrednim zw iązku z przedm iotem pracy, ja k w iadom o bowiem w w ersýach lenorow ych przew ażnie płacz i nieutulona tęsknota narzeczonej w yw o łu ją zm arłego
k ochanka z grobu. R ozdziały te z o stały opracow ane bardzo sum iennie, uw zględniono
tutaj bowiem pojęcia i w yobrażenia w ybitniejsze, począw szy od starożytnej Grecyi
i Rzymu, a skończyw szy n a w spółczesnym ludzie w ieśniaczym różnych europejskich
narodów .
T eraz dopiero przechodzi au to r do w ersyj tenorow ych zaczynając od staro
ży tn y ch Greków. W literaturze ich pierw szym śladem takiego m itu je st zaw arte
drugiej księdze »Iliady« H om erowej podanie o Protezilaosie, który w staje z m o' g iły pod w pływ em nieukojonych łez młodej m ałżonki. Podanie to, które cieszyło się
n iezw ykłą popularnością w literaturze, daje się sprow adzić do następujących trzech
głów nych pun k tó w : 1) m łodzieniec ginie n a w ojnie, 2) strapiona m ałżonka p o ż ąd a
je g o pow rotu i ucieka się do pom ocy czarów , 3) um arły po w raca w nocy i zabiera
ż o n ę do ciemnej m ogiły. Już tutaj m am y głów ny szkielet w ersyj tenorow ych, szkielet
niezm ieniony w cale później, albo tylko w niektórych szczegółach, jak n. p. w tym ,
i e zam iast żony w ystępuje w późniejszych podaniach kochanka. Drugiem najstarszem
podaniem je s t skandynaw skie, zaw arte w »Eddzie,« pieśń o Helgim i Sigrunie, głów ne
z aś m om enty akcyi są niem al takie sam e, ja k w przytoczonem podaniu greckiem ,
a m ianow icie: 1) Helgi ginie w bitwie, 2) Sigrun chce go zobaczyć, 3) u m arły
z jaw ia się n a koniu, w net potem um iera Sigrun. Z kolei następują w a ry an ty :
szw edzki, dacki, angielski, w ęgiersko-cygański, celtycki, narodów rom ańskich, islandzki
holenderski, i niemiecki, częścią prozaicznie w yłącznie, częścią opatrzone rym ow anem i strofami, bardzo a bardzo do siebie podobnem i U narodów słow iańskich
rozw in ęły się też takie podania i ■występują w dość pokaźnej liczbie. T rudno je tutaj
przechodzić kolejno, zbyt wiele czasu i m iejsca to zajęłoby, ograniczyć się zatem
w ypada do w yliczenia b r a k ó w /ja k ie zauw ażyliśm y w tym dziale. Z podań tedy
p o l s k i c h opuścił autor w ersyę zap isa n ą przez ks. W ł. Siarkow skiego w pracy
»M ateryały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc,« drukow anej w »Zbiorze w ia
dom ości do antropologii krajow ej« III. 21; dalej w ersyę p. R. Z aw ilińskiego w »W iśle«
V i p. R. Lubicza w »K alendarzu lubelskim « z r. 1893; b i a ł o r u s k i e dw a p odania
zaw arte w cënnem dziele p. M. Federow skiego »Lud białoruski« Kraków. 1897. I.
68 —69 i 9 6 —7; dwa r u s k i e por. Z. R okossow ska »Bajki ze w si Jurkow szczyzny« ■
.
■w »M ateryałach antropol.-archeol. i etnograf«. Kraków. 1897. II str. 21. nr. 4 .
i W . H natiuk »Etnograficzny] Zbirnyk« Lwów. 1898. IV. st., 151. m. 3 5 ; jednę ł o
tew ską, zap isan ą w pracy p. S. U lanowskiej p. n. »Ł otysze Inflant polskich«
w »Zbiorze w ia d .« XVIII. W ięcej zarzutów pod względem braków w zebraniu m atery ału uczynić nie m ożem y. M usim y w szelako uczynić autorow i z arz u t z innej,
strony. Dlaczego m ianowicie nie s ta ra ł się w yjaśnić zjaw iska w ierszow anych strofek,
jakie tak często napotkać m ożna w podaniach prozaicznych n a tle lenorow em ?
Zdaniem naszem owe strofki nie s ą niczem innem , ja k tylko p o zo stało ścią po tran- sum utacyi dawnej pieśni w prozaiczną legendę.
D alszy ciąg dzieła prof. Sozonow icza m ów i o pieśniach, których treść je s t ta,
że b rat um arły pow raca z gro b u po sw oją siostrę i uw ozi ja do m ogiły. W a ry a n ty
te atoli przechow ały się tylko w E uropie południow ej : w Albanii, Grecyi, C horw acyi,
Serbii, i Bułgaryi. Gdzieindziej, a więc też u nas, nie ma ich zupełnie, przynajm niej
dotychczas nie zostały zapisane.
Część druga om aw ianej pracy troktuje o poetyckim m otyw ie pow rotu m ęża
podczas w esela żony, która w łaśnie w ychodzi za innego. R ozpoczyna się ta część
krótkim przeglądem literatury, tyczącej się tego przedm iotu. P ocząw szy od Grim ma.
—
233
—
»D eutsche M ythologie« zabierali w tej spraw ie niejednokrotnie uczeni tej m iary ja k :
•daw ny prof. uniw . w M oskwie O. F. Miller, prof. uniw . kijow skiego N. P. P a s z - '
kiew icz, prof. uniw. charkow skiego Sum ców, prof. M. C hałański, w ydaw ca p rz eślicz
nego zbioru ballad ludow ych angielskich J. Child i inni.. T ypow ym przykładem tej
.grupy podań je s t grupa pro w an salsk a o pow rocie Rajm unda de/ B ousquet z n iew oli
n á w ersyi tej w szelako s ą ślady podania greckiego o pow rocie O dysseusza do Penelopy. Do tej grupy należą nadto podania niemieckie o pow rocie K arola z W ęgier,
okazujące zw iązek z podaniem francuskiem , j akoteż opow iadanie o pow rocie hrabiego
D ld ary k a z W ęgier, na którem w idoczne są ślady w pływ u w spom nianej sceny
z »O dyssei«. Podobnych podań w ylicza autor sp o rą ilość, a w ięc: hiszpańskie o p o w
rocie K arola z Hiszpanii, niem ieckie o pow rocie rycerza G erharda HollenbachSkiego
z Indyi, pochodzące z 13. wieku, o charakterze dydaktycznym , cykl o p o w ie ść 1
o Hornie, składający się z dwu poem atów i kilku ballad angielskich, rom ansu frań- ■
cuskiego, ballad skandynaw skich z XVI i XVII w . i podania angielsko-riorm andzkiej
kroniki z 12. w ieku »De gestis Herwardi Saxonis.« W ersyj tych u narodów euro
pejskich w w iekach średnich p o w sta ła cała m asa, że nie podobna ich w yliczać. Co
^gię tyczy podań słow iańskich wym ienić należy czeskie podanie o królu B runcw iku,
zresztą pieśni tego rodzaju u innych narodów słow iańskich przytacza autor wieie.
Sporo pieśni polskich na ten tem at napisali: Chełchowski, Cinciała, Federow ski,
G loger, Kolberg, K onopka, Kosiński, Lipiński, Petrow , Roger, U dziela i W ójcicki
w różnych okolicach. Schem at zaś ich ja k też w ogóle zachodnio-słow iańskich je s t
następujący z nielicznem i odm ianam i : 1) Mąż natychm iast po ślubie w y ru sza n a
w ojnę, 2) żonę p o zostaw ia przy m atce n a lat parę, po których upływ ie, gdyby nie
w rócił, p ozw ala jej w yjść za mąż, 3ł po upływ ie w yznaczonego czasu w raca m ąż
do dom u matki, od której dow iaduje się, że żona jego spraw ia w łaśnie w esele,
4) bierze w ięc skrzypce i idzie grać n a weselu, przyczem zbliża się stopniow o od
drzw i do sto łu ; 5) w tedy żona poznaje m ęża i przybiega do niego przeskakując
p a rę stołów , 6) poczem mąż, który w rócił, zabiera żonę ze sobą, bądź też uw ozi
ją . T a k mniej więcej w yglądają w szystkie pieśni polskie.
Dodatek do tego dzieła zaw iera rosyjskie w ary an ty bajek o um arłym m ężu
pochodzące z kilkunastu gubernij cesarstw a, które b yły ju ż ogłoszone przez prof.
Sozonow icza w czasopiśm ie „Ruskij fiłołogiczeskij w iestm k« z r. 1890. IV. i 1892IV. a zapisane zo stały przez znanego e tn o g ra fa.W . A. M oszkow a.
. .
. S ta n is ła w , Z d zia rsk i.
SPRAWY TOWARZYSTWA.
.f
I. Posiedzenia Zarządu centralnego.
P i e r w s z e p o s i e d z e n i e odbyło się 31. stycznia 1901 r. Obecni pp. Bab
d r. Kalina, dr. Leciejew ski i Z dziarski. P rzew odniczył Prezes T ow .
1. Przyjęto rezygnacyę
p. Fr. Raw ity-G aw rońskiego
z godności w icep rezesa.
2. Z arząd ukonstytuow ał się w ybierając s e k r e t a r z e m
ponow nie p. S f
Z d z i a r s k i e g o , s k a r b n i k i e m p. B a l a , b i b l i o t e k a r z e m dr. K r ć e k a , r e d a k
o r e m »Ludu« dr. K a l i n ę dodając mu do pom ocy dr. K r ć e k a i dr. L e c i e
j e w s k i e go.
э
I-
>
¿V
