R_5_rozmaitości4_krcek2.pdf
Media
Part of Rozmaitości, cz.4/ Lud 1899, t. 5
- extracted text
-
— 378 —
D o p ie r w o tn e g o ośw ietlan ia chałup fp. str. 178). Jak się prze
konywam ze „Słownika gwary ludowej w Tykocińskim“ Z. Glogera ( P r a c e
f i l ol. IV. 800), „ w pow. augustowskim u ludu, oświetlającego swe mie
szkania łuczywem, nazwę b ł o n k i nosi drzazga cz. d r z a n k a cienka na 1 J i
cala, szeroka od cala 1 — 2 a długa na stóp 4— 5, Szczepana z łupkiej so
sny lub jodły, zatknięta poziomo na słupku i paląca się kilkanaście minut1‘.
Stojak, cz. słupek pionowy, na małym krzyżyku poziomym stojący, do za
tykania weń b ł o n e k “ nazywają tam d z i a d e m (s. 814). —, Na Podhalu
smolny i twardy sęk jodłowy po przegniłem drzewie zwie się „karkoską“ *) ;
„świecili tym dawniej po chałupach“ (Dembowski, S p r a w. ko m. j ę z y k . IY.
305). — W Żywieckim nazywają szczypy z jodłowego drzewa, używane do
świecenia, „slajsy“ (p. L. Ezeszowski j. n. 360). — W Żarnowce nad Skawą
„batlina, batwa11 oznacza szczypę do oświetlania mieszkania (p. Biela, S p r .
kom. j ęz. IY. 374).
Dr. Fr. Krček.
Zam awianie c h o r ó b (prw. wyżej str. 80. pod II.) Przepis, podany
w rpsie BO nr. 739, a ogłoszony przezemnie na miejscu wskazanem p. n.
„na ukąszenie przez psa wściekłego“, odnajduję w podobnej postaci w roz
prawce dra A. Schrutza „Několik starých českých předpisů lékařských
( Č e s k ý l i d YI. 1897, str. 292). Mianowicie w rpsie XI. E. 20 zbioru
Muzeum Król. Czeskiego, zawierającym też odpis Albika „Tractatulus de
regimine hominis sen Yetularius“ z drugiej połowy XY. wieku, zapisano na
k. 6 8 (?) następującą radę: „Y ran k y ran -j-k y ry an -|-k astag an -f-k astaffan
-j-storklet -|- Iron -|-k y ro n -j-k y ry o n - ) - karpadon-[-karpado-j- strebe. Ista
nomina dantur contra morsum canis rapidi (tzn. rabidi) scripta in libeta
etiam in pane vel in cáseo'“. Dr. Schrutz odsyła w tej sprawie też do roz
prawy dr. Cz. Zíbrta „Kouzla a čáry starých Čechů“ (P ä m a t k y a r c h a eo 1 o g i c k é t. XIY. 303).
Dr. Fr. K r.
L e k a r stw o na jad żmii. W „Czasie“ z ŕ. 1897
(nr. 184) w no
tatce, powtórzonej z warsz. „Słowa“ czytamy, źe felczer udzielił M. hr.
Zamoyskiemu, ukąszonemu przez żmiję w prawą nogę powyżej kostki pier
wszej pomocy sposobem następującym. Oto przyłożył do rany ciała żab
celem odciągnięcia jadu, a gdy te stężały, okładał nogę mlekiem kwaśnem,
oraz surowymi ziemniakami. Wspomnę nawiasem, że noga mimoto opuchła
silnie i dopiero lekarze zapobiegli dalszemu niebezpieczeństwu.
Dr. Fr. Kr.
M łócka z użyciem bydła zam iast rąk ludzkich. W nrze 32 r.
1899 T y g o d . i l u s t r . powtórzono za Z l a t ą P r a h ą i innemi pismami
obcemi odbitkę obrazu czeskiego malarza Jarosława Wieszina (z przekręce-
*) P rw w Ż y w iec k im w y r. k a rk o sz k a -k ije , gałęzie, g ru b a la s k a (p. R z e
sz o w sk i L . w S p r a w . k o m . j ę z. IV . 356) i k a sz u b sk ie w yr. k a rk u lé ca , k a rk u lé c z k a -k ij z ak rz y w io n y u gó ry (p. R a m u łt, S ło w n ik k asz. 68). P rz y tej sp o so
b n o ści cofam b łę d n ą u w ag ę o ty m w y r k a sz u b sk im , k tó rą z ro b iłem w K w a r t ,
h i s t . 1898 st. 859, z w ied zio n y czesk im pod o b n y m w y ra ze m o z n a c z e n iu o d m ien n em .
— 879 піел nazwiska jego na Vesin); przedstawia młóckę bułgarską, której tam doko
nują w polu, przepędzając konie przez zboże, stojące na pniu(?Red). W tekście
do ryciny objaśniono, że zwyczaj używania siły zwierzęcej do celów młócki
jest prastarym i wcale rozszerzony. To prawda, a na dowód przytoczę dwu
wiersz ze średniowiecznego poematu łacińskiego, znanego mi z W righta
(The iatiu poems commonly attributed to Walter Mapes 1841, s. 45 — 7)
p. n. Golias ad Christi sacerdotes i z du Mérila „Poésies populaires lat.
du moyen âge" (Par. 1847, str. 15 —16 і 451,) p. n. Christus ad sacer
dotes *). Dwuwiersz ten, zwrócony do kapłanów, opiewa w poprawnem
brzmieniu ("według Wrighta):
„Vos e stis in a re a b o v e s tritu ra n te s ,
P r u d e n te r a p a le is g ra n a se g re g a n te s
tzn. Wyście woły, młócące na toku (w polu), rozumnie oddzielające ziarna
od plewy“. Do tego zauważył du Móril: „W niektórych okolicach (roz.:
Francyi) dziś jeszcze konie wydeptują snopy zboża“.
Dr. Fr. K r.
W sp r a w ie „bożej k r ó w k i“ (prw. str. 268). W Owernji (Auvergne)
biorą ten owad na dłoń, pozwalają mu posuwać się po wzniesionym palcu
i mówią przytem : Du côté que tu ť envoleras, ma maîtresse sera. (prw.
Rev. trad. pop. X II., s. 552). — Taksamo czytam u Glogera w T y к oc i ń s k i m (j. w. s. 823) pod wyr. j e d r o n k a , j e d r z o n k a : „biedrzonka,
nazwa pospolitego owadu (w Tykocińskim). Chłopcy, trzymając biedrzonkę
w ręku mówią:
J e d ro n k a , je d ro n k a ,
G dzie m o ja ż o n k a ?
Су w b o ru , су w lesie .
S k ą d j ą B óg p rz y n ie sie ?
Wtedy puszczają owad, a w którą on stronę odleci, w tej stronie
chłopiec się ożeni“.
Dr. Fr. Kr.
D o S o b ó t k i (por. str. 269). W akcie z r. 1556 czytamy, że gdy
burmistrz ksiąski, p. Mądrej Jaśko, ujrzawszy ogień za miasteczkiem,
w nocy ze stróżami miejskimi tam pobiegł, spotkał się z niejakim Malikowiczem, który go uchwycił za pas i powiedział: „Niechodźże już sam do
ognia, bo tam to była S o b o t k a “ (prw. Ulanowski, kilka aktów w S p r a w,
k o m . j ę z y k . III. 338).
„Na Podlasiu nie była znaną nigdy nazwa sobótki, tylko k o p a l n o c k i
cz. nocy Kupały, tj. św. Jana Chrzciciela“, a oznacza „zwyczaj palenia
stosu i zabawy przy ogniu na wzgórzu za wioską, w wieczór śtojański“
(Gloger, P r. f i l . IV. 831). — W R e v. t r a d , p o p. XII. 304. czytamy
notatkę, powtórzoną z Mémoires de la Soc. d'anthorapologie III. 356.,
*) D u M èril, w y d a ją c w ie rsz te n z r p s u z pocz. XV. w. ze zb io ró w k a te d ry
w O chringen, przeoczył, że m ia ł w e W rig h c ie p o p rzed n ik a i nie p o z n a ł się n a
c h a ra k te rz e p o e m a tu . T e k st p o d a ł g o rsz y od p o p rz ed n ik a i b ra k liw y ; n a to m ia s t
d la u w ag g o d z ie n u z n a n ia .
-
880 -
opiewającą: Głębie jeziora St.-Andéol (Lozère) pokrywają szczątki miasta,
którego dzwony bywają wprawiane w ruch w noc śtojańską, p o d c z a s
g d y t a ń c z ą d o k o ł a o g n i “.
Dr. F r. K r.
C h od z e n ie po k olęd zie Gloger pisze z Tykocińskiego {Prace filol.
IV. 859) : „Organista przed Bożem-Narodzeniem jeździ z oplatkami p o
k o l ę d z i e do wszystkich parafjan, od których otrzymuje w zamian len,
grzyby, owoce suszone itd. Proboszcz nawiedza po k o l ę d z i e parafjan
swoich po świętach B.-Narodzenia i Nowym Roku“. A teraz posłachajmy,
co Seklucjan mówi o tym zwyczaju w wieku XVI. w czasach najżywszej
walki religijnej ze swego stanowiska akatolickiego : „I tenci zwyczaj k o l e d y
jeszcze w papiestwie trzymają : jeśli się tak sprawiają, to każdy lepiej wie,
niż ja mogę wypisać. Pójdą za księdzem jedni z wozy, drudzy z koszmi,
z kobietami i mantykami, tamże jedni proszą, drudzy po kąciech, gdzie
nie położyli, zbierają, jajca się pod nasiadkami nie wybiegają i idą potym
do drogiego. Nie jedno źe dom ubogiemu człowiekowi wybrali, ale i bydło
jego dzwoniąc wystraszyli : ksiądz się jeszcze grosza koledy upomina, a co
uszkodził ubogiego człowieka, nie wspimina i dla tego grosza do sakramentu
go nie dopuści, a by krwawymi łzami płakał, tedy mu go nie odpuści,
przed Wielkanocą będzie się z nim rachował i o św ętopietrze przypominał“
(p. Catechismvs to iest nauka naprzednieisza y potrzebnieisza ku zbawyenyu
0 wierze krześciańskiei. Przez Jana Seklveiana, W Królewcu 1547 karta
Z. II.
Dr. Fr. Krček.
W z ó r s ło w n i k ó w g w a r o w y c h . Ażeby ułatwić ludziom dobrej woli
zbieranie materyału słownikarskiego śród l udu, powtórzę wskazówki, dane
przez Dr. F. Karskiego dyalektologom białoruskim {w Izwiestijach otclielenija russk. jazyka i słowiesnosti t. I I 1897, s. 559 - 60). Zapiski słownikarskie najlepiej jest układać według grup następujących:
1 ) zjawiska przyrodnicze, pory roku, oznaki stanu pogody, podział
doby (rano, południe, koło wieczora i t. p.);
2 ) istotne części izby wiejskiej, nazwy innych budynków, części pieca
1 młyna ;
3) nazwy sprzętów domowych;
4) nazwy ubrania letniego i zimowego, obuwia, m iteryi na ubrania;
5) nazwy pokarmów i napojów;
6 ) nazwy chorób, leków, słownictwo z dziedziny zabobonów ;
7) nazwy krewnych bliskich i dalszych; nazwy, nadawane sąsiadom
i domownikom ;
8 ) nazwy rzemiosł i gałęzi przemysłu, znanych ludowi, oraz wyrobów;
nazwy warstatu tkackiego, jego części i przyborów ;
9) nazwy uprzęży i wozów;
1 0 ) nazwy narzędzi rolniczych i części ich składowych;
1 1 ) nazwy robót rolniczych; jak nazywają kupę snopów i siana?
1 2 ) nazwy roślin, uprawianych w polu i ogrodzie; części tych roślin
w ich postaci pierwotnej i po przeróbce;
13) nazwy drzew, traw, ziół, kwiatów, jagód, grzybów;
14) nazwy zwierząt domowych i dzikich;
15) nazwy części ciała ludzkiego i źwierzęcego;
16) nazwy chorób u zwierząt domowych;
-
381 —
17) nazwy miejscowe
ryb i płazów;
18) wyrazy, używane
w myśliwstwie i
rybołówstwie ;
19) części wsi, pola,
rzeczki, jeziora, stawu;
2 0 ) wyrazy, używane przy swataniu, na weselu; personal weselny (pan
młody, oblubienica, swat i t. d.) ;
2 1 ) gry i zabawy ;
2 2 ) przezwiska, nadawane ludziom i zwierzętom; sposoby nawoływania
źwierzą,t ;
23) wyrazy obelżywe i pochlebne ;
24) przydawki stałe, któremi określają, przymioty pewnej rzeczy ;
25) słowa, (tzw. czasowniki), oznaczające bieg, ruch i t. p. ludzi,
lub zwierząt ;
26) słowa oznaczające jedzenie, spożywanie pokarmów ;
27) słowa, oznaczające mowę, krzyk, wydawanie dźwięków;
28) nazwy świąt i uroczystości rodzinnych ;
29) imiona zdrobniałe ;
30) nazwy ulic w osadzie i w sąsiednich uroczyskach ;
31) nazwy psów;
32) jednostki rachunkowe (para, piątka, dziesiątka i t. d.), miarowe
(ćwierć, zajdel, kopa i t. p.), wagi (oko, bezmian i t. d.) ;
33) nazwy pieniędzy ;
34) wyrazy, używane przez dzieci i w rozmowie z niemi;
35) nazwy władz gminnych (zwłaszcza dawne).
Wprawdzie nie potrzeba koniecznie zapisywać wyrazów, które są po
wszechnie używane w języku piśmieniczym i potocznym, ale w razach wąt
pliwych lepiej jest zapisać wyraz znany, niż pominąć ; nigdy nie można
w tym kierunku uczynić za wiele.
Dr. Fr. Krček.
W spraw ie „domowika". W Kwartalniku histor. (1898, s. 568)
omawiając notatkę p. J. Jaworskiego o tym duchu niższego rzędu, który
według wierzeń ludu ruskiego w Galieyi „przynosi bogactwo i szczęście“
swoim właścicielom, wspomniałem, że jeden ze sposobów otrzymywania tego
pomocnego dyablika przypomina mi receptę zupełnie podobną na stworze
nie — zdaje mi się —• bazyliszka. Obecnie mogę podać z wierzeń czeskich
i słowackich dwie analogie o wiele bliższe od tej, którą wówczas miałem
namyśli. Pan Jaworski tak opisuje ów sposób: „Ażeby otrzymać Ch o
w a ń c a (inna nazwa tego biesa), trzeba nosić pod lewą pachą przez 9 dób
jaje, zniesione przez kurę zupełnie czarną“. Dalsze szczegóły przepisu zmie
niają się już w Galieyi samej, bo mniemania rozchodzą się np, co do jako
ści jaja. „Ono może być albo pierwszem jajem młodej kury, albo ostatniem
starej ; powinno nie mieć żółtka, albo mieć dwa, lub wreszcie powinno po
chodzić od kury piejącej, ponieważ w takiej czart siedzi“ (p. Żiwaja sta
rina VII., 1897, s. 105). Otóż — jak się dowiaduję z pięknego studyum
p. J . F. Hruszki o „Jaju w tradycyi chodzkiej“ (Czesky lid VI, 1897, s.
134). —
Chodowie,
ów dziwny szczep
czeski, rzekomo potomkowie
jeńców polskich, utrzymują, że „radászek“ tzn. „rarászek“ (r zam. d w na
rzeczu tem często w środku wyrazu), duch uczynny, indziej w Czechach
zwany „hospodárziezkiem“, wykłuwa się z jaja czarnej kury lub z „zapiert-
í
— 382
k a“, jeżeli je ktoś „tak i tak długo“ *) aosi pod pachą. „Zapiertkiem“ na
zywają małe jaje; zniesione przez kurę po zniesieniu innego zbyt wiel
kiego, zwykle o dw u ż ó ł t k a c h ; więc i w tym szczególe zgadzałby się
przepis p. Jaworskiego z chodzkim. Słowacy zaś — jak poucza pni T. Wansowa w notatce „Jaje w tradycyi ludu słowackiego“ (Oz. lid. V I., 380) —
wierzą, że szczególnie cudowną moc posiada p i e r w s z e jaje od czarnej
kury, która nie ma ani piórka białego na sobie. „Kto je nosi przez 2 ty
godnie (tu więc już zastosowano system siódeftnkowy, również kabalistyczny)
pod pachą, otrzyma z tego jajka s k r z a t k a lub s m o k a “. A więc tu już
mamy połączenie wierzenia o bazyliszku, o którym wspomniałem wyżej
i o biesie usłużnym. Pomijam inne szczegóły o tym smoku, podnoszę jeszcze
tylko tę okoliczność znów zgodną z wierzeniem ruskiem, że „smok swoim
panom nosi pieniądze, zboże i wszystko, czego sobie zapragną“ .
C ie k a w y z abobon polski wspomina M. hr. Tyszkiewicz, „iż kto
chce, żeby mróz zelżał, powinien naliczyć 19 łysych, a jak tylu znajomych
łysych naliczy, to z pewnością odwilż nastanie“, (p. Łowiec XX. 1897,
s. 28).
D o p r z e s ą d ó w m yśliw skich. W Bytomiu sprzedano na licytacyi
w r. 1896 s t r z e l b ę po k ł u s o w n i k u , ukaranym śmiercią za zabicie
człowieka, który go przydybał na kłusownictwie. „Strzelbę licytowano za
ciekle, aż w końcu przysądzoną została jakiemuś karczmarzowi za 288 ma
rek“ (prw. Łowiec r. X X 1897, 3 . 15).
Dr Fr. Krček,
ROZBIORY I SPRAWOZDANIA.
Brückner Aleksander: Drobne zabytki języka polskiego XV. wieku.
Pieśni. Modlitwy. Glosy. Przez... (Kozprawy Akademii Umiejętności. Wy
dział filologiczny. Tom XXV. W Krakowie 1897, str. 206— 291 i odb.).
Wszystkie prace znanego profesora berlińskiego, zwłaszcza lat ostat
nich, dotyczą pośrednio lub bezpośrednio ludoznawstwa. Jako przykład biorę
tu „Drobne zabytki“ i naszkicuję, co przynoszą nowego lub stwierdzają na
nowo z zakresu rzeczy, obchodzących bliżej czytelników naszego pisma.
Przedewszystkiem podają „Drobne zabytki“ ważne przyczynki do sło
wnictwa staropolskiego, a temsamem obfity zasób szczegółów dla badacza
gwar polskich i przyszłego ich dziejopisa. Szan. autor sam tu ułatwił pracę
następcom zestawieniem pokłosia językowego swych szperań w rozdz. 7
(s. 278 - 91). Spotykamy tu takie zjawiska głosowniowe, znane z narzeczy,
jak pirszy, wirzch, cirpieć i t d , wielgi, słuńce, a pochylone ku o w połać
*) A u to r n ieo k re śla c za su bliżej, ale n a in n em m ie jsc u z w ra c a u w ag ę n a to,
źe u C hodów d z ie w ią tk a z ach o d zi n iez w y k le często w w ie rz e n ia c h ; m oże w ięc
i tu n a le ż y je j się d o m y ślać rów nolegle do p rz e p isu g a lic y jsk o -ru sk ieg o ,
