-
extracted text
-
-- 79 było wzi1ć pierwociny samemu, albo przyjąć okup, o który umawiano si~
bratem id'łcej za mąź. Nazywano to panieńskie albo kunica, jus cunagii
1
albo cunagium'' (Narbutt t. I. str. 338-339).
Do słów Narbutta mog~ dodać słowa Jaroszewicza, ostatniego profe•
1ora prawa litewskiego, a sumiennego i ściśle naukowego bada.cza: ,,Dotą,d
bowiem - piue Jaroszewicz - zachowuje si~ mi~dzy ludem wiejskim
zwyczaj, że w tak zw. dziewiczy wieczór narzeczona z domu idzie do dworu,
a z płaczem śpiewają,c po litewsku, prosi w pieśni swojego pana, aby j1
uwolnił od daniny i dał si~ ubłagać modłom jej rodzonego brata.
Obrzt;d
ten nazywa sio po litewska ,,kunigowanie" (Lud t. II. str. 114).
W zwifłzku z tym znajdywała sit opłata, zwana nkunic1}'' ; pobierano
j'ł od kaMej dziewczyny, wychodz,cej za mą,ż. Czacki widział w niej wykup
prawa pierwszej nocy, ale z tem zdaniem zgodzić sit; nie można. Wedle
mnie - to maritagium t. j, opłata za prawo zami;zcia, pobierane przez
pana, nie zaś - za zrzeczenie sit; prawa na wianek. Wiemy, że w Litwie
istniało bardzo długo prawo rozpomidzania rt;ką wdów i córek osób zależnych; posiadał je pan zwierzrhni.
Do zniesienia poddaństwa w r. 1861
ładen zwiiaizek małżeński nie mógł być zawartym bez pozwolenia dziedzica;
byli nawet tacy, którzy dowolnie rozporządzali rt;ką, swoich poddanek lub
poddanych. Widć Biesie, że pewna pani miała z t~go źródła niejakie dochody, bo brała opłaty za zezwolenie na maUeństwo wedle woli pary dobieraj1cej sio.
Wyraz ku n i g a w a n ie czyli k u n i go w a n i e pochodzi od wyrazu litewskiego ,,ku n i g as" - ksią,że, ksił,łdz, pan wog'61e ; w,tpit;, czy
pokrewna tej polskiej formie forma litewska istnieje, prawdopodobnie nie.
W zakończeniu nadmieniam, że w najlepszych opisach wesela litewskiego niema już wzmianki o tym zwyczaju; niema o tem ani słowa w znakomitej pracy ks. Juszkiewicza p. t. ,,Wesele litewskie z okolic Wielony",
umieszczonej w przekładzie w Wiśle za r. 1894.
Jan Witort.
List do św. Piotra - białoruski. Ułamek to wprawdzie, ale godzien, myślt;, ogłoszenia ze względu na język. Mieści się na odwrocie karty
13. rpsu 739. zbioru bib1ioteki Ossolińskieh we Lwowie XVI-XVII w.;
zanim po karcie tej następna wypadła, musiał list ten stanowić całość, jak
wskazuje wykaz ostatni ułamka. Opiewa zaś dosłownie:
,,H ram a t a p i s a n a do S w i et eh o P i e t r a od v si c h b 1 ah o wiernych Chrzescyan Rusiey za propodobnym Rabom
B o z y m J a r m o I o m O c h a n c i e w i c z o m C i u c h a y B r a tu p r i a t c 1u
z a ho w or n i ku. S Pi ot r u od d wiernie mu Carstw a nieb ie s n oho.
Oznaymuiem tobie, S. Pietre, sto tych proszlych Czasow stało sie
Perestawil sie z sieho Swieta na on S" ieth Rab Bozy, Jarmoła A chancie~
wicz Ciuchai, kotory mieskal podle Cerkui Swi~toho Fudora y Swietoie
M .. y. Y byl to Czolowiek wielmi nabozny, szto wsie około Cerkwi Worobie Miotłom ohanial, V dolhom kozuchn baraniom bez poiesa y bez nahawic Hodzil, borody y Rolowy nikok nie Czosa1, Nosa nikok nie vcierał,
tbylko iazokiem lizał, Nochty. nie obrezywal, Czoboty, Czereuiki dziohciom
mazywal, Czo,nak, Cybuln, Rybu llniłuiu, Pliuskwy s podliewu, Hroch
z Niedzwieziem ocbonem wiefml rad iedal, Horelku quartoiu braho.kowscom
duchom piial, V sobotu nazłość' lachom woron, Sorok y miasa pozywał, La-
-
80 -
chow y wiery ich ocaunoie, kak Szatana, nicnawidziel, Howieino twoie,
Swiety Pietre, Szescz Niedziel twierdo poscil. Y ty, Swi~ty Pietre, za takowyie ieho Swiętyie dzieła stobiesi ieho do Carstwa c.iebiesnoho pusczil !
Paklissby to uie vczynil, a sieho Raba Bozeho do Carstwa niebiesnoho niepusciJ, Wiedayze ty o tom, sto my twoiego postu niebodziem pusczie ( !).
Aczy . . ."
Zamawiania chorób i t. p. Znów czerpi~ z rpsu 739. Zakładu narodowego im. Ossolińskich.
J. (Z at am o w a n i e kr w i). a) Krew hamowac temi słowy. ,,Gdy
kogo vchodzi, mowie nad krwią zchodz1cym - kto inny, nie sam - potrzykroc krzyzem swiętym przezegnawszy: t Kaim abla [Abla] zabił .
krwi kamieniem". A ten, ktorego krew zehodzi, niech pomyśli o . . .
dyniowey kostce. Te słowa po trzykroc powtarzac.
b) Drugie hamowanie krwie innemi słowy. Takze przezegnawszy, mowie: ,,Pana Chrystusa prorokowano w Nazarenie, vrodził sie w Betleiem,
vkrzyzowan w Jeruzalem - iako to prawda, tak ta krew niech sie zastanowi.'' - Oboje doświadczone (na odwr. str. k. 22).
II. (Na uką,szenie przez psa wściekłego). Piesz wsciekly
gdy kogo VkQszi [ukąsi]. Te słowa napiszawszy na papierze, dac sczemkolwiek zieszcz [zjeść] Kozdemu stworzeniu: ,,t Brezea tBreseda tDyalphis
tfibrys t Deus t meos t Iran t Liran t Kiran t Kirian t Karakon t Kafaron t S,tolidon t Eleyson t".
III. ,,N a Febrę Lek ar st w o. Si Benete, tradesse Dargiet et
Sistra et Ro!ere. tenebis titire forte assiste. Gabba t Gatta t Galla t et
Verbom Caro factum est".
Z dawnych rad gospodarskich. ( z rpsu ksi~gozbioro Ossolińskich
1. 739 z XVI- XVII wieku).
I. (Pr ze ci w wrób I om). Kto cheze zeby Pszenice albo y Jeczmienia wrobic nie jedły, tedy to siać po iachodzie slonca, gdy też ptacy na
gniazdach siedz~, albo przed wschodem slonca, w Wigili1:1 Bozef) Narodzenia,
co zostanie kuczy [kur.i] z wieczerzy, Pszenice, Grochu, y inszych rzeczy,
tedy to wlać na Wysadki [r,1zsadę] kapustne. Przeto iescze w głowach kapustnych nasienie będzie y dobre do nasienia (na odwr str. k. 26).
II. (Pr z e ci w myszom). Zeby myszy zboza złozonego nieiedłł_y (!)
wstodole, tedy narwać paprrci ziela y dać poswifilcic na zielną Panne Maryią, y te paproc po k4tach onego zboza kłłaść y przjmawiać tymi słłowy:
„iako tcy paproci zadne bydle ani ptastwo nie iada, aui go zażywa, y tak
całło zostaie, tak tyss y wy bestye m · go zboza zllozonego (!) nie ruszaycie,
ani psuycie (na odwr. str. k. 39).
III. (P r z y w p u s z cz a n i u ka r pi d o s a dz a w k i). Karpie do
sadzawki puszezail}c, thedy cbliebem z solą, y strochą Imbieru natarszy,
posmarować około ZoJą,dka, gdzie drziurka y pusczic.
IV. (Bydło kiedy zdycha) a) Mięsza kuniego sczemkolwiek dac
ziescz kozdemu bydJiecio, thedy P. B. zachowa. b) Druga: Weza [w~ża.J
zywo spalić y ten Popioł, rozm4ciwssy w wodźie, dać bydłu pic. (na k. 38).
Na bolenie zębów. Wzifłć siemienia konopnego y na wągle, goraiflce na faierce, wszypać y nad tym, okrzywszy (!) głowt, kurzyć si~,
-
81 -
roziewiwszy g~bę, azeby owen (!) dym robaka zamorzył. Alholiteż cegłę rozpa10011 do siemienia, w naczyniu iakim albo w garku będą,cego, włozyc y pi.
'
wem pokrap1ai1c,
nad tym takze sie okrywszy kurzyc". (Z rpsu 730. Zakł.
narod. im. Ossol. na str. odwr. karty 25).
Jednorożec lekiem. W rpsie 739. Zakładu im. Ossolińskich (k. 89
odwr.) czytamy przepis nastepują,cy „Na rospalenie dzieci~cia małego''.
,,Naskrobać kropink~ Jedoorozco, dwoie tyło tlolkowego korzenia,
w winie Rynskim albo ochlanskim dobrze podstodziwszy, polyżecce dziecieciu dawać posilac, azeby sie pociło; przy łasco Bozey pomoże''.
Krew lekarstwem na „wielką chorobę". W czasopiśmie, które
F. S. Dmochowski w Warszawie p. n. Rozmaitości literackie (z r.
1826 t. III., wydany w r. 1827, str. 379-380), zoiijdoj~ zapiske nast~pują,clł: ,,Mosiek Naftalowicz, ze wsi Biedaszka, pow. kieleckiego, cierpią,cy
tzw. wielk'ł chorob~ - przypomniawszy, że mu pewny człowiek doradzał,
iż krew ludzka niezawodnym jest środkiem na wielką, chorobe cią,ł go
(Walozyka) kosił w szyj-; i przez to pozbawiwszy iycia natoczył krwi do
bańki . . . . '' Kto zna przykłady podoba-, lub słyszał o krwi jako lekarstwie na chorob~ W) mienionE.Ji?
wydawał
,,Baba u farosa", Odmianka. Śpiewka ,,Przyszła baba do farosa"
jest znan11 zapewne wszystkim, którzy lubili si~ bawić wesoło za czasów
akademickicu. W rpsie dawnym, znajdoj!)icym si~ w zbiorze Zakładu na.rod.
im. Ossolińskich we Lwowie (1. in went. 2 I 71 ), zawierają,cym zresztą, rzeczy ruskie, wpisano na wolnym miejscu odwrotu karty pierwszej czterowiersz, który widocznie jest próbką, ujęcia owej śpiewki w karby ucioku
(epigramu). Czterowiersz ten brzmi dosłownie:
Pyta się Baba Xiędza, czyli będzie z Nieba
Które Xitdz tym Sposobem łedwie zbył od Siebie,
Ty Babo nimasz Zembow w piekle zgrzytać trzeba
Lecz si~ piekła niel~kay gotoy si~ do Nieba.
Niepoprawność tekstu dowodzi, że piszl}cy nie był równocześnie twórc1
ucinku, ale zapisał go ze słychu, przyczem pami~ć mu nie dopisała. Należy
bowiem czytać.
Pyta si~ baba księdza, czyli bfildzie w nkbie;
Którlł ksią,dz tym sposobem ledwie zbył od iliebie:
Ty, babo, niemasz zębów - w piekle zgrzytać trzeba;
Więc si,; piekła nie l~kaj, gotuj si~ do nieba".
Przy tej zposoboofoi upraszam szan. czytelników tej notatki o podanie mi dosłownego brzmienia śpiewki o „babie u farosa", gdyż niestety
nie pami,;tam go, a chciałbym jfł sobie zapisać.
„Jedzie, jedzie pan" - znana ta śpiewka, któr4 niańki i ojcowie
dzieci, podrzocajl}c je na kolanach, znajduje równi sobie w kołysance
z Moocontonr (Haute-Bretagoe), którą, powtarzam to za J. Carlonem (Revue
des fraditions populafres t. Xll. 1897. str. 178-179):
bawią,
r,
-
82 -
11 y avait n petit cheval gris,
Qui allait , Paris,
Petit galop, petit galop etc.
Przy tem podrzuca si~ lekko dziecię na kolanach.
A Rouen
Sur un petit cheval blanc,
Qui allait moyen galop etc.
Podrzuca się silniej.
A Saint - Brieux
Sur un pelit cheval hleu,
Qui allait grand galop etc.
Podrzuca sie bardzo silnie.
Jest to odmianka kołysanki bretońskiej podanej pod 1. 287 w t. VII.
Dr. Fr. Kr.
tegoż pism a.
Mętowanie. Stosownie do życzenia p. Krceka (Szkolnictwo na czeskiej wystawie ludoznawczej str. 65), podaję tu kilka formułek mtt'lwania.
Pierwsze mi;towanie pochodzi z Dzieszkowic w lubelskiem, dwa nast~pne ze Lwowa, a res:t.ła z pow. L\'rnwskiego.
1. Siedzi rabin na drabinie,
Trzyma w zebach dwa kaminie;
Aj waj ! co te, jest,
Czy to rabin, czy to pies.
2. Edum dedum didum da.lum ecum cecum cicum calom ebene bebene
hołkisz kołkisz mendełe ha.bene koje!
3. Szirig mirig hainces pirig jajces krepeł fełt am kepeł hoc poc pirge
mue sztremałe.
4. Une dnne reks fater fiter zeks, une dune raba fater fiter żaba.
por. Wisła. III. str. 3 36 nr. 45 a.
5. Jest tu mitdzy nami taka jura co wybira z kałamarza pióra, sucha rzepa suchy chrzan, kto sie zjawi a to ten. Z Krotoszyna (pow. Lwów).
M. K1'etlicz.
ROZBIORY I SPRAWO ZDANIA.
M. Ko,·alevsky: Tableau des otigines et de l' ivolittion de lafamille
et de la propr1·eu. Stockholm,, Ksią,żka prof. Kowalewskiego, którą, omówić
zamierzam, jest zbiorem odczytów o rodzinie i własności, jakie autor miał
w Stockholmie. Kowalewski, były profesor moskiewskiego uniwersytetu;
znany jest powszechnie jako sumienny badacz na polo prawa porównawczego,
socyologii i etnografii i autor wielu nad,1r cennych prac z tych dziedzin.
Obecna - przełożona jut na kilka j~zyków, a niebawem maj,ca się ukazać
w przekładzie polskim - jest trefoiw1 książkfł faktów etnograficznych i krytykfł dotychczasowych teoryi o rodzinie i własności, zasługuje na uwan
także z tego wzgl~du, te przytacza sporo faktów z życia Słowian i kaukazkich