R_5_jakóbiec.pdf

Media

Part of Dyabeł w pojęciu ludowem / Lud 1899, t. 5

extracted text
-

365 —

O d p o w ied ziała mi, że w szyscy b y li p rz ek o n an i, że to d u c h k o ­
ś c i o ł a p rz e b ra ł się za w ęd ro w n eg o i w ten sposób p o w strz y ­
m y w a ł ludzi od k arczm y, b o mu to b y ło b ard zo nie „na rę k ę “ , że
w p ro st z n ab o żeń stw a, z k o ścio ła u d ają się do ta k p a sk u d n e g o
m iejsca.
Jan Ptaśnik.

Dyabeł w pojęciu ludowem.
{Kilka zapisków z Słotwiny, pow. Zyivieckï).
D e b o ł je s ; p rz ib ié ro w selki postaci. J a k c łek — to mo no g i
k o ń s k i; abo ja k u ła n : copka, p o r tk i, zu p o n ik cérw ony, casém
co rn y ; ab o ja k s ia n d e r — jé n o n o g i mo koński. P o té m ja k o b a ­
ron, k o tk a , gęś, kóń, pies. N a k ro w ę, a n i n a g o łęm b ia; an i n a
o sła, a n i n a w ołu sie nie obraco.
1. T... co ch odziła z jajk am i i z chlebem , s ła bez p o łe d n ie
z G o d ziésk i n a n a s e 1). P okozoł sie ji w to rn ia k : m ały chłopiec,
p o rtk i cérw one, sk o k o ł po to rn ia k ja k k o t lek u tén k o . Ó na sie m u
s tra ś n ie dziw ow ała, jize sie an i g a łą z k a nie ugiéna. P otém , ja k se
sp o m n ia ła ; u c ie k a ła i dopiero jąm stra c h wziąn.
Uwaga. Gorzołke pila, casém trzi dni z porzą,ndku.
Umarła u zyda pod lawąm.
2. C... śli z m iasta, ta k w ieco rn y m casém . W y le c io ł b a ro n
z k o p c a 3), stra ś n ie w ielgi a c o rn iu tk i ; k rę n tą m w ełne m ioł b a r­
dzo — ow ce m ieli, ale jesce ta k ie g o n ig d y nie w idzieli. — R o g i
w ielg i, ale cérw o n e; a z p y sk a, to m u ozór w ielg i w isioł i ogień,
m u sie ś n ieg o su ł i becoł. T a k lecio ł i lecio ł p rz e d nim i, a óni
w iedzieli, co jes i ze g n ali go : W im ie Ojca, jidź odé m nie zły.
A ón ta k lecio ł jaz n a knizow ąm d ró g e ji do p iero sie stracił.
3. S e ł ch ło p z G odziéski po dziole. T refił sie k u niém u sia n ­
d er i p y to sie go, k a jidzie. — „D ó dom u“ . — „ A to b y ś m ie ty
m ó g zaw ieś p o d D ziélec 3) do starej k a rć m y ' (a tam k a rć m y nie

') Z są sie d n ie j w si n a pola sło tw iń sk ie.
2) K opiec g ra n ic zn y z „gliny“.
,:) S ą sie d n ią w ioska, ta k n a z w a n a od w zg ó rza (dziélecï, pod któ rem leży

— 366 —
b y ío , jén o b a rd z o dow no). A ón go poznoł, jize to deboł. I ta k
jid ąm . P o té m zacąn ś p ie w a ć : K to sie w o p iek e. A ón m u pow iedzioł ta k (tén d e b o ł): „A jo ci tu dom o p ie k ie k i“. T é n s ta n ą ł
u g'oja i holofił i holofił ta k dłu g o , a té n s ia n d e r s to ł przi nim .
D o p ie ro ja k ludzie u s ły s e li, p rziśli k u n iem u a s ia n d e r sie k a s ik
s tra c ił.
Uwaga. Mozę wtedy był pijany, ale gorzołke pijoł.
4. S... je c h o ł z Ł... i o p ił s ie ; juz g o jén o tro sk e za sta li ż y ­
w ego. C ały dzień lezoł w stajn i p ija n y i na d ru g i dzień, ja k w y seł
do pola, p rziseł do stajn ie i g o d o : „O c h ło p c y p o ćcie jén o , bo
tam w iedzie s ia n d e r dw ók drużbów , ta k ik p ié k n y k “ . Ó ni w y le ­
cieli i n ic nie w idzieli. A to sie jém u trz e pokozali.
5. B y ł p a ro b e k i wloz do c h lé w k a i tam sie k c io ł obiesić.
S u k ająm go, a ón k lę n c y w ch léw k u i u d z ie rg n ią n ty za p o rw ózek.
W y c ią n g li go do pola, ale g o je sc e o k rzy sili. A ón pedzioł, jize
m u m o g li d ać spokój, bo m u stra śn ie p ié k n ie m u zy k a g ra ła . —
D e b o ł g ro ł.
6. C... nie b y li pijani, ale ju s pili. J a k ludzie o d eśli do k o ­
ścio ła, óni p o śli do g r a n i c 1). T a m p o te m w ylecioł ta k i c h ło p ie c e k :
„A cém us ty s ta ry d ro b ię nie jidzies do kościoła, a jén o tu sie
p o n ie w ié ro s? “ Ó ni w iedzieli i p ed zieli m u : „T y se jidź w e sw ojąm
s tro n ę a jo te s “.
7. R o z je c h a li fu rm a n i z lasa, С... i p ac h o łe k . P rzijech ali do
g ra n ic . P a c h o łe k : „ P a tc ie gazdo, oto jid ąm s ta ry g a z d a n a p ro c iw k o n o s“. A 0 ... p ed z io ł: ,J é n o jedź, jedź g a z d o “ . A té n co seł
(deboł), sru c ił go z w ozu n a głow ę.
Uwaga. Pijany nie był, wtedy jechali z lasa — ale pijoł.
8. S e ł J... z S ło tw in y do L ipow ej. J a k p rz is e ł n a b o ry , tam
sie n alo s k u n iém u chłop w takij p o s ta c i, ja k sp ó ln ik jeg o . Ón
s e ł do b rze d ró g ą m a sp ó ln ik p o za d ró g e ji p o zy w o ł g o k u sobie,
jize ón jid zie dobrze — a ón go k c io ł z d ró g i sfléc I). I 't a k se ł
k ęs ś nim , m oże ćw ierć m ile i s tra c ił sie w potoku. A ón p rz ise ł
dó dom u i p o w ied zio ł b ab ie, c o b y s ła zazrzić, су ón jes w dom a,
ab o су b y ł k a. A sp ó ln ik lezoł n a łó żk u i n ik a nie był.
g. P ... sła z la sa ji n a d e s ła w S u ro w y m debła, w ielg ig o p s a
co rn eg o . M ioł ozór w y w alo n y , og ień w g a rle ji zb o n e k zielony

*) P o to k g ra n ic zn y m iędzy S ło tw in ą a G odzieszką.
2) Z w lec.

-

367 —

p in ięn d zy przi so b ie su sy ł ji lezoł se p rzi nik. Ó na jaz tw ard o ze
stra c h u s ła do ch a łu p y .
io. N a W ... o ra li w ro li p a c h o łc y ; je d e n k cio ł w iedzieć, ja k
sie to o b iesić, i zostoł n a jed n y m kóńcu, drudzy p o jechali n a
d ru g ą m stro n ę. Z ad z ierg n y ł u p łu g a za n o g ę p o rw ó zek ji za w iesił
sie za k a rk ta k n a spróbe, Juz sie zaw iesił, niźli ci sie w ró c ili
k u niem u. J e d e n m u doł od lew ice a d ru g i p o rw ó zek o d erzn y ł.
P o té m go k rz y sili i o k rz y sili go, i ja k go okrzysili, pedzioł, jize
d eb o ł osęn k iem ś n ieg o duse dostoł. P o té m dw a ra z y oblecioł
ś n iąm c a ły .świat do o k o ła ji k ie b y jesce roz oblecioł, ju zb y go
n ie b y li ożyw ili ; ta k d eb o ł m usioł duse oddać. A pedzioł, jize
m u m u zy k a s tra ś n ie p ié k n ie g ra ła ’).
Jan Jakóbiec.

Przyczynek do „Hagady“
podaje

J a n Swięteb.
Báz sed se zák; co tyla znacy, co śtudant, i zastąpiul mu dróge
satán i pedziál mu, ze ja k mu tyek zagádek nie zgadnie, co mu zádá,
to mu głowę urwie.
— No, gádáj, mówi zák satanow i, jakie te są za g ad k i?“ T ak
satán g á d á :
— „T y zácku ucony, w skołach wyćwicony, powiedz mi, co to
jes jeden? “
Ż. — Jeden syn Maryi, chtory w niebie króluje, a na ziémi Pán.

’) Opowiastki te spisałem wiernie według opowiadania. Dodać trzeba,
że zna je tylko prawie wyłącznie najstarsza generacya i przeważnie dotyczą,
one osób jeszcze od niej starszych, które już nie żyją. Co do „uwag“ to
specyalne stawiałem pytania.
Pisowni „naukowej“ nie używałem, natomiast co do fonetycznych wła­
ściwości dodać muszę, że używałem :
o — á np. copka, poznoł... — o nigdy nie jest czyste, zwłaszcza na
początku wyrazu, a rzadko w środku, lecz równa się: u , hp. ůogién, iión,
půoznát — u = ůu zwłaszcza na początku, np. duwidział — oh = h,
ł = fi.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.