R_5_ptaśnik.pdf

Media

Part of Podania i wierzenia kaszubskie a nasze / Lud 1899, t. 5

extracted text
-

35? —

P rze z R u d k i p rz e p ły w a rzeczka W isz e n k a i oddziela od
m iasta część zw an ą „M y tn ia “ od „ m y c ia “, bo isto tn ie m ieszkańcy
zw łaszcza p rz ed W ie lk . św iętam i m yją drzw i, o k n a i w szystko
co się w y n ieść da. W w ig ilię S ą d n e g o d n ia Ż ydzi i Ż ydów ki w y ­
ch o d zą cały m i ro jam i n a d tę rz e k ę i m odlą się — po m odlitw ie
trz ę są sw e c h a ła ty i spodnie k u w odzie. L udzie m ów ią, że to
g rz e c h y w y trz ą s a ją do w ody. P rz y te m ży d ziak i za p alają św ieczki
u m o co w an e n a d eszczu łk ach i puszczają n a wodę.
*

*

*

K to się p rz e stra sz y , trz e b a m u koszulę n a przodzie rozedrzeć.
G d y dziecię choruje n a ro b a k i, w ieszają m u n a n itce n a
szyji z ą b k i czo sn y k u (czosnku).

Podará i É ľ /e r á

а

M a te ry a ły etnograficzne w naszym k raju , w sk u te k w iekow ej
p ra w ie p ra c y ludzi dobrej w oli w zrosły niepospolicie. C zasby może
już zw rócić się do nich, w y z y sk a ć je w k ażd y m k ie ru n k u . S ądzę,
że p o ró w n a w c z e tra k to w a n ie n aszy ch w ierzeń, podań, pieśni i le­
g e n d d o p ro w a d ziło b y do ciek a w y ch rezu ltató w , ta k pod w z g lę­
d em języ k o w y m , ja k i ściśle etnograficznym .
J a lu d o zn aw stw em zajm uję się ty lk o p rz y g o d n ie , a p rzecież
c z y ta jąc n ied aw n o p ra c ę p. P a rc z e w sk ie g o o K a sz u b ach , w iele
z n alazłem w niej rzeczy p o d o b n y ch do n aszy ch , tu p o d k a rp a c k ic h .
O d n o si się to ta k do pieśni, w ierzeń i zw yczajów , ja k n iem n ie
i do leg en d . O to ta k a p io sn eczk a ja k :
„Tanca ryba z rekom
Zelena petraszka z pesternekom,
Cebulka sa nemodze dzeujewa,
Jak na zelena pietruszka tamować mojegła“.
p ra w ie że bez zm ian y znajduje się i u n as n a całem P o d k a rp a c iu
w G a lic y i zachoduiej, a m oże i w K ró le stw ie .

— 358 B rzm i ona ta k :
„Tańcowała ryba z rakiem
A pietruszka z pasternakiem.
Cebula sie dziwowała,
Że pietruszka z pasternakiem tańcowała.
W id z im y w ięc, że p io sn e c z k a to z u p e łn ie ta sam a, z m ałem i
o d m ian am i.
P o d o b n ie m ą się rzecz z w ierzen iem K a sz u b ó w w sm ętki,
k tó ry c h oni „ sm a n tk a m i“ nazyw ają. P a rc z e w sk i tłó m acząc z n a ­
czenie k asz u b sk ie g o s m a n t k a , nie w ied z ia ł w idocznie, że w iara
w sm ętk i i u n asz eg o lu d u istn ie je , sk o ro p o ró w n y w a „ s m a n tk a “
z o g ó ln o polskim d y ab lik iem , z a m ia st go Odnieść w p ro st do naszeg'0 s m ę t k a . A przecież i u n a s w G a licy i zachodniej często
m ożna w śró d lu d u u sły szeć p o d o b n e z d a n ia j a k : „c y cie s m e n te k
n a d a ł су c o “, albo „idź do s m e n tk a “. J e s t to n iezaw o d n ie te n sam
k a sz u b sk i s m a n t e k , ozn aczający złeg o ducha, b iesa, czy d y a b ła ,
w reszcie, ja k ch ce P a rc z e w sk i. Je d n a k o w o ż i ta w ia ra w sp ó ln a
w sm a n tk i m usi odnosić się do ty c h d a w n y c h czasów p o g ań sk ich ,
k ie d y to te d w a lu d y razem o b o k sieb ie ż y ły i w spólnie złego
d u ch a b iesem lu b sm ętk iem n az y w ały .
W ty c h też czasach w sp ó ln eg o p o ż y c ia zw o ły w an o się n a
zg ro m a d zen ia , za p o m o cą t. zw. „ k u li“, tj. za g ię teg o k ija, k tó ra
o b ch o d ziła w szy stk ich m ieszk ań có w sioła, a k a ż d y w iedział, co to
m a oznaczać, sk o ro te n zw yczaj za ch o w a ł się znow u i u n as n a
P o d k a rp a c iu , a ta k ż e i u K a sz u b ó w . P rz e ło ż o n y g m in y , m ia n o ­
w icie w ra zac h w ażn y ch , k ie d y p o trz e b a n a coś u c h w a ły całej
g-miny, p o sy ła n a w ieś ku lę, do k tó rej dzisiaj, p rz y pow szechnej
znajom ości p ism a, zazw yczaj p rz y c z e p ia k a w a łe k p a p ie ru z w y ja ­
śn ien iem p rz y c z y n y zw o łan ia, ale daw niej, k ie d y pism o nie b y ło
znanem , sam a kula, bez p ism a obch o d ziła po g o sp o d arzac h .
Z p o d a ń jed n o u d e rz y ło m ię w ielk iem p o d o b ie ń stw e m do
zn an eg o mi p o d a n ia z p o w iatu b o ch e ń sk ie g o — p o d o b ień stw em
nie ty le co do treści, ile raczej w iary cechującej o b a tę ludy,
p o d k a rp a c k i i k asz u b sk i. P o d a n ie k a sz u b sk ie je s t n astęp u ją cej
tre śc i :
„P rzy C hm ielnie b y ła p o g a ń s k a có rk a Zuzanna. Z łożyła
drzew o n a b u d o w ę k o śc io ła i zb u d o w a ła kościół. O jca p ro siła,
a b y jej p ien ięd z y p rz y s ła ł pisząc, że bu d u je z a m k . O jciec b y ł
jeszcze p o g á n ; g d y p rz y je c h a ł i zobaczył, że to kościół, d a ł ją
p rz e b ić n a d w i r z e . P rze b ili ją i w rzucili do jezio ra, w te d y
i d zw o n y p o szły za n ią w g łą b w ody. Id ą c dzw o n iły im ię jej :



-

359 -

Z uzanna. Je d e o dzw on w y d o stali n a w ierzch. N a B oże N a ro d z e ­
n ie d ziew czy n a b y ła n a d w odą i zo b aczy ła dzw ony, je d e n u c h w a c e ł a i w y c ią g n ę ła . G d y b y b y ła sc h w y c iła w ielki, to b y inne
tak ^ e w y szły za nim a było ich razem trzy. T y lk o jed en m ały
p rz y sz e d ł do g ó ry , a g d y go w zięli do t o r m a śp iew a ł zaw sze;
Z uzanna, Zuzanna, ta k , że go p rzelać m usieli. In n e dw a p o z o sta ły
się w e w odzie i w o ła ły : „m y nieszczęsne, g d y b y w ielk i w zięła,
to b y ś m y w sz y stk ie w y szły ".
W ie rz e n ie w życie dzw onów nie je s t też w y łąc zn ą W łasno­
ścią K a sz u b ó w , i u n a s n a P o d k a rp a c iu m ożna się sp o tk a ć z teg o
ro d zaju leg en d am i.
W e w si M ik luszow icach sp o tk ałem się z podaniem , w e d łu g
k tó re g o dzw on m iał się sprzeciw ić, n ad a n iu sobie niem iłego, im ie­
nia, m u siano go n azw ać Jan em . D laczego zaś dzw ony M ik la­
sze w sk ie są Jan a m i, ta k sobie lud tłóm aczy.
J a k p ié rk s y ráz k o ścio ł w ystaw ili, k az ał k siąn d z ulác w ielgi
zw ąn i p o w iesili go w e zw ąn ićy i ta k sie um ów ili, ze ja k zw ąn
bedzie zw ąn iu ł, ta k ie m u d adzą przezw isko. Zw ąn zacąn zw ąn ić
„bąm , bąm , — Jąn , J ą n “. T o jim ie nie po d o b ało sie ksiendzom
i choć zw ąn iu ł „bąm . J ą n “ dali m u n a jim ie M ikołaj. Zw ąn
sie o p ie ra ł i nie k c ia ł zw ąnić „M ikołaj, M ik o łaj“, jino wciąż w o­
ł a ł : „bąm , bąm , já je s t św ię ty J ą n “ i sk o c u ł z w ieży do R a b y “.
L u d zie go śu k a li i su k ali n a w e t z płacem , bo m yśleli ze sp ad n ie
ja k ie s ik n iescęście n a parafiję, ale nie m ogli go znałeś. J a z dop ió ro w ja k is ik cas p o tem p ła w iu ł p le b a ń sk i p a ro b e k w R a b ie
k ą n ie . K ie d y je juz opław iuł i w ym ył, k c ia ł w yjechać śniem i n a
b rz é g . A le choć p rá i je batem , k ą n ie ni m o g ły żadnym p raw em
ru s y ć z m iejsca. W ten cás ro zło ściu ł sie p aro b ek o k ru tn ie i z a ­
cąn k lą ć n a sy ćk ich złych i n a k re w (p s ia k re w )1) bo m y ślał, że
go u n i n ie k c ą z w ody puścić. T em casem to nie b y li zadni źli,
jin o zw ąn ch y c iu ł sie og o n ó w k o ń sk ic h i k ą n ie go nie m o g ły r u ­
sy ć z m ięjsca. A le juz g o ru s y ły i juz n a w e t b y ł n a w iérzk u w ody
i b y ły b y g o w y c ią g ły n a brzég , zeby b y ł p a ro b e k nie zacąn
k lą ć jino ra c y w ezw ał jim ie n ia b o sk ieg o . A le ja k jino zacąn kląć,
zaaáz sie zw ąn u rw a ł k ąn iąm iiod uogónow , z a śp iśw a ł trz y ra z y
żało śn ie „bąm , b ąm já jes św ię ty J ą n “ i p osed za w odąm . I d osed
R a b ąm do W is ły a W is łą m h e t jaze do C hełm a i tam g o dopiero
złap ali. I ja k n a si flisacy tam b yli, to go og ląd ali. T am tejsy
k sią n d z ja k sie d o w iedział, ze ten zw ąn jes z parafije m ikusoski,
J) Lud tutejszy nie powtórzy klęcia, bo i to uważa za grzech.

— B60 —
ta k zaráz p isa ł do n a sé g o księndza, ze b y se p rz y je c h a ł po z w ą n .
A le k siąn d z n ie k c ia ł, bo g á d á i ta k , zeby g-o sp ro w a d z e n ie zw ąn a
w ięcej k o sto w a ło niz zw ąn n o w y i d o ty k c á s je s t te n zw ąn jesce
w C hełm ie a u nás u láli zw ąn now y, ale juz m u nie d aw ali ink s e g o m ian a jin o św ię ty Ján , bo sie b áli, zeb y i u n sie nie rozzalu ł i nie p o sed za w o d ą m “.
J a k w ięc w idzim y, p o d a n ie to co do tre śc i o d m ien n e je s t od
k asz u b sk ie g o , ale p rzecież o b y d w a cechuje ta w sp ó ln a w iara w siłę
ja k ą ś n a d p rz y ro d z o n ą dzw onu, w ierzą w je g o życie i p ra w ie
św ięto ść.
S k ą d się ta k ie p o d a n ie w y sn u ło ? ła tw o o d g a d n ą ć co się t y ­
czy le g e n d y m ikluszow skiej. K o ś c ió ł bow iem w M ikluszow icach
s ta ł daw niej n a dość w y n io sły m w zg ó rk u tuż n ad sam ą R a b ą ,
k tó ra sw em i fa la m i w p ro st lizała, jego sto p y . M ogło się w ięc z d a ­
rzyć, że w sk u te k ja k ie g o ś p rz y p a d k u u rw a w sz y się dzw on z w ieży,
s p a d ł w p ro st po strom ej p o ch y ło ści w z g ó rk a do R a b y , . a w y p a ­
d e k ta k i m u siał u chodzić za n iezw y k ły , a ja k o ta k i lu d g o w n a j­
ro z m a itsz y sp o só b k o m en to w ał, aż go w reszcie późniejsze p o k o ­
le n ia p rz y s tro iło w w yżej o p isa n ą le g e n d ę . W ia d o m o ść zaś o C h e ł­
m nie (Culm ) p rz y n ie śli zap ew n e flisacy k tó rz y zw y k li o p o w ia d a ć
o ta k ic h rzeczach lu b w y p a d k a c h , k tó ry c h nig d y nie w idzieli.

II.

Trzy podania z powiatu bocheńskiego.
Z n aczn ą część p o w iatu b o c h e ń sk ie g o o b sze rn ie o p ra c o w a ł
w sw y m „L udzie n a d ra b s k im “ J a n Ś w ią te k . Jed n a k o w o ż je g o p o ­
d an ia, o p o w ia d a n ia i p ieśn i tę m ają w adę, że nie d o ty czą w y ­
łączn ie ziem n a d ra b s k ic h : p o d o b n e p io se n k i m ożna ta k sam o s p o ­
tk a ć n a d W is łą ja k niem niej n a d D unajcem aż do S an u . N ie i n a ­
czej m a się też rzecz z p o d an iam i. N a to m ia st te k ilk á podań, k tó re
ja podaję, są n a tu ry czysto lokalnej, o d n o sz ą się ty lk o do m ie­
szk a ń có w najbliżej sąsia d u ją c y c h z m iejscam i p rz y stro jo n e m i w le ­
g e n d o w ą szatę.
i.

W e w si B aczk o w ie w p o w iec ie b o ch e ń sk im tuż p rz y drodze
b itej, idącej z B o c h n i k u W iśle , znajduje się p o d łu żn e jeziorko,
d o k o ła o to czo n e olszam i. M iejsce to jest n ad zw y czaj p o n u re i lu-

-

861 —

dzie m ów ią, że tam „ z ły “ ') przem ieszkuje. Jezio rk o to p o ro słe
ok o ło b rz e g ó w b a g ie n n e m i roślinarni, n ig d y w zupełności nie z a ­
m arza, zaw sze po zo stają n ie p o k ry te lodem „o d p a rz e lisk a “. O g łę ­
b o k o ści je g o k rą ż ą p rzeróżne w ersye, a poniew aż w rzeczyw istości
je s t n ad zw yczaj g łęb o k ie, w ięc ludzie g ad a ją , że n a w e t dna n ie ­
m a. P o w ia d a ją , że p rzyjeżdżali m ierzyć g łęb o k o ść jezio rk a „kilo­
m e try ’j “, ale pom im o że „stu k o w a li zyrdź do z y rd z ie “ i ta k d n a
nie dostali.
D o p o n u re g o tego jeziorka, choć się znajduje tuż p rz y g o ­
ścińcu i tuż koło w si, n ik t n ig d y nie zabłąka, ch y b a ja k iś w ę ­
d ro w iec za ciek aw io n y p o n u ro śc ią m iejsca. M iejscow i zaś ludzie
u n ik ają g-о trw ożliw ie, a n aw et, ja k p o w iad a ją „g a d zin a“ 3) nie chce
się zb liży ć do teg o sied lisk a „ z łe g o “. J a k w szy stk ie p o dobne
m iejsca, ta k i n asze jezio rk o m a sw oją h isto ry ę. O p o w staniu jego
ta k m i jed en z m iejscow ych w ieśniaków o p o w iad ał:
„D áw n o juz tem u oardzo dáw no, n a tem m iejscu, kej teraz
jes stáw , b y ła w ie lg á k arcm a. S y ćk ie w esela i k rz c in y w ni sie
o d p ra w iały . N icego d o b re g o w ni nie b yło, jino w ciąż o b raza
b o sk á i zg o rsen ie. R á z o d p ra w iało się w ni w ielgie w esele, m u ­
z y k a n c i rz n y li od ucha, ludzie tańcow ali. W tem casie jech a ł
k sią n d z z P o n ie zu sem do chorég'o i choć trz y razy zw ąnił p rz ed
k arcm ą, n ik t nie u k lęk n u ł, ale dali hulali. J a d e n jin o k rz y p ek , co
g r a ł n a k rz y p c a c h w elá prog-a, u k lą k n a p ro g u i p o k ło n iu ł się
P o n iezu so w i. P o n ie zu s sie stra ś n ie uo zg n iew ał n a ta k ą uozpustę
i za k á re ta k zrobiuł, ze sie k a rc m a z a p a d ła ze sy ćk iem w eselem
i to w o cym ieniu, je sc e ksiąndz z P o n iezu sem k a rć m y nie m inuł
a ju z n a ji m iejscu b y ł stáw i jino przy sam em b rz e g u n a p ro g u
k a rć m y k lęca ł k rz y p e k z k rz y p c a m i i ze g n ał się krzyzem św ię­
tem . T a k P ą n B ó g 4) p o k a ra ł iiozpuśników , ze sy ćk ich p o tia c iu ł,
jin o je d n e g o k rz y p k a , co o d d ał cęś P oniezusow i, w y b a w iu ł od
śm ierci. L á te g o w tem staw ie nim a dna, bo k a rc m a ze sy ćk iem i
ludźm i z a p a d ła sie jaze n a sam o dno p iek ła, i láteg o w oda nie
m arz n ie n a w e t w n a tw a rs y zim ie, bo ją og ień z p ie k ła o grzyw a.
2.

W ś ró d p u szczy n iepołom skiej znajduje się o k ilk u do m k ách
osad a, n azw isk iem P o szy n a. J e s t to daw n a s ta c y a m y śliw sk a
*) Dyabeł.
ц) Geometrzy.
3) Bydło.
4) Czasem jeszcze u starszych można usłyszeć Pą,m Bóg.

— 362 —
k ró ló w polsk ich, zjeżd żający ch ta k często do N iep o ło m ic n a ło w y .
0 p o w sta n iu tej osady k rą ż y w śró d ludu n ad p u sz cza ń sk ie g o n a ­
s tę p u ją c e p o d a n ie :
„B y ło to juz b ard zo daw no, bo jesce k ró l S o b ie c k i rz ąd ziu ł
n asem k rajem , ja k m y je sc e m ieli sw oich k ró ló w po lsk ich . ,S o ­
b ie c k i p rz y je c h a ł ze sw oją b a b ą do N iep o ło m ic n a p o lo w an ie.
B a b ę u o sta w iu ł w N iep o ło m icac h n a zám ku a sám z ry c y rz a m i
p o sed polow ać. A le ledw o aw o li p rz y je c h a ł n a m iejsce, kej dzisiak jes P o s y n a , a tu p ęd z i jak isik ry c y rz n a k o n iu od N ie p o ­
ło m ic i w o ła : „N ajaśniejsy P a n ie ! w racaj do N iepołom ic, do
k ró lo w y po sy n a, co go k ró lo w a u ro d z iła .“ K ró l ja k o p ra g n u ł
sy n a, u c ie su ł sie o k ro p e c n ie i p ed ział, ze to m iejsce, n a k tó re m
ta k ą d o b rą n o w in ę u sły sał, m á sie od te g o casu n az y w ać P o s y n a
1 zaráz w ró c iu ł do k ró lo w y , a w P o s y n ie k a z a ł w y staw ić ch a łu p y
i o d tąd n az y w a sie ta w ieś P o s y n a .“
J a k w idzim y w ięc, lud b a rd zo m iste rn ie w yw iódł p o ch odzenie
n az w y P o szy n y . Je d n a k o w o ż p o d an ie to zg o ła nie m oże m ieć nic
w sp ó ln eg o z S o b ie sk im . P o s z y n a b o w iem p o w s ta ła nie za nieg o ,
ale d alek o w cześniej. Już w w. X IV . s p o ty k a m y ją w źródłach,
a szczególniej za W ła d y s ła w a Ja g ie łły . Ju ż w ty c h czasach P o ­
sz y n a b y ła s ta c y ą m yśliw ską, m ia ła w iększe znaczenie, aniżeli
później za czasów S o b ie sk ie g o , k ie d y dzikiego zw ierza już ty lk o
rzad k o m ożna b y ło sp o tk a ć w n iep o ło m sk ie j puszczy. W r. 1394
b u d u je tu n a ro z k az k ró le w sk i cieśla K ru p a p a ła c i stajn ię dla
m y śliw có w k ró la (R a c h u n e k dwmm k ró l. W ła d . Ja g . str. 63 i, zaś
w r. 1419, u listo p a d a p rz y b y w a tu 7 łu czn ik ó w k ró le w sk ic h dla
w y szu k a n ia d zikiego zw ierza, za nim i zaś zjaw ia się cała rzesza
strzelcó w , m yśliw ców i p rz e ró ż n e g o ro d zaju p siarc zy k ó w i tutaj
p rzez 9 d n i czek ają n a p rz y b y c ie k ró la Ja g ie łły , k tó ry w reszcie
zjaw ił s ią 22. lis to p a d a t. r. (R a c h . Ja g . 536J. Zaś w ro k później
znow u k ró l b u d u je tu sobie n am io t czyli o k ó ł (pro aed ificatio n e
te n to rii alias ocol). O zn aczen iu tej w io sk i w w. X V I. p o ucza nas
B ielsk i. W id z im y w ięc, że P o sz y n a to s ta c y a m y śliw sk a k rólów
p o lsk ich , lu b o w n ik ó w polow ania, zn a n ą jeszcze w w iek a ch ś re ­
d n ich w w. X IV . i X V . M yli się w ięc p o d an ie co do o soby
k ró la. A le n ic dziw nego. L u d n a d p u sz c z a ń sk i z tra d y c y i nie zna
ża d n eg o k ró la po im ien iu z w y jątk iem S o b ie sk ieg o , k tó re g o ta k ż e
„ S o b k ie m “ nazyw a. K ró l te n bow iem Czynam i sw oim i w y p a rł
z p am ięc i lu du in n y c h k ró ló w i chociaż lu d o p o w ia d a sobie
i o „k ró lu c h ło p k ó w “, to p rzecież nie zna n a w e t je g o im ienia,
ow szem cz y n y te g o o statn ieg o w p ro st p rz y p isu je „ S o b ie sk ie m u .“
W n ieg o też w lew a w szy stk o to, co zdziałali in n i k ró lo w ie, p o ­

-

363 -

cząw szy od K a zim ie rza W ie lk ie g o . N ie m niej w ięc i p o d an ie
o p o w stan iu P o sz y n y , p rz y p isa n e S ob iesk iem u , odnieść należy do
d alek o w cześniejszych czasów do w. X IV . sk o ro już w ty c h cza­
sach sp o ty k a m y się z n azw ą tej o sad y i jeżeli je s t ja k ie jądro
p ra w d y w p o d an iu o K azim ierzow ej E ste rc e i jej p rz eb y w an iu
w N iep o ło m icach , to kto wie, czy ta w iadom ość o pochodzeniu
n azw y P o sz y n y i całe to p o d an ie ludow e nie odnosi się w łaśnie
do K a z im ie rz a i je g o E sterk i. Coś bow iem p ra w d y trz e b a i le g e n ­
dzie p rzy zn ać, tem więcej zaś podanie to odnieść n ależ y ty lk o do
K a z im ie rz a , sk oro w łaśn ie w X IV . w. P o szy n ę już sp o ty k am y ,
co p ra w d a w czasach po-kazim ierzow skich, ale nig-dy przed K a ­
zim ierzem . P o n ie w aż zaś po K azim ierzu n a s tą p ił L u d w ik W ę g .,
o k tó ry m n ie w iem y, czy w ogóle b y ł k ie d y w N iepołom icach,
zaraz zaś w p o cz ątk ach p an o w a n ia Ja g ie łły sp o ty k am y się już
z n azw ą P o szy n y , łatw o te d y zrozum ieć, że p o w sta n ie P oszyny,
a zarazem i całe to p o d an ie odnosić się może ty lk o do teg o k ró la
m y śliw ca K azim ierza, k tó ry ta k często w ty c h lasach p o lo w ał,
ta k c h ę tn ie w N iep o ło m icach p rzeb y w ał.
3-

W r. 1831 w o k ta w ę B ożego C iała sp a lił się w M ikluszow icach, w si n ależącej do p o w iatu b o ch eń sk ieg o , sta ry , d re w n ia n y
kościół. O koliczności, ja k ie to w arzy szy ły tem u sp alen iu , po d aję
do publicznej w iadom ości, bo sły szałem je ty lk o z u st jednej,
b lisk o w iekow ej staru szk i, gdzieindziej, pom im o tro sk liw y c h d o ­
p y ty w a ć , ża d n y ch bliższych szczegółów nie m ogłem się dow ie­
dzieć. P o d a ję zaś to o p o w iad a n ie d lateg o , że znajdują się w niem
w ierzen ia i p rz esąd y c h a ra k te ry z u ją c e lud n a d ra b sk i i nadw iślański,
w o k rę g u pu szczy niep o ło m sk iej. J e s t ono treśc i następującej :
W ie c ó r w o k to b ę b ozygo C iała śli ludzie z ko ścio ła, a po
d ru d ze w stęp o w a li n ik tó rz y do k arćm y . W e lá k arćm y na traw n ik u
s ta ł ja k is ik n ib y w e n d ro w n y n ib y p án u b ra n y po cá rn em u i kto
jino w elà n ié g o p rzech o d ziu ł, g a d a ł : ,,Nie chodźcie do k arćm y ,
b o ja k pu d ziecie, to sta n ie sie niescęście, albo sie k a rc m a z a p a ­
dnie, abo k o śció ł sp áli.“ A le nik na to nie u w a żał i k to k ciał,
ten sed do k a rć m y , k to nie kciał, ten nie sed. M atus z Ja śk iem
(b ra c ia o pow iadającej staru szk i) śli tez kole ty c á rn y o soby a u n a
jic h p ro siła, zeb y ludzi w y p ęd zili ja k z k arćm y , bo b e d z ie n ie ­
scęście. A le u n i jin o ru sy li ram iąck am i i pośli d ali do ch a łu p y .
W c h a łu p ie nie pedzieli nic nikom u, jino se p o w iec erz ali i p o je ­
ch a li z k o ń m i razem z in k sem i jesce p a ro b k a m i n a noc, jaz na
*

-

364 -

w y z y ck ie ‘) pola. M ozę juz b y ło w elá p u n o c k a i m ieli sie p o ło ży ć
sp ać , k ie d y u zreli ja k ie sik cerw o n e d y m y w M ik u so w icach k o le
kościo ła, a je sc e nie poznali, co b y to b y ć m ogło, a tu ja k n ie
b u ch n ie ogień... i w n e te sic e k c a ły k o śció ł ze sy ćk ich stro n b y ł
o b la n y ogniem , p a lu ł sie jaze trzescało . S ta n y li ja k głupi, nie
w ied z ie li co ro b ić, су siad ać n a k o n ie i je c h a ć do o g n ia, су téz
lecieć p iech o tą . W re ś c ie u m y ślili se, ze b y je c h a ć i ra to w a ć ś w ię ­
to ści od o g n ia. A le w id ać zły jęm nie k c ia ł dać jechać, bo c h o ­
ciaż sie sp iesy li i uw ijali, to i ta k jęm b y ło ja k o sik nie sporo,
a ja k p o tem g a d a li, to ły d k i i ręce trz e p a ły sie jęm ja k w w ielgi
ch o ro b ie. N ija k ni m o g li u o sp iąć koni. J a k je w reście uospieni
i w sied li n a nie, to juz c a ły k o śc ió ł sie p a lu ł i ta k c i b y ło w id ać
ja k w b ia ły dzień. P a trz ą bez R a b ę , a tam p ęd zi ja k á s ik fu ra od
C e r e k w i2). P rz y p a trz y li sie lepi, a tu n a furze jed zie c e re k ie sk i
k siąn d z z ch ło p am i i w ieząm c o s ik , d łu g ie g o n a wozie. J a k p rz y ­
je c h a li blizy , zaráz M atus k rz y k n u ł: „lá B o g a sw ię n ty g o , a d y un i
k rzy z w ieząm , k c ą nás za b rać do sw oji parafie, bo jes ta k ie
p raw o , ze ja k sie kej k o śc ió ł spáli, to z k tó ry p arafie k to p ié rsy
p rzy w iezie k rz y z i w kopie do ziem ie w ty parafiji, kęj sie k o śció ł
pali, to ta p arafia b ed zie n a le ż a ła do je g o parafie. Jed źw a ja k
m ozew a n ą p re d z y do M ikusow ic i p ié rsy lep sy krzyz, ja k i sp o tk áw a, w y rw ie w a i w k o p iew a n a p o p rz y k księn d zu ce rek iesk iem u ,
* zeb y m y nie b y li C ere k w ian a m i.“ P o je c h a li h ałaje m 3), w y rw a li
ja k isik k rzyz p rz e d M ik u so w icam i i zaceni g o w k o p y w ać. L ed w ie
go w k o p a li tro ch ę , a tu juz jedzie k sią n d z c e re k ie s k i a chłopi
trzy m a ją k rzy z n a podorędziu. A le ja k uźreli, ze tu juz n a si krzyz
w k o p a li i sto ją p rz y nięm , w rócili sie n a z á d do C e re k wie ja k
n ie p y śn i. N as k siąn d z, ja k sie dowfiedział o tern, b y ł b a rd zo rá d
n a n a sy c h p a ro b k ó w a o k ru tn ie sie u o zg n iew ał n a k sie n d z a cerek ie s k ié g o i ja k sie sp o tk ali, to z p łace n i do n iég o g a d a ł: „T ak,
to ś ty ta k i d o b ry , to já eie m iał za b r a ta a ty ś m i w n iescę ściu
ta k k c ia ł zro b ić.“
Opowiedziała Agnieszka Przyborowska.
P y ta łe m się staru sz k i, co m y śleli ludzie o tym c z arn y m
pan u , k tó ry s ta ł p rz e d k a rc z m ą i w strz y m y w a ł ludzi od p ijań stw a.

') Wyżyce, wieś sąsiednia, odległa o 2 kilometry.
2) Najbliższa parafia Mikluszowic.
3) Galopem.

-

365 —

O d p o w ied ziała mi, że w szyscy b y li p rz ek o n an i, że to d u c h k o ­
ś c i o ł a p rz e b ra ł się za w ęd ro w n eg o i w ten sposób p o w strz y ­
m y w a ł ludzi od k arczm y, b o mu to b y ło b ard zo nie „na rę k ę “ , że
w p ro st z n ab o żeń stw a, z k o ścio ła u d ają się do ta k p a sk u d n e g o
m iejsca.
Jan Ptaśnik.

Dyabeł w pojęciu ludowem.
{Kilka zapisków z Słotwiny, pow. Zyivieckï).
D e b o ł je s ; p rz ib ié ro w selki postaci. J a k c łek — to mo no g i
k o ń s k i; abo ja k u ła n : copka, p o r tk i, zu p o n ik cérw ony, casém
co rn y ; ab o ja k s ia n d e r — jé n o n o g i mo koński. P o té m ja k o b a ­
ron, k o tk a , gęś, kóń, pies. N a k ro w ę, a n i n a g o łęm b ia; an i n a
o sła, a n i n a w ołu sie nie obraco.
1. T... co ch odziła z jajk am i i z chlebem , s ła bez p o łe d n ie
z G o d ziésk i n a n a s e 1). P okozoł sie ji w to rn ia k : m ały chłopiec,
p o rtk i cérw one, sk o k o ł po to rn ia k ja k k o t lek u tén k o . Ó na sie m u
s tra ś n ie dziw ow ała, jize sie an i g a łą z k a nie ugiéna. P otém , ja k se
sp o m n ia ła ; u c ie k a ła i dopiero jąm stra c h wziąn.
Uwaga. Gorzołke pila, casém trzi dni z porzą,ndku.
Umarła u zyda pod lawąm.
2. C... śli z m iasta, ta k w ieco rn y m casém . W y le c io ł b a ro n
z k o p c a 3), stra ś n ie w ielgi a c o rn iu tk i ; k rę n tą m w ełne m ioł b a r­
dzo — ow ce m ieli, ale jesce ta k ie g o n ig d y nie w idzieli. — R o g i
w ielg i, ale cérw o n e; a z p y sk a, to m u ozór w ielg i w isioł i ogień,
m u sie ś n ieg o su ł i becoł. T a k lecio ł i lecio ł p rz e d nim i, a óni
w iedzieli, co jes i ze g n ali go : W im ie Ojca, jidź odé m nie zły.
A ón ta k lecio ł jaz n a knizow ąm d ró g e ji do p iero sie stracił.
3. S e ł ch ło p z G odziéski po dziole. T refił sie k u niém u sia n ­
d er i p y to sie go, k a jidzie. — „D ó dom u“ . — „ A to b y ś m ie ty
m ó g zaw ieś p o d D ziélec 3) do starej k a rć m y ' (a tam k a rć m y nie

') Z są sie d n ie j w si n a pola sło tw iń sk ie.
2) K opiec g ra n ic zn y z „gliny“.
,:) S ą sie d n ią w ioska, ta k n a z w a n a od w zg ó rza (dziélecï, pod któ rem leży

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.