R_5_witort_przyczynki.pdf

Media

Part of Przyczynki kulturalne ( Przeżytki kultu wody i kamieni) / Lud 1899, t. 5

extracted text
— 204 —
jej w sp ó łk laso w c y i w sp ó łk laso w n icz k i w chodzą w p o w in o w a ctw o
z jej m ężem ; od te g o k la so w e g o p o w in o w a c tw a do p o k re w ie ń ­
stw a k ro k ty lk o . Z robiono go. A u to r m ów i tu k ilk a słów o ta k
zw an em m a łż e ń stw ie k rz y żo w em dozw alającem n a sto su n k i ślu b n e
p o m ięd zy s io s trą cio teczn ą a jej b ra te m w ujecznym czyli m iędzy
t. z. k u zy n am i p lem ien n y m i. T a k ie m a łż e ń stw a a u to r zn a la zł u 2 1
lu d ó w z 3 5 0 . U w aża on je za sk u te k n ajp ro stszej fo rm y eg-zogam ii,
k tó rą n azy w a d w o istą. W e d le n ieg o w y p rz e d z a o n a w szelk ie
in n e fo rm y eg‘zo g am iczn e; p o łączo n e z p o d ziała m i n a w ięcej k las
niż dw ie. T y lo r m niem a, że „ro zb ió r te g o z a g a d n ie n ia , za pom ocą
m eto d y s ta ty s ty c z n e j, u m a c n ia p o g ląd , usuw ając p o trz e b ę in n e g o
dow odu, że form ę p o d w ó jn ą eg zo g am ii m ożem y u w ażać za p ie r ­
w o tn ą “. T y le a u to r — i słusznie!
Ja n Witort.

PRZYCZYNKI KULTURALNE
(Przeżytki kultu wody i kamieni).

Ś ró d lu d u lite w sk ie g o istn ie ją d o tą d liczne a n ie z a ta rte śla d y
d aw n ie jsz y ch w ierzeń re lig ijn y c h ; p rz e ż y tk i ich s p o ty k a m y na
k ażd y m k ro k u , n ie ty lk o w śród p rz d sta w ic ie li k la s niższy ch lub
śre d n ic h , ale n a w e t — p rz e d sta w ic ie li i p rz e d sta w ic ie le k ziem iańs tw a i n ib y to k la s o św ieco n y ch , zw łaszcza w śród k o b iet. D o tą d
k sięża k a to lic c y z a m b o n często w y rz u c a ją lu d o w i w ia rę w czary,
g u s ła , z a b o b o n y zn ach o ró w cudow nych, d y a b ła itd., ale w ierzen ia
te ja k trw a ły ta k trw a ją i d o tąd . L u d lite w sk i p o zb a w io n y w a ­
ru n k ó w rozw oju k u ltu ra ln e g o ,, p o z o sta ł na niższym szczeblu ro z ­
w ojow ym , zach o w u jąc ta k ie p rz eży tk i, k tó re w całej E u ro p ie ch y b a
sp o ty k a ją się ty lk o n a Żm udzi lub w g łu c h y c h z a k ą tk a c h g ó r­
skich.
C hcę tu sk re ślić słó w p a rę o p rz e ż y tk a c h k u ltu w ody i k a ­
m ie n i, p rz e ż y tk a c h s p o ty k a n y c h w p o w iec ie P o n ie w iesk im (d a ­
w niej U p ick im w b. w ojew ództw ie T ro c k im ); pierw szy w a ru n k u je
się g e o g n o z y ą p ó łn o cn ej części p o w iatu . C ały p o w ia t, oprócz
trz e c h p o łu d n io w y ch g m in , n a le ż ą c y c h do fo rm a c y i sy lu ry jsk iej,
p rz e d s ta w ia p o k ła d y stanow czo n ależ ące do fo rm a c y i dew o ń sk iej ;

— 205 —
w śró d n ich leżą p o tężn e p o k ła d y g ip su szero k ie n a 7 — 8 k ilo m e ­
trów , a d łu g ie 3 2 — 3 3 kim .. Z aczynają się one p rz y m iasteczk u
P o m p ia n y i c ią g n ą w zdłuż rzek i Ł aw en y aż do m iastecz k a B aldonie, leżąceg o już w K u rla n d y i. W o d a g ru n to w a pow oli p rz e ­
s ią k a te w a rstw y g ip so w e, w y p łu k u je je i w y tw a rza p o w o li sporo
ja sk iń i k o ry ta rz y p o d z ie m n y c h , co w yw ołuje n iek ied y u suw anie
się g ru n tó w , n ie k ie d y zaś p o w stan ie przepaści, ja k b y k ra te ró w ,
n a p e łn io n y c h w odą. N iek ied y p rzezro czy sto ść w ody dozw ala w i­
dzieć ca łe o d łam y sk a ł g ip so w y ch i zw ały k am ien n e. W tej całej
o k o licy t. j. o k o licy B i r ż , p ó łn o cn ej części p o w iatu k rą ż y m asa
p o d a ń i leg-end o z a p a d ły c h pod ziem ię chatach, p o d różnych, b y ­
dle i t. d. L u d też św ięcie w ierzy, że od w si M o n teg alisze k do
B irż w zdłuż d ro g i istn ieje olbrzym i k o ry ta rz podziem ny, p o d p ie ­
ra n y ja k b y ark a d a m i, k o lu m n am i gipsow em i.
P rz y ta c z a m tu p a rę w zorków p o d ań m iejscow ych, p o łą c z o ­
n y c h z za p a d a n ie m się g ru n tó w ; czerpię je z m onografii hr. E u s ta ­
ch eg o T y szk iew ic za p. t. „B irże“, P e te rs b u rg 1 8 6 9 , str. 1 5 9 — 1 6 0 ,
lu b o je sam n ieraz słyszałem . „ T a k np. G a sp a d y n ia, g-ospodyni,
n az y w a się zap ad lin a z k ra te re m , n a k tó ry m , ja k p o d a n ie m iej­
scow e n ie sie , s ta ć m iała obora. P o d cza s g d y w niej g 'o sp o d y n i
k ro w y doiła, ¡зекіу sk lep ien ia podziem ne, a obora, k ro w y i g o s p o ­
d y n i p o szły razem n a dno w ód podziem nych; stą d to m iejsce przez
lu d g o sp o d y n ią nazw ane, do tąd tę nazw ę zachow ało. M usiało
zajść tutaj zd arzen ie jak ie ś p o d o b n e tem u, k tó re lu d opow iada, a lb o ­
w iem w dzień p o g o d n y w p rzeźroczystej wodzie, stan o w iącej dno
k ra te ru , a k tó re j z g ięb ić n iep o d o b n a, pom iędzy dw om a u rw isk a m i
s k a ł od p o ła m a n e g o sk le p ie n ia do strzed z m ożna dzisiaj jeszcze
u szak d re w n ian y , u k tó re g o w w yższej części k ru k i żelazne w i­
dzieć się dają, od zapadającej do ś ro d k a b u d o w y , jak iem ś zdarze­
niem n a c z ąstk ach p o ła m a n e g o sk lep ien ia, w sw ojej podziem nej
podróży, u szak te n z a trz y m a ł się i d o tąd n a n ich w sp a rty s to i“ .. .
„ In n a za p ad lin a rów nie o b sze rn a i g łęb o k a, n azy w a się K a re ta ,
od t e g o , iź ja k o b y ja c y ś pod ró żn i ja d ą c y k a re tą , w n ią w padli.
In n a znow u zow ie się Z am k o w ą , Z am kinie, od tego, iż ja d ą c y
ślu sarz n a targ- do B irż z zam kam i, w nią w p a d ł itp “ . ..
A le najw ażniejszą z a p a d lin ą je s t D ziu ra Ś w ięta. T a za p ad lin a
daw niej w y g lą d a ła in acz ej: jeszcze w r. 1 8 5 7 is tn ia ły k o ry ta rz e
p o d z ie m n e , ja k b y ja sk in ie d łu g ie, po k tó ry c h p ły n ę ła w oda.
W e d le p o d ań D z iu ra Ś w ięta łą c z y ła się podziem nym k o ry ta rz e m
z jeziorem B irżąń sk iem , albow iem k a c z k a w puszczona do ja s k in i,
w y p ły n ę ła n a jezio rze w spom nianem .
W ś ró d k ry sz ta lic zn y ch

— 206 —
w a rstw g ip su n iew ą p liw ie is tn ia ły ja s k in ie i p ie c z a ry , k tó re d łu g i
czas słu ży ły za m iejsce u k ry c ia z b ieg ó w i złodziejów . P ró b o w a ł
je b a d a ć w r. 1 8 5 7 D r. L udkiew icz, ja k św iad czy hr. E u sta c h y
T y szk iew ic z, str. 1 5 8 — 1 5 9 , ale b a d a n ia b y ły b a rd z o p o w ierzch o ­
w n e i n ie d o p ro w a d ziły do ża d n y ch re z u lta tó w stan o w c zy ch .
Z tej z a p a d lin y w y p ły w a źró d ło , k tó re g o w oda je s t b a rd z o
czy sta i zim na, a z a w iera n ie ja k ie dom ieszki soli m in e ra ln y c h ;
ch em icznie jej nie b ad a n o . L u d uznaje ją je d n a k za cu d o w n ą, leczy
o n a p rz ew aż n ie c h o ro b y oczne, g o ściec i inne c ie rp ie n ia , z w ła ­
szcza sk ó rn e . W ia ra w cud o w n o ść tej w ody żyje d o tą d śró d ludu,
s tą d p o ch o d zi i sam a n azw a tej za p ad lin y . Ź ródło n a z y w a się
Ś w iętem . D o dziś d n ia sch o d zą się doń chorzy, b y u m y ć się lub
z a b ra ć z so b ą n ieco w o d y do p icia czy też do o k ład ó w . L u d tłó m aczy tę siłę leczn iczą, w k tó rą w ierzy św ięcie, o b e c n o śc ią ja k ie ­
g o ś d o b re g o d u ch a czy też b o ż k a z d aw n eg o O lim pu lite w sk ieg o .
N azw ę je g o ju ż zapom niano, ale d o tą d p ra w ie sk ła d a n o m u o fiary,
p o zo staw ia jąc je n a b rz eg u , albo rz u cając w w odę np. m o n ety .
O fiary te daw niej s k ła d a ły się z p łó tn a , p o k a rm ó w i w ogóle rzeczy
u ż y tk o w y c h , p o tem zaś w arto ść ich po w o li o b n iż y ła s ię , ta k że
dziś s k ła d a ją w ofierze k a w a łk i p e rk a lu , o b w a rz a n k i czasam i itd.
M ó w ią, że p rz e d d aw nem i la ty ofiary te b y ły znaczne, g in ę ły
o n e , b o sąsied n i m ieszk a ń cy z a b ie ra li je , w źró d le zaś n a d n ie /
ja k w ieść n ie s ie , le ż a ła c ie n iu tk a s ia tk a . . . . do z b ie ra n ia m onet,
rz u c a n y c h w ofierze. D ziś — to już za n ik ło n iem al zu p e łn ie . D z iu ra
Ś w ię ta leży n a p o la c h wsi M o n te g a lis z k i, o d le g ły c h n iem al o 7
k im . od B i r ż , d aw n ej re z y d e n c y i k s ią ż ą t R ad z iw iłłó w , dziś hr.
T y szk iew iczó w , o rd y n a tó w m iejscow ych.
Istn ie je śró d lu d u p o d an ie, p rz e ż y te k k u ltu k am ien i. Na p o ­
lach w si N a ru szele leży duży kam ień, fo rm y dziw acznej, z d a le k a
n ib y p rz y p o m in a ją cej tu łó w k o b ie c y . Otóż ów k a m ie ń w ed le lu d u
m a siłę n ada.w ania p ło d n o ści m ężatk o m b e z p ło d n y m , k tó re u d a ­
w a ły się doń z d a ra m i i p ro śb am i. D a ry sk ła d a n o n a k am ien iu ;
z n ik a ły one, bo je z a b ie ra ł d u ch dobrej b o g in i, m ieszk a ją cy tu taj
W e d le p o d a ń lu d u s ta ła tam n ie g d y ś św ią ty n ia b o g in i m iłości,
k tó rą mi op o w iadający człow iek p iśm ie n n y i nieco o cz y ta n y , n a ­
zw ał Mildą. S ły szałem , iż w p o w ia ta c h in n y c h znajdują sie k a m ie ­
nie, czczone p rzez lu d z p o w o d u p o d a ń p rz y w iąza n y ch do nich.
Jan Witort,

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.