R_5_schnaider_z karju_4.pdf

Media

Part of Z kraju Hucułów, cz. 1-4 / Lud 1899, t. 5

extracted text
— 386 m ają p o lsk ie ro ty , re szta ty lk o n iem ieckie, lu b in :e- n iem ieck ie
d o k u m e n ta i n o ta tk i.
O to k ró tk i opis z a b y tk ó w g w a ry sło w iń sk o - k aszubskiej
k tó re d o tąd o d naleziono, ale m oże b y ć że jeszcze inne się zn aj­
dują. O jed n y m ta k im z a b y tk u d onosi też już L o ren tz, są to kaszu b sk o -p o lsk ie zapiski, w k sięd ze kościelnej w C ecenow ie, o k tó ­
ry c h p o d a p ra w d o p o d o b n ie w k ró tc e bliższe szczegóły.

Ж 1* 1*M J 11 i l

n e ЇІ І О w

(Ciąg dalszy *).

Obrzędy rodzinne.
Chrzest.
U rodzone dziecko niosą do chrztu czem rychlej po narodzeniu,
aby nie umarło niechrzczone (bez chresta). Zm arłe bowiem dziecię
niechrzczone zwą „hłuchij an h eł“ . Również dzieci, które zm arły nie
ssąc jeszcze, tak nazyw ają.
Dotychczas chrzciła zw yczajnie wpierw z wody baba, będąca
przy położnicy (moszie), nadając imię dziecięciu, a ksiądz, chrzcząc
je następnie, daw ał to samo imię. Obecnie miał ksiądz zakazać chrztu
dzieci przez babę, i chrzcząc, sam imię dziecięciu w ybiera. Dzieciom
niepraw ego łoża daje ksiądz im iona odmienne, ja k : Rodian, F ena,
S eńka i t. p.
Po powrocie z cerkwi, kum owie i goście schodzą się na tra k ta ­
m ent, a pijąc wódkę, w rzucają pieniądze do kieliszka na pow ijacze
dla dziecka. Pijący w rzuca pewną sumę, nalew a wódki i pije do d ru ­
giego, zostaw iając pieniądze w kieliszku. D rugi dorzuca od siebie
pew ną ilość pieniędzy, nalew a wódki i pije do trzeciego, a następni
czynią tak samo. O statni zaś nalew a wódki i podaje kieliszek poło­
żnicy, k tó ra wypiwszy, zabiera pieniądze.
Kumowie dają po chrzcie dziecięciu podarki, zazw yczaj jag n ięta
lub cielęta, także pieniądze, sukno, płótno i t. p. Lub też dopiero,
gdy pochrześnik („filyn“) dorośnie, sam obiecane podarki od chrzest­
nych rodziców odbiera.
*) Zob. L ud V, str. 207.

— 337 —
Po pewnym czasie idzie położnica do wywodu. Zasługuje tu na
uwagę, że kobieta zam ężna płaci za wywód 10 ct., gdy p o k ry tia
1 złr. 20 ct.
B ogatsi płacą za chrzest z ceremoniami i urządzają w domu za­
baw ę z muzyką.

Wesele.
„łeg iń “ upatrzy sobie dziewczynę w cerkwi, lub w karczm ie,
posyła starszego gospodarza, , .sta ro stę“ do niej , po słowo“ .
Przychodzi tedy starosta i pyta rodziców temi słow y: „czy wyby
m ały ochotu daty diw ku za toho a toho łeginie“ . Ojciec odpowiada
na to : „my ne widpowidajemo łeginewy, ne znaty, jak d’iw ka skaże“ ,
py ta następnie staro sta dziewczynę, k tóra mówi: „ ja łeginewy hanu
ne dam “ , co znaczy, że się zgadza. W raca więc staro sta do łeginia,
i pow tarza mu otrzym aną odpowiedź.
W tydzień, najdalej we dwa przychodzi „sw aď k a“ . Legiń bie­
rze sobie dwu lub trzech starostów , litrę lub dwie wódki i idą razem
do dziewczyny. Przyszedłszy, łegiń sam pyta dziew czynę, „czy choczesz d’iwko ity za mene, dajżesz teper meni słowo“ . Po otrzymanem
słowie raczą się dopiero wódką.
Z aręczyny n astępują za tydzień, dwa, a najdalej za miesiąc,
W ówczas bierze
chłopiec znowu starostów i wódkę ze sobą, sp ra ­
szając też rodzinę i sąsiadów . Przyszedłszy1-, pyta znowu dziewczynę,
czy daje mu słowo, czy może się zozmyśliła — co rzadko bywa, —
a starosta bierze od nich pierścionki (mosiężne) i zamieniwszy je,
w kłada narzeczonym na palce. Po tej ceremonii narzeczeni podają
sobie ręce, a staro sta w prow adza ich za stół, gdzie zasiadają też
goście i rodzina do jadła, przez narzeczoną przygotow anego.
Na zaręczynach układają się, kiedy dać m ają na zapowiedzi,
i kiedy odbyć się ma wesele. Przed zapowiedziam i idą narzeczeni
w raz z rodzicam i swymi i starostam i „do protokołu“ do księdza. Ten
zapisuje, jak i ma m ajątek młody, a jaki młoda, czy on przystaje do
niej, czy też bierze ją do siebie, i wtedy płaci młody za ślub, a m łoda
za zapowiedzie.
Po trzeciej zapowiedzi, w poniedziałek lub czwartek zazwyczaj,
n astęp u ją „zaw odyny“. Bano idzie młoda z družkami, a młody z druż­
bami — każde z osobna — po błogosławieństwo do księdza. Młodego
ubierają „sw achy“ t. j. kobiety, które na weselu śpiewać m ają, we
w ianek z barw inku, pozłótką złocony. Wijąc w ianek, śpiew ają :

/ v

— 338 I.
Oj leżiet berwy berwinkowii,
Oj błahosłowy Boże, taj Ty Bożaja Maty,
Wstupaj nam do chaty,
Winoczok zaczynaty ;
BiJymy palczykamy,
Szowkowymy nytoczkamy.
II.

Otoż tota porcijoczka
Maleńka, maleńka.
Jaka z neji horiwoczka
Duże solodeńka.
Koby wy nam gazdy najszly
Porcii bilszoi,
To myby wam zaspiwały
Piśni ne takoji.
III.
(Gdy ukończy pleść wianek i zakładają, młodemu na k ry sanię):
Oj nasz molodeńkij, wesełeńkij,
Ta jak u tij dubrowońei jawir zełeneńkij.
Oj nasza mełodeńka, taka weseleńka,
Ta jak u tij Ozarnohori woda studeneńka.
Oj dajżesz mnia moja mamko,
Za kobo ja choczu,
Choť mni bude sim raz byty,
Do tebe ne skoczu.
Ta dala mnie moja mamka
Za kohom chetila,
Zaszumila nahajeczka
Koło moho tila.
Bratczyk biżyt boronyty,
Sama ho chotila.
Ne jdy synu boronyty
Sama ho chotila
Т ак sarao ubierają swachy młodą. Z aplatają jej w kosę ,,motalkie“ t. j. włóczkę czerwoną, potem przep latają w poprzek w tak
zwane drabinki takąż sam ą włóczką w raz z „puw yciem y“ t. j. mo­
siężnymi guzikam i, których ma być 120. K osą wraz z tem „płetiniem l<
ow ijają głowę w około. Poniżej „płetinia" obw iązują „ogalonem “
t. j. szychem złotym, a na to dopiero zakładają złocony w ianek
z barw inku. Plotąc w ianek śpiew ają:

— 339 —
I.
Oj anheły wodu nosiet
Ridnu matieńka prosiet.
Wstupaj matieńko d’nam do stołu,
Daj nam ihołku i doszozeczku szowku,
Taj czotyry zuboczki czesnyczku,
Taj pozlitoczki na try winoezki,
Abysmo winoezki złotyły,
Abysmo molodu wiprawieły.
Oj my robotu zrobyły,
A horiwkismy szcze ne pyły.
Oj nam kazała synyci,
Szczo horiwki berbenyci.
Ii.

Oj zapriehaj koni w szłyji,
A kobyłu w licy,
Ta memo sy ot dywyty,
Jak to bude biczy.
III.
(Po uwiciu wianka) :
Oj wstańmo swaszki, pidwedimo sie,
Zdojmim szapoczki, pokłonimo sie,
Napered Bohu, taj semu stołu,
Gospodarewy, gospodynoczci,
Taj kucharońei, taj uwarońci,
Za ebliba postawlinie,
Za soły posolinie,
Taj za paniu mołodoju.
Śpiew ają też wiele innych piosnek.
T ak sarno zupełnie ubiorają drużbów i d ru ż k i, a młodego i m łodą
w ten dzień po tem tylko odróżnić można od drużbów, że idą z tyłu.
Po otrzym anem błogosław ieństw ie idą prosić na wesele. Młody
osobno, a m łoda z osobna, Przyszedłszy do sąsiada, drużba temi mówi
słowy : „p ro sy t was mołodyj, mołoda i ich starszyna, abyste buły
łaskaw i p ry chodyty na w esile“ . Całuje następnie wszystkich obecnyh
po kolei, a młody mówi : „prosyw tato i mam a i ja was proszu, aby­
ste buły łaskaw i prychodyty na w esile“, i podobnie ja k drużba w szyst­
kich całuje.
T ak chodzą cały dzień od chaty do chaty. W wieczór sprasza
m łody do swej, m łoda zaś do swej chaty gości, gra m uzyka, tańczą
i śpiew ają. Swachy szyją w ianuszki z listków barw inku, po trzy dla
młodego i młodej. We środku wianka^ ца czoło przychodzącego, przy­

— 340 —
w iązaną je st w łóczką m oneta (złoty albo korona). Dwa boczne wianki,
które przychodzą nad skronie, zwą się „kosyci“ ; są one również z list­
ków barw inku uszyte i pozłocone, je d n a k bez monety. W ianuszki te
przyw iązyw ane byw ają młodej do kosy, młodemu zaś do krysani.
Po w ieczerzy u b ierają nimi młodych, zdejm ując stare, którym i
stroją drużbów i drużki, w iankam i zaś drużbów innych łeginiów
i dziewczęta. T ak ubrani pozostają przez całe wesele. B aw ią się,
przez całe wesele. B aw ią się, tańczą, śpiew ają przez całą noc, a mu­
zyka przygryw a.
Bano młodego ubierają do ślubu, m yją go, czeszą, nie śmie je ­
dnak pn patrzeć do zw ierciadła. U branego w iodą do cerkwi. T ak
samo u b ierają i prow adzą m łodą. Idąc do cerkwi, niosą młodzi każde
swój „ p rap ir“ t. j. bochenek chleba, na tem bułka z za tk n ię tą g a ­
łązką sosnow ą i dzwonkiem. G ałązka ubrana je st w ełną czerwoną
barwinkiem i pozłotką. Po drodze śpiew ają:
I.
Oj zołote pirieczko st’iny hue,
Oj naszie mołodeńka pokliu bie,
Nieńkowy, matinońci diakuje.
Oj łeżiet berwy berwiukowiji,
Oj błahosłowyż Boże,
Taj wsi światiji,
Taj nieńku, mamko
Na szczaOywu dorohu.
Oj cienko mowyt,
Taj mamka mowyt:
Naj tia Boh błahosłowyt.
II.
Oj cu koniu pido mnoju,
Ozotyry do cugu.
Buwaj łubko zdoroweńkij,
Po jidu do ślubu.
Buwaj łubko zdoroweńkij,
J a sy wiriżieju,
Biłe łyczko, syni oczka
Na Boba łyszieju.
Dopiero w cerkwi n a progu, łączy ksiądz młodych.
P rzed cerkwią stojąc, śp iew ają:
Jidut bojary,
Jak i żowniary.
Wstawaj papońku z łóżka,

— 841 —
Wtwory świtlyciu,
Wtwory świtłyciu,
Zroby z ďiwki mołodyciu.
W yszedłszy od ślubu, młody śpiew a:
Hadawjem sie ożenyty,
Iladaw żinku maty,
Każut lude, zyma bude,
Niczym zymowaty.
Oj pijdu ja w połonynku,
Ta nakoszu sina,
Aby moja gospodyni
Czerez zymu jila.
Gdy kniaź żonę bierze do siebie, idzie wprzód ona do swej
chaty na trak tam en t, on zaś zostaje w karczm ie. Dopiero po tra k ta ­
m encie przychodzi do niej młody i staje przed chatą ze starostam i,
którzy śp ie w a ją :
Oj swaty, swaty,
Pustit do chaty,
Ne dajte nam stojatý.
Dawajte hroszi,
Koni choroszi,
Sim par woliwjarmafych,
Baj żinku z chaty,
To choczemo jichaty.
Swachy młodej odśpiew ują:
Oj ne pyj zietiu pywo,
Bo w tym pywi je dywo.
Sim źinok izdojeno,
Tebe zietiu napojeno.
Młoda siedzi z drużbą i swym starostą za stołem, i kiedy sta­
rostow ie młodego przychodzą ją kupować, podpiera się rękom a i p a­
trzy przez kołacz. Starości młodego tupiąc nogami (cupkajuczy),
w chodzą do chaty i targ u ją się ze starostam i młodej. Ci staw iają za
nią cenę od 50 do 1000 z ł r , tam ci d ają 2 łub 4 centy. Z aglądają
młodej w oczy, w zęby, szukając błędów, tak jak b y kupow ali jałów kę.
Nie mogąc się zgodzić, w racają tupiąc nogami, do młodego przed
chatę. T ak wchodzą trzy razy, wprowadzając za trzecim razem mło­
dego, k tó ry 1 lub 2 złr. w kłada w pszenicę, na stole stojącą w ta ­
lerzu. S taro sta młodego szuka pieniędzy w . pszenicy, a znalazłszy,

— 342 pokazuje młodej, ile dał za nią, młody zaś tupiąc, obchodzi żonę trzy
razy w około i siada koło niej. W tedy starosta młodej dziękuje za
dotychczasowe swe obowiązki i oddala się od niej, a teraz siada
koło nich. starosta młodego. N astępuje traktam ent, a po nim w y p ro ­
w adza staro sta m łodych z za stołu, obwodzi trzy razy w okołe
i do taúca prow adzi. Tańczą i baw ią się do wieczora.
W ieczór n astępują j,zaw odyny“. W iodą m łodą do chaty m ło­
dego, a sw achy zdejm ują w kom orze w ianki jej z głowy, w kładając
k ry san ię młodego, w której przez całą noc pozostaje. Rano dopiero
sad zają m łodą na ław kę, n ak ry tą kocem, pod k tórą stoi konew ka
z wodą. Je d n ą kosę rozplata młody, a drugą jej m atka N astępnie
młody idzie ubrać się — gdyż przy tańcu był lekko odziany —
ř przynosi chustkę, którą zarzuca na głowę swej żonie. Żona dwa
razy tę chustkę odrzuca, jakoby nie chciała być m ężatką, m łody zaś
podnosi i w kłada jej na głowę. Za trzecim dopiero razom , gdy żona
chustkę p rzy jęła, zap latają ją sw achy lub m atka we dwie kosy i za­
w ijają chustką, śpiew ając ?
Rurkowana .dorożeezka do Lwowa,
Obsadżena wynohradom do okolą.
Oj naszie mołodeńka polała,
Taj polała, taj polała, zasnuła;
Pryjszow jeji ridnyj nieńko,
Ne wczuła.
Połowby ja wynohradczyk — ne wmłju,
Korniewby ja swoju doniu — ne śmiju.
Tak samo śpiew a m atka, a potem dopiero m łody:
Rurkowana dorożeezka do Lwowa,
Obsadżena wynohradom do wkoła.
Oj naszie mołodeńka polała,
Taj połała, taj polała, zasnuła;
Pryjszow jeji mołodeńkij,Uczuła
Poło ty by wynohradec, — bo wmija,
Kornietyby mołodeńko — bo śmija.
N astępnie śpiew ają sw achy:
Zaszumiła dubrowoczka,
Jak rozwywała sia;
Zapłakała diwczynoczka,
Jak widdała sia. -—
Zapłakała diwczynoczka,
Taj zaholosyla,

— 343 Ba dež toti uplitoczki,
Szczo ja ich nosyła. —
Ba deź toti uplitoczki,
Taj bili kosyci, —
Wczeram buła diwczynoczka,
Nyni mołodyci. —
Oj ne szumy dubrowoczko,
Taj ne rozwywaj sia, —
Ńe płacz, ne płacz diwczynoczko,
Taj ne widdawijsia. —
D zieje się to w kom orze. Potem młody idzie do izby, siada za
stół, i gdy w prow adzają z m uzyką żonę, patrzy na nią przez kołacz,
jej swacby zaś śp iew ają:
Oj w lisku, w lisku, wedu newistku.
Wtwory mamko komoru, oj wtwory maitoezko komoru,
Ta zasteły liźnykamy dorohu:
M atka m łodego odpow iada:
A rozhadaj newistoczko sydiaczy na ławci,
Abyś widtak ne płakała w mojej porochniawci.
A rozhadaj, ta rozdumaj, szczo majesz robyty,
Abyś widtak ne płakała, jak ja budu byty. —
Młoda, tupiąc nogam i, obchodzi trzy razy w około młodego
i siada przy nim. N astępuje znowu traktam ent, jeden zaś drużba
z leginiem idą z m uzyką prosić na „propij * t.j. spraszać gości, k tó ­
rzy się porozchodzili, lub których wcale na weselu nie było. P rz y ­
szedłszy drużba pod okno do gospodarza, śpiew a tupiąc nogam i:
Oj cupa, cupa,
Tut hroszi kupa.
Ne mnoho toho,
Łysz piw zołotoho,
Jak dajete bili,
Żdemo do nedili ;
Dajete czerwoni,
Dajte w obi żmeni. —
„D aj Boże dobryj den“ (pow tarza trzy razy). Wchodzi następnie
do chaty i p ro si: „P rosyt was pan mołodyj i m ołoda i wsia starszyna, byste buły łaskaw i prychodyty na propij“. Proszeni w rzucają
pieniądze w skrzypce, które zabierają muzykanci.
O bszedłszy tak sąsiadów, w racają do młodych.

— 344 —
W ieczorem odbywa się ,,propij“. Młodzi siadają za stół obok
siebie i goście po starszyźnie, staro sta zaś powstając, mówi : „proszu
w as panow y hosti na propij, sych mołodyeh spomoczy na g azď iw stw o “
W tedy w rzucają goście pieniądze w m iskę z pszenicą, za co k aż d y
dostaje kieliszek wódki, lub szklankę piwa, a na przekąskę kaw ałek
prapora. Inni obiecują cielęta, owce, ubranie i t. р., co po w eselu
przynoszą. Sw achy śpiew ają:
Ta badajte swaczeńki, badajte,
Ta mołodych na gazdiwstwo składaje.
Po „propoju“ baw ią się jeszcze — w reszcie rozchodzą do domu.
Na odchodnem śpiew ają starostom :
O starosty, starosty,
Ne daj lisa zarosty,
Bo jak lisok zariste,
To mu rady ne daste. —
drużbom :
Oj drużba, każe drużba,
Hirka twoja służba ;
Dały jemu mysku borszczu,
Taj to zjiła pużła.
kucharce :
Kucharka sie zamysłyła,
A starosta wpyw sie,
Ta tot gazda neszczasływyj,
Szczo na nych spustyw sie.
i t. p.
Gdy młody przystaje do żony, to znaczy, że będzie m ieszkał
w jej chacie, cała ta zabaw a poślubna odbyw a się w domu młodej.
W esele huculskie trw a zwykle cały tydzień.
N adm ienię tu jeszcze, że podczas w esela, tak goście, ja k m ło­
dzi, na p iek tar i p ętak ubierają „guglę“ t. j. narzutkę ze sukna bia­
łego, k tó rą zarzuciw szy na ram iona, pod szyją zw iązują. N arzutkę
tę u b ierają tylko podczas większych uroczystości.

Pogrzeb.
K iedy um rze zam ożniejszy z gospodarzy, nie zajm uje rodzina
trzech lub czterech grających na „ tre li“ (fujarce), którzy przez całą

-

845 -

noc grają. Drugiej nocy najm ują 1 lub 2 „trom bity“ i „p sa ity r“ —
a trzeciej kilka płaczek, by za nieboszczykiem płakały.
Gdy ciało w kładają do trum ny, g rają na fujarkach i trem bitach,
a płaczki zawodzą.
„Kiedy ciało wyniosą z chaty, zatrzym ują się w podwórzu,
a ksiądz ma mowę *), tyczącą się życia nieboszczyka. Po skończonej
mowie następuje „proszczie" — ksiądz zapytuje trzy razy : „proszczeje te jem u“ , a lud odpowiada „proszczie jem o“. Na cm entarz ksiądz
jedzie konno, tru p a niosą, lub wiozą, sańmi w woły zaprzężonem i
ta k w zimie, ja k w lecie, gdy do wsi daleko, a po drodze często
robią „oprow ody“ t. j. przystanki, podczas których ksiądz czyta
ew angielię na głowach rodziny, trem bity grają, płaczki zaś płaczą.
Trum na p rzy k ry ta je st kocem, którego piękność i dobroć zależną być
w inna od zamożności zm arłego, a który, wedle ugody, ksiądz po po­
grzebie zabiera. Biedniejsi zam iast koca, nakryw ają trum nę suknem
lub płótnem , nie najm ują trem bit, fujarek, ani płaczek, łub też
w m niejszej ilości.
Na cm entarzu w ygłasza też ksiądz mowę, a następnie „pró­
szcie“ *).
Na grobie rozdają wódkę, chleb i pierogi, przyniesione z domu
zm arłego, a po pogrzebie zaprasza rodzina uczestników obrzędu na
obiad.
Tego dnia wieczór staw iają w oknie domu żałoby mleko i chleb,
kołacz albo bułkę, zostaw iając przez noc całą, aby „dusza“ m iała co
jeść, gdy przyjdzie. Gdy mleko się zsiądzie, tw ierdzą, źe dusza je
piła. Jadło to dają dnia następnego „za prostybik“ (jałmużnę), i to,
gdy um arła baba, dają babie, gdy chłop, chłopu, gdy dziewczyna,
dziew czynie, a gdy um arł chłopiec, d ają chłopca.
Trzeciego dnia po pogrzebie daje rodzina zm arłego obiad, ,,trety n y “ zwany, na k tó ry gości zaprasza. Piecze też wówczas, lub k u ­
puje kołacze, składając po trzy, jeden na drugim tak, źe dwa u dołu
są większe, trzeci zaś wierzchni mały, i na tym staw iają świecę.
Kołacze takie, „m yskie“ zwane, rozdają „za prostybih“.
W reszcie w rocznicę śmierci urządza znowu rodzina zmarłego
o b ia d , mówiąc, że w tedy „w iddaje rik “.
J ó ze f Schnaider.
* ) Mowę i „proszczie“ w ygłasza ksiądz tylko wtedy, gdy rodzina zm arłego
za nie zapłaci.

V

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.