R_5_witort_ze stepów_2.pdf

Media

Part of Ze stepów Azyi środkowej (szkic etnograficzny ), cz.1-2/ Lud 1899, t. 5

extracted text
.dr

У ¿í П П О

ZE SIEPÓW ÂZÏI ŚRODKOWEJ ')
(S z k ic e tn o g ra fic z n y ).
(Dokończenie).

I.
W sw y m rozw oju dziejow ym p ra w o przechodziło szczeble
rozmaite, za n im w y różn iczk ow ało się z o b rę b u n ak a zó w religijnom oralnych, w dalszym ciąg u rozpadło się n a p ra w o m ię d z y n a ro ­
dowe, p ań stw o w e , cyw ilne, k ry m in a ln e i t. d. F a k ty c z n ie proces
te g o ró ż n iczk ow ania nie u koń czy ł się jeszcze n a w e t w śró d lu d ó w
cyw ilizow any ch, ale bądź co bądź rozwój o g ó ln y zdąża k u temu.
N ie m am je d n a k zam ia ru b a d a ć ty ch „ p ra w n y c h pozostałości szczą­
t k o w y c h “, a n i też kreślić p rz eb ieg teg o p rocesu różniczkow an ia
s ię ; p r a g n ę jeno dać zw ięzły á ja s n y szkic p ra w a k a r n e g o , z w y ­
czajowego K irg izó w , p ra w a, znajdującego się na bardzo nizkim
szczeblu rozwojowym .
W ł a d z a p a ń s tw o w a (choinka), acz tu i ówdzie w y tw o rz y ła
się sam odzielnie, nie zd ążyła rozw inąć się, g d y okoliczności ze­
w n ę trz n e j ą usu n ęły ; z po czątku jej usunięcie tylko w bardzo s ł a ­
b y m s to p n iu oddziałało n a ustrój społeczny hord kirgizkich.
Z b ie g ie m czasu atoli w p ł y w y rossyjskie p o tę g o w a ły się i k r z e ­
pły w ra z ze wzrostem w ładzy p ań stw o w e j ; pow oli uspokojono
stepy, zniesiono niew olnictw o, zaprow adzono a d m in is tra c y ę p r a ­
w idłow ą, podzielono olbrzym ie p rz estrzen ie n a obwody, po w iaty,
włości i t. d. ; w szakże zachow an o K irg izo m zu p e łn y sam orząd
g m in n y i sądow nictw o ludow e w edle p r a w a zwyczajoweg-o oraz
zw olnienie ich od służby wojskowej, p ow inności n a tu ra ln y c h
i w szelk ich p o d a tk ó w , oprócz 3 rubli o p ła ty od każdej „ ju rty “
(namiotu).

*) Zob. Lud V., str. 1 n.

8

— 106 ->

Ł a tw o zrozumieć, że wiele p rzep isó w lub n ak a z ó w p ra w n y c h
n ie m a w s te p a c h znaczenia żadnego. Za w szelkie w y kroczen ia,
s p e łn io n e przez K irg iz ó w w o b rę b ię m iast, stanic i osad ko za ck ich
a w og ó le w m iejscow ościach, z a m ie szk ały ch przez lu dno ść o s ia ­
dłą, p o d le g a ją oni s ąd om ro sy jsk im ; tym że sądom p o d leg ają
w szelkie s p r a w y cyw ilne i k arn e, jeśli jed m i z stro n p ro c e su ją c y c h
się nie je s t z pochodzenia k irg isk ą . Z p o d k o m p e te n c y i sąd ó w
ludo w ych w yjęte są też s p ra w y o zbro d n ie stan u , m o rd erstw a,
fałszow anie m o n e ty i b a r a n t e *) i po za tem nie znają one żad ny ch
ograniczeń. O d w o ły w a ć się od ich w y r o k ó w do sądów , nie w olno ;
w y ją te k sta n o w ią s p r a w y ro zw odo w e i rodzinne, w k tó ry c h k o ­
b ietom w olno zanosić s k a rg i do w ład zy adm inistracyjn ej (naczel­
n ik ó w pow iato w ych).
O rg a n iz a c y a są d o w n ic tw a je s t n a d e r p r o s t ą : w k ażd ej w ło ­
ści (gminie) znajduje się k ilk u bijów (sędziów), u z n a w a n y c h w tym
c h a ra k te rz e przez l u d ; są to z w y k le ludzie w iekow i, szano w an i
a dobrze o b ez n an i z p ra w e m zw yczajow em . S ą d Bijów ro z s tr z y g a
s p r a w y wszelkie : stro n a nieza d o w o lo n a może o d w ołać się do P o ­
w ia to w e g o Zjazdu Bijów. P o n a d Zjazdam i P o w ia to w e m i stoi Zjazd
O b w o d o w y , w te o ry i najw yższa in s ta n c y a a p e la c y jn a . T ę o rganizacyę — w p ra w d z ie n a p o d s ta w a c h lu d o w y ch — s tw o rz y ła u s ta w a
z r. 1869, choć w rzeczyw istości dzieje się nieco inaczej, ale m niej­
sza o to.
P rz e w ó d s ą d o w y o piera się p rz ew aż n ie n a prz ysię dze i odprzysiężeniu się; znani są też s p ó łp rzy sięż n icy ; zeznania ś w iadkó w
i do w o d y rzeczow e g r a ją p e w n ą rolę. R o z p r a w y sądo w e są p u ­
bliczne i jaw n e . P ro to k o łó w nie p r o w a d z ą ; w y ro k i w y d a w a n e są
ustnie. Nie m a w o g ó le ż a d n y ch czynności piśm ie n n y ch , ani ściśle
p rz e s trz e g a n y c h form i o b rzędów s ądow yc h, chociaż n iejakie s y m ­
bole p r a w n e istnieją np. k a r a n ie śm iercią b a r a n a czarnego. T u
trze ba dodać, że w przew odzie s ą d o w y m ró d ojcow ski, p o d s ta w a
g łó w n a u stro ju spo łecz n eg o kirg izó w , g r a b ard zo w a ż n ą rolę :
solidarność ro d o w a w y s tę p u je n a k a ż d y m k ro k u . Z a sa d a —• „nie
m a sk argi, nie m a p rz e s tę p s tw a “ — p a n u je niepodzielnie, chociaż
k ażd y p o s tro n n y m a p ra w o p u b l i c z n i e zanieść s k a r g ę na
p rz e s tę p c ę do s ą d ó w lud ow y ch ; ta k ie g o delatora, jeśli s k a r g a
b y ła słuszna lub zro bion ą w dobrej wierze, otacza się sz a cu n k iem
p o w sze chny m . In n e n a to m ia st sposoby zan oszen ia s k a r g są potę-

*) B a ra n ia ■
— to zb ro jn a a przym usow a egzekucya praw na, w k tó ­
rej u cz estn icz ą członkow ie jednego rodu z poszkodow anym i; je st to pozo
stałość zem sty rodowej.

-

107 —

p ia n e : „dzazały oru n y n b ier b ie té k a rà , dzazały à j g a k t y n jekie
bieté k a r à " (złodziej m a je d e n p o liczek czarny , a o sk arżyciel nie­
s p ra w ied liw y dwa) — g ło s i p rz y sło w ie ludowe. O skarżyciel n ie ­
sp ra w ied liw y nosi n az w y : „ d ż a ła k a r “ — pieniacz, „u trju k c zi“ —
kłam ca, „uczek czi“ — oszczerca i t. d Ni w przewodzie sądow y m ,
ni w p ra w ie m a te r y a ln e m w p ły w ó w K o r a n u zauw ażyć nie m o żna ;
w y s tę p u ją one, acz b a rd zo słabo, w p ra w ie familijnem i k ry m in aln em . Zbiór p ra w id e ł S zaryatu, za sto so w an y do życia k irg is k ie g o
przez m ułłę D żak aja, nig-dy nie p o s ia d ł znaczenia żadnego. N a to ­
m iast u zn a n ie m znacznem cieszą się sta re orzeczenia p ra w n e , j a ­
k o b y p o ch odzące z czasów c h a n a A ż-Tauke. W e d le po d an ia ch an
ów w m iejscow ości zwanej K u l-T iu b e (dzisiejszy ob w ó d S y r-D a ryjski) z e b ra ł 7 bijów, p o śró d k tó ry c h b y ł s ła w n y bij T u le-A lim b e t ó w ; z e b ran i zjednoczyli stare zw yczaje p ra w n e chanów K a s y m a
i Isz ym a („ K a s y m ch a n y n k a s k y d ż o ł“ t. j. d ro g a cz ysta c h a n a
K a s y m a oraz „Isym ch a n y n iský dżoł“ t. j. drog a staro ży tna
c h a n a Iszym a) w je d n ą całość p. n. „dżety d ż a r g a “. Z apisan e one
n ig d y nie b y ł y ; dan o im i o r m ę k ró tk ic h orzeczeń lub przysłów ,
k tó r e d o tą d żyją w u stach ludu, p rzechodząc z p o kolenia w p o ­
kolenie. N a nie tudzież n a w y ro k i sław n e g o bija T ule-A lim beto w a często powmłują się sądy ludowe.
II.
P r a w o k a r n e zw yczajow e K irg iz ó w znajduje się n a tym szcze
b lu rozwoju, w k tó ry m pojęcie p rz e s tę p stw a nie w yró żniczko w ało
się jeszcze z p ok re w n ej m u dziedziny czynów n ie m o ra ln y c h i niere ligijnych ; czy ny w ystępne, n iem oralne i niereligijne zlew ają się
w je d n ą k a te g o r y ę czynów szkodliwych, s p e łn ia n y c h przez cz ło ­
w ie k a pod w p ły w e m „złej w o li“ ; „zła w o la “' — to sk u te k p o d ­
sz e p tó w złego d ucha (szajtana), k tó ry w sposób najrozm aitszy
szkodzi ludziom. P rz y s ło w ia ludow e dosko nale ilustrują ten p o ­
g ląd : „szajtan bas t a d y “ — d y a b e ł b y ł w gło w ie, „szajtan m ojna
m e n d y “ — d y a b e ł siadł n a szyję i t. d. S ło w em , w szelkie złe
poch od zi od dy abła. S ą to pozostałości szam anizm u, g łę b o k o z a ­
k o rzenione, chociaż dziś K irg izi już są M aho m etanam i. M ahom etan izm zaszczepił w nich w iarę w przeznaczenie, k tó re m u czło­
w iek sprzeciw iać się nie m oże: „chudaj ta g a ła n y n b i j r u g y “ — t a k
m u prz ezn a czy ł Bóg', „chudaj t a c h t y r y “ — w ola b o s k a i t. d. Z teg o
w y n ik a, że B ó g k a r z e przestęp stw o k a ż d e lub — po k irg isk u —
czy n g rz eszn y „ k u n ia “ ja k w życiu doczesnem, tak i p rz y s z łe m :
„som t é m irg e b a ł g a bar, som s ý n g a n g a t a n y r b a r “ —- n a żelazo

— 108 —
tw a r d e j e s t ii ło tek, n a cz ło w ie k a p e w n e g o siebie B óg. B ó g jest
s pra w iedliw y , opiekuje się O n p o k rz y w d z o n y m i i m ś c i s i ę za
n ich : „zu rłu k kiirgien dy, kudaj k fire d y “ — p o k rz y w d z o n e g o B ó g
ochroni.
Zgodnie z tym p o g lą d e m s p ra w ied liw o ść lu d z k a j e s t n iejak o
odbiciem boskiej, z któ rej w y p ły w a b e z p o ś re d n io . Z adan ia s p r a ­
w ied liw ości ludzkiej — w edle Kirgizów ’ — sp ro w a d za się do a) za ­
d o ś ć u c zy n ien ia uczuciu zem sty rodowej i è) o d s zkod ow a n ia. D a ­
wniej uczucie zemsty rodowej w y ra ż a ło się w n ie sk o ń cz o n y ch
g r a b ie ż a c h w z ajem ny ch, za b ójstw ach, z a ta r g a c h k r w a w y c h a n a ­
w e t w o jn a c h ; całe r o d y w y rz y n a ły się wzajem nie. Z n a s ta n ie m
w ład zy chańskiej zn ik ają w ojny i k rw a w e za ta rg i ro d o w e ; z a d o ś ć ­
u czy n ie n ie uczuciu zem sty p rz y b ie ra form ę k a r b a r b a rz y ń sk ic h ,
k tó r y c h zresztą p ra w ie zaw sze m ożna było u n ik n ąć, za p ła ciw szy
k rw a w in ę w edle um o w y.
Z b ieg iem czasu ato li uczucie zem sty rodow ej ła g o d n ieje
(w p ły w y M a h o m eta n iz m u i k u ltu r y rosyjskiej), p rz y b ie ra fo rm y
inne, stosując się do okoliczności ze w n ętrz nych, ale nie znika ;
w ra z z tem złag o d n ie n ie m i d a w n e k a r y b a r b a r z y ń s k i e znikają n ie ­
m a l doszczętnie. T a k z n ik ła już k a r a śm erci, k tó r a daw niej p r a ­
k t y k o w a ł a się w form a ch n a s tę p n y c h : u k a m ie n o w a n ie , ro z s z a rp a ­
nie końm i, p ow iesz enie (tylko za sto su n ek m iło śn y m ę ż a tk i z k a ­
w a lerem ; n a k ła d a n o im n a szyje pętle, zro b io n e n a k o ń c a c h j e ­
dn eg o sznura, k t ó r y przerzucan o przez g a r b w ielb łąd a) i p rz e rż n ię ­
cie g a r d ła . Dalej szły obcięcie uch a, nosa, warg' i w y rw a n ie
n ozd rzy za s to s u n e k m iło ś n y z dziewicą. C hłostę sto sow an o tylko
za z n ie w a g ę rodziców ; p rz e stę p c ę ro z bieran o do n a g a i z rę k a m i
zw iązanem i n a sznurze o p ro w a d z a n o po auiach, bijąc p le tn ia m i i w y ­
m ieniając za co. W k o ń c u szły g rz y w n y rozm aite. K a r y p o z b a ­
w ien ia s w o b o d y nie było. O b o w ią zek w y n a g ro d z e n ia szk ody r o ­
zum ie się sa m przez się.
D ziś zm ieniło się to w szy stk o : k a r y m ajątk o w e , u p rz ed n io
p o d rzędn e, s t a ł y się głów nem i. D zieliły się one i dzielą n a „ k u n y “
i „ a ip y “, t. j. wielkie i m ałe g rz y w n y , sp ła c a n e b y d łe m i r z e c z a ­
mi. „ K u n “ z w y k ły s k ła d a się ze 100 k o n i d oro sły ch z d o p ła tą
27 w ielb łąd ó w — „a łty d ż a k s y “, śród k t ó r y c h w in ien b y ć je d e n
cz arn y d rom ad er, n a k r y t y d y w a n e m — „ k a r á k l e m “ ; za su łtana
(k irg iza „białej k o ś c i“) p łaci się 7 k u n ó w z w y k ły c h a za k irg iz a
p r o s te g o (czarnej kości) — jed en . „ K u n “ k o b ie c y r ó w n a się '/3
k u n a m ę sk ieg o n. p. k u n su łta n k i = 'Д, k u n a s ułtań sk iego. S t o ­
p ień n a s tę p n y — to p ó ł kuna, n a k ł a d a n y b y w a za n ie k tó re uszk o ­
dzenia cielesne ; dalej idą „ a ip y “ rozm aite. N a jw y ższy m je s t „ a ip “,

— 109 s k ła d a ją c y się z 9 toguzów (toguz — dziew ięć — oznacza 9 sztu k
bydła), najniższym zaś — „at — c z o p an “, k t ó r y s k ła d a się z k o ­
nia m iernego i k a w a ł k a tk a n i n y n a chałat. C hłosta — m ax im u m
60 ró z g
i a reszt m iesięczny stan o w ią in n o w ac y e rossyjskie ;
sąd}1- lud ow e skazują n a te k a r y bardzo n iech ętn ie i bardzo rzadko.
N a to m iast zupełnie rodzimą, k irg is k ą jest k a r a n a s t ę p n a : s k a z a ­
n e g o sadzają p u b l i c z n i e n a k ilk a godzin pod trzy p ałk i,
w etknięte w ziemię tak, b y ich k o ń ce w g ó rz e łączyły się. J e s t to
coś w rodzaju p rę gierza. N ajniższa k a ra , to przep roszen ie o so b y
znieważonej.
P r z y w y kon an iu n ie k tó ry c h k a r a m ianow icie s p ła c a n iu
k u n a za zabójstw o lub p rz ep ro sin ac h o so b y znieważonej zacho­
w ują się o b rz ęd y n a s tę p u ją c e : k re w n i zabitego, jad ąc po kun,
z atrzym ują się w pobliżu a u ła zabójcy i zaw iad am iają g-о o s w o ­
im przyjeździe. N a ty c h m ia s t w y staw ia się dla nich oso b n a „ju rta“,
do której przyw iązuje się b a r a n c z a r n y i daje się znać im, że
w szystko je s t gotow e. AVówczas przyjezdni z g o łe m i szab lam i
w ręku, k rz y czą c — „oj, b au r, b a u r “ (t. j. k re w n y , kre w n y ), p ę ­
dzą cw ałem i n a m iejscu rą b ią b a r a n a w d rob ne kaw ałk i. S p e ł ­
niwszy sym bolicznie w y ro k śmierci, w chodzą do jurty, uderzając
o nią szablam i; tu zjawiają się k re w n i zabójcy i n a s tę p u je w y ­
p ła ta kuna. P o jej ukończeniu zjawia się zabójca i w te d y d o p e ł­
n ia się obrzęd zw any „ała a r k a n k i e s t e “. Zabójca i b r a t zabitego
trzy m a ją za k o ń ce p s t r y s z n u re k : pod cho dzi do nich kirgiz
leciw y a s z a n o w an y i p rzecina go, za co dostaje chałat. Od tej
chw ili zem sta ro d o w a u w a ża się za u m o rzo n ą n a zawsze.
P rz e p ro sin y o d b y w a ją się publicznie. W o b e c zg ro m a dzoneg o
ludu zn iew ażyciel podchod zi do zniew ażonego, zdejmuje sw e u b r a ­
nie zw ierzchnie i razem z n a h a jk ą k ład zie u n ó g jego, m ów iąc :
„mienie b a s y m kiesiem , m ienie k a n y m tie k s ie n “ t j. rznij moją
g ło w ę, przelew aj moją k re w . N a co zniew ażony o dpiera : „kiesz ty m “,
przeb ac zam .
Istnieje też i o b rzęd ow a fo rm a zniewagi. N a m ocy w y ro k u
s ąd o w e g o uw odziciel musi zjawić się do ju rty właściciela, k tó re m u
uw iódł żonę lub córkę, b y w y słu ch a ć słów n a s tę p n y c h : „dżak sy
rý g ie krałm ajm y z, dżanam ry g ie sýjm ajm yz“ t. j. u d o b re g o nie
przyjm uje się, u złego nie m ieści się. P o te m uw odziciel w y c h o ­
dzi i n a zawsze w y p ę d z o n y zostaje z aułu, w k tó ry m p o p e łn ił
ten czyn.
P rz e s tę p s tw o po k irg is k u zowie się w ogóle „k u n ia" t. j. grzech ,
czyn zły. P o d w p ły w e m k o ra n u podzielono je n a „u lk u n -k u n ia “ —
g rz e c h w ie lk i — i „kszy - k u n i a “ m a ły , ale po d ział te n nie m a

— по —
znaczenia p ra w n e g o . N a to m ia s t m a znaczenie p e w n e p o d z ia ł p r z e ­
s tę p s tw n a p rz e s tę p s tw a sp e łn io n e p o d w p ły w e m d y a b ł a i n a ­
m iętności — „szajtanga erdy, n a p s y n e e r d y “, czyn y n ie o s tro ż n e ,
„chatałyk*- i p rz e s tę p s tw a p r z y p a d k o w e — „c h u d ajesie“ t.j. z woli
Bożej.
R o z u m ie się, że c a ły sze reg p rz estęp stw , suro w o z a k a z y w a ­
n y c h przez p ra w o k ry m in a ln e ludów cy w ilizo w an ych , je s t z u p e ł­
nie n ie z n a n y k ry m in a ln e m u p r a w u zw y czajow em u K irg iz ó w , bo
w s k u te k nizkiej k u ltu ry po p ro s tu nie m ają oni o tem a n i n a j ­
m niejszego pojęcia. N a w e t dzieciobójstw o (ty lk o n ow o rod ków ),
spędzenie płodu , p o zo staw ien ie człow ieka w niebez p iecz eń stw ie
u t r a t y życia, oszu kaństw o, oszustwo i sa m o w o la są cz y nam i p r a
w o m iern ym i, dozw olonym i ; wszakże — d o d ać n ależ y — oszustwo
może b y ć p r z y c z y n ą p o w ó d z tw a cyw ilnego. S a m o w o la — w p o ­
s taci b a r a n t y — u w a ż a się za b o h a te r s tw o i utrzy m u je s i ę 'u p o r ­
czywie. Z n ikły już p ra w ie zup e łnie g ra b ie ż e i rozboje a b a r a n t a
j a k k w itła , t a k kw itnie, w z b o g aca ją c k r o n i k ę sp raw ied liw ości s t e ­
powej ty siąca m i n o w y c h p ro c e s ó w ; jed no cześnie też w p am ięci
lud u w z ra s ta liczba b o h a te ró w , k tó rz y zdo byli sła w ę nie w' walce
z w ro g ie m lub ty g r y s e m , ale w r a b u n k u cu d z y ch stad.
Za p r a w o m i e r n e i g o d z i w e u w a ża się w s z e l k i e
p o s tę p o w a n ie w o b e c w ład z ro sy js k ic h : fałszyw e zeznania i den u n c y a c y e , krzyw o p rzy sięstw o it.d. są to cz y n y nie ty lk o dozw o­
lone, ale i p o c h w a l n e ,
bo „kłycz ustiend ie, sie rt d ż o k “ —
miecz w a ru n k ó w nie zn a a ta k o ż — „ d ż aw g a d ź a n y n d y b er, syry n d y b i r m i e “ t.j . w ro g o m oddaj duszę i p rz y s ię g ę , ale tajem n icy
nie w ydaw aj.
N ie są też u w a ż a n e za p rz e s tę p s tw a zab ó jstw a p r z y p a d k o ­
we, sp e łn ia n e p rz y leczeniu c h o ry c h i p ołożnic lub też czyn y
w y w o ła n e w ierzen iam i ludow em i. W iad o m o , że w edle K irg iz ó w
ch o ro b y w szelkie — to s p ra w k i d y a b e ls k ie ; p o ro d a m i ciężkim i
zaw iaduje n a w e t o so b n y szatan, zw any , „ a b ła s ty “. „ B a k s a “ (c zaro ­
dziej) leczy m od litw a m i, zaklę ciam i i „w y sy sa n iem r o b a k a “ ; w tym
' celu ro b i on n a c ię c ia głęb o k ie, często sp ro w a d z a ją c e śm ierć pacy e n ta . P o m o c , p o d a w a n a położnicy, zaw iera się w u s iło w a n ia c h
p rz e p ęd z en ia s z a ta n a ; rzu cają się w ięc n a n ią z b ro n ią w ręku ,
krz y czą c okropnie, trzęsą a n a w e t b i j ą ; s k u t e k z w y k ły — to
śm ierć. P o m ó r n a b y d ło — to też s p r a w k a s z a ta ń s k a ; w ty m w y ­
p a d k u należy u k ra ś ć b a r a n a c z a r n e g o , zarznąć go, w y jąć p łu c a
i uderzać niem i po c h o ry c h b y d l ę t a c h ; mięso b a r a n a zjadają, w y ­
m yślając najok rop niej n a szatana, b y on czem prędzej w szedł do
płuc, w y rz u c a n y c h n a p o żarcie psom. W o l n o też w łaścicielow i

-

lil

-

s ta d a u k ra ś ć b a ra n a , bo zjedzenie je g o m ięsa och ran ia je od
„ d ź u ta “ *), tej praw dziw ej k lę sk i K irg izó w .
T u muszę nad m ien ić, że złam anie w ia ry m ałżeńskiej przez
kob ietę, w og óle su ro w o zakazane, w jed n y m -wypadku uchodzi za
czyn p ra w o m ie rn y : zam ężna a b ez d zietn a k irg iż k a zawsze m a
p ra w o , z a w iad o m iw szy męża, zawrzeć s to s u n e k m iło śn y z m ęż­
czyzną, p o sia d a ją c y m l i c z n e potom stw o. P r a w n y m
ojcem
dziecka, spłodzo n eg o w takim związku, j e s t mąż le g a ln y j e g o
m atk i.
O d rę b n e w a ru n k i życia k irg is k ie g o stw arzają tak że p r z e ­
s tę p s tw a szczególne, n iezn a n e j uż p ra w u k ry m in a ln e m u ludów
cy w iliz o w a n y c h ; d o tą d p rz e d e w s z y s tk ie m n ależą od m o w a g o ś c in ­
ności i obcięcie o g o n a koń skiego . K irgiz, udając się w d ro g ę
n ie zabiera z sobą żadnej żywności, jeśli nie p rzejeżdża przez
m iejsca bez lu d n e ; w każdej „jurcie“ nap oją go, n a k a rm ią i d adzą
nocleg. J e s t to obow iązek święty; zaniedbanie g o — to przestępstw o,
za k tó re sąd y bij ów skazują na zapłatę aipu „a t-czopan“' t. j. k onia
i chałat, w m iaręokolieznośc zw iększając lub zmniejszając karę.
O bcięcie o g o n a k o ń sk ie g o zaw iera w sobie d w a czy nnik i :
z n ie w a g i i groźby. W e d le zw yczaju obcina się o gon koniowi, g d y
jeg o właściciel będzie sc h w y ta n y w chw ili obco w an ia miłośneg-o
z p o s t r o n n ą m u dziew czyną (dziewczynie u cin ają w ark ocz);
w tej okoliczności tk w i czynnik zniew agi. G roźba znajduje się
w zw iązku z n a s tę p n y m zw yczajem : po śm ierci K ir g iz a jeg o u lu ­
b io n e m u koniow i ob cin a sią o g o n i p o tem oprow adza, p o k ry w sz y
s u k n em czerw onem , w koło aułu, o d k a rm ia się c a ły ro k a potem
za rz y n a n a s ty p ę ro c zn ą — „asz“. P rzeto obcięcie o g o n a k oniow i
u w a ż a się za g ro ź b ę p o z b a w ien ia życia-jego w łaściciela za p o m ocą
g w a łt u lub c z a r ó w . W i n n y p łaci k a r ę a może zap łacić i cały
ku n , jeżeli w ciągni ro k u w łaściciel k o n ia lub k to k o lw ie k z jego
d o m o w n ik ó w umrze.
D o n ie d a w n a p rz e s tę p s tw a p rz eciw ko in n ow ierco m i inno •
plem ieńcom , zwłaszcza znajdującym się w sto s u n k a c h n iep rzy jaznych
z K irg iz a m i, u chod ziły za c z y n y p ra w n ie do zw olon e: „dyn syzd y n m a lý ałał, k y z y ałał, k a n y a ł a ł “ t. j. n ie w iern em u m ożna
z a b ra ć bydło, córkę i dom ■
— głosi orzeczenie p r a w n e ; dziś są
już one k a r a n e , acz lżej niźli sp ełn io n e
p rzeciw
w spół-

*) „ D ż u t“ — zlodow acenie zw ierzchniej powłoki śniegowej w skutek
m rozu po odwilży ; z pod niej stad a nie m ogą dostać tra w y i giną z gło­
du, zw łaszcza owce.

— 112 plem iencom . W s z a k ż e w y p a d a n adm ienić, że p r z e s tę p s tw a , s p e ł ­
nione w swojej włości, b y w a ją k a r a n e surowiej niźli spełn io n e po
za jej o b rę b e m ; tu s ą d y lud ow e k ie ru ją się zw y k le zasadą w za­
jem ności. O w ew n ętrzn e j treści p rz e s tę p s tw a p ra w o zw yczajow e
nie m a pojęcia ż a d n eg o ; k a r z e p rz e d e w sz y s tk ie tn czyn, szk o d z ący
osobie p o stro n n ej, i d lateg o s ą d y ludo w e n ie m a l w y łąc zn ie d b a ją
o w y n a g ro d z e n ie p o k rz y w d z o n e g o . T y lk o w w y p a d k a c h w y j ą t ­
k o w y c h s taw ia p y t a n i a : czy sam p rz e s tę p c a nie je s t o so bnikiem
szk odliw ym dla sp o łe c z e ń stw a ? C z y n i e n a le ż y za sto so w ać w z g lę ­
dem n iego śro d k ó w za p o b ie g aw c zy ch ?
W p r a w d z i e istn ieją u K ir g iz ó w w y ra ż e n ia „kas k u n i é m “
zły za m y sł i „ k ie k “ zem sta, ale nie p o siad ają one stałeg'o z n a ­
czenia p ra w n e g o . W o g ó l e p o g lą d m a te r y a ln y n a przestęp stw o
p an u je niepodzielnie. T e n p o g l ą d t ł ó m a c z y nam , dlaczego p r a w o
zwyczajow e uznaje tylko przestępstw a skończone:
w sze lk ie u siło w an ia, n a w e t w s trz y m a n e okolicznościam i nie zależnem i od woli p rz e stę p c y , są cz ynam i nie p o d le g a ją c y m i p ra w u
0 ile nie szko dzą b ez p ośrednio. W y j ą t e k sta n o w ią ty lk o d w a w y ­
p ad k i, k tó re z re s z tą są u w a ż a n e za p rz e s tę p s tw a o s o b n e : za u s i­
ło w a n ie zab ó jstw a p ła c i się i-—3 to g u z y a za g ro ź b ę p o z b a w ie ­
n ia ż y c ia (obcięcie o g o n a k o ń sk ieg o ) — aip „ a t- c z o p a n “ t. j. k o ń
1 c h a ła t. T u n ależy n adm ienić, że w olno k a ż d e m u o d e b ra ć k o n ia
od złodzieja z n a n e g o , jeżeli s p o tk a się g o w stepie k o n n o ; p o ­
w ó d — m ożliwość kradzieży.
T e n sa m p o g l ą d m a t e r y a l n y w yjaśnia d o statec zn ie b r a k w y ­
ró ż n ia n ia przez p ra w o zw yczajow e s to p n i udziału w p rz e s tę p s tw ie :
w szyscy, b io rą c y u d ział w je g o spełn ien iu, o d p o w ia d a ją ra zem
a tak że ra zem — i w częściach ró w n y c h —■ p ł a c ą „ a i p y “ lub „ k u ­
n y “ . Z darza się je d n a k , że k a r a ś c ią g a n ą je s t ty lk o z w inow ajcy
głó w n e g o , k t ó r y w ta k im razie sam, j a k um ie i m oże — rozrac h o wuje się z w s p ó łu cz estn ik a m i. Istn ie ją w p ra w d zie w y ra ż e n ia ,
c h a r a k te r y z u ją c e u dział osób p o szc zeg ó ln y ch w p r z e s tę p s tw ie :
„ k u n ie k ie r“ — s p ła c a ją c y kun, w in o w a jc a g łó w n y , „dżartuuł-bas y “ — o r g a n iz a to r szajki, „ a z g ra u c z y “ -— s p ra w c a m o raln y, k u s i ­
ciel i „ k o m ie k c z y “ — p o m o c n ik ; — te w szak że n ie m ają ż a d n e g o
znaczenia p ra w n e g o . U p rz ed n io is tn ia ł je d e n w y ją te k : człow iek,
k t ó r y k a z a ł zabić k ogo , p łacił k u n k re w n y m z a b ite g o a sam za­
bójca u le g a ł k arz e śm ierci, w e d łu g zasady, panującej d o ty ch cz as :
„u rd y g e n g ie zorgielm ies, u r g a n g a z o r g ie l e r “ t. j. kto k a z a ł bić,
ten nie u le g a karze, k to b ił — te n p o d le g a karze.
N ajdobitniej za sad a p o g lą d u m a te r y a ln e g o w y stęp u je w s p r a ­
w ie okoliczności zw ię k szając y ch w in ę ; w og óle o p o b u d k a c h mo-

— 113 ra ln y c h m o w y n a w e t nièm a. D o okoliczności, zw iększających winę,
nie należ ą ani p o w tarzan ie p rzestępstw , a n i ich z b ie g : k a ż d e
p rz e s tę p s tw o pociąga karę oddzielną i pojedyn­
c z ą : „bier k o jd a n jek ie tierie sajm ajd ie“ t. j. z je d n e g o b a r a n a
dw óch s k ó r nie ś c ią g a się — g łosi orzeczenie pra w n e. Zdarza się
w praw dzie, że sądy lu d o w e zwiększają k arę, ale n ig d y nie łączą
z sob ą k a r ró ż n o ro d n y ch n. p. aipu z aresztem . W o g ó ln o ś c i ty lk o
z e w n ę t r z n a s t r o n a p r z e s t ę p s t w a w p ły w a n a zw iększę nie winy. D o ty c h okoliczności zaliczyć n a le ż y : położenie s p o ­
łeczne p o k rz y w d z o n e g o , wiek, stopień p o k re w ień stw a, b e z b ro n ­
ność, m iejsce (auł p rz estępcy ), czas (ram azan — w p ły w koranu),
u k ry c ie tru p a, ze branie liczne i t. d. D aw niej p ra k ty k o w a ło się
j u s t a l i o n i s n. p. za m o rderstw o ze zn ęcan iem się m o rd e rc a
u le g a ł k arze śm ierci, połączonej z p astw ien ie m się n a d nim, j a ­
k ie g o d o pu ścił się on n a d swoją ofiarą. Dziś to znikło zupełnie.
O okolicznościach, łag-odzących winę i niepoczytalności p raw o
ludow e m a pojęcie b ardzo s ła b e : do p ierw szy ch należą p rz y ­
p a d k o w o ść prz estęp stw a, m ałoletność, pijaństwo, za ta rg i osobiste
i bezlud ność miejsca, w k tó re m spełniono p rz estęp stw o. D o nie­
d a w n a w iek nie m iał znaczenia żadnego ; dopiero po d w p ły w e m
k u ltu ry m ah om etańskiej k a r ę dla dzieci, nie m ający ch 13 la t a zw a­
n y c h z ¿irabska „ s a b y j“, zmniejsza się. Czasami, acz bard zo rz ad ­
ko, p r a k ty k u je się b a d a n ie s tan u św iadom ości dzieci i u m y sło w o
cho rych, chociaż nie m a ż a d n y ch o k re ślo n y c h spo sob ów postępo­
wania. W e d le Kirg'izów n ależy n. p. z a p ro p o n o w ać dziecku lub
u m ysłow o cho rem u wziąć go łą rę k ą p ę k sło m y płonącej lub w ę ­
g le żarzące się. P rz y ta c z a m tu p r z y k ła d b a d a n ia podobneg'o,
0 k tó r e m o p ow iad an ie je st bardzo rozp ow szechnione w step ac h .
P e w i e n ch a n zo stał zabity przez sw eg o b r a t a ; zabójca poślubił
sw oją b r a to w e * ) i usy n o w ił b r a ta n k a . W k r ó t c e p o tem chłopiec,
b a w ią c się ze stryjem , zran ił go nożem . C han chciał u k a r a ć
śm iercią b ra ta n k a , ale n a p ro ś b ę swej żony a je g o m a tk i zgodził
się n a zba d an ie s ta n u św iadom ości chłopca. W ty m celu w e tk n ięto
w ziem ię nóż ostrzem do g ó r y i k az an o m u upaść n a ń piersią.
C h łop iec u p a d ł tak , że w ła s n y m ciężarem u chy lił nóż w stronę
1 ty lk o lekko zranił się w bok. W ó w c z a s przek o n an o się, że c h ło ­
piec d ziałał św iadom ie i skazano go n a śm ierć. W s z a k ż e w a rto
zaznaczyć, że n iep oczytalno ść w iny nie znosi, tylko ją łagodzi.
Z a n ie p o c z y ta ln y c h i dzieci k u n y i a ip y p ła c ą ich k re w n i n a za­
sadzie solidarności rodowej.
*) U K irgizów istniaje lew irat praw ie obowiązkowy.

__ 114 _
P r a w o s a m o o b ro n y uznaje się w zakresie bardzo szerokim ,
ale jego g r a n ic e są zm ienne i nieokreślone, zależne od o k o lic z n o ­
ści a g łó w n ie od „widzi m i s ię “ bijów. P rz e to w tej k w e s t y i nic
stan o w c zeg o p o w iedzieć nie można.
P o g lą d K irg iz ó w n a p rz estęp cę określić b a rd zo trudn o. C h o ­
ciaż p rz estęp stw o h a ń b i człow ieka n a zaw sze — „b o k d ż a g y m a n
niètiedy , dżusa k iè tie d y a t ta n y łg a n niétiedy, siuje g ie m ie n nièt i e d y “ t. j. z a w a la n y n aw o zem w ym y je się i w s zy stk o zniknie
a czy ny złe n ik n ą ty lk o w chw ili śm ierci, g ło si lu dow e p rz y s ło ­
wie p ra w n e , — j e d n a k w życiu codziennem dzieje się inaczej.
P om ijając p rz estępcó w , p o k u tu ją c y c h za swe w in y w u k ry c iu ,
zw anych b a jg u s 'a m i t j . nieszczęśliw ym i a s z a n o w a n y c h p o w s z e c h ­
nie, w każdej p ra w ie włości znajdują się ludzie zamożni, p o sia­
d ający zaufanie pow szech ne, m ir i szacun ek, chociaż sw e m ienie
zdobyli d r o g ą n i e p r a w ą . C h a ra k te ry s ty c z n e m jest, że p r a ­
wie każdy złodziej znajduje w p ły w o w y c h obrońców,
z k t ó r y m i dzieli się rzeczam i k ra d zio n em i. T a c y o b r o ń c y
a zarazem p a s e ro w ie — po K i r g i s k u „ z a lim “ t. j. szkod liw y —
c i e s z ą s i ę p r a w i e z u p e ł n ą b e z k a r n o ś c i ą , bardzo a b a r­
dzo rz adko p ła c ą c g r z y w n y w razie n ie w y k r y c ia p rz estępcy . Z d a ­
rza się też często, że b o g ac i kirgizi p o s y ła ją w ła s n y c h dżygitów
n a b a r a n te , uw a żając ją za źródło do chodu, zw yczajem dozw olo­
nego. B y w a, że n ik t nie s ta ra się w y k r y ć p rz estęp stw a, chociaż
przestęp cę w szy sc y znają d o s k o n a le ; c z ę s t o t e ż z b r o d n i e
u m arz ają się u m o w ą p o l u b o w n ą .
T u w a rto z a n o to w a ć , że w y ra z y „ k a n -is z e r“ — zabójca,
„ u r u “ — złodziej, „ z o rłu k “ — g r a b ie ż n ik i t. d. n ie są u w a ż a n e
za obelżyw e. Z b ie g ły c h z k a t o r g i lub z S y b e r y i p rz e s tę p c ó w —
bez różnicy n a ro d o w o ści i w y z n a n ia — nig-dy K irgizi nie w y d a ją
w ładzom rosy jsk im w e d le zwycząju, datująceg'o się od czasów
chińskich. Ludzie c i,ja k o dośw iadczeni, ła tw o znajdują b o g a t y c h
K irg izó w , k tó rz y w zam ian za usługi, osłaniają ich sw oją o p ie k ą
i p o w a g ą ; u s łu g i te należ ą z w y k le do z a k a z a n y c h przez p ra w o .
J e s t to najn iebezpieczniejsza k la s a ludzi w stepach, w śró d której
s p o tk a ć m ożna M az u ró w , Żm udzinów, R o s y a n , C yg anó w , T a t a ­
ró w i t . d. ; w a ru n k i m iejscow e z a p ew n iają b e z p ie cze ń stw o n ie m a l
zupełne — tej klasie.

III.
P r a w o zwyczajowe K irg iz ó w , w y różniając p rz estęp stw a p o ­
szczególne, dzieli je zw yk le n a p rz e s tę p s tw a p rz eciw k o a) religii,

-

115 —

Ъ) osobom, с) p ra w o m ro d z in n y m i d) w ła s n o ś c io w y m ; za s to s u ję
się p rz e to do tego pod ziału .
W e d le p o d a n ia K irg iz ó w , zresztą bardzo w ątpliw ego* ), p r z e ­
s tę p s tw a religijne p o c ią g a ły daw niej k a r ę śm ierci przez u k a m i e ­
now anie. D ziś s p o ty k a ją się one n a d e r rzadko, opró cz s p ra w
o k rz y w o p rz y się s tw o i zw y kle b y w a ją ro z s trz y g a n e przez s t a r ­
szyznę ro d o w ą czyli ak sa k ałó w , nié dochodząc do sądu bijów.
W s p ra w a c h o k rz y w o p rzy sięstw o trze b a odróżniać sta re p ra w o
od n ow ego. D a w n ie j krzyw op rzy sięz ca p ła c ił g rz y w n ę (konia lub
w ielb łąda) i u su w an y b y ł n a zawsze od przysięgi i udziału w s p ra w a c h spo łeczny ch oraz o g łasza n y za infamisa. Dzisiaj zmieniło się
to : k rz y w o p rz y s ię z c a m usi zapłacić w szystkie s t r a t y i ko szta
a s p r a w a ro z s trz y g a n a jest p o w tórn ie. P r z y s i ę g a po siad a znacze­
nie olbrzym ie, alb ow iem n a niej i n a odprzysiężeniu się p o le g a
n ie m a l c a ły p rz e w ó d sądow y. S ą d bijów, rozstrzy g ając spra w ę,
p ra w ie zawsze orzeka, stosując się do okoliczności, czy m a b y ć zło­
żoną p rz y s ię g a p o tw ierdz ając a, czy też w inno nastąp ić odprzysiężenie, przyczem ani powód, ani p o zw an y osobiście nie p rz y s ię ­
g a j ą : w zam ian ich sk ład ają p rz y s ię g ę b l i z c y k r e w n i p o m i e ­
c z u z w y b o ru s tro n y przeciwnej. W y b r a n y w y b ie r a znow u ze
s ’rony przeciw nej osobę, p rz e d k t ó r ą chce p rz y się g ać. T a p r z y ­
jeżdża do aułu p rz y s ię g a ją c e g o i ściska m u r ę k ę ; ta fo rm a p r z y ­
sięgi zwie się „k o łc z y “ t. j. ściskając y rękę.
Istnieje i inna form a przysięgi, bardziej uro c zy sta a zw an a
„ k u r m a ł d y k “ t j. ofiara; u żyw a się ona t y l k o w razie odprzysiężenia się. W y b r a n y dla jej przyjęcia w zy w a do siebie o s k a ­
rż o n e g o w raz z jeg'O k re w n y m i, zm usza ich zarżnąć b a r a n a c z a r ­
n e g o , obejść około siebie i potw ierdzić n iew inn ość oskarźoneg'0.
P o te m jedzie on do a u łu stro n y przeciwnej i sam s k ła d a przysięgę,
obcho d z ąc w około m og iły znaneg o a szano w anego K irg iz a .
P r z y s i ę g a uw aża się do tychczas za rzecz b a rd zo p o w a ż n ą
a n i e b e z p i e c z n ą , której n ależ y u n ik a ć troskliw ie. S ą c a ł e
r o d y n. p. K u n a n bajew ó w n a z a w s z e z w o l n i o n e od p r z y ­
sięgi. Zdarza się, że w celu u n ik n ię c ia przysięgd p ła c ą n iek ied y
sp ó łp rzy sięż n icy p o ło w ę w a rto ści pow ó d z tw a czyli t. z. „dżans á d a g á s y “ t. j. w y k u p duszy, bo p rz y s ię g a zwie się „d żan -b ieriu “
t, j. oddanie duszy. P r z y s ię g a p o d łu g o b rz ąd k u m ah om etań sk ieg o ,
złożona p rz e d w ład z am i rosyjskiem i, nie m a — wedle K irg iz ó w —
ż a d n eg o znaczenia.
*) K irgizi, ja k wogóle koczow nicy, w yróżniają się najzupełniejszą,
obojętnością religijną pomimo zabiegów duchow ieństw a.

— 116 —
D aw niej sądom lu d o w y m podleg-ały w szelkie p rz e s tę p s tw a
przeciw ko osobom, z b ieg iem atoli czasu z p o d ich k o m p e te n c y i
w yłączono s p ra w y o m o rderstw o . Za za b ó jstw o k irg iz a zw y k łe g o
płaci się k u n — a s u łta n a 7 k u n ó w z w y k ły c h ; k u n k o b ie c y w y ­
nosi p o ło w ę k u n a m ęzkiego. W razie u k ry c ia t r u p a przez zabójcę
płaci się k u n o so b n y z d opłatą 10— 20 w ielb łąd ó w za m ężczyznę
i 5 — 10 za k o bietę, chociaż g ra n ic e te nie są ściśle p rz e strz e g a n e
n. p. n a U rd ż o rs k im Zjęździe Bijów za za b ó jstw o z uk ry c ie m
tr u p a p o d lodem nałożono k u n p o d w ó jn y *). U s iło w a n ie zab ó jstw a
i g ro ź b a p o z b a w ie n ia życia (obcięcie o g o n a k o ń s k ie g o ) sta n o w ią
p rz e s tę p s tw a osobne ; pierw sze k a r z e się w y p ła tą 1—^3 togu zów
a d ru g ie — aipu „ a t- c z o p a n “ t. j. k o ń i chałat.
W ślad za za b ó jstw a m i idą roz m a ite u szko dzenia cielesne,
za k tó re w y so k o ść k a r y zależy od zam ia ru lub p rz y p a d k u . Za
po zb a w ien ie oka, u c h a i p ra w e j rę k i placi się pół k u n a , g d y lew a
kosztuje ty lk o ć w ie rć; za uszkodzenie nogi, po łącz o n e z silnem
c h ro m a n iem p ła c i się p ó łk u n a , le k k ie m — ćw ierć a jeżeli p o k r z y w ­
dzon y może chodzić bez k u li — od jedneg'o do trz e c h toguzów .
Za n ie o s tro ż n e o d rą b a n ie 5 p alcó w u rę k i płaci się p ó ł k u n a
a u n o g i — ć w ie r ć . P a l c e pra w ej rę k i k o s z tu ją : w ielki — d w a
tog-uzy, w sk az u jący — jeden, śre d n i — w ie lb łą d a a p o zo stałe —
k o n ia i w ie lb łą d a ; ce n a zaś ich u lewej rę k i w)'’nosi : w ie lk ie g o —
toguz, w s k az u jące g o — k o ń i w ielbłąd, ś re d n ie g o — k o ń i c h a ­
ła t a p o z o s t a ł y c h — p o wielbłądzie. Za r o z m y ś l n e po zb a w ien ie
p a lc a u rę k i p ła c i się j a k za w szystkie. W i e l k i e p a łc e u nóg- k o ­
sztują po w ielbłądzie, p o zostałe zaś — po koniu. Z zęb ów n a jw y ­
żej cenią się siek acze — po toguzie, k ł y — po w ielbłądzie a p o ­
zostałe zęb y — po k o n iu i chałacie. N a in n e u szkod zen ia cielesne
ta k s y szczeg'ółowej nie m a ; w sząk że g r z y w n y za nie dochodzą
do pó ł k u n a a n a w e t i wyżej.
Za w y w o ła n ie p o ro n ie n ia p ła c i się g r z y w n y rozm aite, k t ó ­
ry c h w y s o k o ś ć zale ży od sto p n ia rozwoju p ło d u ; s p ra w c a p o r o ­
n ie n ia w 9 i 8 m ie s ią c a c h ciąży p łaci p ó ł k una, w 6 i 7 m. •—
3 toguzy, w 4 i 5 m. — tog', a w p ie rw s z y c h trze ch m. — jeden.
W o g ó l e za w sze lkie uszk o d z en ie p o w a ż n e n a zdrow iu w inny,
oprócz grz y w ien , daje p o k rz y w d z o n e m u u trz y m a n ie ro c zn e oraz
ponosi k oszta leczen ia — a w razie śm ierci w cią g u ro k u — .
p łaci kun.

*) U krycie tru p a odbiera krew nym
grzebowej, po kirgiska „ a s z “.

m ożność

u rząd zen ia stypy p o ­

117 —
D zieciobójstw o i spęd z en ie p ło d u są to czyn y p ra w o m ie rn e.
Za r a n y — w edle ich znaczen ia — p ła c i się od b a r a n a do toguza.
O bicia i obelgi czy nn e k a rz e się aip em „at-czo p a n “, ale i ta k a ra
n ie z n a c z n a może b y ć złagodzoną, jeżeli w inny p o p ro s i o p rz e b a ­
czenie. Za b ija ty k ę odpow iadają jej s p ra w cy . Z niew agi słow ne
uzn ają się ty lk o w w y p a d k u zniew ażenia wyższego przez niższego,
bo ani ró w n y rów nego, ani wyższy niższego zniew ażyć nie może.
Za zn ie w a g ę s ło w n ą ak sa k ałó w , bijów i su łtanó w w in n y skazuje
się n a zapła cen ie a ip u „ a t-czo p a n “ lub przeproszenie zniew ażo­
n e g o z za chow an iem obrzędu, wyżej opisanego. Jeżeli zniew aży ciel nie chce przepro sić znieważoneg-o, to p rz ep ra sz a zań jeden
z a k s a k a łó w jego rodu, za co otrzym uje konia.
Za obelżyw e uchodzą w y ra zy n a s tę p n e : „im anyn dżok diens y z “ — n iew ierząc y i n iep ok utu jący , „ a n t- tu r g a n “ — przeklęty,
„ d iu z u n - k a ra “ — sum ienie czarn e (złe), „ d o n g u s “ — Świnia, „ it“ —
pies i t. d.
N ajcięższa fo rm a zn iew agi — to zn ie w a g a rodziców a z w ła ­
szcza ojca przez s y n a lub m a tk i przez córkę. S p r a w y o to za ła ­
tw ia ją się dziś przez a k s a k a ła ó w i do sąd ów lu d o w y ch nie dochodzą,
po n iew a ż k a r y ustanow ione za to p rz estępstw o (patrz str. .108) są
zak azan e. S ta rszy z n a ro d o w a nie zw raca je d n a k uw agi n a ten
zakaz.
N a zakończenie tego u stę p u k ilk a słów o sam obójstwie,
k tó re zdarza się b ard zo rzadko. P o g lą d na sam obójcę zależy od
p o b u d e k te g o cz y n u ; ta k sam obójca T um arbaj B ijtyk ów cieszy
się s ła w ą b o h atera. K irg iz K ie b ie ż a n ciężko go zniew aży ł ; zn ie­
w ażon y nie m ó g ł u z y sk a ć zadośćuczynienia, bo zniew ażyciel b y ł
w d o b ry c h sto s u n k a c h z sułtanam i. Z w o łał on przeto n a ucztę —
„toj“ — człon kó w sw e g o rodu, opow iedział im o doznanej k r z y ­
wdzie, dodając, że przeżyć jej nie może i polecając zem stę, zabił
się n a miejscu*). S a m o b ó jcy zw ykli u w ażani są za n iew ierzących
i d la te g o n a d ich zw łok am i nie o d p ra w ia się żad n y ch m odłów.
W ś r ó d K irg iz ó w prz estęp stw a przeciw ko osobom zlewają się
z p rz e s tę p s tw a m i przeciw ko p ra w o m rodzinnym ; ta k zg w ałcen ie
i u w iedz en ie p o d c ią g a ją się p o d jed n ą k a te g o r y ę za k aza nych s to ­
s u n k ó w m iło sn y c h . Za zg w ałcen ie lub uw iedzenie cudzej żony
płaci się jej m ężow i p r y w a t n i e 1— 3 tog'uzy o d s z k o d o w a n i a .
Jeżeli zaś w in n y nie chce płacić d o b r o w o l n i e , to zapozyw a

*) Siało się to we w łości A kczaulińskiej,
Siem irieczyńskiego.

pow. Sergiopolskiego, obw.

118 się go do sądu, o sk arżając o kradzież. S ąd , do sk o n ale w iedz ąc
0 co idzie, skazuje złodzieja rz e k o m e g o na g-rzywnę za k radzież
1 chłostę. Żonę k a r z e m ąż p ry w a tn ie . Za te sam e p r z e s tę p s tw a ,
sp ełn io n e w z g lę d em w d ow y lub d ziew czyny, p ła c i się i — 3, tog uzy, jeżeli s p ra w a nie k o ń cz y się zw iązk iem m ałżeńskim , co p rz y
zgodzie obu s tro n i ich jed n a k o w e m poło żen iu eko no m icz n em
zdarza się często. Za z g w a łc e n ie lub uw iedzenie narzeczonej p łaci
się 1— 3 to g u z y i egzekw uje się „ k a ł y m “, jeżeli n a rz ec zo n y cofnął
swój zamiar.
Z łam anie w ia r y m ałżeńskiej przez żonę — to b a rd zo ciężkie
p rz estęp stw o , k t ó r e je d n a k do sądu nie dochodzi, bo k a r y w y z n a ­
czone za n ie .p rz e z p ra w o zw yczajow e, nie m o g ą b y ć sto so w an e .
S p r a w y p o d o b n e z a ła tw ia ją się bez sądu.
Za o bco w an ie m iłośne n ieżon atego z d ziew czy ną o b c in a się
w a rk o cz d ziew czynie a o g o n k o n io w i k o c h a n k a (dawniej w y r y ­
w ano nozdrza i o b rz y n a n o w a rg i lub uszy), ale dzieje się to p o ­
m im o sądu. Jeżeli s p r a w y o to w szczy nają się w sądach, to ty lk o
w celu o k re śle n ia w y so kości k a ły m u i g rz y w n y , zw y k le 1—3 t o ­
guzy. T u dodam , że g w a łc ic ieli i uw odzicieli skazuje się n a s p e ł ­
nienie obrządku, o k tó r y m m ów iłem n a str. 109.
P r a w o ludo w e nie p rz y p u szcz a możliwości w zajem n y ch o b e lg
pom ięd zy m a łż o n k a m i; zdaje ono żonę n a ła s k ę męża, n iem al
zupełnie. M ąż m a p ra w o u s tą p ić czasowo żonę innem u , s p rz ęd ać
ją „za ż o n ę “, d ać w każdej chw ili rozwód, zdradzić, b ić — ty lk o
w ju rc ie —- aż do lekk ich uszkodzeń cielesnych, ale n ie znęcać
się. Znęcanie się — to w szelkie u d erz e n ie żony nie w jurcie,
w y s ta w ie n ie nagiej n a w id o k publiczny, bicie g r u b y m kijem, p r z y ­
p iek an ie i t. d. W ta k ic h ra zach żon a może s k arży ć się do sądu,
k t ó r y pozw ala jej w rócić do rodziców , ale bez dzieci. Za złe
obejście się lu b n iew iern o ść męża m ożna s k a r ż y ć się a k s a k a ło m
ro d u m ężow skiego. W razie pow tó rn e j ucieczk i żony do rodziców
wydaje się o n a ty lk o w te d y , g d y po nią przyjedzie k r e w n y m ę ­
żow ski — z w y b o r u teścia — i z a p ew n i uroczyście, że zb ieg ła
nie m iała słuszności. T rz e c ia uciec zk a zaw sze pro v/ad zi do s p ra w y
sądowej ; s ą d y czasam i ro z s trzy g ają n a k o rz y ś ć żony. W s z a k ż e
w ty ch w szy stk ich w y p a d k a c h o k ry m in a ln e j o d p o w ied zialno ści
m ęża m o w y naw'et b y ć nie może. Za p rz e s tę p s tw a p oczy tu ją się
m ężow i ty lk o zabicie żony i jej ciężkie sk a le c z e n ie ; za p ie rw s z e
p ła c i się k u n a. za d ru g ie — pół. T u j e d n a k d odać należy, że
p ra w o lu d o w e w zględem p rz e s tę p s tw p rz eciw k o p ra w o m rod z in ­
ny m nie może w y ra z ić się całkow icie, bo w s p ra w a c h p o d o b n y c h
k o b ie ty u ciek a ją się często p o d o p iek ę w ła d z rosyjskich. „O stat-

_ ид _
nie — m ó w ią oficyalne „ M a te ry a ły do zb a d an ia p r a w n y c h z w y ­
czajów K i r g i z ó w “ O m sk. 1886, zesz. L, str. 79 — stosując swoje
p o g ląd y , najzupełniej obce pojęciom p ra w n y m ludu, w w y p a d k a c h
p oszczególnych d o p ro w a d z a ją do w aśni rodow ych, zw yk le p o ł ą ­
czon ych z g rab ieżam i, b a r a n t ą i o sk arżeniam i fałszyw em i". W k a ż ­
d y m razie los ty c h k o b ie t jest sm u tn y ; ro d y w łasn e lub m ężo w ­
skie w y rz e k a ją się ich zwykle.
P r z e s tę p s tw a przeciw ko p ra w o m w łasnościow ym — w edle
K irg iz ó w — są b ard zo proste. P r a w o zwyczajowe p o d c ią g a p o d
je d n ą k a t e g o r y ę rozbój, grab ież, kradzież i przysw ojenie m ienia
cudzego. O g w a łc ie , odróżniajęcym g ra b ie ż od kradzieży, nie ma
ono pojęcia żadnego, chociaż różnica w nazw ach istn ie je : g ra b ie ż nik n a z y w a się „zo rłu k“ a złodziej — „ u m “. N a to m iast p ra w o
zw y czajo w e zna podział przy w łaszc zen ia m ienia cudzego n a d o ­
zwolone i zakazane. W o ln o każdem u p rz y sw o ić sobie od k re w n y c h
w liniach zs tęp nych lub b o czny ch — rozumie się po mieczu —
b y d ło na z a p ła cen ie dłu gu, u trzy m a n ie w łasne lub rod zin y i t. d.
oraz k o n ia do jazd y lub pog'oni za złodziejami, wszakże z o b o ­
w iązkiem zw rócenia, ale tylko w razie m ożności; m ożna to w szystko
z a b ra ć n a w e t g w a łtem . W o ln o też od znaneg'o złodzieja odebrać
konia, g d y są dane, że jedzie on kraść. S ą to czyn y p ra w e m d o ­
zwolone.
Najczęściej zdarza sie w s te p a c h kradzież b y d ł a ; przyczem
za kradzież no rm aln ą , j a k b y z ^ m i a r ę lub p ro b ierż wszelkiej innej,
n ależy uw a żać kradzież k o n i w s w o j e j w ł o ś c i . Skazuje się za
to n a grzyw nę, z w a n ą „m ojna k o s a k kùtienie t y r k i e u “ t. j. p rz y ­
w iązać do szyi i ogo n a. G rz y w n a ta ró w n a się podwójnej liczbie
u k ra d z io n y c h koni, ale w artości niższej. Od tej k a r y norm alnej
idzie c a ły s z e re g stopni w dół i w górę, stosow nie do o k o lic z n o ­
ści sp ra w y . K a r a za kradzież, spełnioną w cudzej włości, zm niej­
sza się; n ie k ie d y sądy sk azują n a w e t ty lko na zw rot p o ło w y
u k r a d z io n e g o ; najczęściej j e d n a k k ierują się w ty c h ra zach zasadą
wzajem ności.
D o okoliczności zw iększających k a r ę za kradzież, przed ew sz y s tk ie m n a l e ż y ł a t w o ś ć j e j s p e ł n i e n i a ; dlatego w ła ­
śnie k radzież b a r a n ó w u w a ż a się za cięższą od kradzieży b y d ła
lub koni. K a r a je s t n a s tę p n a : za kradzież 1— 9 b a r a n ó w w in n y
oprócz ukra d zio n y ch , zw raca 9, jednakow ej w artości n. p. za k r a ­
dzież b a r a n a z w ra c a 10 i t. d. Za kradzież, pszenoszącą 9 b a r a ­
nów, p ła c i się zw y k ła grzyw na „m ojna k o s a k ku tienie t y r k i e u “.
K ra d z ie ż inny ch rzeczy zdarza się bardzo rzadko : p ra w o zw y ­
czajowe nie zna za nie k a r osobnych, stosuje n ato m iast ogólne.

-

120 —

W a r t o w sza k że n adm ienić, że k ra d zież rzeczy ń ie p iłn o w a n y c h
oraz odzieży u k o b i e t i dzieci p o c ią g a k a r ę zw iększoną, bo do­
chodzącą do p o d w o jen ia g r z y w n y zw ykłej.
P r a w o zw yczajow e K ir g iz ó w zna ty lk o d w a p rz estęp stw a,
k tó re m ożna p o d c ią g n ą ć p o d k a t e g o r y ę uszk o d z en ia cud z eg o
m ie n ia : obcięcie ogo n a k o nio w i i zrujnow anie aułu. O p ie rw s z e m
w sp o m in ałem już ; drugde zaś p o c ią g a s u ro w ą a złożoną k a r ę ;
winni m uszą w y n a g ro d z ić w szy stk ie s t r a t y i koszta, zw rócić rz e­
czy za g rab ion e, za płacić k u n y i a ip y za zabójstw a, k a le c tw a
i r a n y oraz o d d ać k on ie, n a k tó ry c h p rz y je ch ali ru jn o w a ć auł.
W y ż e j nadm ien iłem , źe oszustw o i o szu k a ń stw o nie są k a ­
rane, dodając jednocześnie, że m o g ą one p ro w a d zić do p o w ó d z tw a
cyw ilneg o. W i n n y zaw sze skazuje się n a w y n a g ro d z e n ie s tr a t
i kosztó w tudzież za p ła c e n ie 10% w a rto ści p o w ód ztw a, co n a z y w a
się „ b ijły k “. „B ijły k “ p ob iera ją bijowie ta k w s p r a w a c h cy w ilnych,
j a k i k a r n y c h ; je s t to ich w y n a g ro d zen ie .
Ja n Witort.

Przyczynki do etnografii Tatrzańskich górali,
K i l k a ty c h u ła m k ó w , k tó r e poniżej p od ajem y , po ch o d z i
z pośm iertnej te k i n e sto ra e tn o g ra fó w p o lsk ich ■
— Ź e g o ty P a u le g o .
W y j e t e są te f r a g m e n t y z szkicu obszerniejszego p. t. „ T a t r y
galicyjskie pod względem geograficznym, historyi
n a t u r a l n e j i e t n o g r a f i i o p i s a n e “, zn ajdu jącego się o b e c n ie
w rę k o p isie b ib lio te k i J ag iello ńskiej nr. 5373 n a k a r ta c h 20— 23.
Dalej zaś idące p o d a n ia i p ie ś n i s ą n a luźnych p isan e k a r ta c h
n ien u m ero w an y ch , bez b liższeg o ozn aczenia m iejsca, w k tó r e m
zo s ta ły zebrane, z w y jątk iem p iosn ek, k tó re p o c h o d z ą z okolic
C zorsztyna. B ezsprzecznie je s t w ty c h z a p isk a ch w iele n i e d o k ł a ­
dności, zau w ażyć j e d n a k należy, iż są to u r y w k i p lanu, k t ó r y
m ia ł szersze objąć r a m y — n ie s te ty — za m ia r sp ełzł n a niczem .
Że p lan tak i m iał isto tn ie P auli, o tem p rz e k o n a ć może k a ż ­
d e g o g-ruba t e k a lu źny ch wiadom ości, ty c z ą c y c h się Tatr,, niez u ż y tk o w a n y c h nigdzie później. P o w ó d , dla k tó r e g o m y w y d a ­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.