R_5_witort_ze stepów_1.pdf
Media
Part of Ze stepów Azyi środkowej (szkic etnograficzny ), cz.1-2/ Lud 1899, t. 5
- extracted text
-
J
I
ZE STEPOW AZYi SROOKOWEJ *)
(Sz:kic etnograficzny).
Ludziom z zachodu, którzy przywykli widzieć lasy i pola,
wsie i miasta, trudno wyobrazić sobie stepy; każde wspomnienie
o nich wywołuje obraz olbrzymiej płaszczyzny, pokrytej' bądź
piaskiem, jak Sahara, bądź jednostajną, bujną roślinnością, jak
amerykańskie „prerye"; zawsze jednak znamienną cechą stepów
jest nu.ząca jednostajność, wzbudzająca tęsknotę lub pewną ospało~ć, wieczne powtarzanie się tych samych obrazów, tych samych
wrażeń. Takie wrażenia wynosi zwykle podróżnik przy pierwszem
obeznaniu się ze stepem, lecz one rychło nikną, skoro oko oswoi
się z niezwykłym widokiem, skoro baczniej rozejrzy się w oto
czeniu. Nie widać tu ani pól, falujących zbożem, ani owej prawie
czarnej zieloności lasów iglastych, a jednak gra barw jest niemniej żywą i niemniej urozmaiconą. Obok szarego piasku, stanowiącego tło obrazów stepowych, ciągną się nad ruczajami długie
smugi tra wy, jak ruń zielonej, a usianej kwieciem iry su; gdzieindziej widać srebrzyste duże plamy -- to piołun, którego zapach
roznc, si wiatr po całym stepie, tam dalej, jak śnieg na sło11cu,
błyszczą sołonczaki, a jeszcze dalej na skraju horyzontu wystt,pują skały, przednia straż gór Ałtajskich. Nim skwar południowy
minie, zdaje się, ze wszystko wymarło, •- schowało się pod kurhanami, rozsianymi wśród stepu. Lecz niech zbliży się wieczór,
niech promienie słońca padną ukośnie, a jc.lkby za dotknięciem
czarodziejskiej ró.żdzki zmienia się krajobraz. Cudowna gra światła
przemienia skały w fantastyczne zamczyska o niezliczonych basztach i wieżach, a głosy zwierząt składają się na przedziwny
*) Praca powyż1rna ma wprawdzie pośredni związek z polskiem ludoznawstwem, jednak ze względu na to, że jest ona ważnym pl'zyczynkiem do
etnologii, która wchodzi w zakres programu ,,Lmln", nie mniej, że opiern
~iQ na aulopsii autora, gruntow1wgo znawcy stosunków syberyjHkieli, została pomieszczoną w „Ludzie".
Red.
1
2
koncert stepowy. Podnosi się ożywczy wietrzyk... To też mieszkańcy miast stepowych nie mogą nachwalić się stepu, tęsknią
za nim, gotowi nawet koczować, byle tylko żyć w stepie, oddychać jego świeżem powietrzem, pieścić się tymi obszarami niezmierzonymi, jakby stworzonymi dla zycia koczowniczego. Kto
był w stepach, kto oddychał ich powietrzem, patrzał na te bezmiary, ten zrozumie niezawodnie to dziwne uczucie, które nie po_
zwala pozostawać długo na jednem miejscu i ciągnie ustawicznie
w dal ... w dal ...
Wiadomo zresztą, że od wieków stepy Azyi środkowej budziły podobne uczucia ... Od jak dawna ród ludzki pamięta, mi eszkały w stepach ludy koczownicze; jedne ustępowały, inne zajmowały ich miejsce.
Niektóre wylevvały się poza obręb stepów
niosły na zachód i na wschód śmierć i zniszczenie, a potem wracały do stepu i zupełnie znikały; inne znowu zdobywały nową
ojczyznę i zapominały o swej kolebce; inne zaś znikły doszczętnie
i juz nikt nie potrafi wskazać tych miejscowości, w których niegdyś one koczowały.
Dziś głównem plemieniem, koczującem w stepach Azyi środ
kowej, są Kirgizi. Od "dachu świata", Pamiru, aż do wielkiej
drogi Syberyjskiej, od Orenburga aż do północno-zachodnich granic Mongolii koczują oni, a na północy tej ogromnej przestrzeni
stanowią przeważną czt;ść ludności. Jakiem jest pochodzenie K.irgizów, dotąd niewiadomo ; jedni utrzymują_, że są oni osobnem
plemieniem fińsko -mongolskiego szczepu; wedle innych zaś stanowią zlepek rozmaitych plemion, które kiedyś w stepach koczowały. Sami Kirgizi niewiele o swojem pochodzeniu wiedzą; jedni
twierdzą, że pochodzą w prostej linii od psa rudego i 40 dziewcząt (krk 40 kyz), lub że są potomkami 18 starożytnych bohaterów, których czczą jako protoplastów 18 głównych rodów
kirgizkich.
Pewnem jest, że Kirgizi należą do szczepu fińsko - mongolskiego, oraz ze kolebką ich jest lewy brzeg Syr - Daryi, skąd
stopniowo rozlali się po całym obszarze dziś przez nich zajętym.
Północno-wschollnia część stepów kirgizkich, dzisiejszy kraj Siemipałatyński, był zamieszkały przez Dzungarów i Kałmuków. Pierwsi w walce z Kirgizami bądź wyginęli, bądź zlali się z nimi ;
drudzy zaś posunęli się dalej na wschód, w góry Ałtajskie lub
w granice Chin ku pobratymczym Mongołom. W kraju zaś rozgospodarowali się Kirgizi wraz ze swemi stadami baranów, wiel
bh\dów i koni, prowadząc dalej swe odwieczne życie koczownicze·
tak jednostajne, tak zalezne od warunków klimatycznych.
'
3
Lato, to peryod rozkoszy dla Kirgizów: upałów nie obawiają
oni, a gdyby nawtt skwary dokuczały zanadto, to jurta, lekki,
obszerny a wysoki namiot z grubego wojłoku, dostarczy zawsze
schronienia przed promieniami słonecznemi. Brak wody rzadko
daje się odczuwać: Kirgiz zna doskonale swój step, zna wszystkie
źródłn i studnie i prawie zawsze tak umie się urządzić, że ma
wody dosyć.
Na bogatych pastwiskach osłabione i wychudłe stada rychło
przychodzą do pełni sił; klacze i owce dają dużo mleka, a więc
i Kirgiz jest sytym i strawa jego, składająca S\ę przeważnie
z mleka zsiadłego (ajran u), sera (kurt) i kumysu, jest rnwsze
świeżą i zdrową. Lato sprzyja rozjazdom, pozwala odwiedzać znajomych i krewnych, często koczującyoh o kilkaset wiorst, a towar?yski Kirgiz nigdy nie omieszka skorzystać z tej sposobności;
to też lato można nazwać karnawałem stepowym; latem też odbywają się rozmaite zabawy, wyścigi konne, walki atletów, gody
małże11skie, wybory, sądy i t. d.
Lecz gdy nastanie zima, gdy spadną śniegi, a zwłaszcza,
gdy powstaną straszne burany (bur a n - zamieć śnieżna), trwające po kilka i kilkanaście dni, wówczas nastaje .,,ciężka pora
roku". Niedawno rzeźki i ruchliwy kocZ<: wnik zakopuje się
w „kystawie", lichej lepiance z gliny i chróstu, bez dachu i okien;
strawa jego jest nędzna i sprowadza się do resztek sera i małych
porcyi mrożonej koniny lub baraniny; stosunki ze światem zewnętrznym przerywają się na kilka miesięcy lub są tak trudne,
że pomimo nudy i tęsknoty towarzyski Kirgiz nie odważa się
opuścić aułu ... z obawy wilków i buranów.
Jeszcze gorszem jest położenie stad... Dla wielkiej ilości
bydła nie sposób zrobić latem dostatecznego zapasu siana.
Nieliczne stogi zachowują_ się na koniec zimy lub początek wiosny.
Stada same szukają sobie pożywienia, rozkopując śnieg i żywiąc
się zeschłą trawą zeszłoroczną. Dopóki nie spadnie śnieg głęboki,
nim wąwozy i jary nie zostaną zasypane, stada trzymają się nieźle, lecz gcty nastaną burany, a zwłaszcza po odwilży straszny
północno - wschodni wiatr pokryje cały step grubą warstwą zlodowaciałego śniegu, wówczas następuje straszliwa klęska, nazywana
„dżut".
W ciągu kilku dni giną z głodu ogromne stada, a ich
właściciel z żonami, dziećmi i domownikami, bezsilny wobec nieszczęścia, patrzy na upadek swego dostatku, na mienie topniejące,
jak śnieg wiosenny i bezwładnie wyczekuje nowego gościa śmierci głodowej. Jednej ciężkiej zimy, jBdnej gołoledzi wystarcza,
by tysiące zamożnych Kirgizów doszło do kija żebraczego, by
się
1
*
4
zaczęła grasować olbrzymia śmiertelność, by ludzie umierali wprost
z głodu, jak to się działo w czasie 18B2- 1883 r., kiedy z powodu „dżutu" padło blisko 3/, ogółu stad kirgizkich. \\' samej rzeczy dobrobyt Kirgiza, niemal całe jego życie, pozostaje w ścisłej
zależności od stad: barany, wielbłądy i konie zaopatrują Kirgizów we wszystko, co im potrzebne jest do życia: odzież, obuwie,
sprzęty domowe, a poniekąd i samo mieszkanie wyrabiają oni
z wełny, sierści i skór bydlęcych; nawet opału „kij" dostarczają
im zwierzęta (kij - to ubity i wysuszony pomiot barani, który
zastępuje w stepach bezleśnych nasze drwa).
Nieliczne i mało rozwinięte rzemiosła kirgizkie przerabiają
niemal wyłącznie produkta zwierzęce. Ze skór szyją się duże
i małe wory~ zastępujące nasze naczynia, z rogu robią łyżki,
strzemiona i inne przedmioty drobne, a płasko porznięte i rzeź
bione kości służą do inkrustacyi małych mebli, zastosowanych do
życia koczowniczego. Źelazo było wprawdzie znane już oddawna
w stepach, ale do niedawna ceniło się bardzo wysoko; otrzymywano je drogą wymiany z Turkestanu. Koczownicy otrzymywali
je bądź w postaci wyrobów gotowych (zbroję, szyszaki, szable,
noże, kotły i t. p.), bądź też przerabiali na miejscu na ostrza pik
i straszni~ aj bo ł ty (mała siP-kierka, osadzona na długiej, gibkiej
trzcinie). Z Turkestanu otrzymywali też Kirgizi tkaniny baweł
niane, jedwabne, lżejsze i ozdobniejsze, niźli wyroby z grubej'
wełny owiec stepowych i sukna wielMądzie. Przy bliższem zetknię.
ciu się z narodem, pod którego władzą dziś zostają, wyroby turkestm1skie powoli zostały wyrugowane przez rosyjskie; wówczas
też Kirgizi poraz pierwszy poznali
produkt życia osiadłego,
a mianowicie chleb. Chleb, dla nas tak potrzebny, nawet dziś
u Kirgizów jest bardzo mało używany, a do niedawna stanowił
artykuł zbytku, znany bardzo nielicznym rodzinom, koczującym
w poblizu stałych osad rolniczych. Obecnie spożycie zboża
w stepach wzrasta z każdym rokiem i jeśli nadal tak będzie
wzrastało, to wkrótce ziarno i mąka zastąpią Kirgizom mleko
i mięso. Ten wzrost spożycia zboza pozostaje w bezpośrednim
związku ze zmianą warunków ekonomicznych i ogólnym upadkiem dobrobytu koczowników -- z jednej strony, z drugiej zaś
wytwarza nowe zwyczaje i potrzeby, tudzież przygotowuje powoli
podstawę dla zmian w ustroju społecznym Kirgizów, zbliża chwilę,
gdy będą oni musieli porzucić obecny tryb życia i stale osiąść
na. roli.·
Zetknięcie się z wyższemi formami· kultury i cywilizacyi nie
pozostc1je bez śladu; w dziedzinę starych obyczajów i zwyczajów
5
kirgizkich, oraz poglądów wdzierają się powoli nowe zasady
ziarna wyższego, ale obcego uspołecznienia, które - być może
rychło -· usuną uprzednie: formy życiowe, nieraz zachowujr\Ce
ślady zamierzchłej przeszłości.
A śladów owej przeszłości jest
jeszcze dużo, nawet pełnych życia. Tak w życiu społecznem Kirgizów zachowało się dużo pozostałości ustroju rodowego; niektóre
z nich są tak żywotne, odgrywają tak znaczną rolę, iż niewątpli
wie - rzec by moina - są pamiątkami przeszłości niedalekiej.
Tu zaznaczę, że w odległych miejscowościach bardzo często
można spotkać spólnoty rodzinne, złożone z kilku lub kilkunastu
agnatów, żonatych i ddetnych, a rządzone przez· najstarszego
z pośród nich; zdarza się niekiedy, ie na czele takiej spólnoty
rodzinnej stoi osoba z wyboru jej członków, a nawet, acz bardrn
rzadko, kobieta wdowa. Człowiek obcy, osiadając w stepie, udaje
się pod opiekę jakiegobądź wpływowego Kirgiza, który go zalicza do swego rodu i uważa za krewniaka; ta okoliczność nadaje
mu wszelkie prawa istotnego członka rodu.
W sferze stosunków majątkowych szczątki organizacyi rodowej zachowały się w szczodrej pomocy biednym krewnym (zwyczaj dawania na lato.koni i owiec bez wynagrodzenia),'w prawie
słuiącem każdemu Kirgizowi brać w razie potrzeby n. p. konia,
by ścigać złodziejów, w nieograniczonej gościnności, wspólrn=•j
wypłacie „kuoów" (grzywien) i „kałymu"
(zapłaty za żonę);
w razie nieszczęścia lub niebezpieczeństwa pomoc wzajemna dla
członków rodu jest obowiązkową.
W prawie karnem spotykamy
wyraźne ślady zemsty rodowej i krwawiny. Do dnia dzisiejszego
zachował się jeszcze zwyczaj „tamyrstwa", t j. zbratania się dwóch
rodzin lub osób, które ustanawia jak najściślejsze związki braterskie. W ogóle i dziś nawet żyją wspomnienia o wspólnem pochodzeniu, o wspólnych okrzykach bojowych, oraz sprawach i interesach. Dziś nawet każdy Kirgiz wie doskonale, do jakiego
rodu należy; niektórzy z nich potrafią nawet wyliczyć wszystkie
rody kirgizkie w stepach, wskazać ich protoplastów i genealogię
pierwotną.
czasów da w no minionych należy lewirat,
chociaż dziś tło jego jest ekonomicznem. Wszakże ustrój rodowy
należy już do przeszłości, natomiast panuje niepodzielnie patryarchat. Patrząc na rodzinę kirgizką, zda się, że widzisz owych patryarchów biblijnych Abrahama i Jakóba, mających po kilka żon
i rządzących samodzielnie losem domowników. Rodzina kirgizka
składa się z głowy, jego żony lub żon, dzieci, niekiedy krewnych
i domowników; mienie stanowi jej część nierozerwalną. Głową
Do
pozostałości
6
rodziny jest zwykle oj cie~; posia,fa on prawa niemal nieograniczone. Żona jest jego własnością, która po jego śmierci dostaje
się w. spadku uratu ; dopóki jednak mąż żyje, mocen jest robić
ze swoją .żoną, co mu się podoba, nie oglądając się ani na przyszłość, ani na prawa swych bliskich agnatów. A prawa męża są
bardzo ob5zerne; rozciągają się one na osobę .żony i na. jej majątek. Mą.ż ma prawo wymagać, by .żona .żyła z nim razem, dzieliła jego losy, prowadziła gospodarstwo i t. d., słowem była jego
sługą pokorną; w razie najmniejszego wykroczenia może on karać żonę dowolnie, byle tylko nie znęcając się i nie kalecząc jej
ciężko. Oryginalnie zwyczaje kirgizkie określają pojęcie znęcania
się: mąż może chłostać żonę, ile się podoba i j:;i.k się podoba,
byle tylko w jurcie (w namiocie), ale uderzenie nagiej kobiety
poza jurtą - to znęcanie się; znęcaniem się będzie też przypiekanie .żelazem rozpalonem ciała żony i t. d. Oderwanie albo
urznięcie ucha, wywichnięcie nogi lub ręki ·- to kalectwa lekkie,
które nie są powodem do skarg... wedle prawa zwyczajowego.
Karnej represyi podlega mąz tylko za zabójstwo .żony i ciężkie
poranienie lub okaleczenie; pozywać go do sądu mogą ojciec
żony lub w ogóle jej krewni. Wypadki podobne zdarzają się jednak
bardzo rzadko; usuwa je możność i łatwość rozwodu, który zależy
wyłącznie on woli męża: dość mu trzy razy powiedzieć żonie:
,,idź precz lu (sin tałak), a ju.ż rozwód gotów! Rozwiedziona powraca do swojej rodziny i może wyjść za mąż. Jeżeli mąż nie
zgadza się na rozwód z żoną, a obchodzi się z nią źle, to jej krewni robią mu pewne przedstawienia i skłaniają do zmiany postę
powania, co nieraz odnosi skutek pożądany; wszak.że nie mają te
u wagi żadnej sankcyi zwyczajowej. Jeżeli Kirgiz ma kilka zon
(maximum 4), to postępowanie jego nie ulaga zmianom zasadniczym, bo kazda prowadzi gospodarstwo oddzielne; tylko zona
pierwsza - bijb ac ze - cieszy się większym szacunkiem. Nawiasem mówiąc, wieló.żeństwo śród Kirgizów chyli się do upadku;
liczba .żon dawniej nieograniczona, została dziś sprowadzoną do 4,
co nie ma jednak znaczenia powa.żnego, z powodu łatwości rozwodów. ~ierównie większe znaczenie mają czynniki ekonomiczne,
zwłaszcza kał y m, bez którego wypłaty nie można dostać żony;
to te.i. wielożeństwo jest dziś dostępnem tylko Kirgizom bogatym.
Zresztą i publiczna opi11ia kirgizka zaczyna je potępiać ... Dodam
jeszcze, że mąż ma prawo sprzedać lub wydzierżawić swoją zonę,
przelewając na dzierżawcę wszystkie swe prawa; zdarza się to
u.ż bardzo rzadko i jak się zdaje tylko za zgodą żony.
7
Mienie żony (d ż as a n) zlewa się z mieniem rodziay mężo
wskiej, ona zaś traci doń wszelkie prawa; wyjątek stanowi tylko
szczególny strój głowy, san k e 1 e, ozdobiony perłami, koralami,
złotem i drogimi kamieniami, którego wartość niekiedy parę ty sięcy rubli wynosi. Strój ten stanowi bezwarunkową własność
żony i w razie bezpotomnego jej zejścia z~ świata zwraca się rodzinie. Resztą miP-nia żoninego mąż rozporządza zupełnie dowolnie; nawet gdy żonie zagraża głód, wówczas tylko krewni mogą
robić swoje uwagi i prosić męża o oszczędność.
Wszakże w czasach ostatnich Żo!'ly zaczynają nabywać niejakich praw do majątku mężowskiego. Tak n. p. wdowa bezdzietna, jeżeli nie ma kogo poślubić z pośród krewnych mężowskich,
wraca do rodziny i otrzymuje 1/ 6 część majątku męża. Zdarza się,
że krewni pozwalają wdowie zabrać najmłodsze dziecko, jeśli ono
nieodłączone, oraz 1/8 część mienia. Nareszcie przy rozwodzie zwyczaj dziś każe dać żonie wielhłąda, konia, pościel i część mienia.
Władza głowy rodziny nad jP.j młodszymi członkami jest
daleko większą, niż władza męża nad żoną. Do niedawna oj ciec
posiadał prawo życia i śmierci w swych rękach; dopóki nie zniesiono niewolnictwa w stepach mógł ich sprzedawać dowolnie.
,, Syn przed ojcem, jak niewolnik przed panem" (at a ł y u ł, koż a ł y kuł) mówi przysłowie kirgizkie, charakteryzując stosunek syna do ojca. Jak niewolnik względem pana ma tylko obowiązki, nie zaś prawa; tak i syn w stosunku do ojca; winien on
tylko ślepo spełniar. rozkazy ojca, uważać go niemal za wcielenie
bóstwa; jego los zależy całkiem od woli ojca; słowem ojciec jest
panem wszechwładnym. Jeżeli dziś nie może zab!ć syna lub sprzedać go w niewolę, to ma prawo trzy razy wynająć go osobom
postronnym, pobierając jego zasługi. W granicach, zakreślonych
prawem karnem, zwyczaj pozwala ojcu nietylko bić syna, nawet
dorosłego, chłostać go, więzić, głodzić, zakuwać w kajdany, wypędzać z aułu i wydziedziczać, ale nawet najmniejsza skarga ojca
na· syna znajduje zupełne uwzględnienie w sądach ludowych (bijów), które, nie roztrząsając sprawy, skazują syna na kary najsurowsze. Skargi syna na ojca nigdy nie są uwzględniane przez
sądy „bijów".
Do niedawna za obelgę czynną ojca spotykała
syna kara następna: rozebranego do naga oprowadzano z powrozem na szyi po aułach i bito nahajami, wymieniajctc winę. Dziś
kary tej zastosować nie można, ale wedle zdania „bij ów" jest ona
zupełnie słuszną i sprawiedliwą, przeto sądy, nie mogąc jej stosować, uchylają się od rozstrzygania spraw o czynne obelgi rodziców, przekazując je krewnym pokrzywdzonego. Dodam wreszcie,
8
że
prawo rodziców co <lo życia dzieci niezupełnie jeszcze zatarło
1:,i~; dotąd wyst~puje ono '.V formie zabójstwa słabych dzieci, by
za.pomocą denuncyacyi fałszywej zwalić odpowiedzialność za ich
śmierć na ród wrog·i, co praktykuje się często.
"\V-reszcie ojdec
zaręcza syna, zwykle niemowlęciem jeszcze, a w wyborze przyszłej synowej kieruje się
wyłącznie pobudkami matnyalnemi.
Zdar.rn się, że krewni starają się drogą namowy skłonić ojca, by
dał synowi coś ze swego mienia i rozstał się z nim ; w jednym
tylko vvypadku, t. j. gdy ojciec ożenił się powtórnie i żyje z macochą, syn ma prawo żądać wydziału części mienia ojcowskiego.
S4dy ludowe zwykle nie odmawiaja. w tych razach swej pomocy.
V-i cale inne jest położenie córki; do rodziny należy ona
tylko czasowo, do zamęźcia. Już od urodzenia córki ojciec marzy
o otrzymaniu za nią zapłaty (kały m u). poszukuje dla niej męża
i często zawiera umowę o jej sprzedaż, gdy spoczywa ona jeszcze
w kolebce; często pobi~ra nawet częściami za nią kałym. Córka
dla rodziców staje się więc jakby obcą; zadaniem ich jest wychować ją, nauczyć gospodarslwa kobiecego i wreszcie oddać j~
wraz z wyprawą przyszłemu mężowi. Ojciec oznacza tylko wysokość kałymu i wyprawy; całe wychowanie zaś należy wyłącznie
do matki, która za post~powanie córki jest odpowiedzialną przed
mężem.
Matka obchodzi się w ogóle z córką bardzo łagodniA
i delikatnie; młoda Kirgizka nie zna, co to chłosta, która tak
często spotyka jej rówienniczki chrześcijańskie; w razach ostatecznych matka poprze~taje na szturchańcu lub wytarganiu za
uszy czy włosy. Prawo zwyczajowe kir Jzkie zaleca w\.e lką łago
dność w postępowaniu z dziewczętami: ,,ojciec bije syna, by go
poprawić, matka córkę by zepsuć" (a k e ur gan u ł u n gar
czysze urgan kys un bas) - mówi prqsłowie. W ogóle poło.zenie dziewczyny w rodzinie jest wcale znośnem; nawP-t przekroczenia zwyczajowe nie pociągają dziś zbyt przykrych skutków
Prawa majątkowe ojca rodziny względem dzieci są różne.
Ojciec obowiązany utrzymywać córkę do zamę źcia; po zamęźciu
zaś córka obowiązana dać mu pewne podarki, oraz utrzymywać
matkę, jeżeli ta nie ma synów i środków do życia. Syn za wsze
jest obowiązany utrzymywać rodziców ; ojciec zawsze ma nieograniczone prawo do iego majątku; każdą rzecz syna może wziąć na
własny użytek, byle nic oddawać osobie trzeciej. Nie ma on ża
dnego prawa do synowej; jedną tylko chwilę w czasie ceremonii
:;Iubnej wi<izi jej twarz, a potem nie powinien jej nawet znać; to
też 'zwykle świekier nie zna swojej synowej, pomimo tego, iż
całe lata mieszkają razem w jednym aule. Pożycie miłosne świe-
9
kra z synową (świt~krowstwo, snuch'lczestwo), tak roz~)owszechnione na Syberyi, Kirgizom jest zupełnie nieznanem. Do rodziny
niekiedy naleh\ i zięciowie; zdarza się, że Kirgiz nie mający czem
zapłacić. kałymu, przyłącza swoje stada do stad Kirgiza, którego
córkę ma zaślubić; zaślubia ją nareszcie i wchodzi w pewien zaleźny od teścia stosunek. Zwyczaj ten nazywa się „kusz k -j o w",
spotyka się rzadko i nie cieszy się sympatyą Kirgizów: ,,lepiej
być psem nieprzywiązanym, niźli zięciem zależnym od teścia"
(kał u d ag y k i j s n de n ka r g y s y d ż o k ta z y arty k), głosi
przysłowie.
Ze względu na warunki życia koczowniczego Kirgizi wielc<i!
dbają o zachowanie stosunków przyjaznych z innemi rodzin am i;
sama istota położenia zmusza ich do tego. Rozumie :iię, że w rodzinie patryarchalnej wszystko zależy od jej głowy, przeto Kirgiz
zawsze stara się zawiązać dobre stosunki tylko z głową innej rodziny; rzeczywiście nigdy nie omieszka korzystać z najmniejszej
okoliczności w tym celu. Niekiedy pomiędzy głowami rodzin wywiązuje się prawdziwa konkurencya i dyplomaci stepowi zuży
wają dużo przebiegłości i chytrości oprócz cennych podarków, by
zawiązać stosunki przyjazne z kirg izem wpływowym a możnym.
Zwyczajowo wyrobiły się pewne formy stałe tych stosunków, zwa •
ne z kirgizka „tamyrstwem ". Związek taki zobowiązuje do podarków wzajemnych i winien trwać całe życie bez przerwy: ,, woda
przecedzona nie ustaje się, a kość z kością nie rozłącza się" (su
s;uselmejde, snek uselmejde), mówi przysłowie. Ta forma
tamyrstwa zowie się „snek tamyrstwo". Najwyższą jednak formą
jest ,,doz tamyrstwo" t. j. przyjaźń wieczysta, którą ustanawiają
dwaj mężczyźni uściskając się obnażonemi P,iersiami (kusz a k taska n), lub pociągając za duży palec (bar mak -u ź taska n).
Ta forma przyjaźni przechodzi z pokolenia w pokolenie i kończy
się zwykle zwhizkiem małżeńskim pomiędzy potomkami pierwszych
tamyrów. Wkłada ona na obie strony obowiązki tak wielkie
i święte, że je chyba można przyrównać do obowiązków braci rodzonych .... wedle pojęć Kirgizów. ,,Doz tamyrstwo" może być
zawarte nawet ~ nie Kirgizem, nawet z kobietą, byle nie Kirgizką.
Najniższa forma tamyrstwa „ans tamyr" daje tylko prawo do podarków wzajemnych, bez żadnych innych obowiązków i ograniczenia co do czasu.
II.
Współczesne małżeństwo Kirgizów jest instytucyą złożoną
z różnych pozostałości szczątkowych i nawarstwień historycznych,
-
10 -
które nie zlały sif: dotąd zupełnie. Pomijając takie zabytki zamierzchłej przeszłości jak obrzęd porwania oblubienicy, należy
podkreślić trzy główne składniki małżeństwa: ludowe prawo zwyczajowe, wpływ prawodawstwa mahometańskiego i koranu oraz
oddziaływanie kultury i cywilizacyi rosyjskiej. a zwłaszcza prawodawstwa cywilnego. Wpływy rosyjskie wyrażają się głównie
w zastosowaniu do życia codziennego nowych poglądów na kobietę, na prawo dowolnego rozporządzenia jej osobą i t. d. Wpły
wy te datują się od niedawna, ale potęga ich wzrasta coraz bardziej
Wedle starego prawa zwyczajowego, pochodzącego, jak głosi
podanie, z czasów chana Tanke, wiek zawarcia małźeństwa określał się dla mężczyzn na lat 15, dla kobiet zaś - 16; wymaganie
większej dojrzałości fizycznej od kobiet tłómaczy się warunkami
życia koczowników, w którem cały ciężar robót domowych i gospodarczych spada wyłącrnie na kobietę Z czasem atoli ograni·
czenia wieku osób, wstępujó\cych w związki małżeńskie - straciły wszelkie znaczenie; dziś żadnych ograniczeń już niema. Mał
żeństwa wczesne spotykają się dość często; tłótnaczą się one chę
cią prędszego otrzymania kałymu, spokrewnienia się z rodem
wpływowym, posiadania robotnicy bezpłatnej u biednych i t. d.
Stare i nowe prawa zwyczajowe różnią się z sobą co do zakazów małżeństwa pomiędzy krewnymi i powinowatymi; pierwsze
bezwarunkowo zakazywały związki małżenskie do 7 pokolenia,
drugie zakazują je tylko pomiędzy krewnymi w liniach wstępnej
i zstępnej oraz w liniach bocznych do trzeciego stopnia; nie wolno też poślubić macochy, pasierbicy, synowej i teściowej; małżeń
stwo z siostrą żony i córką jej brata jest zakazane, jeżeli żona
żyje. Małżeństwo P?między stryjecznem lub ciotecznem rodzeń
stwem jest dozwolone.
Małżeństwo zawierają Kirgizi prawie zawsze na mocy wzajemnej umowy pomiędzy głowami dwóch rodzin lub naczelników
rodu; na zgodę oblubieńca i oblubienicy nie zwracają najmniejszej
uwagi; zresztą bywa często, że obie strony znajdują się w dzieciństwie. Tylko w ostatnich czasach w powiecie Siemipałatyńskim
zaczyna rozpowszechniać się zwyczaj, na mocy którego oblubienica starsza o lat 6 od oblubieńca, nie może być zmuszona do
poślubienia go Wypadki zerwania umowy przedślubnej zdarzają
się bardzo rzadko, bo narażają zrywającego na ciężkie straty materyalne.
Koniecznym warunkiem wesela kirgizkiego jest swatanie,
które ciągnie się niekiedy przeszło 10 lat a jest połączone z masą
oryginalnych zwyczajów. Składa się ono z mnóstwa aktów po-
-
11 -
szczególnych, rzec można, stopniowo zwiększających odpowiedział·
ność matery alną za zerwanie umowy. Pierwszym aktem swatania
jest umowa wzajemna pomiędzy ojcami oblubieńca i oblubienicy;
umowa ta określa szczegółowo wysokość kałymu oraz sposób
i termin jego wypłaty. Ojciec chłopca winien złożyć ojcu dziewczyny podarek, zwany nkargaban". Zerwanie umowy pociąga
skutki następne: ojciec oblubienicy zwraca podarek i płaci karę,
ojciec oblubieńca traci „kargaban". Rozumie się, że umowa ta
zawiera się publicznie, przy licznych świadkach, jak zwykle u Kirgizów.
Drugim aktem są oświadczyny formalne, które łączą się zwykle z jaknajwiększym przepychem; robic;. się one przez swatów ,,kudełar'ów•-. Ilość swatów zależy od zamożności oblubieńca; niekiedy dochodzi ona do 20 osób. Swaty, jadąc do aułu oblubienicy,
zatrzymują się w najbliższym aule u krewnych oblubieńca i wówczas za~iadamiają o swojem przybyciu. Ojciec dziewczyny natychmiast zawiadamia swoich krewnych i przyjaciół, zaprasza ich
do siebi~, buduje jurty dla swatów i naznacza dzień ich przyjęcia.
W oznaczonym terminie przyjeżdżają swaty i w obecności zebranych gości - świadków - proszą o rękę córki gospodarza.
Oświadczyny przyjmują _się i natychmiast uświęcają się zarznięciem
białego barana i odmówieniem modlitwy. Potem następują uczty
i zabawy, trwające czasami dni kilka. Uczty składają się przeważnie z gotowanej baraniny, koniny, kumysu, herbaty i t. d,
zabawy zaś - z wyścigów konnych (baj g i), walki siłaczów,
spiewów chórów męzkich i żeńskich, oraz muzyki. W czasie tej
uroczystości, zwanej to j ku da t i n ser, przedmiotem powszechnych żartów i drwin są swaci; młode mężatki i dziewczęta
prowadzą ich do studni, oblewają wodą, zaprzęgają do wozów,
zmuszają ·wozić siebie i t. d. Chwila rozpłaty to uczta ostatnia, na której podają potrawę symboliczną ba ur kuj r i u k •).
Sporządza się ona z wątroby i tłuszczu białego barana, zarzniętego na początku uroczystości, oraz nkurtu" (gatunek sera).
Potrawą tą swaty częstują gospodarzy i ich krewnych, podając
*) ,,Baur" - wątroba -- w przenośni oznacza też braci rodzonych
i stryjecznych, przeio jedząc ją wspólnie, swaty stają się niby braćmi ;
tłuszcz i ser główne produkty pasterstwa wskazują jakby zamian~
wzajemną stad; barwa biała to oznaka radości. Ale ta potrawa posiada
też znaczenie prawne: w sądach ludowych ,,bijów" - służy ona za
dowód stanowczy swatowstwa; Jeśli świadkowie stwierdzą, że ją jedli, fakt
uważa si~ za zupełnie udowodniony.
-- 12 ją
na dłoni oraz starając się obmazać nią twarz częstowa
nej osoby; wówczas powstaje popłoch niemały, śmiech, krzyki...
Pod koniec uczty ostatniej, ojciec oblubienicy rozdaje swatom podarki, zwane k y i t; ich wartość u bogatych jest bardzo znaczną.
TrzPba zauważyć, że wartość podarków, które otrzymuje każdy
swat, zależy wprost od jego zamożnm';ci i pochodzenia; wyjątek
st anowi tylko ojciec oblubieńca, który otrzymuje podarek najcenniejszy, chociażby nie należał do osób bardzo szanowanych. Jeśli
on jest nieobecny, to podarek przysyłają mu przez swatów.
Trzecim aktem swatania jest wypłata „kałymu". Kałym jest
to zapłata, którą oblubieniec przy pomocy swe go rod u
składa ojcu oblubienicy; wysokość jej zależy od rozmaitych okoliczności obu rodzin, swatów, pochodzenia i t. d.; wogóle wysokość kałymu ze strony maximalnej wzrasta, minimalnej zaś --zmniejsza się. Dawniej kałym dzieJił się na trzy stopnie: do mała kk r k - dżety (47 trzechletnich klaczy), otu z dżety (37 klaczy) oraz dżygirma dżety (27 klaczy). Do najwyźszegu kały
mu dodawano dwie dopłaty: bas-dżaksy i ajak-dżaksy~
dopłaty te wzrastając ustawicznie, doszły już do wartości 5 i 4
wielbłądów. Dziś ojciec oblubieńca, płacąc najwyższy kałym, daje
nie 4 7 klaczy trzechletnich, lecz 32 koni dorosłych i 9 wielbłą
dów; ponieważ wartość jednego wielbłąda równa się _wartości
5-ciu koni, przeto najwyższy kałym wynosi 77 koni i nazywa się
dz a ks y ł y- kr k- dżety. Często jednak przekracza tę granicę
i wynosi np. u bogatych 100 wielbfądów czyli 500 koni. Najniż
szym kałymem dziś jest o n - dzety czyli 17 koni, ale często zdarza się, że u biednych spada do 2 koni. Wysokość kałymu to
chluba Kirgizów, przeto obie strony starają się go określić jak
najwyżej. Odrabianie kałymu nie zdarza się wcale; trafia się jednak, że oblubieniec ubogi przyłącza swe stado do stad bogatego
kirgiza, o czem już ,\,.yżej ,vspomniano.
Po formalnych oświadczynach ojciec oblubienicy ze swymi
swatami, stosownie do warunków umowy, jedzie do aułu oblubie11ca po kałym. W czasie tych odwiedzin zachowują się te wszystkie ceremonie i obrzędy, które odbywają się przy nawiedzaniu
aułu oblubienicy przez swatów oblubie11ca; ró.znicę stanowi to, że
w czasie uczty nie podaje się kuj r i u k ba ur; oprócz teg~ swaty
oblubienicy otrzymują podarki tańsze, mniej warte, niż swaty
oblubieńca. Kałym wypłacają publicznie w końcu uroczystości. ...
stosownie do umowy, bądź w całości, bądź częściowo, w kazdym
razie uroczystości owe nie powtarzają si(~, gdy swaty przyjeżdzają
po c1eśriowe wypłaty kałymu. Składają się nań nie tylko rodzice
-
13 -
oblubieńca, ale i jego ród tudzież swaty; udział ostatnich tern
jest większy, im cenniejsze są podarki, otrzymane od ojca oblubienicy.
Znaczenie swatowstwa u Kirgizów jest bardzo wielkie; raz
zawarta umowa musi być koniecznie dotrzymaną, bo uważa się
za świętą. Wedle prawa zwyczajowego dwa tylko powody unieważniają ją: nieuleczalna choroba lub kalectwo oblubieńca czy
oblubienicy, ukryte przed drugą stroną, oraz oszustwo oblubieńca
np. jeżeli będąc biednym wydał siebie za bogatego.
Do tych d \VÓch powodów w czasach ostatnich dołączono
trzeci : można zerwać umowę, jeżAli oblubienica jest o sześć lat
starszą od obluLieńca. Zdarza się to wówczas, gdy dziewczyna
po śmierci pierwszego oblubieńca ma poślubić jego brata młodsze
go, albowiem nawet śmierć nie prowadzi do zerwania umowy.
Jeżeli oblubieniec zmarł, to oblubienica mus i poślubić jego brata
nie żonatego lub najbliższego krewniaka w liniach bocznych : "ag a
ulse-dżenge muraś; at ulse-sauri muraś,, t. j. jeśli umrze brat, to bratowa - dziedzictwo, jeśli zdechnie koń, to skóra dziedzictwo - mówi przysłowie kirgizkie.
W razie śmierci oblubienicy, jej miejsce zastępuje siostra
młodsza lub krewniaczka. Jeżeli siostry zmarłej są ma!e a oblubieniec ma braci w wieku odpowiednim, to jedna z nich poślubia
jednego z braci oblubieńca. Kałym zwraca się tylko wówczas,
jeżeli niema kogo dać mu za żonę w zamian zmarłej. Na wolę
osób, mających wstąpić w związki małżeńskie, nie zwraca si~ najmniejszej u wagi. Jeżeli dziewczyna nie chciała poślubić męzczy
zny, który ją kupił, to bez najmniejszej ceremonii zmuszano ją do
tego gwałtem. Dziś stan rzeczy nieco się zmienił; mimo to jednak
matka w razach podobnych nie szczędzi wcale swej córce chło
sty .... 'Zresztą przymus fizyczny powoli ustępu1 e miejsce systemowi
kar pieniężnych i wynagrodzenia cywilnego. Jedynem wyJ~c1em
jest ucieczka, ciężkie przestępstwo wedle prawa zwyczajowego.
W ogólności tylko ojciec ma.ze rozpocząć spr a wę o porwaniu
córki; sprawy podobne zawsze wy\vołują walkę rodową wraz
z nieskończonymi najazdami, grabieżami, procesami i t. d.
Kałym już wypłacono bądź w całości, bądź w większej czę
ści, ale obrzęd weselny następuje nie zaraz: rodzicom narzeczonej daje się znaczny przeciąg czasu na sporządzenie córce wyprawy -- d ż as a n. W tym czasie oblubieniec może odwiedzać
oblubienicę; te odwiedziny n i by są potajemne, chociaż w rzeczywistości odbywają się jawnie. Pierwsze z nich ~ ,, ur u n kiel u" - ma największe znaczenie i oryginalną stronę obrzędową.
-
14 -
Jadąc pierwszy raz do oblubienicy, oblubieniec zbiera cały orszak,
który składa się , kirgiza leciwego, a szanownego - .,,otagosy"
oraz najzręczniejszych jeźdźców. Cała ta gromada zatrzymuje się
w aule najbliższym i zawiadamia rodziców oblubienicy o swojem
przybyciu, wyczekując zaproszenia. vV aule oblubienicy budują
jurty dlań, ale w znacznej odległości od innych; swachny zaś
konno spieszą zaprosić oblubieńca; ta która pierwsza zawiadomi
go, otrzymuje znaczny podarek, zwany cz a up-kie 1 dy. Poczem
wszyscy razem jadą do aułu i zatrzymują się przy jurcie, wystawionej dla oblubieńca a otoczonej przez kobiety, które wyczekują
podarków - ,,czatyr-bajgozy".
Oblubieniec wszedłszy do jurty, natychmiast posyła matce,
babce i siostrom oblubienicy podarki, zwane i 1 u. Składają się
one z wielbłądów, jambów, materyi jedwabnych i 1:. d. Najdroższy
podarek otrzymuje matka, potem babka i t. d.; wogóle wartość
podarków maleje z oddaleniem stopnia pokrewieństwa. Oprócz
,,ilu" oblubieniec posyła jeszcze trzy rodzaje podarków: ka de,
u j g e - k r er oraz d żarty s; pierwsze żonom braci i stryjów
oblubienicy, drugie - samej oblubienicy a trzecie - jej innym
krewnym. Podarki te odgrywają rolę tak poważną, ze wedle kirgizkego przysłowia małże11.stwo może być zawartem raczej bez
kałymu, niż bez nich; oprócz tych podarków istnieje masa innych,
acz bardzo drobnych. W orszaku oblubieńca zawsze jest jedna
osoba -- kj en - dżygit, która zawiaduje ich rozdawaniem; tylko
,,dżartys" matka oblubienicy rozdaje wedle własnego uznania.
Po przyjęciu podarków rozpoczyna się uczta - to j, która
trwa cały d2ień; oblubienica ucieka od rodziców i kryje się
w najbliższym aule u krewnych. \Vieczorem w owym aule urzą
dza się uczta z udziałem swach, jej przyjaciółek i przybyłego orszaku ale bez oblubieńca. W tym czasie matka panny posyła
gospodyni aułu, w którym przebywa jej córka, podarek, . zwany
k y r - ka z a r; przywozi go oblubieniec w tym celu, by ją uwolniono. Rzeczywiście przed świtem gospodyni aułu stara się oddać
oblubienicę swachnom, ale przyjaciółki nie wydają. Rozpoczyna
się walka, zwana tarty s (t. j. przeciągać się). Nare~zcie przyjaciółki otrzymują podarek a ł y m i wydają oblubienicę, która
w ich towarzystwie wraca do jurty rodzicielskiej. Jedna z pośród
nich zawiadamia o tern oblubieńca, podprowadza go do jurty,
w której znajduje się oblubienica, i przez kratki drewniane (na
nich rozciąga się wojłok namiotu) łączy ich dłonie*), za co dostaje
*) Zwyczaj ten nazywa si" ko ł u s - ta tar t. j. uściśnienie rf,lki.
-- 15 podarek. Oblubieniec natychmiast wraca do swojej jurty; w aule
zabawa zaś trwa aż do dnia. Następny dzień upływa spokojnie;
oblubieniec nie opuszcza ani na krok namiotu, dokąd swachny
przynoszą mu strawę i traktamenty.
Wieczorem w jurcie rodziców oblubienicy, z której się gospodarz wydalił, swachny ścielą pościel dla oblubieńca i w wielkiej tajemnicy przyprowadzają go, za co znowu dostają od niego
podarek tiu se n - s a ł ar (t. j. posłać pościel). Oblubieńca, gdy
wchodzi do jurty, matka oblubienicy obsypuje „urinkiem" (suszone
morele i brzoskwinie), ,,kiszmyszem" (winogrona suszone), orzechami i piernikami, które obecni zbierają; tu zwykle powstaje
hałas wielki, śmiech i t. d.; zwyczaJ ten zowie się cz as z u (sypać).
Potem wprowadzają oblubienicę; wszyscy opuszczają jurtę i mło
dzi pozostają sam na sam, aż do powrotu rodziców, którzy udają,
że nic nie wiedzą. W ten sposób formalnie zachowuje się tajemniczość ur u n-kie 1 u. Uprzednio oblubienica, wchodząc do jurty,
w której ją oczekiwał oblubieniec, wylewała na żarzące się węgle
filizankę masła roztopionego; obecni kłaniali się nizko, a potem
przeskakiwali przez płomień, powtarzając: ot- a n a, maj - a n a
'
zary ł g a t. J, matki nasze, ogień i masło, błogosławcie! Zatem'
odbywała się bardzo złożona ceremonia układania do snu oblubienicy i oblubieńca ; dziś ona została zaniechaną stanowczo, ale
pozostał ślad słaby t. j. obowiązek złożenia. podarku swachnom,
zwanego kyz-kuszaktar *).
•
Takie wizyty oblubieńca trwają kilka dni, przerywane ucztami, wyścigami i t. d. Przed odjazdem Ojciec oblubienicy daje orszakowi zięcia podarki - ,,kyit", do worków zaś, w których
oblubieniec przywiózł podarki, wkładają dary, zwane „kapkas a ł ar" (położyć do worka), albo tez zwracają· niekiedy część
wypłaconego kałymu. Oblubieniec może odwiedzać auł oblubienicy choć kilka razy .... - aż do wesela, które następuje niekiedy
bardzo nieprędko, przy każdych odwiedzinach wyżej wspom·niane
ceremonie i obrzędy przestrzegane są pilnie.
Jeśli zmarł oblubieniec, to rodzice oblubienicy przywozą ją
do aułu zmarłego i pozostawiają tam na rok, by w żałobie opła
kiwała swoją stratę; potem poślubia ona brata zmarłego lub jego
krewniaka. Jej rodzice składają rodzicom zmarłego podarki pocieszające a z a. Jeżeli zmarła oblubienica, to oblubieniec poślubia jej siostrę lub krewniaczkę, dopłacając do kałymu z 47 ko
a
~) t. j. objęcie dziewicy.
-
16 -
ni 4-5 wielbłądów lub do kałymu z 27 koni - wielbłąda i konia; gdy zmarła nie miała ani siostry, ani krewniaczki, którą mo żnaby było poślubić, zwraca się połowa wypłaconego kałymu.
Okres czasu od zawarcia umowy przedślubnej naznacza się
na przygotowanie wyprawy - ,,dżasan". W teoryi kirgizka nie
ma najmniejszego prawa do kałymu, ale faktycznie jego część
otrzymuje ona w formie wyprawy; bogaci dają zwykle znacznie
więcej niźli otrzymali za córkę, biedni -- mniej. Wyprawa składa
się wyłącznie z rzeczy użytkowych: odzienia, bielizny, dywanów,
statków gospodarskich i t. d.; do tego zawsze dodaje się wierzchowiec i wielbłąd. Wedle starego zwyczaju każdą rzecz dawano
w dziewięciu sztukach; dziś ten zwyczaj prawie został zaniechany.
Tu warto nadmienić, Żf! zwyczaj określa pewną normę wyprawy,
Kirgizi nazywają ją n ab or o m. Z tych rzeczy użytkowych ważne
znaczenie posiadają tylko dżelek i sankiele. ,,Dżelek - to
narzutka z materyi czerwonej, którą nosi nowozaślubiona w ciągu
roku, ,,sankiele" - to wysoki stożek ścięty z wojłoku, z obu stron
oklejony suknem czerwonem lub aksamitem, a bogato haftowany
złotem i srebrem, ozdobiony koralami, perłami i drogimi kamienia.mi, do którego przypięte są na zewnątrz pióra strusie oraz
sznury monet złotych i pereł, sięgające aż za kolana. Jest to strój
nader kosztowny, a niezgrabny i brzydki; dziś powoli zaprzestają
go używać.... nawet bogaci. Sankiele stanowi wyłączną
własność kobiety.
Termin wesela wyznacza ojciec oblubienicy, które odbywają
się w każdej porze roku. Wprawdzie duchowieństwo mahometatiskie zakazuje odprawiać wesela w miesiącu Safar-ajt, który
uchodzi za nieszczęśliwy, oraz w czasie postu ur a z y, ale na to.
zwracają mało uwagi. Wesele odbywa się w aule oblubienicy,
dok4d przyjeżdża oblubieniec z orszakiem, który składa się z jednego kirgiza leciwego a szanowanego - o tag asy i towarzyszy pana młodego - kie n - dżygit o w. Podarki, które on
przywozi teraz rożnią się od uprzednio ,przywożonych nietylko
nazwą, ale i \Vartością. Oprócz podarków, zwanych „dżartys"
i „kade", oblubieniec winien złożyć matce oblubienicy si n d- a k y
t. j. dar za wykarmienie jej piersią; winien też przywieźć wojłok
na pokrycie jurty nowozaślubionych ot a n, oraz przypędzić
bydło, niezbędne dla uczty -- to j ma ł. Dary owe trostkliwie
oceniają się.
Potem następuje budowa jurty dla nowozaślubionych; jej
części drewniane daje ojciec oblubienicy, a przykrycie zewnętrzne
sporządza się z wojłoków, przywiezionych praez oblubie1ica. Ko-
-
17 -
biecie, która pokryła jurtę, dają barana -- ot a n - d żab ar. Gdy
jest gotowa, wówczas szanowane krewne oblubienky
zapraszają do niej oblubieńca, który dotąd mieszkał w jurcie wystawionej dlań przez rodziców oblubienicy. Zaraz też swachny
przyprowadzają doń oblubienicę, za co otrzymują podarek - d że ng et aj. Mówiąc nawiasem, kobiety, które zapraszają do jurty
oblubie{1ca oraz przyprowadzają doń oblubienicę, winny posiadać
bardzo liczne potomstwo. Gdy ta wejdzie do jurty, oblubieniec
winien położyć ją na pościel w obecności swach, nk y r -ku_
tie rek", ale może on wykupić się od tego obowiązku, składajc\C
im dary nieznaczne. Zwyczaj ten daje nazwę pierwszej nocy, spę
dzonej razem przez młodych za poz woleniem teścia; noc ta nazywa się ot a n g a - s a ł ar t .. j. połÓżenie jej na wznak. Swachny
otrzymawszy dary, opuszczają młodych, którzy pozostają sami jedni.
Nazajutrz "otagasy" udaje się do ojca oblubienicy i prosi go
o wyznaczenie dnia uwolnienia córki do aułu jej męża przyszłego.
W wigilię dnia tego rżną bydło, przypędzone przez oblubieńca,
oraz odbywają wy~cigi z nagrodami, które wyznacza ojciec obłu_
bienicy.
Gdy męzczy zni udadzą się na wyścigi, wówczas kobiety
uzbrajają sh, w s oj u ł y (maczugi), aj bał ty i wszelką broń, która
się znajdzie, i wyczekują ich ukończenia. Młodzież, wracająca z wyścigów, otacza konno jurtę państwa młodych at a u ł- i stara
się zerwać z niej tiu n diuk i t. j. wojłoki pokrywające. Kobiety
wybiegają z jurty, bronią ją, biją napastników, a jeżeli złowią
jednego z nich, to wciągają wewnątrz jako jeńca; często nie obchodzi się i bez kalectwa. Gdy wszyscy się zmęczą, gdy kobiety
stracą nadzieję obronienia jurty, wówczas zaczynają błagać napastników i starają się przeciągnąć ich na stronę darami. Teraz
rozpoczyna się spiew, kobiety i część młodzieży, zostająca w jurcie, zaczyna pieśń monotonną, smutną, której każda zwrotka ko1i.czy się słowami: d ż a ar - d żar! Słowa i melodya improwizują
sie, ale treść pozostaje zawsze jednakową: wychwala ona oblubieńca i oblubienicę oraz pociesza ostatnią z powodu blizkiej
chwili opuszczenia aułu rodzicielskiego.
W tym cLasie oblubienica siedzi sama jedna w jurcie i słu
cha spiewu, dopóki jej się nie sprzykrzy; by ten zamilkł, musi
złożyć podarki spiC:wakom i spiewaczkom. Wieczorem zapraszają
oblubieńca. Zjawia się on ze swymi spiewakami; mężczyźni i kobiety siadają parami i znów rozpoczyna się spiew choralny.
Chór męzki wychwala kobiety, kobiety zaś mężczyzn; każdy chór
po kolei spiewa po strofie, improwizowanej na poczekaniu. Powoli
już jurta
pochwały
ustępują
18 -
rrneJsca naganom; o sw1cie już oba chóry
wzajemnie. Chór, który okaże się zdolniejszym w wymyślaniu, składa stronie przeciwnej podarki drobne. Zwyczaj ten
nazywa się ku 1 me n de t. j. moja wina. T'ak upływa cała noc,
w czasie której oblubieniec i oblubienica nie spią wcale. Po
ukończeniu spiewów młorlzież zbiera się w jurcie pp. młodych, je
baraninę, pije kumys, a kręgi baranie oddaje oblubieńcowi, który
przywiązawszy do nich chustkę, rzuca do otworu jurty; jeżeli chybi,
to chustka nalezy do kobiet. Nazajutrz swachy zbierają się od samego rana w jurcie pp. młodych, ubierają oblubienicę w najlepszą odzież, sadzają na wierzchowca, którego prowadzą za uzdę
do jurty jej rodziców; tam żegna się ona z niemi poraz pierwszy.
Po jej wyjściu ojciec pokazuje wypraw~ zięciowi i swatom;
potem rachują, opakowują i zaraz nią juczą wielbłądy. Wówczas
oblubienica poraz ~rugi żegna rodziców, płacząc; ojciec - wedle
zwyczaju - pytają, czy nie pozostawiła w aule rodzicielskim jakiejbądź rzeczy ulubionej? Jeśli odpowiedź brzmi "tak", to rzecz
ta zawsze oddaje się córce.
Teraz dopiero następuje chwila spełnienia aktu religijnego.
Państwo młodzi, oddzieleni osobnemi zasłonami, stoją w jurcie rodziców oblubienicy przed nimi i świadkami (po 2 z każdej strony).
Zasłona oblubieńca podnosi się na chwilę i spuszcza się znowu;
wnet to samo robi się z zasłoną oblubienicy. Duchowny mahometaóski albo osoba zastępująca go, odmawia modlitwę i pyta mło
dych, czy pragną oni wstąpić w związki małżeńskie? Odpowiedź
nie jest konieczną, bo milczenie uznaje się za znak zgody; jeśli
daje :.:;1ę ona jednak, to winna być wyrazona w czasie przeszłym
np. ,,pragnęłam". Dawniej w czasie ślubu stawiano naczynie metalowe, pełne wody, do którego obecni rzucali srebro, perły i korale, a potem pili ją; naczynie wraz z kosztownościami przechodziło na własność duchownego. Dziś ten zwyczaj prawie został
zaniechany.
Po ukończeniu ślubu ojciec zwraca się do swej córki i mówi:
,,bałam dżeman
bołma
atanga nalet kielteresin"
t. j. żyj tak, żeby mię nie przeklinano. Zięciowi zaś powiada: ,,bał a m c h o r ł a m a k y z y n d e , a t a g y rn de k i e 1 t e r e s i n" t. j.
nie znieważaj żony tem zgubisz moją sławę. Są to formułki religijne.
Zaraz po ślubie panna młoda udaje się do swojej jurty i tam,
nakłada strój kobiety zamęznej: d ż a n łuk, - biały ubiór na głowę
e k c z i n - przepaskę na czoło s a n kie 1 e - oraz dz e 1 e k lekką
narwtke.;; potem 1:onno w towarzystwie matki jedzie do aułu mqwymyślają
1
żowskiego;
19 -
przeprowadzana czas niejakiś przez przyjaciółki. Po
jej wyjeździe pan młody udaje się do jurty teścia, żegna się z nim,
a potem dopędża zonę, z którą razem wraca do domu.
Na spotkanie orszaku weselnego wyjeżdżają konno krewniaczki pana młodego, zatrzymują wielbłądy panny młodej oraz nie
puszczają ich. do aułu, dopóki nie otrzymają wykupu zwanego
„tine murunduk" (t. j. powoci wielbłądzi). Państwo młodych
spotykają chóry spiewaków 1 spiewaczek; w ich towarzystwie
udają się oni do jurty ojca pana młodego. Przy wejściu panna
młoda kłania si~ im nizko i wówczas jeden ze spiewaków laseczk.,
podejmuje zasłonę, zakrywającą jej twarz, którą ona natychmiast
pouszcza. Ojciec pana młodego daje swej synowej podarek kuriumdyk; cały ten obrzęd zowie się kiełym kuriumdyk
Uprzednio panna młoda padała przed świekrem na kolana, lecz.
dziś zwyczaj ten pod wpływem mahometa11stwa znikł doszcz~tnie.
Po ukończeniu oględzin panny młodej rozpoczyna się uczta, trwająca aż po północy; po jej ukończeniu matka panny młodej wraca
do swego aułu i wówczas ojciec pana młodego składa jej podarki k y i t dla niej osobiście, swata i jego krewnych.
Przychodzę do skreślenia słów parę o zwyczajach, dziś na
pół zapomnianych, a pozostających w 5cisły m związku z obrzę
dami weselnymi. Zwyczaj d że n g e, o którym niżej, zachował się
dotąd, acz w formie zmienionej. Dawniej wyrażał się on tak
w pierwszą noc poślubną, którą młodzi spędzali razem, na pościel ich kładziono kawałek białej materyi jedwabnej nek ie
dżem łyk. Nazajutrz, gd_y młodzi opuścili jurtę, wchodziły do
niej dwie swachny, zabierały kawałek materyi białej i oddawały
matce panny młodej, która obdarzała ich; tymczasem ogłaszano
w całym aule, iż panna młoda okazała się cnoctli wą. Jeżeli zaś
stradała swój wianek w czasie „ur u m kie 1u", to pan młody winien był powiedzieć o tern swachom, które powtarzały jego sło
wa matce i aułowi całemu. Wówczas przyjaciółki panny młodej:
napadały na pana młodego, który musiał wykupić się, składając
pewne podarki.
Jeżeli panna młoda nie zachowała czystości dziewiczej, to
narzeczony mówił o tern swachnorn, które zawiadamiały jej matkę o tem nieszczęściu, córce zaś w jej imieniu o~wiadczały, ie
swern postępowaniem sprawiła matce dużo przykrości oraz r.zrobiła twarz czarną". Zatem swachy wyszukiwały winowajcę i sprawa kończyła się w sądzie .,,bijów", który skazywał winnego na
odszkodowanie męza. Oprócz tego ojciec panny młodej bił swoję
żonę za brak dozoru nad córką. Jeżeli okazało się, że sami ro•
-
20 -
dziec byli winni n. p. jeśli sprzedali swoją córkę na kilka dni, to
pan młody mógł zażądać jej siostry młodszej lub zwrotu kałymu.
Zwyczaje zachowywane w tych wypadkach zwały si~ ,,katy nc zek ty 11 (t. j. babą za mąż wyszła). Dziś zwykle, gdy pan młody
znajdzie pannę młodą, pozbawioną wianka, ma prawo zaŻcldać
zwrotu ka1y mu, ale jej w i 11 ę mus i ud o w od n i ć ze z 11 a n i am i świadków. Praktykuje się to tylko śród bogatych, biedni
zaś są zadowoleni, gdy im uda się uzyskać odszkodowanie.
Trzeba podkreślić, ze w okresie swatowstwa rodzice obu
stron nie mają pomiędzy sobą żadnych stosunków bezpośrednich:
oblubieniec nie towarzyszy swatom, po.tern zaś wprawdzie zwiedza
auł oblubienicy, ale te od·wiedziny są uważane za potajemne, o których teść nie powinien wiedzieć. Zięć poraz pierwszy spotyka ·teścia w chwili odjazdu, przy pożegnaniu, gdy już panna młoda
wyjechała do aułu mężowskiego. Pań~two młodzi dopiero tylko
po upływie trzech lat mogą zwiedzić auł rodziców żony. Wprawdzie Kirgizi patrzą pobłażliwie, gdy córka odwiedza matkf,, ale
spotkanie się zięcia z teściową przed tym terminem uważa się za
czyn surowo potępiany. Względem świekra \vymogi te są znacznie surowsze; wogóle nie !JOWinien on ani znać, ani widzieć
swej synowej.
Dzieci, spłodzone _przez oblubieńców w .okresie swatowstwa,
uznają się za nieprawne, chociaż naldą do rodu i rodziny swego
ojca oraz kurzystają ze wszystkich praw dzieci legalnych. To
~amo stosuje się do dzieci, zrodzonych ze związków miłosnych
wdowy z bratem jej męża nieboszczyka tudzież służącej z jej panem. Podobne stosunki' miłosne etyka kirgizka uznaje za dozwolone, natomiast inne potępia surowo. Dzieci, zrodzone z nich, należą do rodu matki, który atoli z a wsze pogardza niemi. U przednio dziewczęta brzemienne karano śmiercią razem z ich kochankami, dziś zaś - ostatni płacą grzywny sowite a pierwsze - tracą
swe warkocze i są uzna\\'ane niemal za nierządnicę. W tern tkwi
też powód do spędzania płodu, tak szeroko rozpowszechnionego
śród dziewcząt kirgizkich a tłómaczącego się lekkością ich obyc1ajów; są nawet w stepach ~pecyalistki osobne. Ani prawo karne zwyczajowe, ani etyka kirgizka nie potępiają tego zwyczaju.
Jan Witort.
