4f31817f73a7fef2ee9be67b3c2d3241.pdf
Media
Part of Zabiegi magiczne przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży u ludu polskiego / Lud, 1924, t. 23
- extracted text
-
EUGENJUSZ FRANKOWSKI.
ZABIEGI MAGICZNE PRZY POŻYCZANIU, KUPNIE
I SPRZEDAŻY U LUDU POLSKIEGO.
TREŚĆ : I. Wstęp. Myślenie magiczne, s. 54. — Moc magiczna, s. 55. — Myślenie
magiczne w obrzędach ludowych, s. 56. — Myślenie magiczne przy
pożyczaniu, kupnie i sprzedaży, s. 57. — II. Pożyczanie, s. 57. l.Czas
pożyczania, s. 58. — Zła i dobra godzina, s. 58. — Zakazy poży
czania po zachodzie słońca, s. 59. — Zakaz pożyczania w Wilję Bo
żego Narodzenia, s. 60. — Inne dni złe i dobre do pożyczania, s. 61.—
2. Okoliczności, przy jakich się nie pożycza, s. 61. —
a) Urodziny, s. 61. — b) Zasiew i sadzenie, s. 63.— cl Śmierć, s. 64.—
3. Osoby, jakim się nie pożycza, s. 64.— 4. ZakazyM różne
zabiegi stosowane, gdy się pożycza: Sprzęty domowe, s. 66.—
Uprząż, s. 67. — Pokarmy: a) Mleko, s. 68. — b) Chleb, s. 71. —
c) Miód, s. 72. — d) Inne pokarmy, s. 72. — Woda, s. 72. — Ogień, s. 72.—
Ubiór i strój, s. 74. — Przybory do szycia, s. 76. — Pieniądze,
s. 77. — Dewocjonalja, s. 78. — 5. Wnioski, s. 79. — III. Sprzedaż
i kupno, s. 80. — 1. Zabiegi przed sprzedażą, s. 81. — Wy
prowadzanie tyłem z obory, s. 83. — Rzucanie w ślad śmieciem,
sieczką, gnojem, ziemią z obory, s. 85. — Zatrzymywanie części sprze
dawanego, s. 86. — 2. Zabiegi podczas sprzedaży i kupna,
s. 89. — Dobijanie targu, okręcanie się ; odkręcanie sprzedanej i okrę
canie kupionej sztuki, s. 89. — Postronek od zwierzęcia i bat, s. 92.—
Wróżby na szczęście, s. 95. — Litkup, s. 97. — Inkluz, s. 99.
Żal
za sprzedanem, s. 101. — 3. Zabiegi po kupnie, s. 103.
Oble
wanie wodą, s. 103. — Trącanie o piec, s. 105. — Inne zabiegi przed
wprowadzeniem do obory, s. 105. — Obawa przed urokiem sąsiada,
s. 107. — Nowonabyte bydlę w oborze, s. 108. — Przetarg s. 109. —
IV. Zakończenie, s. 110.
WYKAZ SKRÓCEŃ.
Ad.
= S. Adalberg. Księga przysłów, przypowieści i wyrażeń przy
słówkowych polskich. Warszawa, 1894.
51
Byst.
J.
St. Bystroń.
I. Zwyczaje żniwiarskie w Polsce. Kraków.
Ak. Urn. 1916.
II. Słowiańskie obrzędy rodzinne. Kraków.
Ak. Um. 1916.
A. Brückner.
S. Ciszewski. I. Ognisko. Kraków. Ak. Um. 1903.
I. Lud okolic Żarek, Siewierza i Pilicy.
= M. Federowski.
Fed.
Bibljoteka Wisły, t. II.'
II. Lud białoruski na Rusi litewskiej.
Kraków. Ak. Um. 1897.
Frań.
= E. Frankowski.
Gaw.
— F. Gawełek.
Glog.
= Z. Gloger.
Kar.
= J. Karłowicz.
K.
= O. Kolberg.
L.
= Lud. Czasopismo ludoznawcze.
Mal.
= B. Malinowski.
Mosz.
= K. Moszyński.
M.
= Materjały antropologiczno-archeologiczne. Ak. Um.
R.
= Rozprawy i sprawozdania z posiedzeń wydziału filologicz
nego Ak. Um.
Sł. gw. p.= Słownik gwar polskich. J. Karłowicza.
Sł. jęz. p.= Słownik języka polskiego J. Karłowicza, A. A. Kryńskiego
i W. Niedźwieckiego.
Sł. Lin. = Słownik Lindego.
Sok.
= B. Sokalski. Powiat Sokalski.
S.
= Sprawozdania Komisji językowej Ak. Um.
Swięt.
= J. Swiętek. Lud nadrabski.
Udz.
= S. Udziela.
Was.
= Z. Wasilewski. Jagodne. Bibljoteka Wisły, t. IV.
Waw.
= M. Wawrzeniecki.
W.
= Wisła. Miesięcznik geograficzno-etnograficzny.
Zaw.
= R. Zawiliński.
Z.
= Zbiór wiadomości do Antropologji krajowej.
Brück.
Cisz.
I. Wstęp.
Pracę niniejszą właściwie powinny poprzedzać dwie inne,
które są jeszcze w opracowaniu.
Jedna z nich jest próbą rekonstrukcji światopoglądu pier
wotnego naszego ludu, druga omawia drogi magiczne w jego
wierzeniach. Prace te są wynikiem analizy całokształtu wierzeń
i przesądów ludowych.
4
Są to próby syntetycznego opracowania rozprószonego
w wielu dziełach polskiego materjału folklorystycznego.
Starają się one wykazać, że dziwne niekiedy wierzenia i prze
sądy ludowe, są wyrazem światopoglądu, obcego wprawdzie dla
naszego sposobu myślenia, tem niemniej spoistego w swojej kon
strukcji.
Powstaje on poza progiem świadomości, w jaźni. To myśle
nie pierwotne jest wspólne wszystkim ludom stojącym na niższym
szczeblu rozwoju. Nie wyzbywa się go jednak i człowiek cywili
zowany. Zostaje ono tylko przysłonięte cieniutką warstewką my
ślenia bardziej nowoczesnego, urobionego odrębnemi warunkami
współżycia i zdobyczami kultury.
Jednak w momentach silniejszego wzruszenia odsłania się
ten w głębinach jaźni zalegający czysty żywioł psychiczny, i wów
czas człowiek taki w swem rozumowaniu i postępowaniu przeja
wia cechy umysłu człowieka pierwotnego.
W kilku wstępnych rozdziałach niniejszej pracy podaję krót
kie omówienie istoty myślenia magicznego. Uważałem to za nie
zbędne dla uzasadnienia stosowanej w pracy analizy.
Mówiąc o myśleniu magicznem, o zabiegach magicznych
i t. p., odczuwam niejednokrotnie nieodpowiedniość używanego
tu pojęcia — magja. Ponieważ jednak nie potrafię zastąpić go
słowem bardziej odpowiedniem, zachowuję go z musu, nie chcąc
tworzyć dziwolągów językowych.
Powszechnie lud nie tłumaczy zabiegów magicznych, stoso
wanych przez siebie.
Wszystkie podane w tej pracy interpretacje zabiegów magicz
nych są mojem osobistem tłumaczeniem. Przytaczam je starając się
w ten sposób choć częściowo udostępnić dla naszej umysłowości
zrozumienie wytycznych punktów swoistego myślenia ludowego.
Z kolei rzeczy jeszcze kilka wyjaśnień.
Jestem bezwzględnym zwolennikiem mapowania omawianego
materjału. Ma to na celu ułatwienie czytelnikowi zorjentowania
się w zasięgach występowania poszczególnych zagadnień. Daje
możność oceny ilości użytkowanego materjału i jego rozprószenia.
Wykazuje wreszcie obszary nieobjęte badaniami.
Dzisiejszy system oszczędnościowy nie pozwala na urzeczy
wistnienie podobnej metody, któraby wymagała dołączenia do
pracy kilkudziesięciu mapek.
Ażeby choć częściowo uczynić zadość zasadzie, przy oma
wianiu każdego najmniejszego zagadnienia cały materjał poda
wany jest w planowym układzie mapowym.
Jako jednostka mapowa występuje powiat. Przytaczane ko
lejno powiaty znajdują się w najbliższej między sobą odległości.
O ile materjał na to pozwala, linja omawianych powiatów
przebiega od brzegów Bałtyku przez obszary położone na lewym
brzegu Wisły, do Małopolski zachodniej ; stąd przechodzi do Ma
łopolski wschodniej, poczem przez zi'emie położone na prawym
brzegu Wisły zmierza znów ku północy.
W myśl tego układu, jeśli naprzykład cytuję pow. lwowski
jako pierwszy z omawianego materjału, będzie to dowodem, że
brak jest danych z całego obszaru położonego na lewym brzegu
Wisły i t. p.
Pracę tę uważam za drobną cegiełkę, która jeśli ma być
w istocie przydatna, jako budulec do opracowania całego naszego
ludoznawstwa, musi odpowiadać pewnemu planowi, wspólnemu
z innemi pracami.
Uważam za zupełnie niepożądane popisowe przeładowywanie
prac takich bezładnie przytaczanemi cytatami o występowaniu zja
wisk podobnych na obcych obszarach.
Na zestawienie z innemi obszarami przyjść może kolej do
piero po odpowiedniem zmapowaniu i zorjentowaniu się we wła
snym materjale. Jeśli materjał będzie ujmowany planowo i mono
graficznie wyczerpująco, bez pomijania pewnych zanotowanych
przez zbieraczy przejawów, które nie „układają“ się .w ramkach
pewnej teorji, będącej podstawą dla opracowania, praca taka nie
straci swej wartości, mimo błędnych niekiedy tłumaczeń i oświe
tleń autora.
W ten sposób sumiennie uporządkowany materjał pozostanie
nazawsze jako cenny dorobek nauki, umożliwiający dalsze badania
i analizę.
Omawiany w pracy materjał z pow. sądeckiego, nigdzie
jeszcze nie drukowany, został zebrany przezemnie w roku 1913
we wsiach Brzeżnej i Gostwicy, w parafji podegrodzkiej.
' 54
Myślenie magiczne.
Głównym budowniczym myślenia magicznego są uczucia,
pod których działaniem powstają i łączą się z sobą wyobrażenia *).
Pod wpływem jednakowego zabarwienia uczuciowego w spo
sób obcy dla naszego myślenia, tworzą się związki i występują
podobieństwa między rzeczami skojarzonemi przygodnie.
Charakterystycznemi cechami myślenia magicznego są: my
ślenie zmysłowo-obrazowe, polegające na obrazowem przedsta
wianiu zarówno związków między rzeczami, jak i wszelkich uczu
ciowych przeżywań, rzutowanie uczuć w świat zewnętrzny, oraz
złożoność myślenia przy słabe m zróżnicowaniu wyobrażeń. Te
cechy, oraz brak wyodrębnienia swego „ja“ od świata zewnętrz
nego, powoduje, że człowiek pierwotny, kierujący się głównie
uczuciem, posługuje się do swych koncepcyj myślowych, materjałem częstokroć nielogicznym.
Badając folklor ludów pierwotnych, odnosi się wrażenie, że
powszechnie istnieje wiara we wszechmoc myśli. Obrazy powsta
jące w myśli, zarówno na jawie, jak we śnie, mają wartość realną.
Życzenie pomyślane lub wypowiedziane staje się czynem. Czyn
naśladujący rzeczywistość, wywołuje przejawienie się jej istotne.
O pracy utajonej w jaźni nie wiemy nic, lub raczej wiemy
bardzo mało. Wprawdzie przeobrażenia jaźni, powodujące cho
roby psychiczne, których badanie stanowi zadanie psychjatrji,
rzucają pewne światło na procesy psychiczne odbywające się w jej
głębinach, jednakże światło to nie rozprasza mroków tajemnicy.
Mimo swych znikomych wyników, badania tych przeobrażeń
mają doniosłe znaczenie dla etnologji. Wyniki ich umożliwiły ze
stawienia pewnych schorzeń psychicznych (schizofrenicznych)*2)
1) Patrz prace: Lévy-Bruhl: Les fonctions mentales dans les sociétés
inferieures. Paris. 1918.
Lévy-Bruhl. La mentalité primitive. Paris. 1922.
2) Bleuler. Gruppe der Schizophrenien. 1911.
Bleuler. Das antistische Denken. Jahrbuch für psychoanalytische und
psychopathologische Forschungen, t. IV. 1912.
Freud. Vorlesungen zur Einführung in die Psychoanalyse. 1918.
Freud. Totem und Tabu. 1920.
Gruszecka A. Transytywizm, utrata granic osobowości i myślenie pier
wotne w schizofrenji. Poznań. 1923.
Storch. Das archaisch-primitive Erleben und Denken der Schizophre
nen. 1922.
»
55
z myśleniem pierwotnem ludów niecywilizowanych, odkrywając
w nich przejawy tych samych, ùkrytych poza granicami świado
mości mechanizmów myślowych. Gdy jeszcze ze swej strony psychologja biologiczna, rzucając nowe światło na cały szereg ściśle
psychjatrycznych zagadnień, przyczyni się do pogłębienia naszej
wiedzy o jaźni, wyjaśnią się może mechanizmy powstawania my
ślenia magicznego, będącego praźródłem ludzkich wierzeń i prze
sądów. Dziś nic o tem nie wiemy, a każda próba wyjaśnienia,
jest tylko pewnem mniej lub więcej szczęśliwem obrazowaniem.
Moc magiczna.
Ze światopoglądu, jaki się przejawia w wierzeniach naszego
ludu, odnosi się wrażenie, że człowiek nie jest czemg zamkniętem
w sobie psychicznie i fizycznie, lecz że emanuje z niego na ze
wnątrz jakaś tajemna moc, która jest istotą życia wszechrzeczy.
Przejawia się ona nietylko w człowieku, lecz i w innych istotach
żyjących, oraz i w przedmiotach nieożywionych.
Odbywać się może wzajemne przenikanie, się tej mocy, mię
dzy człowiekiem a innemi istotami i przedmiotami z otaczającego
go świata. Moc ta może być dla człowieka sprzyjająca lub szko
dliwa. Są ludzie obdarzeni mocą, która jak gdyby promieniując
z nich, może porażać istoty słabsze, rzucać urok, Głownem sie
dliskiem tej mocy w człowieku są oczy.
Moc taka, jakby emanująca z człowieka, przenika w jego
otoczenie, przepaja przedmioty będące w jego posiadaniu, lub
pozostające w jakimbądź z nim związku.
Powstaje w ten sposób związek magiczny pomiędzy czło
wiekiem a przedmiotem, który w stosunku do czasu i przestrzeni
nie podlega prawom naszego myślenia.
Niewidzialnemi nićmi moc taka łączy właściciela z przed
miotem, pracownika z dziełem jego rąk i t. p., a nawet złodzieja
z ukradzioną rzeczą. Myślenie magiczne zna te połączenia i w wielu
wypadkach, i drogą osobliwych zabiegów, stara się wykryć te *
związki.
Lud, uzmysławiając sobie działanie i kierunki emanacji tej
mocy, przeciwstawia jej środki, których siła przeciwdziałająca wy
nika z ich naturalnych własności.
W ten sposób stal, żelazo i wogóle przedmioty tnące —
będą przecinać emanację mocy; węgiel, ogień, — spalać; linja
prosta lub koło zamknięte, zaznaczone kredą — odgradzać ; sól,
czosnek, działając na oczy, wydaliny na węch — odpychać, ślina —
odpychać, odprowadzać w pewnym kierunku; woda bieżąca uno
sić niepowrotnie w dal i t. d.
Pomyślne zużytkowanie tej mocy w wielu wypadkach życia
uzależnione jest od warunków czasu i przestrzeni. Pozycja słońca
na niebie, kwadry księżyca, pewne dni tygodnia i pewne mie
siące, wreszcie strona prawa i lewa, i cztery strony świata od
grywają wybitną rolę w myśleniu magicznem. Nadają kierunek
emanacjom tej mocy i potęgują jej działanie. Liczy się z niemi
człowiek i stara się zapoczątkować swoje czynności w najpomyśl
niejszej chwili i w najodpowiedniejszem miejscu i pozycji.
•
Myślenie magiczne w obrzędach ludowych.
Obrzędy doroczne (cykl słoneczny) i obrzędy życia oso
bistego (cykl życia od kołyski do grobu) tworzą dwa samo
dzielne zespoły. A jednak, członek gromady, czy to posuwając
się po drabinie życia, a w ten sposób ustawicznie przechodząc
z jednego szczebla na drugi, z jednego stanu do drugiego, czy
też w svyej pracy w polu przechodząc z jednej pory roku do
drugiej, wspólnie z innymi, zazwyczaj z rówieśnikami, spełnia za
sadniczo te same obrzędy przejścia 1).
W istocie swojej składają się one z trzech następujących
części : 1) rozstania się ze stanem dotychczasowym ; 2) z mo
mentu granicznego, kiedy już się opuściło stan poprzedni, ale
jeszcze nie weszło się do stanu nowego, wreszcie, 3) wejście
do nowego stanu.
W obrzędach dorocznych, podobnie jak i w obrzędach życia
osobistego możemy wyśledzić te trzy zasadnicze części składowe.
Występują one zazwyczaj nierównomiernie rozwinięte. W poszcze
gólnych obrzędach jedne z tych trzech części zaledwie się zary
sowują, pozostałe znów zostają wyolbrzymione nadmiernie.
Obrzędy przejścia w zasadniczej swej koncepcji są wyrazem
społecznego współżycia gromady ludzkiej. Ale materjał psy
chiczny, ten budulec, z jakiego składa się każdy z tych obrzę
dów, jak gdyby wypełniając jego szkielet społeczny, jest wyrazem
') Van Gennep A. Les rites de passage. Paris, 1909.
57
pierwotnego, magicznego myślenia. Jest to zjawisko niezmiernej
doniosłości. Dlatego też przy badaniu kultury duchowej należy
zdać sobie dokładnie sprawę z tych dwu zasadniczych składo
wych, występujących w obrzędowości ludu.
Myślenie magiczne przy pożyczaniu, kupnie
i sprzedaży.
Po tych kilku uwagach przedwstępnych, przejdźmy do omó
wienia naszego tematu.
W myśl tego, co uprzednio powiedzieliśmy o związku ma
gicznym, jaki zachodzi między przedmiotem a jego właścicielem,
akt tak zwykły dla naszego myślenia, jak pożyczanie, kupno, lub
sprzedaż w myśleniu pierwotnem jest czemś bardzo skomplikowanem. Ma się wrażenie, że pożyczając przedmiot, oddając go
w czasowe posiadanie drugiemu osobnikowi, poddajemy go mo
żności przenikania przez moc obcą. Do mocy naszej własnej do
łączyć się może jeszcze inna jakaś moc, która może okazać się
dla nas szkodliwa. Kupując coś, istotę żywą, lub jakiś przedmiot
nieożywiony, wchodzimy w jego posiadanie. Jednakże przedmiot
ten pozostaje jeszcze związany mocą magiczną z jego poprze
dnim właścicielem. Pożytek z nabytku zależny jest w pewnej mierze
od tego, czy związek ten nie będzie szkodliwy dla nowego właś
ciciela.
Podobne zjawisko zachodzi i ze sprzedażą. Zabiegi, jakie
lud nasz stosuje przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży, wykazują
troskę o dobrobyt przedmiotu, zmierzają do uchylenia złych
wpływów, któreby mogły mu zaszkodzić i usiłują wytworzyć
nowy, własny związek.
II. Pożyczanie.
W zabiegach magicznych związanych z pożyczaniem przeja
wia się obawa uroku, oraz dążenie do przeciwdziałania.
Lud pożycza : 1) niektóre sprzęty domowe i narzędzia gospo
darskie i pokarmy i 2) ubiór i strój, drobiazgi toaletowe, przy
rządy do szycia i t. p., oraz pieniądze i dewocjonalja. Sprzęty
domowe i narzędzia gospodarskie użytecznością swoją zostają
związane z całym domem. Złe skutki pożyczania porazić mogą
cały dom, lub też wpłynąć ujemnie na odpowiednią czynność
jakiegoś sprzętu, obniżając jego pożyteczność. Podobnie rzecz się
ma i z pokarmami, które dotknięte urokiem, mogą zaszkodzić
wszystkim domownikom.
Wówczas gdy pożyczanie przedmiotów, wyliczonych w pierw
szej grupie, może wpłynąć szkodliwie na dobrobyt i błogo
stan całego domu i jego mieszkańców, pożyczenie przedmiotów
należących do grupy drugiej, a więc ubioru, stroju, pieniędzy
i dewocjonalij, w złych skutkach dotyka przeważnie tylko ich
właścicieli.
Widzimy więc, że rozciągłość ujemnego wpływu pożyczania,
uzależniona zostaje od charakteru przynależności przedmiotu, t. j.
od tego, czy jest on własnością wspólną, czy osobistą.
1. Czas pożyczania.
Zła i dobra godzina.
W pojęciach ludu niezmiernie ważną rolę odgrywa zła i dobrą
godzina. W złą godzinę urodzona istota żywa nie chowa się wcale,
lub chować się będzie nędznie i wkrótce zmarnieje. W złą go
dzinę posiane, zżęte lub zebrane zboże wydaje złe plony, a spo
żywane potem poraża ludzi i bydło. W złą godzinę nabyte bydlę
lub cobądż innego nie darzy się i trzeba je przetargować po
wtórnie. W złą godzjnę mają moc złego działania czarownice
i ludzie o urocznych oczach. W złą godzinę złe gwiazdy wywie
rają swój tajemny wpływ.
W przeciwstawieniu do złej godziny, istnieje godzina dobra,
szczęśliwa. W związku z tem wierzeniem lud w pow. tarnow
skim ł) i rzeszowskim rozpoczyna pracę słowami : „Daj Panie Boże
rozpocząć w szczęśliwą godzinę“.
Wpływ złej i dobrej godziny rozciąga się również i na po
życzanie.
W pow. sądeckim pożyczają rano, do południa, zarówno
przyodziewę, jak i co innego. Po południu nie chce gospodyni
pożyczać, boby ją nogi potem bolały. Odnoszą przed południem,
żeby nie przeminąć godziny. O którfej się pożycza, o tej się od
daje. Bo jak inaczej, to gospodyni zaraz mówi: „chcesz, żeby mi
się nie darzyło, żeby mi spleśniało, zepsuło się. Jak pożyczasz,
to wiesz, o jakiej godzinie, ino oddać nie umiesz“.
59
Zakazy pożyczania po zachodzie słońca.
U ludu powszechny jest zakaz pożyczania po zachodzie
słońca. Niekiedy zakazy dotyczą tylko niektórych przedmiotów.
W pow. kieleckim *) po zachodzie słońca nie wolno jest
soli z domu pożyczać, boby konie oślepły. W pow. pińczowskim2),
jeżeli się z domu wypożycza wieczorem sitko, soli lub chleba, to
koniom ropieć będą ślepia ; a w lecie, gdy się je puści na trawę,
muchy ciąć im będą ogony.. W pow. będzińskim "’) po zachodzie
słońca pod żadnym pozorem nie pożyczają soli, w przeciwnym
razie dobytek ma zapadać na oczy. W pow. bocheńskim, wie
lickim i myślenickim4) po zachodzie słońca nie sprzedają mleka,
sera, masła i jaj, ani też nie pozwalają o tym czasie czegokol
wiek z domu wynosić, boby się krowy popśniły i czarownica
miałaby do nich łatwy przystęp, i kury by się nieść przestały.
W pow. sądeckim po zachodzie słońca nie wolno jaj sprzedawać,
bo się kury nie będą niosły, lub też nie będą chciały wysiady
wać kurcząt. W pow. przeworskim5) w tym czasie gospodyni
nie sprzedaje nabiału, zaszkodziłoby to bowiem krowom i kurom.
W pow. janowskim 6) utrzymują, że wówczas nie można nikomu
dać mleka i ognia. W pow. tomaszowskim 7) po zachodzie słońca
nie pożyczają soli i ognia, gdy zaś jest niemowlę w chacie, zakaz
ten rozszerza się na wszystko bez wyjątku, bo w przeciwnym
razie oddawałoby się dobrą dolę dziecka.
Pożyczanie po zachodzie słońca jest to wypuszczanie do
bytku z domu jasnego — w noc mroczną. Podobnie jak wędro
wiec nie rozpoznaje drogi po nocy i łatwo może zbłądzić, może
też przedmiot pożyczony ulec omanom zgubnych mocy, które
działając pod osłoną mroku, szkodzić mogą przedmiotowi i jego
właścicielowi. Prócz tego, wydając w noc część dobytku, nara
żamy i pozostały w domu na szkodliwe wpływy mocy urocznej,
<) Z. 3. 26.
2) Z. 9. 40. Pińczów.
3) Fed. I. 276. Żarki.
4) Świst. 561, 564, lud nadrabski. Brak dokładniejszego określenia miej
scowości.
6) W. 12. 63. Przeworsk.
6) W. 17. 416. Janów.
’) W. 4. 100. Krynice.
60
która drogą odbytą przez przedmiot pożyczony mogłaby się prze
dostać do wnętrza domu. Zakazy dotyczą przeważnie jadła ze
względu na związek jego ze zwierzęciem, które dostarcza materji
pierwszej.
Zakaz wydawania soli, zdaje mi się wynikać ze związku z jej
własnością izolacyjną. Sól poraża wzrok. „Sól tobie w oczy“ mówi
lud, broniąc się przeciw oczom urocznym. Wydawać sól, to po
zbawiać się potężnego środka izolacyjnego, to być może narazić
się na porażenie własnych oczu solą wydaną. Wypożyczenie soli
po zachodzie słońca poraża oczy koni. Czy nie dlatego, że
w podróży nocnej końskie oczy, najbardziej wysunięte ku przo
dowi z największą łatwością mogą być porażone tą solą? W my
śleniu pierwotnem podobne kojarzenia spotykamy bardzo często.
Zakaz pożyczania w Wilję Bożego Narodzenia.
Zakaz pożyczania obejmuje dzień Wigilji Bożego Narodzenia.
W pow. szczycieńskim *3) w dniu tym nikomu nie pożyczają,
przytem każdy musi odebrać przedmioty pożyczone. W pow.
ostródzkim 2) dłużnicy starają się spłacić wszystkie długi i wszyst
ko pożyczone pooddawać. W pow. brzeskim3) utrzymują, że to,
co się czyni’ w Wilję Bożego Narodzenia, przez cały rok czynić
się będzie. W dniu tym nie należy pożyczać od drugiego, gdyż:
1) można szczęście wydać z domu, 2) musiałoby się zawsze po
życzać. Górale polscy ze Skalitego uważają na to, aby w Wilję
nikomu nie dawać pieniędzy, bo cały rok pieniądze będzie ten
musiał wydawać; natomiast cieszą się bardzo, jeżeli w dniu tym
pieniądze dostaną, bo je będą dostawać przez rok cały. W pow.
krośnieńskim 4) nie lubią pożyczać w Wilję nikomu, a osobliwie
kobietom, gdyż pożyczającemu nie szczęściłoby się przez cały
rok. Nawet ognia dać nie można, boby czarownica z ogniem
dobre powodzenie domowi zabrała, a słonko kwiaty opaliło.
W pow. złoczowskim 5) w dniu Wilji nic się nikomu nie pożycza,
choćby nie wiedzieć jak było potrzeba.
') W. 6. 656. Wielbork. Mazury pr.
*) W. 6. 648. Dąbrówno. Mazury pr.
3) L. 14. 131. L. 10. 155. Radłów.
4) L. 6. 68. Iwonicz.
5) L. 5. 348. Rudki.
61
Wigilja Bożego Narodzenia jest dniem, kiedy do najdłuż
szej nocy i najkrótszego dnia zaczyna przybywać światła dzien
nego. W pojęciach ludu dzień ten jest prastarym Nowym Rokiem.
Skojarzony z chrześcijańskiem świętem Bożego Narodzenia za
chował magiczne własności pierwszego dnia roku.
Dzień ten zapoczątkowuje wszystkie czynności doroczne
i dlatego obrzędy ludowe związane z tern świętem są w istocie
magicznemi zabiegami, sprowadzającemi dobrobyt do domu, zdro
wie i błogostan dla domowników. Kto w dniu tym cobądź
z domu wynosi, choćby to było tylko pożyczaniem, wynosić, po
życzać będzie rok cały.
Inne dni złe i dobre do pożyczania.
W niektórych miejscowościach zakaz pożyczania dotyczy
jeszcze innych dni świątecznych, przyczem kojarzy się on zazwy
czaj z właściwościami jakiegoś zdarzenia religijnego, upamiętnio"" nego w tem święcie (n. p. ucięcie głowy św. Janowi). W innych
miejscowościach zakaz ten dotyczy wszystkich większych świąt.
W pow. sanockim
w wielką sobotę nic się nie pożycza,
boby szczęście odleciało. W pow. kołomyjskim 2) podczas większych
świąt niczego nie pożyczają. Nie powinna też wtedy żadna rzecz
wypożyczona pozostać u pożyczającego.
Zakazy pożyczania dotyczą również i niektórych dni tygo
dnia. Są to tak zwane dni feralne: poniedziałek i piątek. Ponie
działek jest to dzień próżny, piątek jest dniem śmierci Pańskiej,
a więc związany z cierpieniem i śmiercią.
W pow. myślenickim 3) utrzymują,: że w poniedziałek nie
powinno się nic nikomu pożyczać, bo albo rzecz pożyczona prze
padnie, albo nie będzie rychło zwrócona. W pow. sądeckim naj
więcej pożyczają w czwartki albo w soboty. Jak się w niedzielę
pożycza, to mole lubią niszczyć.
2. Okoliczności przy jakich się nie pożycza.
a) Urodziny.
Prócz zakazów pożyczania, związanych z czasem określonym,
przestrzeganych powszechnie w pewnych miejscowościach, istnieją
0 L. 12. 312.
-) L. 13. 113. Peczeniżyn.
3) M. 7. 55. Maków.
62
inne jeszcze, okolicznościowe, obejmujące jedynie pewne domy,
lub osoby. Na wyróżnienie zasługują zakazy, spowodowane przyj
ściem na świat człowieka lub zwierzęcia.
W pow. szczycieńskim*) w czasie między narodzinami
a chrztem wystrzegają się pożyczania czegokolwiek, ażeby dziecko,
gdy dorośnie, nie było zbyt rozrzutne. W woj. Poznańskiem*2)3
mówią, że czary najskuteczniej działają na dom, w którym po
łożnica choruje i to głównie w pierwszych sześciu tygodniach.
Mieszkańcy takiego domu niczego pod żadnym warunkiem i ni
komu nie pożyczają, mając to przekonanie, że czary chwyciwszy
się pożyczonej rzeczy, z nią razem tern łatwiej do domu się do
stać mogą. W woj. Krakowskiem s) w tym samym czasie ognia
z domu nie użyczają, nie wyjmując od tego nawet zapalonej
świecy. W pow. sądeckim w dniu urodzin dziecka nie wolno
biednego opatrzyć, nie wolno nic z domu wydawać; *ani jadła,
ani pieniędzy, bo jakby to dziecko urosło, to nicby się go nie
trzymało, ani pieniądze, ani chleb. Wszystkoby mu się rozle
ciało. W pow. sokalskim4)* z chaty, w której jest nowonarodzone
dziecię, nie wydadzą niczego przez dwanaście tygodni, ani nie
sprzedadzą, wierzą bowiem, że mogłoby to dziecku odebrać
szczęście.
Podobnych zakazów jak po narodzinach dziecka, lud prze
strzega i w czasie powiększenia się jakiegobądź przychówku.
W pow. ostródzkim 6) mówią, że w pierwszych dniach po ociele
niu się krowy nie należy niczego pożyczać. W woj. poznańskiem6)
dodają, że myszy zrządzać będą wielkie szkody tym, co poży
czają. Zakazy takie są szeroko rozpowszechnione również i w woj.
krakowskiem. W pow. wadowickim7) irfówią, że przez trzy dni
po ocieleniu się krowy nie trzeba nic z domu wydawać, bo ina
czej nieszczęście spotka dom. W pow. wielickim, bocheńskim
i myślenickim 8) w tym dniu, w którym się krowa ocieliła, nie
') W. 6. 759. Wielbork. Mazury pr.
2) K. Poznańskie. 7. 101.
3) K. Krakowskie. 3. 141.
4) Sok. 255.
6) W. 16. 781. Olsztynek. Mazury pr.
6) W. 17. 161.
’) Z. 3. 127. Izdebnik.
8) Święt. 635. nad Rabą.
63
wydają niczego z domu, ani też nie pożyczają, a zwłaszcza nafty lub
zapałek, z obawy, aby się cielę nie zapiekało i w ogólności
wszystko bydło nie darzyło. Żebrak nawet nie dostanie wtedy
jałmużny w tym domu, boby cielę mruczało. W pow. nowotar
skim *) dla tych samych powodów w tym czasie nie dają jał
mużny dżiadowi. W pow. sądeckim tego dnia, gdy się krowa
ocieli, albo Świnia oprosi, nic nie dają z chałupy. Nie lubią też,
gdy dziad przychodzi do chaty. Niczem go nie opatrzą i nawet
jeść nie dadzą, a mówią, że to cielę będzie takie nieznośne,
jak ten dziad. W pow. brzeskim *2)* przestrzegają powyższego za
kazu tylko w tym wypadku, gdy krowa ocjeli się w dniu Naro
dzenia N. P. M. (8 września). Sądzą bowiem, że biorącemu bę
dzie się szczęściło, a dającemu nie darzyło; mlekoby się psuło,
a bydło popśniło i nie wiodło.
W pow. ropczyckim ;i) gdy się krowa ocieli, nie wolno nic
z domu komukolwiek wypożyczać, choćby najmniejszej drob
nostki, bo krowa mogłaby zmarnieć. W pow. sandomierskim4)
tego dnia, w którym krowa ocieliła się, nic nikomu nie dają, gdyż
straciłaby mleko, albo zdechłaby. W pow. zamojskim i hrubie
szowskim 5) nie można z domu wydawać ognia w tym czasie, aby
krowa mleka nie straciła, albo żeby z nią nie wydarzyło się nie
szczęście. W pow. janowskim 6) nie pożyczają w dniu, w którym
przybył przychówek z bydła, bo to stworzenie będzie przez całe
życie beczało. W pow. Samborskim i kosowskim 7) jeżeli u kogo
wylęgnie się ciele lub źrebię, albo gęsięta wykluwają się, to przez
cały tydzień w tym domu ubogiemu nie dają jałmużny i nikomu
nie pożyczają niczego, aby młode potomstwo trzymało się matek.
b) Zasiew i sadzenie.
Dzień zasiewu i sadzenia jest dniem zapoczątkowywania no
wych plonów. Od skupienia sprzyjających mocy uzależniony jest
ich wynik pomyślny. Dlatego też jak i w czasie przybycia na
’) M. 7. 21. Czarny Dunajec.
2) W. 17. 161. Szczepanów.
s) W. 17. 160.
4) W. 17. 161. Puszcza Sandom.
6) W. 17. 161.
6) W. 16. 623. Studzianki.
') W. 1 >. 161. Dorożow.
świat nowej istoty żywej, lud w wielu miejscowościach przestrzega
zakazu pożyczania. Zakaz pożyczania obejmuje niekiedy tylko
pewne przedmioty w czasie zasiewu, a wogóle rozciąga się na
nasiona, które mają być zasiane.
W pow. ostródzkim Ł) w czasie zasiewu nie wolno pożyczać
ognia, gdyż zasiewy nie udadzą się. W pow. nieszawskim 12)*chłop
nie sprzeda ani jednej ćwierci zboża do siewu, dopóki sam nie
zaczął siać u siebie, w obawie, aby ktoś inny, ziarno jego pier
wej niż on sam zasiawszy, nie odebrał mu plonu z jego własnej
roli. W pow. sokalskim s) nie wolno dawać lub pożyczać nasion
przedtem, nim się posieje sobie, gdyż z rozdaném nasieniem możnaby rozdać i siły kiełkowania.
c) Śmierć.
Zakaz pożyczania obejmować może dom, w którym zaszedł
wypadek śmierci. Z takiego domu, ani do takiego domu nie na
leży niczego wypożyczać, ażeby nie wytworzyć związku ze śmiercią.
W pow. słonimskim 4) dopóki martwe ciało człowieka leży
W chacie, przesąd odwieczny zabrania tak bliższym, jako też dal
szym krewnym, pożyczać z tej chaty, a tem bardziej dawać na
własność zarówno produktów spożywczych, jako też sprzętów,
naczyń, narzędzi, ubrania, a nawet pieniędzy. Nie należy też po
życzać konia lub woza do zawiezienia zwłok na mogiłki.
Przypuszczam, że w powyższym zakazie, dotyczącym krew
nych wyraża się głównie społeczna potrzeba ochrony mienia spad
kowego, pozostałego po zmarłym.
W zakazie odnoszącym się do pożyczania koni, wyraźnie
zaznacza się obawa zetknięcia żywizny ze zwłokami zmarłego.
Zakaz taki jest powszechnie przestrzegany w Polsce w odniesieniu
do klaczy i krów, które, gdyby były użyte do przewożenia zmar
łego, wydawałyby na świat potomstwo nieżywe.
3. Osoby, jakim się nie pożycza.
Przy pożyczaniu ważne jest również, komu się pożycza. Po
życzać można ludziom blizkim, dobrym znajomym, przyjaciołom.
1) W. 6. 772. Dąbrówno. Mazury pr.
2) K. Kujawy. 1. 93. Bodzanowo.
s) Sok. 254.
J..
iS-R.'? 1 •’
' ‘
• • •
*,
'• ..
2
•
•
-
-
'
■*ŸvfL";v
*
65
Zakazy pożyczania dotyczą ludzi złych lub podejrzanych o czarownictwo, mających już od urodzenia uroczne oczy, lub złą, nie
zręczną, nieszczęśliwą rękę. Lud zwraca na to uwagę nietylko
przy pożyczaniu, lecz również przy kupnie i sprzedaży.
W pow. sieradzkim *) obawiają się kupować zwierzęta prze
znaczone do chowu, od ludzi chciwych, lub też nieszczęśliwych.
W pow. nowotarskim *2) utrzymują, że są ludzi mający rękę n i ezręczną, po których dotknięciu bydło nędznieje i schnie, sierść
na nim jeży się. Takiego się „warują“. W woj. białostockiem 3)
w mniemaniu ludu rękę nieszczęśliwą może mieć nietylko czło
wiek zazdrosny, żałujący sprzedanej rzeczy, ale i ze krwi, z uro
dzenia, ponieważ są tacy, co żałują, a mimo to rękę mają jak
najlepszą. W pow. słonimskim 4)5 kupując inwentarz radzą prze
płacić nawet, aby tylko nabyć od człowieka, który w okolicy
słynie ze szczęśliwej ręki. W pow. wołkowyskim 6) kupując
żywiznę na jarmarku należy się rozpytać, czy sprzedający ma
dobrą rękę, bo jeśli ma złą, to żywizna zdechnie. W woj. wileńskiem 6) wierzą powszechnie, że są osoby, które posiadają d obrą lub złą rękę, inaczej zwaną lekką, lub ciężką. Wszystko
ćo się nabędzie od pierwszej, wiedzie się, natomiast osoba o ręce
złej, lub ciężkiej wywiera wpływ zgubny na to wszystko, co
kiedyś należało do niej. Kiedy kupne zwierzę choruje, nędznieje,
, zdechnie, a nawet w wypadku skradzenia i t. p. całą winę skła
dają na poprzedniego właściciela, mówiąc, że było kupione ze
„ złej ręki.
Pewne zastrzeżenia i ograniczenia przy pożyczaniu dotyczą
kobiet w okresach menstruacji lub ciąży, które w mniemaniu ludu
przynoszą nieszczęście. W wielu miejscowościach spotykamy się
z wiarą, że kobiecie ciężarnej źle jest pożyczać, ale też i niedo
brze jest odmówić, gdyż odmowa przynosi dziecku nieszczęście.
W pow. sądeckim, gdy się nie da kobiecie ciężarnej tego, o co
prosi, odmawiającemu myszy wyjedzą dziurę w ubraniu. Gdy się
*) W. 3. 511.
2) W. 17. 169. Zakopane.
") Fed. 2. 343.
*) Fed. 1. 343.
5) Fed. 1. 343. Powszechnie na Rusi..
6) L. 4. 128.
Lud. T. XXIII.
5
odmówi jedzenia, to kapustą zjedzą robaki. W pow. radzyńskim J),
gdy się nie spełni jej prośby, to rzecz, o którą prosiła, zjedzą
myszy. W pow. sokalskim kobiecie w ciąży nie wolno niczego
odmówić, jeśli o coś prosi, boby w domy wszystko pogryzły
myszy. Jeśli zaś kto nie chce takiej kobiecie dać żadnej rzeczy,
a chce się ustrzec przed myszami, mówi: „moje skrzynie, moje
rzeczy, ale wam nie dam, o co prosicie“.
W pow. wołkowyskim utrzymują, że panna młoda powinna
do ślubu jechać naczczo, bo w przeciwnym razie, gdy będąc
w ciąży, poprosi kogoś o pożyczenie jakiej rzeczy, a nie dosta
nie jej, to temu myszy potną odzienie.
W Wiśles), bez zaznaczenia miejscowości podano, że ko
biecie, która po porodzie nie była u wywodu, nie należy poży
czać żadnego żelaznego przedmiotu, bo inaczej w domu, skąd
wzięto dajmy na to — siekierę — niechybnie zdarzy się nie
szczęście.
4. Zakazy i różne zabiegi stosowane, gdy się
p o ż y c z a.
Sprzęty domowe.
Po omówieniu ogólnych warunków i zakazów pożyczania
postarajmy się .poznać poglądy naszego ludu na pożyczanie po
szczególnych przedmiotów.
W pow. sądeckim nigdy nie pożyczają naczynia, którego
używają do jedzenia na codzien. Z. ochotą pożyczają nowe miski,
talerze, łyżki, przechowywane w sołku. Cudzego chleba nie chcą
przyjmować do pieca. Chleb taki odbiera pieczywo. Dzieży też
nie pożyczają, bo chleb nie chce rość.
W pow. wysoko-mazowieckim4) lud mówi, że „dzieża boi
się cudzych progów“, co znaczy, że pożycza ją niechętnie poza
próg własny. Wierzą tam, iż własność jej szczęśliwego wydarzania
chleba łatwo może być zepsuta. Podobnież i w pow. sieradz
kim 5) gospodynie nie lubią dzieży swej sąsiadkom pożyczać, bo
67
łatwo może dzieża uroku dostać. Dzieżę pożyczoną trzeba od
nieść przykrytą „obruskiem“ z kawałkiem „wychopieńka“ we
wnątrz, i oddając powiedzieć: „Panie Boże zapłać!“ a wówczas
dzieża nie boi się uroku. W po w. kieleckim
utrzymują, że
dzieży nie można wypożyczać z domu. A jeżeli się pożyczy, to
po odebraniu tejże należy wewnątrz cebulą wytrzeć.
W pow. sądeckim nie pożyczają łopaty do chleba, bo po
życzający potrafi w ten sposób odebrać pieczywo. Chleb się po
tem nie darzy; jest zakalec. Jak gazda nową łopatę daje gospo
dyni, to mówi: „Masz tej łopaty nikomu nie pożyczać, bo jak
pożyczysz, to ci się nigdy chleb nie udarzy“.
Ciska też nie pożyczają, bo się potem w piecu nie chce palić.
Nie pożyczają woreczków na sery, bo się potem w tym
domu nie darzy. Co zrobią ser, to myszy worek przegryzą.
W pow. ostródzkim*) rozpowszechnione jest wierzenie, że
kto przy siejbie używa płachty, którą uprzędła i utkała dziew
czyna niekonfirmowana, temu się siejba powiedzie. Takiej płachty
nikt nie wypożycza, gdyż w ten sposób oddałby swoje błogo
sławieństwo.
W pow. wołkowyskim *3) pożyczając u kogo płochę (grzebieniowatą drabinkę w warsztacie tkackim) należy ją zwrócić obmotaną pasmem lnu ; w przeciwnym bowiem razie len u obu stron
pożyczających nie będzie włóknisty. Dla tego samego powodu
i pożyczonej szczotki do lnu nie należy zwracać gołej, lecz uprze
dnio lnem ją okręcić.
Uprząż.
W pow. sądeckim ubiorów na konie i na bydło nie poży
czają, bo potem koń nie ma wierzchu ładnego, marnieje. Poży
czając, jeden drugiego może zczarować. Nawet siodeł nie chcą
pożyczać. A jak już tak padnie, że czasem musi siodło pożyczyć
na wesele, to pod siodło podkładają wstążkę czerwoną, tak, żeby
nikt tej wstążki nie widział. Czynią tak, żeby koń potem nie za
chorował, nie zdechł.
J) Z. 3. 30.
s) W. 6. 772. Olsztynek. Mazury pr.
3) Fed. 1. 372.
5*
Pożyczając bata innemu furmanowi, należy na końcu zrobić
dwa węzełki, inaczej własne konie nie będą słuchały Woźnicy 1).
Do zakazów związanych z batem i z węzłem na sznurze powró
cimy raz jeszcze przy omawianiu zabiegów podczas sprzedj^y
i kupna. Tu ograniczę się do zaznaczenia, że węzeł w tym wy
padku ma znaczenie odgradzające. Węzły nie dopuszczają prze
dostanie się mocy szkodliwej do bata. Użyty do czynności obcej
domowi, skąd pochodzi, z łatwością mógłby stać się przenosicielem uroku.
Pokarmy.
a) Mleko. Zabiegi ochronne, jakie lud stosuje przy poży
czaniu, kupnie lub sprzedaży mle.ka są w istocie swojej wszędzie
te same.
Mleko, — produkt krowy, związany jest z nią magicznie.
Pożyczając, darowując, sprzedając mleko gospodyni wyzbywa się
czegoś, co bezpośrednio zostaje związane z krową, a więc umożli
wia, a nawet ułatwia ludziom złym rzucanie uroku na mleko, lub
na krowę.
W odnośnych wypadkach zabiegi magiczne będą miały na
celu: 1) uodpornienie mleka przeciwko złym mocom; 2) zwią
zanie mleka z domem. W związku z temi zabiegami stosowane
bywają zakazy wydawania mleka w złą godzinę, wydawania go
osobom, które musiałyby je przenosić przez wodę bieżącą, a nie
kiedy i chorym, zagrożonym śmiercią.
Powszechnie stosowanym środkiem ochronnym mleka jest sól.
W pow. ostródzkim2)3 sprzedając albo wogóle dając komuś
mleko, trzeba je posypać solą. Jeżeli się tego zaniecha, czarow
nica, którejby się to mleko do rąk dostało, miałaby władzę nad
resztą mleka tejże krowy i mogłaby je odebrać. W pow. bocheń
skim, wielickim i myślenickims) niesolonego mleka nie należy ani
nikomu dawać, ani też sprzedawać, boby się mleko krowie
popśniło. W pow. myślenickim 4) jeżeli kto dostanie garnek mleka,
to odsyłając ten garnek właścicielowi, wsypuje do niego trochę
1) W. 15. 256. miejscowość niepodana.
2) W. 6. 782. Olsztynek. Mazury pr.
3) Świąt. 561. Nad Rabą.
4) M. 7. 22. Wysoka.
soli, a w braku tejże, mąki, aby krowy miały dużo mleka. Sprze
dając zaś mleko, trzeba do niego wrzucić trochę soli, to wówczas
czarownica nie zdoła mleka zaczarować 1).
Niekiedy przed sprzedaniem lub użyczeniem komuś mleka
wiążą je z domem znakiem krzyża na piecu.
W pow. nowotarskim 2)* sprzedając
456
mleko, solą je na krzyż,
a potem zmaczawszy w niem palec, robią nim krzyż na piecu.
W pow. horodeńskim s) gdy komu użyczają w naczyniu mleka, to
biorą i rzucają w nie zarazem i szczyptę soli, maczają w niem
wielki palec i mlekiem robią krzyżyk na kominie, aby krowa ta
mleka swego nie utraciła.
Lud w złą godzinę nie pożycza mleka. Będzie nią czas
po zachodzie słońca, oraz dni poświęcone rozpamiętywaniu męki
lub śmierci Świętych Pańskich.
W pow. kieleckim *) po zachodzie słońca pod żadnym po
zorem nie wolno sprzedawać mleka ani w domu, ani na targu,
boby krowa zeschła sprzedającej gospodyni. W pow. będzińskim s)
po zachodzie słońca nie należy nikomu sprzedawać, dawać, lub
pożyczać mleka. Osoba bowiem, która o takowe przychodzi pro
sić, może być czarownicą, a wtenczas mogłaby krowom na cały
rok popsuć wymiona.
W pow. bocheńskim *j aby nie sprowadzić czarownicy do
tego domu, z którego bierze się mleko po zachodzie słońca, na
leży obejrzeć się do 3 razy na ten dom.
Obejrzenie się, jak przypuszczam, sprawia, że droga zamie
rzona nie udaje się, co w tym wypadkji oznacza, że przedmiot
wyniesiony wróci do domu. Dzięki temu zabiegowi droga odbyta
nie będzie mogła być wykorzystana przez czarownicę.
W pow. sądeckim mleka nie wolno sprzedawać po zacho
dzie, bo krowa mleko traci, a jak niedobremu sprzeda się mleko,
to wymiączko rozniesie i krowa doi się krwią. W pow. tarnow-
*) M. 7. 25. Jordanów.
2) M. 7. 25. Czarny Dunajec.
s) K. Pokucie 3. 151. Horodenka.
4) Z. 3. 26.
5) Fed. 1. 276. Żarki.
6) L. 11. 380. Brzozowa.
70
skim 1), rzeszowskim2) i janowskim3)* po
* zachodzie, lub o Zacho
dzie słońca nie dają i nie sprzedają mleka, ani śmietany bo psu
łoby się, albo by przepadło. W pow. sanockim ‘) gospodyni,, pro
szona usilnie po zachodzie słońca o sprzedaż garnuszka mleka dla
chorego, odstępuje niekiedy z niemałym strachem od przyjętej
powszechnie zasady niesprzedawania ani pożyczania nabiału w tym
czasie. Aby jednak nie sprowadzić za taką sprzedażą czarownicy
do swego domu, nabiera w palce szczyptę soli i sypie ją do
mleka i za ucho garnuszka bezpośrednio przed wręczeniem go
kupującemu. W pow. brzeskim i bocheńskim0) w wielki piątek
nie należy mleka sprzedawać, ani dawać nikomu, ponieważ mleko
ginie krowom i psuje się. Gdyby się atoli wypadek taki wydarzył
komu, to należy skopiec wyparzyć kamieniami, później tą wodą
ze skopca rogi krowom obmyć, część wylać ze stajni na okap
i na odrzwia, a sobie nogi wymyć. Skopiec sam należy potem
włożyć do pomyj i temi pomyjami obmywać dojki krowom przed
dojeniem każdorazowem. U górali polskich w Skalitem6) w dzień
św. Macieja (24 lub 25 lutego) nie trzeba dawać mleka, drugiemu
sąsiadowi, bo to bardzo szkodzi. Mleka nie wolno przenosić przez wodę bieżącą. W pow. no
wotarskim7) jeżeli chce kupić mleko ktoś taki, kto z niem musi
przechodzić przez wodę, to mu go nie sprzedadzą, boby mleko
nadół z wodą poszło, t. j. krowa straciłaby mleko. W pow. są
deckim za wodę mleka nie dają, bo je woda porwie i krowy
mleko zgubią. W pow. wielickim8) dowodzą, że z kupionem mle
kiem nie należy przechodzić przez rzekę. A jeśli inaczej być nie
może, trzeba trzy razy się obejrzeć, aby krowy mleka nie po
traciły.
W przytoczonych przykładach przejawia się powszechna
wiara w moc magiczną wody bieżącej. Woda taka unosi wszystko
bezpowrotnie. W magji ludowej występuje jako droga nieodwracal•-) W. 17. 164.
2) M. 10. 137.
») W. 17. 416.
*) L. 8. 364. Wisłok.
5) L. 13. 325.
0) M. -1. 388.
’) M. 7. 22. Czarny Dunajec.
8) Z. 16. 262. Siepraw.
71
nej, bezpowrotnej mocy. Rzucone na wodę bieżącą zaklęcia cu
dzego zdrowia, lub dobrobytu są nieodwołalnym, niszczącym za
biegiem.
Przechodząc z mlekiem przez wodę bieżącą nawiązuje się
łączność mleka z wodą, która porywa je i unosi bezpowrotnie.
Nakaz trzykrotnego obejrzenia się przed przejściem wody
w wypadkach wyjątkowych ma prawdopodobnie’ znaczenie wró
cenia mleka z powrotem do domu, zanim zostałoby porwane przez
wodę. W pow. wielickim1) utrzymują, że nie trzeba kupionego
mleka po drodze rozlewać, bo to szkodzi krowie. Przypuszczam,
że rozlewając mleko nawiązuje się przez nie łączność między krową
a drogą. Po drodze przesuwają się przenosiciele różnych mocy.
Moce te mogą przedostać się do krowy i zaszkodzić. Ten w czyjem
posiadaniu jest mleko, może mieć wpływ magiczny na krowę.
Schodząc do grobu z mlekiem spożytem — pociąga za sobą krowę.
W pow. chełmskim*) mówią, że nie należy z pierwszej ręki sprze
dawać lub dawać mleka dla chorych, bo gdyby ów chory po
użyciu tego umarł, wtedyby krowy straciły mleko.
b) Chleb. Zakazy związane z chlebem dotyczą całego bo
chenka, oraz jego pierwszego lub ostatniego skrawka.
W pow. ostródzkims) mówią, że nie wolno darowywać, ani
pożyczać całego bochenka chleba, żeby błogosławieństwo nie od
wróciło się zupełnie od domu. Z uwagi na to zawsze się kawałek
odkrawa. Żebrakowi nie daje się ani odlepki, ani przylepki chleba,
gdyż wkrótce rozdałoby się chleb*4).* 3
W pow. lubelskimB) nie daje się nigdy żebrakowi ani pierw
szej ani ostatniej piętki z bochenka chleba, boby chleb wyszedł
z domu.
Zakazy te, jak przypuszczam, są wyrazem przekonania, że
z całości wyzbywanej, jaką w tym wypadku jest cały bochenek
chleba, należy zachować część w domu. Przylepka i odlepka, ina
czej zwana całuszką, zapoczątkowuje lub kończy chleb przy spo
żywaniu. Nie należy ich wydawać — jako pierwszej lub ostatniej
części chleba, bo za niemi podąży pozostały chleb z domu.
') Z. 16. 262. Siepraw.
B) K. Chełmskie 2. 169.
3) W. 6. 777. Dąbrówno. Mazury pr.
4) W. 6. 784. Olsztynek.
6) L. 10. 95. Czchów.
c) Miód. Podobnie jak mleko związane jest magicznie z krową,
miód pozostaje w łączności z pszczołami. Powszechnie lud otacza
pszczoły wielkim szacunkiem.
W woj. poznańskiem lud utrzymuje, że pszczoły skradzione
nie wiodą się, sprzedać się za pieniądze nie dają, bo w takim ra
zie giną i mogą tylko służyć jako dař, albo za wymianę na jaki
inny zacny przedmiot. W pow. sądeckim sprzedają pszczoły tylko
ludziom znanym z dobroci. Unikają użyczania miodu do domu,
gdzie jest choroba, bo się boją, że pszczoły zmarnieją. Podobny
zakaz istnieje i w pow. chełmskim2). Mówią tam, że gdyby taki chory
po użyciu miodu umarł, wyginęłyby pszczoły.
d) Inne pokarmy. Zakazy pożyczania odnoszą się i do wielu
jeszcze innych pokarmów. Jednakże wiadomości zebrane dotyczą
tylko powiatu sądeckiego. W pow. sądeckim omasty nigdy nie
pożyczają. Nie pożyczają również mąki, bo się boją, żeby trucizny
nie oddali.
Nie pożyczają kapusty kiszonej, boby się zmieniła i nie
miała dobrego kwasu.
Zwróconej po pożyczeniu soli nie używają sami. Dają ją żywiźnie, bo się boją, żeby nie była z czem złem oddana. Utrzy
mują, że w zwróconych po pożyczeniu jajach lęgną się robaki.
Woda.
Zakazy pożyczania dotyczą również i wody.
W pow. sądeckim wody z domu nie dają, bo później, jak
ma kto czeladź, to ta czeladź ucieka, nie chce się trzymać domu.
Mówią, że tak ucieka czeladź, jak ta woda.
Sądzę, że w zakazie tym przejawia się magiczne znaczenie
wody. Woda bieżąca, czy też wprowadzona w ruch przez kogoś,
ma własności unoszenia. Woda unoszona, a więc jakby płynąca
z domu, unosi to, co jest najbardziej ruchome, najmniej z domem
związane — a więc służbę.
Ogień.
Powszechnie lud stara się nie pożyczać ognia z domu, lub
gó pożycza niechętnie.1
1) K. Poznańskie 7. 224.
-) K. Chełmskie 2. 169.
73
W pow. sądeckim nie pożyczają ognia z domu, bo gdyby
pożyczono, to ludzie umieraliby w tym domu. Mówią, że jest tó
zdrada, jak kto komu ognia porwie. W pow. łukowskim x) utrzy
mują, że nie godzi się pożyczać ognia z innej chałupy. W woj.
lubelskiem*2)3 sądzą, że lepiej go wcale nié pożyczać. „Kto za ży
cia — ognia pożycza, ten w piekle oddawać go musi“ s).
Zakaz pożyczania ognia przestrzegany jest bardziej jeszcze
w związku ze złą godziną (patrz wyżej), a więc, po zachodzie
słońca, oraz w dniu przyjścia na świat istoty żywej, a nawet
w okresie jej rozwoju w łonie matki.
W woj. lubelskiem 4) utrzymują, że jest bardzo źle, gdy lctoś
z sąsiadów pożąda ognia z domu, w którym znajduje się kobieta
w połogu. Nie można też wydawać ognia wtenczas, gdy się krowa
ocieliła, aby krowa mleka nie straciła, albo żeby się z nią jakie '
nie wydarzyło nieszczęście. W pow. bocheńskim, wielickim i my
ślenickim 5) w tym samym czasie nie wydają, ani też nie poży
czają z domu zwłaszcza nafty lub zapałek, z obawy, aby się cielę
nie zapiekało. Gdy się ogień pożycza z domu, małe dziecko sy
piać nie może. Jeśli się już jest zmuszonym pożyczyć ognia z cu
dzego domu, nie należy zań dziękować. Kto dziękuje — grzeszy 6).
Podobnie utrzymują i w pow. wołkowyskim7). Mówią mianowicie,
że o ogień nigdy nie trzeba prosić, ale samemu brać i za ogień
nie trzeba dziękować. Wziąwszy zaś ogień z cudzej chaty, odcho
dząc, nie można powiedzieć „bywajcie zdrowi“, bo mógłby z tego
ognia powstać pożar. Gdyby zaś, ktoś pożegnał się w ten spo
sób, należy mu odpowiedzieć: „podejmij ogon krowie“8).
Ogień, ruch jego płomieni, a wreszcie samo spalanie i zwią
zane z niem procesy wiążą się, jak się zdaje w umyśle człowieka
pierwotnego z istotą samego życia9). Wygasanie ognia kojarzy
się z wygasaniem życia — a więc ze śmiercią. Ogień ożywia ognisko,
’) W. 3. 307.
2) K. Lubelskie 2. 80.
3) Ad. 354. n. 13.
4) K. Lubelskie 2. 80.
6) Świąt. 635. 605. nad Rabą.
6) Świąt. 365. nad Rabą.
!) Fed. 1. 328. Mścibów.
s) Fed. 1.'330. Świsłocza.
s) Cisz. 184. 196. 197.
skupia i jednoczy dokoła niego wszystkich domowników. Wyno
sząc ogień z domu, wynosi się życie z ogniska, naraża się je
dność domową na niebiezpieczeństwo zniszczenia tej spójni. Wy
danie z ogniska części ' ognia, spowodować może bezpowrotne
odejście jednego z domowników, a więc śmierć w domu.
Śmierć porazić może najłatwiej tych, co jeszcze słabo są
związani z domem ; noworodki, a tem bardziej rozwijające się
jeszcze w łonie matki nowe życie.
Zezwolić na wzięcie ognia, wysłuchać prośby, przyjąć po
dziękowanie za- wzięty ogień — jest to równoznaczne ze współ
działaniem w wynoszeniu ognia z domu. Kto ogień zabiera bez
wiedzy, bez pozwolenia domowników, nie dziękując, ten go zabiera
przemocą, i tem samem odpowiedzialność spada tylko na niego.
Ubiór i strój.
W p. sądeckim1) ta, która przyodziewę pożycza dla siebie,
to nim ją pożyczy, to się przeżegna i pacierz zmówi krótki, ale
tak, żeby nikt nie widział. Przyodziewy na nowiu nie pożyczają,
bo albo gospodyni z tego rozchoruje się, albo dziewka. Pożyczają
2—3 dni po nowiu, choćby na wesele miała iść pilno, choćby
czego brakowało, to nie pożyczą, bo gospodyni mówi: „potrze
buję mieć potem ból, strzykanie“.
Jak ta, co pożyczy, wkłada na siebie przyodziewę, to się po
modli, żeby ją Pan Jezus zachował, żeby nie była zemsta w tem
ubraniu, żeby się nie rozchorowała.
Przyodziewy nie każdemu pożyczają, bo mówią, że gdy się
pożyczy komuś, kto jest zły, to jak potem chodzą w tej przyodziewie, to niszczy się wszystko, albo rozdziera, albo się w domu
nie darzy. Przyodziewę musi oddać w tem miejscu przy skrzyni,
gdzie pożyczyła. Jak odbiera przyodziewę ta, co pożyczała, to bie
rze tylko w palce, nie całą ręką, a jak druga odejdzie i już niewidzi, to wyjdzie za trzeci próg, z izdebki na dwór, wytrzepie
wszystko i wietrzy na polu na płocie trzy godziny, żeby się wywie
trzyły zaduchy ; potem wysuszy, bierze już całą ręką i schowa do
skrzyni. Poćzem zmówi krótki pacierz (Ojcze nasz, zdrowaś i chwała
Ojcu), żeby Pan Jezus ją zachował od jakich boleści.
Gospodyni, pożyczając przyodziewę, daje ją złożoną na prawą
') Frań. rękopis. Gostwica. Brzezna.
75
stronę, pożyczająca zwraca ją złożoną na lewą, chowa się znów
przyodziewę do skrzyni złożoną na prawą stronę.
Chustki bardzo nie lubią pożyczać, a jeśli pożyczy, to opi
sze święconą kredą, bo jak niektóra jest pijaczką, to się za
frendzlę lubią szatani czepiać. Więc opisuje, żeby nie grzeszyła,
żeby od niej złe duchy odstępowały, żeby piwa na chustkę nie
wylała. Chustkę opisują wspak do trzech razy, po lewej stronie.
Złoży ją, położy- na stole i tak opisuje. A tę babę, co pożycza,
opisuje na ziemi wspak do trzech razy koło stóp, co się odro
binkę dotknie o nogi, o palce.
Daje chustkę całą ręką, zaś odbiera dotykając tylko palcami.
Rozwiesza i suszy na dworze.
Chusteczek na głowę nie chcą pożyczać, bo bólu głowy do
stają. A jak kto już pożyczy, i dostanie bólu głowy, to musi jedna
do drugiej iść i zderzyć się głowami, a potem natrzeć wodą z oc
tem i zrobić krzyż na czole, tak jednej, jak i drugiej.
Dziecku chusteczkę dadzą, ale do innego domu nie chcą po
życzać.
Wstążki do włosów jak ma pożyczyć, to się pomodli, a ta
co odbiera, to się też pomodli. Też w palce odbiera. A modli
się, żeby jej kto.w tańcu, albo na weselu wstążki nie urżnął.
Korale (pacierze) jak pożyczają, to gospodyni leje do kie
liszka spirytusu i włoży je na chwilę i wyjmie i da, a jak odbie
rze, to weźmie w palce, włoży do spirytusu i trzyma 22 minuty,
a potem wytrze czystą szmatą lnianą i dopiero chowa, bo się boi,
żeby się tym potem od szyi nie zaraziła.
Buciki jak pożyczają, to je przedtem obsypią żytnią mąką.
Pożyczająca ma je oddać wyczyszczone. Po odebraniu pożyczo
nych bucików gospodyni obłoży je całe lnem dookoła, a do
środka napcha siana łącznego potrawu, żeby ten pór od nóg
wlazł do siana. Robi to na dworze, na wietrze, powtarzając do
trzeciego razu. Poczem każdą zmianę trzyma w bucikach dwa dni.
Oczyszczone w ten sposób buciki zawiesza w sołku. Na to tak
siana dają, bo niektóry ma zaraźliwe palce.
Z przytoczonego materjału widzimy, że zakazy pożyczania
ubioru i stroju dotyczą powszechnie uwzględnianej złej godziny,
oraz złych ludzi.
Przedmiot pożyczony musi być oddany w tych samych wa
runkach czasu i przestrzeni, w jakich został pożyczony, a więc
dokładnie w godzinie pożyczenia i na tem samem miejscu, gdzie
był wręczony.
Przed oczyszczeniem pożyczonego przedmiotu zarówno z bru
dów, jak i z uroków starają się zetknięcie z nim ograniczyć do
ujęcia końcami palców. Odmawianie pacierzy, oprowadzanie świę
coną kredą są to zwykłe zabiegi magiczne, mające na celu — od
grodzenie kołem, osłonięcie mocą słowa siebie i przedmiotu po
życzonego od wpływów złej mocy.
Zderzanie głów dw-u kobiet w celu usunięcia bólu nabytego
za pośrednictwem pożyczonej chustki, musi się odbyć w obec
ności osoby trzeciej, nie krewnej. Osoba spokrewniona, a więc bar
dziej zbliżona do jednej z nich, zabiegu tego bezstronnie wyko
nać nie może.
Zabiegi związane z pożyczaniem korali przybrały formę zu
pełnie nowoczesnej profilaktyki.
Nowe poglądy, nowe środki oczyszczające przysłoniły dawne
zabiegi magiczne.
Przybory do szycia.
Powszechnie w pow. sądeckim wystrzegają się pożyczać
przedmiotów ostrych.
Igły pożyczonej nie odbierają, mówiąc, że igła taka jest już
nieszczęsna, może się ją w palce wbić, albo ją złamać. Po
dobnież i w pow. złoczowskimx) szpilek i igieł niechętnie poży
czają, utrzymując, że po śmierci będą one w trumnie kłuć.
Zakaz pożyczania, a w szczególności darowywania przed
miotów ostrych, a więc szpilek, igieł, nożyków, nożyczek i t. p.
jest bardzo rozpowszechniony.
W woj. poznańskiem*2) utrzymują, że nie trzeba darowywać
szpilek, ani nic ostrego, bo się przez to przecina lub przekłuwa
przyjaźń.
W woj. wileńskiem3) jeżeli ktoś otrzymał w darze szpilki,
igły lub nożyce, wo góle przedmioty bardzo ostre, to winien ob
darowującego zlekka ukłuć.
Zwyczaj ten jest powszechny w Polsce.
') L. 5. 348.
2) K. Poznańskie 7. 125.
3) L. 4. 29.
1
~
77
Otrzymany przedmiot ostry przejawia swoją czynność : kłuje,
przecina, oczywiście to, co ich łączy, a więc ich związek przyjaźni.
Jeśli przed wręczeniem przedmiotu ostrego nakłuje się zlekka
osobę, która ma otrzymać ten przedmiot, działanie to, raz wyko
nane, nie powtórzy się więcej i przyjaznym stosunkom dwojga
osób nic nie zagraża.
W pow, sądeckim, gdyby ktoś pożyczył komuś nożyczki,
któremi obcinał włosy, toby mu włosy rość przestały. Czynność
nożyczek, jak przypuszczam, związana została z ucinaniem włosów.
Wraz z nożyczkami, przechodzącemi w ręce osoby postron
nej, może przejść do niej, związana z niemi czynność obcinania
włosów ich właściciela.
Ktoś, kto w ten sposób posiądzie władzę ustawicznego ob
cinana włosów, może spowodować w ten sposób powstrzymanie
ich wzrostu.
W pow. sądeckim nie pożyczają naparstka, bo gdy ktoś
drugi go używa, to potem właścicielowi obiera się palec.
Nici nie pożyczają, bo potem coś wyciąga z domu. Leci
wszystko. Biedny raduje się, gdy weźmie bogaczowi nici z domu,
ponieważ wie, że mu się uda wziąć jeszcze coś więcej.
Nici, podobnie jak i inne przedmioty zostają związane ma
gicznie z domem, do którego należą, a więc tem samem i z przed
miotami, będącemi w domu.
Nici, umocowane do jakiegoś przedmiotu, mogą pociągać go
za sobą.
Osoba postronna, wynosząc nici z domu, wyciągać może
i inne rzeczy z domu. Wierzenie to odnosi się nietylko do nici,
lecz również do wszystkich podobnych przedmiotów, mogących
spełniać czynność pociągania, a więc do sznura, uzdeczki i t. p.
Pieniądze.
W pow. sądeckim pieniędzy nie pożyczają w pierwszych
dniach miesiąca, lecz mniej więcej dopiero po połowie, tak około
20, 23. Nie należy pieniędzy pożyczać przed połową miesiąca, bo
się sługi domu nie trzymają.
O pieniądze należy upominać się najdalej w pierwsze trzy
dni miesiąca.
Pieniądze papierowe trzyma się w książce długiej, między
kartkami. W tej książce przechowują się również obrazki święte:
*
Serca Pana Jezusa, Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. An
toniego.
Srebrne pieniądze trzyma gospodarz w lnianym woreczku.
Pożyczając pieniądze bierze się je w palce, a gdy się poży
czone odbiera z powrotem, nie dotyka się ich palcami. Gospo
darz rozłoży książkę na stole i odwraca karty, a ten co pożyczył
kładzie pieniądze między karty. Pieniędzy tych nie rusza się czas
dłuższy, nie dotyka się rękami, bo się boi, że mogło co na nich
leżeć. Niekiedy dłużnik gniewa się, że pożyczający pieniędzy pal
cami nie odbiera, że się brzydzi.
Książkę z pieniądzmi wyjmuje ze skrzyni, jak na dworze jest
ładnie, oraz na nowiu, bo się wówczas pieniądze odnawiają. Przy
gląda się im właściciel, ale tak, żeby go nikt nie widział, zazwy
czaj w południe od 12 godziny do 1-szej. Robi to na dworze, ale
nie dotyka się palcami pieniędzy świeżo oddanych.
Srebrne pieniądze ogląda tylko w Wigilję Bożego Narodze
nia. Zaraz rano, jak tylko wstanie, zmówi pacierz, a później prze
glądnie, przerachuje, pomodli się i w którymś srebrnym pieniądzu
umyje się.
Inne wierzenia, związane z pieniądzmi omawiam w rozdzia
łach, poświęconych wróżbie na szczęście,' litkupowi, oraz inkluzowi, przy omawianiu zabiegów stosowanych podczas sprzedaży
i kupna (patrz str. 97—101).
Pieniądze w książce, w zetknięciu z obrazkami świętemi, ule
gają oczyszczeniu od wszelkich uroków.
Moc odnawiania i oczyszczania posiada słońce w południe.
Księżyc na nowiu, w myśl powszechnego wierzenia ludowego
wpływa na nie pomnażająco.
Mycie się w wodzie ze srebrnym pieniądzem w Wigilję B. N.
ma znaczenie pierwszego bogatego mycia się w nowym roku.
Dewocjonalja.
W pow. sądeckim książek do modlitwy nie pożyczają, bo
jak się kto drugi pomodli, to nabożeństwo odbiera. Ta modlitwa
idzie do drugiego.
Jak różaniec weźmie, to odpusty odbiera. Jakby jeden dru
giemu wziął szkaplerz i nosił, a potem zwrócił, to spalą, nie no
szą, ponieważ twierdzą, że od tego potu możnaby się zarazić.
Przypuszczam, że w zakazach pożyczania dewocjonalij przejawia
•
-
• "
-
-*
V:' ~
;•*!
- •*
'k-
;«-5.
'*\'#Ťp?s ‘
79
się powszechna wiara w możność przejścia jakiejś czynności, zwią
zanej z przedmiotem do osoby drugiej. Czynnością książki — jest
wytwarzanie, przez modlitwę, mocy sprzyjającej dla jej właściciela.
Użyczając książki komuś innemu, możemy spowodować, że
moc ta, przez naszą modlitwę wytwarzana,, zamiast do nas, kiero
wać się będzie do osoby wypożyczającej tę książkę.
5. Wnioski.
Ujmując w kilku słowach poglądy ludu naszego na pożycza
nie, możemy powiedzieć, że lud wogóle pożycza niechętnie. Wy
raża się w tem zasadnicza niechęć wyzbywania się swej własności.
Późniejsze naleciałości pokrywają to uczucie.
Pożyczając, naraża się człowiek na szkodliwe wpływy, wyni
kające z zetknięcia się jego własności z pożyczającym, istotą obcą.
Tą drogą mogą się przedostać nieszczęścia w postaci uroków,
chorób, lub innych jakich uraz na zdrowiu lub w dobrobycie ca
łego domu, lub tylko poszczególnych osób.
Dlatego też cały szereg ograniczeń obejmuje wszystkie prze
widziane możliwości szkodzenia przez pożyczającego.
Ograniczenia także dotyczą kobiet w okresie menstruacji
i ciąży1). Czasem najodpowiedniejszemi dla pożyczania są godziny
przedpołudniowe. Wraz z zachodem słońca zaczyna się panowa
nie złych mocy. Pożyczanie i oddawanie w tym czasie może ułat
wić przeniknięcie tych sił szkodliwych.
Kwadry księżyca również mają znaczenie przy pożyczaniu.
Niektórzy dowodzą, że pożyczać można na nowiu, a nie
można na pełni, w zależności od tego, czy może tu mieć znacze
nie przyrost lub ubytek księżyca, które lud kojarzy z ubytkiem
lub wzrostem dobrobytu.
Pożyczać nie można w czasie, gdy w domu narodziło się
nowe życie, lub nawet gdy siewca zapoczątkowuje siewem wzrost
plonów.
Wypożyczając coś w tym czasie, daje się jakby możność wyj
ścia z domu wraz z przedmiotem i sił twórczych, niezbędnych dla
rozwoju nowonarodzonego życia, podatnego bardziej, niż istoty
dorosłe na wszelkie uroki.
*) Patrz: Byst. 2. 15.
_
Nie należy również pożyczać z domu lub do domu, w któ
rym znajduje się człowiek umarły, a naw.et ciężko chóry, zagro
żony śmiercią.
Z dni tygodnia najodpowiedniejszemi do pożyczania są
czwartki i soboty.
Przedmiot pożyczony należy zwracać o tej samej godzinie
i ha tern samem miejscu, na którem został pożyczony. Są to wa
runki niezbędne, w jakich przedmiot zwrócony jest w istocie tym
samym przedmiotem.
Będąc zmuszonym pożyczyć, osobnik pożyczający stosuje
wszelkie znane ze skuteczności środki ochronne. Rozpoznajemy
wśród nich prastare zabiegi magiczne, oraz najnowsze środki pro
filaktyki naukowej, które w najnowszych czasach zastąpiły odczy
niania pierwotne.
Wielu bardzo sprzętów domowych, będących w codziennem
użyciu domowników, lud nie pożycza wcale, ani też w domu
swoim korzystać z nich nie pozwala, tracą one bowiem spraw
ność działania. Zdolności właściwe im zostają jakby obniżone, lub
wprost zabrane przez osobę obcą, która z nich korzystała.
Niezwykle wyraźnym przykładem swoistych pojęć ludowych
o znaczeniu przedmiotów użytkowych przez domowników, są
przytoczone ograniczenia stosowane przy pożyczaniu naczyń sto
łowych w pow. sądeckim.
III. Sprzedaż i kupno.
Przy kupnie, podobnie jak i przy pożyczaniu lud liczy się
ze wsżystkiemi możliwemi wpływami, jakie wywrzeć mogą na przy
szłe bytowanie nabytku — czas zakupu, miejsce gdzie on się od
bywa, osoby biorące w nim udział, a wreszcie cały szereg innych
okoliczności, niekiedy, zdawałoby się, niedorzecznych, które jed
nakże przejawieniem się swojem mogą wywołać zerwanie dobija
nego targu.
W pow. wołkowyskim1) najlepiej inwentarz nabywać podczas
pełni, gdyż kupiony o tym czasie zawsze jest pełny, żerty i do
tuczenia najlepszy.
’) Fed. 1. 343. Świsłocza.
81
1. Zabiegi przed sprzedażą.
Na pomyślność przyszłej jakiejś sprzedaży może mieć wpływ
zachowanie się sprzedawcy w czasie i przy okolicznościach, które
zdawałoby się nic nie mają wspólnego ze sprzedawaniem.
W pow. sądeckim, gdy kobiety siedzą czaS dłuższy na jednem miejscu podczas wesela, to wstają, przechadzają się i siadają
gdzieindziej, mówiąc: „na innem miejscu siadajmy, bobyśmy nic
nie sprzedały“.
Wesele jest zapoczątkowaniem nowego związku. Wszystko
co robią państwo młodzi w tym czasie ma wpływ na całe ich ży
cie. Moc ta przenosi się i na uczestników obchodu. Zasiedzenie
się na jednem miejscu na weselu ma mieć wpływ* ujemny na obrot
ność, rzutkość, cechy niezbędne do handlu.
W pow. miechowskim *) na weselach gospodynie sprzedają
chłopakom kurki z ciasta. Po zakupieniu kurki chłopak może tań
czyć. Sprzedane kurki przynoszą gospodyniom szczęście w targu.
W pow. przemyskim2) wybierając się w podróż z towarem,
należy za sobą drzwi zamknąć, ażeby się sprzedaż udała.
Zamknięcie drzwi, jak przypuszczam, ma za zadanie przer
wanie związku istniejącego między domem a towarem.
Ta łączność magiczna, polegająca na ciążeniu towaru do
domu — po pierwsze, utrudnia wyzbycie się go, a po1 2drugie,
gdy zostanie już sprzedany, mocą swego połączenia, pociąga za
sobą inny dobytek z domu. Zamykając drzwi za sębą sprzedawca
zagradza, zamyka' drogę, po której w ślad za towarem wyniesio
nym mogłyby podążyć i inne' przedmioty.
W woj. kieleckiem3) rozpowszechniony po miasteczkach jest
zwyczaj, że przed wyniesieniem na targ fasek, wpierw w domu
rzemieślnik uderza je naokoło miotłą dla prędkiego ich spieniężenia.
Czynnością miotły jest wymiatanie, usuwanie.
Wprowadzenie miotły do jakiegoś zabiegu magicznego wywoływa przejawienie się jej czynności. Faski dotknięte, uderzone
1) Frań. rękopis. Kowale. Kurki z ciasta mają 10 cm. długości i są dwu
rodzajów: z kurczętami i bez. Kura wyobrażona jest w pozycji siedzącej. Do
ciasta wetknięto pióra, gałganek czerwony mający wyobrażaj grzebień i dwa
Ziarnka pieprzu jako oczy. Pięć kuleczek dokoła kury oznaczają kurczęta. Po
ozdobieniu, ciasto zostało zlekka zapieczone w piecu.
2) Z. 13. 69.
s) Z. 3. 27.
Lud. T. XXIII.
6
miotłą, zostaną z domu wymiecione, usunięte. W ten sposób, jak
przypuszczam, stwarza się warunki sprzyjające do ich wyzbycia się.
W pow. bialskimJ) jeżeli kto nie może sprzedać konia na
jarmarku, to musi wziąć widły i łopatę, któremi się gnój ze stajni
wyrzuca i położyć je na koniu na krzyż, a z pewnością sprzeda
go na drugim jarmarku.
Widły i łopata, skrzyżowane na grzbiecie, podobnie jak
miotła w poprzednim przykładzie z faskami, działają, jak sądzę,
usuwająco na konia, wobec czego koń taki z większą łatwością
będzie mógł być sprzedany.
W woj. wileńskiem2) gdy handlarzowi targ nie idzie, udaje
się do drugiego handlu i tam stara się kogo zwieść, a wówczas
targ znów dobrze pójdzie.
Mam wrażenie, że zwiedzenie jest wyrazem zmylenia dróg.
Zmylenie dróg, które się okazały niepomyślne, pozwala nawią
zać nowe, wolne od wpływów złych, a tem samem wywołać po' prawienie losu.
W woj. wileńskiem2) gdy handlarz chce kupujących do sie
bie przyciągnąć, bierze z przed wszystkich handlów po szczypcie
piasku i posypuje nim u siebie.
Piasek ten związany został ze śladami kupujących.
Być może, że, przenosząc go do siebie, handlarz sprowadza
drogi kupujących do swego handlu.
Lud zna pewne zioła, posiadające moc wpływania na po
myślność targu. Zioła te są: targownica, bobownik i ma
run k a.
W pow. żywieckim, tarnowskim i rzeszowskim3) jeżeli się
krowę na jarmark prowadzi, zawiązuje się do powrozu, na któ
rym się ją wiedzie, roślinę zwaną targownica.
Roślina ta posiada tę własność, że chociażby cena krowy
była wysoka i kupujący już odszedł, to przecież ostatecznie po
wróci i bydlę kupi.
Targownica, gdzieindziej zwana targownikiem jest
to koniczyna górska, Trifolium montanum L.
.
W woj. krakowskiem i kieleckiem4) utrzymują, że jeżeli sprze») M. 7. 29.
2) W. 17. 271.
' ») M. 7. 26; M. 11. 136.
4) K. Krakowskie 3. 127.
83
dający zboże, nabiał lub cokolwiekbądż z produktów ma przy so
bie targownika, to taki doskonale wszystko na targu sprzeda.
Kobiety mianowicie, chcące dobrze sprzedać nabiał, ubiegają
się za tar go wniki em, zbierają go i święcą w wiankach na Boże
Ciało, lub w snopie w dzień Matki Boskiej Zielnej.
W pow. będzińskim1) wierzą, że ziele targownik, zerwane
przed wschodem słońca w wigilję Św. Jana, ma mieć tę szcze
gólną własność, że człowiek, któryby przez rok cały nosił je przy
sobie, ma mieć ogromne szczęście przy każdem kupnie i sprze
daży. Podobne własności posiada bobownik, Menyanthes trifoliata, oraz Marunka2).
W pow. żywieckim3) jeżeli kto krowy na jednym jarmarku
sprzedać nie mógł, to wyprowadzając ją na drugi, musi jej tylko
rogi marunką potrzeć, a z pewnością ją sprzeda.
W pow. chełmskim4) przed wyprowadzeniem krowy na sprze
daż przepędza się ją przez tok w stodole. Dla tego też w okolicy,
gdzie praktyki takie stosują, świadomy tego nabywca krowy nie
zapomni dodać, że kupuje także mleko. W pow. ostródzkim5)
twierdzą, że najbezpieczniej dać osobny pieniądz za mleko, w prze
ciwnym bowiem razie krowa nie będzie mleka dawała.
W pow. rzeszowskim6) gdy się cielę wynosi z domu na
sprzedaż, należy uważać, aby nje trącić o co, bo krowaby go
nie odżałowała.
W tym zakazie przejawia się wiara w związek magiczny mię
dzy krową, a cielęciem. Mam wrażenie, że krowa staje się jakby
czułym aparatem odbiorczym, który wykazuje najmniejsze zabu
rzenie drogi odbywanej przez jej cielę. Dotknięcie, uderzenie jej
dziecięcia, odczuwa bezpośrednio, natychmiast, i przeżywa je oso
biście.
Wyprowadzanie tyłem z obory.
Bardzo rozpowszechnionym w Polsce jest zwyczaj wyprowa
dzania tyłem bydlęcia przeznaczonego na sprzedaż, oraz tyłem
wprowadzanią kupionego na nowe osiedle.
') Fed. 1. 274. Żarki.
2) Z. 11. 180.
s) M. 7. 20.
4) K. Chełmskie. 2. 169; W. 17. 167.
6) W. 6. 782. Olsztynek, Mazury pr.
6) M. 10. 135.
6*
84
W pow. chełmskim J) utrzymują, że kupione bydlę, a zwłasz
cza ssące jeszcze ciefę, trzeba tyłem wyprowadzić z obory,
i tyłem wieść do samego domu, aby się wiodło i do karmiącej
krowy nie tęskniło. W takim razie ani krowa, ani cielę nie rykną
nawet po sobie. Podobnie czynią w pow. łowickim i nowotarskim2).
W pow. wielickim, wadowickim, chrzanowskim i sandeckim3)
utrzymują, że kupioną świnię powinno się wsadzić tyłem do chlewka,
aby się nadała.
W pow. sanockim4) wioząc świnię na jarmark, układają ją
na wozie tyłem do koni, aby nie zdechła przed sprzedażą. W pow.
Słonimskim5) sprzedając, albo zamieniając kurę, właścicielka po
winna wręczać nie inaczej, jak obróciwszy ją ku biorącemu ogo
nem, a to w tym celu, aby na wydajności jaj nie straciła.
'Wyprowadzanie, wiezienie, wprowadzanie tyłem ma, jak są
dzę, zasadniczo to samo znaczenie, co i wszystkie podobne czyn
ności, wykonywane wstecz, n. p. przewracanie sprzętów do góry
nogami, okręcanie od prawej strony w lewo, odmawianie pacierza
z końca, liczenie od 10 do jednego i t. p. w związku z tem stoi
również zakaz chodzenia tyłem u dzieci i t. p.
Wykonywując jakąś czynność wstecz, odbywamy z powrotem
pewną drogę przebytą. Powracamy do jakiejś minionej chwili.
W niektórych wypadkach przy stosowaniu tego zabiegu chodzi
jedynie o to, ażeby wyjść z chwili złej, np. przy chorobach, po
pogrzebie. W innych — chodzi o dojście w ten sposób do mo
mentu jakiegoś zdarzenia, w celu ułatwienia wykrycia jakiejś osoby
n. p. złodzieja; w innych znów, jak przy zakazie chodzenia tyłem
u dzieci, wyraża się obawa, że dziecko idąc wstecz z łatwością
przejdzie całą drogę swego krótkiego życia, i podążając dalej
wejdzie w łono matki, a więc w nieżycie. Podążając w ten spo
sób dalej jeszcze, pociąga za sobą matkę w to nieistnienie. Lud
wzbrania dziecku chodzenia tyłem, mówiąc, że w ten sposób spy
cha matkę do grobu.
W wypadku, gdy się zwierzę tyłem prowadzi, droga, jaką
przebywa
w ten sposób, nie jest nowa, niewiadoma, a więc
ono
’) K. Chełmskie 2. 170; W. 17. 169.
2) M. 9. 236 ;fM- 17. 169.
=) Z. 16. 262; L. 2. 224; W. 17. 169.
') L. 8. 363.
•’) Fed. 1. 356
przez to samo przestaje być niebezpieczna. Odbywając ją, zwie
rzę ciągle cofa się wstecz, a więc magicznie przebywa w dawnym
swoim świecie. Mocą tego zabiegu istotna zmiana miejsca i wa
runków bytu nie są dlań już tak niebezpieczne.
Rzucanie zu ślad śmieciami, sieczką, gnojem, ziemią z obory.
W wielu miejscowościach Polski, za wyprowadzonem na sprze
daż zwierzęciem rzucają śmieciami, sieczką, gnojem, ziemią z obory,
chlewa, lub stajni.
W pow. ostródzkimł) mówią, że jeżeli się jaką sztukę wy
prowadza na sprzedaż, trzeba rzucić na nią pełną garść śmieci na
szczęście i pomyślny skutek sprzedaży. W pow. sieradzkim*2)3 go
spodarz sprzedanego bydlęcia bierze z pod nóg jego trochę ziemi,
i posypuje mu ją na krzyż, często wódką przemywa bydlęciu oczy,
życząc, abý tak jak ta wódka, co nic mu nie szkodzi, żadna przy
goda go nie dotknęła. Mówią też, że trzeba za zwierzęciem wy
rzucić trochę ziemi z obory i sznur, a to dlatego, żeby dobrze
było sprzedane8). W pow. bialskim4)5 gospodyni pluje na bydlę
trzy razy i ociera lewą stroną koszuli, aby go kto nie urzekł,
a służąca rzuca garść śmieci bydlęciu pod nogi, aby dobrze zo
stało sprzedane. W pow. sądeckim gdy idą na jarmark z krową,
to rzucają na nią trochę nawozu. Na świnię rzucają trochę śmieci,
żeby się już nie wróciła do domu. W pow. tarnowskim6) ktoś
z domowników rzuca na bydlę garść śmieci, mówiąc : „żebyś tyle
reńskich wziął za nie“. W pow. przeworskim6) rzucają za krową
sieczką, gnojem i śmieciami, żeby tyle pieniędzy dostać. Zamy
kają drzwi stajni i domu, żeby krowa już nie wróciła. W pow.
dobromilskim7) kto sprzedaje krowę, jałówkę lub tyczka, ten wi
nien bydlęciu wygarniać błoto z racic; inaczej z chaty zabierze
się dobytek. W pow. sokolskim8) kupując zwierzę na miejscu,
ażeby szybko przywykło do nowego miejsca, kupujący powinien
*) W. 6. 777. Dąbrówno. Mazury pr.
3) L. 4. 420.
3) W. 3. 494.
4) W. 17. 166, Hecznarowice.
5) W. 17. 166. Chyszów- Osieczany.
6) W. 12. 63.
’) L 2. 337. nad Wiarem.
8) Fed. 1. 344. 343.
86
przy wyprowadzeniu nieznacznie chociażby z garść uchwycić gnoju
i takowy schować do kieszeni, a przywiódłszy do domu, zaraz
po wprowadzeniu do chlewa rzucić go nowonabytej chudobie pod
nogi. Ze swej strony sprzedający powinien baczną zwracać uwagę
na kupca, aby ten przy wyprowadzeniu z chlewa kupionej sztuki
nie uchwycił gnoju, bo zabrałby płód ze sobą i żywizna nie da
rzyłaby się.
W szeregu przytoczonych przykładów tłumaczenie zabiegu
rzucania nie odpowiada pierwotnemu znaczeniu. Zdawałoby się,
że ze śmieciem kojarzy się tylko pojęcie wymiatania, usuwania.
Rzucając śmieciem, lud być może wykonywa zabieg magiczny ma
jący na celu usunięcie zwierzęcia. Ale śmiecie jest cząstką skła
dową domu. Rzucając sieczką, ziemią, gnojem, a niekiedy i śmie
ciem, daje się zwierzęciu na drogę coś z miejsca, w którem się
chowało. W ten sposób ułatwia mu się przeżycie zmiany bytowa
nia. Skądinąd obawa, żeby zwierzę nie pociągnęło za sobą do
bytku pozostałego w domu, nakazuje wygarnięcie mu ziemi z racic.
Ze swej strony nabywca pokryjomu przed sprzedawcą zabiera z jego
obory odrobinę ziemi, lub gnoju i niesie ją przed żaku pionem
zwierzęciem, zapobiegając w ten sposób tęsknocie za dawnem
miejscem. Skojarzenie rzucania z życzeniem dobrej sprzedaży, jest,
jak przypuszczam, zjawiskiem najnowszem.
Po wyprowadzeniu zwierzęcia na sprzedaż zamykają oborę.
Przerywają w ten sposób związek między niemi i uniemożliwiają,
ażeby w ślad za zwierzęciem wyszedł z obory inny dobytek.
Zatrzymywanie części sprzedawanego. Wyskubywanie sierści ze
zwierzęcia, piór z ptaka, ujmowanie części nasion sprzedawanych itp.
Powszechnie lud stara się zachować w domu część z cze
goś sprzedawanego, a więc ze zwierzęcia wyprowadzonego na
jarmark wyskubują trochę sierści, z ptaka pióra, z nasion sprze
dawanych odsypują część z powrotem i t. p. Sierść z cielęcia za
zwyczaj dają krowie do zjedzenia.
W pow. ostródzkimł) mówią, że gdy kto wyprowadza
z obory sztukę bydła na sprzedaż, powinien wyrwać jej pęczek
włosów i zakopać pod żłobem. Ma to oznaczać, że pozostałe
bydło nie pójdzie w ślad za sprzedaną sztuką i nie wywiedzie sięl
l) W. 6. 779. Olsztynek. Mazury p.
87
z objpry. W pow. nowotarskiml4)*5 3wtyka się z niego trochę sierści
w szparę od podłogi, aby przychówek się trzymał. W pow. są
deckim2) twierdzą, że trzeba 3 razy wyskubać z bydlęcia sierści
i Wrzucić do stajni, albo zawiercić w progu, aby się żywizna da' rzyła. W pow. tarnowskim3) z bydlęcia, które się ma sprzedać,
urywa się trochę sierści i przykrywa ją na rogu pieca chlebowego,
potem okadza nią pozostałe bydło, aby się nie popśniło. W pow.
siedleckim 4) doradzają wszelkiej żywizny nie oddawać z rąk, póki '
się czegoś nie utnie z sierści, lub pierza.
W pow. łowickim6) i będzińskim 6) ażeby krowa nie ryczała
po odstawionem lub sprzedanem cielęciu, wyrywają mu trochę
sierści, a oblepiwszy chlebem, zadają krowie. Sposób ten jest
bardzo rozpowszechniony, a gospodynie są przekonane, że krowa
od tego robi się wesoła i na mleczności nic nie traci.
W pow. wadowickim7) gdy cielę sprzedają, to do skopca,
napełnionego wodą, rzucają trochę sierści i dają krowie pić, aby
pełny skopiec mleka dawała. W pow. bocheńskim, wielickim i my
ślenickim 8) nabywca cielęcia wyrywa z- niego pięć szczypt sierści :
pierwszą, aby krowa się dobrze chowała ; drugą, aby dużo mleka
dawała; trzecią, aby masło od niej było smaczne i ładne; czwartą
na ser; piątą wreszcie, aby się krowa polowała. Sprzedający, ode
brawszy od nabywcy te szczypty sierści, daje je, w chlebie za
krojone krowie do zjedzenia, aby nie ryczała za cielęciem.
Prócz tego w pow. wielickim9) niektórzy wyskubują z cie
lęcia sierść z ciała, z grzbietu i z pomiędzy zadnich nóg i dają
krowie zjeść ze ziemniakami. W pow. nowotarskim10) dają krowie
do zjedzenia trochę sierści z cielęcia w czemkolwiftk, aby za niem
nie ryczała. W pow. rzeszowskim11) aby krowa zapomniała cielę
cia, podają jej w chlebie trochę sierści Z jego głowy i grzbietu.
l) W. 17. 167. Poronin.
s) Z 16. 263. Zabrzeź.
3) W. 17. 167. Jawornik.
4) W. 7. 733.
5) M. 9. 236.
6) Fed. 1. 277; W. 17. 162.
’) W. 17. 167. Izdebnik.
8) Święt. 562. nad Rabą.
9) Z. 16. 262. Siepraw.
“>) M. 7. 20.
») M. 10. 135.
W tým samym celu rzucają pod krowę kijankę. W pow. dobromilskim1) utrzymują, że należy wydrzeć z cielęcia trzy razy
po odrobinie sierści i dać ją zjeść z chlebem. Kto zaniedba tak
zrobić, temu dobytek zabierze się z cielęciem. W powyższych za
biegach odzwierciedlać się zdaje wyraźnie przekonanie, że krowa,
zjadająca cząsteczkę z cielęcia (sierść jego), pochłania również
i swoją tęsknotę, która jest z niem związana. Dzięki temu zabie
gowi przestaje tęsknić i zapomina o cielęciu. Cząsteczka jakiejś
całości, a więc ,np. sierść ze zwierzęcia, pióro ptaka, zatknięta
w jakiemś miejscu, przywiązuje to zwierzę do miejsca. W pow.
brzeskim i bocheńskim2)* zakupione gęsi obsypują popiołem, aby
nie uciekały z domu, z pod skrzydeł zaś, wyrywają suchoty
(tęgie 'pióra, ha których wspierają- się skrzydła) i zatykają za
średni stragarz.
W pow. dobromilskims), gdy baba kupi kurę, obcina jej
ogon,- przylepia na piec i zalepia gliną, aby się kura trzymała
domu. W-woj. białostockiem, lud przestrzega, żeby kto kupuje
u żyda kurę na chowanie, trzymał takową sam podczas targu, bo
inaczej izraelita wyrywa nieznacznie 3 pióra z pod skrzydła sprze
danej kury i wymawia po cichu: „tobie mięso, a mnie pierze“,
wskutek czego ptak przestaje nosić jaja. W pow. ostródzkim4)
sprzedawanemu drobiowi ucina się kilka piór i zachowuje się.
Mocą tych zabiegów sprzedający zabezpiecza się prżed
zgubnym wynikiem sprzedaży, a nabywca stara się najpomyślniej
zawładnąć nabytkiem, wolnym od wszelkich uroków,
W związku z wyżej przytoczonemi zabiegami stoją podobne
zwyczaje,- stosawane przy zabijaniu zwierząt.
W pow. chełmskim5), gdy świnię zabitą na mięso oprawioną
mają płatać na sztuki wedle zwyczaju, to naprzód obcinają jej
wierzchy brodawek cyckowych, niosą je do chlewa i rzucają w podściółkę, aby się świnie wiodły i prosięta mnożyły. W pow. wa
dowickim 6) obcięte brodawki przed wrzuceniem do chlewa zawi-
1) L. 2. 337. Nad Wiarem.
2) L. 13. 325.
3) L. 2. 33P. Nad Narwią.
4) W. 6. 777. Mazury pr.
6) K. Chełmskie 2. 168.
«) L. 2. 332.
89
jają w wiecheć słomy, którym świnię przed zabiciem myto. Robią
to, aby świńskie pokolenie nie zaginęło w tym chlewie.
Podobne zabiegi co i przy sprzedawaniu zwierząt, lud obser
wuje i przy sprzedawaniu innego dobytku. W pow. ostródzkimx),
kiedy się sprzedaje dobry gatunek nasienia, albo coś w tym ro
dzaju, sprzedający, odmierzywszy kupcowi towar, bierze pełną
garść z tego i rzuca napowrót ha swoją kupę, albo do swojego
worka, ma to zabezpieczyć od tego, żeby błogosławieństwo przywiąr
zane do sprzedanego dobra nie odwróciło się od sprzedającego.
W pow. niborskim*2)* pewien mazur, sprzedając ziemniaki na na
sienie oddał je wszystkie, zostawiając wszakże trzy ziemniaki,
które zatrzymał w worku. Na zapytanie dlaczego tak postąpił
powiedział kupującemu : „Nie sadziłem jeszcze ziemniaków, tym
sposobem mogłyby przejść do pana, (to znaczy, że u niego mo
głyby chybić, kupcowi mogłyby obrodzić) gdybym był już coś
zasadził, mógłbym bez szkody wysypać wszystkie ziemniaki“.
We wszystkich tych zabiegach przejawia się obawa, ażeby
za czemś wyzbytem nie podążył pozostały dobytek, lub moc
z nim związana. Wyraz podobnej myśli odnajdujemy w pozosta
wieniu niezżętej ostatniej garści na polu, ostatniego owocu na
drzewie i t. p.
2. Zabiegi podczas sprzedaży i kupna.
Dobijanie targu: okręcanie się; odkręcanie sprzedanej i obracanie
kupionej sztuki.
Powszechnie lud lubi się targować. W pow. wołkowyskims)
utrzymują, że nie należy niczego kupować bez targu, bo się nie
będzie darzyło temu, co kupuje.
W związku z zawarciem kupna i sprzedaży występuje tak
zwane „dobijanie targu“, okręcanie, oraz niekiedy przecięcie
rąk przez świadka targu. J. St. Bystroń w notatce swojej „o okrę
caniu się obrzędowem“ 4), występując przeciwko opinji J. Pipreka,
wypowiedzianej w jego pracy : „Slawische Brautwerbungs- und
’) W. 6. 777. Dąbrówno.
2) W. 6. 774. Magdaleniec. Mazury pr.
s) Fed. 1. 330. Swisłocza.
*) L. 21. 93.
90
**»
Hochzeitsgebraüche“*) jakoby taniec obrzędowy, polegający na
trzykrotnem okręcaniu się państwa młodych po uczcie weselnej
przed udaniem się do komory, był symbolicznem przedstawieniem
copulae carnalis, dowodzi ze swej strony, że jest on „symbolem
oddania dziewictwa“, podobnie jak symbolem oddania wianka
dożynkowego jest taniec przodownicy z gospodarzem. Symbol
wprowadzony do tego tłumaczenia niczego nie wyjaśnia i niczego
nie uzasadnia. Wogóle pojęcia tego należy unikać w ludoznawstwie, jako czegoś zupełnie obcego umysłowości ludu.
W wypadkach przytoczonych, podobnie jak i innych cyto
wanych z Kolberga, dotyczących okręcania w prawie umownem okrę
canie się ma realne znaczenie samego zabiegu okręcania. W obrzę
dowości ludowej jest ono wyrazem pierwotnego myślenia./- Okrę
canie wzajemne ludzi, lub przedmiotów, wiąże je, zespala ze sobą.
Związek ten zniszczyć może tylko zabieg odwrotny: odkręcanie,
t. j. kręcenie w przeciwną stronę.
W pow. tarnowskim i rzeszowskim2) przy ugadzaniu się
o cenę bydła, sprzedający ■ z kupcem biją się w dłonie przy każ
dej nowej „ofierze“ zaproponowanej ceny kupna, czy sprzedaży.
Po zgodzie, trzasnąwszy się w dłonie i trzymając się za ręce,
okręcają się w koło nawzajem.
W woj. krakowskiems), kupujący ujmując co chwila sprze
dającego za rękę i w dłoń jego uderzając, co się przybija
niem targu zowie, kończy wreszcie handel dobiciem targu.
Wszakże niezawsze poprzestaje on na tem, ale zgodziwszy się już
o cenę i nie puszczając dłoni sprzedającego, albo skręca nim
w prawo i po trzykroć obraca go naokoło, na. znak ostatecznego
przyzwolenia, albo też trzeciemu (świadkowi kupna) każe przeciąć
swą dłonią trzymane obojga interesentów ręce.
Zwyczaje przytoczone wyżej występują nieomal na całym
obszarze Polski. Uderzanie w dłoń przy każdorazowem ofiaro
waniu nowych warunków kupna i sprzedaży — jest, jak mi się
zdaje, wyrazem dążenia do zadzierzgnięcia związku, tem mocniej
szego, im mocniej zderzają się ręce kontrahentów.
Po szeregu płonnych uderzeń, następuje ostatnie. Obie strony
uderzają jednomyślnie. Dopiero wtedy zczepiły się i zwarły dłonie.
') Stuttgart. 1914. s. 168.
2) M. 11. 136.
3) K. Krakowskie 1. 188.
91
Powstało połączenie. Ażeby je związać mocniej i utrwalić, skrę
cają ręce, okręcają się wzajemnie. Przecięcie dłonią zwartych rąk
kontrahentów przez świadka kupna ma podwójne znaczenie: ma
giczne i społeczne. Możemy przypuścić, że świadek przecinający
dwie zwarte prawice, nie niszczy związku, nie odkręca utrwalają
cego skręcenia. Przecina węzeł na pół, zostawiając w ten sposób
każdemu z nich równą część zadzierzgniętego połączenia. Sam
akt przecięcia — jest świadectwem zawartego związku.
W pow. ostródzkim1) kiedy mąż wraca z nabytą sztuką by
dła do domu, żona przynosi dzbanek wody i oblewa ją wodą od
rogów wzdłuż całego grzbietu od przodu ku tyłowi, mąż zaś jed
nocześnie oprowadza ją dokoła siebie, robi się tak trzy razy, nim
pójdzie do obory. W pow. bialskim2) nabywca obraca się z by
dlęciem trzy razy na prawo. W pow. wadowickim3) gdy chłop
kupi świnię, obraca ją około swej nogi trzy razy, zaczynając
w prawą stronę, aby mu się dobrze chowała. W pow. nowotar
skim4),* kto sprzedał krowę lub konia i odebrał za nie pieniądze,
chwyta za uzdę lub powróz przez połę od guni i obraca się ze
zwierzęciem trzykroć w lewo i dopiero je oddaje kupcowi, aby
mu się darzyło. Przeprowadza się też bydlę sprzedane raz na
około nabywcy od lewej strony ku prawej6). W pow. krośnień
skim 6) sprzedający podaje powróz przez głowę bydlęcia po trzykrotnem oprowadzeniu go wkoło, mówiąc: „żeby wam Bóg dał,
Matka Jego Najświętsza“. Wtedy kupujący spluwa trzy razy.
W pow. łowickim, oraz w woj, kieleckiem 7), aby się po kupnie na
targu, lub na jarmarku kury trzymały domu, daje się im jeść
w obrączce, zdjętej z beczki, lub cebrzyka; albo też po kupnie
obwodzi się kurę koło domu i mówi: „trzymaj się chałupy, jak
moja noga d...“ W pow. sądeckim nową kurę jak się dostanie,
to trzeba pod byle które skrzydło trzy razy dmuchnąć i koło
nogi od stołu albo łóżka trzy razy ją oprowadzić, aby nie
uciekała.
') W. 6. 778. Olsztynek. Mazury pr.
2) W. 17. 167. Hecznarowice.
c) L. 2. 224. Andrychów.
4) M. 7. 20. Czarny Dunajec.
6) W. 17. 167. Zakopane.
6) W. 17. 168. Iwonicz.
Z. 3. 25.
Przy okręcaniu, tam gdzie się wyraźniej zachowała istota
zabiegu, widzimy, że sprzedający okręca bydlę dokoła siebie
trzykrotnie w lewą stronę, a zaś nabywca w prawą stronę.
Okręcanie w lewą stronę należy do grupy zabiegów odwra
cających, odczyniających. W ten sposób właściciel jakgdyby od
kręcał, rozwiązywał związek magiczny między nim, a wyzbywaną
własnością. Okręcanie w stronę prawą jest nawiązaniem łączności,
między objektem kupna a nabywcą lub jego domem.
Podobne znaczenie ma przytoczone żywienie kury w obrączce
zdjętej z beczki.- Obrączka wiąże kurę z miejscem.
Postronek od zwierzęcia i bat.
Pewne zasady i zabiegi przy sprzedaży i kupnie dotyczą
uzdeczki lub postronka, na którym przyprowadzono zwierzę na
sprzedaż.
Postronek przywiązuje zwierzę do domu. Jeśli sprzedawca
po sprzedaniu zatrzyma go u siebie, zwierzę w dalszym ciągu
pozostanie związane z domem i nie będzie się darzyło u na
bywcy.
Związek ten możnaby było zniszczyć jedynie paląc sznur,
lub oddając go nabywcy. Ale oddając nabywcy sznur, na któ
rym zwierzę było przywiązane w domu, stwarzamy możność po
ciągnięcia za sznurem oddalającym się i domu, a więc jego do
brobytu.
Gdy sprzedający oddaje sznur nabywcy — szkodzi sobie;
gdy zabiera z powrotem — szkodzi nabywcy.
W celu zadośćuczynienia obu stronom, przyjął się powszech
nie zwyczaj, że sprzedawca zostawia stary powróz w domu, a na
sprzedaż prowadzi zwierzę na nowym, który bez szkody dla sie
bie oddaje nabywcy zwierzęcia.
W woj. kieléckiem1) w pow. bialskim2), bocheńskim, wie
lickim, myślenickim8), rzeszowskim4), zamojskim6), hrubieszow-
93
skim1), sokolskim2) i w vyoj. wileńskiem3) nie wiodą bydlęcia na
tym samym powrozie na sprzedaż, na którym stało uwiązane
w stajni, lub w oborze, lecz po największej części kręcą w tym
razie dla niej nowy, ponieważ sprzedane bydlę zawsze oddawać
należy kupującemu z postronkiem, na którym* na jarmark było
prowadzone. Czynią tak, aby nie wydać z domu szczęścia do
krów, aby szczęście nie uciekło, lub aby się bydło nie popśniło.
W pow. bocheńskim, wielickim i myślenickim4)5 również sprze
dawszy na jarmarku konia, nie'oddają go nabywcy z tą uzdzienicą, na której go prowadzono na jarmark, ale kupują dla niego
nową, żeby szczęścia z domu nie dać. W woj. wileńskiem6) na
powrozie nie powinno być żadnego węzła, boby to sprzedanemu
bydlęciu szkodziło.
Węzeł w myśleniu pierwotnem ma znaczenie zamykające, za
trzymujące. W węźle oddać można drugiemu chorobę, nieszczę
ście. Węzeł na postronku może rozdzielić moć magiczną, zwią
zaną ze zwierzęciem. Po oddaniu postronka, sprzedający może
zatrzymać sobie część mocy pozą węzłem.
Zabieg ten, przyczyniając się do zatrzymania dobrobytu
w domu sprzedającego, szkodzi zwierzęciu i dla tego nabywca
wystrzega się brać powróz z węzłami.
Z zakazem zawiązywania węzła spotykamy się przy wielu
innych zabiegach ludowych. Szeroko rozpowszechniony jest za
kaz robienia węzłów przy szyciu ubrania dla tych, co na zawsze
mają odejść — a więc dla zmarłych.
Dążenie do zniszczenia związku przedmiotu nabytego ze
sprzedawcą — wyraża się w sposobie podawania i odbierania
postronka.
W pow. nowotarskim 6) sprzedawca, oddając kupione bydło
kupcowi oddaje powróz przez odzienie, przez połę sukni, przez
cuchę, a w pow. myślenickim7) zmierzywszy powierzchnię sukni
kupującego na długość, odcina kawał powroza, równy połowie
O W. 17. 167.
2) Fed. 1. 343.
3) W. 17. 279.
4) Świąt. 562.
5) W. 17. 279.
6) W. 17. 167. Zakopane.
’) W. 17. 167. Maków.
tej długości i daje go kupującemu na to, aby bydło dobrze się
chowało. W pow. bialskim *) kto kupi konia, nie powinien gołą
ręką chwytać za uzdę, lecz przez połę guni, lub wogóle przez
ubranie. W pow. wołkowyskim2) po sprzedaniu konia właściciel
podaje sznur od uzdeczki przez połę ubrania, w ten sam sposób
odbiera go nabywca.
W pow. sieradzkim3) nie odbiera się pieniędzy gołemi rękami.
Jak widzimy z przytoczonych przykładów, obie strony podają
sobie koniec powroza przez połę ubrania. W wielu miejscowo
ściach w podobny sposób wypłacają sobie pieniądze.
Zabieg ten ma na celu unikanie bezpośredniego zetknięcia
się, które może ułatwić przejście uroku.
Przy wręczaniu sznura nie obojętna też jest i pozycja sa
mych rąk.
W pow. bocheńskim, wielickim i myślenickim4) kupiwszy
krowę na jarmarku, nabywca odbiera ją z rąk sprzedawcy, ujmu
jąc powrózek od dołu, podczas gdy sprzedawca trzyma go od
góry: inaczej krowaby nie rosła. W pow. krakowskim6) niekiedy
sprzedawca wręczając nabywcy postronek, na którym jest uwią
zane zwierzę kupione, podnosi mu rękę ku górze mówiąc : „niech
ci rośnie na szczęście“. W pow. sokolskim6) kupując konia, ażeby
się poszczęścił, to ujmując przez połę za „powady“, trzeba wziąć
wyżej, niż sprzedawca. W pow. wołkowyskim7) kupujący przyjmu
jąc konia powinien wziąć za „powady“ przy samej mordzie i wy
rzec te słowa: „Wezmę krótko, ażeby puścić prędko, jeśli mi się
nie spodoba, ażebym długo się z nim nie wodził“. Poczem należy
unieść łeb konia do góry, żeby był lekki.
Zakaz oddawania lub nawet pożyczania dotyczy batoga, któ
rym poganiało się bydlę.
Bat spełnia czynność popędzania, rozpędzania i wyganiania
bydła, przynależnego do danego obejścia.
') M. 7. 29. Łodygowice.
2) Fed. 1. 351. Świsłocza.
3) L. 4. 420.
4) Świąt. 562. nad Rabą.
5) K. Krakowskie 3. 135.
6) Fed. 1. 352.
’) Fed. 1. 351—2. Mścibów.
95
Badając przesądy związane z batem, odnosi się wrażenie, że
jeśli bat taki dostanie się do rąk człowieka obcego, wraz z nim
posiądzie on jego czynność, a więc moc rozpędzania, wyganiania
z domu bydła, przynależnego do właściciela tego bata.
W pow. rzeszowskimł) dowodzą, że kija, lub batoga, któ
rym poganiało się bydło na jarmark, po sprzedaniu oddawać na
bywcy nie należy, gdyż przeszłoby do niego całe 'szczęście. Na
leży go przynieść do domu, lub rzucić gdzie na polu.. W woj.
kieleckiem*2) ktokolwiek się na jarmark, lub targ udaje z bydłem,
lub z końmi, nie powinien w drodze nikomu, nawet najżyczliw
szemu przyjacielowi laski swej, lub bata udzielić, boby stracił
szczęście do sprzedaży.
Wróżby na szczęście.
Po załatwieniu transakcji handlowej i podaniu nabywcy po
stronka od zwierzęcia, następują wróżby na szczęście.
W pow. kieleckim3) sprzedający konie, lub bydło, po ode
braniu należytości umówionej za tę sprzedaż od kupującego, ci
ska kilka groszy za nogami sprzedanego zwierzęcia i te następnie
kupujący zbiera i daje jako jałmużnę ubogiemu, w tym celu, aby
nowonabyte zwierzę chowało się dobrze.
W pow. bialskim4)* podczas litkupu kupujący i sprzedający
dają po dwa do trzech centów do czapki lub kapelusza i wyrzu
cają je trzy razy na stół, uważając, aby przynajmniej raz orłem
padły do góry. Gdy oba centy, z dwu rzucanych, jednakowo
padną np. oba orłami do góry, kupiec zabiera oba. Gdy pie
niądze nie padną jednakowo, sprzedający i kupujący biorą po cen
cie 6). W pow. myślenickim 6) po ubitej ugodzie sprzedający wy
rzuca z kapelusza szczęście, t. j. 2 do 4 cent., które sprzeda
jący i kupujący biorą do połowy. Sprzedający daje, je ubogiemu,
a kupujący chowa je sobie, aby mu się bydło dobrze chowało.
*) M. 10. 135,
s) Z. 3. 28.
s) W. 2. 779.
4) W. 17. 168. Hecznarowice.
■') W. 17. 168. Poręba Wielka.
6) W. 17. 168. Osieczany.
W pow. nowotarskim4) po oddaniu bydła, rzuca nabywca
dwa centy sprzedającemu do kapelusza, ten zaś odwracając go,
rzuca centy na ziemię i równocześnie nim przykrywa. Jeżeli oba
centy padną orzełkiem do góry, jest to znak szczęścia. Te dwa
centy dają żebrakowi, nie mieszając ich z innemi pieniądzmi.
W pow. brzeskim2) pieniądze rzucone w górę na wróżbę
nazywają wy rzutką.
W pow. tarnowskim i rzeszowskim3) po wyliczeniu pienię
dzy, wyrzuca sprzedający nabywcy w górę jakiś pieniądz. Jeżeli
pieniądz na ziemię spadnie prawą stroną, dobra — jeżeli lewą,
da to dla kupca wróżba. W pow. tarnowskim 4) kupujący bierze
te pieniądze wyrzucane i kupuje za nie bułkę, lub coś innego do
jedzenia i je to chciwie, aby kupione bydło dobrze jadło. W pow.
rzeszowskim6), gdy się kupi od kogo jakie zwierzę domowe do
chowu, należy zażądać od dawnego właściciela kilku centów na
szczęście. Szczęście to należy zaraz przejeść, a zwierzę będzie
się darzyło.
W pow. krośnieńskim0) kupujący wyrzuca monetę kilkocentową na szczęście, przyczem uważa, ażeby orzeł nie był na wierz
chu. W tym wypadku rzucanie powtarza się do góry, dopóki mo
neta nie padnie napisem do góry.
Rzucanie pieniędzy jest typową wróżbą przy zapoczątkowa
niu nowej drogi. Zakupione zwierzę wkracza na nową drogę.
Droga ta od pierwszej chwili jest zła lub dobra. Przypuszczam,
że uzależniając jakiś zabieg wróżebny od wartości tej drogi, to
jest od tej złej lub dobrej mocy, kierującej bydlęciem na tej dro
dze, wynik jego czynimy dokładnym wyrazem tej wartości. Wróżba
przejawia wartość mocy tajemnej. Jaka strona monety oznacza
moc dobrą lub złą, jest wyrazem uprzedniej dobrowolnej umowy.
Pieniądze użyte do wróżby zostały związane z tą mocą. Za
chowuje je kupujący, lub dzieli się ze sprzedawcą. Niekiedy od
dają je ubogiemu, wymieniając w ten sposób na błogosławieństwo.
') W. 17. 168. Zakopane.
2) M. 11. 64.
s) M. 11. 136.
ł) W. 17. 168. Chyszów. Łętownia.
. 6) M. 10. 135.
6) W. 17. 168. Iwonicz.
97
Czasami nabywca kupuje za nie bułkę i zjada ją chciwie na
pomyślność zwierzęcia. Jest to, jak sądzę, magiczne odżywianie,
które przez pieniądz wróżebny zostaje związane z drogą naby
tego zwierzęcia.
Często bardzo o tem, czy targowana sztuka będzie się da“ rzyła, czy nie, lud wnioskuje z zachowania się samego zwierzęcia
podczas targu.
W pow. wołkowyskim4) kiedy na kiermaszu koń lub bydlę
przy dobijaniu targu zacznie moczyć, kupujący natychmiast powi
nien zerwać targ, bo się nie poręczy; a przeciwnie, dobrą jest oznaką
i ze wszech miar zachęcającą kupca, gdy się wówczas targowana
sztuka wypróżni.
Litkup.
Ostatnim aktem transakcji handlowej bywa poczęstunek, za
zwyczaj opłacany przez1 sprzedawcę. W zachodniej części Polski
nosi on nazwę litkup, we wschodniej mag(a)ricz, mohorycz, barisza). Litkup pochodzi z niemieckiego: Leitkauf, Litkouf. Poczęstunek ten w dokumentach łacińskich
wspomina się pod nazwą mercipotus.
Litkup wypity był prawnym dowodem dokonanego kupna
i dlatego to wieśniak polski po wypiciu litkupu, choćby się czuł
najwięcej pokrzywdzony, nie cofa nigdy słowa.
Stręczyciele i świadkowie kupna zwali się iv prawie miejskiem litkupnikami i za pomoc w doprowadzeniu kupna byli
wynagradzani. W razie gdy się okaząło, że rzecz kupiona pocho
dziła z kradzieży, nabywca jej musiał się wywieść litkupnikamis).
W pow. kwidzyńskim4) litkup opłaca sprzedający. W pow.
ostródzkim i szczycieńskimB) litkupem nazywają nietylko poczę
stunek, który kupujący otrzymuje od kupca, niby j. przyjaźni* 2 * 4 5
') Fed. 1. 344.
2) Sł. gw. p.
s) Litkup wskazany już jest w prawie pomorskiem około połowy XIV stu
lecia. Laband, Jura Brutenorum 1866. s. 12.; W. 6. 779. Litkup w prawie polskiem średniowiecznem. patrz: Przegląd historyczny V. s. 377—383. Litkup (w do- .
datku o przysiędze) Studjum z prawa polskiego. Lwów 1906. s. 68. Rec. M. Han
delsmann. Książka 1906. s. 269—270. Porównaj o litkupie Haupta Zeitschrift für
deutsches Alterthum. t. VI. s. 269.
4) W. 3. 745. Mazury pr.
5) W. 3. 88.
Lud. T. XXIII.
7
w formie kieliszka gorzałki, ale też i darowane przy okazji cy
garo; kawałek mydła i t. p. W pow. ostródzkim1) po wypiciu
litkupu wylewa się resztę przez głowę poza siebie, żeby się ku
pującemu nabyta sztuka darzyła.
Wylewanie poza siebie ma na celu skierowanie życzenia
w kierunku sprzedanego zwierzęcia, które magicznie rzecz ujmu
jąc, sprzedawca pozostawił poza.sobą. W pow. kieleckim2) za
równo kupujący, jak sprzedający jakąś rzecz, gdy targ ubity zo
stał, dáje do połowy litkup, składający się z kilkunastu groszy.
Za tę kwotę kupują wódki, piwa i tym trunkiem częstują obec
nych przy kupnie lub sprzedaży.
W pow. myślenickim i tarnowskims) sprawiają litkup,
t. j. sprzedający winien częstować kupującego. Jednakże sprze
dający wymawia sobie najczęściej, że nie będzie płacił lit
kupu. Na litkupie wręcza - kupiec pieniądze i wymawia sobie zwy
kle, że gdyby w przeciągu jednego tygodnia lub dwu, czasem
miesiąca, kupione bydlę zachorowało, nie chciało się paść, lub
zgoła jakąkolwiek ukrytą wadę miało, o której przy sprzedaży
nie było mowy, zwróci za cenę kupna.
Prócz, wyżej wymienionych powiatów, wzmianki o litkupie
rozsiane w dostępnej mi literaturze, dotyczą : woj. poznańskiego4),
pow. sieradzkiego6), woj. krakowskiego6), pow. sądeckiego7), pow.
brzeskiego8) i pow. sandomierskiego9).
Poczęstunek na potwierdzenie dokonanego kupna, o ile mi
wiadomo, nie ma u nas odrębnej polskiej nazwy. Nie znaczy to
jednak, aby ten prastary obÿczaj był zarówno jak i nazwa pocho-.
dzenia obcego. Obyczaj podobny, bez nazwy specjalnej istnieje
w. obrzędach weselnych. Dziewosłęby, idąc do rodziców panny,
niosą z sobą flaszę z gorzałką. Przyjęcie poczęstunku oznacza
') W. 6. 779.
») W. 2. 779.
3) W. 17. 168. Łętownia, Chyszów.
4) K. Poznańskie 3. 178.
■>) L. 4. 420,
6) K. Krakowskie 3. 188.
,
’) W. 7. 300.
8) M. 11. 64.
9) K. Sandomierskie. 42.
99
zgodę rodziców na związek, potwierdzenie zawarcia pierwszych
umów przedweselnych1).*
Wspólne wypicie napoju w imię jakiegoś postanowienia
u wszystkich ludów pierwotnych oznacza wzajemne zobowiązanie
się. Moc magiczna takiego obrzędu polega, jak przypuszczam, na
.wypiciu przez obie strony zawierające jakiś związek części tego
samego napoju.
Inkluz.
Przy kupnie i sprzedaży niemałą rolę odgrywać mogą ta
jemnicze własności niektórych pieniędzy. Powodują one oman
sprzedającego, oraz czarodziejskie zniknięcie pieniędzy. Na wy
różnienie zasługuje inkluz, pieniądz zaczarowany, djabelski,
który ma ściągać ku sobie inne pieniądze.
Wiara w inkluza jest bardzo rozpowszechniona w woj. poz„ nańskiem*). W pow. będzińskim3) mówią, że inkluzy są to zacza
rowane sztuki monety, które wydane za towar, same do pierwot
nego właściciela powracają. Człowiek jednakże nie powinien się
długo taką monetą posługiwać, bo to śmierć przyśpiesza, a naj
dłużej po trzech latach, pokropiwszy wodą święconą, puścić
w świat, to się już więcej nie powróci.
Powiadają, że inkluzy pierwszemu i drugiemu właścicielowi
służą dobrze, trzeciego zaś, po pewnym przeciągu czasu zwykle
duszą lub o nagłą śmierć przyprawiają. W pow. bocheńskim, wie
lickim i myślenickim wierzą, że inkluz stokrotnie wydawany, zaw
sze wraca do kieszeni właściciela. Schowany do pugilaresu,, w któ
rym śą inne pieniądze, zaraża je sobą, a uciekając, przynosi je
zarazem jako nowy nabytek do kieszeni swego piastuna. Nie
każdy jednak inkluz ma mieć władzę uprowadzania za sobą in
nych pieniędzy z nim pomieszanych.
Podobne wierzenia rozpowszechnione są w pow. sądeckim
i ropczyckim4).* W pow. przemyskim6) powiadają, że inkluz jest
to pieniądz srebrny lub papierowy, w którym jest ukryty djabeł.
Włożony do woreczka, zabiera takież pieniądze jak sam t. j. srebrny
') Pruski. Obchody weselne s. 71.
s) K. Poznańskie 6. 150.
3) Fed. 1. 303. Żarki.
4) Z. 14. 134.
6) Z. 13. 77.
7*
B
Iv
çfA.
Ï.
h
í;
1V
i
r
Ý'
’
*'
"
'
'
'•
‘‘
••‘
^ M; ■
"
P‘■■
100
zabiera wszystkie srebrne i z niemi ucieka, a wszelkie inne po
zostawia. W pow. kołomyjskim i) wierzą, że gdy posiadacz inkluza
zapłaci nim za coś lub tylko zmieni go u kogo, to od tego ucie
kną wszystkie pieniądze do właściciela inkluza. W pow. sokalskim *) jeżeli żyd oszuka na targu babę lub chłopa t. j. nie da mu
całej umówionej zapłaty, wtedy powiadają, że żyd ma inkluza.
W pow. łukowskim8) inkluza nazywają angluzem. Lud zna
i niekiedy stosuje sposoby wykrycia lub zatrzymania inkluza.
W pow. bocheńskim, wielickim i myślenickim4) utrzymują,
że przeżegnanie inkluza, lub pokropienie go święconą wodą ma
sprawiać, że natychmiast ucieka z garści, przez co jego właści
ciela można pociągnąć do odpowiedzialności i wymusić na nim
zapłacenie prawdziwych pieniędzy. Naplucie zaś na inkluza w gar
ści lub zakrojenie go w chlebie, utrzymuje go w posiadaniu na
bywcy, jednakże tak długo, dopóki go tenże nie wyda w inne
ręce. Z trzech rąk dopiero wraca inkluz do dawnego swego po
siadacza.
Inkluza można wytworzyć. Należy tylko w tym celu wyko
nać pewne zabiegi tajemne.
W pow. ropczyckim5) kto chce mieć inkluza, któryby na
zawołanie był na jego usługi, musi przez dziewięć dni nosić kurze
jaje pod pachą, z tęgo jaja wylęgnie się inkluz. W pow. bocheń
skim, wielickim i myślenickim6) wierzą, że gdy się włoży jakiś
pieniądz w koniec buta z lewej nogi pod średni palec i ten but
nosi się ustawicznie, nie zdejmując go wcale ani na noc przez
dni dziewięć, ciągle zaś myśli się o inkluzie, a pacierza przez ten
czas ani razu się nie mówi, ani też nie myje, to ten pieniądz po upły
wie tego czasu staje się inkluzem.
W mniemaniu ludu krakowskiego7) inkluz najczęściej trzyma
się żydów, ale może go nabyć i katolik, gdyż zawsze jest do
sprzedania w Krakowie, na Kazimierzu, tylko że trudno się o nim
dowiedzieć, a zwłaszcza trzeba się zawczasu w odpowiedni spo') L. 13. 113. Peczeniżyn.
!) Sok. 259.
8) Was. 94. Jagodne.
4) Świąt. ,491. nad Rabą.
■r) Z. 14. i 34.
6) Świąt. 491. nad Rabą.
■) W. 1. 100.
í
101
sób przygotować. Mianowicie, trzeba przez siedm lat nie obcinać
paznokci, nie myć się, nie mówić pacierza i do kościoła nie cho- >
dzić, a wtedy przyjdzie żyd jakiś i powie, gdzie go znaleźć i gdzie
pójść po niego. Posiadacz takiego inkluza nie budzi żadnego po
dejrzenia, nie uchodzi za oszusta, ani za złodzieja, tylko za człowieka
mądrego, jednakże troszeczkę zaprzedanego djabłu.
Inkluza można nabyć także przez kradzież. Skradziony inkluz nie wraca już więcej do właściciela, lecz służy nadal jego
złodziejowi1).
Nazwa inki u z pochodzi z łacińskiego indu sus, co zna
czy zamknięty, osadzony. Tem mianem nazwano domniemanego
ducha zamkniętego w jakimś przedmiocie, lub narzędziu, monecie
lub orzechu podwójnym i przynoszącego pomoc ludziom wtajem
niczonym.
,
O ile rzeczą jest pewną, że sama nazwa przeszła do ludu
od warstw wyższych, istota wierzenia jest starsza. W myśleniu
pierwotnem ludu, inkluz, pieniądz, który wyciąga za sobą inne,
podobne sobie, nie jest zjawiskiem odosobnionem. Podobne dzia
łanie, związane z jnnemi przedmiotami, przejawia się w wielu wie
rzeniach ludowych. Za cząstką czegoś może podążyć całość.
A więc za sprzedanem jednorazowo mlekiem może podążyć cała
wydajność mleka.
Coś co się wyciąga, pociąga, może pociągnąć, wyciągnąć
za sobą rzeczy inne. Pożyczony, lub sprzedany postronek, nici,
pociągają za sobą dobrobyt z domu i t. p.
Możemy z całą pewnością powiedzieć, że jeśli wiele wyo
brażeń o inkluzie ukształtowało się pod wpływem obcym, to zna
lazły one szerokie zastosowanie u ludu dzięki temu, że były wy
razem i jego własnego myślenia.
Zal za sprzedanem.
Powszechna jest u ludu wiara, że żal za sprzedaną rzeczą,
lub zwierzęciem ' jest powodem, że się one nie darzą u nabywcy.
Lud wystrzega się przejawiać swój żal z powodu takiego rozstania
tem bardziej, im przywiązanie to było większe.
Nadmierny żal sprawia cierpienie umiłowanemu zwierzęciu.
Odczuwa je ono i odwzajemniając się, marnieje z tęsknoty.
‘) Święt. 493.
102
Dla tego też przed wyprowadzeniem na sprzedaż żegnają
się z niem szczerze i serdecznie, ale ądy już zostaje sprzedane,
starają się nie żałować go i wspominać tylko dobrze a życzliwie.
W pow. ostródzkim ') jeżeli sprzedawca żałuje później sprze
danej sztuki bydła, nie hoduje się ona u nabywcy. W pow. san
domierskim 8), bocheńskim, wielickim i myślenickim 8) utrzymują,
że sprzedając krowę, nie należy jej żałować, boby bardzo ryczała
i mleko straciła. W pow. nowotarskim*4)*2twierdzą,
3
że wogóle na
bywcy nie wiodłoby się. W pow. ropczyckim6) dodają, że nawet
uschłaby. W pow. krośnieńskim 6) z płaczem żegnają się z bydlę
ciem sprzedanem, błogosławią je, przemawiają do niego, pocie
szają, gdy ryczy. W pow. sanockim7)8 nabywcy uważają też na
to przy kupnie krowy, aby sprzedający nie okazywali za nią żalu.
W pow. chełmskim8) żal za sprzedaną krową sprawia, że ona
u nabywcy ciągle ryczy" i traci mleko. W woj. wileńskiem9) mó
wią, że-sprzedając lub darowując komu cokolwiek, nie trzeba tej
rzeczy żałować, bo się zmarnuje.
Kiedy zwierzę zostało sprzedane i nabywca objął je w swoje
posiadanie, nie należy już nawiązywać z niem żadnej łączności.
W pow. bialskim10) jeżeli ktoś sprzedając bydlę, już po
odebraniu zapłaty jeszcze je pogłaska, to się takowe z pewnością
dobrze chować nie będzie u nowego właściciela. W wielu okoli
cach Polski lud bacznie zwraca na to uwagę i drogą specjalnych
zabiegów magicznych stara się uwolnić od nowego uroku. W pow.
nowotarskim u) sprzedanego bydlęcia nie odprowadza się za obej
ście, uważając to za niedobre — jak gdyby się cały statek
wygnało.
') W. 6. 778. Dąbrówno. Mazury pr.
2) W. 17. 166.
3) Świąt. 561. nad Rabą.
4) W. 17. 166. Zakopane.
*) W. 17. 166.
«) W. 17. 166. Iwonicz.
’) L. 8. 363. Wisłok.
8) K. Chełmskie 2. 170.
») W. 17. 271.
'») M. 7. 25.
») W. 17. 166. Zakopane.
103
3. Zabiegi po kupnie.
Z chwilą, gdy nabywca rozstał się ze sprzedawcą i objął
w posiadanie sztukę nabytą, czuje się zmuszony wykonać cały
szereg nowych zabiegów magicznych. Ich zadaniem będzie • 1) usunięcie uroków, jakie mogą pochodzić od sprzedawcy, lub innych
ludzi spotkanych w drodze powrotnej z jarmarku; 2) ochrona
zwierzęcia przed urokiem sąsiadów ; 3) skupiènie mocy dodatnich,
ażeby się bydlę darzyło w nowem obejściu; 4) wytworzenie do
brego współżycia z dawnym dobytkiem.
Oblewanie wodą.
f
.
j
W wielu miejscowościach nowonabyte zwierzę przed wpro
wadzeniem do chlewa oblewają wodą.
W pow. bialskim *) przyprowadziwszy kupione bydlę do domu,
zaraz oblewają je wodą, aby się dobrze chowało. Przeważnie
oblewają głowę. Gdy się otrzęsie i wodę strzępię, znak to dobry,
że się będzie darzyło.
W pow. chrzanowskim*2)* kupioną krowę przy wprowadzeniu
do stajni żegnają i wodą ze skopca oblewają. W pow. olku
skim8), gdy się kupi krowę i wpędza do chlewa, to chcąc aby
się nadała, trzeba postąpić w następujący sposób: nabrawszy
wody w skopiec od mleka, wejść z nią na dach, i lejąc do trze
ciego razu na strzechę chwytać prędko w podstawiony skopiec.
Czwarty raz należy wylać tę wodę na krowę. W pow. wielickim,
bocheńskim i myślenickim;4),5 kupiwszy bydlę na jarmarku lub świ
nię i przyprowadziwszy je do domu „zakrapiają“ mu oczy z garnka
lub skopca, albo też zlewają je pomyjami, żeby go nikt z ogląda
jących nie urzekł. W pow. nowotarskim 6) po przyprowadzeniu kro
pią wodą święconą, zwłaszcza gdy dużo ludzi szło i patrzało, aby
nie padł na nie urok. W pow. brzeskim «) jeżeli się kupiło krowę,
winna gospodyni, po przyprowadzeniu bydlęcia do domu, polać je
z tyłu wodą, a następnie otrzeć z czoła zapaską, przyczem należy splu
') W. ,117. 169. Hecznarowice,
2) W. 17. 169. Krzeszowice.
«) Z. 11. 179.
'4) Świąt. 561. nad Rabą.
5) W. 17. 169. Zakopane.
6) M. 11. 64. Radłów.
4 04
nąć do trzeciego razu. W pow. tarnowskim *) przy wyprowadze
niu na sprzedaż kropią bydło wodą święconą. Gdy przechodzą
z bydlęciem przez pierwszą płynącą wodę, zakrapiają mu oczy,
aby zabezpieczyć od uroku. W pow. tarnowskim i rzeszowskim*2)
wprowadzają kupione bydlę do stajni, oblewa mu się wodą głowę
między oczyma „do trzeciego razu“. Jeżeli bydlę się otrząśnie,
będzie się z niem szczęścić, w razie przeciwnym, zwłaszcza jeżeli
bydlę smutno wchodzi do stajni, nie będzie darzyć się nowemu
gospodarzowi. W pow. krośnieńskim3) przed stajnią lub oborą
służący oblewa zwierzęciu do trzech razy głowę, a gospodarz
spluwa 3 fazy, mówiąc: „na psa uroki“. Poczem wprowadzając
osobiście bydlę sam gospodarz daje mu pierwszą strawę. W pow.
sanockim4)* aby kupiona Świnia dobrze rosła i pasła się, zlewają
ją wodą przed zapędzeniem do chlewa. W pow. dobromilskim6),
kto kupi krowę na jarmarku, wylewa na nią pełną putnię wody,
aby „gadzina“ dużo mleka dawała. W pow. wołkowyskim6), aby
inwentarz świeżo nabyty chował się dobrze, to zaraz na samym
wstępie, wprowadzając do obórki, oblewają go wodą. W pow. Sło
nimskim7) gospodarz, przed wprowadzeniem nowonabytej sztuki
do swego budynku, wziąwszy wiadro wody, powinien trzykroć
obejść dokoła chudoby, i za trzecim razem zaszedłszy z tyłu, wy
lać na grzbiet wszystką wodę. Lud mniema, iż jest to jeden z naj
lepszych środków, od złych następstw, które zazwyczaj sprowadza
żal poprzedniego właściciela po sprzedanym dobytku.
W przytoczonych wypadkach oblewanie wodą spełnia po
dwójne zadanie. Wynikają one z istotnych własności wody. Woda
spływająca zmywa i unosi i dlatego stosuje się ją dla usuwania
uroków. Woda wzmaga rozwój roślinności i pomnaża jej wydaj
ność, i dla tego w zabiegach magicznych oblewanie wodą sto
suje się w celu pomnożenia dobrobytu. Poświęcenie wody po
tęguje te jej własności.
') W. 17. 166. Jawornik.
2) M. 11. 136; W. 17. 169.
8) W. 17. 169. Iwonicz.
4) L. 8. 363. Wisłok.
■•) L. 2. 338.
6) Fed. 1. 344. od Zelwy.
’) Fed. 1. 344. '
1C5
Trącanie o piec.
pow. wielickim x) kupiohem prosięciem o piec trącają,
żeby się nadal dobrze chowało. W pow. żywieckim *2)3 wybierając
się na jarmark z bydlęciem chwytają się pieca, mówiąc: „w Imię
Ojca i Syna i Ducha św. amen“. To ma zapewnić szczęście przy
sprzedaży.
W pierwszym wypadku chodzi, jak przypuszczam, o związa
nie nabytku z domem. W drugim, gospodarz, dotykając pieca
przed wyruszeniem na jarmark, wznawia i wzmacnia związek swój
z ogniskiem, będącem ośrodkiem życia domowego. Czy też za
bieg ten nié sprawia, że moc magiczna domu, oczyszczona zna
kiem krzyża świętego, kieruje się przez gospodarza ku domowi,
a nie odwrotnie ? Uniemożliwia to wyjście w ślad za sztuką sprze
daną innego dobytku, pozostałego w domu.
W pow. dobromilskim s) kto kupi świnię, ociera ją o piec,
aby była jak piec tłusta. Przypuszczam, że przytoczony cel tego
zabiegu, jest tłumaczeniem nowszem. W pow. łukowskim4)* chcąc
kurę oswoić, tak, żeby nie uciekała do dawnego właściciela, trzeba
ją złapać i pazurami poskrobać trzy razy po kominie.
Inne zabiegi przed wprowadzeniem do obory.
W pow. bialskimB) jeżeli się krowę kupiło na jarmarku i chce
się ją ochronić od czarów, należy ją pierwej, nim do własnej
stajni, wprowadzić do szopy jakiego znajomego. Tutaj, gdy wcho
dzi do szopy, trzeba jej uciąć na progu kawałek ogona i tą samą
siekierą rozciąć jej na rogach powróz, z którym się ją kupiło;
potem pali się ten powróz wraz z owym kawałkiem ogona i do
piero wtenczas odprowadza się krowę do domu, a ta chociażby
była kupiona od czarownicy, będzie się dobrze chowała. W pow.
janowskim6) jeżeli kura kupiona ucieka z powrotem na dawne
miejsce, trzeba jej upalić kawałek ogona, a przestanie uciekać.'
Przez zakupione zwierzę powstaje związek między jej daw>) Z. 16. 262.
2) M. 7. 20.
3) L. 2. 337.
4) Was. 93. Jagodne.
6) M. 7. 25. Łodygowice.
6) W. 16. 622. Studzianki.
b
106
nym właścicielem a nabywcą. Przypuszczam, że przypalając sznur
i ogon nabywca spala to magiczne połączenie, a krową, zamk
niętą między dwoma ogniami Oczyszcza od uroku.
Akt wprowadzenia nowonabytego zwierzęcia do obejścia,
momént wkroczenia jego do chlewa, lub obory, zapoczątkowują
nowe jego życie. Wszystkie zabiegi stosowane przez nabywcę do
tej chwili zmierzały głównie do przerwania, zniszczenia łączności
z poprzednim właścicielem. Teraz zwierzę oczyszczone i zabezpie
czone od uroków powinno zapoczątkować nowe życie w warun
kach najpomyślniejszych.
,
Lud wierzy, że od pierwszego kroku, od pierwszego jadła
i t. p. uzależnione jest darzenie się jego na nowem miejscu. Dla
tego też powszechnie bacznie zwracają uwagę na zachowanie się
zwierzęcia w tej chwili i wszystkiemi znanemi środkami potęgują
pomyślne działanie mocy tajemnej, kierując ją na drogi upragnio
nego losu.
W pow bialskim1) przed wprowadzeniem do stajni nowozakupionego konia trzeba go uwiązać w sadzie u jakiego uro
dzajnego drzewa i tam mu dać jeść, aby się dobrze chował. Je
żeli przy domu nie ma sadu, w takim razie powinna mu sama
gospodyni podać jeść na poduszce, aby zawsze był tak tłusty,
jak poduszka. W woj. krakowskiem2)3 gdy się na targu lub jar
marku kupi świnię, kurę, gęś lub cokolwiek żyjącego na wycho
wanie do domu, wówczas, ażeby stworzenie to z domu nie uciekło,
trzeba kawałek placka domowego wziąć do ust i pogryziony do
brze, wyrzucić potem ów placek z ust na ziemię, tak, aby zwierzę
przyprowadzone chciwie go zaraz zjadło, a można być pewnym,
że z domu uciekać już ,nie będzie. W pow. ropczyckim8) gdy
bydlę pierwszy raz wprowadzają do domu, trzeba czemprędzejpocząć coś jeść, aby bydło brało się chciwie do jedzenia w tym
nowym domu.
W pojęciach ludu strona prawa jest dobra, strona lewa zła.
W pow. bialskim4) wprowadzając kupionego konia po ráz
pierwszy do stajni, uważają* czy najpierw próg przekroczy prawą,
') M. 7. 29. Łodygowice.
2) K. Krakowskie 3. 135.'
3) W. 17. 169.
4) M. 7. 29. Łodygowice.
107
czy lewą nogą, wróżąc z tego, czy się będzie dobrze, czy źle
chował. Przyczem w niektórych miejscowościach starają się, aby
bydlę weszło prawą nogą przez próg obejścia lub do stajni1).
W pow. ropczyckim2) gdy bydlę pierwszy raz wprowadzają do
domu, wszyscy domownicy powinni się na bok usunąć, aby bydlę
•weszło pierwsze.
W pow. ostródzkim3) nowonabyte bydlę powinno przejść do
obory przez stal, co zabezpiecza od czarów.
Ostatni akt oczyszczenia od uroków. Stal w tym wypadku,
jak przypuszczam przejmuje własności tnących narzędzi stalowych,
żelaznych i t. p., o których izolacyjnych własnościach wspomina
liśmy na początku tej pracy.
W pow. nowotarskim4)* jeżeli kto kupi konia, bije go zaraz
czapką, lub kapeluszem po głowie, aby nigdy nie był bez konia,
tak, jak bez czapki.
Możnaby przypuścić, że zabiegiem tym nabywca wytwarza
związek między koniem a swoją czapką. Ponieważ z czapką nie
rozstaje się nigdy, nie rozstanie się i ze związanym ż nią magicz
nie koniem. Zabiegi podobne lud stosuje nietylko po zakupieniu
bydła.
W pow. wadowickim6) gdy kto kupi nowe ubranie powinien
zaraz włożyć do kieszeni tegoż choćby kilka centów, aby się tego
ubrania „pieniądze trzymały“.
Powszechnie lud polski po nabyciu lub wogóle objęciu cze
goś w posiadanie, stara się moment ten związać z takiemi czyn
nościami, które, będąc wyrazem dobrobytu, wpłyną dodatnio na
pomyślność nowego przedsięwzięcia.
Obawa przed urokiem sąsiada.
Nowonabyte zwierzę jest bardzo podatne na uroki i upo
dabnia się tem do noworodka.
Spojrzenie sąsiada, zazdrosna pochwała, lub nieopatrzne do
tknięcie sprowadzić nań może urok szkodliwy dla jego zdrowia.
») W. 17. 169.
2) W. 17. 169..
3) W. 6. 778. Olsztynek. Mazury pr.
4) M. 7. 29. Czarny Dunajec.
°) L. 2. 222. Andrychów.
*
*
Dlatego człowiek mający złe oczy, gdy nie. chce komuś zrobić
' szkody, patrzy na swoje paznokcie, zanim spojrzy na cudzą wła
sność.
W pow. brzeskim i bocheńskim1) gospodarz, kupując prosię,
krowę lub „belejaką gadzinę“ nie chce pokazać jej sąsiadowi, bo
przez to mógłby mu ją „uziunąć“ i nić darzyłoby mu się z wio
sną, A jeżeli jiiż pokáze, to dla odwrócenia nieszczęścia popluwają „tfy, tfy, tfy“ i ocierają nadołkiem (dolna część koszuli ko
biecej), lub spodniami zwierzę, a niezawodnie z wiosną darzyć się
• ono będzie. W pow. brzeskim2) każdy z sąsiadów przychodzących
oglądać nowokupione bydlę, ma wprzód, zanim zapyta o cenę,
ilość lat, i t. p. powiedzieć: „na psa urok“. Gdy to powie, nie
rzuci na bydlę uroków. W pow. sądeckim baczą na to, żeby nowonabytej żywiżnie, żaden obcy nie cisnął czego do zjedzenia.
Wierzą bowiem, że może to spowodować nieszczęście, przynieść
uroki.
Nowonabyte bydlę w oborze.
Zdarza się czasami, że nowonabyte zwierzę mimo stosowa
nych zabiegów nie darzy się w oborze, nie może się zżyć z dawnem bydłem, uroczy je, lub wreszcie samo ulega złym wpływom
dotychczasowych mieszkańców obory.
W pow. ostródzkim3) jeżeli nowonabyte bydlę nie może się
przyzwyczaić do obory natenczas obmywa mu się w naczyniu nogi
i użytą do tego wodę wylewa się do obory. Zabieg ten lud uważa
za bardzo skuteczny. Możemy go sobie wytłumaczyć w ten spo
sób : cząsteczki zwierzęcia przenikają do wody. Woda zostaje
związana magicznie ze zwierzęciem. Przez tę wodę, wylaną w obo
rze, zostaje zwierzę związane z oborą.
W pow. chełmskim4) mówią, że gdy nowe bydło spędzi się
do obory, w której już stoi dawne, miejscowe, to może ono wyzdychać, bo krew na krew naszła.
W pow. myślenickim5) aby bydło kupione nie bodło się
z dawnem, wprowadzając je do stajni, rzucają za niem trzy razy
>) L. 13. 325.
ž) M. 11. 64.
3) W. 6. 778. Dąbrówno.
4) K. Chełmskie. 2. 166.
s) W. 17. 169. Osieczany.
109
gliną, z kretowiska. W po\ÿ. bialskim1) jeżeli krowa ryczy z tęsk
noty za dawnem miejscem i nie chce się paść, to ją trzeba oka
dzić dętem zielem, łato w i cą i czerwoną I e 1 i j ą. W pow.
będzińskim2), jeżeli nabyte zwierzę ryczy, żreć nie chce, lub zdra
dza niepokój, wówczas należy nowonabywcy natychmiast udać się
z prośbą do poprzedniego właściciela, aby pieniądze, które za ten
dobytek otrzymał, wyjął z ukrycia i na pewien czas położył w miej
scu wolnem, nie przyciskając ich jakim obcym przedmiotem.
Przypuszczam, że w zabiegu tym przejawia się wiara w zwią
zek, jaki powstaje między zwierzęciem sprzedanem, a otrzymanemi
za niego pieniądzmi. Pieniądze te w rękach sprzedawcy mają mieć
tę samą wartość, co zwierzę wyzbyte. Jeśli się je chowając przy
ciśnie nadmiernie, ucisk ten odczuwać będzie zwierzę. Dla tego
też w wypadku przytoczonym, udają się do poprzedniego właści
ciela z prośbą o wydobycie pieniędzy z ukrycia.
Podobna myśl wyraża się w następującem powszechnem wie
rzeniu: gdy rzeźnik kupuje bydlę, a nie daje tyle, co warto, by
dlę schudnie3).
Otrzymana suma — to wartość zwierzęcia sprzedanego. Je
śli zamiana nastąpiła błędnie — musi nastąpić wyrównanie. Pie
niądze nie mogą się już zfnienić, więc zmienia się bydlę, chudnie
do odpowiedniej wartości.
W związku z tem istnieje powszechna wiara, że nie należy
zbytnio targować zwierzęcia przeznaczonego na przychówek. Zda
rza się, że do umówionej sumy, nabywca dodaje jeszcze coś nie
coś dobrowolnie, ażeby się zwierzę darzyło. Naddatek w myśl
wyżej powiedzianego opłaci mu się, zwierzę bowiem wkrótce wy
równa nadwyżkę.
Przetarg.
Jako ostatni, a niechybnie skuteczny środek przeciwko niedarzeniu się nowonabytego zwierzęcia, stosuje lud przetarg wrzekomy.
W pow. szczycieńskim4) jeżeli nabyte zwierzę nie chce się
hodować, źle jada, to się nazywa : nie poręczyło się. Taką
) M. 7. 20. Łodygowice.
2) Fed. 1. 276. Żarki.
3) W. 17. 168. Gołębiowski. Lud.
ł) W. 6. 778. 779. Wielbork. Mazury pr.
sztukę trzeba sprzedać raz jeszcze pozornie. Gospodarz stara się,
żeby ją nabył sąsiad : przychodzi, prosi i nalega uporczywie
i długo. ' Sprzedać je można nawet dziecku, żeby tylko nie uchy
bić formie kupna. Trzeba przytem zapłacić pieniądze i wypić lit.
kup. Potem bydle na pewno będzie dobrze jadło i darzyło się.
W pow. brzeskim i bocheńskimJ) podobnie przetargowują niedarzącą się trzodę. W pow. chełmskim*2) jeśli nowonabyta sztuka
nierogacizny jest smutna i nie chce jeść u nowego właściciela, do
wodzi to, że z żalem sprzedana została. Wówczas sprowadza się
kogoś mającego szczęście do świń. (a jest nim zwykle we wsi
jedna wiadoma osoba) i idzie z nim do chlewa. Osoba ta wrzekomo kupuję świnię ad właściciela za gotówkę. Targują długo
i targu przybijają przy wódce. Po przetargowaniu ucina się świni
sam koniuszek ogona. Zwierzę, sądząc, jak mówi O. Kolberg, że
już należy do owej szczęśliwej osoby (aczkolwiek z chlewa ruszone
nie zostało) je doskonale i wypasa się jak należy.
Przypuszczam, że mocą nowego przetargu unicestwia się
wszystkie dotychczasowe zabiegi.
Zwierzę znów magicznie zmienia swoją sytuację. Wolne od
uroków i w odmiennem ustosunkowaniu sił magicznych, może za
cząć nowe, szczęśliwe bytowanie.
IV. Zakończenie.
i
Akty tak zwykłe dla naszego myślenia, jak pożyczanie,
kupno lub sprzedaż, w wyobraźni ludu są czemś bardziej złożonem.
Pożyczając przedmiot, oddając go w czasowe posiadanie
drugiemu osobnikowi, poddajemy go możności przenikania mocą
obcą, która może okazać się dla nas szkodliwą.
Kupując coś, istotę żywą lub jakiś przedmiot nieożywiony,
wchodzimy w jego posiadanie.
Jednakże przedmiot ten pozostaje jeszcze związany mocą ta
jemną z jego poprzednim właścicielem. Zabiegi, jakie lud nasz sto
suje przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży, wykazują troskę o do
brobyt przedmiotu, zmierzają do uchylenia tych właśnie złych
>) L. 13. 328.
2) K. Chełmskie 2. 145.
111
wpływów, które mogłyby mu zaszkodzić i usiłują wytworzyć nowy,
własny związek.
Usiłowania te są wyrazem pierwotnego światopoglądu. Kształ
tuje się on pod wpływem swoistego myślenia, właściwego ludowi.
Zabiegi magiczne, związane z pożyczaniem, kupnem, i sprze
dażą, jako przejawy tego myślenia wspólnego wszystkim ludom
pierwotnym, nie są czemś wyróżniająco charakterystycznem dla
ludu polskiego.
