fc41b3773f26d292216fc42018c29874.pdf
Media
Part of Wpływy pieśni szlacheckich w poezji ludowej / Lud, 1924, t. 23
- extracted text
-
JAN
>T. BYSTROŃ.
WPŁYWY
PIEŚNI SZLACHECKICH W POEZJI LUDOWEJ.
TRESC: Uwagi ogólne s. 112. — Pieśń o młynarzu i dziewczynie s. 114. —
Pieśń o niewieście i kogucie s. 117. — Pieśń o koszeniu łączki s. 120.—
Pieśń o pani i doktorze s. 122. — Pieśń swachny s. 123. — Pieśń Kar
pińskiego o Filonie i Laurze s. 125.
Uwagi ogólne.
Poglądy uczonych na pieśń ludową przechodziły rozmaite
koleje — zazwyczaj obracały się one w ekstremach. Patrzono
więc na nią zrazu przez długie czasy jako na twór bez wartości,
zostający w słusznej wzgardzie; potem, z początkiem XIX wieku
nagle uznano w niej skarbnicę najdawniejszych tradycyj ludu,
źródło artystyczne niezrównanej mocy i piękna, w którego nie*
przebranem bogactwie miała się odrodzić wypaczona na cudzo
ziemskich wzorach literatura narodowa. Gdy nadzieje te zawiodły,
odwrócono się od niej z niechęcią i znów odezwały się głosy, że
twory ludu są czemś późnem, pod wpływami zewnętrznemi po
wstałem, czem bliżej interesować się nie warto; historycy litera
tury, którzy zrazu skłonni byli widzieć w twórczości ludu szczątki
przeszłości pogańskiej Polski i którzy w podręcznikach jako okres
przeddziejowy omawiali pieśni i baśni ludu — przestali zwracać
uwagę na te działy i pozostawili je amatorstwu zbieraczy; czasami
tylko tu i ówdzie ktoś nauczał o ogromnej wartości literackiej
i artystycznej tych zapomnianych objawów twórczości zbiorowej.
Prowadzono więc teoretyczne spory, ale nikt nie zabrał się
4o opracowania materjału. Jeden jedyny Karłowicz, czynny i ruch-
113
liwÿ inicjator badań naukowych na tylu odłogiem leżących polach
także i tu dał pierwsze próby uogólnień i monograficznych opra
cowań; wymieniamy tu w pierwszym rzędzie jego Systematykę
pieśni ludu polskiego, zaczętą w III tomie Wisły i tamże przez
kilka roczników kontynuowaną. Praca ta nawiązuje do pomniko
wego zbioru ballad angielskich i szkockich Childa i do wyzyska
nego tamże ogromnego materjału porównawczego próbuje nawią
zać odmianki polskie. Niestety, praca ta nie wywołała większego
zainteresowania; niedługo potem Karłowicz poświęcił czas swój
ogromnym wydawnictwom słownikowym i zaprzestał dalszych na
tern polu badań.
Obok monograficznego badania poszczególnych wątków, ich
wędrówek, typów, rozpowszechnienia itd., wysuwał się drugi pro
blem : samodzielności pieśni ludowej. Mówili jedni, że pieśń jest
tylko echem literatury warstw wyższych ; twierdzili inni, że jest to
samodzielna, istotna, z głębokiej oryginalności artystycznej ludu
wypływająca twórczość zbiorowa. Po raz pierwszy postawił to
zagadnienie na konkretnym gruncie St. Windakiewicz, jeden z zu
pełnie wyjątkowych u nas historyków literatury, który także
i twórczość ludową uznaje za swe pole badań. Ogłosił on mia
nowicie w. „Ludzie“ w tomie X rozprawę p. t.: Pieśni i erotyki
popularne z XVII w., w której stwierdził w sposób nie podlega
jący żadnej wątpliwości, że cały szereg pomysłów i zwrotek mi
łosnych i swawolnych pieśni XVII wieku można do dziś dnia od
naleźć w pieśniach ludowych, że zatem twórczość ludu w tym
zakresie znajdowała się pod niewątpliwym wpływem literatury
szlacheckiej. Okazało się, że przepatrzenie dawnej literatury dać
może dużo ciekawego materjału i wyjaśnić nam genezę niektó
rych utworów, a zarazem rzucić światło na ogólny charakter
pieśni ludowej. Oczywiście, konstatowanie takich wspólności i za
leżności wymaga szerokiej znajomości literatury staropolskiej jak
niemniej i samejże pieśni ludowej, stąd też poszukiwania takie na
ogół są trudne; konieczna tu jest współpraca całego szeregu
osób, które poszczególne spostrzeżenia będą ogłaszały jako przy
czynki do tej całości, jaką z czasem może uda się złożyć. Nie
mamy takich przyczynków wiele 1 Jedynie pani H. Windakiewiczowa ogłosiła parę uwag p, t.: Wiersze Olbrychta Karmanowskiego, Jerzego Szlichtinga i inne z „Wirydarza Poetyckiego“ za
chowane w tradycji ustnej w XIII tomie „Ludu", str. 299—304.
Lud. T. XXIII.
8
W rozprawce Przysłowia utworzone z fragmentów pieśni
ludowych drukowanej w II t. Prac i materjałów antropologicznoarcheologicznych i etnograficznych, omawiając powiedzenie przy
słowiowe: „kiedy cię pocałuję, trzy dni cukier w gębie czuję“,
podałem na paru stronach (29—34) dzieje tego zwrotu, którego
używa już Kochanowski, w pieśni ludowej. Tych kilka kartek,
które obecnie ogłaszam, mają być dalszym przyczynkiem do wy
świetlenia tej ze wszech miar ciekawej i ważnej kwestji stosunku
twórczości ludowej do literatury warstw wyższych.
Pieśń o młynarzu i dziewczynie.
Że badania takie rozwijać się mogą jedynie drogą drobnych
przyczynków, świadczy fakt, że zbiór pieśni erotycznych Pieśni
i tańce z r. 1614 (przedrukowany przez T. Wierzbowskiego
w Bibljotece zapomnianych poetów i prozaików polskich) omó
wiony tak szczegółowo przez Windakiewicza, nastręcza nam jeszcze
cały szereg spostrzeżeń i uwag, będących uzupełnieniem wywo
dów zasłużonego historyka literatury.
A więc np. taka pieśń, nazwana w zbiorze taniec 9. Pieśń
ta, bardzo wyraźne obscoenum, służyć nam może jako charakte
rystyczny przykład żywotności tego rodzaju pomysłów. Brzmi ona:
i'1
Młynarzu, mrugniewa na się po razu,
Mrugnij ty pierwej, bo tobie pilniej do jazu.
Młynarzu, zmielże mi pszenicę do razu,
Mam pytel włosiany, bez wszelkiej nagany, młynarzu.
Młynarzu, abo się boisz urazu?
Nie bój się miły, a pytluj w tej chwili, młynarzu.
Młynarko, ja młynarz, pytlowałbym sześćkroć raz po razu.
Pytlujże śmiele, byś chciał do niedziele, młynarzu.
Młynarzu, zabij mi kaczkę na jazu,
Weźmi raśniczkę, trafiaj w dziureczkę do razu.
Do dziś dnia śpiewają w Ropczyckiem ‘) pieśń, którą należy
wywieść bezwątpienia z powyższej :
Poniosła dziewczyna pszeniczkę do młyna
Ale nie zastała młynarza Marcina.
Młynarzu Marcinie, Marcinie młynarzu,
' Czyli mi ty zmielesz pszeniczkę od razu?
i) WAK. XV 166. (= Zbiór wiadomości do antropologji krajowej).
115
Jeżeli chcesz na raz, to ci zmielę zaraz,
Jeśli chcesz pytlować, musisz zanocować.
I młynarz się bierze zwykle koło pytla,
Jaże na młynarzu popękała kitla.
y
Wziął ci ją za rączki, wziął ją między wory,
Jaże na młynarzu popękały pciry.
■I młynarz się bierze zwykle koło kosza,
Jaże na dzifewczynie wystąpiła rosa.
Podobnie śpiewa się tę pieśń W Radomskiem ') (od Łagowa,
Ociesęki) przy weselu, po oczepinach' (na co należy zwrócić
uwagę) :
Przyjechała dziewczyna do młyna,
Przywitała młynarza Marcina.
Hej hej, młynarzu Marcinie,
Spytluj pszeniczkę dziewczynie.
A zobaczył młynarz,
Ze ładna dziewczyna,
Powyganiał wszystkę
Czeladkę ze młyna.
Zęby miała, żeby miała na raz,
To bym ja jej tu spytlował zaraz.
Ale mam ja jej pytlować,
Trzeba nockę zanocować.
Jak się zaczął młynarz
Kręcić koło kosa (kosza)
Jaże na dziewczynie
Wystąpiła rosa.
Hej hej, młynarzu Marcinie,
^Spytluj pszeniczkę dziewczynie.
Nie miała dziewczyna,
Od pytla zapłacić,
Musiała za pytel,
Swój wianek utracić.
Hej, hej, młynarzu Marcinie,
Pytluj pszeniczkę dziewczynie.
Pieśń podobną zna Kolberg z Krakowskiego 2)3 (od Ojcowa,
Pieskowa Skała) również jako weselną; obecnie jest ona jeszcze
bardzo szeroka znana, jako pieśń żartobliwa, przyczem już zdaje
się zatracać w niektórych wypadkach sens pierwotny. W ręko
piśmiennych zbiorach S. Udzieli8) znajdujemy cały szereg teks
tów itd. z różnych stron Galicji: (pow. wielicki: Wiśniowa, Łazany; pow. grybowski: Berdychów; pow. brzozowski: Haczów;
pow. limanowski: Tymbark; pow. rohatyński: Ludwikówka) —
wszystkie one są skrótem tekstu ropczyckiego. Czasami, jak np.
w pow. łańcuckim4)* (Hussów) pozostał nam tylko szczątek :
Młynarzu, młynarzu, młynarzu Marcinie,
Spytlujże pszeniczkę na dobrej dziewczynie.
*) Kolberg, Radomskie II. 41. Końcowa zwrotka o zapłacie Za wianek
zapożyczona jest z pieśni o przewoźniku, któremu dziewczyna za przewóz nie
ma czem zapłacić, cf. By stroń Pieśń o dziewczynie i przewoźniku, Lud XXII.
2) Kolberg, Krakowskie II 71.
N
3) W Muzeum etnograficznem w Krakowie.
4) Tamże.
8*
Wszystkie te teksty tworzą jedną grupę, powstałą z połą
czenia pieśni szlacheckiej z postacią młynarza Marcina, dobrze
ludowi znaną z bardzo szeroko rozpowszechnionej i chętnie do
dziś dnia śpiewanej pieśni
U młynarza Marcina
Jest tam piękna dziewczyna,
do której to dziewczyny pan wkrada się podstępem, zawiązany
w worze; jest to zresztą także i na zachodzie znany temat facecyjny i do nas niewątpliwie z niemieckiej, pieśni się dostał (Der
Edelmann im Habersack).
W ściślejszym związku z tekstem szlacheckim pozostaje ury
wek, śpiewany wśród całego szeregu innych czterowierszy wy
śmiewających młynarzy w Siewierzu Ł) :
Młynarzu, młynarzu,
Kaczyczka na jazu
A weź że fuzyjeczki,
Zabij ją od razu.
.Zapewne w związku z naszą pieśnią pozostają także i śpiewki,
tekstowo niezależne od szlacheckiej, ale oparte ná tem samem
porównaniu, jak np.' w pow. nowotarskim Ł) (Odrowąż)
Młynarzu, młynarzu, zmielże mi bez miarki,
Dyć ja ci się-przydam, kie niemasz młynarki,
albo też w okolicach Rabki*2)
'1
y
Młynarzu, młynarzu, dobrze ci się miele
Koło ci się połomało, paprzyca się chwieje.
Młynarzu, młynarzu, puść wodę na koło,
Będzie ci się mełło do rana wesoło.
W pow. brzozowskim 3) (Haczów) śpiewają Znów taką pieśń :
Zapytał się ojca syn
Dzie będziemy stawiać młyn?
U dziewczyny pod fartuszkiem,
Bo tam będzie dobrze mełł.
Oczywiście, w podobnych wypadkach możemy jedynie wy
razić przypuszczenie, którego udowodnić nie sposób
zupełnie
prawdopodobne jest także i niezależne powstanie podobnych
utworów.
') Zbiory rkps. S. Udzieli.
XII. 169.
s) Zbiory rkps. S. Udzieli.
2) WAK.
Wreszcie na Rusi zapisał nam Czubińskij *) pieśń, na po
dobnym motywie opartą, pozostającą — być może — w związku
ze szlachecką:
Oj pidu ja do młyna, ta do dziurawoho,
Spodobaju melnyczeńka kuczerawoho.
Oj melnyku, meluyczeńku,
Zmeły meni pszenyczeńku.
Ne zmeliu, no spytluju,
Pryjdy, serce, pociłuju.
Tam to, mamciu, melnyk,
Tam to, mamciu, dobryj,
Tam to mamciu, choroszyj,
Mele żyto bez hroszej.
Pieśń o niewieście i kogucie.
W tymże starym zbiorze uwagę naszą zwraca pieśń, nosząca
tytuł : 26 Taniec. Długi ten, również dość swawolny (mówiąc
oględnie) taniec zachował się fragmentarycznie w pieśniach ludowych — i co ciekawe, przedewszystkiem na kresach zachodnich,
północnych i wschodnich. Oto tekst siedemnastowieczny:
'
Poszła niewiasta z kurem do miasta, nie chciał jej rano piać.
Piejże ty kurze, w mojej komorze, póki cię nie przedam.
Poszła dziewczyna do ogródeczka, jako śliczna łani
Kuraszek na nią szyjkę wyciągnął, jako opętany.
Pauna się śmieje, gdy kurek pieje, jęła go targować,
Niewiasty prosi, kurka podnosi, za co go chcesz przedać?
Bo mi się godzi, niechaj mię budzi, bym nie zasypiała,
Piejże ty kurze, w mojej komorze, będę-ć jeść, pić, dawała.
Kurek w pół nocy pannę przytłoczy, jął ci nad nią piać,
Skrzydła rozciągnął, szyjkę wyciągnął, jęła się panna śmiać...
— i tak dalej w ten sposób. Windakiewicz *) zwrócił uwagę na
pieśń z Łęczyckiego (od Zgierza) *3) :
i
Jechała niewiasta z kogutkiem do miasta
Co jej nie chciał rano piać.
Zapiał jej na drodze, baba rada srodze,
Pójdź kurasiu do domu!
A piejże ty kurze, ua wysokiej górze
Bo ja muszę rano wstać,
Czeladkę pobudzić, sama się ochludzić
') MyÖllHCKIlÖ, TpyflbI 3THOrp-CT3T. SKCIiejU B*b 3aiiajl.H0pyCCKHfi Kpafi, V. 17.
s) Windakiewicz, Lud X. 202.
3) Kolberg, Łęczyckie 127.
Zależność tak formy, dość sztucznej, jak też i treści, jest
niewątpliwa. Widzimy jednak, że w owym szczątku zatracił się
pierwotny sens pieśni ; zjawisko podobne obserwować możemy
dość często, gdyż zbyt ryzykowne przenośnie nie mają szans
utrzymania się wśród ludu i stopniowo nawet najmniej przyzwoite
teksty ulegają zupełnej zmianie. Jedyny to jednak tekst z cen
tralnej Polski; mamy natomiast teksty ze Śląska i z Kaszub.
Na Górnym Śląsku zapisano w pow. bytomskim *) następu
jący fragment:
Jechała niewiasta z kokotem do miasta,
Iż jej kurzec uie chciał piać.
Już mu pypeć zdarła i żreć nic nie dała
A jednak jej nie chciał piać.
Sprzedała kokota wielkiego huncwota
W mieście na targowisku,
Kupiła se kurka co ma złote' piórka
Będzie więcej z niej zysku.
"T-
Również i na Kaszubach znany jest urywek, śpiewany dzie
ciom w kolebce (Biechówko) 2) :
Poszła njevjasta s kuroszkę do mjasta;
Bó ji njechceł reno pjóc.
Zapjeł ji na drodze, wuceszyła sę srodze;
Pój kurósku dodom pjóc.
Daleka to droga_ od wyuzdanego erotyku do pieśni kołys
kowej, ale pamięć tradycji jest krótka: na terytorjum polskiem
rzeczywiście żaden z dochowanych fragmentów nie pozwala się
!) Zbiór rękopiśmienny pieśni górnośląskich Ł. Walisa w depozycie Pol
skiej Akademji Umiejętności. Tamże mamy zapisany urywek, który jest dalekiem echem nasiej pieśni:
Jechała niewiasta na ośle do miasta,
\j
Potkała tam Michała.
Gdybyś mnie ty Michał za — — popychał,
Sporzej bym ja- jechała.
Cenôva F. Skôrb kaszébskoslovjnskjè móvé, Swiecie 1868, str. 105;
Cenová, Sbjôr pjesnj svjatovih, Święcie 1878, III. 83; tamże na str. 15 spo
tykamy pieśń o analogicznym początku:
Jechał chłop z targu z mjasta,
Spadła mu z woza njewjasta.
Obejrzał sję po chwili,
Njewjasta już o pół mili, itd. itd.
119
domyślać intencji pierwowzoru. Ciekawym trafem odnajdujemy
ją jeszcze na Białorusi*) :
Poniosła niawiesta
Pitucha na miesta.
Na szto mianie prodajesz?
Czemu rauo nia piajesz?
Budu tohie rano piec
Niasi mianie u nowu kleć,
Posadzi na krować
A U kleci, kleci,
Dy na nowym mostu,
Łazić chołosty
Jak sobaka bezchwosty itd. itd.
Brak tu części środkowej, którą wydawca, Szejn, starannie
wykropkował, uniemożliwiając nam stwierdzenie stopnia zależ
ności tej pieśni od polskiego pierwowzoru ; niewątpliwie jednak
pieśń to w brzmieniu obecnem nieprzyzwoita, o czem świadczy
zarówno zapisany wstęp, zakończenie również dość ryzykowne,
jak wreszcie i samo wypuszczenie partji środkowej.
Sam fakt, że pieśń polska znachodzi się na Białej Rusi,
nikogo dziwić nie może ; wiadomo, że wpływ kulturalny polski
na Białej Rusi był i jest ogromny, specjalnie w zakresie literatury
ludowej : tematy i motywy przechodzą niejako żywcem do ludu
białoruskiego. Taki więc cały szereg pieśni śpiewa się wprost po
polsku, inne znów w mieszanym djalekcie polsko-białoruskim lub
też z licznemi wtrętami polskiemi. Zadziwić natomiast może fakt,
że na cztery dochowane nam do dziś dnia teksty aż trzy pocho
dzą z kresów, i to tak odległych, jak Śląsk, Kaszuby i Białoruś.
Widocznie pieśń była niegdyś powszechnie znana w całej Polsce,
i to nawet poza granicami państwowemi (jak na Śląsku) czy też
językowemi (na Rusi); z czasem została zapomniana prawie zu
pełnie w centralnej Polsce, — być może, jako stopniowo mniej
zrozumiała, być może świadomie tępiona przez duchowieństwo’
czy też poważniejsze elementy wśród ludu — zachowały ją nato
miast bardziej konserwatywne kresy.
Nasuwa się z kolei pytanie, tak trudne niejednokrotnie do
rozstrzygnięcia : czy pieśń to ludowa, która została przejęta i prze
kształconą przez szlacheckiego piosenkarza, czy też ów tekst
szlachecki jest pierwotny i dopiero przez pośrednictwo szlachty,
lubującej się w podobnego rodzaju konceptach, przeszedł do
ludu? W tym wypadku należy — zdaniem mojem — przypisać
*) n. B. LUefiH-b, BtjiopyccKifl HapojyiuH irfecnn. Petersburg 1874, str. 353.
>'
;4 ’
120
autorstwo pomysłowości naszego rymopisa; tekst nasz jest zbyt
sztucznie zbudowany tak pod względem formy, jak też i treści,
aby mógł uchodzić za utwór ludowy. Samo porównanie nato
miast może być ludowe — ale nie musi: mogło ono powstać
zupełnie niezależnie wśród ludu czy wśród szlachty, podobnie
jak po dziś dzień ciągle podobne porównania powstają z mniejszemi czy większemi szansami utrwalenia się w zwyczaju języko
wym czy w rekwizytorni literackiej. Spotykamy je współcześnie
w czterowierszach ludowych, jak np. wśród ludu nadrabskiego.1):
Kogutek piał,
Ogonkiem chwiał.
Moja panno pujże mnie,
Koguteczku, dzióbże mnie.
Być może zresztą, że i ten czterowiersz jest dalekiem echem
naszej pieśni.
Pieśń o koszeniu łączki.
Omawiamy jeszcze jeden „taniec“, noszący porządkową liczbę
29; jest on znów bardzo ryzykowny — rzecz znamienna, że te
właśnie pomysły najłatwiej przćchbdzą do ludu :
Nie będziesz ty mojej łączki kosił,
Choć byś mię też i najbardziej prosił.
Bociem już inszemu obiecała,
Nie będęć już dalej nim matała.
Porównanie to spotykamy dość często wśród ludu. Tak np.
znajdujemy w Ropczyckiem 2) następujący czterowiersz :
A moja dziewczyno, mam cię o co prosić, Żebyś dozwoliła swojej łączki kosić.
Oj nie, nie dozwolę, pokoszę se sama,
Na mojej łączynie cztery kopy siana.
Kilkakrotnie spotykamy podobne zwrotki, włączone w pieśń
o pannie, pasącej pawia. Pieśń to już dziś niezrozumiała, tak że
zachodzi potrzeba uzupełnienia jej w ten czy inny sposób ; jednym
z tych sposobów jest właśnie przekomarzańie się panny z pawiem
(czy też z kochankiem):
‘) Świętek J. Lud nadrabski, Kraków 1893, str. 264.
*) WAK. XV. 76.
’*•-
Zaczął jej się bardzo pięknie prosić
By mu dała, by mu dała swoją łąkę posiec.
Wedle łączki bystra woda ciecze,
Moją łąkę, moją łąkę, nie lada kiep siecze.
Moja łąka przy niskiej dolinie,
Można ją siec, można ją siec tak w lecie, jak w zimie.
Kto hędzie chciał moją łączkę posiec,
Musi mi się, musi mi się bardzo pięknie prosić.
Nie dam, nie dam, pokoszę ją sama,
Będę miała, hędę miała czterdzieści fur siana.
Tekst ten pochodzi z WielkopolskiJ) ; inne teksty przytacza
Kolberg z Poznańskiego *2), z Mazowsza 3), z Łęczyckiego 4); znamy
i warjant kaszubski5).
W dalszym ciągu naszej pieśni szlacheckiej spotykamy we
zwanie do chłopca, aby dał stalić kosę:
Idżże i ty rychlej do kowala,
.By się twoja kosa zgotowała.
Daj ją mocno stalić i kartować
. Prawie do soboty nagotować.
On rzekł: ujźrysz, miła w krótkiej chwili,
Ze ta moja kosa nie omyli etc.
Także i ten motyw spotykamy w pieśni ludowej (Końskie) 6):
Mam ja też Kasiu łączkę zieloną,
Na niej traweczkę niepokoszoną.
Tylko koszenia potrzeba
Da nam pan Bóg wszystko z nieba
Dobrze nam będzie.
Mam ja też Kasiu kosisko spore,
Jak łączkę potnę, to zaraz zgore,
Kosi, kosi, wedle kosy,
Pójdzie pokos na pokosy,
Aż kosa przyjmie.
Samo zakończenie tańca:
Przydźże miły, do mnie do ogroda,
Będziesz kosił, gdy będzie pogoda etc.
jest przekształceniem bardzo szeroko znanej pieśni zalotnej :
') Lipiński J. Piosnki ludu wielkopolskiego, 1842, str. 89.
') Kolberg, Poznańskie IV. 32 (od Gniezna) 33 (od Rawicza) 34
(od Śremu, Kościana).
s) Kolberg, Mazowsze II. 242 od Grójca, Rajgrodu (cf. Windakiewicz),
Lud X. 202).
4) Kolberg, Łęczyckie 92 (od Dąbia).
6) Cenová, Sbjór III.. 31 (Bukowiec).
6) Kolberg, Radomskie II. 39.
Kiedy będzie słońce i pogoda,
Przychodź Jasiu do mego ogroda itd.
■ Na zależność tę zwrócił uwagę Windakiewicz1). Sądzę
jednak, że nie należy wyprowadzać początku rzeczonej pieśni za
lotnej wprost z „tańca“; przypuszczam raczej, że jakaś nieznana
nam pieśń była źródłem pieśni zalotnej, a zarazem dała początek
powyższemu przekręceniu.
Pieśń o pani i doktorze.
Do dziś dnia zachował się również w pamięci szerokich
warstw — i to nietylko ludowych — wiersz żartobliwy o pani,
co doktora o radę pyta. Spotykamy go np. w Wirydarzu Jakuba
Trembeckiego *) wśród wierszy D. Naborowskiego (z czego zresztą
o autorstwie jeszcze wnosić nie można):
Jedna pani a młoda, pytała doktora
Kiedyby... z rana, czy z wieczora ?
Doktór niewiele myśląc, tak paniej odpowie:
Z wieczora miłość radość, a po ranu zdrowie.
Inny tekst zawdzięczamy J. A. Morsztynowi (Lutniej księga
wtóra) 3) :
Kiedy się lepiej zalecać, doktora
Pytała panna, z rana, czy z wieczora?
Doktór powiada: lepiej to osłodzi
Wieczór, lecz rano nie tak zdrowiu szkodzi.
Uczynię, mówi, według twego zdania:
Wieczór dla smakii, dla zdrowia z zarania.
-
Utwór ten, bardzo jasny i krótki miał wszelkie szanse utrwa
lenia się w pamięci długich pokoleń. Pamiętam, że powtarzano
go za moich czasów szkolnych, jako żart uczniowski — i sądzę,
że -utrzymywał się on drogą bezpośredniej ustnej tradycji — i nie
był zwykłym konceptem książkowym; dwa ostatnie wiersze
brzmiały :
Lepiej wieczór, by się dobrze spało,
A z rana powtórzyć, by się pamiętało.
>) Lud X. 202.
2) Trembecki J. Wirydarz poetycki, ed. Briickner. Lwów 1910 I. 317s) Morsztyn J. A. Poezje oryginalne i tłumaczone. Warszawa. 1883,
str. 125.
123
Pod Iwoniczem (pow. krośnieński) znany jest taki warjantx) :
Trzeba by się spytać młodego doktora.
Kiedy lepiej kochać, ż ranla czy z wieczora.
Z wieczora pokochać, by się dobrze spało,
A z rana poniechać, by się zapomniało.
jak widzimy, traci się tu „pointa“.
Fragment o podobném brzmieniu
Pilicą *2) :
zapisał
Kolberg pod
Z wieczora mi gęby dała, żeby lepiej spała,
A nad ranem po raz drugi, żeby pamiętała —
tutaj już odpadł scenarjusz: pani i doktór, a pozostała jedynie
kwintesencja owej staropolskiej mądrości życiowej.
W najnowszych już czasach pojawiła się nasza pieśń w wdjfeku,
które chętnie podejmuje podobne tematy i niemniej gorliwie je
popularyzuje. Zauważył ją znany historyk literatury W. Borowy3):
„jedną z najświeższych i najpopularniejszych nowości w wojsku
jest dziwna śpiewka, która się zaczyna od poetycznego wiersza:
Wszystkie rybki śpią w jeziorze
(czy to ludowe?), a potem przechodzi w tekst nieco zmieniony
dla odmiennego rytmu fraszki staropolskiej:
Pytała się pewna pani sławnego doktora
Kiedy lepiej miłować, rano, czy z wieczora.
Co to za dziwny (erudycyjny 1) stwór?“
Wbrew pozorom należy raczej przypuszczać utrzymanie się
tego konceptu w bezpośredniej tradycji ludu.
Pieśń swachny.
Szlacheckiego pochodzenia jest przypuszczalnie pieśń, którą
przytacza I. Chodźko w „Pamiętnikach kwestarza“ 4). Kwestarz
' zajeżdża do domu wdowy, i wchodząc w sień, słyszy „cienkie,
ale chrapliwe trochę śpiewanie“ :
Ciesząc swoją bidę,
Za mąż sobie idę.
*) Lud VI. 154.
2) Kolberg, Kieleckie II. 97.
3) W liście prywatnym z dnia 6. XII. ,1920.
s) I. Chodźko. Pamiętniki kwestarza. Odessa, 1894, str. 134.
Ja sobie wdóweńka, ja spbie papi.
Choć sobie podpiję, nikt mnie nie zgani.
Podstareszna wdowa, nie bez pretensji, a ze znacznęm za
miłowaniem do alkoholu, śpiewa sobie taką piosnkę, którą przy
puszczalnie kiedyś jakiś facecjonista szlachecki ułożył ; spotykamy
ją do dziś dnia wśród ludu w środkowej Galicji. Tak np. w Tarnobrzeskiem i Niskiem *) :
Choć ja se swaśnicka, to ja se pani,
Choć ja sie zawiła, nikt mnie nie zgani.
W okolicach Rzeszowa i Rozwadowa2) pieśń ta tworzy
wstęp, oczywiś.cie zupełnie luźnie doczepiony do starodawnej
obrzędowej pieśni weselnej o chmielu:
A ja se swachniczka, a ja se chęć, chęć,
Sprzedam se krasulkę, kupię se koszulkę,
Za resztę czepiec.
A ja se swachniczka, a ja se pani,
Coć ja se zaśpiewam, nikt mnie nie zgani.
Oj chmielu etc.
W pow. kolbuszowskim (Niwiska s). mamy również podobny
tekst :
Ja sobie swacusia, ja sobie pani,
Ja sobie tańcuję z kawalirami.
Ja sobie swacula, ja sobie hec, hec,
Sprzedałam krasulę, kupiłam koszulę,
Za resztę czepiec.
Najzupełniej podobny tekst zapisał w Ropczyckiem Udziela4);
w Mieleckiem również znany jest analogiczny5) :
Toć ja se swaśnicka, toć ja se pani,
Sprzedałam kosulę, kupiłam boculę,
Nikt mi nie zgani.
Podkreślić należy, że pieśń ta przy- weselu śpiewana, lecz
nie obrzędowa, najłatwiej podatna wpływom zewnętrznym.
*) WAK XIV. 177.
2) Wisla-XV. 418.
3) Zbiory rękopiśmienne S. Udzieli w Muzeum etnograficznem w Krakowie.
4) WAK XIV. 88.
5) Zbiory rękopiśmienne S. Udzieli.
125
Pieśń Karpińskiego o Filonie i Laurze.
Ostatnim autorem, który znaczny wpływ wywarł na pieśń
popularną, jest Karpiński. Jest to chyba najpopularniejszy przed
Mickiewiczem autor, a nawet w niektórych kołach, dla których
poezja Mickiewicza była niezrozumiała — wogóle najchętniej i naj
częściej śpiewany. „W jego Tyrsysach i Korydonach — pisze
MickiewiczŁ) — widać najzupełniej mieszkańców wsi polskiej,
szlachtę drobną, zaściankową. To też liczna klasa, poznając swój
wizerunek w obrazach Karpińskiego, uczyniła go niezmiernie po
pularnym“. Podstawą znajomości jego pieśni był oczywiście tekst
drukowany, ale nie dotarł on wszędzie; w większości wypadków
znajomość tych pieśni szerzyła się przez odpisy, a niewątpliwie
także i drogą tradycji bezpośredniej, pamięciowej, zwłaszcza, że
pieśni te śpiewane były także i przez tych, co czytać nie umieli.
Teksty takie ulegać musiały zmianom, przekręceniom, skrótom,
a może niejednokrotnie i uzupełnieniom.
'
Oczywiście i lud nie znał Karpińskiego z druku ani też
z odpisów, lecz z żywej tradycji ; o ile śpiewacy w dworach, na
wet wśród drobnej szlachty, czy też w miastach zawsze trafili na
kogoś, kto zmieniony tekst skorygował i wskazał na oryginał,
jako jedynie miarodajny, o tyle na wsi tekst pierwotny ulegał
ciągłym zmianom, jak każda pieśń ludowa: skracano go, prze
mieniano słowa, dodawano nowe zwrotki; niejedna też zapewne
zwrotka z Karpińskiego złączyła się z innemi pieśniami i dziś
trudno ją odkryć — bardzo tp zresztą ciekawy temat do podjęcia.
Jako przykład wziąć możemy „najpopularniej znaną“ (jak
podaje Mickiewicz) i do dziś dnia niezapomnianą pieśń o Laurze
i Filonie:
,
Już miesiąc zaszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem.
Jest to najpopularniejsza chyba pieśń Karpińskiego, wpływ jej na
pieśń ludową był największy i najłatwiej też możemy stwierdzić.
Oczywiście sentymentalna tkanka tej pieśni była niezrozumiała
dla ludu, który, przystosowując ją do swych gustów musiał ją
zmienić, skrócić, a nadewszysiko podkreślić to, czego Karpiński*)
*) Mickiewicz. Literatura słowiańska. lekcja XX, 15 kwietnia, 1842.
unikał. Mamy więc np. taką przekształconą pieśń, pochodzącą
gdzieś z okolic Krakowa J) :
Już słońce zaszło, już się ściemniło,
Za góry lasy się skryło,
Pójdę ja szukać kochanie moje,
Jeśli go kędy nie najdę.
Oj wy chłopacy, oj wy szelmowie,
Miałam ja wianek na głowie,
A wyście wzięli, z głowyście zdjęli,
Cóżeście chłopcy zrobili.
Wzięła koszyczek z malineczkami
I poszła z nim do ogroda,
W ogrodzie siedli, malinki zjedli,
Wianeczek z głowy jej zdjęli.
Jeszcze nie świta, mama się pyta,
Gdzieś córuś wianek podziała.
Ej oia, ola, mamusiu moja,
Jasienieczkowim go dała.
Jakeś go dała, gdyś go nie znała?
On mi tak pięknie dziękował!
Dziękuję ja ci, dziewczyno moja,
Dawno ja od cię tego chciał.
W Morsku pod Koszycami (pow. pińcZowski) *2) znana jest
znów taka piosenka:
Zeszła pszeniczka na cudzem polu
A moje żytko nie wschodzi,
Miałam chłopczyka ulubionego
Już do mnie teraz nie chodzi.
Nie będę sobie warkocze pletła,
Tylko go puszczę po włosie,
Bobym się jeszcze bardziej spóźniła,
On biedny, nie doczekał się.
Albo też taż sama zwrotka tak wygląda w pow. brzozowskim
(Haczów) 3) :
V/ Nie będę ja se warkocze pletła
Jeno go puszczę splątany
Boby mi czasu godzina zeszła,
A tam mnie czeka kochany.
]) Ze zbiorów rękopiśmiennych S. Udzieli w Muzeum etnograficznem
w Krakowie. Jest ona przepisana ze zbiorku rękopiśmiennego pieśni, znalezio<q, nego przez Udzielę w Dębnikach pod Krakowem.
*) Wisła XIX. 316.
3) Z rękopiśmiennych materjałów S. Udzieli w Muzeum etnograficznem
w Krakowie.
