7af23cc6fafea0c001802cb783b58e4c.pdf
Media
Part of Zapiski ludoznawcze z 1813 r./ Lud, 1923, t. 22
- extracted text
-
137
Baba (uderzając go tłuczkiem). Ad czorta, adbaraniła sia, a sabie
at sałdata nie adbaraniu sia.
Kozak wypędza ją nahajką.
Owca (wchodzi, tańczy i śpiewa). Awieczaczka, kasmataczka,
a chtosz mianie napasie, maja mataczka. Matka stara, dońka mała, a ja
maładzieńka krosna tkała. Krosna tkuca, nitki rwuca, a za mnoju-maładoju chłopcy bjuca. Nie biecie sia. Nie swarecie sia, a za mienie
maładuju pahadziecie sia.
Kozioł wchodzi.
Owca (do niego). Ty kazioł, kazioł baradaty, da czahosz ty pryszou da majej chaty?
Kozioł. Ja pryszeł da ciebie i spadabał ja ciebie, chaczu ciebie
spadabać da-j za żynku «ziać. Ci niema u ciebie harelki (pije wódkę
z wiadra w kącie).
Owca. Nie chaczu, nie lublń, bo baradá szou-szouka, bo naszlń
na ciebie szaraho wouka (odchodzi). Kozioł tańczy, w tern wilk wpada,
oorywa go i ucieka.
Kozioł (w zębach wilka krzyczy). Nie minie!
się zgóry kolebka ze św. Dzieciątkiem.
Trzej królowie (wchodzą ze śpiewem)'.
Wtedy spuszcza
Trzej królowie dobrej wiary
Po kolendzie niosą dary,
Przynieśli Mu dary, złoto,
Mira, kadzidło i złoto (sic!).
Pozatem przedstawienie każde kończy się życzeniami, skła
danemu gospodarzowi domu z aluzją pod adresem jego kieszeni.
Zwykle wyrażają się one w takiej pożegnalnej pieśni :
Kto był w złej doli chmuro otoczony,
Niechaj po kolendzie będzie objaśniony,
Niechajże Boga Wszechmocnego władza
Szczęścia fortuny nikt nie pogardza,
Promień na niebie pozbywa jasności,
Niechajże użyje pogodnej ludzkości,
Promień to na niebie tysiąc suplikuje,
A co za kolenda nam Pan obiecuje.
Kraków.
S. MALEWICZ.
Zapiski ludoznawcze z 1813 r.
W rękopisie Akademji Umiejętności w Krakowie nr. 1783
p. t. „Diaryusz podróży odbytej 1813 roku w Krakowskie, Gallicyą
y Sandecki Cyrkuł przez Jana Rostworowskiego, Warszawa“ znaj-
138
duje się nietylko materjał do poznania góralszczyzny z początków
19-go wieku, ale także drobniejsze spostrzeżenia o ludzie krakow
skim. Zapiski o Limanowszczyźnie ujmuję w osobną całość, tutaj
przytaczam szczegóły, tyczące innych stron zachodniej Małopolski.
1. „Krakowiacy, Proszowiacy, Szkalmierzanie“ (str. 39—40).
„Są to mieszkańcy miejsc toż nazwisko mających. Lud ten jest
powszechnie mocny, zdrowy, przyzwyczajony do pracy, odważny, śmiały,
dowcipny w odpowiedziach. Wielką jest jego zaletą, iż jest bardzo do
ojczyzny przywiązany, ucywilizowany, pełen zręczności i do wszystkiego
zdatny, szczególniej zaś do wojskowości, tak dalece, iż w dwóch naj
dalej miesiącach wszystkie musztry i obroty pamięta, tak zaś jest zręcz
nym, iż równają się w robieniu bronią starym żołnierzom. Z nich oso
bliwie doświadczony jeździec.
Ubiór ich zwyczajny (kolory różnią te trzy narody, pierwsi noszą
granatowe, drudzy białe, trzeci bure sukmany) składa się z koszuli zwią
zanej pod szyją bez kołnierza wstążką kolorową ; spodnie skórzane
obszerne, obwisłe na buty, dwoma dużemi harcelami pod spodem okute;
spodnie spinają pasem skórzanym, mosiężnemi nabitym goździami, u któ
rego wisi nóż na rzemyczku i wielka ilość mosiężnych kółek; sukmana
po kolana, u bogatych wyszywana złotem lub srebrem, u uboższych
karmazynowym sznurkiem, czapki karmazynowe czworograniaste, czarnym
barankiem wąsko obszywane“.
2. „Kijacy z Podgórza, Skawiniacy“ (str. 40—41).
„Są to mieszkańcy na drugiej stronie Wisły osiedli; ci Kijaków
otrzymali nazwisko z powodu, iż wielu z nich rzeźnikami będąc z pro
fesji, do miasta na kijach noszą i nazad z kupionemi rzeczami toż
czynią. Niewiasty zatrudniają się tymże handlem, lubią bardzo chędostwo
i gustownie się noszą. Podgórzanie dobrze się mają i zawsze są weso
łego humoru. Mężczyźni chodzą w granatowych żupanach pasem zielo
nym spiętych, czapki mają tegoż koloru siwym obszyte baranem, kobiety
za największą sobie poczytują ozdobę mieć dużo’korali na szyi.
Skawiniaki nazwani od miasteczka tegoż, co oni nazwiska, prócz
roli zatrudniają się zakupowaniem starych koni i na nic niezdatnych,
z których zdzierają skóry i dostarczają one fabrykom garbarskim. Miasto
Skawina, żyzne mające grunta, stanowi granicę między Polską i Galicją,
leży na samym gościńcu cesarskim“.
Zakopane.
JULJUSZ ZBOROWSKI.
Obcy jako ludożercy.
W ciekawym z wielu względów dzienniku swym, prowadzo
nym w czasie służby artyleryjskiej w armji ks. Józefa, ciągnącej
