be89dafb9c7791ab0e8f2266e49080e6.pdf

Media

Part of Czarność obcych / Lud, 1922, t. 21

extracted text
PROF. DR. JAN ST. BYSTROŃ.

CZARNOŚĆ OBCYCH.
TREŚĆ: Wady fizyczne przypisywane obcym s. 179. — Ograniczenie zarzutów
w ciągu wieków s. 180. — Czarność podniebienia u Rusinów, Litwinów,
Poborzan, szlachty s. 180. — Paralela prowensalska s. 182.

Wady fizyczne przypisywane obcym.
Człowiek, odnoszący się niechętnie do obcego, wyobraża
sobie, że jest on odeń czemś zupełnie rożnem i bardzo łatwo pod­
kreśla istniejące różnice i przesadza niejednokrotnie w zupełnie
fantastyczny sposób. Człowiek pierwotny, widząc po raz pierwszy
białego, nie pojmuje, żeby mógł i ów przybysz być człowiekiem;
podobnie Europejczyk długi czas rozważał, czy można obcych
plemiennie uznać za ludzi i przypisać im duszę nieśmiertelną. Zrazu
spotykamy się więc z przekonaniami, że tylko własna grupa to
prawdziwi ludzie, inni zaś są czemś odmiennem, powstali w inny
sposób, mają takie a takie cechy (ujemne, rzadziej dodatnie);
z czasem, w miarę bliższych stosunków pomiędzy obcymi, zaczęto
łagodzić te zarzuty, z których jednakowoż do dziś dnia spora po­
została ilość — przeważnie już w postaci przeżytków, zwłaszcza
tam, gdzie chodzi o pewne cechy fizyczne. Można bowiem przy­
pisywać obcym pewne wady moralne, można im odmówić nawet
i posiadanie duszy, ale nie sposób twierdzić, że są to ludzie pod
względem fizycznym inaczej od nas zbudowani, skoro doświad­
czalnie, naocznie się przekonać możemy o nieprawdziwości takich
twierdzeń. Widzimy więc, że stopniowo osłabia się te zarzuty lub
też odnosi je do jakichś dalekich plemion, których się nie widuje
tak często.

180

Ograniczenie zarzutów w ciągu wieków.
Osłabienie tych zarzutów idzie w dwu kierunkach. Przedewszystkiem ogranicza się ich ważność w czasie, co oczywiście
ogromnie wzmacnia ich wiarygodność: można przecież uwierzyć,
że ktoś oddaje krew pępkiem w Wielki Piątek (co przypisują we
Francji cagotom, potomkom trędowatych) lub też że rodzi się
ślepy i dopiero po kilku dniach zaczyna widzieć (co u nas o Ma­
zurach mówią). Wierzenia takie utrzymują się bardzo uporczywie
wprost dlatego, że trudno jest przekonać każdego o nieprawdzi­
wości podobnego twierdzenia. Podobnie i z drugiej strony ogra­
nicza się zarzuty wad fizycznych do tych wypadków, w których
dowód jest trudny poprostu ze względu na stałe zakrycie prze­
ważnej części ciała ubraniem. Nikt nie będzie przypisywał obcemu
sześciu palców u ręki, skoro każdej chwili rękę tę zobaczyć można ;
natomiast twierdzenie, że luteranie mają po sześć palców u nogi
znajduje licznych wyznawców. Można twierdzić, że kobieta ma
jedno żebro mniej od mężczyzny lub też że żydzi mają małe
ogonki, nikt przecież tego stwierdzać nie będzie; zwłaszcza w sfe­
rze seksualnej łatwo tu o przypisywanie wad obcym, skoro o do­
wód naoczny z rozmaitych względów nie łatwo. Mamy więc obecnie
do czynienia z zarzutami l-o wad czasowo ograniczonych i 2-o
ukrytych deformacyj.
Czarność podniebienia i t. d. u Rusinów, Litwinów, Poborzan,
szlachty.
Do zarzutów wad ukrytych zaliczyć należy także i czarność
wewnętrzną (np. podniebienia) u nielubianych sąsiadów.' Powszechnie
przecież w Małopolsce wschodniej nazywa się Rusinów czarnymi
i twierdzi się, że mają oni czarne podniebienie. Znana jest tam
też osobliwa zabawa, polegająca na konstatowaniu, czy jaki pies
jest Rusinem lub Polakiem ; rozwiera mu się pysk, mówiąc : pokaż,
czyś Polak, czy Rusin — i następnie orzeka z czerwonego czy
czarnego podniebienia. Czarność przypisują też sąsiedzi niewielkiej
grupce etnograficznej, w północnej części powiatu mławskiego
osiadłym, tak zwanym Poborzanom czy Pobożanom (wyprowadza­
nym od boru lub też od herbu Pobóg); mówią więc o nich, że
„mają czarno w pysku“ i z tego wyprowadzają wnioski o ich

181

złości i gwałtowności, gdyż podług zdania ludu, ten pies jest naj­
bardziej zły, który ma czarno w pysku; sami zaś Poborzanie tłu­
maczą tę „czarność w pysku“ tern, że w lecie jadają dużo czar­
nych jagód, obficie w ich wioskach rosnących *). Także i ADALBERG w swej Księdze przysłów 2)*notuje powiedzenie: to Pcborzaniec
z czarnem podniebieniem.
Czarność przypisują Mazurzy z pod Tykocina Żmudzinom;
mówią więc: czarny jak ŻmudzinB). Na odwrót wyśmiewają Li­
twini Mazurów, mówiąc że: u Mazura czarna rura, na co zresztą
otrzymują odpowiedź : póły czarna, aż go Litwin w . .. pocałuje 4).*
Podobnie mówi się o szlachcie. Włościanin, odnosząc się
niechętnie do szlachty, przypisuje jej oczywiście najrozmaitsze wady
moralne i fizyczne, między innemi także i ową czarność. Mówią
więc np. na Podlasiu, drażniąc się w sprzeczce ze szlachcicem:
u ślachcica w zadku ćarno6). Jeszcze stary GOŁĘBIOWSKI6), mó­
wiąc o niechęci ludu do szlachty zagonowej, wspomina o zwrocie
przysłowiowym : czarny tył jak u szlachcica, co ma jakoby odno­
sić się do nieochędóstwa drobnej szlachty: nawet i w tym wy­
padku umiano wynaleźć racjonalistyczne wytłumaczenie! W Poznańskiem znana jest piosenka na podobny temat:
Czy widzisz tam zdaleka,
Jak szlachcic z góry .. .
A skąd wiesz, że to szlachcic?
Bo czarną .... ma.
Przypuszczalnie też przezwisko czarny, stosowane do szlachty
(a potem wogóle do inteligencji) w Krakowskiem7), należy też
związać z powyższemi przykładami. Nie wykluczamy jednak mo­
żliwości, że przezwisko to poprostu djabła oznacza, którego eufemicznie czarnym się nazywa; że obcych djabłami się nazywa,
o tem dobrze wiadomo, podobnie jak też i djabłów w obcym
stroju lud sobie wyobraża.
’) L. RUTKOWSKI, Gościccy Papaje, Wisła XV 275.
s) ADALBERG S. Księga przysłów polskich s. v. Pobożanin, 410.

s) Wisła X 628.
4) KARŁOWICZ J. Przyczynek do zbioru przysłów etc., Kraków 1879, s. 29.

È) Maae I 6.
s) GOŁĘBIOWSKI Ł. Lud polski, zob. KOLBERG, Mazowsze I 320.

;) np. Maae I 8; zob. też KARŁOWICZA Słownik Gwar s. v. czarny.
13

Lud. T. XXI.

182

Podobnie nazywali też Kaszubi obcych handlarzy (czy nie
Słowaków?) sprzedających łapki (na szczury itd.). Znany autor
kaszubski, Hieronim (jarosz) DERTOWSKI, opisuje w swym poemacie
O panu Czorlińscim co do Pucka po sece Jachoł1), jakto w War­
szawie nie chcieli uwierzyć Kaszubie, panu Czorlińsciemu, że jest
Polakiem :
nie chcele mnie tam wierzec, >.e jem jech rodociem.
Liczele mnie — niechże za to Pąn Bog jech nie korze!
Do ty rozdzi, z chtorny weszle ćzorni łapiczkorze.
brano go więc — zdaje się — za Síoxvaka, których on czarnymi
nazywa. Widocznie są to okieślenia, których używa się chętnie
~w stosunku do obcych — tych czy innych. ADALBERG notuje
również przysłowie: czarny jak Szwed*2).
Paralela prowensalska.
Przypuszczać należy, że i w folklorze obcym znajdą się po­
dobne przykłady; znam niestety tylko jeden, zapisany u TYLORA 3)
któremu opowiadał Francuz protestant z okręgu Nimes o prze­
zwisku gorgeo negro, czarne gardło, którem katolicy darzyli hugenotów. Brano je tak dosłownie, że zmuszano niekiedy dzieci hugenockie, aby otwierały usta i przekonały wątpiących, że mają
gardło barwy normalnej. Niewątpliwie jednak przykładów takich
dałoby się znaleźć więcej.
Poznań.
*) Toruń 1880, s. 105.
2) ADALBERG o. c. s. v.

Szwed, s. 545.

s) TYLOR E. B. Cywilizacja pierwotna, Warszawa 1896, tom I, 321.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.