ce04d05e865cef055880f2190aa2e45c.pdf

Media

Part of Okręcanie się obrzędowe / Lud, 1922, t. 21

extracted text
JAN ST. BYSTRON.

OKRĘCANIE SIĘ OBRZĘDOWE.
TREŚĆ: Interpretacja Pipreka tańca wzgl. okręcanie się w obrzędzie wesel­
nym s. 93. — Okręcanie się w zwyczajach żniwiarskich i jego zna­
czenie s. 94. — Okręcanie się w prawie umownem s. 95.

Interpretacja Pipreka tańca względnie okręcanie się
w obrzędzie weselnym.
w swej pożytecznej pracy p. t.: „Slawische Brautwerbungs- und Hochzeitsgebräuche“, Stuttgart 1914, próbuje, może
nie zawsze z odpowiednią ostrożnością, wyjaśnień poszczególnych
zwyczajów obrzędowych. Między innemi tłumaczy on taniec obrzę­
dowy, który otwierają nowozaślubieni, a który spotyka się także
po pokładzinach lub czepinach, jako symboliczne przedstawienie
copulae^ carnalis, (str. 168). Jako przykład, mający poprzeć słuszność
powyższego twierdzenia, przytacza zwyczaj z Górnego Palatynatu,
„den Brautkranz herabtanzen“. Po uczcie weselnej okręcają się
młodzi trzykrotnie i następnie udają się do komory. Sama nazwa
wskazuje — zdaniem autora — na treść i znaczenie tańca; analo­
giczne zdanie o tańcu wypowiada KULISCHER, co ma — zdaniem
PIPREKA — popierać powyższe tłumaczenie.
Całe to dowodzenie wydaje się nam zbyt pospieszne, bez
odpowiedniej analizy i porównania z analogicznemi zwyczajami,
praktykowanemi w innych okolicznościach. Zdanie KULISCHERA
nie może służyć tu na poparcie twierdzenia.- gdyż odnosi się do
stosunków pierwotnych, oparte jest zaś na materjale wyłącznie egzo­
tycznym. (M. KULISCHER, „Die geschlechtliche Zuchtwahl de» Men­
schen in der Urzeit“, Zeitschrift für Ethnologie VIII, 1876, zwłaszcza
str. 142—149). Zresztą, nikt nie wątpi, że taniec w początkach
J. PIPREK

94
swych pozostaje w ścisłej łączności z całym szeregiem objawów
seksualnych, a w szczególności, że może być obrazowem przed­
stawieniem „copulae“, ale nie możemy się żadną miarą na to zgo­
dzić, by taniec, który spotykamy przy współczesnych obrzędach
weselnych, mógł być również w ten sposób tłumaczony.
Przedewszystkiem, stwierdzić należy, że w typowej swej
postaci nie jest to taniec, lecz raczej kilkakrotne, trzykrotne naj­
częściej okręcenie się, czy też okręcenie kimś. Jako takie, pozba­
wione jest wszelkich elementów orgjastycznych, które jedynie
usprawiedliwiałyby możność tłumaczenia PIPREKA.. Czasami ma ów
rzekomy taniec formy niezwykle proste i nietaneczne, jak n. p.
u Słoweńców, gdzie młodzi kładą się razem na ziemię, a obecni
nakrywają 'ch. Po chwili wstają obcie, a pan młody, chwyciwszy
narzeczoną za prawą rękę, okręca ją trzykrotnie koło siebie
(PIPREK, str. 110). Charakterystycznym niewątpliwie momentem
jest ów ścisły związek zwyczaju z pokładzinami ; postaramy się go
wyjaśnić.
Jeżeli jednak pozostaniemy wyłącznie w zakresie obrzędów
weselnych, nie zdołamy wyjść poza te tłumaczenia, które będą się
nam wydawały najbardziej prawdopodobne ze względu na oko­
liczności: mus'my więc szukać analogicznych przykładów w innych
kompleksach zwyczajowych, gdyż dopiero wtedy ujawni się nam
cgólny sens zwyczaju w oderwaniu od poszczególnych jego zasto­
sowań. Przýkladów takich nie brak.
.
Okręcanie się w zwyczajach żniwiarskich i jego znaczenie.
Dostarczają ich przedewszystkiem w obfitej mierze zwyczaje
żniwiarskie: w chwili oddawania wieńca gospodarzowi, a więc
w kulminacyjnym punkcie całej uroczystości, spotykamy również
niejednokrotnie owo okręcanie się kilkakrotne. Pozwalam sobie
w tej materji przytoczyć obszerniejszy ustęp z moich „Zwyczajów
żniwiarskich w Polsce“ (Kraków 1916, str. 150 i n.): „Nie zawsze
mamy do czynienia z tańcem: gdzieniegdzie pan, czy też pani,
odbierając wieniec, wykręca się tylko, obraca się parę razy naokoło,
czego wcale tańcem nazwać nie można i co bynajmniej nie jest
początkiem tańców, które zaczynają się dopiero post factum, skoro
cała ceremonja obrzędowa zostanie ukończona. Na Litaczu w pow.
nowosądeckim „tańczy“ przez chwilę gospodyni z wieńczarką, pod
Włodawą (Majdan Stuleński), pan okręca się z przodownicą, tak

95

samo np. w Skierbieszowie, w Modliborzycach, w Szystowicach, gdzie
pan obraca się trzykrotnie z wieńczącą go dziewczyną, w Ostropolu w pow. chrzanowskim i w w'elu innych miejscowościach,
gdzie ów taniec, polegający na kilku obrotach, wykonywa się
przy oddawaniu wieńca; oczywiście w wielu wypadkach niemożliwą
jest rzeczą poznać z określenia: „państwo tańczą“, czy rzeczy­
wiście biorą oni udział w tańcach, czy też taniec ten redukuje się
do paru obrotów. W licznych wypadkach obroty te stają się hasłem
do tańców, a państwo tworzą tu niejako pierwszą parę. Dla wy­
jaśnienia owych obrotów przy oddawaniu wianka, sięgnijmy do
starszych źródeł, notujących często zagiń-one obecnie szczegóły
i tłumaczenia, których lud już dziś nie zna, np. do Lipińskiego
(około 1840 r.). Wedle jego świadectwa w Wielkopolsce parobcy
w wieńcach tańczą z dziewczętami i potem dopiero je im oddają,
by te znów mogły je złożyć państwu; następnie pani winna tań­
czyć z przodownikiem, gdyż inaczej na rok przyszły zboże nie
obrodzi. Ostatni szczegół jest ciekawy, gdyż daje uzasadnienie
zwyczaju; niemniej c ekawy jest fakt, że parobcy, oddając wieńce,
tańczą z dziewczętami, mając wieńce na głowie—podobnież i gdzie­
niegdzie do dziś dnia gospodarz tańczy z przodownicą uwieńczoną»
aby następnie otrzymać wieniec (np. Depułtycze). Taniec więc ten,
z paru obrotów się składający, towarzyszy obrzędowemu oddaniu
wianka, a co za tern idzie, przelaniu zbożowego charakteru z oddającego wieniec (przodownika, ostatniego żniwiarza) na gospodarza,
który wieniec ten przyjmuje do przechowania“.
Otóż więc, z zestawienia powyższych zwyczajów przy dożyn­
kach, wysnuliśmy swego czasu przypuszczenie, że ów charakte­
rystyczny taniec jest symbolem oddania wianka. Podobnież można
stwierdzić, że przy pokładzinach taniec ów jest również symbolem
oddania dziewictwa, owego w pieśniach opiewanego wianka dzie­
wiczego.
Okręcanie się w prawie umownem.
Oczywiście, wywód nie byłby pełny, gdyby brak było przy­
kładów z dziedziny prawa umownego, ale i te zdają się w zupeł­
ności potwierdzać nasze rozumowanie. KOLBERG w swych materjałach z okolic Tarnowa i Rzeszowa, ogłoszonych przed paru
laty przez S. UDZIELĘ w XI tomie „Materjałów antropologicznoarcheologicznych i etnograficznych“, przytacza ciekawy, archaiczny

/

96

zwyczaj przy kupnie: przy ugadzaniu się o cenę bydła, sprzeda­
jący z kupcem biją się w dłonie przy każdej nowej „ofierze“
zaproponowanej ceny kupna; po zgodzie, trzasnąwszy się w dłonie
i trzymając się za ręce, okręcają się wkoło nawzajem.
Podobny zwyczaj notuje KOLBERG także z Krakowskiego.
Kupujący, ujmując co chwila sprzedającego za rękę i w dłoń jego
uderzając, co się przybijaniem targu zowie, kończy wreszcie
handel dobiciem targu. Wszakże nie zawsze poprzestaje na
tem, ale zgodziwszy się już o cenę i r.ię puszczając dłoni sprze­
dającego, albo skręca nim w prawo i po trzykroć obraca go
naokoło na znak ostatecznego przyzwolenia, albo też trzeciemu każe
przeciąć swą dłonią ręce obu kontrahentów. (Krakowskie I, 188).
W świetle tych przykładów, pierwotne znaczenie zwyczaju wystę­
puje jasno i zrozumiale; tłumaczenie PIPREKA jest dla nas jednym
więcej dowodem, jak dalece ograniczenie się do jednego tylko cyklu
Obrzędowego prowadzi z koniecznością do błędnych wniosków.
Kraków 1918.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.