2238ea3dc1a34661e150c676f8915705.pdf
Media
Part of Polskie widowiska ludowe / Lud, 1913, t. 19
- extracted text
-
ADAM FISCHER.
Polskie widowiska ludowe.
i.
Szopki i Herody.
Ponurą jednostajność długich zimowych wieczorów roz
jaśnia starodawne święcenie Bożego Narodzenia. Grudniowy
wiatr oknami sennie podzwania, gdy radosny śpiew kolendy,
a wśród tego śpiewu ucieszne podrygi jasełkowych figurek
wyrywają nas z odrętwienia wieczornego zacisza.
»Jaskrawa gwiazda na żerdzi wybłyska
Ścieląc snop światła krwawego po ziemi, —
Kometa drżąca, dziwna bez nazwiska,
Co raz do roku zjawia się i świeci,
Ponad głowami bosych chłopskich dzieci...«
Ciekawe te zwyczaje obchodzi lud nasz na całej przestrzeni
ziem polskich ; forma zasadnicza prawie wszędzie jednakowa,
ale barwność i bogactwo szczegółów wielce różne. Usiłowano
więc już nieraz zbadać pochodzenie tych świątecznych widowisk;
próby w tym kierunku podjęte były jednak dotąd przeważnie
nieudałe, jużto z powodu małego znawstwa materyału, jużto
ze zasadniczo mylnych przesłanek.
Powstanie szopki polskiej zrozumieć będzie można do
piero wtedy, gdy się zbada jej stosunek do wzorów obcych
a więc przedewszystkiem do średniowiecznych tekstów łaciń
— 31
Adam Fischer
skiego misteryum. Przekonamy się naonczas, jak ciekawym
przekształceniom uległa pierwotna forma, jak twórczość ludowa
niejako naklejała na starem tle coraz to nowe obrazki, brane
czyto ze współczesnego mu życia, czyto nawet ze sceny dra
matycznej.
Polska szopka z biegiem swego rozwoju przeszła nieje
dną ważną zmianę; działały oczywiście różne przyczyny, wpływy
miejsca i czasu, wpływy literackie i kulturalne, a przedewszystkiem zmiana warstw społecznych, które ujmowały w swe ręce
wystawianie tych widowisk. Rzecz ciekawa, że mimoto pewne
formy po dziś dzień przetrwały, tak, że to, co jest w tym dra
macie typowe, wybija się na plan pierwszy, przed zmianami
indywidualnemu A ten fakt stwarza możliwość naukowego ich
zbadania. Poszukiwanie więc pójdzie głównie w tym kierunku,
który pozwoli odtworzyć pierwotną formę widowisk polskich
na Boże Narodzenie, zbadać ich kolejne przemiany, wykryć
istniejące wpływy. A że typ zasadniczy nie jest pochodzenia
rodzimego, więc wynika stąd nowe zagadnienie: jaki był typ
misteryum, do którego twórczość dramatyczna polska nawią
zała.
W Polsce, podobnie jak w innych krajach, kościół wpro
wadził widowiska około świąt Bożego Narodzenia. Zrazu urzą
dzano je w murach kościelnych, później jednakowoż, wskutek
zbytniego rozrostu widowisk i przybrania charakteru więcej
świeckiego, musiały się one przenieść na kościelne dziedzińce,
a z czasem jeszcze dalej, na ulice i rynki.
Szopka polska wzorowała się na tekstach obcych. A misterya o Bożem Narodzeniu powstały na Zachodzie w XI w.,
o ile możemy sądzić, na podstawie tropów z Limoges i Oks
fordu. Treścią tego tropu był śpiew anioła i pastuszków, szu
kających żłóbka Chrystusowego. Jakie były pierwsze stopnie
rozwoju misteryum, trudno właściwie dokładnie określić z po
wodu braku odnośnych tekstów. Tekst z wieku XIII, prawdo
podobnie z Rouen, ma już cechy wybitne iiramatu religijnego.
Występuje Marya z dzieciątkiem i babami —- aniołowie i pa
sterze — rozgrywa się akcya już wcale dobrze spojona i logi
cznie umotywowana. Misteryum w tej postaci rozwija się też
bardzo pomyślnie w swej ojczyźnie t. j. we Francyi, zataczając
przytem coraz szersze kręgi po wszystkich okolicznych krajach.
Przyjmują nowy rodzaj dość szybko Niemcy, i już Gerhoh
— 32 —
Polskie widowiska ludowe
z Reichersbergu (fi 169) wspomina o „herodach“, jakie miano
wystawiać w Augsburgu. Rozpowszechniły się też misterya we
Włoszech, gdzie nieraz urządzano je z olbrzymim przepychem.
Tak czytamy n. p. w „Pamiątkach medyólańskich“ Giuliniego
opis wspaniałej uroczystości, jaką urządzili Dominikanie medyolańscy w dzień 6. stycznia 1336 r. Ulicą S. Maria delle Gra
zie ku kościołowi św. Wawrzyńca posuwał się wspaniały or
szak jeźdźców. Byli to Trzej Królowie, z olbrzymim dworem
i służbą. Przy dźwięku trąb zajeżdżali przed kościół, gdzie
u stóp kolumn siedział na bogatym tronie król Herod — w oto
czeniu uczonej żydowskiej rzeszy. I odgrywała się przepyszna
scena, stosownie do tekstu Pisma św. Wszyscy zwracają się
następnie ku Betleem, które urządzono w kościele św. EustorgiLSza. Trzej Królowie składali w szopce, urządzonej w głó
wnym ołtarzu, ofiarne dary, poczem zapadali w sen, a budził
ich anioł, każąc wracać „Bramą rzymską“. — W Hiszpanii
znajdujemy już przy końcu XII. w. teksty podobnych religijnych
dramatów, nie obce też są one literaturze niderlandzkiej.
Badacze polskiego teatru twierdzili, że o polskich misteryach można mówić dopiero od wieku XV. A jednak zdaje się,
że trzeba będzie z wielu względów datę wstecz jeszcze przesu
nąć. Dowodem na to będą najpierw zakazy przedstawień reli
gijnych, gdy się z czasem charakter ich wyrodził i nie umiano
w nich uszanować ani świętości miejsca, ani przedmiotu. Wła
dze kościelne występują z zakazami już od XIll-go wieku. Mamy
np. list papieża Innocentego III. do Henryka Kietlicza, arcybi
skupa gnieźnieńskiego, z dnia 5. stycznia 1207 roku, tyczący
się przedstawień scenicznych po kościołach 1). Dnia 7 maja
1230 r. wydaje Grzegorz IX b řeve do opata brzeskiego i prze
orów klasztoru zwierzynieckiego i dominikańskiego w Krako
wie, w którym zakazuje widowisk urządzanych przez krakow
skich scholarów 2). Ślady pierwotnych jasełek przetrwały po’) Ks. prof. Fiiałek, Średniowieczne ustawodawstwo synodalne
biskupów polskich. (Rozpr. wydz. hist. filoz. Akad. Um. w Krakowie
t. XXX), s 221; Szujski, Dzieła, ser. 11. t. VIII, s. 316; Dr. W. Nehring,
Początki poezyi dramatycznej w Polsce. (Roczn. Tow. przyjaciół nauk
Pozn. t. XV. s. 193); L. Lepszy, Lud wesołków w dawnej Polsce, Krak.
1899, s. 27; Kraszewski, Gawędy o literaturze i sztuce, Lwów 1866,
s. 130, 144.
2) Kodeks dypl- tyniecki, Lw. 1871. s. 20. Lepszy L. Lud wesołków
j. w. s. 27 - 8.
— 33 —
Adam Bischer
nadto w rzeźbionych figurkach, sięgających jeszcze XIV wieku,
jak n p. w klasztorze św. Andrzeja w Krakowie, sprawionych
prawdopodobnie przez królowę węgierską Elżbietę, siostrę Ka
zimierza W. 1). Opierając się na powyższych danych, należałoby
więc może wcześniej oznaczyć początek polskich jasełek.
Zachowane teksty polskich widowisk na Boże Narodzenie
należą przeważnie do wieku XVII. Zasadnicze sceny wzorują
się na tekstach obcych, łacińskich, jak n. p. scena proroków,
zwiastowania anielskiego, szukania noclegu, pasterzy z aniołem,
pokłonu pasterzy i Trzech Króli. Oryginalność polskich przerabiaczy zaznaczyła się przeważnie we wtrącaniu komicznych
epizodów, pomnażaniu ilości figur ewangelicznych, dodawaniu
niekiedy zupełnie nowych piosenek i kolend. Należy jednak
podkreślić, że w XVII wieku jest to jeszcze dramat szkolny,
nie ludowy.
Dopiero po długim okresie lat, gdy widowiska, usunięte
z kościołów i miejsc publicznych, przeniosły się do domów
tak stolicy, miast i miasteczek, jak i chat wieśniaczych, zdane
na ręce klechów, bursarzy, żaków i wiejskiej gawiedzi, straciły
dawne znaczenie kościelnego obrzędu i zmieniły swą pierwotną
formę.
Nikłe okruchy starodawnych, dramatycznych przedstawień
religijnych przechowały sie do dziś w postaci pieśni kolędo
wych, szopki, t. zw. „Herodów“, lub „Maryjki“, „Gwiazdy“
trzechkrólewskiej i „pastuszków“.
Wiele kolend — to przecież jakby resztki dawnego dra
matu, a więc n p. kolęda: „Ach bieda, bieda mnie Herodowi,
utrapionemu wielce królowi“, lub inne, jak: „A śpis Bartek?
Symek? Wojtek?“
Wtórym pomnikiem dawnego teatru nazwałem szopkę,
przez którą rozumiemy mały obnośny teatrzyk ze sceną Bo
żego Narodzenia i ruchomemi figurkami. Zapewne niegdyś
przed tego rodzaju urządzeniem (większych jednakże rozmiarów)
odbywały się religijne przedstawienia, później atoli z ich upad
kiem teatrzyki one przybrały ten kształt, jaki dziś noszą —
niemal dziecinnej zabawki.
Miejsce osób działających w dawnym religijnym dramacie*
V.
’) Pagaczewski Julian, Jasełka krakowskie. Rocznik krakowski, t.
V. s. 04-137.
— 34 —
Polskie widowiska ludowe
zajęty obecnie pospolite lalki, przesuwające się po scenie, urzą
dzonej w samej szopce, które ożywia „udawany“ głos pokazu
jącego. Małemu temu teatrzykowi ludowemu towarzyszy często
kroć muzyka, złożona ze skrzypków i basów ; czas przedsta
wień: od św. Szczepana do Matki Boskiej Gromnicznej.
Na podłużnej czworobocznej podstawce z deski wznoszą
się z trzech jej stron wieże z różnokolorowego papieru, pod
wydatniejszą, środkową, umieszczona prawdziwa szopka, czyli
stajenka, w której w żłóbku udane Dzieciątko Jezus, a obok
niego Matka Najświętsza ze św. Józefem i nieodstępni wół
i osieł. Z narożnych wieżyczek występują z jednej strony mę
skie, z przeciwnej żeńskie osóbki na scenę, zamkniętą z trzech
stron, wolną od strony widzów; i przesuwają się w szparze,
przecinającej podłużnie scenę, podtrzymywane na patykach
i kierowane zręczną ręką pokazującego.
Różne występują w tej szopce figurki — zależnie od oko
licy. W Krakowski em1) wychod zi naprzód szlachcic pol
ski z zardzewiałą karabelą, ku niemu kroczy poważna towa
rzyszka w czepku, a po ukłonie wzajemnym, przetańczywszy
poloneza, ustępują miejsca kozakowi, który prysiudami swymi
ubawia widzów, poczem wyskakuje ze swą sudarynią. Pokazują
się następnie kusy Niemczyk w opiętych pluderkach i tłusta
Niemka; wypada dalej mały, lecz krępy Krakowiak — kierezya
granatowa obszyta kółkami, pas długi kowany, buty wysokie
i czapka czerwona z pawiem piórkiem, na prawe ucho zbakierowana, w ręku kij sękaty, oto jego ubiór i obrona. Tańczy
gracko ze swą Kasią. A gdy i wysmukły góral z niedźwiedziem
i wędrujący robotnik, poskakawszy, odchodzą, wtaczają się
wtedy wolno na scenę napuszysty Herod z przewrotnym zau
sznikiem Żydem i Feldmarszałkiem; Herod grozi berłem całemu
światu, w końcu hardy łeb oddaje kościstej śmierci, która go
kosą ścina. Tegoż losu doznaje i Żydek, a gdy płaczliwa Re
beka głośno rozwodzić poczyna swe żale, porywa ją dyabeł
z mężem do piekła. Po czarownicy, robiącej masło, po dyable,
co jej wypija śmietanę, zjawia się wreszcie dziadek stary z to
rebką na pieniądze, zamykając ten orszak jasełkowy.
Pod wielu względami odmienną jest szopka siedlecka
wydana przez Z. Wasilewskiego 2). Obok zwykłych epizodów
’) Konopka, Pieśni ludu krakowskiego, str. 85 i n.
2) Z. Wasilewski, Szopka i Herody, Wisła, t. VI (1892) s. 564—586.
— 35 —
Adam Fischer
z szlachcicem, żydem, kozakiem, pastuszkami, Węgrem, Krako
wiaczkiem z Krakowianką, występuje kowal z niedźwiedziem,
druciarz, Cygan z niedźwiedziem, kominiarz, lekkomyślna Małgorzatka i rozgrywa się bardzo ciekawa anekdotka o majtku
i jego żonie.
Szopka kaliska1) nie odznacza się już takiem boga
ctwem szczegółów, wyjąwszy ciekawą figurę miejskiego poi cyanta, w której przebija się zawsze aktualny dowcip ludowy.
Uzupełnienia M. Parczewskiej *2*) nie dodały czegoś niezwykłego.
Kurpie w Myszyńcu znali też zwyczaj szopki. A jeśli tekst
jej był równie oryginalny, jak zachowane jeszcze figurki jaseł
kowe z pasterzami w narodowym stroju kurpiowskim, wielką
ponosimy stratę w ogólnym obrazie tych widowisk na ziemiach
polskich •).
Wcale znaczna ilość figurek przesuwa się przez szopkę
lubelską4). A jakiś ludowy „pan dyrektor“ wprowadził tu
cały szereg motywów teatralnych, jak damę chętną zamążpójścia, „grubego pana“, żarłoka i sybarytę, dwóch Turków etc.
Tekst podhorecki 5) z pow. złoczowskiego wprowadza
oczywiście typy lokalne, jak Rusinów, rozbójnika, a szczególnie
szeroko traktuje dowcipy żydka garbatego.
W Rabce 6) przedstawiono wszystkie zawody i narodo
wości ; pilarz, dwóch młocków, pajac, stolarz, szewc, krawiec,
bednarz i żołnierz. W szopce wielickiej 7) np. pojawiają się fli
sak z dziewczyną, Madziar i osławionych obyczajów Wieliczanka, Cygan z Cyganką, kominiarz wielicki, górnik miejscowy,
żalący się na niegodziwą żonę, Żyd ze skórkami na plecach.
’) Dr. J. Peszke, Urywki dawnej szopki kaliskiej. Wisła, T. XI
(1897) s. 1-8.
2) Melanja Parczewska, Szopka w Kaliszu. Wisła, t. XVII (1903)
s. 476-483.
. /) K. B. Sk. Szopka w Myszyńcu. Wisła t. IX, s. 112—113.
4) Ignacy Wolanowski, Szopki w Lubelskiem, Wisła t. X. s.
465—489 Tenże, O szopce lubelskiej z przed lat trzydziestu, Wisła t. XVI,
s. 283—290.
5) Bronisław Kryczyński, Szopka w Podhorcach. Lud V. (1899)
s. 154-164.
c) J. Cieplik, Boże Narodzenie w Rabce i w okolicy (w powiecie
myślenickim). Lud X. s. 291—298.
’) Czas 1867, nr 86 i n. X. R. F. Nasze zwyczaje, zabobony i za
bawy czasu świąt Bożego Narodzenia.
— 3Ó —
Polskie widowiska ludowe
A w innych tekstach występują: ułan, huzar, kozak, żaczek,
Tęga dziewa i parobek, Turcy, pani Kogucina, gruby pan, pan
Jabłoński z żoną, dwie żniwiarki i caiy szereg jeszcze figurek
zupełnie już lokalnych, których nfë sposób tu wyliczać.
Rozmowy i piosenki tej szopki mają charakter wybitnie
miejscowo-satyryczny. Swego czasu ułożono podobną szopkę
w Makowie, gdzie wprowadzono wiele znakomitości miejsco
wych z wszystkiemi ich wadami i zaletami.
W publikacyach etnograficznych spotykamy bardzo liczne
wzmianki o zwyczaju chodzenia z szopką 1). Poważnie zainte
resował się tym rodzajem twórczości ludowej u nas pierwszy
Anczyc2), choć już przed nim liczne były wzmianki.
Rozwój naszej szopki mogą nam zilustrować dobrze nastę
pujące cytaty. Tak pisze np. w swych pamiętnikach Kitowicz:
„Franciszkanie to (widząc z jaką uciechą ogląda lud jasełka
w czasie świąt Bożego Narodzenia po kościołach kapucyńskich
ustawiane) dla większego powabu ludu do swoich kościołów,
') Kolberg, Lud V, IX, s. 119, X, s. 60, XVI, s. 104, XXIII,
s. 60. Dr. Jan Krupski, Szopka krakowska, Krak. l°04 (Bibliot. Krak.
T. 24). Chociszewski, Gwiazda i gwiazdor. Gniezno 1902. I. Piątkowska,
Zwyczaje świąteczne ludowe. Kaliszanin, 1886, nr. 37, 39. Władysław
Semkowicz, Boże Narodzenie w Radłowie. Lud X, s. 167. Fr. Gawełek,
Boże Narodzenie w Radłowie, Lud T. XIV, s. 154, Mikołaj Janczuk, Szopka
w Kornicy, Wisła t. II. s. 729. B. J., Jasełka w kościele w Ostrołęce, Ga
zeta Świąteczna, 1895, nr. 733. Czaja Stanisław, Szopka krakowska, Lud
XI, s. 17—50, 130—163, Z. D. Jasełka, Tyg. illustrowany 1909, II, s. 1095.
Dienstl M. Średniowieczna scena a szopka krakowska. Czas 1909, nr.
135, 136, 137. Fr. Gawełek, Jasełka, Głos narodu 1913, nr. 9. Jastrzębo
wski S„ Szopka radomska, Materyały do dziejów teatru ludowego, Wi
sła VIII, s. 281. Tenże, Jasełka, Gaz. Naród. 1892, nr. 309. K. P., Szopki,
Zorza 1844, t. V. s. 54-57. Mellerowa Z., Jasełka, Kur. Warsz., 1894 nr.
355. Skrzynecki Antom, Szopka warszawska, Wędrowiec 1891, II, 208.
Szczepański Alfred, Szopka, Kur. warsz. 1883, nr. 1. Wacławski, Szopka,
Czytelnia niedzielna 1861, s. 23, 33, 41, 49, 57, 65, 74. Wójcicki K. Wł.,
Misterya polskie, Kron. wiad. kraj. 1856 nr. 91 i nast. Tenże, Szopka,
Kłosy II, 351. Oczykowski R., Szopka w Łowiczu, Wisła, VII, s. 518,
Piątkowska I., O szopce w sieradzkich stronach, Gaz. Kaliska, 1897, nr.
52. S. M., O pasterzu, szopkach i jasełkach, Gazeta świąteczna, 1899,
nr. 941- 946, Zbiór wiadomości do antr. kraj. XIII, s. 59, XIV, s. 49—52,
Bruchnalski W. Prof. Z dziejów teatru ludowego. Por. teatr, i chórów
włość. 1912—3, Fischer A. Polskie widowiska ludowe, Por. teatr, i chórów
włość. 1913 s. 9, 37, 49. 80, 114, 154, 181, Por. zresztą Fr. Gawełek, Bi
bliografia ludozn. pols. Krak. 1914, s. 88, 105 i passim.
!) Anczyc Wł. L Szopka, Tygodnik illustr. 18o2, V, s. 166.
- 37 -
Adam Fischer
przydali tym jasełkom ruchawości, między osoby stojące umie
szczając chwilami ruchome, które przez szpary w rusztowaniu
na ten koniec zrobione, wytykając na widok, braciszkowie
zakonni rozmaite figle niemi wyrabiali.
Tam żyd wytrząsał futrem, pokazując go z obu stron, ja
koby do sprzedania, drugi żyd mu je ukradł, stąd kłótnia wielka,
aż żyd skrzywdzony pokazał się z żołnierzami i instygatorem,
biorącym pod wartę złodzieja. Gdy taka scena zniknęła, poka
zała się druga, naprzykład : chłopów pijących, bijących się, albo
szynkarka, tańcująca z kawalerem, albo śmierć z dyabłem, na
przód tańcujące, a potem się bijące z sobą i w bitwie znika
jące. To znów musztrujący się żołnierze, tracze drzewo trący
i inne t. p. akcye ludzkie, do wyrażenia łatwiejsze, które to
fraszki dziecinne tak się ludowi prostemu i młodzieży podo
bały, że kościoły napełnione bywały spektatorem, podnoszącym
się na ławki i na ołtarze włażącym; a gdy ta zgraja tłocząc się
i przemykając jedna przed drugą zbliżyła się na metę, założoną
do jasełek, wypadał wtenczas z pod rusztowania, na którem
stały jasełka, jaki sługa kościelny z prętem i kropiąc nim żywo
bliżej nawinionych, nową czynił reprezentacyę dalszemu spektatorowi, daleko śmieszniejszą od akcyi jasełkowych“.
J. Łukaszewicz (Obraz miasta Poznania, 1838, t. 1. s. 129)
mówi: „Uczniowie jezuiccy i szkoły L.ubrańskiego, od Trzech
Króli począwszy, przebierali się jako trzej królowie i chodzili
z jasełkami po domach, bawiąc mieszkańców śpiewaniem i ora
cyami. W tej samej porze proboszczowie kilku parafij w Po
znaniu, otoczeni liczną kalwakatą, z kościelnych, organistów
i żaków złożoną, odwiedzali swoich parafian z kolendą, którą
zabawne piosnki kantyczkowe rozpoczynały, a kielich kończył.
Kolęda więc, acz w pewnym względzie obrządek religijny, na
leżała istotnie do zabaw karnawałowych“.
Wreszcie S. Z. Sierpiński (Historyczny obraz miasta Lu
blina. Warsz. 1843, s. 142) powiada: „Od tych świąt aż do popielcu, chłopcy noszą po mieście Lublinie szopki, znajome
wszystkim. Inni chodzą z gwiazdami z papieru klejonemi, na
wysokim kiju; w środku tej gwiazdy pali się świeca i śpiewają
przytem piosneczki, jak wszędzie w Polsce“.
W trzech tych cytatach można zauważyć jakby trzy stadya
rozwoju tego widowiska świątecznego. Za czasów Kitowicza
szopka odgrywa się jeszcze w murach kościelnych, wedle Łu
- 38 —
Polskie widowiska ludowe
kaszewicza w Poznaniu opiekują się jeszcze jasełkami księża,
ale już przeniesiono je na ulicę i do domów, a wreszcie w Lu
blinie zdano ją na łaskę chłopaków kolędników.
Zrazu skaczące te osóbki prowadzą dyalog, przeplatany
śpiewkami. Nie wszędzie już atoli pojawiają się osóbki oży
wione, w niektórych miejscowościach podrygują już tylko
nieme 1).
*
*
*
Podobnie jak z szopką chodzą u nas wieczorami przez
cały czas „kolendowy“ z Maryjką, czyli t. zw. „Herodem“.
Chłopiec, białą chustką okryty, w koronie na głowie, przed
stawiający N. P. Maryę, Herod w złotym pancerzu, z ogrom
nym pałaszem, Biskup w infule, z pastorałem, dwaj służący
Heroda z wyciągniętemi szablami, feldmarszałek i żyd — sta
nowią całą trupę aktorską. Wszedłszy w dom, ustawiają na
środku izby stołek ; na nim siada Maryjka, a inni, wyjąwszy
żyda, obchodzą ją do koła, kończąc kolędę, z którą weszli. Po
ukończonym śpiewie ustępuje Maryjka miejsca Herodowi, który
rozkazującym i doniosłym głosem prowadzi dyalog z jednym
ze służalców, przyczem opowiada, że on jest Herod, król, pan
świata, słońca i księżyca i t. p. plecie niedorzeczności. Każę
wreszcie przywołać Żyda; Żyd, ukryty w kącie, ociąga się,
wreszcie zbliża się do Heroda, a ten zapytuje go o rozmaite
rzeczy, bardzo często o wojnę z Turkiem. Żyd, w odpowiedzi,
wyczytuje niby z książki cały szereg nieraz wcale rubasznych
zdań. Herod każę mu tańczyć. Żyd zrazu wymawia się szaba
sem i błotem, wreszcie jednak tańczy, śpiewając: „Hocki ino
hocki! Przed panem Potocki“. I znów siada na stołku Maryjka,
i znów ją wszyscy dokoła z kolędą obchodzą. Żyd tymczasem
zbiera pieniądze dla siebie na brodę, poczem kolędnicy, otrzy
mawszy podarek, oddalają się, śpiewając: „Za kolendę dzięku
jemy, zdrowia, szczęścia winszujemy“.
Przytoczyłem tekst „Herodów“ wielicki, widowisko to je
dnak jako takie, podobnie zresztą jak szopka, znane jest w ró
żnych formach2). W niektórych stronach występują też Trzej
*) J. Świętek, Lud nadrabski. Od Gdowa po Bochnię. Kraków
1893. s. 99.
') Wisla VI, s. 564, X s. 709. XV s. 401, XIX s. 145, Lud X s. 280,
XIV s. 131, IX s. 19. Zbiór wiadomości do antrop. kraj. X s. 177, 216,
- 39
Ädam Fischer
Królowie, których Herod pyta o dzieciątko, występuje i śmierć
i dyabe,, odnosząc się jednakże nieco łagodniej do Heroda,
niż to mamy w szopce. Zwyczaj ludowy „Herodów“ jest o tyle
ważny dla odtworzenia dawnego teatru religijnego, że mamy tu
bądź co bądź do czynienia z trupą aktorską, która przebrana
z pewną pretensyą do ścisłości historycznej odgrywa niby tea
tralną manierą „skrawki11 dawnego misteryum. Rzecz ciekawa,
że i forma „Herodów“ bardziej zbliżona do dawnego dramatu
i mniej przeładowana późniejszemi wstawkami, aniżeli forma
szopki.
Lud nasz zna jeszcze inne gry świąteczne (stosunkowo
nieco rzadsze), a mianowicie t. zw. „Staszki“ i „Pastuszki“.
„Staszki“, — właściwość ludu makowskiego; występuje
w nich góral Staszek i huzary. „Pastuszki“, bardziej od poprze
dnich rozpowszechnione, polegają na tern, że trzech chłopców,
ubranych w czapki z kolorowego papieru i takież pasy, a z la
skami w ręce, odgrywają role betlejemskich pastuszków, poczem
wyśpiewują kolendy.
Wreszcie „Gwiazda“; trzej chłopcy, przebrani w białe ko
szule, ornaty z czarnego papieru, odpowiednio ozdobione
i w tekturowe korony, obchodzą domy przy wtórze kolędy,
obracając w ręku papierową gwiazdą.
Gdy weźmiemy pod uwagę całokształt tych ludowych wi
dowisk, widzimy już na podstawie powyższych zestawień, że
główną postacią repertuaru jasełkowego jest król Herod. Dla
czego Heroda właśnie tak upodobała sobie twórczość ludowa
wykażę przy końcu niniejszego studyum, Obecnie zaś zajmę się
omówieniem scen z Herodem, w stosunku do dawnego miste
ryum — czy to polskiego, czy obcego.
Wiadomości o Herodzie czerpały ludy zachodu z dwoja
kich źródeł:
1) Drogą kościelnej tradycyi, która przedstawiała go jako
wroga chrześcijaństwa, małego Chrystusa, i mordercę betlejem
skich dziatek. Głownem źródłem była tu Ewangelia św. Mate
usza.
2) Drogą dzieł naukowych, przedewszystkiem na podsta
wie łacińskich opracowań dzieł żydowskiego historyka — JóXIV s. 52. Materyały antropologiczno-archeologiczne i etnograficzne,
VI s. 194.
— 40 —
Polskie widowiska ludowe
zefa Flawiusza. Przyłączyły się do tych dwu źródeł ludowe le
gendy, oraz komentarze, jakimi opatrzyli Ewangelię Mateuszową
zarówno pisarze kościoła, jak średniowieczni historycy, i na
podstawie tych tak różnorodnych materyałów powstało śre
dniowieczne misteryum łacińskie, które niebawem ujęło cały
epizod Heroda w pewną stałą nieodmienną formę.
Akcya Heroda w łacińskim liturgicznym dramacie składa
się odtąd zawsze z następujących 7 scen :
1. Przesłuchanie Mędrców ze wschodu. Herod wzywa ich,
by w powrotnej drodze doń wstąpili.
2. Należąca do pierwszej sceny, scena z posłem.
3. Scena z uczonymi w Piśmie św.
4. Druga scena z posłem.
5. Wiadomość o zniknięciu Magów. Gniew Heroda. Na
rada. Rozkaz rzezi niewiniątek.
6. Wykonanie rozkazu.
7. Śmierć Heroda.
I zasadniczy ten schemat przechował się nietylko w całem
średniowiecznem misteryum, ale przetrwał prawie w całości
w naszym ludowym dramacie. Wystarczy wziąć przecież któ
rykolwiek tekst szopki, czy Heroda, by znaleźć tam scenę Trzech
Króli z Herodem i rozmowę z adjutantem, czy feldmarszał
kiem, dawnym posłem i scenę z uczonym w Piśmie św. Żydem
(dziś komicznie już przekształconą), scenę gniewu Heroda na
wiadomość o zniknięciu Trzech Króli, rozkaz rzezi niewiniątek,
scenę z własnym synem, a wreszcie haniebną śmierć Heroda.
Gdy się oddzieli zasadniczą scenę Heroda od innych pó
źniejszych dodatków, przekonać się można łatwo, że tańce
i śpiewki występujących w szopce figurek, to nic innego jak
refleks dawnych operetek i melodramatów. Scena, przedstawiająca
dziewczynę wiejską, chłopa i ekonoma, okaże się wyjątkiem
popularnej sztuki: „Ekonom w zalotach“, dyalog dwóch wę
drowców jest urywkiem z głośnego w swoim czasie melodra
matu: „Młyn dyabelski“, scena chłopka z dziewczyną — wyją
tkiem z „Czartowskiej Ławy“ Galasiewicza. 1 tak przechodząc
po kolei każdą z par figurek, możnaby prawie wszystkich ich
źródła powykrywać.
Dziś Szopka polska już się prawie zupełnie nie rozwija
i z dniem każdym staje się rzadsza. Niekiedy jednak ponownie
przekształca się i występuje w odmiennej formie. Naoczny tego
— 41
Adam Fischer
przykład udało mi się spotkać w czasie świąt Bożego Naro
dzenia w Olejowie, wiosce, leżącej obok Zborowa. Grupa chło
paków chodziła z „Herodem“, ale skład szopki tej, zarówno
jak i jej tekst, był zupełnie różny od tych, jaki się spotyka
w innych polskich okolicach. Trupę składa 9 osób, a miano
wicie król Herod, 3 Królowie, Ułan, Kozak, Żyd, Firszt i Koza1).
(Wchodzą, rozpoczynając przedstawienie odśpiewaniem nastę
pującej kolędy):
CHOR: Ze wschodu słońca
Trzej króle jadą
Naszemu Panu narodzonemu
Korony kładą.
Jeden da mirę
Drugi da kadzidło
Trzeci złoto,
Trzymali oni
W moc Korony
Wszystkie trzy za to.
A Herodowi, a złośnikowi
Znać niedawali,
Gdy się król Herod o tern dowiedział
O tej powieści,
Kazał wyrębać maluśkie dzieci
Po całym świecie.
A Matka Boska z Panem Jezusem
Gdy usłyszała
Aż do Jegiptu z Nim uciekała.
Biegła przez pole,
Biegła przez rolę,
Chłop pszeniczkę siał.
*Daj-że ci Boże
Szczęście i zdrowie.
Jutro będziesz żął«.
Oj leci, leci
Król Herod z mieczem
W polu po łące,
’) Tekst podyktował mi w r. 1912 po przedstawieniu jeden z ucze
stników tej szopki, 13-letni Mikołaj Luciów.
— 42 —
Polskie widowiska ludowe
Zdybuje chłopka
W polu robiący.
»Oj czyś nie widział
Jakiej niewiasty
Z dzieckiem bieżący?«
h J Widziałem królu,
Widziałem panie,
Jak pszeniczkę siął.«
»Bodajże-ż tobie
Kat głowę zeciął,
Czemuś znać nie dał«.
Winszujemy !
HEROD: Winszujecie?
JEDEN Z CHÓRU: Po kolendzie
Tu Maryja z dzieckiem przybędz' :.
1 my tu przybyli ze swojej ochoty,
Abyście podawali choć po dwa, trzy złote.
Nie jest to rzecz przymuszona, ale z łaskawości
A Pan Bóg wynagrodzi z wysokości.
Dobry wieczór.
3 KRÓLOWIE: Dobry wieczór, dobry wieczór.
HEROD: Moi mili panowie, skąd pochodzicie?
3 KRÓLOWIE : Ze wschodu słońca.
HEROD: Kogo szukacie?
3 KRÓLOWIE: Jezusa narodzonego,
Przez pańskie pieśni chwalonego.
Chwalmy Boga naszego,
Dziś nam narodzonego.
łlEROD: Który król Boga szuka niech mi się tu ukaże.
I KRÓL: Jestem sobie Król Alper z zachodniego kraju. Słyszałem
albowiem, że się Pan Jezus w Betlejem narodził. Ptaszki
w powietrzu, a ryby w wodzie chwaliły go i ja go też
chwalę i z uszanowaniem pokłon oddaję.
HEROD (zwracając się drugiego króla): Chciałbym się dowiedzieć,
co tyś jest za król ?
II KRÓL: Jestem sobie król Melcher z zachodniego kraju. Albowiem
słyszałem, że się w Betleem mieście nowy król narodził.
Ptaszki w powietrzu latają, a ryby w wodzie Boga wy
chwalają i ja go też chwalę i z uszanowaniem pokłon
oddaję.
— 43 —
Adam Fischer
HEROD: Chciałbym się dowiedzieć, co tyś jest za król?
III KRÓL: Jestem sobie król Baltezer... (i t. d. jak drugi). A chciał
bym się dowiedzieć, co tyś jest za król.
HEROD: Jak ty się śmiesz pytać, co ja jestem zakroi. Jestem król
Herod. Jakem jechał na pańskim koniu i przez pański
las, to się podemną ziemia i niebo trzęsła. Bójcie się
mnie.
KOZAK I UŁAN: Jak my się ciebie mamy bać. Cośmy widzieli,
cośmy słyszeli, tośmy do świętej biblii zapisali.
KOZAK : Jestem sobie kozak rodowity. Mam na sobie srebrny,
złoty czak wybity. Na to potrzebuję żyda arendarza.
UŁAN : Kozak ! Czapka !
KOZAK : Słucham pana !
UŁAN : Zawołaj żyda arendarza.
KOZAK: Żydzie, idź do pana, Żydzie, idź do pana, Żydzie, idź do pana.
Ja ci mówię wyraźnie, idź do pana. Psia cię babka zatelepana.
ŻYD : Ty moji babki nie tełypaj,
Moje babki byli z pańskiego rodu,
Nie chcieli robić, taj zdechli z głodu.
Słucham pana.
UŁAN: Zakolędowałbym sobie moi panowie, kiedy wódki nie ma.
do kolędy tłustów nie ma. Już po kolendzie. Żydzie!
Jakiś miał majątek?
ŻYD: Miałem kamienice,
Pod kamienicami piwnice,
Pana Bebelisa (?) świnie powaliły.
UŁAN : Jaki był mocny ?
ŻYD : Z oczeretu słupy,
Ze słomy łaty,
Nitkami poszyty.
Spodobało się panu ?
UŁAN : Potańcuj sobie żydzie.
(Muzyka gra a Żyd śpiewa i tańczy):
ŻYD: Jak dziń, tak dziń, tak bim, barn,
Jak pan mówi — tak ja gram,
Jak pan smyczkiem, tak ja nogę —
Łupu, cupu, po podłogę.
Wid koły toj świt nastaw,
Szcze żyd w szabas ne hulaw.
— 44
Polskie widowiska ludowe
(Koza zdechá)
KOZAK : Żydzie, koza zdechła ! Żydzie, koza zdechła !
ŻYD: Moja koza żyje. Ach, Boże mój! Ani kawałka duchu! Ktoby
mi obratował kozę ?
UŁAN : Idź do pana firszta.
ŻYD: Gdzie jest pan firszt?
F1RSZT : Ja jestem pan firszt. Zapłać mnie.
ŻYD : Nie mam pieniędzy.
FIRSZT : Idź sobie pożyczyć, albo wyprosić.
(Żyd zbiera teraz ze skarbonką na odratowanie kozy. — Koza
wstaje i ponownie straszy widzów)
UŁAN: Już koza odżyła. Teraz sobie żydzie potańcuj z kozą.
(Żyd tańczy z kozą, poczerń śpiewają chórem ciekawą piosenkę
żołnierską) :
Jak ułana zawerbują,
Złote góry obiecują.
Uczą jego zecerować,
Jeszcze lepiej jak tańcować.
Uczą jego ezecyrki,
Jeszcze lepiej jak spacerki.
A gdy ułan z konia spadnie,
Oni jego nie żałują,
No nogami potratują.
Widzą jego nieżywego,
Wołają doktora do niego.
Doktor każę trumnę zrobić,
Jego ciało w trumnę złożyć.
A za jego marne lata
Zagrają mu tromtatata.
(Poczem śpiewają) -.
Tamburije, Tamburije
Nasz sam cisar, win maszeruje.
Wiwat, wiwat już idziemy,
Za kolędę dziękujemy
A na drugi rok w ten czas przyjdziemy.
W powyższym sposobie przedstawienia nastąpiła kompilacya motywów szopki z typem przedstawienia „Heroda“, a na
wet z „turoniem" — odbywa się bowiem nie tylko scena He
roda i Trzech Króli, ale i Żyd kłóci się z Kozakiem i Ułanem,
jak w szopce. Weszła też do tego widowiska koza, z którą po
— 45 —
Adam Fischer
innych wsiach chłopcy chodzą oddzielnie, tu zaś włączona zo
stała do akcyi. Grę przeplatają chłopcy śpiewem kolend i pio
senek, a z tych wstępna śpiewka o ucieczce Najśw. Rodziny do
Egiptu kryje znaną legendę o tym cudzie Matki Bożej, wskutek
którego chłopu wyrasta pszenica tuż po zasianiu. Podobny wy
padek, bardzo zresztą rzadki, spotykamy w szopce lubelskiej
podanej przez I. Wolanowskiego ').
Tekst powyższy — to jeden z licznych dowodów na to,
że twórczość ludowa do dziś jeszcze przekształca dawniejsze
formy, a tworzy nawet rzeczy nowe. Tern bardziej, że
nieraz trafi się dłoń ofiarna nauczyciela na wsi, czy akademika
na guwernerce, który na podstawie ustalonych już tekstów etno
graficznych odradza formę dawno zapomnianej szopki. Tak zwy
czaj, zamarły prawie, odżywa z nową siłą.
A teraz na zakończenie godzi się może zapytać, skąd to
pochodzi, że między postaciami jasełkowemi a ludem, który je
tworzy, istnieje taki węzeł idealnej sympatyi, dlaczego wieśnia
czy zastęp widzów radował się zawsze sromotnym końcem ku
kiełki Herodowej, która istotnie wywierała największe wrażenie.
Oto patrząc na zabawne podskoki i słuchając drwin — lud nie
jako sam przemawiał przez te ruchome karykaturki. Za
graniczne maryonetki nie darmo cieszyły się tak wielkiem po
wodzeniem u ludu, którego przygniatały różne ciężary, wynikłe
ze społecznego ustroju; radował się więc kmiotek, gdy figurka,
drwiąc ze wszystkiego i wszystkich, tłukła kijem tyrańskich
przedstawicieli władzy i społeczeństwa. Radował się nędzarz,
gdy patrzył na zręcznego poliszynela, umiejącego zawsze zdo
być pieniądze i zawsze pokonać dyabła. W Polsce — lud, mniej
oświecony, nie śmiał dotknąć satyrycznie ustroju społecznego,
nie śmiał oponować przeciw ustalonemu porządkowi rzeczy.
Polska szopka w zasadzie pozostała w przejściowem, świeckoreligijnem stadyum, lecz i tu pod jednym względem zaznaczyło
się usposobienie ludu, choć może nie tak wyraziście, jak za
granicą. Lud, radując się ze śmierci Heroda, cieszył się nietylko
dlatego, że ginął wróg Chrystusa i wielki grzesznik, ale i z tego
powodu, że spotykała kara możnego bogacza. Iw niektó
rych szopkach lud wyraźnie podkreślał ten rys jako zasadniczą
’) Wisła X, s. 478 Por. Pastorałki i kolędy częstochowskie Kohna
i Oberfelda z r. 1893, s. 293. Zresztą Dähnhardt, Natursagen, t. U, s. 61
i nast.
— 46 —
Polskie widowiska ludowe
winę Heroda, a nawet, jak twierdzi Wójcicki, występował
w nich osobny typ nadętego bogacza, chcącego się okupić
śmierci, która nie daje się jednak przebłagać i ścina mu głowę.
Ta niechęć do możnych przejawiała się w naszej szopce jednak
dość rzadko, przeważnie poprzestawał ten ludowy teatr na
przedrzeźnianiu żydowskiego żargonu, wyśmiewaniu głupoty
mężczyzn i kłótliwości niewiast1).
II.
Intermedya.
Na tle poważnego, teatru religijnego spotykamy cały sze
reg pierwiastków komicznych, nieraz nawet dość rubasznych.
Odbijają one tak silnie od widowiska samego, że fakt ten oddawna już zwrócił uwagę wielu badaczy w kierunku pocho
dzenia, zdawałoby się napływowych pierwiastków.
A że pozornie obce wtręty spotykamy już we wzorach ła
cińskich i ich dalszych odblaskach, we Francyi, Niemczech,
Włoszech etc., więc na tern tle ogólno-europejskiem musimy
przedewszystkiem szukać wyjaśnienia.
Zagadnienie powyższe starano się rozwiązać n. p. zrazu
w ten sposób, że źródeł owych motywów doszukiwano się poza
kościołem i poza samym dramatem. Twierdzono n. p. w od
niesieniu do teatru starofrancuskiego, że pierwiastki komiczne
miały napłynąć z zewnątrz, ze źródła średniowiecznych francu
skich „fabliaux“. A skoro motywy komiczne zostały zupełnie
dowolnie doczepione, więc też i pod pseudoewangelicznemi po
staciami dopatrywano się wspomnień dawnych uciesznych facecyi.
Pogląd ten utrzymywał się przez dłuższy czas prawie po
wszechnie. Mimo to trudno mu przyznać słuszność, bo gdy się
zestawi i porówna wszystkie dane, wyjdą naonczas na jaw
wcale zasadnicze sprzeczności. Przypuściwszy bowiem, że w pe
wnym okresie dokonał się przyrost elementu komicznego, na
leżałoby chyba przyjąć, że wszelkie źródła i ślady przeobra
żenia zaginęły. W rzeczywistości nie mamy żadnych dowo
dów na to, że pierwiastki komiczne, zawarte w misteryach śre’) Matuszewski Ign. Bohaterowie jasełek, Tygodnik ilustr. 1897, 1,
s. 12, 32, 48, 89, 109, 135, 153. Tenże, Filozofja jasełek. Upominek na
cześć E. Orzeszkowej. Krak. 1893 s. 412.
— 47 —
Adam Fischer
dniowiecznych, istniały oddzielnie w XII i XIII wieku. W przeci
wnym razie byłyby się nam dochowały może najbardziej ty
powe komiczne dyalogi z misteryów, a więc tak częste sceny
lekarza ze służącym, albo handlarza wonnościami z żoną
i synem.
Tymczasam dokładniejsze przyjrzenie się wewnętrznej bu
dowie średniowiecznego misteryum, pozwala nam ustalić fakt,
że pierwiastki owe wynikły z samych utworów, nie były zaś
ich zewnętrznym przyrostem. I możemy rzeczywiście stwierdzić,
że z „czterech wierszy“ tekstu apokryficznego powstał na sce
nie średniowiecznej cały orszak magów, pasterzy, żydów, żoł
nierzy, wykładaczy snów, akuszerek. Około żłóbka zrobiło się
nagle gwarno i rojno. Nie dziw więc, że i swoboda większa
wnet się rozigrała, a z nią wraz i śmiech bardziej pusty.
Rozwój scen komicznych od drobnych zawiązków aż do
wielkiej bufonady, ilustruje nam doskonale tekst misteryum na
Boże Narodzenie (z XII w.) przechowany wśród rękopisów Bi
blioteki monachijskiej. W misteryum tern toczą zawzięty spór
chrześcijanie i żydzi, jedni pod wodzą św. Augustyna, drudzy
pod kierunkiem Archisynagoga. Przeciwnicy prawdziwej wiary,
przedstawieni w świetle arcykomicznem, wchodzą na scenę
z wielkim gwarem, sam Archisynagogus wyprawia ciągłe hałasy,
bije o ziemię nogą i laską, dyskusya zaś jego z św. Augusty
nem jest nader ucieszna.
Z biegiem czasu liczba tych komicznych postaci coraz się
powiększa. Więc przedewszystkiem postać Heroda; nadawała
się ona doskonale do wywoływania wesołych momentów. Czę
sto spotyka się też typ syna Herodowego.
W innych utworach jest takim typem wesołym poseł,
uskarżający się ustawicznie na dolegliwe kurcze żołądkowe.
Postaciami w misteryum niewątpliwie najważniejszemi są atoli
magowie i pasterze.
Mogłoby się pozornie zdawać, że magowie mają odtwa
rzać typy poważne, zwiastujące jedynie dobrą nowinę. 1 oni je
dnak w niektórych misteryach, jak n. p. w rękopisie z Mont
pellier, występują w korriicznem świetle, gdy mówią niezrozu
miałym bełkotem, mającym naśladować mowę wschodnich
ludów.
Pasterze przedstawiają zrazu charaktery poważne. Niedługo
atoli typ ich przekształca się i już w utworach Herrady de
— 48 —
Polskie widowiska ludowe
Landsberg, a szcze bardziej w przeróbkach XIV i XV w., rola
pasterzy jest wybitnie komiczna. Odtąd prawie zawsze w misteryach o Bożem Narodzeniu, przed ukazaniem się aniołów,
zabawiają pastuchy widzów wyprawianiem różnych uciesznych
figlów. W jednej ze sztuk n. p. dowcipny pastuszek umazał
śpiącemu towarzyszowi dłonie bfotem, zbudził go następnie
a publiczność średniowieczna niepomiernie się radowała, gdy
zaspany pasterz przecierał tak usmarowaną ręką oczy, oszpe
cając sobie tern samem całą twarz.
Sceny z pasterzami doznają z czasem ciekawej przemiany.
Doszedłszy do pewnego stopnia rozwoju, wyodrębniają się
z dramatu liturgicznego, a ostatecznem odgałęzieniem religij
nego repertuaru staje się dramat pasterski, o zabarwieniu po
niekąd świeckiem. Pasterze rozprawiają w wyszukanych sło
wach o przeróżnych rzeczach, które odbiegają zupełnie od
Ewangelii, misteryów o Bożem Narodzeniu, a zapowiadają już
artyzm Guariniego, czy Racana. To jednak, gdy się ten już
przekształcony dyalog pasterski zestawi z motywami dawnych
misteryów, stwierdzić będzie można mimo wszystko ciągłość
tradycyi literackiej w misteryum średniowiecznem od XI wieku
aż po XV.
Tak więc dyalog pasterski jużto szlachetnieje i udoskonala
się, jużto zmienia w rubaszne, pełne rozgłośnego śmiechu intermedyum ; oba typy możemy spotkać w naszym teatrze ludo
wym, do typu pierwszego zbliża się widowisko „pastuszków“
czy „Staszków“, do typu drugiego zaś ucieszne dramaty, które
pozostają w ścisłym związku z teatrem staropolskim.
W jasełkach krośnieńskich z r. 1661 ogłoszonych przez
dr. Krćeka i») występują postacie pasterzy Kuba, Dameta, Matys
i in. obok Maryi, Józefa i Aniołów. A tych samych prawie bo
haterów spotykamy w gminnym dramacie polskim wydanym
przez Karola Matyása *2) z Sosnowic pod sławną Kalwaryą ze
brzydowską. Górale w widowisku tern zowią się również Kuba,
Dameta, Matys. Także zaś i teksty oba wykazują dość wiele
pokrewieństw, by pewną wzajemną zależność przypuścić.
W niezbadanym dotąd rękopisie petersburskim z początku
XVIII wieku znajduje się Drama de nativitate Jesu Christi, złożone
’) Dr. Franciszek Krček, Jasełka krośnieńskie. Przegląd powsze
chny. 1899 t. IV. S. 389-418.
2) Karol Matyas, Dramat gminny polski. Wisła I. (1887) s. 20, 62.
— 49 —
Adäm Fischer
z siedmiu aktów i zaczynające się sceną pasterską z satyry
cznie przezwanymi pasterzami Maścibrzuch, Nierobot i Drze
mała 1). Przypuszczam, że tekst ten musi pozostawać w pe-wnym związku z intermedyami ludowemi, jakie znamy z Ra
dłowa ć), gdzie występują podobnie przezwani pasterze, Siwykuba, Maścibrzuch, Furgoł, Cędzimlik, Sufla.
Prof. Windakiewicz8) podał w swem dziele cały szereg
karnawałowych moralitetów, których liczne ślady pozostały
w twórczości ludowej. Szczególnie ulubione sztuki bachiczne,
grywane w t. zw. ostatki ze stałymi typami, jak Łapikufel, Gryzidzban, Moczygęba, Liziczop, Skoczylas, przechowały się w nie
których naszych „betlejkach“, n. p. w powiecie lidzkim guber
nii wileńskiej*
2345).
Występują trzej pasterze, Matys, Moczymorda i Koliban6),
a dyalog ich przypomina zupełnie dawne karnawałowe igraszki.
Resztki tych uciech mięsopustnych przetrwały zresztą u lu
du, jak na to wskazał już prof. Windakiewicz 6). W Krakowskiem i Lubelskiem pojawiają się jak w XVI w. kompanie
chłopców, nazywających się bachusami lub bekusami. W Krakowskiem urządzają tylko krzykliwą maskaradę, w Lubelskiem
zaś ubierają jeszcze Bachusa, dając mu do ręki kwartę na kiju
i sadzając go na beczce, którą ciągną na sankach i zajeżdżają
z nią do bogatszych gospodarzy 7).
A czasami przechowało się nawet intermedyum w całości8),
jak historya chorego chłopa na gardło, -któremu doktor ząb
wyrywa, by go z urojonej słabości wyleczyć. W Grybowie i Ra
domiu jednak zmienia się lekarz w bardziej popularnego cy
rulika.
*) Morozow, Istoria russkago teatra s. 90, por. Windakiewicz,
Teatr ludowy w dawnej Polsce s. 41.
2) Dr. Władysław Semkowicz, Boże Narodzenie w Radłowie. (Po
wiat brzeski). Lud X, s. 157, Franciszek Gawełek, Boże Narodzenie
w Radłowie. Lud XIV s. 136.
3) Windakiewicz, Teatr ludowy s. 145—168.
4) Jerzy Iwanowski, Betlejki w powiecie lidzkim gubernii wileń
skiej. Wisła XV. S. 403—406.
5) W Grybowie przedstawiają intermedyum Pana ze sługą, które
mu na nazwisko również tak częste dawno „Piwolubski“.
6) Windakiewicz Teatr ludowy. S. 167.
’) Kolberg, Lud. V, 263, XVI, 113, Zbiór wiadomości, XIV, 3,
s. 63—7.
s) Windakiewicz. S. 175, Zbiór wiad. X, 179, Wisła VIII, 285.
— 50 —
Polskie widowiska ludowe
Intermedyum z komiczną figurą pielgrzyma 1), który nosi
przy sobie relikwie tak drogocenne jak
pas od Adamowego kożucha,
którym popasywał swojego brzucha,
Oto gałka z laski Kaina,
który zabił swego brata.
A oto czapka Noego,
A oto okulary Abrahama starego etc.,
również musi mieć źródła swe w dawnym repertuarze. Piel
grzym pojawiał się na scenie staropolskiej dość często, a więc
n. p. w Rozmowie podróżnych z Jeruzalem do Emaus Kaspra
Miaskowskiego *
2) czy wreszcie w nieznanem bliżej intermedyum,
o którem czytamy w „Memoryale Kościołów Parochiey Milowskiey y Rayczańskiey“ 3) : „Roku 1713 d. miesiąca sierpnia,
nowe bractwo św. Barbary do kościoła milowskiego introdukowano... przeciwko był theatrum we środku prawie kompaniey, na tym intermedium do materyey służące było, to jest
były persony: Pielgrzym i Angieli dwa“.
Wreszcie kobyłka radłowska 4) kończy się sceną, również
o charakterze podobnym. Występują: ojciec z synem i szlach
cic. Treść obraca się w stereotypowem kole bijatyki i kłótni.
Z powyższych przykładów wynika, że dzisiejsze widowi
ska ludowe pochodzą w prostej linii od dawnego szkolnego
teatru polskiego. Zależność tę trudno niestety dziś jeszcze do
kładniej zaznaczyć, bo brak dotąd wydania kompletnego zaró
wno źródeł jak pozostałych fragmentarycznych resztek.
Na zakończenie wspomnę jeszcze w tym rozdziale o na
szych gregoryankach 5), które pierwej były prawie widowiskiem
dramatycznem i w tej postaci po ostatnie czasy nieraz się
przechowały. Więc np. w Jedlni6) „z odwiecznych czasów stu
denci tutejsi do niedawna zachowywali zwyczaj chodzenia po
gregorkach“. Jeden ubierał się za biskupa, dwaj za księży,
a czwarty za sługę kościelnego. Ubiory mieli klejone z papieru.
') Jerzy Iwanowski, Betlejki. Wisła XV, s. 406.
2) Windakiewicz, Teatr ludowy. S. 67.
3) Roman Zawiliński, Intermedya wiejskie w Polsce na początku
XVIII. wieku. Świat. 1891 s. 561.
4) Fr. Gawełek. Zwyczaje Świąteczne w Radłowie. Lud t. XIII,
s. 135 i n.
6) Jan Karłowicz, Gregoryanki, Lud. II s. 198.
c) Kolberg, Lud, Radomskie I, s. 99.
— 51 —
Adam Fischer
W dzień św. Grzegorza, w marcu obchodzili przy dzwonku
wszystkie domy i w każdym śpiewali :
»Ojcowie, matki
Swoje miłe dziatki
Do szkoły dajcie...
Dajcież nam miód i na obwarzanki,
Sprawimy sobie gregoryanki.. «
Ubranemu za sługę kościelnego dawano do koszyka jaja
i suszone gruszki polne. Drobna dziatwa ze wsi całej biegła za
gregórkami, a wróciwszy do rodziców, napierała się, aby ją
zaprowadzili do szkoły.
Podobnie w pow. przemyskim *) chłopcy przebrani za bi
skupa, księdza i Grzegorza chodzą po domach od nowego roku
do 12. marca i zbierają do kosza chleb, jaja itp., oraz śpie
wają.
»Gre gre gregoły,
Dejcie chłopca do szkoły...«
Potem przemawia biskup: „A a sobie żaczek, wyłazem
na krzaczek...“, po nim ksiądz wychwala cnotę, wreszcie Grze
gorz opowiada, jak „pun profesor napisał na tablicy abecadło :
a, ą, b, c, d, k i ko“ ; poczem śpiewają razem o Najśw. Pan
nie, biskup mówi o śniadaniu, a Grzegorz kończy tak :
»Szanowne państwo.
Powiadam wam racyjo :
Mum na brzuchu wielgo turbacyjo ;
Powiedziałbym jeszcze,
Ale mi się jeść chce«.
W innych stronach Polski*
2) zwyczaj ten jużto zaginął jużto
ogranicza się do zwykłego śpiewania, kiedyś musiało to być
intermedyum dłuższe i wcale ucieszne. Boć w onych minionych
czasach mile widziano zawsze śmiech wesoły, choćby czasem
rubaszny i wszelki żart krotochwilny, choćby nieraz zbyt swo
bodny a nawet i sprośny. Śmiech miał być jakimś ogólnym
środkiem na wszelki ból i całe złe tego świata, miał nawet
występki smagać i „czyścić obyczaje". Nieznany był jeszcze
') Zbiór wiadom. do antrop. kraj. XIII s. 64.
2) Konopka, Pieśni ludu krakowskiego s. 141, Pauli, Pieśni ludu
polskiego s. 26. Kolberg, Mazowsze 1.1, s. 127. Bieleś, Zwyczaj chodzenia
„po Grzegorzu“ w Jordanowie i okolicy. Lud X s. 93, Kucz M., Grego
ryanki. Wisła XIV, s. 73. Gustawicz Br. Gregoryanki. Lud. VII. s. 324.
— 52 —
Polskie widowiska ludowe
modernistyczny dostojny pesymizm, a hasłem była Rabelaisowska zasada: „Śmiejmy się, bo śmiech to najistotniejsza właści
wość ludzka“.
III.
Pobożne misterya o Męce Pańskiej.
Już bardzo wcześnie pojawia się w Kościele katolickim
dążenie, aby najbardziej zasadnicze prawdy i tajemnice wiary
chrześcijańskiej unaocznić nieuczonemu pospólstwu możliwie
plastycznie. Powstaje pantomina jako część kościelnego nabo
żeństwa i w związku z tern wytwarza się około X wieku, w święto
wielkanocne, obrzęd liturgiczny, polegający na ustawieniu krzyża
w Wielki Piątek przed ołtarzem i symbolicznem pochowaniu
w grobie. Pantomina zaś przekształca się w mLteryum wielka
nocne z chwilą, gdy złączono z nią śpiew celebrujących ducho
wnych, utworzony na podstawie słów ewangelii o przybyciu
3 Maryi do grobu Chrystusowego. W wieku XIII dramat ten prze
kształca się pod wpływem kultu Maryi ; misteryum o Zmart
wychwstaniu poprzedzają żale Matki Bożej u stóp Krzyża, około
tej skargi grupuje się cała historya męki Chrystusowej i miste
ryum wielkanocne przemienia się na misteryum pasyjne.
Widowiska pasyjne rozszerzyły się wnet po całej Europie
i budziły niezwykłe zajęcie, robiąc na patrzących silne wrażenie.
Widok Zbawiciela uginającego się pod ciężarem krzyża,
wywoływał okrzyki boleści i zgrozy, zarówno jak widok Boga
rodzicy, opłakującej śmierć Najdroższego Syna, pobudzał do
serdecznego żalu i rzewnych łez.
Zachwycony scenicznem przedstawieniem widz przenosił
się myślą na wschód, gdzie przed kilkunastu wiekami odgrywał
się w rzeczywistości krwawy dramat odkupienia. A gdy Zbawi
ciel, po przedstawionych cierpieniach i męce na górze Gol
goty, zawisł wreszcie na krzyżu, prawdziwa rozpacz ogarniała
wszystkich, rozjaśniały się zaś czoła dopiero wtedy, gdy Chry
stus, zmartwychwstawszy, ukazywał się ze zwycięską chorągwią
jako pogromca szatana.
Kościół przyczyniał się zrazu do uświetniania tych wido
wisk, oceniając ich doniosły moralny wpływ na widzów. Przy
jął je też z całym repertuarem ówczesnym i polski teatr szkolny.
Do historyi misteryum pasyjnego w Polsce mamy bardzo
szczupłe wiadomości. Misterya znano z pewnością już w wieku
- 53 -
Adam Fischer
XVI, skoro wspomina o nich Rej w jednej ze swych fraszek.
Różnorodnie przedstawia się charakter tych widowisk w Pol
sce. Najczęstsze były dewocye postne o charakterze ściśle asce
tycznym i officya wielkotygodniowe. Właściwe misterya wielka
nocne były znacznie rzadsze u nas. Prof. Windakiewicz l) w swem
studyum o teatrze ludowym zdołał zaledwie cztery wymienić.
Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa przyczyna tego leży
w ogólnem ubóstwie właściwej twórczości dramatycznej ludo
wej polskiej, w braku umiłowania tej sztuki.
Na podstawie przeróżnych świadectw pośrednich i bezpo
średnio zachowanych materyałów można przypuszczać istnienie
widowisk pasyjnych w Polsce już w wieku XIV, o ile będziemy
polegać na wzmiance mistrza Mikołaja w jego łacińskim poe
macie. Ogólny rzut oka na cały zachowany dotąd materyał po
zwala sądzić, że w XVI w. znano już prawdopodobnie sześć
scen odrębnych z misteryum pasyjnego i rezurekcyjnego, mia
nowicie procesyi kwietnej, lamentów Maryi, scenę z Judaszem,
w otchłani, rezurekcyjną i zjawienia się w Emaus.
Widowiska te rozpowszechniły się do tego stopnia, że
grano je nietylko po miastach, ale i po wsiach. Różna była
ićh objętość, były niektóre krótkie, jednodniowe, bywały też
i długie, cykliczne, kilkudniowe. Sławny był np. dyalog domi
nikański rzekomo około r. 1533 *
2), którego przedstawienie
trwało cztery dni — poczynało się w Niedzielę Kwietną prolo
giem, przedstawiającym wjazd do Jeruzalem Chrystusa, a koń
czyło się pogrzebem Zbawiciela. Sto ośm scen składało się na
całość, a w przedstawieniu brała udział ogromna ilość osób.
Nieraz jednak i po wsiach klecono szopę, a żaki szkolne da
wały uroczyste przedstawienia. Przyjmowano ich bardzo chę
tnie, ludność zaś wiejska dopomagała nawet często w tych arcypobożnych imprezach.
Z czasem pierwotny charakter onych pobożnych misteryów począł się zniekształcać przez zbytnią wybujałość pier
wiastków komicznych, nieraz dość grubych i rubasznych. Nie
dziw więc, że już w r. 1603 zakazał odgrywania misteryów bi
skup Maciejowski, a wreszcie zapadła uchwała Kongregacyi
rzymskiej w r. 1685, zabraniająca przedstawiań dyalogów i mi
steryów po kościołach. Pozbawione opieki Kościoła poczęły
*) Teatr ludowy. S. 74 i nast.
2) Windakiewicz, Teatr ludowy s. 105.
— 54 —
Polskie widowiska ludowe
widowiska zwolna upadać, cios jednakże ostateczny zadały im
Gorzkie Żale, które dla uczuć nabożnych zupełnie wystarczały.
Lud zadowalał się odtąd grobem i strażą przy nim, oraz śpie
wami, wyrzekł się natomiast akcyi, mimiki, dekoracyi.
Z początkiem XVIII wieku misterya zupełnie zniknęły, na
wet pamięć o nich zatarła się. Tradycya ludowa przechowała
z całego dawnego repertuaru bardzo niewiele śladów. Jako da
leki ślad pierwotnej sceny z Judaszem można uważać zwyczaj
włóczenia bałwana Judaszowego po ulicach w Wielki Czwartek,
znany powszechnie po wsiach naszego Powiśla, a zwłaszcza
w dawnej Sandomierszczyźnie Ł). W Warszawskiem *
2) robiono
w Wielki Piątek bałwana na podobieństwo człowieka, przybie
rano go w stare łachmany, kładziono mu w zanadrze worek
z 30 kawałkami szkła, jakoby tyluż srebrnikami, a powtarzając
imię Judasz! Judasz! wodzono po ulicach miasta czy wioski
wśród bicia i obelg, poczem palono na stosie albo też topiono,
W Brzezinach np. robią Judasza, małego jak dziecko, w ko
szulkę go ubierają i trzymają w kościele przez Wielką Środę
i Wielki Czwartek. Podczas nabożeństwa siadają z tym Juda
szem na ławce, w Wielki Piątek przywożą go na taczkach do
kościoła i umieszczają pod chórem, a po jutrzni obwożą trzy
razy za wielkim ołtarzem, wreszcie zawieszają na drzewie cmentarnem, albo, wracając do domu, wrzucają żydom do sieni3).
Zabawa ta znana już była za Stanisława Augusta — wspomina
o tern Zabłocki: „o Judaszu w miechu, co go żaki z kościoła
pędzą w Wielki Czwartek“ 4). Cały ten obrzęd przypomina nie
jednokrotnie odbywający się mniej więcej w tym samym czasie
prastary zwyczaj topienia Marzanny: w wielu wypadkach musiało zajść pewne wzajemne oddziałanie.
Tak też refleksem dawnej sceny złożenia do grobu jest zwy
czaj stawiania rzeczywistej straży przy grobach, przechowany
do dziś w niektórych okolicach5). „Rycerze“ występują tam
w strojach stylowych, pancerzach i hełmach, z grzebieniami
*) Windakiewicz, Teatr ludowy. S. 111.
2) K. Wł. Wójcicki, Wielkanoc, Tygodnik illustr. I s. 246. Tenże.
Judasz, Tygodnik illustr. 1864 t. IX, s. 59.
3) Zbiór wiad. do antr. kraj. X, 3, 68.
ł) Sarmatyzm II, 1.
5) K. Hoffmann, Rycerze przy grobie Chrystusa. Wisła XI, s. 224,
Wł. Flaczyński, Rycerze przy grobie Chrystusa. Wisła. XI s. 416.
- 55 -
Adam Fischer
z piór, uzbrojeni w halabardy. Jest ich 12-tu. Dowódca wyró
żnia się purpurowym płaszczem, złotym hełmem z długim
czarnym pióropuszem, oraz szerokim mieczem. Prócz strzeżenia
grobu asystuje straż w komplecie przy mszy w pierwszy i drugi
dzień Wielkiej Nocy, oraz po dwóch z dowódcą na czele prze
prowadzają księdza do kazalnicy i z powrotem. Cała ceremo
nia jest niezawodnie pozostałością po grze rezurekcyjnej. Da
wne te pierwiastki przebijają się jeszcze wyraźniej w zwyczaju
przedwielkanocnym w Krakowskiem, gdzie w przedostatni ty
dzień Wielkiego Postu chodzą po domach chłopcy, nieraz na
wet z odległych wsi, przybrani na głowie we wstęgi różnoko
lorowego papieru, z takiemiż szarfami i pasami, i wstępując
w dom śpiewają lub deklamują rozmaite piosenki czy wiersze,
które są wyraźnie refleksem dawnych żakowskich oracyi. Lud
sam nazywa ich żaczkami i utrzymuje, że to tradycye po ża
kach krakowskich.
Oracye żaków wogóle przetrwały znacznie dłużej od dyalogów. Czytamy o nich jeszcze u ks. Kitowicza:
„W Kwietnią Niedzielę po nabożeństwie, młodzież szkolna,
uszykowawszy się we dwa rzędy w kościele, miała oracyę wier
szem, następnie prawili perory o śledziu, o poście, biedzie szkol
nej, kołaczach i plackach poświęconych. Po nich wysuwały się
chłopaki dorosłe miejskie, lub ze wsi przybyłe ; poprzebierali
się za pastuchów, pielgrzymów, huzarów, olejkarzy : jedni strój
mieli ozdobiony pętlicami, z papieru złotego wysokie kołpaki,
za oręż młotek na długim osadzony kiju ; inni wąsy przyprawne i brody z konopi, infuły z papieru, obuchy i szable dre
wniane. Oni także zdobywali się na różne oracye, lecz gdy ta
kowe wiersze i mowy, przez lichych częstych poetów i orato
rów napisane, śmiech tylko wzniecały, zabronił ich wizytator
misyonarzy, ks. Śliwicki. Potem tylko po domach prywatnych
bywały oracye chłopców, którzy co trzeci wyraz uderzali młot
kiem o podłogę, włóczyli się i po domach warszawskich po
kilkunastu razem“ 1).
Istniał też gdzieniegdzie w Polsce zwyczaj odbywania procesyi. Na czele pochodu kroczył żak, przebrany za Chrystusa,
w koronie cierniowej, z łańcuchami i dźwigał wielki krzyż, Cy-
9 Kolberg, Mazowsze. I s. 130.
— 56 —
Polskie widowiska ludowe
reneusz dopomagał mu, a kołnierze judzcy płazowali szablami
Zbawiciela, wołając: „Postępuj Jezu!“ 1).
W Kaliskiem *2) znajdujemy ślady dawnych dewocyi w pie
śniach wielkopostnych, jak np. Rozmowa Matki Boskiej pod
krzyżem, lub śpiewy wielkotygodniowe w Radomskiem 3). Takiem też echem wypada nazwać opis obrzędu zwanego „Po
grzebem pana Jezusa“ z Miechowa45
). Równie starożytną pieśń
śpiewają przy wiosennym obchodzie „kogutka“ w drugie święto
Wielkiej Nocy B).
Tyle można zanotować śladów dawnych widowisk, jakie
towarzyszyły radosnej dla świata chrześcijańskiego rocznicy
Pańskiego Zmartwychwstania. Niektóre z nich przechowują się
jeszcze dziś po wsiach, większa jednak część żyje tylko we
wspomnieniach : opowiadają o nich dawne raptularze i pyłem
oprószone kroniki.
IV.
„Zmiatanie łotra“ w czasie Wniebowstąpienia i Zielonych
Świątek. Procesye Bożego Ciała.
Widzieliśmy już w poprzednich rozdziałach, że średnio
wieczne widowiska teatralne rozwijały się przeważnie na religijnem podłożu. W tern tkwi zarazem tajemnica ich powodze
nia. Osnute na tle kościelnej tradycyi, cieszyły się ogólnem
zrozumieniem i co za tern idzie — powszechnem uznaniem,
A lud mógł przechować tern łatwiej w swej pamięci te wido
wiska, które bardziej popularnego dotyczyły tematu, dlatego
też przetrwały w większej liczbie opracowania motywów biblij
nych, aniżeli Żywotów Świętych.
Widowiska nawiązywano oczywiście zawsze do świąt, a za
leżoie od stopnia „uroczystości“ świątecznego dnia, rozmaita
była ilość i wystawa onych przedstawień.
W okresie powielkanocnym przedewszystkiem Wniebowstą
pienie dawało sposobność do okolicznościowych misteryów. Li
’) K. Wójcicki, Wielkanoc. Tygodnik illustr. t V, s. 171. Kolberg,
Lud. IX s. 131. Kolberg, Mazowsze, t. I s. 135.
2) Kolberg, Lud. XXIII s. 76.
3) Kolberg, Lud. XX s. 97.
4) Oazeta Świąteczna 1894, nr. 692.
5) Kolberg, Mazowsze, t. 1 s. 143.
- 57 —
Adam Fischer
teratura. zagraniczna posiada też cały szereg podobnych utwo
rów od XV. wieku począwszy i tak, we Francyi znachodzimy
je od r. 1416, we Włoszech od r. 1439, później także i w Niem
czech. W Polsce święto to nie wywołało, zdaje się, żadnych
dramatycznych opracowań, dotąd przynajmniej nie udało się
ich istnienia wykazać, mimo że znajdowały się pewne rodzime
pierwiastki w postaci ciekawych zabaw ludowych, t. zw. „zmia
tania łotra“, które mogły być zawiązkiem teatralnych widowisk.
Tern bardziej, że w tych właśnie ludowych igraszkach mamy tak
znaczną dozę pierwiastku dramatycznego, że nieraz chciałoby
się mimowoli dopatrywać w onym zwyczaju resztek dawnych
zaginionych widowisk. Wobec braku jednak jakichś bliższych
pozytywnych szczegółów, trudno kwestyę stanowczo rozstrzy
gnąć.
Tradycya polska stosunkowo dość dawno o tej zabawie
ludowej wspomina. Już Sarnicki w swych rocznikach nadmie
nia, iż w r. 1402 na uroczystości Wniebowstąpienia, w farze po
znańskiej, chłopacy podnosili w górę figurę Zbawiciela, a ze
szczytu świątyni strącali dyabła w postaci smoka. Opowiada
też o tym zwyczaju Rej w Postylli, że za jego czasów uważano
sobie za religijną zasługę, „jeśli w dzień Wniebowstąpienia kto
Jezusa lipowego powrozem, jako złodzieja do nieba wciągnął,
a dyabła z góry zrzucił, a potem z nim po ulicach biegał“.
Trzeci przykład włóczenia bałwana, wyobrażającego dyabła, po
rynku krakowskim, podaje nam Skarga w r. 1592 w „Upomi
naniu do ewangelików“.
Ta ludowa uciecha przechowała się w wielu okolicach po
dziś dzień; przypomina n. p. Kolberg1), że lud mazowiecki,
zwykle po nabożeństwie, zwłaszcza chłopcy i parobczaki,
„dyabła ze słomy, obszytego w chusty, włócząc po ulicy,
nawoływali, a kijmi go tłukli i w rzece potem topili“. Może
dlatego, dodaje dowcipnie Kolberg, aby nie wstąpił w babę,
według znanej powiastki: „W piwo kwas, robak w mięso,
a w babę dyabeł“.
Gołębiowski opisał podobny zwyczaj z okolicy Siedlec,
praktykowany w drugi dzień Zielonych Świąt. Gromada chło
pców pędzi wołu, na którym przywiązany bałwan, wypchany
słomą, w siermiędze, czapce i butach.
‘) Mazowsze t. I, s. 158, Kolberg, Lud V, s. 273, XV, s. 11.
— 58 —
Polskie widowiska ludowe
O ile Wniebowstąpienie nie przyniosło żadnego realnego
„zysku" polskiemu repertuarowi teatralnemu, o tyle święto Bo
żego Ciała zdołało wywołać szereg opracowań, z których trzy
teksty znajdują się w znanym kodeksie Bibl. Krasińskich, opi
sanym wyczerpująco przez prof. Windakiewicza x). U ludu jednak
misterya te nie przyjęły się zupełnie; wystarczyły im uroczyste
przepyszne procesye, które należy na tern miejscu, choć ogól
nikowo, omówić, ponieważ zawierają w sobie liczne pierwiastki
dramatyczne, a zagranicą, w wielu wypadkach, wpłynęły nawet
na rozwój misteryów.
„Boże Ciało“ ustanowiono w r. 1264, a że święcenie jego
przypadłe w najpiękniejszej porze roku, więc nadarzała się tu
dla kościoła doskonała sposobność oddziałania na szerokie
masy, przez wyposażenie uroczystości w całą świetność i prze
pych. Jednocześnie mógł lud urządzać podczas samej procesyi
wspaniałe pochody w kostyumach i z posągami, obwożonymi
na kosztownych rydwanach, powszechnie ulubionych, bo sięga
jących niejednokrotnie jeszcze pogańskich tradycyi.
Podobnie jak w widowiskach zapustnych, tak i w procesyi
Bożego Ciała zrazu jadą na wozach ukostyumowane grupy,
jako pewnego rodzaju żywe obrazy, alegorye z odpowiednimi
napisami, mające wyobrażać różne historye biblijne. Z biegiem
czasu grupy te zatrzymują się, przedstawiając w krótko
ści zaznaczone sceny. Później, na głównych miejscach, któremi
procesya przechodziła, ustawiano nawet specyalne rusztowanie
i odtwarzano na nich religijne widowiska, przez to ukształto
wały się ostatecznie widowiska teatralne Bożego Ciała, które
odtąd, podobnie jak misterya pasyjne, wyodrębniają się od ca
łego procesyjnego nabożeństwa. Przeróżne cechy brały udział
w tych uroczystościach, a każdy cech występował ze swym specyalnym repertuarem, więc jedni popisywali się „Adamem i Ewą“,
inni „Kainem i Ablem“ i t. d. Ze średniowiecznych widowisk
tego rodzaju najbardziej charakterystyczne są t. zw. „Zerbster
Processionen“ z r. 1507 i „Künzelsauer Frohnleichnamsspiele“
z r. 1479. Na podstawie obu tych tekstów możemy naocznie
stwierdzić rozwój powyższych przedstawień. Zrazu były to bo
wiem zwykłe tylko objaśnienia żywych obrazów, później —już
wyraźniejsze „dramaciki“, odprawiane na kilku stacyach, przy
’) Teatr ludowy, s. 114.
— 59 —
Adam Fischer
których zatrzymywała się procesya, a wreszcie z czasem — wy
odrębnione, samoistne widowisko sceniczne.
I w Polsce również urządzano wspaniałe procesye. Du
chowieństwo, zwłaszcza Jezuici, z wielką występowali paradą.
Na ołtarzu ustawiano nieraz grupy młodzieńców, poprzebiera
nych za aniołów, a w procesyi brały udział wszystkie stany,
urzędy i cechy, z żakami w komeżkach i dziećmi przystrojonemi za aniołków. Odgrywano też przy tej sposobności misterya, które zawierały przeważnie alegorye ze Starego Testa
mentu, historye Patryarchów i Proroków.
O ile jednak uroczystość urządzania procesyi przechowała
się w ogólnych rysach po dzień dzisiejszy, o tyle widowiska zagi
nęły bez śladu. Już XVIII wiek prawdopodobnie nic o nich nie
wiedział. Kitowicz opisuje Boże Ciało jedynie w tych słowach:
„W Warszawie, za Augusta 111., konfraternie kupieckie z ce
chami, to w niemieckim, to w polskim stroju, jaki oddziałowi
któremu był właściwy, asystowały tej uroczystości. Dowódcy
pierwszych mieli szpontony, szarfy, kapelusze, piórami strusiem!
obłożone, polscy — buławy i kołpaki sobole. Każda kompania
dawała ognia, za każdym razem salutowano chorągwiami. Ce
lowali Niemcy zręcznem wywijaniem proporcami, Polacy — regularnem strzelaniem“.
W miejsce dawnego podniosłego nastroju — rozmodlo
nych gorąco tłumów, wciska się tu już pewien bezduszny chłód
wojskowej „Kirchparady“. Prastary „sentyment“ ostał się do
dziś dnia jedynie po wsiach, gdzie obrzędy uroczyste Bożego
Ciała, pełne prostoty a pobożnego namaszczenia, przemawiają
rzewnie do duszy każdego, kto im może towarzyszyć. Spraco
wane dłonie włościan niosą chorągwie, przystrojone, dziewoje
— kościelne ołtarze, dziatwa wioskowa sypie polne kwiaty pod
stopy kapłana, postępującego pod skromnym baldachimem,
a pieśń święta kłóci się ze śpiewem skowronka — zda się,
jakby w tę uroczystą chwilę cała przyroda składała hołd swemu
Stwórcy Przedwiecznemu...
V.
Misteryum rajskie.
W dzień Bożego Ciała przedstawiano niejednokrotnie utwór,
który, ze względu na wielkie rozpowszechnienie, wymaga od
— 60 —
Polskie widowiska ludowe
dzielnego omówienia, tern bardziej, że nie był on specyalnie
przywiązany do jakiegokolwiek święta, lecz grywano go w okre
sie od Narodzenia Pańskiego do Bożego Ciała, zwykle w po
łączeniu z cyklem innych podobnych widowisk. Utworem tym
było dramatyczne opracowanie dziejów upadku pierwszych ro
dziców Adama i Ewy, zwane w Niemczech: „Paradiesspiel“.
Wprowadzenie tego motywu do całokształtu dramatycznych
opracowań średniowiecznych można zrozumieć dość łatwo,
gdy sobie uprzytomnimy, że wszystkie średniowieczne misterya
są właściwie niejako pojedyńczymi aktami wielkiego wszechludzkiego dramatu, w którym strącenie aniołów jest prologiem,
upadek pierwszych rodziców zawiązaniem intrygi, a zjawienie
się Odkupiciela — punktem kulminacyjnym tej akcyi.
Tak zaś ściśle spojony utwór z całym repertuarem śre
dniowiecznych widowisk, mógł być dowolnie grany nie tylko
na czele widowisk Bożego Narodzenia, ale zarówno pasyjnych,
jak wielkanocnych, czy też Bożego Ciała.
Dramat ten powstaje w XII. wieku, na wzorach łacińskich
oparty, niebawem rozwija się jednak również i w językach na
rodowych. Tak mamy n. p. napisany po francusku przez Normandczyka w Anglii, utwór, przeznaczony do recytacyi, a opa
trzony w obszerne wskazówki łacińskie co do sceny i akto
rów. Scena jest podzielona na raj, ziemię i piekło, w którem
ciągle się dymi i uwijają się dyabły z wrzaskiem. Akcya po
stępuje dość wiernie śladem biblii, mimo to znacznie jest roz
szerzona. Adam statecznie odpiera wszelkie pokusy; dyabeł od
chodzi smutny, nic nie zdziaławszy i dopiero po naradzie z in
nymi zwycięża... przez Ewę. Następują żale Adama i wygnanie
z raju — poczem związanych Adama i Ewę odprowadzają dyabli do piekła1).
Widowisko doznało oczywiście z czasem przekształceń
i rozszerzyło się w całej Europie. W Polsce również je odgry
wano *2). We wspomnianym już wyżej rękopisie Biblioteki Kra
sińskich, zachowały się fragmenty takiego dawnego misteryum
o Adamie, p. n. : „De passione ob amorem exilii parentum Jesu
Christi.“. Tekst omawia upadek Adama i wypędzenie jego
z raju. Wąż (serpens) kusi Adama do grzechu. Po skosztowa
') Klimke C., Paradiesspiel u s. Grundlagen. Bresl. 1902.
2) Windakiewicz, Teatr ludowy, s. 46.
— 61
Adam Fischer
niu owocu słyszy Adam straszny wyrok Boga — wypędzony,
chciałby do raju wrócić, ale broni mu doń przystępu Cherubin
i dopiero Amor divinus (Miłość boska) lituje się nad jego roz
paczą i obiecuje zesłać Odkupiciela. Głośna więc w obcych misteryach: „litigatio sororum“ (t. j. spór sióstr alegorycznych,
wyobrażających miłosierdzie, pokój, sprawiedliwość i prawdę),
dotycząca losów biednego grzesznika, przechowała się już tylko
w drobnych resztkach. Zjawia się natomiast nowy obraz, a mia
nowicie bunt siedmiu grzechów głównych przeciw miłosierdziu
Bożemu.
Podobnej treści musiało być misteryum Wojciecha Sztychowskiego, dotąd znane jedynie z tytułu : „Śmiertelny upadek
natury ludzkiej przez zerwanie jabłka“, wystawione w farze tar
nowskiej, w r. 1709.
„Widowisko rajskie“ musiało wywierać na lud wielkie
wrażenie, bo przechowało się w jego tradycyi do chwili dzisiej
szej, oczywiście nie w swej formie pierwotnej, ale odpowiednio
zmienione i przekształcone. Wiele scen wypadło, wiele innych
dodano, wtrącono też liczne pieśni pobożne.
Pisma etnograficzne podają bardzo podobne do siebie
teksty z różnych stron Europy, których analogia okazuje się
zupełnie zrozumiała wobec tego faktu, że wyrosły one ze wspól
nego pnia — średniowieczno-łacińskiego, i ulegały następnie
przemianom w podobnych zupełnie warunkach. Szczególnie
w wielkiej ilości przechowywały się owe teksty w austryackich
okolicach alpejskich, zanotowano też niektóre teksty polskie 1).
Najbardziej charakterystycznym można nazwać dyalog, wysta
wiony w Tomaszowie lubelskim, podczas świąt Bożego Naro
dzenia *i2).
Na scenie stoi zwyczajna choinka z jabłkiem, mająca przed
stawiać drzewo wiadomości dobrego i złego. Występuje naj
pierw Adam i Ewa, potem dyabeł. Dyabeł kusi Ewę, by zjadła
jabłko, ta ulega namowom, daje je też Adamowi. Nagle z prze
“) Sz. Oonet, Widowiska w czasie świąt Bożego Narodzenia (Su
cha), Lud X, s. 27 i n. A. Saloni, Lud Łańcucki, Mater, antrop. archeol.
i etnogr. t. VI, s. 200 i n. Kolberg—Udziela, Tarnów—Rzeszów, Mater,
antrop., t. X, s. 146.
2) K. Zaleski, Zabytek widowisk średniowiecznych, Wisła X,
s. 711 i n.
— 62 —
Polskie widowiska ludowe
rażeniem dostrzegają Adam i Ewa, że opadają im szaty. Wcho
dzi anioł i wypędza ich z raju, a chór śpiewa :
»Fora, Adamie, fora —
Z tak rozkosznego dwora!
Dla jabłka skruszonego,
Przez węża podanego,
Pustą krainę orał
»Niestety!« — z płaczem wołał«.
VI.
Misteryum o Abrahamie.
Misteryum Bożego Narodzenia, zawierające w sobie wiele
pierwiastków świeckich, jak pochód królów,mord dzieciątek i i.,
tak się rozrasta i rozwija, że ujmuje niebawem w dramaty
cznej formie prawie całe dzieje Starego Testamentu. Powstają
też utwory, obliczone na kilkudniowe przedstawienia, — o upad
ku pierwszych rodziców, Kainowem bratobójstwie, wystąpieniu
proroków itp.
Z początku łączą się wszystkie te sceny w jedną organi
czną całość, z czasem jednakowoż występują z niej pojedyncze
motywy i fragmenty, stając się tłem nowych niemalże rodzajów
widowisk. Tak wyodrębniło się też misteryum o Abrahamie,
a z początkowych, drobnych zarysów, wykształcił się wspa
niały dramat — i to w okresie reformacyi, która, w przeciwień
stwie do dotychczasowych średniowiecznych tradycyi, zwróciła
się do motywów Starego Testamentu. Nowy utwór cieszył się
wielkiem powodzeniem w XVI wieku, zarówno we Francyi, jak
w Niemczech i Włoszech. Nie pozostała też obcą ta sztuka
i polskiemu repertuarowi, na co piękne dowody zebrał prof.
Windakiewicz, za którym poniższe szczegóły podajemy.
Oto w rękopisie horodeckim z XVI wieku, znaleziono
trzyaktowe opracowanie historyi Abrahamowej, która była bez
wątpienia odtwarzaną, lub, w każdym razie, obliczoną na wy
stawienie, skoro zawiera w przedmowie prośbę o „pilne słu
chanie“. A oto jakie obrazy rozsnuwała sztuka ta przed oczy
ma pilnie słuchających.
Abraham udziela napomnień Izaakowi, który, z całem pod
daniem się przyjmuje uwagi. Tymczasem we śnie objawia pro
rokowi Bóg swą wolę, i domaga się ofiary z dziecka. Naza
— 63 —
Adam Fischer
jutrz też wyprawia się ojciec z synem, by wypełnić wolę Bożą.
Następuje bardzo piękna, pisana jędrną polszczyzną Kochanow
skiego, scena pożegnania syna z matką :
»Pani matko ucieszona, drogie me kochanie,
Już idę w drogę z ojcem. Niechże tu zostanie
Pamięć moja przy Tobie. Jedno narzekania
Nie czyń żadnego przez mie, wszak przez mieszkanie
Wrócę się z panem ojcem — na pociechę twoję;
Radzę w tym, proszę przyjąć słuszną prośbę moję« Ł).
Rozpoczyna się ofiara na górze, przerwana zjawieniem się
Anioła.
Widowisko to, przeznaczone na uroczystość Bożego Ciała,
nie było z pewnością faktem odosobnionym, czego dowodem,
że w jednym z rękopisów petersburskich znajdujemy również
przechowane misteryum ludowe (bliżej nieznane I) w 5 spra
wach, p. n. : Abraham i Sara.
Podobnie jak wiele innych literackich motywów — i dra
mat Izaaka zbłądził z czasem pod strzechy i przekształcił się
zewnętrznie, zachowując jednakowoż swą zasadniczą osnowę
tak, — że bez trudności da się pierwotne jego źródło wykryć.
W istocie stwierdzić można, że przeskok rozwojowy od dra
matu XVI wieku do dzisiejszych widowisk ludowych — stosun
kowo niewielki.
W Tomaszowie lubelskim spotykamy nasze sacrificium *
2) —
w dyalogowych scenach, wystawianych corocznie przez tamtej
szą młodzież mieszczańską, w czasie świąt Bożego Narodzenia.
Z dawnego dramatu zachował się tylko fragment, urywek zale
dwie z trzeciego aktu, przedstawiający samą scenę ofiarowania.
W utworze całym wiele pierwotnej naiwności, ale przez to też
i — nastrojowej siły sentymentu i pewnego fatalistycznego za
modlenia, właściwego starym misteryom. Oświadcza Anioł
Abrahamowi .
»Nie wymawiaj się Abrahamie,
Wola Boga taka,
Abyś z szczerą wolą
Ściął i na drewkach spalił —
’) Windakiewicz, Teatr ludowy, s. 119.
2) Wisła X, s. 714.
— 64
Polskie widowiska ludowe
Aby się jego ciało
Panu Bogu za ofiarę stało«.
Izaak pociesza w rozpaczy Abrahama i z calem bohater
stwem pragnie się poświęcić. Abraham podnosi już miecz, —
gotów wypełnić boskie rozkazy, gdy wtem wstrzymuje go Anioł
»Stój, proszę, Abrahamie,
Zahamuj swe ręcel
Bóg widzi ofiarę
Na wysokim niebie —
Przyjął jak najniższą
Ofiarę od ciebie ;
Już ci oczy, ręce, rozwiązuje,
Abyście Bożą wolę głosili, —
Ojciec z synem na wieki się cieszyli«.
Zasadniczo — tekst mało różni się od dawnych wersyi,
atoli zewnętrzna inscenizacya doznała już pewnych zmian, do
rzuciła liczne wtręty, które, z biegiem czasu, rosną i w dają
pierwotną prostolinijną budowę. Tak np. w Tomaszowie — dla
urozmaicenia widowiska — wpleciono niepożądane humorysty
czne wkładki, a wynikiem ich była transformacya poważnej bi
blijnej postaci Abrahama na zwykłego, komicznego „chałaciarza“, który, po spełnieniu ofiary Izaaka, śpiewa kuplety z „Po
dróży po Warszawie“, tańczy „majufes“ itd.
Bardziej kompletny i jednolity w swym ogólnym nastroju
poważnym był dyalog grywany przed pół wiekiem przez mie
szczan przeworskich x). Tekst przeworski i lubelski zupełnie się
zresztą zgadzają, i mają z pewnością jedno źródło — staropol
skie misteryum.
Wogóle zaś sacrificium Abrahamowe przetrwało w dzisiej
szych widowiskach ludowych w bardzo wyjątkowych wypad
kach — i właściwie zanikło prawie zupełnie, jak wiele innych
świadectw dawnej ludowej twórczości i zwyczajów.
VII.
„Doroty“.
W dramatycznych utworach ludowych, w których możemy
wskazać "dawne źródła łacińskie, spotykamy też przykład innych
>) Aleks. Saloni, Lud łańcucki. Materyały antropol. t VI, s. 203.
— 65 —
Adam Fischer
wpływów, a mianowicie czeskich. Piśmiennictwo czeskie od
działało w bardzo znacznym stopniu na literaturę staropolską,
a w twórczości ludowej dadzą się zauważyć dość liczne nawet
ślady bliskiego pokrewieństwa. Jednym z takich objawów wza
jemnego oddziaływania, mogą być ludowe widowiska — zwane
„chodzeniem z Dorotą“. Warto się przyjrzeć bliżej temu obrzę
dowi, który na polskich ziemiach jest dość powszechny.
Widowisko przedstawia historyę męczeństwa św. Doroty
w czasach Dyoklecyana, osnutą na tle tradycyi Baroniusza
i Bollandusa. Męczennica pochodziła z Cezarei kappadockiej,
a miała odznaczać się niezwykłą pięknością i pobożnością
i kiedy wzbraniała się złożyć ofiary pogańskim bogom, powie
dziono ją na tortury, a wreszcie ścięto. W czasie prowadzenia
św. Doroty na plac kaźni, sekretarz rządcy, Teofil, zaciekły
prześladowca chrześcijan, szydząc, prosił ją o kwiaty i owoce
z niebieskich ogrodów. Święta przyrzekła. I już na miejscu ścię
cia zwróciła się do kata o chwilę modlitwy. A zaledwie ją skoń
czyła, ujrzała nagle obok siebie cudne pacholę z koszykiem,
w którym leżały trzy piękne jabłka i trzy przepyszne róże. Do
rota odesłała je Teofilowi, a ponieważ było to w czasie śnie
żnej zimy, ten, widząc w owym fakcie wyraźny dowód boskiego
cudu, nawrócił się i poniósł również śmierć męczeńską.
Cudowny żywot św. Doroty cieszył się w średniowieczu
wielką popularnością, szczególnie, odkąd legenda ta znalazła
się także w znanym zbiorze Jakóba a Voragine p. n. : Legenda
aurea (Złota legenda). Odtąd też wzrasta kult świętej — w dzień
jej imienia, 6. lutego, zaczęto poświęcać róże i jabłka, i oto
z tych drobnych zaczątków obrzędowych wytwarza się nieba
wem cały dramat.
Szczególną czcią otoczono bohaterską męczennicę w Cze
chach, osnuwając na tle jej żywota wcale bogatą literaturę. Już
w starym czeskim Passionalu. wydanym w Pradze r. 1495.,
znajdujemy opracowanie p. n, : O svate Dorotě.
Inne opracowania ogłosił Patera '), a prof. Brückner*2)
odnalazł też polski tekst legendy o św. Dorocie spisany około
r. 1420.
0 Svatovítský rukopis s. 304—311.
2) Brückner, Neue Quellen z. Geschichte d. polnischen Sprache
und Literatur. Archiv f. slavische Philologie. XIV s. 507 i n.
— 66 —
Polskie widowiska ludowe
Z tych to prozaicznych wersyi wykształciły się pomy
sły dramatyczne. Nie jest rzeczą jednak pewną, czy odrazu wy
tworzyły się teksty rodzime, czeskie, czy też były one począt
kowo ujęte w formie łacińskiej, dotąd nieznanej, (może nieodszukanej, czy wogóle zaginionej). O formie tych widowisk i ich
treści możemy wnioskować jedynie na podstawie ludowego
zwyczaju, istniejącego do dziś jeszcze, a zwanego „chodzeniem
z Dorotą“. Polega on na tern, że kilka osób, przeważnie wiej
skich chłopaków, odpowiednio przebranych, jako król, św. Do
rota, Teofil, anioł, i dyabeł, obchodzi wieś, dając dramatyczne
przedstawienie, którego treść stanowią cudowne dzieje męczeń
stwa świętej.
Cały szereg tekstów czeskich tych ludowych widowisk
wydał swego czasu Juliusz Feifalik *) w pracy o ludowych
przedstawieniach na Morawach. Teksty polskie z okolic Mako
wa, Kalwaryi i Zebrzydowic, ogłosił niedawno Dr. Władysław
Kosiński 2). Zestawienie obu tekstów dowodzi wcale wyraźnie,
że widowisko to zawdzięczamy naszym czeskim sąsiadom, a to
— jużto bezpośrednio, jużto za pośrednictwem słowackiem, jak
to łatwo wykazać na podstawie obcych naleciałości językowych
i używania w tekście zarówno słowackich jak czeskich wyra
zów — zupełnie bez sensu. U nas uległ sam zwyczaj o tyle
pewnej zmianie, że odgrywa się „Dorotę“ w okresie świąt Bo
żego Narodzenia, a nie w lutym, jak w Czechach. Wcale cie
kawa też cała inscenizacya. Dorota ma na głowie koronę ze
złotego papieru, rozpuszczone włosy, na szyi chusteczkę, lub
szalik — koszulę białą, długą, kaftanik, a na nim pas złocisty.
Król Fabrycyusz — z wąsami i brodą, w koronie, białej koszuli
i spódnicy; na piersiach krzyżują mu się dwa złociste pasy,
idące przez ramiona ku plecom, w ręce trzyma berło, a okryty
jest płaszczem, rodzajem kapy, ozdobionej gwiazdami itd. Ry
cerz — z wąsem, w hełmie, u góry spiętym i ozdobionym spadającemi na dół piórami ; ma pas z kolorowego papieru, tu
dzież przepaskę, przechodzącą ukośnie przez piersi i jedno ra
mię — u boku zaś długą „sabel“. Mistrz (kat) występuje w takiem samem ubraniu jak rycerz.
*) J. Feifalik, Volksschauspiele, aus Mähren. Olmüz. 1864. s. 81—166
a) Dr. Wł. Kosiński, Widowiska świąteczne w Makowie, Kalwaťvi
i Zebrzydowicach. Lud. XVI s. 374.
— 67 —
Adam Fischer
Anioł ma również wązką koronę, białą koszulę i spódni
cę, pas srebrny ze złotym napisem, oraz dwa inne złote pasy,
jakby szelki, na ramiona założone i łączące się z tym, który
opasuje ciało — poniżej piersi ; w ręce trzyma kwiaty. Teofil
— bez wąsów, wysoka czapka żołnierska i szabla. Dyabeł —
w czapce baraniej z rogami ; twarz i ręce ma uczernione sa
dzą — na sobie kożuch, z kudłami na wierzch odwróconymi,
u pasa łańcuch, w ręce widły, a na nich mały łańcuszek. —
Tak różnobarwnie przystrojona trupa aktorska daje przedsta
wienie, mniej lub więcej rozwlekłe, zawsze jednak trzymające
się ściśle schematu legendy. Widowisko rozpoczyna się bardzo
często chóralną pieśnią ludową o św. Dorocie, znaną powsze
chnie polskiemu folklorowi. Piosnka stanowi dla samego utworu
doskonały prolog i krótkie zarazem argumentum, wyjaśniające
akcyę. Oto zasadnicze jej zwrotki :
»Idzie święta Dorota,
Z pobożnego żywota ;
Szła ona przez pański dwór,
Napotkał ją sam pan król. —
Chcesz Doroto moją być,
Chce ci cały dwór służyć,
A jeżeli nie będziesz,
Życie swoje pozbędziesz.
...Ja już mam malińkiego,
Jezusa najmilszego.
Król się na nią rozgniewał,
Do więzienia wsadzić dał —
I na wojnę odjechał,
Za siedem lat przyjechał.
Otwórzcie, więźnie, wrota,
Czy tu żyje Dorota?
»Oj żyje, królu, żyje,
Choć nie je i nie pije«.
Poczerń rozgrywa się „krwawy dramat", pełen istotnie
pięknych momentów, ujętych w tak doskonałą formę — w nie
których wersyach tego widowiska — że dla naiwnego pro
staczka może ono stanowić przedmiot wcale podniosłych i pra
wdziwie estetycznych wzruszeń.
— 68 —
Polskie widowiska ludowe
VIII.
Zakończenie.1)
Tyle oto śladów dawnej twórczości dramatycznej przecho
wało się w skarbnicy zwyczajów ludowych. Resztę wykorzeniła
snąć kultura i postęp, lub tak zniekształcił czas, że i najby
strzejszemu badaczowi trudnoby je rozpoznać. Mam nn. prze
konanie, że śpiewane do dziś pieśni odpustowe o św. Łazarzu
i bogaczu, nie są niczern innem, w wielu wypadkach, jak frag
mentem dawnych misteryów; udowodnić to trudniej —
z powodu zaginionych pośrednich ogniw rozwoju. Choć prze
mawia za tern z jednej strony podobny przykład kantyczek,
wyrosłych na gruncie dawnych sztuk o narodzeniu Chrystusowem, a wreszcie analogia z literatury francuskiej, w której ró
wnież przerobiono niejednokrotnie misterya na pieśni, t. zw.
„cantiques spirituels“, aż się zmieniły w zwykłe dziadowskie
śpiewania pod kościołem, czy też na jarmarkach *i2). Może czas
’) Omawiając polskie widowiska ludowe, musiałem niejednokrotnie
wspominać o ich źródłach zachodnio-europejskich. Do skreślenia tego
ogólnego tła służyły mi następujące dzieła:
D’Ancona, Origini del teatro italiano. Anz H. D. lateinischen Ma
gierspiele. Lpz. 1905. Beneke A., Das Repertoir u d. Quellen d. franz
Farsę. 1910. Bürger P. D. mittelalterliche Theater. 1901. Chambers E. K.
The mediaeval stage. Oxford. 1903. Coussemaker, Drames liturgiques
Rennes. 1860. Creizenach, Geschichte des neueren Dramas. Halle. 1893
Hager G. D. Weihnachtskrippe. Münch. 1901. Hartmann A. dr. Volks
schauspiele. Leipzig. 1880. Lintilhac, Histoire générale du théâtre en
France. Paris. 1904. Mey, Volksschauspiele in Bayern. Erf. 1892. Mone,
Schauspiele d. Mittelalters. Karlsruhe. 1846. Monmerqué-Michel, Le théâtre
français au moyen âge. Paris. 1839. Mortensen J., Medeltids dramat
i Frankrike. Paris G., Miracles de Notre Dame. Paris 1873—93. t. 1—VIII.
Petit de Julleville, Les mystères. Paris. 1880, Repertoire du théâtre co
mique en France au moyen âge, 1885, La comédie et les moeurs en.
France au moyen âge. Paris. 1886, Le théâtre en France. Paris. 1893.
Schreiber M., Ze studyów nad dawnym dramatem. Pamiętnik liter. IV, s.
129, V. s 1; 145, Sepet M., Le drame chrétien au moyen âge. Paris.
1878. Sondheimer I., die Herodespartien im lateinischen liturgischen Dra
ma und in d. französischen Mysterien. Halle. 1912. Vogt, D. schlesischen
Weihnachtsspiele. Wagner, D. Volksschauspiel. Salzb. 1882. Weydig, Bei
träge z. Geschichte d. Mirakelspiels. 1910. Wilken E., Geschichte d. gei
stlichen Spiele in Deutschland. Gött. 1872. Wilmotte M., Etudes critiques
sur la tradition littéraire en France. Paris. 1909.
2) Nisard Ch. Histoire des livres populaires. T. Il, s. 124 i nast.
- 69 -
Polskie widowiska ludowe
nagromadziwszy więcej materyałów, pozwoli wyjaśnić kiedyś
genezę całą bliżej.
Na razie atoli zachował się repertuar dość szczupły. Utrzy
mały się jedynie widowiska, które uświetniają główne święta,
jak Boże Narodzenie i Wielkanoc, pozatem dość nieliczne dra
matyzowane historye Świętych, a i te nawet — również przy
wiązane do tych dwu uroczystości, nie zaś do dnia odnośnego
świętego ; zresztą tylko drobne, małoznaczne zwyczaje, które
pozwalają zaledwie hypotetycznie wywieść swe pochodzenie od
dawnych świetnych widowisk. I ten właśnie związek dzisiejszych
widowisk ludowych z dawnym naszym „teatrem“, miała una
ocznić niniejsza praca ; to jedyne nowe, które ona przynieść
chciała, opierając się na materyale już wyświetlonym przez in
nych badaczy, a więc przedewszystkiem przez prof. Windakiewicza, jeśli idzie o dawny teatr polski, i przez licznych etno
grafów, drukujących swe zapiski w „Wiśle“, „Ludzie“ i innych
tego rodzaju wydawnictwach. Zestawienie nie bez celu, bo
i objaśnia folklor dzisiejszy i jest zarazem dowodem wielkiego
znaczenia i wpływu minionego repertuaru.
Więc godziło się może wspomnieć o tej przeszłej epoce,
szczególnie wtedy, gdy ils sont passés ces jours de fête.
— 70 —
