029bf87bbd41e0e566dc59e2ed82e98a.pdf
Media
Part of Rozmaitości / Lud, 1902, t. 8
- extracted text
-
—
83
wej rezonancyi stać się nosową, przeto winien zbieracz m ateryałów
gw arow ych skonstatow ać, które z ty ch samogłosek nosowych i w ja
kich połączeniach sp o tykają się w danej gw arze. Dalej winien
dokładne dać określenie, kiedy w ystępują czyste sam ogłoski nosowe,
kiedy połączenia samogłosek nosowych z następującem i spółgłoskam i
nosowemi (cim, ęm..,, ąn, en..., itp.j, albo też połączenia samogłosek nienosowych ze spółgłoskam i nosowemi (am, em, om, an, en, on, itp.j,
a kiedy po p ro stu zw ykłe sam ogłoski nie-nosowe.
K ażdy zbieracz powinien pilną zw racać uw agę n a wszelkie
głoski niezw ykłe, nie spotykane w ogólnym języku polskim, a cha
ra k tery sty czn e dla danej gw ary, określając dokładnie, w jakich
połączeniach i w jakich w arunkach fonetycznych one w ystępują.
N ajprostszym środkiem wiodącym do tego celu je s t dokładne zapi
syw anie tekstów , t. j. opowiadań, przysłów , pieśni, rozmów i t. d.,
k tóre pow inny dać odpowiedź, między innemi, na następujące p y ta
nia : Czy w danej gw arze nie m a czasem osobnych samogłosek
nosowych, samogłosek w tórnych (sekundárnych), lub osobliwych
samogłosek nie-nosowych (n. p. q pochylone) pow stałych z samo
głosek nie-nosowych pod wpływem sąsiedztw a ze spółgłoskam i no
sowemi? Czy nie rozw inęły się sam ogłoski w tórne w pew nych
grupach spółgłoskow ych, n. p. między m i x g ru p y m x (mchy) lub
między m i n g ru p y mn?
Czy niem a w danej gw arze samogłosek ö, ii, lub dyftongów
samogłoskowych, zastępujących p ro stą samogłoskę o w rodzaju oe
ue, uo, üö i t . p. ? N areszcie każdy zbieracz powinien stosowną
zw racać uw agę na 1) akcent w yrazów i zdań, o ile on odstępuje
od przeciętnego akcentu polskiego; 2) na iloczas spółgłosek i samo
głosek t. j. na m ożliwą różnicę między spółgłoskam i i sam ogłoskam i
długiem i i krótkiem i; 3 ) na pauzy między wyrazowe, t. j. na sposób
rozdzielania fonetycznego wyrazów , następujących po sobie w mowie
bieżącej.
Dr. A . Kalina.
ROZMAITOŚCI.
Przyczynek do „prima aprilis“*). Także u ludu w Słotwinie,
pow iat Żywiec, istnieje zwyczaj zwodzenia w dniu 1. kw ietnia.
Dzień ten nosi nazwę „zwodziciela“.
O początku i pochodzeniu nic nie opowiadają, chyba to, co
zawsze p rz y zw yczajach tradycyjnie przestrzeganych: „Tak było
*) zob. »Lud« VI, str. 297.
-
84
ju s z dowien downa za n asyk pradziadków “. Nieznane są tak że
form ułki stałe, ani żadne śpiew ki lub zw roty. Dawniej, ta k jeszcze
przed 50 . la ty , zwyczaj ten m iał o wiele większe znaczenie niż dzi
siaj ; w szyscy się wzajemnie zwodzili. B y ł także w tedy we wsi j a
kiś „figlorz“, k tó ry potrafił wywieść w pole połowę grom ady, a po
tem się w yśm iał. Po nim to jeszcze do dnia dzisiejszego u trz y m a ł
się w pamięci 70 letniego starca tego rodzaju wiersz, k tó ry jako
lis t w dzień „zwodziciela“ w y słan y by ł do gm iny:
P isała sroka
do ham erdoka
na kobylim gnocie :
tego p isarza w grom adzie
za łajdoka mocie,
a sto batów dnia dzisiajsego
wypolić mu mocie.
Jeszcze dzisiaj, głów nie młodzi, ale i starsi także, próbują
kogoś zwieść. Chodzi o to, ażeby ktoś po p atrzał lub poszedł tam ,
gdzie nie zobaczy ani nie znajdzie zapowiedzianej rzeczy. Dzieci za
dow alają się lada b łah o stk ą: „na paréno, jakiżeś to zbabraný na
nosie“, „na kaześ ta k gacie o starg o ł“ i. t. p. S ta rsi m ają ż a rty
grubszego rodzaju. T ak zdarza się, że ludzie najspokojniej siedzą
sobie p rz y śniadaniu, jeszcze im „zwodziciel“ na m yśl nie przyszedł
a tu w pada ktoś od „spólnika“ i z m iną w ystraszoną, zadyszany
w rzeszczy: „poćcie, poćcie jéno, bo sie wam krow y straśnie bodąm !“
i ucieka jeszcze prędzej niż przypadł. A ci rzucają łyżki, pędzą
„do sk o k u “ k u „sopie“,a tam krow y także w spokoju „ćw ięnkująm “.
T eraz się dopiero przypom ina „zwodziciel“.
Jan JaJcóbiec.
Odezwa w sprawie nazwy Indowej „Lach“ i jej pochodnych form.
N iem al w całej zachodniej (falicyi jest jeszcze dotąd między ludem
wiejskim i małom iejskim w używ aniu nazw a „L ach “ i inne od niej
urobione form y ja k „L a ch y “, „Lachów ka“, „lachoski“, „lachocina“,
„lachocinka“ i. t. d.
Oznacza ona lud m ieszkający na północnych stokach K a rp a t
w zachodniej G alicyi aż poza Wisłę, a poboczne jej form y ozna
czają odrębne właściwości tego ludu n. p, „ L a c h y “ m ają odrębną
swoją mowę “lachoską“, swój strój „lachoski“ — „L achów ki“ w y
piekają k u k iełki zwane „lachocinam i“ albo „lachocinkam i“ — noszą
białe chustki na głowie zwane „lachów kam i“ i t. p.
■N azw a „L ach“ w ystępuje zarówno w mowie ja k i w pieśniach
ludu „lachoskiego“ — w jego „k isto ry jk ag “ i różnego rodzaju
„godkag„ — najczęściej w przeciw staw ieniu do „Groroli“ zamieszku
jących K a rp a ty , n. p. „D a moja Mamuniu, weźcież mie z Lacham i,
bo mi tu jes tęsno m iędzy Go rolam i“. „Nie wezno mie L achy,
wezno mie Gorole — Da moja Mamuniu, kupcież mi korole !J „Nie
boje sie muchy ani zodny gady — nase Lachy zuchy, dadzo sobie
—
86
—
r a d y “. „Tam na w zgórku na zielonym, gdzie D unaja płynie woda,
siadła z włosem rozpusconym Dachówka m łoda“. „Roz w karcm ie
dziekanoski p iły L achy z Dachówkami — a p rz y sły nase chopy
łod Stróże i kciały sie przenocować, chojdze i w t y karcmie*. S ta re
polskie przysłow ie; „S trachy na L achy (a nie na Polaki)* przeciw
staw ia pogan — „Lachów, k tó rzy jeszcze byli bałw ochw alcam i
i w ierzyli w „S trac h y “, chrześcijanom — „Polakom “, k tó rzy p rz y
jęli chrzest i „S trachów “ przestali się bać.
N azw a „L ach“ i jej pochodne form y, dotąd zachowane śród
ludu polskiego, je s t cennym zabytkiem dla histo ry i pow stania n a
szego narodu polskiego ; postanowiłem ją więc gruntow nie zbadać
i obecność jej wśród naszego ludu ja k najdokładniej wykazać.
W ty m celu udaję się do P. P. nauczycieli i nauczycielek
wszelkich kategoryj, księży, urzędników, notaryuszy, adwokatów,
sędziów, właścicieli dóbr, wójtów, pisarzy gm innych i t. p. — sło
wem do w szystkich osób, które z ludem zachodniej Gralicyi m ają
jak ąkolw iek styczność i używ anie tej nazw y w raz z jej pochodněmi
formami obserwować mogą, z prośbą, aby zechcieli pomódz mi do
zbadania ta k bardzo ważnej kw estyi naukowej i w ten sposób
przysłużyć się ludoznaw stw u polskiemu, odpowiadając mi na n a stę
pujące p y ta n ia ;
1) Czy w okolicy zamieszkanej przez P an a (Panią) używ any
jest w mowie ludowej (wiejskiej lub małomiejskiej) w yraz „L a c h “
i jego poboczne form y ja k „L ach y “, „Lachów ka“, „lachoski“, „lachocina“i t. p.?
2) K to go używ a i w jakiem znaczeniu? (Tu proszę przytotoczyć całe zw roty i ustępy, a naw et podania, gadki, śpiewki, za
gadki, przysłow ia i. t p przykłady, w których ten w yraz lub jego
pochodne form y w ystępują!).
3 ) Czy w yraz „L ach“ i jego poboczne form y w Pańskiej oko
licy są znane ty lk o niektórym osobom, czy też są w używ aniu powszechnem ?
4) Jeżeli są znane ty lk o niektórym osobom, to proszę w y
mienić ich nazw iska i miejsce ich stałego pobytu — jeżeli są
w używ aniu powszechnem, to proszę podać mniej więcej, ja k daleko
sięga to powszechne używ anie w yrazu „L ach“ i jego form.
5) Czy to używ anie powszechne rozciąga się tylko na jedno
miejsce, na jeden powiat, czy obejmuje więcej miejsc i powiatów ?
Proszę je wymienić.
6) Czy ten w y raz „L ach“ znany jest także w innych okolicach
Polski, ťan u (Pani) wiadomych? W których?
7) Czy obok nazw y „L ach“ nie używ a miejscowy lud dla
oznaczenia siebie lub swoich sąsiadów jeszcze innej jakiej nazw y
ja k Polak i M azur ? Od ja k daw na ?
8) Jeżeli w okolicy Pańskiej nieznana je st nazw a „ L a c h “,
„Lachy" i t. p. to ja k się ten lud, z którym się P an (Pani) sty k a,
nazyw a, lub ja k go nazyw ają inni?
7
—
86
—
9)
C z y znane P an u (Pani) ludowe podania o tem, skąd przyszły
„L a ch y “ i dlaczego nazyw ają się „L acham i“ ? Jeź li znane, proszę
je przytoczyć!
Odpowiedzi na powyższe pj^tania, opatrzone dokładnym adre
sem au tora, proszę mi przysłać do T arnow a (lub do redakcyi L u d u '.
K to b y życzył sobie pewnego w ynagrodzenia za swoje odpo
wiedzi i zw rotu kosztów przesyłki, zechce w yrazić to w osobném
piśmie dołączonem do przesyłki.
Prof. Ludw ik Młynek.
Trzy formuły zamawiania, „ ż a b ą “ lud nazyw a białe na języ k u
a więcej i częściej pojawiające się pod językiem chrosteczki. Chrosteczki te, połączone z silnem ślinieniem, objaw iają się u takich je d
nostek, k tó re rzadko czyszczą jam ę u stn ą i chyba wtenczas, jeżeli
wody używ a jako napoju. Najczęściej też nawiedza „żaba“ małe
dzieci, chociaż u skarżają się na nią i ludzie podeszli wiekiem.
Jeżeli na „żabę,, się nic nie „ rad zi“, to ona posuwa się coraz
dalej ku przełykow i i w tedy przem ienia się w „szkołę", k tó ra za
czyna „dusić“, ta k , źe mówić nie można. Jeżeliby i w tedy jeszcze
chory nie leczył się (n atu raln ie zaźegnyw aniem ), to ze „szkoły“
w y tw o rzy się „szkorbut“, k tó ry m u może „u g ry ść“ język. D latego
też k ażdy naw iedzony t ą chorobą (nie w yjm ując żydów, com na
w łasne oczy w idział) udaje się do zamawiacza. Ten z pow agą p y ta
się o im ię p acyenta i dopiero po odejściu tegoż zaczyna chorobę
zażegnywać. W pierw jednak poleci, aby w domu zmywano choremu
języ k ln ian ą szm atką zm aczaną w letniej wodzie. T eraz zdejmuje
czapkę, sk ład a ręce nabożnie, zw raca się do obrazów i zaczyna
pocichu odmawiać zaklęcie :
„Pozw olił P an Jezus „żabicy“ kąsać — ale nie pozw olił jad u
rozpuszczać — nie swoją pomocą -— ale P an a Jeeu sa pomocą —
Najświętszej P an n y M aryi pomocą — Świętego S ebastyana po
mocą — i Św iętych Trzech K rzyżów pomocą. (Tu robi ręką trz y
ra z y znak krzyża.) Ś w ięty S ebastyanie racz się przyczynić za N.
(tu w ym ienia imię chorego) i ja k Bożemu N arodzeniu nie szkodziło
ta k i tem u żeby nie szkodziło od „żaby“ — ani od „żabicy“ —
ani z rodziny i potom stw a jego nie szkodziło“.
T ak odm awia dziewięć razy, i zdarzały się w ypadki, ja k mnie
zapewniano, że, zanim chory przyszedł do domu, ju ż mu się „nalż y ło “.
K iedy przekładałem , że w zabobony nie trzeba wierzyć, gdyż
takow e kościół zakazuje, tłum aczyli się, „że to przecież nie je st
grzechem, bo w tem są słowa święte, zresztą, widać to praw da,
skoro się im n alży ło “. Zażegnyw anie to je s t znane, o ile mnie w ia
domo, w północnej części pow iatu bocheńskiego i brzeskiego.
Łuszczka względnie pieniążek.
D rugą znaną mi cho
robą, k tó rą lud leczy zaźegnyw aniem je st ta k zw ana „łuszczka“ .
-
8^
—
J estto choroba oka. Robi się nasamprzód na białku oka m ała
chrosteczka, i ta, gdy nie jest jeszcze sta rta , nazyw a się „pieniąż
kiem “. G dy ta chrosteczka zostanie sta rta , albo też sam a pęknie,
w tedy oko zaczerwienieje, chory nie może patrzeó i zdaje mu się,
źe mu coś oko zasłania T a druga faza choroby nazyw a się „łuszczką.“ .
Z chorym na „pieniążek“ lub „łuszczkę“ przychodzą do znachorki, a ta żegna mu oko krzyżem św. trz y razy, i jeżeli „pie
n iążek“ lub „łuszczka“ znajduje się na oku od strony nosa, to
znachorka „chucha“ trz y ra z y n a nią tak , „ażeby nie w eszła na
źrenicę“, jeżeli zaś znajduje się ze strony przeciwnej, to „chucha“
od strony nosa w ty m samym celu. Po tej czynności zaczyna po
cichu odm awiać:
„Sła Naświęca P anięnka z Panem Jezusem druzką (drogą) —
S potkała sie z „piniązkiem “ i „łu sk ą“. — P y ta sie: — „Kęj idzie
cie?“ — „Idziew a ludziám осу zasłaniać“. — „Ludziám ocuw nie
zasłaniajcie — Idźcie na góry — na lasy — W morzu wodę pijcie
— kam ięnie drobne zbirájcie“.
T eraz z n a 'horka i pacyent „odm awiają razem trz y Zdrowaś
M aryja, a piniązek albo łu sk a pewnikiem zginie“.
Jeszcze słyszałem inną form ułkę zam aw iania „łuszczki“ i „pie
n iążk a“, ja k mnie zapewniano, chociaż wydaje mi się z jej treści,
że może służyć do zam aw iania wszelakich innych chorób :
„Bólu, bólu bolejący! — K to eie d ał? — Bóg wszechmogący, —
Nie z moją wolą — nie z m o ją' mocą — ty lk o węjć za B oską
pomocą“.
Teraz znachorka „chucha“ na szm atę lnianą trz y razy, żegna
ją krzyżem św. trz y razy, następnie odwraca się do chorego tyłem
i nad szm atą odmawia sama, jedno „Zdrowaś M ary a“, a w ten
sposób przysposobioną i zaopatrzoną szm atę w moc cudowną, każe
maczać w letniej wodzie i przykładać na oko, a „nalży sie“.
N a „łuszczkę“ względnie „pieniążek“ ludzie leczą także cho
rego w ten sposób, że zasypują m u w oko drobno tłuczony cukier,
proch z ty to n iu , tabakę, drobniutko utłuczone szkło (Łęki, pow iat
Brzesko), lub zapuszcza oko miodem za pomocą piórka.
„Ł uszczkę“, względnie, ja k lud nazyw a „łuskę", uw ażają za
cieniutką błonkę, podobną do łu sk i rybiej, od czego też między lu
dem prawdopodobnie nazwę dostała.
Stanisław Czykewicz.
—--siüHa-—
ROZBIORY i SPRAWOZDANIA.
„ ’W i s ł a " tom XIII. W arszawa 1899 rok.
Poważny tom o przeszło siedmiuset stronicach druku rozpoczyna praca Ë.
M a j e w s k i e g o „Nietoperz w pojęciach i praktykach ludu naszego“. Jest to niejako
dalszy ciąg studyów tego autora o zwierzętach, pomieszczonych w poprzednich to
mach „W isły“, a rozpoczętych bardzo cenną monografią p. t. „W ąż“. Przetrząsnąw-
